Dodaj do ulubionych

Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce...:(

28.07.05, 16:08
Jestesmy rok po slubie ( znamy sie 2 lata ) mamy 2 miesieczna coreczke.
Jestem bardzo atrakcyjna ( wybaczcie, nie chwale sie czy cos tylko opisuje
jak jest zebyscie poznali sytuacje ) typ dlugonogiej szczuplej blondynki z
wydatnym biustem.
Po urodzeniu dziecka, nic sie nie zmienilo poniewaz w ciazy przytylam tylko 4
kg.
Z mezem mamy udany zwiazek,pelen romantyzmu i milosci.
Ale...kiedys kochalismy sie czesto,codziennie( kiedys tzn jak bylismy para,bo
gdy bylam w ciazy rzadziej z uwagi na malenstwo)
Moj maz wie ze mam spory temperament i po prostu uwielbiam sex.
Ale teraz kochamy sie rzadko, 1 czy 2 razy w tyg...Rozmawialam juz o tym z
mezem delikatnie,bo nie chcialam go urazic.On stwierdzil ze czesto jestesmy
zmeczeni, ze ma stresy w pracy ( nowa posada ), ale powiedzial ze sie
poprawi..
Tylko teraz jak cos zaczyna ,to ja mysle ze to wymuszone etc...

Brakuje mi tego sexu z pasja, pozadaniem w oczach. Brakuje mi tych dawnych
czasów gdzie maz "rzucal sie"na mnie jak tylko przyszedl z pracy, brakuje mi
ognia, namietnosci a przede wszystkim czestszego seksu...
Nie wiem czy maz mowil prawde o tych stresach etc...Nie wiem gdzie tkwi
przyczyna jego spadku temperamentu...

a najgorsze ze czasem mysle o kims innym, tzn nie o konkretnej osobie, ale
czasem mysle ze gdy mialabym okazje...i spotkala kogos kim moglabym sie
zafascynowac...To chyba moglabym go zdradzic..Okropne:( Echh mozecie mnie
krytykowac ale lepiej jak to napisalam
Obserwuj wątek
    • salvadore01 Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 28.07.05, 16:35
      Na pierwszy rzut oka, biorac pod uwage wypowiedzi jakie pojawiaja sie na tym forum, Twoj post moze uchodzic za mala prowokacje. Zaloze sie, ze znaczna wiekszosc z tu piszacych i czytajacych marzy o partnerze/partnerce, z ktorymi mogliby sie kochac "tylko" dwa razy w tygodniu. Tu jest raczej miesce bicia rekordow dlugosci trwania celibatu. To tylko potwierdza, ze pojecie "normalnosci" w tym wzgledzie jest ulotne. Wszystko niestety sprowadza sie do kompatybilnosci dwojga ludzi. Swoja droga nie liczylbym na to, ze normalnie pracujacy mezczyzna bedzie codzinnie skory do figlow. No, ale to oczywiscie opinia wynikajca z wlasnego doswiadczenia. Pewnie istnieja tez Panowie, ktorzy "moga wszedzie i zawsze".

      Sal
      • kociakk Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 28.07.05, 16:49
        Salvadore, no to jak wytłumaczysz, że na początku chłop pracuje i ja również i
        jakoś "możemy zawsze i wszędzie". Rano, w przerwie na lunch, w samochodzie w
        drodze do domu i jeszcze w domku po wieczorynce lub wiadomościach wieczornych.
        I przez rok nie ma z tym problemu! Nagle bach. Coraz rzadziej, coraz mniej.
        Czasem raz na miesiąc. Potem raz na kwartał. A teraz....
        Tak, tak, wiem, na początku jest zauroczenie, zakochanie, zafascynowanie.
        Ale uważam (teraz), że bez seksu tez żyć się da!
        Pozdrawiam,
        Ania
        • krisxx4 Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 28.07.05, 18:38
          Witajcie!
          Czytając wasze posty jestem strasznie zaskoczony ze kobiety wogóle maja ochote
          na sex.Ja bylem w związku w którym celibat trwał przez 1,5 roku z przyczyn do
          tej pory mi nie wiadomych (poprostu Ona nie chciała)a jestem przystojnym
          facetem.Zadna rozmowa nic nowego nie wniosła do naszego zycia.Chciałem
          zaznaczyc ze obydwoje mamy po 24 lata.Zawsze myslałem ze kobiety to takie zimne
          okazy do przytulania.Ale to dobrze ze sie myliłem mam nadzieje ze jeszcze
          spotkam o podobnym temperamencie.
        • salvadore01 Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 13:08
          Nie wytlumacze :-) Moim zdaniem sytuacja taka to splot wielu czynnikow:
          1. Poczatkowego zauroczenia, ktore dodaje skrzydel, ale potem wygasa,
          2. Nasycenia druga osoba. Przez wiele miesiecy czestego sexu znamy sie bardzo dobrze. Poza tym, ile mozna miec pomyslow na uatrakcyjnienie wspolnych zabaw? Nie mowie tu o znudzeniu (jest tu nawet takie forum dla znudzonych). Pojeciem nudy szasta sie bardzo czesto, a przeciez czy cos jest nudne czy nie, zalezy od nas samych. Czy jesli nie przepadasz za muzyka powazna to znaczy, ze jest ona nudna? Dla innych to pasja na cale zycie. Zatem nuda to kwestia po naszej stronie, a nie partnera. Oczywiscie pozostaje problem, ze dluzsza znajomosc powoduje, ze juz partner(ka) nas nie zaskakuje, bo znamy sie zbyt dobrze. Inna sprawa to pojawiajaca sie na tym forum postac kartofla - czlowieka bez energii zyciowej. Wbrew pozorom nie dotyczy to tylko mezczyzn. Powod? Nie mam pojecia. Czasem pewnie wystarczy tylko fakt poznania mechanizmow tego swiata, by stracic mlodzenczy zapal.
          3. Fizjologii i temperamentu. Tu nachodzi wiele czynnikow, o ktorych mozna poczytac na tym forum. Mysle, ze wlasnie w okresie wychlodzenia pierwszego szalu wychodzi nasz prawdziwy temperament. Na poczatku przebywamy jakby na poduszce powietrznej i nie mamy pelnego kontaktu z rzeczywistoscia. Sex to polaczenie okazywania uczuc oraz zaspokajania fizycznych potrzeb. Mysle, ze w poczatkowej fazie, gdy "swiat wiruje", ten pierwszy czynnik znaczaco przewaza. Pozniej motywacja z tej strony nieco przygasa, a zyskuje czynnik faktycznych potrzeb fizycznych - taki temperament core (typowo zwierzecy obdarty z czynnika uczuciowego). Moment ten pojawia sie w roznym czasie, ale mysle, ze wlasnie tu malzenstwa (a moze raczej zwiazki) przechodza swoje probe. To na tym tle jest najwiecej kryzysow, gdyz ten czynnik zwierzecy jest rozny u partnerow. Mowie tu oczywiscie o sytuacji bez innych naszlosci, bo te tylko poteguja frustracje. Proza zycia codziennego takze w tym nie pomaga.

          Moja zona na poczatku byla diablica, ale mysle, ze wynikalo to z tego, ze nie mialismy wielkiego doswiadczenia i dopiero razem odkrywalismy radosc z sexu. Teraz mija jedenasty rok znajomosci, czwarty rok malzenstwa i siodmy miesiac celibatu, ale podloze jest tu bardzej skomplikowane wiec nie zwalam tego jedynie na sam spadek libido zony. Nasze problemy nie dotycza jedynie sfery fizycznej, ale i uczuciowej. Nad tym trzeba pracowac, ale idzie to bardzo ciezko. No ale nie o tym mialo tu byc. Moze kiedys rozpoczne wlasny watek wyznaniowy.

          Swoja droga dwa razy proponoalem jej poczytanie tego forum, ale nie zostalo to przychylnie przyjete.

          Sal
        • tomaszek2005 Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 02.08.05, 23:47
          A ja tam mam odwrotny problem:) mogę i chcę często a moja żona nistety ma
          bardzo słaby temperament i czasmi pomimo pewnych oporów mam ochotę na zdradę
          najlepiej z nieznajoma
      • krzysiek_dwadziesciapare Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 31.08.05, 22:04
        salvadore, miej litośc... ile bym nie zapier**** - zawsze mam ochotę
        I nie zwalaj tego, prosze, na moje skormne 26 lat...

        [ przepracowanie = gówno prawda ]
        • ewolwenta Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 31.08.05, 22:16
          ojej to Ty taki młody jesteś ;)
          • krzysiek_dwadziesciapare Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 01.09.05, 07:35
            owszem - i świetnie sie z tym czuje :)
    • kociakk Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 28.07.05, 16:40
      Hehe, u mnie też tak było na początku. Kiedyś codziennie. Potem coraz mniej. A
      teraz - 10 miesiecy jesteśmy bez seksu.
      Rowniez jestem atrakcyjna - super laska. I co z tego? Mąż ma to w nosie, nie
      zwraca na mnie uwagi! I żyje! I też myśle o zdradzie! Coraz powieżniej!
      Nie potępiam Cię. I rozumiem w każdym calu!!!
      Trzymaj się i staraj się jak najwięcej kochać z mężem. Może u Ciebie nie
      wszystko jeszcze stracone ;-)
    • sagittka Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 28.07.05, 16:42
      Dziewczyno, 2 miesiące temu zostaliście rodzicami! To ogromna zmiana w życiu,
      także ojca. Do tego nowa posada. Pozwól facetowi przyzwyczaić się do nowej
      sytuacji, może faktycznie ma teraz więcej stresu. Seks 2 razy w tyg. skłania
      cię do zdrady? Piszesz, że w ciąży też seks był rzadziej i co, wtedy nie miałaś
      ochoty zdradzić? Teraz on może mieć swoje powody, a może po prostu wasze
      pożycie ewoluuje, liczyłaś na codfzinny seks przez całe życie?
    • mariamagdalena66 Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 28.07.05, 16:46
      Brakuje mi tego sexu z pasja, pozadaniem w oczach. Brakuje mi tych dawnych
      > czasów gdzie maz "rzucal sie"na mnie jak tylko przyszedl z pracy, brakuje mi
      > ognia, namietnosci a przede wszystkim czestszego seksu

      Obawiam się,że tego już nigdy nie będzie. Fascynacja erotyczna trwa zwykle ok.
      2 lat. Co nie znaczy , że seks będzie zły, ale będzie już inny. Trzeba się z
      tym pogodzić. to co opisujesz typowe jest dla pierwszych miesięcy trwania
      związku.

      ZADNA para nie utrzyma namiętności na tym samym poziomie przez całe lata.
      Twoja atrakcyjność nie ma nic z tym wspólnego. Możesz być najpiękniejsza na
      całym świecie i tak nastąpi spadek częstotliwości stosunków. Następuje
      niekoniecznie znudzenie ale po prostu PRZYZWYCZAJENIE do partnera, a to
      sprawia, że sek nie jest już tak emocjonujący jak na początku związku.

      Jeśli ktoś ponad wszystko stawia podniecenie i dreszcze emocji, to jedynym
      wyjściem są krókotrwałe związki.

      Chcąc na nowo przeżycać te dreszcze podniecenia co poniektóre pary oglądają
      wspólnie porno, biorą udział w wymianie partnerów, seksie grupowym. nie polecam
      tego, Kończy się zwykle źle, chyba ,że partnerzy seks trakują rozrywkowo,
      ludycznie a nie więziotwórczo.
      • sagittka Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 28.07.05, 17:20
        mariamagdalena66 napisała:
        > Obawiam się,że tego już nigdy nie będzie. Fascynacja erotyczna trwa zwykle
        ok. 2 lat.

        O, to coraz gorzej, bo kiedyś pisałaś, że około 4 lat :)))

        • mariamagdalena66 Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 08:01
          O, to coraz gorzej, bo kiedyś pisałaś, że około 4 lat :)))
          >
          Pisałam, że od roku do czterech, średnio dwa. Cztery lata to są bardzo rzadkie
          przypadki. Nie wiem gdzie mogłam przy czterech latach napisać "około". :-)
    • bardzofajnystudentzwroclawia Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 28.07.05, 17:33
      Hmmm.. taka żona jak Ty to skarb. Nie dość, że
      mu dzidziusia urodziłaś, że nie przytyłaś po porodzie,
      że jeszcze masz ochote, to jeszcze on nie chce się
      z Tobą kochać... dziwny facet. W takich chwilach
      wstyd mi za to ze jestem facetem.

      Ale z drugiej strony, może ma jakiś problem?
      Może już nie jest taki dobry jak dawniej? Porozmawiajcie,
      nawet jeżeli parę razy nie wyjdzie ;)
    • loppe Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 28.07.05, 18:33
      Faceci nie mogą tak często z jedną kobietą (jedna kobieta może tak często z
      jednym facetem). Kiedyś starszawy prezydent USA gościł z żoną na jakiejś farmie
      kurzej, jak to w Stanach tamtych czasów. Żona mu zwróciła uwagę na aktywnośc
      pewnego koguta; 0dpowiedział że ten kogut owszem często to robi, ale z różnymi
      partnerkami. Różnie sie słyszy, 3 lata, x lat, ale po prostu nie jest mozliwe
      by normalny facet podniecał się codziennie tymi samymi aktywami damskimi,
      choćbyś to była Ty, Marylin albo Monica. Natura!
      • amelia792 W odpowiedzi 28.07.05, 20:16
        Dziekuje Wam za odpowiedzi, i przyznam ze jestem zaskoczona nie czytajac slow
        potepienia za moja postawe. Juz myslalam ze zrobicie ze mnie nimfomanke;)
        Duzo racji w Waszych postach..to fakt zdaje sobie sprawe ze fascynacja po
        jakims czasie gasnie,no moze nie jest juz tak intensywna ..no i ze jest
        przyzwyczajenie.
        Ale rany, jak to jest juz po 2 latach to co bedzie dalej ????
        Ja lubie ogladac jakies pikantne filmy, nie stronie ani od seksu francuskiego
        ani oralnego, lubie sex ostry czasem romantyczny i naprawde uwazam ta sfere
        zycia dla wazna dla mnie ( co zreszta zawsze podkreslalam mezowi )
        I czasem oczywiscie moje pragnienia sa zaspokajane..ale zbyt rzadko.

        Loppe piszesz ze faceci nie moga czesto z jedna kobieta..Hm, ja mialam
        dlugoletni zwiazek i jakos on mogl:))
        Niestety nadal martwi mnie mysl ze jestem teraz podatna na zafascynowanie sie
        kims...
        • gonzo600 Re: W odpowiedzi 29.07.05, 01:12
          A może ślub i trwały związek są nie dla Ciebie? W końcu tu najważniejsze są wzajemna uczciwość i zaufanie, bez tego nie sposób zbudowac trwałego związku. Tymczasem Ty sobie planujesz zdradę jaby nigdy nic, bo seks 1-2 razy w tygodniu to dla ciebie za mało. Trudno mi powiedzieć jakiego rodzaju facetem jest Twój mąż, ale jaki by nie był, zdrada osoby, którą się kocha jest straszliwym ciosem, potrafi zniszczyć bezpowrotnie zaufanie. Zastanów się, czy warto płacic taką cenę, za wyskok, który i tak w długim okresie nie rozwiąże Twojego problemu. Musisz, moim zdaniem, choc to już trochę późno, pomyslec o wartościach. Co jest dla ciebie ważne, czy seks jest wart miłosci, czy silna więź emocjonalna jest czymś co zgodziłabyś się poświęcić dla seksu?
          Jeszcze jedno, rozumiem, że potrzeba seksu, jest silnym bodźcem, ale czy na prawdę uważasz, że musisz jej ulegać.
          Jestem facetem w dośc podobnej sytuacji jak Twoja, tj. nie mogę, ze względu na temperament partnerki, kochać się tak często jak bym chciał. Prawdę mówiąc robimy to bardzo rzadko. Jednak nie byłbym w stanie zdobyc się na zdradę. To coś, za co znienawidziłbym się do końca życia. Są rzeczy podłe po których, zrobieniu człowiek brzydzi się spojrzec w lustro. dla mnie czyms takim byłaby zdrada zaufania ukochanej osoby.
          Życzę mądrych wyborów,

          Gonzo
          • amelia792 Re: W odpowiedzi 29.07.05, 10:59
            Widzisz,ja nie planuje zdrady. Moze zbyt dosadnie napisalam temat postu. Nie
            jest tak ze jak kogos spotkam to sie na niego wrecz "rzuce";)
            Ja mam wyrzuty myslac ze moze bylabym do tego zdolna, choc tak go kocham...
            Ale zdaje sobie sprawe z konsekwencji i jestem pewna ze gdyby do tego doszlo
            mialabym totalneg dola.
            Wiesz, ja juz tak myslalam ze moze trwaly zwiazek nie jest dla mnie, ale wiem
            ze nie potrafilabym bez niego zyc...
            Tylko przeszkadza mi ze idac gdziekolwiek faceci "pozeraja mnie wzrokiem" a moj
            maz...Chcialabym zeby wlasnie on i tylko on tak na mnie patrzal..
            • kociakk Re: W odpowiedzi 29.07.05, 11:18
              Amelia! Dokładnie czuje to samo. Kocham go ponad wszystko.
              I poczucie winy jeszcze przed zdradą. I inni meżczyźni którzy się oglądają i
              zaczepiają...
              Okrutne. Serce mi ściska...
              • amelia792 Re: W odpowiedzi 29.07.05, 11:21
                No wlasnie...a to smutne ze maz nie zwraca uwagi tak jak kiedys ...Boli i to
                bardzo..
              • kiwigirl Re: W odpowiedzi 03.08.05, 16:28
                i ja się tak czuję choć u mnie troszke inaczej jest. jakoś mi nagle "opadło" -
                on chce a ja niekoniecznie. Nie tak czesto jak dotąd. zaczynam sie łapać na
                myślach ze seks z nim zrobił sie przewidywalny a przez to trochę nudny...
                a ten "trzeci" kreci mnie samymi słowami. bo tylko flirt jest między nami,
                troche niegrzecznych smsów i tyle. nic wiecej.

                a ja sie czuję głupio. i chciałabym i wiem ze nie powinnam... :-(
        • loppe Re: W odpowiedzi 29.07.05, 11:22
          Zafascynujesz się i odfascynujesz, albo i nie zafascynujesz, albo nie
          odfascynujesz. Może być różnie. A tamten znakomity partner (pod względem
          częstotliwości) to może świeżutki chłopiec był - no w wieku powiedzmy 17-22 to
          i przez 5 lat można codziennie z ta samą piekna dziewicą.
        • dietrich3 Re: W odpowiedzi 29.07.05, 11:24
          nie stronie ani od seksu francuskiego
          > ani oralnego - czy możesz mi wytłumaczyć różnice???
          Jak nie odciągniesz faceta od pracy i nie będziesz dla niego tak normalnie
          ciepła i przyjazna to będziecie się bzykać jeszcze rzadziej. Praca zabija
          wszystkie chęci. I nie pomoże że będziesz bardzo atrakcyjna. Wtedy pozostanie
          faktycznie jakiś skok w bok, tylko proponuję czysto seksualny skok bez
          miłosnych uniesień - to się kończy jeszcze gorzej.
          • amelia792 dietrich3 29.07.05, 13:08
            Sorry mialam na mysli analny.
            Hm..widzisz ale ja nie jestem typem "zimnej kobiety " .Moj maz uwaza ze nie ma
            tak romantycznej i cieplej istotki jak ja:)
        • murun Re: W odpowiedzi 05.08.05, 15:53
          amelia792 cos Ci napisze.W zwiazku nie zobowiazujacym mozesz sobie pozwolic
          zeby puscic sie z innym facetem ale jezeli w gre wchodzi rodzina(maz,dziecko) i
          Ty piszesz ze masz ochote zdradzic meza i narazic na rozpadniecie sie
          malzenstwa z powodu bo Cie dupa swedzi to moim skromnym zdaniem masz nierówno w
          deklu!buzka
      • anais_nin666 Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 28.07.05, 23:32
        Jak wynika z postów wielu pań na tym forum kobiety również nie potrafią się
        często podniecać ciągle tym samym facetem. Pragną zmian.
        Postuluje wprowadzenia monogamii seryjnej, zmiana partnera co 5 lat. Pozycie by
        kwitło ;-)
        Mój mąz jest moim mężem, więc się z nim kocham, a ze sie lubie kochac to
        moglabym robic to czesto, ale jeszcze czesciej mialabym chec gdybym miala nowego
        partnera.
        Znudzenie partnerem to nie kwestia plci.
        Monogamia nie leży w naturze ani kobiet ani facetow.
        • loppe Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 11:26
          Monogamia nie leży też w naturze kobiet... myślę że jest m/w tak że większośc
          mężczyzn jest zorientowana poligamicznie i mniejszosc mono, a większosc kobiet
          mono i mniejszośc poli. Tak to widzę.

          • anais_nin666 Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 11:55
            Wszyscy jesteśmy poligamiczni, natomiast kobiety bardziej przestrzegają norm
            kulturowych itd. Kobietom się wpaja, ze nie wypada zdradzać, a facetowi to
            nawet przystoi, stąd się m.in. biorą różnice.
            Ale i to się zmienia. Coraz więcej kobiet wokół mnie nie daje rady z 1 facetem
            i szuka szczescia z innymi i wcale nie jest to poszukiwanie milosci jak sie
            zwyklo uwazac gdy mowa o kobiecym seksie, a poszukiwanie zmyslowosci bez
            zobowiazan.
            Kobiety sie wyzwalaja i w tej dziedzinie.
            I jeszcze jedno. Gdy kobieta pozostaje wierna facetowi to - nie oszukujmy sie -
            i tak sobie roi o innych i patrzy łasym okiem na co przyjemniejszych wizualnie
            panów. Zatem Loppe obawiam się, że Twoje spojrzenie na kobiecą wierność jest
            bardzo idealistyczne. Aż tak różowo nie jest:)
            • loppe Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 12:17
              Ale ja bym norm kulturowych z tego nie wyłączał, tzn. za poligamicznych bym
              proponował uważac tych którzy z mocy sił chuci i kultury (o jakim znaku by one
              nie były) preferują per saldo bycie poli. Bo jesli wyłaczylibyśmy kulturę to
              pewnie by wyszło że wszyscy to np. złodzieje. Człowiek minus kultura to chyba
              jakiś abstrakt a nie człowiek?
              • anais_nin666 Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 13:01
                Zatem piszę o tym jak wygląda sytuacja przy trzymaniu się norm kulturowych. W
                naszej kulturze przyjelo sie, ze panie maja male potrzeby, panie winny byc
                skromne i nie pokazywac "takich" pragnien, a pan powiniene uzywać, bo jest pelen
                szalejacych hormonow (to slowa Adriana Mole'a). Prasa uczy kobiety otwartości,
                panów wsłuchiwanie sie w pragnienia partnerki, ale i tak to, czego nie
                wynieslismy z domu badz wynieslismy a propos pozycia seksualnego nie da sie tak
                szybko wyrzucic z pamieci. Matki, ojcowie nadal nie rozmawiaja z dziecmi o
                seksualnosci badz mowia, ale posluguja sie szyfrem babć i przekazuja info typu
                "Dziewczynki sa grzeczne, seks jest błe" i kobiety czasem poł zycia zmagaja sie
                z tym, ze pragna z jednej strony, a z drugiej z tym co im wpojono czyli
                grzesznoscia seksu.
                Co do większej chuci panów... oj polemizowałabym... Ale to akurat piszę z
                własnego doświadczenia. Mam chęć często i długo. Mąż nie.
                No i ciągle zastanaiwam sie na ile panie, ktore deklaruja niechce do seksu nie
                lubia go, bo im nie sprawia faktycznie przyejmnosci, a na ile jest to kwestia
                tego, ze im wpojono w dziecinstwie niechcec do milosci fizycznej jako brukajacej
                godnosc, nieczystej itp bzdury.
                Wychowanie, zle wychowanie potrafi wyrzadzic wiele krzywdy. Mysle, ze minie
                jeszcze troche czasu nim kobiety wyzwola swoja seksualnosci i w swych
                pragnieniach i ich realizacji nie beda odbiegac od mezczyzn.
                • loppe Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 13:35
                  Nam facetom też nielekko w tej kulturze. Chciałby człowiek dwie kobitki, a tu
                  do Arabii Saudyjskiej daleko, daleko...
                  • anais_nin666 Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 13:41
                    A myślisz, że nam kobitkom to fajnie? Ja np. marzę o tym co Ty, tylko o innej
                    płci, czyli o 2 panach:) Pisalam juz o tym chyba z Lava. Tylko, ze mi sie marzą
                    2 wierni mężczyźni. Ja mogłabym skakać w bok, a oni nie. No i ponownie się
                    rozmarzyłam! Taaak :) Poligamia dla kobiet, tylko dla kobiet i wierni mężowie;)
                    Alez ja samolubna! :D
      • mariamagdalena66 Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 08:07
        Sprawa opisana w książce "Mózg i płeć" Zwiedzając jakąś farmę żona jednego z
        prezydentów Stanów Zjednoczonych zapytała ile razy dziennie kopuluje kogut.
        Właściciel powiedział ,że wielokrotnie w ciągu dnia. "prosze to powiedzieć
        prezydentowi" powiedziała kobieta. prezydent zapytał czy stale z tą samą kurą.
        Właściciel odpowiedział, że za kżadym razem z inną. "Proszę to powiedzieć pani
        prezydentowej" powiedział prezydent.

        Tam też opisano doświadczenie na zwierzętach. Nie pamiętam, baran, kozioł czy
        byk kopulował z wieloma samicami, gdy wszystkie już zaliczył, przestał się
        intersować nimi, kiedy pojawiała się nowa, znowy był aktywny. chciano samca
        oszukać, zawiązano mu oczy, ale on i tak wyczuł, która samicę podtykano mu
        drugi raz, i nie miał ochoty.
        Oczywiście nie dotyczy to bezpośredni ludzi, ale człowiek też nalezy do świata
        zwierząt jako ssak.
        • ewolwenta Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 08:24
          to był szczur :/
    • diooree Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 28.07.05, 20:05
      amelio!
      .... przeczytałam swój list.... i poczułam się jakbym czytała o sobie...
      tak...tak! to było 5 lat temu, dobijał właśnie 4 rok naszego małżeństwa.
      Poznaliśmy się na studiach, po roku zaręczyny, kolejny rok ślub. Wszystko
      książkowo. Wspólne zainteresowania, pasje...przed ślubem sex był bardzo ok, po
      ślubie coraz mniej, rzadziej. Pytałam czemu????On nic nie mówił.. schudłam dla
      niego 13 kg, kupowałam dziesiątki nowych staników, robiam obiadki,
      kolacyjki..NIC. Walczyłam o nasz związek te 4 lata i się poddałam.Byliśmy
      prawdziwymi przyjaciółmi, ale pasja została zabita przez rutynę dnia
      codziennego i tyle. Złożyłam pozew o rozwód. Po 14 miesiącach celibatu...
      Płakaliśmy, trzymaliśmy się za ręce ale stwierdziliśmy że tak będzie lepiej. On
      jest z natury autystyczny, ja temperamentna... Pewnie nikt mi tutaj nie
      uwierzy, ale po rozwodzie nasza przyjaźń się jeszcze umocniła - nie ma w niej
      wątku "damsko-męskiego" Prowadzimy od dwóch lat wspólną firmę, nikomu nie ufam
      w interesach tak jak jemu. Nigdy nie rozmawialiśmy na temat tego dlaczego nie
      wyszło... Myślę,że gdybym miała tę mądrość życiową którą mam teraz nie
      złożyłabym tego pozwu..przeczekała...teraz już wiem że sex to nie wszystko,
      przyjaźń między dwojgiem ludzi daje siłę związkowi. Ostatnie dwa lata tkwiłam w
      związku opartym tylko na świetnym sexie.... i pękło równie szybko...ale boli
      dużo bardziej. Czułam pustkę... i żałuję że nie potrafiłam wsłuchać się w
      potrzeby drugiego człowieka..
      • amelia792 Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 28.07.05, 20:24
        diooree no to teraz ja czuje jakbym czytala o sobie - tez kupuje dziesiatki
        nowych staników, obiadki, romantyczne kolacje etc.
        Racja, rutyna to cos co moze byc powodem gasniecia tego zaru z poczatku
        znajomosci.
        ..Przyjazn ..tak daje sile zwiazkowi - fakt..Ale pytanie czy mozna dotykac
        zycia powierzchownie..czy na poczatku juz nie walczyc o to co rowniez dla
        siebie wazne..
        Ja jestem z nim szczesliwa..prawie...I wlasnie to prawie nie daje mi spokoju..
        • diooree Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 28.07.05, 21:14
          amelio,
          moje życie toczy się dziwacznie..najpierw związek bez sexu z przyjaźnią,
          zrozumieniem...teraz niedawno zakończony związek z super sexem...ale bez
          bliższego powinowadztwa dusz...i wiesz co Ci powiem.....to drugie jest o NIEBO
          GORSZE!!!!
          Kiedyś piękna inteligentna i zadbana w każdym calu mężatka zalana łzami
          zapytała swojego przyjaciela: "dlaczego ON zdradził mnie z tą głupią i
          brzydką????" a wiesz co on jej na to odpowiedział?... to proste - bo nie była
          taka perfekcyjna. Była cieplejsza i "normalniejsza"

          z tego co piszesz o sobie - jesteś taka jak ja - atrakcyjna, zadbana. a może on
          czuje się przy Tobie niepewny? boi się że będziesz go krytykować? oceniać? Oni
          nie lubią tak wysoko postawionej poprzeczki...Pamiętaj,że mężczyźni traktują
          dom jak port do którego zawsze mogą wrócić i w którym niezależnie od
          wszystkiego ktoś będzie na nich czekał i kochał jak dziecko - bezwarunkowo!

          Pozwól mu zapomnieć o sexie! Pogłaszcz go po głowie, chwal na każdym kroku!!!
          Nie zapominaj o nim, mimo że maleństwo tak absorbuje. To dla niego zupełnie
          nowe wyzwanie. Boi się że może nie sprostać. Pokaż mu że jest dla ciebie
          oparciem.To najlepszy środek na impotencję u facetów!!! 100% skuteczności :)
          • amelia792 Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 28.07.05, 22:22
            Przypomnialas mi diooree, faktycznie za malo chwale, zdarza mi sie
            krytykowac..Sporo racji w tym co napisalas.
            Postaram sie, na pewno sie postaram..Nie chce zeby ten stan sie poglebial.
            Dziekuje Ci za zrozumienie.
    • sylwik40 Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 00:02
      zajmij sie dzieckiem, praca, samokształceniem; seks 2 razy w tygodniu to całkiem
      niezły wynik. Pielegnuj owoc waszej miłości - córeczke; dopiero po roku od
      urodzenia mozesz cos powiedzieć!!!
      • ola_29 Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 09:10
        U mnie podobna sytuacja. Niedługo 4 rocznica ślubu, a sex coraz bardzioej
        odchodzi w zapomnienie. Kiedys było to nawet kilka razy dziennie, a teraz... no
        cóż 2 miesiące abstynencji. Kiedyś płakałam z tego powodu bardzo często, często
        rozmawiałam, ale to nic nie dało. Teraz jestem pogodzona z tą sytuacją, ale
        przyznam szczerze że coraz częścirej zaczynam patrzeć na innych facetów, jak na
        poytencjalnych kochanków (a kiedyś tak nie było!!!!!!)
      • kampai Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 09:12
        Nie można zbytnio folgować namiętnościom. Ktoś powie: a co to znaczy folgować?
        Czy dwa razy w tygodniu to folgowanie? To zależy, jeśli dwa razy w tygodniu dla
        kogoś to za mało i z tego powodu ma frustracje, to sygnał, że powinien ściągnąć
        lejce emocji i je powstrzymać. Bo to osoba sfrustrowana ma wiekszy problem, niż
        ta druga, co chce mniej często. Ale walczyć o siebie trzeba. Zdrada nie jest
        niczym takim wielkim. Pod warunkiem, że druga strona się nie dowie. Mądry i
        sprytny człowiek wie jak się zabezpieczeć. I nie chodzi tylko o zakłądanie
        gumki.
    • ewick1 Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 10:11
      Boże, w czasie ciąży przystyłaś tylko 4 kilo, a dziecko przepraszam bardzo ile
      ważyło, czy to był 6 miesięczny wcześniak?????

      Sam połóg trwa ok 6-8 tyg. a ty już jesteś gotowa na taki częsty sex??

      jestem w szoku jak można takie bzdury ludziom wciskać

      zresztą - może to i prawda ;)
      • amelia792 ewick1... 29.07.05, 10:54
        Ewick1 moja coreczka urodzila sie planowo z waga (2800g) a ja w czasie ciazy
        mialam zdecydowanie mniejszy apetyt i w ogole wtedy nie mialam "glowy" do
        jedzenia.Takze "zachcianki ciazowe" sa mi zupelnie obce.
        Co do pologu, to jestem po cesarce i po paru tyg.za zgoda mojego ginekologa
        moglam juz wznowic wspolzycie i mialam na to ochote.
        Bzdur ludziom nie wciskam bo nie mam na to ani czasu ani powodu. Chyba forum to
        miejsce na szczerosc...Przynajmniej tak mi sie wydaje..
      • chanel15 Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 30.07.05, 17:28
        ewick1 napisała:
        "Boże, w czasie ciąży przytyłaś tylko 4 kilo, a dziecko przepraszam bardzo ile
        > ważyło, czy to był 6 miesięczny wcześniak????? Sam połóg trwa ok 6-8 tyg. a
        ty już jesteś gotowa na taki częsty sex?? jestem w szoku jak można takie bzdury
        ludziom wciskać"
        ------------------------
        Czytając to, miałam takie same skojarzenia. Nikt mnie nie przekona, że w ciąży
        można przytyć 4 kg (nawet 7 kg stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa dziecka,
        optimum wynosi ok. 10-11 kg) - to patologia i nieprawda, która stawia pod
        znakiem zapytania resztę treści tego listu (włącznie z seksem oralnym i
        francuskim).
        • amelia792 chanel15, ewick1 31.07.05, 21:21
          Hm..zastanawia mnie skad wyplywaja te wypowiedzi ? Zazdrosc...zawisc...??
          Jak juz pisalam i sie powtorze nie mam moje drogie CZASU ANI OCHOTY ANI
          NAJMNIEJSZEGO CELU aby pisac tutaj bzdury.
          Nie kazda kobieta w ciazy musi jesc za dwoje i tyc na potege. Ja podczas ciazy
          zakochalam sie w pomaranczach a na widok slodyczy mnie mdlilo co chyba zrobilo
          swoje. Zreszta moja mama przytyla za mna 5 kg wiec moze to dziedziczne.
          Pozdrawiam
    • kagaja Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 12:56
      Ja jestem mężatką od 2 lat, i od roku jestem szczęśźliwą mamusią. Z mężem znamy
      się od 8 lat. Ale do rzeczy.... nasz seks także nie jest już taki jak na
      początku naszej znajomości- faktycznie ewoluował. kOchamy się żadziej, i
      krócej, czasami nawet tydzień i góra nie dochodzi do zbliżenia.
      Mąż pracuje, a ja opiekuje sie w tej chwili synkiem. To, że się nie kochamy tak
      często nie wynika z faktu braku zainteresowania partnerem, czy zmniejszeniem
      atrakcyjności, ale poprostu z innych pobudek. Przekładamy seks, nad np. po
      prostu relaks, sen i odpoczynek. Ja do tej pory -a to już 12 miesięcy w
      zasadzie nie mam czasu na nic-zajmuje sie dzieckiem, a gdzie tu mówić o
      zdradzie....no może teraz zaczynamy lekko "oddychać" bo przyzwyczailiśmy się do
      sytuacji nowej. Ale gdy mały miał 2 mce myślałam tylko o tym żeby mieć święty
      spokuj i mąż też..ni pomyślałaś o tym, że On może być zmęczony, i inaczej
      postrzega całą sytuacę niż ty???? 'Kto się zajmuje w takim razie dzidziusiem,
      skoro Ty masz czas na rozmyślaniu o zdradzie???Ja nie miałam...
      • amelia792 Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 13:04
        Ja zajmuje sie córeczka do momentu az maz wraca z pracy czyli do ok.17 .Ale
        zajecia przy niej nie powouja ze czlowiek wylacza sie z myslenia!
        Nie mysle o tym ze chce miec swiety spokój, poniewaz dziecko mnie nie
        wykancza,mojego meza rowniez i mamy czas na wspolne zainteresowania czy zajecia.
        Zajmuje sie dzieckiem ale mam czas na fryzjera,zakupy, basen etc - kwestia
        organizacji.
        • ewolwenta Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 18:39
          To może on jest wykończony? Praca do 17 dziecko po 17?
      • iurandum Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 13:55
        > prostu relaks, sen i odpoczynek. Ja do tej pory -a to już 12 miesięcy w
        > zasadzie nie mam czasu na nic-zajmuje sie dzieckiem, a gdzie tu mówić o
        > zdradzie...

        To też dla wielu facetów forma emocjonalnej zdrady gdy dziecko jest
        najważniejsze a on spada na trzeci plan.

        > 'Kto się zajmuje w takim razie dzidziusiem,
        > skoro Ty masz czas na rozmyślaniu o zdradzie???Ja nie miałam...

        Mieć na coś czas jest pojęciem względnym. Jak dziecko jest dla ciebie
        najważniejsze, a seks i więź z partnerem nie, to nigdy nie znajdziesz na to
        czasu. Kwestia priorytetów. Masz synka. Ona córeczkę . Kobiety znacznie częściej
        przenoszą pewne uczucia i potrzeby bliskości na synków. A czasem faceci na córeczki.
    • tt12345 Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 13:05
      może ze mną
    • el_camino Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 13:12
      dwa razy w tygodniu, rok po slubie.. powiadasz ze to zbyt malo dla ciebie. ja
      jestem kilka miesiecy po slubie (znamy sie ponad 3 lata) i kochamy sie z zona 2
      razy ...w miesiacu. dla mnie to zdecydowanie za malo ale coz, taki lajf.
      seks nie jest najwazniejszy w zwiazku, to pewne, ale jego brak bardzo
      negatywnie wplywa na zwiazek i relacje miedzy partnerami. tyle z moich
      obserwacji.
      BTW. myslalem ze tylko kobiety bywaja ozieble:/ twoj post pokazuje ze nie tylko
      one. ale ani dla ciebe ani dla mnie to zadne picieszenie.
      o zdradzie na razie nie mysle. na razie...

      pozdrawiam.
      keep your head up!
      • kagaja Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 14:53
        źle mnie zrozumieliście...ja mam czas na co chce , bo albo ja albo mąż
        zajmujemy sie dzieckiem(lub razem) i wspaniale spędzamy ten czas jednak są
        takie dni, (ja miałam je jak mały skończył 2 miesiące, że nic się nie chce i
        chce się mieć wolny czas)...Jeżeli dziecko jest bardzo absorbujące. wtedy nie
        myśli sie o zdradzie nikogo...bo jeżeli ma sie czas na sex z mężem(żoną) wtedy
        czło0wiek jest naprawde zadowolony...jeżeli przy takim maleństwie ma się czas
        jeszcze o myśleniu o innym mężczyźnie, i w zasadzie planowaniu zdrady wówczas
        oznacza to, że czasu sie ma aż nadto. My nie nażekamy z mężem na nic a chwile
        spędzone razem są dla nas ogromnym skarbem.
        • scorp70 Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 15:01
          > My nie nażekamy z mężem na nic a chwile
          > spędzone razem są dla nas ogromnym skarbem.

          Bez seksu znaczy. Ciebie to rozumiem, ale ciekawe czy twój mąż napewno by sie
          pod tym podpisał?
          • kagaja Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 15:06
            we wcześniejszym poście pisałam, że te chwile spędzone razem to sex, więc
            czytaj uważniej zanim podsumujesz!!!!!!!!!!!!!!!
    • gizmmo Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 17:14
      A ja myśle, że jestes nie wdzięczna - maz napewno pracuje cięzo aby wam było
      lepiej i jest zmęczony wieczorami 0 ty tylko opiekujesz sie dzieckiem - więc co
      dlatego, żę on chce dla was dobrze - doprawisz mu rogi - wstydź się.
      • woman-in-love Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 17:36
        ot i mamy męskiego szowisnistę. "Tylko" opiekujesz sie dzieckiem! Sam spróbuj
        sie poopiekować!
      • amelia792 Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 29.07.05, 20:56
        gizmmo moze zostawie Ci moja córeczke na caly dzien to sie nia "TYLKO
        ZAJMIESZ"?;))
        • qmata Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 30.07.05, 12:48
          Ja mam dwoje dzieci. 1,5 roku i 2 m-ce.
          I teraz wiem że opieka nad jednym dzieckiem to odpoczynek.
          I nie opiekuję się nimi do 17 jak amelia tylko 24 na dobę bo mój mąż pracuje od
          rana do wieczora.
          Opieka nad jednym dzieckiem i do tego pół dnia to wczasy!!!
          Jak ktoś nie wierzy to niech sobie zrobi drugie.
        • man_with_trouble Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 30.07.05, 12:54
          Witam!
          No drogie panie, bez przesady :) Sam opiekowalem sie maluchami od pierwszych
          dni ich zycia (rok roznicy miedzy nimi), zmiana pileuch, kapiele, jedzenie, do
          tej pory nie raz i nie dwa sie nimi zajmuje, glownie w weekendy, kiedy mam
          wiecej czasu. Z mojego punktu widzenia jest to nawet przyjemne, zwlaszcza jak
          znajdzie sie im jakies zajecie, kore ich zaabsorbuje. Domyslam sie, ze dla
          kobiet zajmowanie sie dzieckiem kilkanascie godzin dziennie jest nie tyle
          uciazliwe, ale nudne i nuzace, i chyba stad wlasnie wychodzi to zmeczenie. Ale
          z punktu widzenia faceta, jest to wrecz przyjemne :P
          Pozdrawiam
          Ps. Swoja droga kobiety i tak beda narzekaly jakie to one zmeczone "domowym"
          zyciem, nawet gdy sie im pomaga, ot takie "szowinistyczne krowki" :)
          • ewolwenta Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 30.07.05, 16:55
            > Ps. Swoja droga kobiety i tak beda narzekaly jakie to one zmeczone "domowym"
            > zyciem, nawet gdy sie im pomaga, ot takie "szowinistyczne krowki" :)


            szowinizm poiwadasz? Chyba miałeś na myśli, że SĄ TAKIE kobiety KTÓRE i tak
            będą narzekały jakie to one zmęczone "domowym" życiem, nawet gdy się im
            pomaga, ....




    • maciek_pz Do dzieła!!!! 03.08.05, 09:47
      Nie ma się za dużo co zastanawiać, bo jak człowiek za dużo myśli to na głowę
      może dostać. Trzeba korzystać z życia.
      • anais_nin666 Re: Do dzieła!!!! 03.08.05, 09:51
        A gdyby to Twoja zona napisała ten post? Tez byś doradzał skok w bok? Rzucenie
        się w wir życia? :-)
        • woman-in-love Re: Do dzieła!!!! 03.08.05, 09:55
          w tym wypadku chyba Maciek ma rację ;-)
        • maciek_pz Re: Do dzieła!!!! 03.08.05, 10:21
          anais_nin666 napisała:

          > A gdyby to Twoja zona napisała ten post? Tez byś doradzał skok w bok? Rzucenie
          > się w wir życia? :-)


          Kocham moją Kobietę i Ona chyba kocha mnie. Miewam skoki w bok. Moja Partnerka
          nic o tym nie wie, ale i ja tekże nie wiem czy Ona na boki nie skacze. I wcale
          nie chcę wiedzieć. Uważam że dyskretne skoki w bok nikomu nie zaszkodziły, pod
          warunkiem że najbliźsi są zawsze na 1 miejscu.
          • woman-in-love Re: Do dzieła!!!! 03.08.05, 10:45
            A tu już "dyskutowałabym" - jesli skaczesz na boki dla sportu, to chyba nie
            bardzo wiesz, co znaczy słowo "kocham", ale nich wam Bozia szczęści :-)
          • anais_nin666 Re: Do dzieła!!!! 03.08.05, 12:51
            Czyli zona też może skakać w inne łózka bylebyś o tym nie wiedział. A więc
            jednak to rani (skoro nie chcesz wiedziec o zdradach), nie jest tak, ze
            "dyskretne skoki w bok nikomu nie zaszkodziły", bo nawet dyskretny skok w bok
            gdy wychodzi na jaw moze spowodowac burze w zwiazku, niekoniecznie
            oczyszczajaca. Zwlaszcza w zwiazku gdzie kobieta czuje sie kochana, jedyna, a
            jedyną jednak nie jest...
            • maciek_pz Re: Do dzieła!!!! 03.08.05, 13:07
              anais_nin666 napisała:

              > Czyli zona też może skakać w inne łózka bylebyś o tym nie wiedział. A więc
              > jednak to rani (skoro nie chcesz wiedziec o zdradach), nie jest tak, ze
              > "dyskretne skoki w bok nikomu nie zaszkodziły", bo nawet dyskretny skok w bok
              > gdy wychodzi na jaw moze spowodowac burze w zwiazku, niekoniecznie
              > oczyszczajaca. Zwlaszcza w zwiazku gdzie kobieta czuje sie kochana, jedyna, a
              > jedyną jednak nie jest...



              Pamiętam taką kwestię z "Młodych Wilków": nigdy do niczego się nie przeznawaj,
              jeśli złapią cię za rękę mów że to nie twoja ręka.

              i to na tyle.
    • anais_nin666 Re: Do dzieła!!!! 03.08.05, 14:27
      yoric się dziś rozszalał:-)
      Maćku - nie chcialabym byc w Twojej skorze, gdy zona sie dowie o Twoim
      podejsciu do zycia w zwiazku ("nieszkodliwe" zdrady na boku) ... :)
    • ola_rt Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 03.08.05, 17:49
      Wydaje mi się, że jestes nietypową kobietą, własnie z tych względów, o któych
      pisałas. w 90% to mężczyzna jest bardziej chętny i 'skazany' na odrzucenie przez
      kobietę. Poza tym macie dziecko i to od tak niedawna! To nowy etap w życiu
      każdego z obydwojga rodziców. bardziej powinna to 'przeżywać' mama- ciągle się
      słyszy, że kobieta przelewa całą milosc na maleństwo, i w jakimś tam stopniu
      zapomina o całym świecie- w tym o mężu. A u was chyba jest na odwrót, twój maż
      został ojcem, Porozmawiaj z nim o tym co czuje, może jest w męskim
      szoku:P(poporodowym hehe)Moze obawia się ojcostwa, niech dostrzeże w tobie
      romantyczną ciepłą kobietę(choc nie tweirdze ze taką nie jestes) niech zauważy
      zainteresowanie takze uczuciami a nie 'czystym seksem'. Widać, twój mężczyzna
      przeradza się w grzecznego tatusia...
      • amelia792 Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 05.08.05, 12:10
        Dziekuje Wam jeszcze raz za wszystkie odpowiedzi i dyskusje:)
        Fakt, ja nie stalam sie tylko mama po porodzie i nie przelewam calej milosci na
        coreczke. Nadal kocham swojego meza moze nawet mocniej.
        Jest juz lepiej, mniej krytykuje \, wiecej chwale i to dziala:)
        • robert.us Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 26.08.05, 19:56
          hehehe, ciekawi mnie na jaki okres czasu przyjełaś nową taktykę ???? :)
          , pewnie pytania za parę dni, tygodni, miesięcy wrócą, a wtedy jak się z kimś
          bzykniesz na boku to pewnie już tego nie opiszesz :)))) hihihi
          ehhhhh, nie rozumiem jak "dojrzała" kobieta rozważa takie sytuacje w kręgu
          ludzi których nie zna :)))), to jest dopiero bzdura, a tak w ogole pytając
          potrzebujesz potwierdzeń od innych aby nie brać całej odpowiedzialności za ten
          czyn na siebie ? PAMIĘTAJ !!!! na leczenie nigdy nie jest za późno, amelio :)))
    • czyja1 Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 31.08.05, 19:21
      ależ to głupota, mieć męża , który jest ok. i go zdradzić. Jeśli mamy zbyt duży
      temperament, trzeba go po prostu 'okiełznąć". Nie ma innej rady jak wziąśc się
      za pracę. Mało to roboty w domu? Można sobie wymyśleć, by tym sposobem,
      schłodzić takie zapędy. Zdradzić można szybko ., tylko pożniej , może być
      róznie. Oby tak nie było jak z moją sąsiadką, ktora zdradziła dla zwyczajnej
      ciekawosci...hm i została sama, Mąz na prawo a kochanek na lewo. Życzę dobrej
      decyzji/
      • witkacy1975 Schładzać? Okiełznać? 31.08.05, 19:43
        Chyba nie mówisz serio... niedostateczne zaspokojenie rodzi frustracje. Wielkie
        frustracje. Włączając niską samoocenę i różne takie... to druga strona powinna
        z siebie wykrzesać więcej energii!!! A nie ktoś kto ma jej więcej, ma sobie
        znajdować "ujście" dla niej. PARA NIE POWINNA IŚĆ W GWIZDEK :)))))))))))))
        • ewolwenta Re: Schładzać? Okiełznać? 31.08.05, 20:50
          A może tak złoty środek. jedno trochę się stara popracować a drugie okiełznać?
          Ideałów nie ma i rzadko się zdarza pełne dostosowanie.
      • yogi.net Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 01.09.05, 06:36
        Co to znaczy "mąż OK", co znaczy "żona OK"?.
        Związek małżeński jest sztuką kompromisów. A miłość? Gotowość do poświęcenia?
        Jeśli tylko ta jedna strona ma się "okiełznać", a co robi partner? Czerpie
        korzyści? Gdzie w takim związku Partnerstwo, Zaufanie, Dialog? Ja bym określił
        to despotyzmem. Taki związek ma nikłe szanse na przetrwanie.

        "Żona idealna" - Nie piję, nie palę, nie łajdaczę się! Masz ugotowane, uprane,
        dziecko zadbane. CZEGO TY WIĘCEJ CHCESZ ??

        - CZUŁOŚCI, NAMIĘTNOŚCI !!! (pomijając miłość - do tego nikogo się nie zmusi)

        Pozdr.
        • ewolwenta Re: Chyba zdradze swojego meza.. choc nie chce... 01.09.05, 07:50
          oczywiście masz rację
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka