Dodaj do ulubionych

Do Jesiona 1980

06.11.05, 11:39
Nooo, Jesion....zmarnowałeś mi całą niedzielę....Dlaczego, pytasz? A to już
służę odpowiedzią: Przeczytałem przez przypadek twój post w wątku o tych
ognistych kochankach czy spokojnych facetach, czy jakoś tak, i tak mnie to
wq........że aż musiałem sobie nalać drinka....A miałem dzisiaj trochę spraw
załatwic.....Ale nic to, wybaczam Ci chłopie, są rzeczy ważniejsze w życiu.
Trzeba Ciebie bracie ratować......
Otóż jesteś w związku z tą kobietą tylko dlatego, że ciebie totalnie
zauroczyła. Zakochałeś się beż pamięci, traktujesz ją jak bóstwo, czytasz w
jej myslach, starasz się jej we wszystkim dogodzić, kupujesz wspaniałe
prezenty, opiekujesz się, bla, bla, bla....Ale nie zauważasz jednej prostej i
oczywistej prawdy / a tylko dlatego, bo twoje zauroczenie Tobie na to nie
pozwala.../ - ta kobieta jeszcze w dalszym ciągu kocha twojego
poprzednika....Jak smutne by to dla Ciebie nie było, taka jest prawda....I
ponieważ bardzo prawdopodobne, ze tak jak ona jest kobietą Twojego zycia, tak
ten facet był dla niej facetem jej zycia. I zawsze będzie w waszym
związku „materacem”.
A skąd to wszystko wiem? Ponieważ sam to na własnej skórze kiedyś
przecwiczyłem....Spotkałem kobietę, która mnie totalnie zauroczyła,
zakochałem się bez pamięci. Robiłem te wszystkie głupoty co Ty,
spontanicznośc w każdej minucie związku, ciuchy, prezenty, wyjazdy, no
szał.....sam wiesz i każdy facet wie, co mam na mysli. A spotkałem ją po jej
rozstaniu właśnie z facetem jej życia.....I mógłbym jeszcze różne głupoty
wymyślać, ale wystarczył jego telefon, i widziałem, co się z nią
dzieje.....Kiedyś zadzwonił w nocy, to wyobraź sobie, że zaczęła z nim
rozmawiać, leżąc obok mnie i kładąc mi głowę na klate:))Dopiero jak wziąłem
ten telefon i rzuciłem o ścianę tak, że rozpadł się na milion kawałków, to
dotarło do niej, że przesadziła. Zaczęła płakać, przepraszać, i takie te ich
gierki. A ja stwierdziłem, że to jednak silniejsze od niej, że nie zamierzam
żyć we troje....Ubrałem się, spakowałem swoje rzeczy i wyszedłem. Były
telefony, rozmowy, bla, bla....ale miałem na tyle rozsądku, żeby wiedzieć, że
to nie ma sensu. Potem, chyba po roku widziałem ich w czułym uścisku na
mieście:))
Nie rób chłopie z siebie idioty....ja wiem, że to ciężko i trudno to
przeboleć, ale jesteś chyba inteligentym facetem, wykształconym i ustawionym.
Daj sobie siana, ta kobieta nie jest dla Ciebie, ona tylko wykorzystuje Twoją
miłość do niej, teraz jeszcze łaskawie przyjmuje twoje prezenty i kolacyjki,
ale im głębiej wejdziesz w to szambo, to zacznie ich żądać od Ciebie, bo to
pie........egoistka, założę się, a ty będziesz coraz bardziej ulegał. Wierz
mi, tak będzie....

Piszesz o tej kąpieli....no to przecież dziecko widzi, że ona robi z Tobą co
chce....”nie dotykać jej”.,.rok bez seksu......noooo, pogięło cię przyjacielu
równo. Nie potepiam, nie oceniam, nie smieję się.....tylko obiektywnie
spostrzegam

Jesteś inżynierem, jak piszesz....no to chyba liczyć potrafisz.....weź kartkę
i policz, ile kasy na nia wydałeś, a co otrzymałeś w zamian. Nie jestem
żadnym skąpcem, wręcz przeciwnie, ale jakiś bilans musisz zrobić.....

Radzą ci, żebyś ją wziął na dystans na jakiś czas.....Błąd!!! Żaden dystans,
żaden czas....Zrób chirurgiczne cięcie –KONIEC i BASTA. Odżyjesz człowieku,
znajdziesz fajną panienkę, która będzie potrafiła docenić i ciebie i twoją o
nia troskę. A ta lalka niech dalej marzy o tym poprzednim, niech nawet robi
to do emerytury....nie twój problem. Posłuchaj doświadczonego faceta, który z
niejednego pieca chleb jadł.....PozdrawiamJ)

No to teraz mogę spokojnie wypić drugiego......Niedzielę i tak już szlag
trafił, ale może przynajmniej jednego leszcza uratowałem:)))
Obserwuj wątek
    • woman-in-love Re: Do Jesiona 1980 07.11.05, 09:25
      No to i ja cos dopowiem. Tez mną wstrząsnęła niedola Jesiona. Pomyślałam: co
      jest z tym facetem,że trzyma sie Pani Lali jak pijany płotu? Otóż argumenty
      logiczne (liczenie) sa tu bezsilne. Pani Lala dobrze wie, jak eksploatować
      Jesiona i będzie to robiła mistrzowsko, dopóki Jesiona nie pozbawi wszystkiego.
      Pod koniec zacznie się rozglądac za nowym Jesionem. A nieszczęsny kochanek
      widać potrzebuje własnie modelu "Pani Lala". Taki typ.
    • bond.jamesbond1 Re: Do Jesiona 1980 08.11.05, 10:04
      W samo sedno. Nic dodać, nic ująć. 100% racji.
    • dosia.samosia Re: Do Jesiona 1980 08.11.05, 11:57
      Brawa dla tego pana za trafne ujęcie tematu.
      Współczucie dla Jesiona (choć nie sądzę żeby mu pomogło).
      Dama której uparcie się trzyma manipulować potrafi i będzie to robić, bo
      zakochany i pomiatany facet jest jej potrzebny.
    • jesion1980 Re: Do Jesiona 1980 08.11.05, 23:46
      Po pierwsze - juras26 wielkie wielkie dzieki za twojego posta.

      Moze napisze troche wiecej. Mrok spowiewa moje serce kiedy pisze o moich
      3 latach zycia. Od czego zaczac? Hmm zakochalem sie bez pamieci. Ale to
      bylo dawno dawno temu. Aktualnie powiedzialem dziewczynie, ze to koniec.
      Ze seks jest jednak dla mnie wazny. Ze taki blachy powod. Coz, w sredniowieczu
      ludzie wariowali od kapiacych kropel wody. Ja moge wariowac przez brak seksu.
      Jak radziles zrobilem rachunek sumienia.
      W pewnym momencie chyba serce wzielo gore nad rozumem. Sam nie wiem
      dlaczego tak dlugo to wytrzymalem. Moze tak jak twierdzisz byla kobieta mojego
      zycia. Objawienia doznalem kiedy w koncu przywiedziony
      desperacja postanowilem sie wybrac po seks, za ktory musialem placic.
      I nie uczuciem, sercem, oddaniem calego siebie. PIENIEDZMI. I zrozumialem, ze to
      co "panienka" moze zrobic za marne pare groszy. I
      sie nie skrzywic. Moze i moja dziewczyna. Za cale dobro, ktore jej
      zafundowalem. Za milosc, ktora ja darzylem. NIE. Ciagle nie. Kap. Kap.
      Kropla drazy skale... Nie mogla. Bo nie bylo nastroju, zmeczona, ble
      ble. Ale zwiazek jest dla DWOJGA ludzi. Nie moze byc unipolarny. Byc
      zwiazkiem tylko dla NIEJ. Dlaczego to ja mam ciagle zabiegac zeby stworzyc
      nastroj itp. Dlaczego ONA nigdy o to nie zadba. Nie zaskoczy mnie czyms? Seksu
      nigdy nie bylo wiele w naszym zwiazku. Najpierw nic. Bo ONA nie jest z takich.
      Ok, kochalem wiec czekalem. Potem
      nie bylo duzo lepiej. Ale ciagle obecny byl ON. Bo byl przebojowy. Bo
      jego mozg byl wielkosci orzeszka ale orzeszki wielkosci melonow. Bo
      byl przystojny. Bo dobrze tanczyl. Ciagle i wiecznie ON. Ja o swoich
      poprzednich zwiazkach milczalem dyskretnie nie chcac jej zranic. Ale
      czas mijal, myslalem ze zapomni. Aha ze zycie z NIM to bylo takie
      extra, bo szybkie dynamiczne. K... to co ONA robila ze mna w takim
      razie? Na to tez byla odpowiedz. Bo z NIM nie bylo przyszlosci. Bo
      dzien owszem byl fascynujacy, ale juz rok byl nieprzewidywalny. I nic
      tylko moj ty misiu, jak ja cie kocham. I tak skolowala sie moja biedna
      glowa. W koncu nawet przestala o NIM wspominac. Minely 3 lata. To juz
      4 jak nie byla z nim. I co. Seksu 0.00 Kazdy jak laska panska. Tak
      nie ale tak tez nie. 10 min max/rok. I co byscie zrobili w mojej sytuacji?
      Ja powiedzialem KONIEC. Basta! Nie odbieram telefonow.. Rozmyslam o
      tym co bylo... To moja historia.

      Pozdrawiam
      Jesion1980

      ps. juras26 pije za Twoje zdrowie! Ocaliles jednego leszcza wiecej.
      • malecx Re: Do Jesiona 1980 09.11.05, 00:48
        Trudno miec pretensje do dziewczyny ze była kiedys zakochana. A im młodziej tym
        intensywniej sie rzeczy dzieją. A stara miłość jak wino, długo w pamięci sie
        kołysze. O pierwszej miłości to już w ogole nie wspomne.
        Przy nowym chłopaku jest jej przyjemnie, wygodnie, nawet czasem sama powie ze
        kocha, z upływem miesięcy z coraz mniejszym przekonaniem.
        W zasadzie można miec pretensje głównie do siebie, że nie dość dokładnie
        obserwowalismy partnerke, bądz zabrakło nam doświadczenia by wysnuć oczywiste
        wnioski.
        No zastanowić się, a jak to wygląda na naszym podwórku?
        Moze któres niepowodzenia mają własnie tą przyczyne?

        To tylko małe wątpliwości, bo przecież
        Opowiastka baaardzo budująca !
        Jaki to sie kawał swiata przed człowiekiem od razu otwiera :)
        Kto ma niech pije.

      • woman-in-love Re: Do Jesiona 1980 09.11.05, 06:32
        Jesion bedzie dobrze. Juz to widać! Bywaj!
      • juras26 Re: Do Jesiona 1980 09.11.05, 09:55
        Hej, Jesionie jeden...:))
        Fajnie, ze się odezwałeś....Cieszę się, że mogłem trochę pomóc:) Ale teraz
        przed Tobą jeszcze długa praca....Widzę, że trochę zboczyłeś z kursu i za
        jedyny powód rozstania z tą lalką podajesz brak seksu. Trochę to nie tak....Za
        powód rozstania z nią uważał bym sposób traktowania Ciebie. Z tego co opisałeś,
        to przez trzy lata byłeś breloczkiem, miłym gadgetem z kartą kredytową. Jak
        nudno, to jeden telefon i Jesion już jest. Ja podejrzewam, że twoje bóstwo
        dostało od poprzednika kosza i postanowiło się mścić na każdym następnym
        facecie w jej życiu. I będzie to tak długo trwało, dopóki nie spotka znowuż
        jakiegoś gościa, który ją będzie luźno traktował, a jej zacznie na nim zależeć.

        Błędem jest również z Twojej strony nie odbieranie telefonów od niej. Pamiętaj,
        że kobiety są o niebo lepszymi psychologami od facetów, a tym postępowaniem
        pokazujesz tylko, jak krucha jest Twoja decyzja i postanowienie. Nie, wręcz
        przeciwnie, odbierz bracie ten telefon, pogadaj normalnie z panienką, wytłumacz
        jej, ze już się Tobie to znudziło – ten cały wirtualny związek, i niech będzie
        łaskawa więcej nie wydzwaniać....Ona oczywiście nie posłucha, i będzie dalej
        próbować. No, była by głupia, jak by nie próbowała....To przecież tak, jak by
        jej debet w banku cofnęli.... No to wtedy nie zaszkodzi być bardziej
        stanowczym, a nawet opowiedzieć o swojej nocnej eskapadzie do agencji :)) I że
        bez gumy....to ją powinno zmrozić do Ciebie:)) Oskarżyć ją możesz nawet o
        narażenie Ciebie na koszta, których nie możesz odliczyć od podatku...:))

        Widzę że jesteś bardzo wrażliwym, młodym człowiekiem. To się chwali, ale nie
        przeżywaj tak wizyt u „panienek”:))To bardzo dobra metoda na wyluzowanie, znana
        już od paru tysięcy lat:)) Tylu facetów w przeszłości nie mogło się mylić:))
        Wszystko dla ludzi.

        Piszesz, że Ciebie wyleczyłem. To nie jest tak do końca prawda. Być może
        otworzyłem Tobie oczy na kilka oczywistych dla postronnego obserwatora spraw,
        ale do wyleczenia to jeszcze daleka droga przed Tobą....Wyleczony to będziesz
        wtedy, jak ją spotkasz przypadkiem na mieście, ona będzie coś do Ciebie mówić,
        a Ty patrząc jej w oczy i udając że słuchasz, będziesz myślał o tym kiedy
        skończy, bo śpieszysz się na piwo z kumplami. Wtedy będziesz wyleczony.

        Co do tych 3 lat, spędzonych z tą lalką....Nie uważał bym ich za
        zmarnowane...przydadzą się Tobie do życiowego doświadczenia. A to największy
        kapitał. Nie zabije Ciebie to, ale za to wzmocni. Będziesz już wiedział, że jak
        w nowym związku panienka wspomni raz czy drugi twojego poprzednika, to jeszcze
        ok., ale jak zacznie to robić częściej, to znak że trzeba się bracie pakować.
        To znak, że jeszcze nie jest wyleczona....I że za czuły gest, dotyk spojrzenie,
        słowo nie płaci się kolacyjką i ciuchami. To albo jest spontanicznie, albo
        wypad!!! I to natychmiast.....obojętnie, jak by nie bolało....


        Będziesz sobie teraz marzył, jak to ona teraz żałuje i rozpacza nad tym, co w
        Tobie straciła....Nie pochlebiaj sobie i nie myśl nawet tak:) Nie myśli i nie
        żałuje, tylko w panice szuka następnego Jesiona....ten typ tak ma :))A
        przyzwyczaiłeś ją i rozpaskudziłeś...I na pewno jakiegoś następnego Jesiona
        znajdzie:)) Taki ten świat:))

        I pamiętaj na przyszłość, że jak siedzisz z goła babą w wannie, to nie zachowuj
        się jak Stuhr w "Sexmisji", tylko.......:))))))))))))))))))))

        OK., to by było na tyle, życzę spotkania prawdziwej, kochającej i szanującej
        Ciebie istoty, a takich pełno wokół Ciebie – rozejrzyj się:)) I pamiętaj, że
        masz dług do następnego leszcza...jak takiego kiedyś spotkasz. Pozdrawiam


        PS Jak byś się jednak złamał i wrócił do tej lalki na dalszą poniewierkę, to
        zrób coś proszę dla mnie.....Pójdź do najbliższej „Biedronki”, połóż głowę na
        wagę i wciśnij przycisk – „BURAK”.....................Przeczytałem w sieci i
        śmieję się z tego od dwóch dni:)))))))))))))))))))))))))
        • zonaniezona1 Re: Do Jesiona 1980 09.11.05, 10:37
          Ludzie dzielą się podobno na dawcow i biorców. Dawcy sa szczęśliwi, gdy dają ,
          a biorcy gdy biora :).Polecam ksiąke DAWCY I BIORCY-Tajemnice wzajemnej
          fascynacji Feld Bruce, Evatt Cris. Naprawdę niezłe i sporo o nas samych mozemy
          sie dowiedziec .
          Nie zmieni się dawcy w biorce :) więc rady jurasa26 nie musza być skuteczne w
          Twoim przypadku, ale możesz sporo z nich zaczerpnąc. Pozdrawiam.
          • woman-in-love Re: Do Jesiona 1980 09.11.05, 14:44
            oj, zmieni, zmieni, w stosunku do jednycj jest sie dawcą, a dla innych biorcą.
            Bywa i tak, że od jednego sie bierze - a drugiemu daje. Człowiek jest istotą
            dwu-biegunową.
            • matko74 Re: Do Jesiona 1980 09.11.05, 15:10
              Jesion, teraz dopiero zaczyna się dla Ciebie okres próby. Pierwszy krok za
              Tobą. Nie złam się proszę, bo jeszcze bardziej to odchorujesz, a myślę, że tego
              już dość.
              Powodzenia i pamiętaj o wadze i buraku :)), a alkoholowi nie pozwól być zbyt
              długo Twoim kompanem ;)
              • ambx Jesion 1980 - dostałeś mojego maila? 10.11.05, 19:54
                Wysłałem ci PM, ale widzę, że jawor nadaje w tej samej tonacji. Rób casting na
                kobietę życia! Nawet jak reafisz... średnio i tak będzie to lepsza kobieta niż
                panna Lala!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka