Dodaj do ulubionych

A co powiecie na 8-lat bez...

23.06.05, 19:22
Maz nie lubi sie przytulac,piescic,taki zimny chow.
Kupil specjalnie szerokie loze,abym nie przeszkadzala mu spac,bo sen
ma"lekki"i spi jedynie na plecach.Ja nie mam prawa dotknac go palcem.Po wielu
wyrzutach i placzu zgodzil sie przed pojsciem spac polezec obok mnie lub cos
wiecej,a potem przenosi sie na swoja polowe.Mnie to nie odpowiada i tak
minelo cos ok.8lat
Obserwuj wątek
    • alien81 Re: A co powiecie na 8-lat bez... 23.06.05, 19:24
      jak sobie pościelesz... Twoje życie w Twoich rękach, jak nie chce Ci się niczego
      zmieniać (np. męża) to trudno. zastanów się tylko, czy chcesz tak trwać do
      starości.

      ps. po co braliście ślub, bo z opisu wynika, że od początku taki był?
      • loppe Re: A co powiecie na 8-lat bez... 23.06.05, 19:27
        może z początku wydawało się to interesujące?
        • minerwa33 Re: A co powiecie na 8-lat bez... 23.06.05, 19:34
          No nigdy nie bylo to zbyt interesujace,ale ze i ja w tym kierunku
          jestem 'umiarkowana"nie przeszkadzlo mi to tak bardzo.Bardziej chodzi mi o
          cieplo niz o seks.Maz poza tym dba o mnie i syna
          • alien81 Re: A co powiecie na 8-lat bez... 23.06.05, 19:39
            no coś nie za bardzo wychodzi mu to zbanie skoro aż na forum szukasz
            pocieszenia. rozmawiałaś z nim o tym? (ale bez płaczu, histerii, a przestawiając
            rzeczowe argumenty; zresztą - tam gdzie jest miłość argumenty nie są potrzebne).
            przytulaj się na siłę, znienacka, w nocy jak śpi - może mu się spodoba. a jak
            nie to mu wprost powiedz, że są chętni do przytulania się z Tobą.
            • loppe Re: A co powiecie na 8-lat bez... 23.06.05, 19:42
              Alien, tu chodzi o bycie naturalnym, a nie o wytresowanie faceta do pewnych
              zachowań ha, ha, ha ...ludzie - poczytajcie może jeszcze instrukcje jak robić
              fellatio etc.
              • alien81 Re: A co powiecie na 8-lat bez... 23.06.05, 19:46
                jakie stresowanie? może trzeba go nauczyć okazywania uczuć (o ile takie ma) bo
                widać w jego domu nie było przytulania się. po prostu się tego nie nauczył, jak
                można nie nauczyć się czytać. a skoro ona tego potrzebuje to niech napaa
                miłośnie na męża - w końcu to jest jej mąż a nie lokator.
            • minerwa33 Re: A co powiecie na 8-lat bez... 23.06.05, 19:47
              Zaluje wlasciwie,ze weszlam na to forum.Takie sprawy powinno rozwiazywac sie
              miedzy soba.
              Malzenstwo to nie tylko seks,a dbac o kogos mozna na wiele sposobow.
              Co do milosci to masz racje.
              Nic w zyciu nie mozna robic na sile,zreszta nie lubie.
              Maz teraz stara sie,ale dla mnie to juz chyba za pozno...
              • loppe Re: A co powiecie na 8-lat bez... 23.06.05, 19:55
                Nie potrzebujesz seksu, potrzebujesz ciepła, nie otrzymywałaś go.
          • loppe Re: A co powiecie na 8-lat bez... 23.06.05, 19:39
            Bo w ogóle bardziej chodzi o ciepło niż o seks:). Twój partner jest zapewne nie
            rozwinięty duchowo
            • alien81 Re: A co powiecie na 8-lat bez... 23.06.05, 19:47
              uczuciowo-odruchowo nie jest widać rozwinięty!
      • minerwa33 Re: A co powiecie na 8-lat bez... 23.06.05, 19:41
        P.S.Bo bylam mloda i nie wiedzialam co mam ze swoim zyciem zrobic.Ale sobie
        poslalam...Wiem i bez komentarzy.
        Zyje tak jak zyje,bo mam syna,ktory kocha ojca.Wychowal sie w kraju ojca i jego
        jezyk zna najlepiej.A ja gdybym sie rozwiodla,wyjechalabym do kraju gdzie zycie
        jest ciezkie,a mojemu synowi tez byloby trudno.Tutaj tez ma lepsze perspektywy
        na przyszlosc.
        • loppe Re: A co powiecie na 8-lat bez... 23.06.05, 19:44
          z tym że w naszym kraju akkurat życie nie jest ciężkie (w twoim znaczeniu,
          życie zawsze jest ciężkie - jak wiesz), być może dawno wyjechałaś, ewentualnie
          wyjechałaś do samego raju
          • minerwa33 Re: A co powiecie na 8-lat bez... 23.06.05, 19:56
            Fajna/y jestes loppe.Niestety nie do raju i dawno.
            Tutaj z moimi i meza zarobkami moge mu zapewnic dobre wyksztalcenie,a w Polsce
            niewiem czy dostane prace.Nie mam super wyksztalcenia.
            W miescinie z ktorej pochodze moja siostra jako nauczycielka historii w szkole
            sredniej zarabia 900 zl.
            Co rozumiesz przez"wtwoim znaczeniu zycie zawsze jest ciezkie"??
            • loppe Re: A co powiecie na 8-lat bez... 23.06.05, 20:03
              Dziękuję za te słowa. Życie każdego człowieka jest trudne, ponieważ takie jest
              życie. Gdy poczytasz więcej na tym forum, zobaczysz że trudności w małżeństwie
              są baaardzo powszechne. Już ta wiedza da Ci odrobinę ulgi...
              • minerwa33 Nie chce sie pocieszac... 23.06.05, 20:13
                ...problemami innych.Wiem,ze zycie nie jest latwe.Zawsze szukalam prawdziwego
                uczucia,tylko nie wiedzialam jak mam je znalezc.Mialam za malo cierpliwosci,za
                pozno doroslam,za malo wiedzialam o zyciu i o tym co naprawde wazne.
                O sytacje w naszym malzenstwie nie winie jedynie meza,ja sama te mam wklad w
                to,ze jest tak,a nie inaczej w naszym malzenstwie.
                Mysle,ze dla kazdej kobiety w malzenstwie najwazniejsze jest cieplo,poczucie
                bezpieczenstwa,oparcie w mezczyznie...
                • loppe Re: Nie chce sie pocieszac... 23.06.05, 20:18
                  Jesteś refleksyjną osobą - mądrą, to co napisałaś naprawdę... Bierzesz i na
                  siebie odpowiedzialność, czego zwykle ludzie unikają, a to zawsze jest system
                  wzajemnych oddziaływań - związek. I decyzji
                  • minerwa33 Re: Nie chce sie pocieszac... 23.06.05, 20:48
                    Mialam duzo czasu,aby zastanowic sie nad swoim zyciem.Bedac po 30-stce
                    najwyzszy czas,aby troche zmadrzec.Nie uwazasz?
          • loppe Re: A co powiecie na 8-lat bez... 23.06.05, 19:57
            ps. wiem co mówię bo 6 lat spędziłem w 2 krajach za granicą
            • minerwa33 Re: A co powiecie na 8-lat bez... 23.06.05, 20:01
              I co znalazles pomysl na zycie?
              • ewolwenta Re: A co powiecie na 8-lat bez... 23.06.05, 20:09
                Korci mnie powiedzieć, że każdy ma inny pomysł na życie i wszyscy mają
                podobne :)
                • loppe Re: A co powiecie na 8-lat bez... 23.06.05, 20:21
                  Ewolwento, mam wrażenie że Ona pisze przez łzy...
                  • minerwa33 Re: A co powiecie na 8-lat bez... 23.06.05, 20:25
                    Ano lez juz tez brakuje po tylu latach.
                  • ewolwenta do Loppe i Minerwy 24.06.05, 08:04
                    Wcale nie chciałam ironizować. Jeśli tak wyszło Minerwo to przepraszam.

                    Uważam, że nie ma prostych recept. Dlatego nie lubię rad typu rzuć to,
                    porozmawiaj itp. Są adekwatne dla ludzi którzy po paru miesiącach czy roku
                    znajomości planują pakować się w stały związek. Taki związek, który już w na
                    starcie w ich odczuciu jest bez perspektyw.

                    Rozumiem dobrze, że czasem trudno rzucić coś co się budowało przez lata. Nawet
                    jeśli to co stworzyliśmy bardzo odbiega od naszych oczekiwań. Co wtedy robić?
                    Zmieniać nasze oczekiwania, skoro nie potrafimy zmienić relacji z partnerem?
                    • minerwa33 Do ewolwenty 24.06.05, 11:27
                      Nie gniewam sie.Na to co mam sama sobie zapracowalam.
                      Masz racje,ze nie ma prostych recept na cudze szczescie.Jestem dorosla osoba,a
                      nie umiem podejmowac decyzji,jestem leniwa,wszystkiego sie boje.
                      Znajomi w Polsce podziwiaja mnie,ze dalam sobie rade za granica,mam
                      dom,dziecko,meza.Tylko nikt nie wie jak to wszystko wyglada z bliska.
                      Nie mam poczucia bezpieczenstwa i boje sie,ze swoim zachowaniem nie umiem
                      zapewnic go mojemu synowi.Bo co zrobie,zawsze ktos na tym ucierpi.
                      • minerwa33 Re: Do ewolwenty 24.06.05, 17:27
                        Co sadzisz Ewolwento?Swieta racja czy nie?
                        • ewolwenta Minerwo 24.06.05, 22:56
                          Szczerze to nie wiem. Za mało wiem o Tobie, a nawet gdybym wiedziała nie mnie
                          oceniać.


                          Wrócę do tego jeszcze. Tymczasem dobranoc.
                          • minerwa33 Re: Ewolwento 25.06.05, 21:51
                            Czytalam na tym forum wiecej Twoich wypowiedzi i widze,ze sie bardzo angazujesz
                            w to co robisz.Dzieki Ci za to.
                            Wiem,ze moja sytuacja jest beznadziejna i Ty jej za mnie nie rozwiazesz.Ale
                            dzieki Ci za to,ze bylas dla mnie...
                            Wychodze,bo widze,ze sie uzalezniam.
              • loppe Re: A co powiecie na 8-lat bez... 23.06.05, 20:13
                Mnie emigracja (2 lata Londyn, UK, 4 lata Vancouver, Canada) po prostu
                zachwycała (powiedzmy intelektualnie i wzrokowo) i męczyła psychicznie, bo ja
                się dobrze czuję tutaj, a teraz tutaj - stwierdzam a mam porównania - jest
                zachód...Polakowi najlepiej w Polsce. W Kanadzie spotkałem wielu ciekawych
                emigrantów - Japończyka uciekającego przed karoshi swojego kraju, Niemca
                tęskoniącego do otwartych przestrzeni itd, czyli emigrantów mentalnych, nie
                finansowych
                • minerwa33 Re: A co powiecie na 8-lat bez... 23.06.05, 20:24
                  Ja chyba tez jestem"mentalna"bardziej,ale syna jakos musze wychowac.Ja tez
                  czuje sie tutaj dobrze,ale widze duzo biedy i nieszczesc ludzkich.Zwlaszcza na
                  wsi i malych miasteczkach.Uwazasz,ze ludzie tak sobie narzekaja,bo nic innego
                  nie maja do roboty?Wielu emigrantow zarobkowych boi sie wrocic do kraju,choc
                  zaoszczedzili wystarczajaco.
                  Nie wyglupiaj sie,zachod dla kogo?
                  • loppe Re: A co powiecie na 8-lat bez... 23.06.05, 20:29
                    Zachód to sklepy z towarem i instytucje demokratyczne - i one sa w Polsce.
                    Biedni są tam i tu (przecież widzialem te nory tam) natomiast nie da się ukryć,
                    własnie wróciłem z mojego kochanego Londynu , że u nas życie jest 2x tańsze
                    (chleb, masło, czereśnie, prąd, masaż)
                    • minerwa33 Zgadzam sie w zupelnosci,ale... 23.06.05, 20:44
                      z przecietnej pensji nie stac ludzi w Polsce na godne zycie.
                      Dlaczego 60% polskiego spoleczenstwa najchetniej wyjechaloby do pracy za
                      granica?
                      • loppe Re: Zgadzam sie w zupelnosci,ale... 23.06.05, 21:16
                        Z tego co widzę to z przecietnej pensji wszyscy godnie żyją, chyba że ktoś
                        niegodnie żyje (o wieeeele gorzej z bezrobotnymi których jest baaaardzo dużo)
                        • minerwa33 Re: Zgadzam sie w zupelnosci,ale... 23.06.05, 21:26
                          Nie wydurniaj sie,wiesz o co mi chodzi.
                          A tak poza tym to co robi taki facet jak Ty na tym forum?Hm?
                          Dlaczego zareagowales na moj post?
                          • loppe Re: Zgadzam sie w zupelnosci,ale... 23.06.05, 21:30
                            Ależ ja nie wiem o co Ci chodzi tak do końca, natomiast robię na forum co mogę
                            • minerwa33 Re: Zgadzam sie w zupelnosci,ale... 23.06.05, 21:34
                              Tak do konca to ja tez niewiem.Dzieki i dobranoc,
                              • loppe Re: Zgadzam sie w zupelnosci,ale... 23.06.05, 22:12
                                Dobranoc, śpij spokojnie dziecko
                                • anula36 Re: Zgadzam sie w zupelnosci,ale... 23.06.05, 22:43

                                  Ty sobie naprawde wziales ten dzien ojca do serca:) Tez pragne byc adoptowana;)
                                  • ewolwenta Re: Zgadzam sie w zupelnosci,ale... 24.06.05, 08:07
                                    Ależ jesteś nasza przewodniczko :)
                            • ewolwenta Re: Zgadzam sie w zupelnosci,ale... 24.06.05, 08:06
                              Za te wysiłki Ci Loppe dziękujemy. Nie ustawaj :)
                              • loppe Re: Zgadzam sie w zupelnosci,ale... 24.06.05, 08:20
                                dziekuję za słowa zachęty
                                może jeszcze spróbuję sił jako terapeuta z forum he, he
                                • ewolwenta Re: Zgadzam sie w zupelnosci,ale... 24.06.05, 10:10
                                  Zaraz zaczniemy wystawiać dyplomy „anonimowego, forumowego mądrali”.
    • dosia.samosia Odrobina konsekwencji 23.06.05, 22:49
      Chciałaś się wygadać? Jeśli tak to rozumiem.
      Jasno postawiłaś sprawę: nie otrzymujesz od męża seksu, ciepła, czułości ale
      będziesz w tym związku ze względu na przyszłe wykształcenie dziecka. Twój
      wybór. Może gdybyś reagowała wcześniej coś by się zmieniło?
      • woman-in-love Re: Odrobina konsekwencji 24.06.05, 08:34
        ciekawe byłoby dowiedzieć sie, jak syn czuje sie w tej konstelacji - czy
        wybrałby tkwienie w martwym uczuciowo układzie + dobre wykształcenie,
        czy....zapyta kiedyś: - "dlaczego własciwie sie nie rozstaliscie? Czy to z
        mojego powodu? Zmarnowaliscie zycie na konto mojego wykształcenia? A moze to
        tylko przykrywka dla własnego wygodnictwa?"
        • malinka83 Re: Odrobina konsekwencji 24.06.05, 09:56
          Patrząc z punktu widzenia dziecka moich rodziców, często widząc, jak się kłócą,
          mówię im wprost, żeby może pomyśleli o rozwodzie, byłoby im lepiej oddzielnie.
          Nigdy nie chciałabym, żeby byli ze sobą ze względu na mnie. I nawet nie
          przeszkadzałoby mi, gdyby kiedyś się rozstali, to ich wybór. Jeśli tak byłoby
          im łatwiej..A jestem już na tyle dużą dziewczynką, że dałabym sobie radę z tą
          całą sytuacją. Ale oni nigdy się nie rozstaną. Zab bardzo sie kochają, a
          kłótnie...są w każdym małżeństwie:)
          • minerwa33 Re: Odrobina konsekwencji 24.06.05, 11:04
            Moje dziecinstwo to ciagle klotnie rodzicow i nie tylko.Twoi rodzice sie
            kochaja,a moi nienawidza.Ja i moje rodzenstwo tez chcielismy,aby sie rodzice
            rozeszli,a sa ze soba do dzisiaj ztakich,a nie innych powodow.I zyja dalej
            nienawidzac sie.
            Dlatego jest mi tak trudno podjac decyzje.Zwlaszcza,ze mieszkajac za granica
            jestem tu zupelnie sama.Nie czuje sie juz nigdzie jak u siebie.
            • malinka83 Re: Odrobina konsekwencji 24.06.05, 11:59
              I właśnie dlatego, wiedząc jak to jest, kiedy patrzy się na wiecznie kłócących
              się rodziców, powinnaś najlepiej wiedzieć, co zrobić. Może porozmawiaj z synem,
              jak on na tą całą sytuację między Tobą i Twoim mężem się zapatruje?
        • minerwa33 Alez... 24.06.05, 10:57
          tu nie chodzi jedynie o wyksztalcenie syna.Kocha ojca,tutaj sie urodzil i
          wychowal,lubi szkole do ktorej chodzi,ma przyjaciol.Jesli bym odeszla od meza
          to wyjechalabym stad,tylko wlasnie niewiem jakby to wplynelo na syna.Nie mowi
          plynnie po polsku,inny system nauczania itp.Oprocz tego rozstanie z ojcem i
          babcia.Ja boje sie podjecia tak drastycznych krokow,po 14-stu latach zycia
          tutaj i 12-stu malzenstwa.Ja przegralam swoje zycie i nie chce tego robic
          mojemu dziecku.
    • drak62 Re: A co powiecie na 8-lat bez... 24.06.05, 10:28
      minerwa33 napisała:

      > Maz nie lubi sie przytulac,piescic,taki zimny chow.
      > Kupil specjalnie szerokie loze,abym nie przeszkadzala mu spac,bo sen
      > ma"lekki"i spi jedynie na plecach.Ja nie mam prawa dotknac go palcem.Po wielu
      > wyrzutach i placzu zgodzil sie przed pojsciem spac polezec obok mnie lub cos
      > wiecej,a potem przenosi sie na swoja polowe.Mnie to nie odpowiada i tak
      > minelo cos ok.8lat

      Być moze to jest jakiś gębszy roblem natury psychicznej. Z takimi problemami
      chodzi sie do psychologa. Są ludzi (fzarówno dzieci jak i dorośli) którzy nie
      tolerują żadnego dotykania i przytulania. Wiem że w przypadku dzieci można bad
      tym pracować i zmieniac natomiast w przypadku dorosłego meżzyzny - nie wiem:(
      • minerwa33 Re: A co powiecie na 8-lat bez... 24.06.05, 11:12
        Maz toleruje dotykanie,tylko sam jest niezbyt czulym mezczyzna.Oprocz tego nie
        przepada za spotkaniami z innymi ludzmi,wszedzie musze chodzic sama.Lubi zrobic
        co do niego nalezy(aby sie zbytnio nie wysilic),usiasc na kanapie i ogladac tv.
        Nie mamy ze soba o czym rozmawiac,nic nie robimy wspolnie.Kiedys ciagle
        narzekal,teraz po wielu klotniach zaprzestal.o jakakolwiek zmiane musialam
        walczyc latami.
      • minerwa33 Re: A co powiecie na 8-lat bez... 24.06.05, 11:40
        I ja tak mysle,ze to problem natury psychicznej.Proponowalam mezowi terapie
        rodzinna,ale on"nie chce ze swoich problemow opowiadac sie innym".Sama
        rozpoczelam wizyty u psychoanalityka,bo juz nie mam sily.
        Moje nielatwe dziecinstwo,brak wzorcow na przyszlosc,brak poczucia
        bezpieczenstwa,przeprowadzka za granice,maz,dziecko(wspanaly syn,dziekuje Bogu)
        i jego klopoty ze zdrowiem,moje klopoty ze zdrowiem,tesknota za rodzina w kraju
        i ogromny lek czy potrafie moje zycie uporzadkowac.
        • tomek_abc Re: A co powiecie na 8-lat bez... 24.06.05, 12:02
          Czasami mi się wydaje...ze chcemy (co pewnie jest naturalne jeśli sie kogos
          kocha) "oddychać tym samym powietrzem" co partner/ka.
          Kiedyś chciałem się wszytskim dzielić, o wszystkim mówić, mieć te same pasje
          itp... a teraz nauczyłem się, ze niekoniecznie tak musi być.
          Jak chce na narty, czy na deskę...to biorę córkę a mama w tym czasie sobie cos
          tam robi co jej sprawia większą przyjemnośc niż szusowanie po stokach.
          Oczywiscie ....jak zawsze powinno sie znależć ten złoty środek...bo całkowity
          rodział, czyli zycie w zwiazku, ale osobno nie ma sensu.
          • minerwa33 Re: A co powiecie na 8-lat bez... 24.06.05, 13:10
            Ja tez probowalam robic ciekawe rzeczy z synem lub przyjaciolmi,ale czasmi masz
            ochote spedzic czas z wlasnym mezem.U nas problemem(ze strony meza) bylo
            wyjscie na spacer,na plaze,wogole jakiekolwiek wyjscie.Nigdy nie podjal
            inicjatywy.Ostatnio probuje cos naprawic,ale ja juz nie mam na nic ochoty.
          • ewolwenta Re: A co powiecie na 8-lat bez... 24.06.05, 13:35
            Święte słowa Tomek!
          • sagittka Re: A co powiecie na 8-lat bez... 24.06.05, 16:44
            tomek_abc napisał:
            > Kiedyś chciałem się wszytskim dzielić, o wszystkim mówić, mieć te same pasje
            > itp... a teraz nauczyłem się, ze niekoniecznie tak musi być.
            > Jak chce na narty, czy na deskę...to biorę córkę a mama w tym czasie sobie
            cos
            > tam robi co jej sprawia większą przyjemnośc niż szusowanie po stokach.

            Na narty z córką, na tenisa z kolegą, na plażę z sąsiadami, a do łóżka ...?
            Są dziedziny, które poza małżenstwem trudno realizować.
            • minerwa33 Re: A co powiecie na 8-lat bez... 24.06.05, 17:25
              Swieta racja.
            • tomek_abc Re: A co powiecie na 8-lat bez... 25.06.05, 23:34
              > Na narty z córką, na tenisa z kolegą, na plażę z sąsiadami, a do łóżka ...?
              > Są dziedziny, które poza małżenstwem trudno realizować.


              wiele osób by z tym ostatnim stweirdzeniem polemizowało...
              ;)
        • malinka83 Re: A co powiecie na 8-lat bez... 24.06.05, 12:13
          Wiem, że ciężko jest czasami cokolwiek zmieniać w swoim życiu, ale z Twoich
          postów wynika, że jesteś strasznie nieszczęśliwa. Nie masz kontaktu z męzem,
          nie macie wspólnych tematów do rozmów...Za to masz rodzinę, która zapewne też
          za Tobą tęskni, masz syna. Oni na pewno Cię wesprzą w Twoich decyzjach. Tego
          powinnaś sie trzymać. Porozmawiaj przede wszystkim z synem, jeśli rozmowy z
          mężem już nic nie pomagają...Może uda Ci się podjąć jakąś decyzję, nie warto
          marnować życia. Życzę powodzenia!!
    • pustynny Re: A co powiecie na 8-lat bez... 26.06.05, 15:32
      8 lat bez sexu z mężem? czy be zsexu w ogóle?
    • jado67 Re: A co powiecie na 8-lat bez... 27.06.05, 16:23
      jejćku, a myślałam, że tylko mój ślubny tak ma, że nie dotknij, nie głaszcz,
      idź pod swoja kołdrę..... ech co jest z tymi mężczyznami?
      • smutna330 Re: A co powiecie na 8-lat bez... 01.07.05, 12:49
        No nie, też tak mam w małżeństwie, już od prawie 8 lat jesteśmy po ślubie, mamy
        dziecko, a w sprawach seksu posucha totalna, każde zbliżenie było zainicjowane
        przeze mnie.
        Nic chyba dziwnego że zaczęło mnie to już męczyć i zniechęcać, do tego stopnia
        że poddałam się i jeśli wczesniej robiliśmy to 1-2 razy w miesiącu, to teraz z
        1 raz na kwartał i nie bardzo mnie takie "wymuszone " zbliżenie cieszy, tym
        bardziej że chyba nie muszę dodawać iż mój mąż nie wysila się ani nie stara za
        bardzo "stanąć na wysokości zadania".
        O co tu chodzi z tym męskim libido, gdzie te chłopy, bo myślałam że jestem
        jakimś wyjątkiem, ale jak czytam ten post i inne na ten temat to widzę że sporo
        kobiet ma takie problemy, a tym czasem milczy się w mediach na temat oziębłości
        mężczyzn, a wciąż głośno o oziębłości kobiet, coś chyba z genami nie tak :((
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka