Dodaj do ulubionych

Jak reagujecie na odmowę seksu?

06.11.05, 12:31
Jak reagujecie, kiedy po próbie zbliżenie, lekkich pieszczotach partnerka
(partner) odmawia, nie chce dalej kontynuować. Powiem szczerze, że mimo, ze
jestem już 17 lat po slubie- nie wiem, jak się zachować, czuję tylko ból i
smutek. Ostatnio zdarza się to coraz częściej. Czy to tylko przejaw starości?
Obserwuj wątek
    • abdulian Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 06.11.05, 15:39
      Jeżeli to ma być przejawem starości, to oznacza to, że ja, dziadek abdulian, w
      późnej jesieni mojej starości - 25 lat, mam to samo :)

      Ja reaguję różnie, ale przeważa smutek, chociaż inna sprawa, że w głowie od razu
      rodzi się niecny plan, że jak nie rano, to wieczorem, jak nie wieczorem to rano
      itp. :) Także najczęściej, to ja reaguję kombinowaniam jak by ją tu podejść
      nastepnym razem :) takie małe zdobywanie :D
    • anais_nin666 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 06.11.05, 17:28
      Rozgoryczenie, złośc, rozczarowanie. Smutek raczej nie. I nie jestem babcia
      Anais, zatem to nie kwestia wieku;)
    • viedion Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 06.11.05, 18:22
      Reagujemy ..zrozumieniem i akceptacja woli partnera. Jeli zgodzicie sie ze mna
      ze seks nie jest najwyzsza wartoscia w zwiazku (chociaz pierwszoplanowa) to
      uznamy wspolnie ze "odmowa seksu" , lepiej powiedzmy brak nastroju, brak
      ochoty, przemeczenie itd. nie jest wcale czyms katastroficznym. Piszac to mam
      na mysli zwiazek ktory prowadzi normalne seksualne zycie a wiec jakies tam
      wielotygodniowe przerwy bez powodu. Jesli zatem jestesmy na codzien blisko ze
      swoim partnerem/partnerka i zadalismy sobie sobie troche trudu aby go/ja poznac
      to tak naprawde widac bez prob i bez sondowania czy ta ochota i chec jest czy
      tez jej nie ma. Dzis wstalem z okropnym bolem plecow ...coz starosc nie
      radosc , Basia nakarmila juz koty i pichcila dla nas
      sniadanie ....jajecznice ..popatrzyla na moja umeczona bolem twarz i
      zaproponowala "moze sie troche rozruszamy " ?..nie ja nie mialem ochoty na seks
      ale ona ma to do siebie (ta ochota) ze przychodzi nie planowana i wlasciwie
      kiedy tylko chcemy. No..wiec rozruszalismy sie.Mysle ze gdybym powiedzial ze
      nie , ze prawie ruszac sie nie moge to tez by z tego afery nie bylo.
      • anais_nin666 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 06.11.05, 22:42
        Jak słusznie viedion zauważyłeś w "zwiazku ktory prowadzi normalne seksualne
        zycie" nie ma takich problemów, ale na tym forum b. często piszą osoby mające
        "wielotygodniowe przerwy bez powodu" i to właśnie dla nich kolejna odmowa to
        rozgoryczenie i złośc tudziez smutek.
        W związkach o ustabilozwanych sprawach łózkowych raczej problemów z ewentualną
        odmową nie ma, bo jeśli nie dziś to jutro. U tych drugich bywa, że jak znowu nie
        dziś to może za rok..., a to nie nastraja optymistycznie.
    • szczery43 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 07.11.05, 00:58
      Idę do kompa :)
    • zonaniezona1 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 07.11.05, 09:24
      Ja mam depresję. Już nie próbuje. Mąz od 5 lat ze mna nie sypia, choć sypiamy w
      1 łożku. I jestem podobno atrakcyjna koboietą.
      • szczery43 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 07.11.05, 13:09
        heh... Współczuję...
        Od jakiegos czasu mam podobnie zresztą, ale nie od 5 lat...
        • zonaniezona1 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 07.11.05, 14:39
          Ciekawe ile to jest długo np u ciebie?
          • szczery43 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 08.11.05, 13:07
            Z miesiąc :) Ale nie pięć lat... Miesiąc to i tak bardzo dużo...
            • zonaniezona1 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 09.11.05, 11:06
              Przydołowałeś mnie szczery43 :)))
              • szczery43 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 09.11.05, 13:42
                Przepraszam.
                I naprawdę Cię podziwiam... Skąd bierzesz tyle cierpliwości?
      • mis_fozzie Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 24.11.05, 10:46
        Szczerze podziwiam takie kobiety jak Ty...Ja z moja kobieta nie kochalem sie juz
        jakies...no....hmmm....z 9 miesiecy? Zadnych pieszczot, calowania, dotykania, co
        najwyzej tylko przytulenie...Buziaczki kur** jak w przedszkolu...Jak Ty
        wytrzymalas tyle lat? Ja po tylu miesiacach po prostu dostaje juz fioła. A ona
        jakos ma to gdzies i stwierdza ze nie ma ochoty i juz. Jak to sie dzieje ze ja
        mam ochote a ona a nie a u Ciebie jest odwrotnie? Dlaczego tacy ludzie jak nasi
        partnerzy nie zwiazali sie ze soba? Obie strony bylyby wtedy zadowolone...
      • anemarie Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 03.12.05, 11:03
        U mnie też tak było. Dziś jestem rozwiedziona. W małżeństwie czułam się
        samotna. Po rozwodzie poczucie samotności wcale się nie zwiększyło, lecz
        przeciwnie.
    • euzebio56 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 07.11.05, 09:33
      Róznie - jeżeli to jest z powodu np. dolegliwości zdrowotnych to jasne że trzeba
      byc wyrozumiałym. Ale jesli z powodó dla mnie niezrozumiałych to wściekłośc mnie
      ogarnia straszna. Na odpowiedx - nie mam ochoty to mogę zawsze zrobic wszystko,
      żę ochota przyjdzie - to własnie powinnobyc sztuka partnera. Ale nie rozumiem
      tego że jak jak partnerka nie ma ochoty to mąż musi to znieść ale jak niedaj
      Boże mąż odmówi to najczęśćiej na drugi dzień powinień schodzić z drogi żonie.
      Tak bywa i u mnie. ????
      • metwoh Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 07.11.05, 16:29
        Widzę, że piszą ludzie z różnymi problemami w tym temacie. Oczywiście, u mnie
        nie jest tak tragicznie-że 5 lat przerwy. Ale tylko dlatego, że po zmarnowanym
        weekendzie jestem tak zdolowany, że w końcu żona ulegnie (to są te kolejne
        próby). Ale refleksja jest taka, że prób nieudanych zaczyna być więcej niż
        udanych. Jeśli chodzi o mnie to ja mam doła już po tygodniu, a po 2 tygodniach
        depresję. Rekord przerwy to 17 dni-i wtedy były już rozmowy o rozwodzie. A żona-
        mi zarzuca, że wpadam w rutynę, poniekąd to normalne-ale jak tylko próbuję
        inaczej, to jest źle. Oczywiście o takich "świństwach" jak oral, to moge
        zapomnieć. I coraz częściej myślę sobie, że teraz ja odmówię. I skoczę w bok. Z
        czystym sumieniem-nawet się z tego nie wyspowiadam-bo to nie jest zdrada,
        jeżeli żona mogłaby, a nie chce.
        • wilk67 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 07.11.05, 16:40
          >Rekord przerwy to 17 dni-i wtedy były już rozmowy o rozwodzie.

          nie osłabiaj tutaj innych forumowiczów;)

          PS
          "gratuluję" takiego gietkiego sumienia
          • metwoh Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 07.11.05, 21:20
            Jesdzcze tego nie zrobiłem. A jeżeli zrobię- to czyja wina będzie? Na pewno
            tylko moja?
            • anula52 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 07.11.05, 22:17
              metwoh-zdrada to zdrada, nie ma wytłumaczenia. A te 17 dni bez sexu można
              przeżyć. Inni mają znacznie gorzej ;)
              • mocno_zawiedziony Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 08.11.05, 09:29
                To że inni mają gorzej nie oznacza że musimy się godzić na życie w warunkach nie
                zapewniających realizacji naszych podstawowych ludzkich potrzeb!!!
                • petar2 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 10.11.05, 16:47
                  mocno_zawiedziony napisał:

                  >To że inni mają gorzej nie oznacza że musimy się godzić na życie w warunkach
                  > nie zapewniających realizacji naszych podstawowych ludzkich potrzeb!!!

                  Czyżbym był na wiecu lewicowym??
            • anula36 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 07.11.05, 22:45
              a dobrym jestes kochankiem?
        • samotnywloch METWOH, masz PATOLOGICZNA KOBIETE! 16.11.05, 09:53
          metwoh napisał:
          > Oczywiście o takich "świństwach" jak oral, to moge zapomnieć

          no to prosze. a ty robilesz SLUB z ta kobiete????

          czlowieku, przepraszam, ale na czym polegalo twoja "selekcja"?
          kazdy ktora jest wolna i jeszcze oddycha?

          DRUGI punkt pod ktorym kobieta poznana MA SZANS/NIE MA SZANSA
          byc moja kobieta, po "poziom intelektualne" jest DOKLADNIE:
          "zahamowanie w seksie".

          przeciez jesli poznalbym kobieta ktora mi mowi ze "tego nie lubie"
          to polecam ja dobrego psychiatra, a NATYCHMIAST przedstanie sie
          w nia interesowac.

          wiec NIE NARZEKAJ ze "TERAZ" jest zle!
          ZAWSZE BYLO KIEPSKO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • samotnywloch zastanow na CALY przebieg twojego zwiazku... 16.11.05, 09:54
          metwoh napisał:
          > Oczywiście o takich "świństwach" jak oral, to moge zapomnieć

          no to prosze. a ty robilesz SLUB z ta kobiete????

          czlowieku, przepraszam, ale na czym polegalo twoja "selekcja"?
          kazdy ktora jest wolna i jeszcze oddycha?

          DRUGI punkt pod ktorym kobieta poznana MA SZANS/NIE MA SZANSA
          byc moja kobieta, po "poziom intelektualne" jest DOKLADNIE:
          "zahamowanie w seksie".

          przeciez jesli poznalbym kobieta ktora mi mowi ze "tego nie lubie"
          to polecam ja dobrego psychiatra, a NATYCHMIAST przedstanie sie
          w nia interesowac.

          wiec NIE NARZEKAJ ze "TERAZ" jest zle! ZAWSZE BYLO KIEPSKO!
          • metwoh Re: zastanow na CALY przebieg twojego zwiazku... 16.11.05, 16:26
            Ale do ślubu bylo wszystko ok. Dużo, często, z orgazmem, oral też. A po ciążach
            coraz gorzej. Przecież nie żeniłbym się, gdyby coś nie grało. Rok mieszkalismy
            razem
    • mamgo Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 07.11.05, 22:39
      po tym jak usłyszałam "przykro mi, ale wcale za tym nie tęsknię" już nie proszę
      i nie próbuję, więc nie spotykam się z odmową :-(
      ale czuję się cały czas podle, smutek, ból, żal to jedno a drugie to zanegowana
      jest moja kobiecość, fizyczność, a i psychiczność też.
      a że nie ma między nami żadnej innej bliskości czy czułości to nie potrafię już
      uwierzyć w miłość między nami
      czy to było czy nam się tylko śniło?
      jestem samotna, sama i przegrana
      • wilk67 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 08.11.05, 00:21
        ciekawy jestem, czy naprawdę tak wprost prosicie o seks?
        czyli....np. kotku proszę Cię bardzo pokochajmy sie dzisiaj...???

        a jak ja reaguję na odmowe (raczej odpowiedniejsze byłoby stwoerdzenia "brak
        chęci z 2 strony"):
        - odrwacam sie na 2 bok i zasypiam
        - czytam ksiązkę
        - ogladam TV
        nic oryginalnego akurat mi w takich momentach do głowy nie przychodzi
        • wiesia42 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 08.11.05, 00:28
          No pewnie, ze tak!A co myślałes, że baby to takie mimozy nic nie robiące? eee,
          chyba kiepski jesteś;) Pozdrawiam
          • wiesia42 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 08.11.05, 00:29
            O w mordę, nie cierpię określenia "kotku", beznadzieja!
            • anula36 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 08.11.05, 00:38
              co powiesz na "myszko" - zwlaszcza jak patrze na faceta z gory:)
              • wiesia42 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 08.11.05, 00:47
                No nie wiem, nie jestem faciem, ja wolałabym kutasku:)
                • metwoh Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 08.11.05, 07:48
                  Czy jestem dobrym kochankiem? Kiedyś na pewno byłem. A teraz-już pisałem na
                  początku-zarzuca mi rutynę a na coś innego się spina i jest gorzej niż
                  rutynowo. Dzisiaj w nocy chyba wyczuła, że coś jest nie tak, chodziłem od kilku
                  dni struty. Mimo, że ja nie wykazywałem żadnej inicjatywy, a wręcz leżałem jak
                  kloda, to ona zaczęła mnie zaczepiać.Na początku udawałem, że śpię, zresztą po
                  przerwie dłuższej niż tydzień mam problemy z erekcją na początku. W końcu
                  poddałem się nastrojowi- kochaliśmy się. Ale niestety, nie doszła do orgazmu, a
                  jak próbowałem po stosunku ją popieścić-to nie chciała. Napięcie spadło-ale mam
                  kaca. Nawet jej nie mówię, bo usłyszę w to, co nie wierzę- że jest ok, i ona
                  nie potrzebuje orgazmu tak często jak ja. A czy jestem dobrym kochankiem- muszę
                  sprawić sobie kochankę, to się dowiem-mężem chyba jestem cienkim. Ale czy to
                  tylko moja wina?
                  • lalka_01 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 08.11.05, 11:15
                    a moze to nie jest wcale tak jak piszesz? Moze zaczela Cie zaczepiac, bo sama
                    miala ochote, a nie dlatego, ze chodziles jak struty? Moze chce od Ciebie
                    czegos innego, inaczej, a Ty nie pytasz? No i jesli jej chciales, to czemu
                    udawales, ze nie? To sa drobiazgi, ale one buduja nastroj chwili; a jesli
                    chwile sa za rzadkie, to tym bardziej powinno sie je pielegnowac a nie unosic
                    sie ambicja.
                    No i nie kazdy brak kobiecego orgazmu musi oznaczac porazke i dol u faceta.
                    • metwoh Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 08.11.05, 21:12
                      To dlaczego po ponad tygodniowej przerwie nie miała orgazmu. A brak orgazmu u
                      kobiety to porażka faceta. i tyle. Bo to znaczy, że coś źle zrobiłem
                      • lalka_01 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 09.11.05, 10:17
                        a moze Ty jestes po prostu za ambitny, co? ;-) Zawsze musi byc do konca, zawsze
                        musi dochodzic, bo jak nie to masz zly dzien; no i ona tez. To tez moze meczyc
                        i zniechecac, mnie by w kazdym razie zniechecalo.
                        A pytales ja, co zle zrobiles? Co ona by chciala i co lubi? Moze Ty jej wcale
                        nie znasz?
                        • metwoh Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 10.11.05, 09:16
                          Teraz już nie pytam, bo zawsze jest ta sama odpowiedź-"mi wystarczy tak jak
                          jest, zbyt dużą wagę do tego przywiązujesz". Ja myślę, że to taki kompromis z
                          jej strony, za to ją kocham. Ale nie wierze w to, że można być zadowolony z
                          braku orgazmu. Czy chcę za dużo? Moim zdaniem to po prostu minimum, aby być
                          zadowolonym z seksu. ja bez orgazmu nie jestem zadowolony. A ona? Na pewno też
                          nie-ale nie widzi alternatywy. No i czasami zaspokaja się sama, bardzo rzadko-
                          więc potrzebuje tego.No i co mam zrobić-wiem, nie przejmować się.Ale nie umiem
                          • lalka_01 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 10.11.05, 11:00
                            facet i babka to dwa rozne swiaty, Ty musisz stac przy kibelku a ona musi
                            siedziec ;-). To co Tobie jest niezbedne nie musi byc niezbedne jej.
                            Widze jednak, ze ten orgazm nie daje Ci spokoju. To namow ja na terapie, ale
                            nie argumentami, ze jej orgazm jest Tobie do szczescia potrzebny, tylko ze
                            bedzie jej jeszcze fajniej, wiec moze warto, zeby sprobowala. Ale pamietaj, to
                            jej problem, ona jest jego podmiotem, to co Ty masz na ten temat do powiedzenia
                            nie powinno byc absolutnie decydujace. Jesli bedzie chciala to zostawic tak jak
                            jest, to coz - kowboju do dziela! Wiecej czulosci, wiecej adoracji, wiecej
                            inwencji, filmy, zabawki, te sprawy. Mniej jeczenia, wiecej dzialania.
                            Pozdrawiam :-)
                          • metwoh Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 10.11.05, 16:13
                            Jaka terapia? gdzie? u kogo? To raczej nie wchodzi w gre ani u mnie, ani u
                            niej. Tutaj mówię o tym, bo jestem anonimowy. I nigdy się nie pytam, jak się
                            spisałem, czy miałaś orgazm. Nie jestem burakiem. Nie żalę się, raczej nic nie
                            mówię. Wylewny jestem tylko na forum.
                            Pozdrawiam
                            • petar2 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 10.11.05, 16:54
                              metwoh napisał:

                              > Jaka terapia? gdzie? u kogo? To raczej nie wchodzi w gre ani u mnie, ani u
                              > niej. Tutaj mówię o tym, bo jestem anonimowy. I nigdy się nie pytam, jak się
                              >spisałem, czy miałaś orgazm. Nie jestem burakiem. Nie żalę się, raczej nic nie
                              > mówię. Wylewny jestem tylko na forum.
                              > Pozdrawiam

                              Jeśli terapia to bardziej u Ciebie. Nie zauważyłeś pewnych syndromów
                              uzależnienia od seksu? Dół po tygodniu bez seksu, depresja po 2?
                  • anula36 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 09.11.05, 01:19
                    nie wazne czyja "wina" wazne ze wasz wspolny problem.
                    Masz jakies podstawy poza wlasnym widzimisie ze nie mowi szczerzent orgazmu?
                    • metwoh Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 10.11.05, 09:19
                      Tylko zdrowy rozsądek. Zawsze orgazm jest lepszy niż jego brak. Wiem, że się
                      poświęca. Gdybym ja z powodów zdrowotnych został impotentem- też starałbym się
                      jej to zrekompensować- jakiś masaż erotyczny, paluszek itp. Ale to tylko
                      namiastka przecież.
    • user123456 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 09.11.05, 01:02
      ja nie odczuwam juz bolu i smutku po odmowie . poprostu czuje sie niechciany ,
      a czsem jak mi jeszcze zalezy to nawet wyskoczylbym z okna tylko co to
      zmieni .
      • ulcia23 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 09.11.05, 08:32
        Kobiety różnie odczuwają orgazm. Nie zawsze udany i satysfakcjonujący seks musi
        zakończyć się orgazmem u kobiety. Są kobiety, które bardzo rzadko to odczuwają.
        Nie mniej wyrzutów, że jest coś nie tak z Twojej strony. Sama nie zawsze
        odczuwam orgazm, ale czuję się wspaniale i jestem spełniona.
        • metwoh Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 10.11.05, 09:20
          Ale jak przeżyjesz orgazm,to na pewno czujesz się lepiej, prawda?
          • gea5 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 24.11.05, 01:03
            a może Twój nacisk na jej brak orgazmu odpycha żonę? bo temat jest
            gorący,drazliwy a Ty nie bierzesz jej słów ,że jest ok tak jak brzmią tylko
            doszukujesz się drugiego dna? to brzmi jak brak zaufania i tylko dokłada
            kolejny problem do trudnego już i tak "łóżka" u Was.
    • iberia29 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 09.11.05, 14:01
      nie mam na szczescie tego typu problemow ale gdyby partner raz na jakis czas
      odmowil to nic wielkeigo by sie nie stalo.Natomiast jesli takie odmowy bylyby
      permanentne to wowczas oczekiwalabym wyjasnienia z jego strony co jest powodem
      abstynencji.Rozmowa, rozmowa , rozmowa bez tego nie wyobrazam sobie rozwiazania
      tego problemu.
      • metwoh Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 10.11.05, 09:28
        co oznacza raz na jakiś czas? Konkretnie-jeżeli ja chciałbym kochać się
        przynajmniej 3-4 razy w tygodniu, a kocham się raz-góra 2, i ten drugi raz
        zawsze bez orgazmu partnerki, a ten pierwszy raz to też zdarza się, że orgazmu
        nie ma, to łatwo policzyć ile razy spotyka mnie odmowa. A powody oficjalne-
        dzieci mogą jeszcze nie spać, albo problemy w pracy, ostatnio problemy
        finansowe się pojawiły- każdy powód jest dobry. Więc się nie dziw, że jak
        dostanę wyjątkowo, jako bonus, ten drugi raz ( ale bez orgazmu), z okazji np.
        urlopu, to mam wrażenie, że jest to dla świętego spokoju, bo widzi, że popadam
        w depresję i przygnębienie.Od razu powiem, że jakby zafundowała mi taką przerwę
        jaką mają niektórzy uczestnicy forum, np. miesiąc (oczywiście wykluczam
        chorobę)-to na pewno byłby rozwód 9a wcześniej kochanka). Bo ja tak nie
        umiałbym żyć.
        • lalka_01 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 10.11.05, 11:07
          jestescie razem 17 lat? Nie wierze, tak niedojrzale jest to co piszesz. Mam
          podobny staz; i rozne dluzsze i krotsze przerwy. Facetowi, ktory nie umialby
          wytrzymac miesiaca bez seksu albo grozil rozwodem czy kochanka sama
          wystawilabym walizki przed drzwi.
          • petar2 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 10.11.05, 11:17
            lalka_01 napisała:

            > jestescie razem 17 lat? Nie wierze, tak niedojrzale jest to co piszesz. Mam
            > podobny staz; i rozne dluzsze i krotsze przerwy. Facetowi, ktory nie umialby
            > wytrzymac miesiaca bez seksu albo grozil rozwodem czy kochanka sama
            > wystawilabym walizki przed drzwi.

            Podzielam te wątpliwości.
            • metwoh Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 10.11.05, 16:16
              Razem nawet 19, po ślubie 17. Ja nie groże rozwodem, ani kochanką. A przerwy
              ponad miesiąc- nigdy nie miałem. Sorki- po porodach (dwóch była przerwa- 6 czy
              7 tygodni. Tio normalne
    • dixia Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 09.11.05, 14:02
      Włączam komputer. Szukam "wesołych" stronek i dogadzam sobie.
      Albo dzwonię do kochanki....
      • metwoh Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 10.11.05, 09:31
        Wesołe stronki mnie cieszą bardziej-jak są chwile, ze układa nam się lepiej. A
        dogadzanie sobie-to tylko wyjście naprawdę bardzo awaryjne. Robię to czasami-
        jak jej nie ma, wyjazd itp. Ale w moim wieku-to po prostu nie dp przyjęcia. W
        końcu nie jestem nastolatkiem, tylko żonatym facetem już prwie 40letnim
        • necia100 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 10.11.05, 13:06
          A ja próbuje aż do skutku...jak nie dzisiaj to może jutro? Jak nie jutro to
          może pojutrze?
          A może się zbyt szybko poddajesz? Może zamiast smutku i powagi spróbowac żartem
          i uśmiechem? W naszym małżeństwie to działa,trudno odmawiać partnerowi kiedy
          ów się szczerzy w rozbrajającym uśmiechu ....
          • necia100 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 10.11.05, 13:22
            Ps. dopóki Ci sie udaje to chyba nie jest jeszcze tak żle? A po drugie może
            spróbuj nie prosic o to przez jakiś czas? Może żona sama zainicjuje zbliżenie?
            Postaw ją w takiej sytuacji w jakiej ona Cie stawia,moze się domyśli? Przecież
            miałeś już przykład ,ze sie domyśliła.A tak wogóle to nie sądzisz,że ona ma
            inne potrzeby , rzadziej ale lepiej? Nie o akord chodzi chyba? Przynajmniej ja
            tak uważam. A onanizm? Dozwolony jest w każdym wieku,nawet przy 40.I nie
            uważam ,ze tylko pryszczate nastolatki mają na niego wyłączność.........
            • metwoh Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 10.11.05, 16:19
              Tylko, że u mnie , po przerwie-są problemy. Po prostu dół i tyle. i nie umiem
              sobie z tym poradzić. Rzadziej-tylko wtedy u mnie krócej, niestety. Czyli
              gorzej.Kwadratura koła
              • metwoh Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 14.11.05, 09:24
                A co powiecie na taką sytuację. Jesteśmy w w sobotę na imprezie. Ona troszkę
                wypiła, ja akurat musiałem prowadzić, moja kolej, wi.ęcnie piłem. Nawet się
                napaliła na mnie. Ale w łóżku, już w domu, poczuła się gorzej, mdliło ją po
                alkoholu, więc ochota jej przeszła. ja byłem bardzo podniecony, ale nie robiłem
                wymówek. W niedzielę rano nawet nie próbowałem, bo na ogół odmawia-mamy duże
                dzieci, więc nawet rozumiem. I wstając posuwa mi taki tekst-jak zwykle na
                Ciebie nie można liczyć, bo jak ja chcę, to Ty się nigdy nie domyślisz.
                Oczywiście, wcześniej żadnego sygnału nie było, że ona chce. Oczywiście,
                zdenerwowałem się. Po prostu, wieczorem wchodzę do łóżka z lękiem, na 99% jest
                odmowa( wczoraj, że syn jeszcze nie zasnał), a jak akurat nie spróbuję, to
                pretensje. A tu na forum jeszcze słyszę, że to ja przesadzam, że inni mają
                gorzej. Dobrze chyba, że 40 tka się zbliża i libido mi przejdzie, bo chyba się
                wykończę ze stresu.
                • woman-in-love Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 14.11.05, 09:28
                  jeszcze ze trzydzieści lat tego "Libido" (nie lubie tego słowa) więc chyba
                  trzeba by coś zadziałać. Kobieta sobie robi żarty z Ciebie, niestety.
                  • tester3000 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 14.11.05, 16:37
                    jak? Jak coś normalnego, co nie jest normalne.
                    Najbardziej wkurzam sie gdy słyszę np. "...jak sie wykapie to poszalejemy" lub
                    "nie teraz obiecuje za pół godzinki" lub inne obietnice.
                    i takie trele morele.
                  • metwoh Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 15.11.05, 12:19
                    30 lat, to jak się układa dobrze. A jak nie? Wśród 50 latków większość tego nie
                    robi. Statystyka jest bezlitosna. A co można zdziałać-bo mi przychodzi do glowy
                    tylko kochanka. Ale to może zakończyć się tak jak Platformie. Czyli chcę więcej
                    niż mam-a mogę stracić wszystko. (ale fajny wątek polityczny mi się udał)
    • asia785 O rany 14.11.05, 09:40
      Czujemy się podle chyba każdy, bo skoro robil wszystko żeby się kochać to mial
      na to straszną ochote a potem żeby to ugasić... och. Co do braku orgazmu to
      metwoh jesteś podobny do mojego męża. "Po" zawsze mnie zadręcza pytaniami czy
      dobrze mi bylo czy był orgazm itd. A jak widzi że nie miałam to zaraz obiecuje
      poprawę różne rzeczy próbuje i nie trafiają argumenty że i tak mi było dobrze,
      nie potrzebuję orgazmu za każdym razem żeby czuć się szczęśliwa w łóżku z nim.
      Swoję drogą tyle sfrustrowanych ludzi na tym forum a co powiecie na wirtualny
      seks :)!!!
      • metwoh Re: O rany 14.11.05, 20:44
        Po prostu jesteś miła dla męża-orgazm jest lepszy niż jego brak. Ja się nie
        pytam, czy był, bo wiem zawsze. I nie rozumiem, jak można nie chcieć go
        przeżyć. Więc wniosek-ja coś robię nie tak, albo nie działam na żonkę, tak, jak
        kiedyś.
        A wirtualny seks-to tak jak kawa bezkofeinowa czy piwo bezalkoholowe. Mozna-
        jak nie ma wyjścia.
        • wisniowy.sad Re: O rany 15.11.05, 01:49
          metwoh napisał:
          >I nie rozumiem, jak można nie chcieć go (orgazmu) przeżyć.

          Nie chodzi, ze sie _nie_chce_ go przezyc, chodzi o to, ze jesli udany sex nie
          zakonczy sie orgazmem to nie jest tragedia.
          Jeli faceta zostawic w polowie drogi albo tuz przy koncu to jest! ;-D
          Jednak kobietki od facetow sie roznia....

          >Więc wniosek-ja coś robię nie tak, albo nie działam na żonkę, tak, jak...

          Niekoniecznie. Czasmi zonka ma prooblemy i nie moze przestac o nich zapomniec a
          ciezko 'myslec' i oddawac sie przyjemnoscia jednoczesnie.
          N ja w kazdym razie nie moge robic listy sprawunkow i dochodzic sobie trzy
          razy. To bylaby oszczednosc czasu...;-D
          Zafunduj zonie dobry sex a o orgazm lepiej nie pytaj!
          • metwoh Re: O rany 15.11.05, 12:08
            już pisałem kiedyś, nie pytam jak burak, czy był orgazm. Wczoraj się
            kochaliśmy, znowu nie było, co zauważyłem, a ona mówi, że jej wystarczy orgazm
            raz w miesiącu i jest dobrze, taj jak jest. Rozumie, że mam większe potrzeby.
            Ale mi tak jest źle i co mam zrobić. Za przeproszeniem, dymać ją jak lalkę z
            sexshopu i udawać, że jest ok? Stąd moje dylematy i smutek
            • petar2 Re: O rany 15.11.05, 12:16
              Porozmawiaj z nią jakie to dla Ciebie ważne.
              Rozumiem, że niektóre nie chcą w drugi otworek (bo boli!!! a jak przekłuwają
              uszy, depilują się czy rodzą dzieci to nie boli???) wziąść do buzi czy kochać
              się 2 razy dziennie. Ale udać orgazm???
              Tych parę drgawek i jęknięć dla swojego faceta???
              Twoj żona jest nieczuła ...
            • tester3000 Re: O rany 15.11.05, 12:17
              Ciach/
              > Ale mi tak jest źle i co mam zrobić. Za przeproszeniem, dymać ją jak lalkę z
              > sexshopu i udawać, że jest ok? Stąd moje dylematy i smutek

              "to wejdź we mnie i kończ szybko" i wszystko w temacie.
              Nie mam ochoty na taki sex, czasem tak tylko nie od kilku lat.
    • gonia28b Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 14.11.05, 09:43
      Ja jestem tylko 4 lata po ślubie i przeżywam to podbnie jak Ty. Ból, smutek,
      ODTRĄCENIE :-(
    • gonia28b Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 14.11.05, 09:44
      Łzy już też były.
      • wisniowy.sad Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 15.11.05, 01:54
        Odwracam sie na bok i zamykam w sobie, twarz mam podobno'nieodgadniona'.
        Ale chyba sobie mozna wyobrazic co czuje? Nie znamy sie przeciez od dzis!
        Odtracenie, zlosc, bezsilnosc... i watpliwosci czy cokolwiek nas jeszcze laczy.
        Dla mnie dotyk, pocalunki i pieszczoty byly (sa) bardzo wazne. Stopniowo
        zostalam tego pozbawiana i pozostal sex. Bez sexu nie mam namacalnego dowodu na
        milosc i nie widze sensu bycia razem. Bo slow: kocham Ci tez sie nie
        doczekam.... Nie chodzi nawet o brak sexu w danej chwili, chodzi o to
        odtracenie.
        • asia785 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 15.11.05, 09:03
          Zgadzam się z tym co napisal wisniowy.sad ja też uważam że seks jest
          potwierdzeniem pewnej więzi, której ani codzienne sprawy, ani różne wspólnie
          robione zajęcia nie zastąpią. Co do Metwoh to nie wiem czy ty jesteś aż tak
          strasznie nie reformowalny, czy nie wiem co. skoro wiele kobiet pisze że
          zbliżenie może być dla nich w pelni satysfakcjonujące bez przeżycia orgazmu to
          widocznie tak jest i powinieneś troche nas posłuchać. a to że jest dobrze jak
          on jest no to chyba każdy się zgodzi, ale to nie oznacza, że musi być i tyle.
          • metwoh Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 15.11.05, 12:16
            Bo w to nie wierzę. Bo brak orgazmu, to oziębłość. I uwierz, że są takie, które
            mają orgazmy wielokrotne. I powiedz mi, kiedy ja mam zakończyć stosunek-bo po
            poście długim, to specjalnie wpływu na to nie mam, ale gdybym mmógł kochać się
            częściej, to panuję nad tym. I wtedy pracuję, kombinuje, reakcji nie ma- i
            zdarza się, że mam zanik erekcji, mimo, ze jestem w środku. Po prostu,chyba
            muszę poszukać sobie przyjaciółki i sprawdzić się, bo to dla mnie staje się już
            koszmarem. Wieczorek kładę się do łóżka z lękiem. A kiedyś było tak fajnie-a od
            ślubu-równia pochyła.
            • zonaniezona1 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 15.11.05, 12:26
              Juz widzicie drogie Panie...czemu warto udawac orgazm!!!!!
              Jak tłumaczy się,ze kobieta nie zawsze musi miec orgazm...to jesteśmy
              oziębłe...
              • petar2 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 15.11.05, 12:33
                Swego czasu były takie projekty pilotów dla kobiet i mężczyzn. Wersja babska
                była bardzo bogata, m.in. był przycisk "orgasm request". W wersji dla facetów
                tylko "food" i "sex".Ale gdyby rozszerzyć go o ten przycisk to wielokrotny
                orgazm partnerki bylby banalny :))
            • asia785 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 16.11.05, 09:31
              chyba sobie żartujesz ze brak orgazmu to oziębłość, wiesz co może faktycznie
              wybierz sie sam do lekarza seksuologa to może ci wytłumaczy profesjonalnie i
              wreszcie zmienisz zdanie jak posłuchasz specjalisty.A to że po poście troche
              szybciej, ja też tak mam i chyba facecie też. co do "więdnięcia" w środku to
              sama nie wiem, ale z tego co piszesz za bardzo psychicznie sie blokujesz,
              starasz się, myślisz o tym. Poprostu zrób to, ogień, nie myśl tak strasznie o
              orgaźmie żony, poprostu pokochaj się z nią jak dawniej spontanicznie. I jeszcze
              jedno nie kombinuj bo przekombinujesz.
            • gonia28b Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 02.12.05, 10:48
              No to pora uwierzyć. Ja jeszcze nigdy nie miałam wielokrotnego orgazmu i wcale
              mi to do szczęścia potrzebne nie jest. I jakoś nie można o mnie powiedzieć, że
              jestem oziębła - wprost przeciwnie.
    • samotnywloch METWOH, sam WYJASNISZ GDZIE WASZE PROBLEM! 16.11.05, 10:04
      CZLOWIEKU CZYTAJ CO TY SAM PISZESZ!!!!!!!!!!!!

      • Re: Jak reagujecie na odmowę seksu?
      metwoh 14.11.05, 09:24 + odpowiedz

      A co powiecie na taką sytuację. Jesteśmy w w sobotę na imprezie. Ona troszkę
      wypiła, ja akurat musiałem prowadzić, moja kolej, wi.ęcnie piłem. Nawet się
      napaliła na mnie. Ale w łóżku, już w domu, poczuła się gorzej, mdliło ją po
      alkoholu, więc ochota jej przeszła. ja byłem bardzo podniecony, ale nie robiłem
      wymówek. W niedzielę rano nawet nie próbowałem, bo na ogół odmawia-mamy duże
      dzieci, więc nawet rozumiem. I wstając posuwa mi taki tekst-jak zwykle na
      Ciebie nie można liczyć, bo jak ja chcę, to Ty się nigdy nie domyślisz.
      Oczywiście, wcześniej żadnego sygnału nie było, że ona chce.

      SYGNALU? CZLOWIEKU MASZ SLOWAAAAAAAAAA, NIE JESTES MALPA!
      A TEZ TWOJA ZONA MA TWOJ PROBLEM!!!!!!!!
      JAK KTOS MOZE MOWIC "bo jak ja chcę, to Ty się nigdy nie domyślisz"

      A CO? BIEDACZYNA NIE UMIE POWIEDZIC "MAM OCHOTE"??????????????

      TU JEST CALA WASZA PATOLOGIA!

      NIE POTRAFICIE MOWIC! I WIDAC ZE TWOJA ZONA JEST PODWOJNE ZAHAMOWANA!
      1) ZAHAMOWANA W SEKSIE "WYKONANEGO", JAK SAM NAPISALASZ ONA
      NIE POZWALA NAJNORMALNEJSZE I NAJPRZYJEMNIEJSZE RZECZ KTORA JEST
      MIEC TWOJ CZLONEK W BUZI
      2) ZAHAMOWANA W "MOWIENIA O SEKSIE".

      PO PROSTU PATOLOGIA! ONA MA OCHOTE, NIE MOWI O TYM, WIELE RAZ
      PRZECIEZ OCHOTE NIE MA, A ONA MA PRETENSJE ZE TY MASZ ROZUMIEC?

      TO JEST ROSJISKI RULET!

      - JESLI MYSLYSZ ZE "MA", KIEDY NIE MA, PRZEZYWASZ ROZCZAROWANIE
      - JESLI MYSLYSZ ZE "NIE MA", KIEDY MA, STRACISZ OKAZJE I ROZCZARUJESZ JA.

      PO CO BOG DAWAL SLOWO CZLOWIEKOWY????????????????????
      • petar2 Re: METWOH, sam WYJASNISZ GDZIE WASZE PROBLEM! 16.11.05, 10:15
        Metwoh, napisz coś pozytywnego o swoim seksie bo nam tu zaraz SamotnyWłoch palpitacji serca dostanie z tego podniecenia.
        • metwoh Re: METWOH, sam WYJASNISZ GDZIE WASZE PROBLEM! 16.11.05, 16:29
          Napiszę, jak znajdę kochankę.
      • metwoh Re: METWOH, sam WYJASNISZ GDZIE WASZE PROBLEM! 16.11.05, 16:35
        A Ty zawsze mówisz, że masz ochotę? Przecież to widać na ogół po gestach,
        zachowaniu, ten błysk w oku itp. Do tej pory zauważałem, więc tym bardziej mnie
        zaskoczyła. Może jestem starej daty (40 lat, no jeszcze ostatnie dni 39), ale
        to się robi, a nie mówi. Może stąd problemy-ja umiem albo rubasznie świntuszyć,
        albo naukowo. Dlatego w życiu nie poszedłbym na terazpię, czy do seksuologa,
        chociaż na pewno się kwalifikujemy na to. Ale cóż- na tym forum większość ma
        gorzej, więc nie jestem odosobniony. To raczej Ty chyba jesteś wyjątkiem, czego
        gratuluję z zazdrością.
        • samotnywloch Re: METWOH, sam WYJASNISZ GDZIE WASZE PROBLEM! 17.11.05, 09:12
          ja nie mam zadnego problemu zeby mowic czego pragne.

          czytalem ten twoj post na gore, w odpowiedzi na mojego,
          gdzie ty piszesz ze na poczatku "oral tez byl".

          a tu jest naprawde zagadka. bo jesli dla jakiegos powodu
          "ilosc" seks mial malac, nie rozumiem dlaczego co to na
          poczatku bylo ok, potem zaczelo stac "nie dopuszczalne"...

          raczej w tej sprawe, "otwarcie" jest procezem nieodwracalne..

          cos mi nie gra. jesli ona cie odmowi tez "jakosciowo",
          obawiam ze problem jest BARDZIEJ gleboki niz tylko brak
          ochote na seks. jesli kobieta kocha faceta tyle samo, ale
          UPADLA jej ochote na seks, mysle ze mogla dalej, ale rzadzej,
          cie pozwalac stosunku, i wziac kutasa do buzi. i jedno i drugi, i
          cala reszta, tylko ze RZADZEJ..

          dobrze mowisz ze "na pewno się kwalifikujemy na to"
          tzn na spotkanie u seksuologa. i dobrzy mowisz na "MY", bo
          mysle ze jesli ludzi z forum tutaj sluchaly co "ONA" mysle
          o cala sprawa, bylby wielka niespodzianka.

          nie dlatego ze ty klamiesz, widac ze nie. ale ze DOKLADNIE
          ten BRAK KOMUNIKACJI miedzy wamy, pozwolil situacja gdzie
          kazdy juz NIE WIE gdzie ida mysly drugiego...

          a ja mam praktycznie twoj wiek, nie jestem mlodzieniec.

          a masz racje ze JA jestem NIESTETY wyjatkiem. poznalem wiele
          wiele polek, a baaaaaaaaaaardzo duzo to byli kobiety z powaznymi
          zahamowaniami w seksie.. i czesto to wynikalo z ta prymytywna
          idea ze "to sie robi a nie mowi". Nie chce cie ukamieniowac,
          jestes "synem twojej kultury", ale problem JEST.

          WSZYSTKO sie mowi.

          a "sie mowi" nie znaczy ze w lozko ON I ONA rozmawiaja jak robotnicy
          kiedy z placu budowy rozmawiaja z ten ktory jest na gore, na zurawe:
          "troche na lewo" - "tak, teraz" - "ok, a teraz na dol" - "super".

          to bylby parodia. nie o to chodzi.

          ciekawe czy ty W OGOLE na przyjklad masz KOGOS, a powiedzialbym
          nawet "OPROCZ twoja zona", z ktory mozesz o tym rozmawiac.
          bo wiem ze tez takie rodzaju rozmowe czesto brak.

          o seks wolno sie "chwalic", rozmawiac jak maczo, ale zeby
          NORMALNIE o tym rozmawiac, juz koszmar..

          pewna moja kolezanka, pare lata po slubie, prosila moj pomoc
          by rozmawial z mezem, dlatego ze ona byla jeszcze DZIEWICA!!!!

          niestety facet zamknal sie TOTALNIE. dopiero pozniej situacja
          sie rozwiazala, jak ona prowadzila go do psychologa, ktory
          udawal ze jest.. lekarzem! bo on, maczo, mogl akceptowac ze
          cos jest nie tak w jego siusiakiem, ale bron boze, nie ze w
          jego.. mozg!

          a teraz maja corke. ale nie wiem o "jakosc" i "ilosc" seks
          pomiedzy nimi, ale komu pytac? on byl prawiczek a ona dziewica!

          to samo jak pytac marsjanina: "ile maja wzrost mieszkacy planeta
          ziemia?" odp (1) 30cm (2) 170cm (3) 450cm

          dla niego wszystko jedno.

          znam ludzi ktory uprawiali seks RAZ W TYGODNIU OD SAMEGO POCZATKU
          ich zwiazku, a teraz napewno to duzo rzadrzej.. a na pewno ten
          raz/tygodniu dla nich to "ogien mlodosci". dla mnie to "przedpokojem
          smierci seksu"...

          Metwoh, naprawde musisz z kim rozmawiac. ty i zona.
          jesli nie chcesz "seksuolog zawodowy" to osoba zaufana. na poczatku
          oddzielnie. zeby on/ona rozumial o co chodzi. posluchaj oboje.
          a potem niech bedzie spotkanie w 3ce, gdzie on probuje przekazac
          co on "widzi"...


          • metwoh Re: METWOH, sam WYJASNISZ GDZIE WASZE PROBLEM! 17.11.05, 21:49
            Oczywiście, że nie rozmawiam-tylko w necie. Ale jestem synem swojej kultury. I
            za stary jestem, żeby to zmienić. A do seksuologa....w życiu, zresztą nie ma w
            moim mieście.
            Sorki, ale wydaje mi się, ze masz dysleksję.
            Pozdrawiam.
            • lalka_01 Re: METWOH, sam WYJASNISZ GDZIE WASZE PROBLEM! 18.11.05, 10:48
              nie jestes za stary, jestem w Twoim wieku, maz nawet starszy a sami niedawno
              zaczelismy takie "dyskusje". Z punktu widzenia techniki bardzo nam to pomoglo,
              psychicznie tez nas zblizylo. No i to ciekawe urozamicenie nocy. Pewnie, ze
              trezba cos w sobie przelamac, ale to mniej wiecej tyle kosztuje wysilku, co
              zapalenie po raz pierwszy swiatla w sypialni dla tych, ktorzy zawsze po
              ciemku...;-).
              • metwoh Re: METWOH, sam WYJASNISZ GDZIE WASZE PROBLEM! 19.11.05, 12:25
                Tylko tyle, że ja probowalem rozmawiać, ale każda próba kńczyła się
                pretensjami. Więc dałem spokój. Bo w naszym wypadku rozmowa o seksie nic nie
                zmieniała.
                Po prostu teoria w wypadku mojej żony się nie sprawdza.
                • woman-in-love Re: METWOH, sam WYJASNISZ GDZIE WASZE PROBLEM! 19.11.05, 13:01
                  bo jest Ciebie za pewna, Metwoh
                  • petar2 Re: METWOH, sam WYJASNISZ GDZIE WASZE PROBLEM! 21.11.05, 11:16
                    Albo tylko Ci się wydaje Metwoh, że z nią rozmawiasz bo coś próbujesz jej wytłumaczyć, przekonać a nie wsłuchać się (nie tylko werbalnie) w to co ona Tobie próbuje przekazać.
                    • metwoh Re: METWOH, sam WYJASNISZ GDZIE WASZE PROBLEM! 21.11.05, 13:08
                      Rozmawia. Ona twierdzi, ze w naszym wieku większość jej koleżanek, kuzynek itp
                      juz tego po prostu nie robi, a ona też ma mniejsze potrzeby. Ale...wczorajsza
                      noc była w porzo. Był kosmiczny orgazm i u niej, i u mnie. Tylko niech nikt nie
                      pisze, że udawała. Nigdy tego nie robi. Może powinienem coś jej podać na
                      zwiększenie potrzeb. Tylko co działa na kobiety? Oczywiście nie musi być
                      codziennie, ale chociaż te 2 razy w tygodniu byloby dla mnie pełnią szczęścia.
                      Oczywiście z jej orgazmem, bo bez tego po prostu nie chcę. Jak juz wspominałem,
                      mam wtedy doła, że ją wykorzystuję, że nie umiem sprawić rozkoszy itp. Ale o
                      tym już wspominałem wcześniej,a reakcje forumowiczów były różne, od
                      zrozumienia, po totalny brak zrozumienia i krytykę.
                      • petar2 Re: METWOH, sam WYJASNISZ GDZIE WASZE PROBLEM! 21.11.05, 13:55
                        Posty ze zrozumieniem pewnie są przyjemniejsze bo dodają otuchy i potwierdzają że masz rację. Ale krytyka czasami pozwala na spojrzenie z innej perspektywy i poszukanie prawdziwych źródeł problemu.

                        Nie kwestionuję rewelacyjnej nocy, wręcz przeciwnie. Wszak to oczywiste, że jakość jest w opozycji do ilości.

                        Myślę, że twoja żona ma rzadziej ochotę na seks. Z kolei Twoje nalegania, oczekiwania i widoczna frustracja z mniejszej częstotliwości niż wymagasz wywołuje skutek odwrotny. Żona blokuje się, nawet podświadomie, bo odbiera to jako przedmiotowe traktowanie jej przez Ciebie.

                        Natomiast poszukiwanie na siłę orgazmu u niej z powodów na pierwszy rzut oka jak najbardziej altruistycznych ("mam wtedy doła, że ją wykorzystuję, że nie umiem sprawić rozkoszy itp") to też pewien objaw egoizmu. Dla własnej satysfakcji potrzebujesz jeszcze jej orgazmu. Daje Ci to dodatkową przyjemność a nie wynika z jej potrzeb.
                        • metwoh Re: METWOH, sam WYJASNISZ GDZIE WASZE PROBLEM! 22.11.05, 07:22
                          Więc jedynym wyjsciem jest nie nalegać na częsty seks? Kochać się z nią tylko
                          wtedy, kiedy ona tego potrzebuje? A swoje braki zaspokoić masturbacją lub
                          poszukać sobie dyskretnie kogoś na boku. Tak będzie najlepiej?
                          • niezapominajka333 Re: METWOH, sam WYJASNISZ GDZIE WASZE PROBLEM! 22.11.05, 08:51
                            Metwoh - przeczytaj jeszcze raz na spokojnie wypowiedzi skierowane do ciebie,
                            bo nie mogę uwierzyc, że facet, który chce poprawic relacje z żoną, nie może
                            zrozumiec tego, co tyle osób próbuje mu wytłumaczyc.A już Petar podał ci to jak
                            na tacy.
                            Uważam, że twoim głównym problemem jesteś ty sam, a raczej twoje nastawienie do
                            seksu. Dążysz do tego, żeby nie wam było dobrze, tylko, żeby tobie było dobrze.
                            Stworzyłeś swoją definicję udanego seksu (koniecznie z orgazmem żony )i tylko
                            na takich zasadach chcesz się kochac. Nieważne czego pragnie i co czuje twoja
                            żona.
                            Zachowujesz się jak mały chłopczyk obok bawiącej się grupy dzieci. Cierpi z
                            powodu odrzucenia, ale nie będzie się z nimi bawił, bo nie chcą się bawic
                            według jego jedynie słusznych zasad.
                            Współczuję twojej zonie, bo na jej miejscu straciłabym w ogóle ochotę na seks.
                            • petar2 Re: METWOH, sam WYJASNISZ GDZIE WASZE PROBLEM! 22.11.05, 09:33
                              Zgadzam się z Niezapominajką, Twoja żona wykazuje dużo cierpliwości i dobrej
                              woli.
                              Powinienieś Metwoh dogłębnie przemyśleć swoje podejście do seksu ponieważ wg
                              mnie wykazujesz objawy seksoholizmu. Niekoniecznie pijak ubzdryngalający się co
                              jakiś czas do nieprzytomności jest alkoholikiem natomiast jest nim na pewno
                              ktoś, kto codziennie MUSI dziabnąć porcyjkę.
                              U Ciebie nawet krótka wstrzemięźliwość wywołuje przygnębienie a nawet depresję,
                              to nie jest normalne.
                              • metwoh Re: METWOH, sam WYJASNISZ GDZIE WASZE PROBLEM! 22.11.05, 16:53
                                Tylko to nie ja zmieniłem te rzekomo jedynie słuszne reguły. Bo kiedyś
                                odpowiadały nam obojgu, a kompromisy były do przyjęcia. Przecież ja nie mówię,
                                że chcę codziennie. Uważam jeszcze raz-nie jest normalne, jeżeli żona chce
                                kochać się raz na miesiąc. A sugerowanie, że jestem seksoholikiem, mimo, że nie
                                zdradzam, nie onanizuję się bo chcę, kochać się chociaż raz, góra 2 w tygodniu
                                jest nie na miejscu. I wcale nie truję żonie, nie pytam się jak było. A że nie
                                jestem pełen radości życiowej-mam udawać. I nikt mi nie doradził, co mam zrobić-
                                dostosować się z uśmiechem do żony, bo inaczej jestem małym chłopczykiem. A
                                moze ona do mnie chociaz troszkę by się dostosowała. I żeby bylo jasne-nigdy
                                jej nie zostawię-ale czy mam się męczyć, czy dyskretnie zdradzić, albo
                                zaspokoić się sam? Nie wiem. Dlatego pytam. I może też jakiś facet mi podpowie,
                                bo na razie widzę tylko babską solidarność.
                                • anais_nin666 Re: METWOH, sam WYJASNISZ GDZIE WASZE PROBLEM! 22.11.05, 18:12
                                  Nikt Ci nie poda gotowej recepty, bo takiej nie ma. Gdyby istniał jakiś cudowny
                                  sposób to istnienie tego forum byłoby zbędne.
                                  Uważasz, że nie jest normalnym fakt, że zona chce się kochać raz w miesiącu.
                                  Warto dodać, że to nienormalne tylko dla Ciebie - skoro zona chce się kochać
                                  właśnie tyle - ani mniej, ani więcej tzn. że to jest jej obecna norma. Nie
                                  zmienisz tego szantażem, naburmuszaniem się czy zlością.
                                  Rozumiem Twa niechęć do pogodzenia się z tym stanem rzeczy, ale jeśli ona mówi
                                  stanowcze nie to obawiam się, że nie masz wyjścia, bo seks wymuszony przestaje
                                  byc przyjemnością.
                                  Warto walczyc o konsensus, ale jak do niego doprowadzić nie mam pojęcia:)
                                • lalka_01 Re: METWOH, sam WYJASNISZ GDZIE WASZE PROBLEM! 24.11.05, 09:30
                                  w jakims innym watku napisales o swoim malzenstwie cos w rodzaju "seks jest dla
                                  NAS najwazniejszy". Skad Ci sie wzielo to "nas", skoro zona ma zupelnie inne
                                  podejscie do sprawy niz Ty?
                                  Moze wlasnie na tym polega Twoj glowny problem? Ze piszesz o sobie w liczbie
                                  mnogiej; i nie tylko piszesz, rowniez myslisz.
                                  • metwoh Re: METWOH, sam WYJASNISZ GDZIE WASZE PROBLEM! 24.11.05, 15:34
                                    Nie pamietam, w jakim wątku, ale sądzę, że pisząc dla nas-myślałem o facetach
                                    (my faceci). Dla mojej żony seks nigdy nie był najważniejszy, co ze smutkiem
                                    przyznaję. Dla mnie jest. I powtórzę zdanie, które kiedyś zbulwersowało kogoś-
                                    jeżeli seks jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na właściwym miejscu
                                    (oczywiście dotyczy to małżonków).
                                    • niezapominajka333 Re: METWOH, sam WYJASNISZ GDZIE WASZE PROBLEM! 01.12.05, 08:20
                                      Metwoh. Napisałeś, że nikt ci nie doradził, co masz zrobic. A jakiej rady
                                      oczekujesz? Co dac żonie na zwiększenie libido i jak ją namówic, żeby to
                                      zażywała????
                                      Gdy czytam twoje posty, dochodzę do wniosku, że ty nie chcesz rady, bo masz
                                      już ustalone poglądy i przekonania. Bardziej otworzyc się przed żoną nie
                                      umiesz, swoje reakcje na brak seksu akceptujesz (bo taki już jesteś), do
                                      specjalisty nie pójdziesz, bo się nie przełamiesz - za stary jesteś, żeby się
                                      zmieniac. Nadmiaru potrzeb nie rozładujesz przez masturbację, bo nie jesteś
                                      nastolatkiem. Żonie nie wierzysz, że nie potrzebuje orgazmu przy każdym
                                      zbliżeniu. Po kilkunastodniowej przerwie wpadasz w depresję i rozmawiasz o
                                      rozwodzie.
                                      Twoją postawę można zamknąc w stwierdzeniu: Ja już zrobiłem wszystko, co
                                      możliwe, niech moja żona "się naprawi", bo jak nie, to zostaje mi tylko znaleźc
                                      sobie kochankę.
                                      Temat kochanki przewija się tu dośc często, tak jakbyś szukał akceptacji dla
                                      tego pomysłu. Pisząc o kochance, dodatkowo sam siebie usprawiedliwiasz,
                                      bo "....to nie jest zdrada, jeżeli zona chciałaby, a nie chce...".
                                      Rozumiem, ze małżeństwo jest dla ciebie zabezpieczeniem najważniejszej
                                      potrzeby, jaką jest seks. Po 17 dniach przerwy straszysz rozwodem. Twierdzisz,
                                      że gdyby żona zafundowała ci taką przerwę jak mają niektórzy, np. miesiąc, to
                                      na pewno byłby rozwód, a wcześniej kochanka.
                                      Współczuję Twojej żonie, bo według mnie to bardzo instrumentalne traktowanie
                                      partnera.
                                      Wasze potrzeby zmalały, co uważasz za normalne. Niestety twoje potrzeby nadal
                                      są dużo większe od jej potrzeb.
                                      Przyjrzyjmy się statystyce.
                                      Ona ma ochoę na seks maks. 1 x miesiąc.
                                      Ty masz ochotę na seks min. 2 x w tygodniu (czyli 8 x miesiąc).
                                      Żeby uzyskac te dwa razy, podejmujesz 3-4 prób tygodniowo.
                                      Kochacie się 1-2 razy na tydzień, czyli 25 - 50 procent twoich prób kończy się
                                      sukcesem.
                                      Twoja żona ma ochotę na seks 1x miesiąc, ale kocha sie z tobą 4 - 8 razy
                                      częściej, niż sama potrzebuje.
                                      W połowie tych zbliżeń jesteś w stanie ja rozbudzic tak, że dochodzi do
                                      orgazmu. I dla ciebie jest to tak kiepski wynik, że chcesz sobie poszukac kogoś
                                      na boku, żeby sprawdzic, jakim jesteś kochankiem.
                                      Przeczytaj jeszcze raz uważnie cały wątek. Wspominałeś o kochance w 9 postach.
                                      Nikt tego pomysłu nie pochwalił. Nikt nie zasugerował, że twoja sytuacja jest
                                      taka beznadziejna, że jedynym wyjściem jest znalezienie sobie kochanki.
                                      Za to zwracano ci uwagę na poprawę komunikacji, na objawy uzależnienia od
                                      seksu, na czepianie się orgazmu u żony, na poprawę nastroju.
                                      Ale wrócmy do kochanki.
                                      Twierdzisz, że nie wiesz, jakim jesteś kochankiem i musisz się sprawdzic.
                                      Co to znaczy sprawdzic się ? Mniej odrzucenia, więcej orgazmów?
                                      Z kobietą spragnioną seksu, dla której jesteś atrakcyjny nowością to niewielkie
                                      osiągnięcie.
                                      W ten sposób możesz się tylko dowartościowac. Przypomniec sobie jak to jest z
                                      partnerką, której nie trzeba rozbudzac, ani namawiac na seks, bo sama ma na to
                                      ochotę.
                                      To tak, jak w tej historii o onkologu, który przeżywał załamanie nerwowe, że
                                      tak wielu pacjentom nie może pomóc. Wtedy stary profesor powiedział do niego:
                                      -Panie kolego. Jest pan bardzo dobrym lekarzem, tylko leczy pan trudne
                                      przypadki. Jeśli chce pan miec lepsze osiągnięcia ma pan dwie drogi. Pierwsza
                                      to praca nad sobą, pogłębianie wiedzy i motywowanie pacjentów do walki z
                                      chorobą. To poprawi pana wyniki, ale cudów bym się nie spodziewał.
                                      Ale jeśli chce się pan tylko dowartościowac, to radzę przenieśc się do
                                      przychodni i leczyc przeziębienia, grypy i wrzody żołądka. Będzie pan miał
                                      satysfakcję bez większego wysiłku.
                                      I ty też masz dwa wyjścia. Praca nad sobą i związkiem, czyli zmiana wielu
                                      przekonań, pokonywanie różnych blokad które w was tkwią, radzenie sobie z
                                      negatywnymi emocjami. I koniecznie poprawa komunikacji, która u ciebie
                                      funkcjonuje na zasadzie: słyszę, ale nie pojmuję.
                                      I drugie wyjście czyli znalezienie sobie kogoś na boku, z kim się
                                      dowartościujesz. Poza niewątpliwą przyjemnością może przynieśc wiele
                                      komplikacji. Jest tu dosyc wątków o zdradzie i jej skutkach, możesz sam
                                      wyciągnąc wnioski. I jeśli uważasz, że w ten sposób uda ci się uniknąc tych
                                      wszystkich działań, które wymieniłam wyżej, to się mylisz. Po ew. wykryciu
                                      zdrady, małżonkowie najczęściej dochodzą do wniosku, że chcą ratowac małżeństwo.
                                      Koszt się nie zmienia, tylko stawka jest większa. A i pozycja zdradzającego w
                                      negocjacjach nie jest godna pozazdroszczenia.
                                      Jeśli szukasz rady na forum, powinieneś zupełnie inaczej sformułowac pytania.
                                      Ale to innym razem, bo już za dużo napisałam i nie wiem, czy uda mi się to
                                      wysłac w całości.
                                      I jeszcze jedno. Dośc często porównujesz seks bez orgazmu do seksu z lalką z
                                      sekshopu. Spróbuj kiedyś tego drugiego, to zauważysz różnicę.

                                      • metwoh Re: METWOH, sam WYJASNISZ GDZIE WASZE PROBLEM! 02.12.05, 18:10
                                        Jasne, że mam poglądy i nawyki. W moim wieku (40) to chyba norma. I nie truję
                                        żonie, nie robię wyrzutów. Tylko mi smutno czasami. I tylko tyle. Kochanki nie
                                        mam i nie miałem-to taki krzyk rozpaczy.Podobnie masturbacja-zdarza się, tez
                                        jako rozpoacz i rzadko, jak naprawdę juz nie mogę. A z orgazmem bywa różnie-
                                        zajrzyj na forum-do facetów, których kobiety unikają seksu. Więc...? Jednak
                                        kobiety tez wola mieć niż nie mieć. Chyba za surowo oceniłaś faceta
                                        przechodzącego kryzys wieku średniego.
                                        A w ogole to ostatnio jest lepiej.
                                        • niezapominajka333 Re: METWOH, sam WYJASNISZ GDZIE WASZE PROBLEM! 03.12.05, 09:11
                                          Napisałeś, ze chyba za surowo oceniłam faceta przechodzacego kryzys wieku
                                          średniego. To co napisałam, było najłagodniejszą wersją moich przemyśleń. Może
                                          odebrałam twoje wypowiedzi zbyt dosłownie, zwłaszcza tę o kochance i rozwodzie.
                                          Rozumiem, że w twoim małżeństwie jest lepiej, bo ton twojej wypowiedzi
                                          złagodniał.
                                          Trochę dziwi mnie twoja postawa, że się nie zmienisz, bo jesteś na to za stary.
                                          Po prostu mówisz tak, jak wiele osób po osiemdziesiatce.
                                          Jeśli chodzi o zmiany, to właśnie im zawdzięczam to, co najlepsze w seksie.
                                          Nie wiem, czy poszłabym do psychologa lub seksuologa, bo sytuacja nie była aż
                                          tak zła, żebyśmy sami sobie z nią nie poradzili. Ale bardzo wiele musiałam
                                          zmienic w sobie samej, równie wiele w moim mężu, żeby było dobrze. I niemało
                                          mnie to kosztowało. Musiałam nauczyc się mówic o rzeczach, których się
                                          wstydziłam. Nauczyłam sie wychodzic ze złego nastroju. Jeżeli chciałam
                                          wprowadzic jakies zmiany, to nauczyłam się o nie walczyc. Wiele blokad
                                          pokonałam, wiele jeszcze przede mną. I właśnie stałe odkrywanie czegoś nowego
                                          sprawia, że seks jest dla nas atrakcyjny, mimo naszego małżeńskiego stażu.

                                          Jeśli chodzi o te neszczęsne orgazmy. Powołujesz się na wątek, w którym kobiety
                                          piszą o niechęci do seksu z powodu braku orgazmu. Ja je rozumiem, bo sama do
                                          takich należałam. To, że jest lepiej zawdzięczam sobie i mężowi. Jemu dlatego,
                                          że wykazał dużo dobrej woli, a sobie dlatego, że umiałam wszystkim pokierowac i
                                          nie zrażac się niepowodzeniami. Nikt mi tego nie dał, to nie była żadna cudowna
                                          metamorfoza moja ani męża. Te zmiany dużo mnie kosztowały, ale były możliwe.

                                          Widzisz - jeżeli coś się nie udaje, zaczynasz szukac winnego. I jakoś tak
                                          odruchowo usprawiedliwiasz siebie, a winy szukasz w partnerze. I człowiek
                                          pielęgnuje w sobie poczucie krzywdy, wpada w nastrój przygnębienia, złości i
                                          planowania odwetu. Można się na tym zatrzymac, można poszukac winnego i byc
                                          sobie głęboko nieszczęśliwym i sfrustrowanym z powodu takiej sytuacji.
                                          Ja zrozumiałam, że jeśli cierpiec, to przynajmniej konstruktywnie. Jeżeli
                                          zarówno wyjście z tej sytuacji, jak i pozostanie w niej wiele mnie kosztuje, to
                                          decyduję się na działanie.
                                          Ale wracając do orgazmu. Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego ty wolisz miec
                                          orgazm niż go nie miec? Bo jest to sposób na rozładowanie podniecenia. Dodam,
                                          że bardzo przyjemny sposób. Twoja żona nie potrzebuje seksu tak często jak ty,
                                          ponieważ nie czuje tak często podniecenia. Czasem udaje ci się ją rozbudzic, a
                                          czasem nie - zależy to od nastroju, ew. problemów, zmęczenia i twojej
                                          determinacji. Ale jak sam pisałeś w innym wątku nie jest to rzecz dziwna, bo
                                          tak było od początku. Wspominałeś, że na początku też były między wami różnice.
                                          Ty potrafiłeś miec w ciągu nocy trzy orgazmy, a ona tylko jeden. Jak do tego
                                          dochodziło, bo chyba nie z innymi partnerami.
                                          Porównując to do jedzenia, tobie jeden solidny posiłek wystarcza na dwa dni, a
                                          jej na miesiąc. Musicie iśc na kompromis.
                                          Widzisz, my często kochamy się, gdy ja nie czuję podniecenia, lub jest ono
                                          niewielkie. Dlaczego? Bo to jest przyjemne. I coraz częściej zdarza się, że
                                          moje podniecenie budzi się dopiero w trakcie zbliżenia, nie na skutek gry
                                          wstępnej.
                                          I jeśli jest na tyle duże, że mam ochotę na więcej, to kończy się orgazmem.
                                          Jeżeli podniecenie opada, to wiem, że nie będzie mu przykro, że nie dojdę do
                                          szczytu.
                                          Gdyby próbował mnie uszczęśliwiac na siłę, to kto wie, czy nie zaczęłabym
                                          szukac wymówek i unikac seksu.
                                          To trochę tak, jak siadanie do posiłku z kimś głodnym, gdy twój apetyt nie jest
                                          zbyt duży. Nie robisz tego, żeby sie najeśc, ale po to, żeby pobyc w miłym
                                          towarzystwie, prowadzic interesującą rozmowę czy wypic lampkę wina. Czasem
                                          skosztujesz jakiejś potrawy, ale jesteś tu głównie dla atmosfery i dlatego, że
                                          partner jest głodny. I kiedy wstajecie od stołu ty jestś zadowolony, (bo
                                          spędziłeś miło czas) i najedzony (bo nie byłeś głodny) i on jest szczęśliwy,
                                          ponieważ zaspokoił głód.
                                          Czasem nabierasz apetytu w trakcie posiłku i zjesz tyle samo, ale chyba nikt
                                          nie lubi, namawiania na siłę do jedzenia, w myśl zasady, że jak się człowiek
                                          naje do syta, to jest szczęśliwszy.
                                          Jeżeli chcesz zrozumiec, co czuje twoja żona, to pytaj tych, którzy czują
                                          podobnie jak ona. Powodzenia.
    • yogi.net Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 02.12.05, 21:44
      Nijak.
      Staż ten sam. Jednak wczaśniej zrozumiałem że to nie ma sensu. Ciągle "dostawać
      przez łeb" znudziło mi się. Ponoć szybko się uczę.
      Po prostu nie proszę.
      Bez sensu ....
      • metwoh Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 03.12.05, 12:57
        To jak sobie radzisz?
        • yogi.net Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 03.12.05, 23:23
          Praca, Praca, Praca...
          Hobby, zianteresowania, przyjaciele, samochody ....
          ...
          Wszystko to co sprawia mi frajdę ...
          ...

          Ogladzasz reklamy ??
          Życie zaczyna się po 40 - tce
    • diablica.26 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 08.12.05, 20:44
      metwoh napisał:

      > Jak reagujecie, kiedy po próbie zbliżenie, lekkich pieszczotach partnerka
      > (partner) odmawia, nie chce dalej kontynuować.

      Ja molestuję dalej. Do skutku ;))))
    • dixia Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 08.12.05, 20:47
      Otwieram flaszeczke i idę do sąsiada... :)))
      • ankamk78 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 08.12.05, 21:16
        Ja sie z bezposrednia odmowa nigdy nie spotkalam ale czesto tak sie składa,ze
        sie nie składa...:( Ogolnie do dupy i nie wiadomo co zrobic. Reaguje chyba
        bardzo po babsku - robi mi sie smutno i czesto sa łzy.
    • proces7 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 09.12.05, 05:53
      Ja obrażam się. Jakby moja duma zostaje urażona. W konsekwencji powoduje u mnie
      chęć rewanżu i tak się to wszystko potem samo nakręca. Ona mi odmówiła, zatem i
      ja jej. Potem efekt jest taki, że nie sypiamy ze sobą miesiącami i naprawdę
      trudno jest się przełamać, wyjść z impasu. Jest to też u mnie silny impuls i
      motyw do zdrady. Zemsta poprzez zdradę.
      • metwoh Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 09.12.05, 08:19
        Rozumiem to, bo mam podobne myśli. Ale...z tym niesypianiem miesiącami to
        trochę przesadzasz. U mnie to trwa tydzień, wyjątkowo dwa. A ostatnio jest
        superowo.
        • kubkowa Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 14.12.05, 15:10
          Niezapominajka 333 jest bardzo mądrą kobieta. Podpisuję się dwoma rękami pod
          jej postem.
          Aby kobiecie było dobrze, cudownie, wspaniale w łóżku nie zawsze MUSI przeżywać
          orgazm. Większości kobiet naprawdę sprawia rozkosz jego rozkosz. Jeżeli kobieta
          bierze do buzi, to sama w tym momencie nie ma orgazmu a jednak to robi -
          dlaczego? Bo chce aby jej facetowi było dobrze.
          Robimy to codziennie (też jesteśmy po kilkunastu latach małżeństwa i jesteśmy w
          podobnym wieku jak metwoh) i NIE MAM codziennie orgazmu i nie robię z tego
          problemu :) Mój mąż próbował mieć problem( zachowywał się podobnie jak metwoh)
          ale szybciutko mu ten problem wybiłam z głowy :):)
          Kochaj ją, dbaj o nią, okazuj czułosc, kupuj kwiaty itd a żona sama będzie się
          za Tobą uganiać. Wiem co mówię.
          • metwoh Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 15.12.05, 08:47
            No to ja mam trochę inną żonę niż Ty. Po pierwsze-nie bierze do buzi, ale za to
            niepozwala też, abym ja ją popieścił oralnie. czyli jest sprawiedliwa. Ostatnio
            układa nam się lepiej. Ja nie robię problemu, kiedy są pieszczoty, bo czasami
            zaspokaja mnie rączką-nawiasem mówiąc robi to świetnie. Natomiast na ogół
            kochamy się w taki sposób, że najpierw ja doprowadzam ją manualnie do wrzenia,
            a dopiero wtedy dochodzi do stosunku. A niestety, zdarza się, że jeżeli ona nie
            chce tych pieszczot do orgazmu, tylko namówi mnie, żebym przeszedł do
            właściwego seksu to jest klęska. Co prawda czasami się udaje-jest orgazm, ale
            to tak średnio raz na rok. A jeżeli ja czuję, że ona nie reaguje, że leży jak
            kłoda, to po prostu nie mogę. Mam zanik wzwodu i tyle. A to dla mnie jest po
            prostu trauma. Więc już pogodziłem się z tym, że niech lepiej jest rzadziej,
            ale z orgazmem, pogodziłem się z tym, że do buzi-to weźmie panienka z agencji
            ewentualnie, bo żona jest przecież "porządna".(nie byłem w agncji, żeby było
            jasne, ale raczej dlatego, żeby nie zarazić potem żony jakimś syfem, czy
            adidasem) No i że już nie poliżę muszelki w życiu (przynajmniej jej, w agencji
            oczywiście też nie). Nawet już nie proszę o to, bo tylko robi się kwas. A kiedy
            jestem czuły-to słyszę czasami-"ja wiem, czego byś chciał, ale nie mam
            nastroju,dyrektorka mnie wk...ła, jak możesz o tym w ogóle myśleć, tobie tylko
            jedno w głowie.Czyli ogólnie seks na trójkę-wiem, że inni mają gorzej, ale
            pamiętam, że kiedyś było dużo, dużo lepiej, na piątkę. I tylko tego żal. Ale
            nauczyłem cieszyć się z trójki, bo to zawsze pozytywna ocena.
            • rampil Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 15.12.05, 10:05
              ....wykjonuję telefon do....przyjaciółki :-).
              • a1234567894 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 15.12.05, 10:41
                to może i ja dostałbym ten telefon do tej przyjaciółki....
                • rampil Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 15.12.05, 10:46
                  Ogladałeś taki film (b.fajny zresztą) w reżyserii i w roli głównej Stuhr
                  senior "Spis códzołożnic" ?. Facet na taki notes z telefonami pracował pilnie
                  całe życie, a ty chcesz ot tak kawę na ławę?.Do roboty!!!!
                  • a1234567894 Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 15.12.05, 10:48
                    oczywiście to był żart ,ale i ja będe musiałn poszukać gdzieś notes..
                    • rampil Re: Jak reagujecie na odmowę seksu? 15.12.05, 11:03
                      Ja też oczywiście odpowiedziałem żartobliwie, ale jest w tym trochę prawdy.
                      Jeżeli sam nie zadbasz o własne interesy (interes, hi hi) to nikt tego za
                      ciebie nie zrobi. Życie lubi nam płatać figle i czasem spotkania błache z
                      pozoru i mało ważne mogą się przerodzić w coś interesującego. I wcale facet nie
                      musi być ekstra wysokim, przystojnym macho z furą. A nawiązując do filmów -
                      pamiętasz co powiedział a własciwie zaśpiewał osioł w "Shreku" - cytując z
                      pamięci "wystarczy tylko trochę ciepła i juuuuż" - w odniesieniu do płci
                      pieknej. I to prawda. Czasem - powiem to brutalnie - zamiast wielkiej fujary
                      kobieta potrzebuje przytulenia, zrozumienia i wielu rzeczy których człek uczy
                      się całe życie.....i umiera głupi nie rozumiejąc kobiet.:-).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka