Dodaj do ulubionych

Pilne. Błagam o pomoc

12.12.05, 11:54
W skrócie. Mymy po ok. 40 lat. Byliśmy ze sobą ok 4 lat. Od roku nie było
seksu. Ja myślałam, że to dlatego, że utyłam. On twierdzi, że ja nie
chciałam. Powiedzieliśmy to sobie dwa tygodnie temu. I wydawało się, że jest
OK. Znowu zaczęliśmy się kochać. Wczoraj zerwał ze mną. Przyłapałam go na
kłamstwie, na jakiejś korespondencji z panienką z internetu. Nie chcę tego
tak kończyć. Dobrze mi z nim. Co można zrobić. Wysłałam list z propozycją
ratowania związku lub przynajmniej utrzymywania kontaktu, żeby zobaczyć, czy
coś do siebie czujemy. Jeszcze nie odpisał, ale minęło mało czasu. jest
zrozpaczona. Czekam na każdy pomysł.
Obserwuj wątek
    • kraszan1 Re: Pilne. Błagam o pomoc 12.12.05, 13:54
      No ja Cię raczej nie pocieszę.

      Jeżeli czekałaś rok żeby wyjaśnić dlaczego nie uprawiacie seksu to nie dziw
      się, że facet poszedł w siną dal.

      pzdr
      -K
      -------------------------------------------------
      Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszła tu z tymi plikami i z nimi wychodzi.
      • magda.warszawa Re: Pilne. Błagam o pomoc 12.12.05, 14:38
        Tyle to ja wiem sama, ale co wami facetami jest takiego, że Wy nie chcecie nic
        wyjaśniać? To przecież działa w obie strony? Tylko lepiej odwrócić się i
        odejść?
        • tomek_abc Re: Pilne. Błagam o pomoc 12.12.05, 14:44
          może to banalne,
          ale tak już jest, że zaobrączkowani ....mamy większą skłonnośc do wyjaśnianai,
          kompromisu, rozmów...
          a niezaobraczkowani, cóż ...pewnie mniejszą (tylko mogę przypuszczać, bo nie
          zaliczam sie do już od dawna do tej kategorii)
          • magda.warszawa Re: Pilne. Błagam o pomoc 12.12.05, 15:21
            To prawda. Jak się ma obrączkę trudniej wyjść ze związku:))))) Coś na ten temat
            wiem.
            Mam już swoje lata. Sporo przeżyłam, ale powiem szczerze, że pierwszy raz jakiś
            mój związek zakończył się tak błyskawicznie. Strasznie żałuję, że chociaż
            jednej kłótni nie było. Może łatwiej byłoby mi to wszystko pojąć.
            M.
          • gonia28b Re: Pilne. Błagam o pomoc 13.12.05, 14:48
            Zaobrączkowany, czy nie zaobrączkowany - to nie ma większego znaczenia. Jedynie
            tyle, że trudniej zerwać związek zaobrączkowany. Ale mojego faceta (ślubnego)
            też trzeba "ciągnąć za język". On mi to wytłumaczył tym, że jak podejmie ze mną
            poważną rozmowę, to zacznę płakać i wyciągać zbyt pohopne wnioski.
            Wczoraj taką rozmowę na nim wymogłam. Do tej rozmowy powinno było dojść już
            parę miesięcy temu. Próbowaliśmy, ale ta rozmowa nigdy nie dochodziła do końca,
            bo nie chciał doprowadzać mnie do łez - wolał więc urywać rozmowę.
            Wczoraj wyciągałam różne wnioski. Płakałam - tak jak przewidywał mój mąż. Ale
            oboje uważamy, że ta rozmowa była POTRZEBNA.
        • kraszan1 Re: Pilne. Błagam o pomoc 12.12.05, 14:51
          Po pierwsze nie generalizuj - nie wszyscy faceci tacy są.

          Po drugie nie możesz wiedzieć do końca co siedzi w głowie twojego faceta więc
          zajmij się swoją i odpowiedz (sobie) na pytanie co się działo, że Ty przez rok
          nie spróbowałaś tego wyjaśnić.

          Dla mnie to trochę zalatuje fantasmagorią: rok nie było seksu "bo tak", nikt
          nawet nie raczył się tym zainteresować, potem znowu zaczęliście się kochać "bo
          tak".

          pzdr
          -K
          -------------------------------------------------
          Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszła tu z tymi plikami i z nimi wychodzi.
          • magda.warszawa Re: Pilne. Błagam o pomoc 12.12.05, 15:06
            Masz rację z generalizowaniem. Przepraszam.
            A reszta? Kraszan, ja to wszystko wiem. Ja wiem, że brzmi głupio, debilnie. Nie
            zmienia to faktu, że nagle skończył się mój związek. Ja wcale nie chcę mówić,
            że to nie moja wina. Jestem po prostu teraz nieszczęśliwa. Nie mogę się z tym
            wszystkim uporać. Chciałabym cofnąć czas, naprawić co się da. Ja bym to chciała
            zrobić, bo tylko mi na tym zależy. Wiem, że nie da się cofnąć czasu, że za
            wszystko się w życiu płaci. To, że to wiem, nie sprawia, że mniej boli i nie
            łudzę teraz... głupio. To też wiem.
            M.
    • maheda Re: Pilne. Błagam o pomoc 12.12.05, 15:01
      Napisałaś?!?! SMSa, maila czy papierowy list?
      • magda.warszawa Re: Pilne. Błagam o pomoc 12.12.05, 15:17
        Maila. Zawsze tak się porozumiewaliśmy. Poprosiłam, że dał mi jeszcze szansę,
        zaproponowałam zmianę w kontaktach - żeby spróbować wrócić do początku. Gdzieś
        razem wyjść, pogadać, popisać do siebie. Bez zobowiązań. Bardzo bym chciała, bo
        teraz po prostu nie wiem jak mam żyć.
        OK. Wiem, że to stan przejściowy, ale nie boli mniej przez tę świadomość.
        M.
        • maheda Re: Pilne. Błagam o pomoc 12.12.05, 17:37
          Porozumiewaliście się zawsze mailami?
          To ja czegoś nie rozumiem.
          A czemu nie rozmawialiście twarzą w twarz? Tak jest najszybciej i jesteś
          pewniejsza, że druga strona mówi to, co myśli naprawdę.
          • magda.warszawa Re: Pilne. Błagam o pomoc 12.12.05, 18:21
            To nie tak. Jakbyśmy się rzeczywiście porozumiewali za pomocą maili, to w ogóle
            nie byłoby problemu seksu, bo nie byłoby seksu. Nigdy. Nie mieszkaliy razem.
            gdy było coś do przekazania, gdy któreś z nas wyjeżdżało, to pisaliśmy maile,
            rzadziej SMSy. To chyba normalne, że nie zawsze kontaktujesz się patrząc sobie
            w oczy.
    • zlotyrybek Czegoś nie rozumiem... 12.12.05, 18:41
      NIe mieszkacie razem i jesteście ze sobą 4 lata - zdarza się.
      NIe rozmawiacie zbyt często twarzą w twarz - lepiej wam idzie przez maila.
      NIe kochacie się od roku (mój mąż wyjechał na miesiąc - chyba zdechnę niebawem
      bez tej części życia:))

      Czyli wszystko gra - niewiele was łączyło - no bo co ?


      Teraz zastosował podobną technikę - ma pannę (korespondują przez internet)
      raczej nie mieszkają, ale może chociaż seks... łatwo dałaś się pokonać.

      Facet ok. 40 -tki rok bez seksu ? Żart....
      • magda.warszawa Re: Czegoś nie rozumiem... 13.12.05, 09:37
        A ja chyba zaczynam rozumieć mężczyzn. Z niektórymi kobietami nie idzie się
        porozumieć. I niektóre gubią się w szczegółach, a nie widzą całości.
        Spędzaliśmy ze sobą (twarzą w twarz) ok. 50 proc. czasu który upłynął od
        rozpoczęcia znajomości. Nie trzeba mieszkać razem, żeby byĆ dużo razem.
        Piśmienni ludzie wysyłają listy, bo lubią kontaktowaĆ się ze sobą nawet godzinę
        po pożegnaniu. To np. sposón na powiedzenia jak upłynęła droga do domu. młodsi
        wysyłają w tym celu SMSy (nawet jak mieszkają razem), starsi wolą więcej pisać,
        więc wybierają maile. Nie mieszkaliśmy razem ze względów czysto organizacyjnych
        - tak było wygodnie. I sporo nas łączyło. Zainteresowania, książki, muzyka,
        filmy, lubienie łażenia i wiele innych rzeczy. Chyba trochę na wyrost oceniasz.
        Nic Was nie łączyło? Łatwo tak komuś powiedzieć.
        I jeszcze jedno. Bywam płaczliwa, głupia, robię mnóstwo błędów w życiu. Ale
        jednego nie robię nie daję się łatwo pokonać.
        I dzięki za list. Powiem szczerze, że lepiej się po nim poczułam. Choć pewnie
        brzmi to dziwnie.
        pordrawiam
        M.
        • maheda Re: Czegoś nie rozumiem... 13.12.05, 10:12
          Ja też świetnie rozumiem mężczyzn i przeważnie to właśnie z nimi się lepiej
          dogadywałam.

          Tylko kobieta może najpierw napisać post, że wysłała wcześniej maila z
          propozycją ratowania związku/utrzymania kontaktu facetowi, z którym jest od 4
          lat, poinformować forumowiczów o podejmowaniu (lub nie) czynności seksualnych, a
          potem mieć żal, że czepiamy się szczegółów, a zapomnieliśmy o wspólnych
          zainteresowaniach, wspólnym spędzaniu czasu na łażeniu, czytaniu książek,
          oglądaniu filmów i tak dalej!
          A skąd my tę drugą część mieliśmy wiedzieć?

          Różne są osoby piszące i czytające. I po pierwszym poście nie wiemy, kim jesteś
          - stąd te wszystkie pytania i oceny - przecież nie powstają znikąd, biorą się z
          treści Twoich postów.
          • magda.warszawa Re: Czegoś nie rozumiem... 13.12.05, 10:40
            Masz rację. To raz. jeżeli poczułaś się urażona, to przepraszam, ale nie
            wytykałam Ci czepiania się szczegółów. Pytasz - odpowiadam. Ale jeżeli ktoś
            wyciąga wnioski z bardzo niepełnych informacji, to wtedy wykraczam poza
            odpowiedź i zaczynam komentować.
            • maheda Re: Czegoś nie rozumiem... 13.12.05, 10:49
              Nie poczułam się urażona - bo czym?
              Odpowiedziałam tutaj nie dlatego, że poczułam się dotknięta - a dlatego, że to
              Ty przecież stwierdziłaś, że kobiety się czepiają szczegółow, zamiast spojrzeć
              na sytuację szerzej - a nic poza kilkoma szczegółami nie podałaś.
              Nie chcę wcale udowadniać ani swojej, ani niczyjej wątpliwej "lepszości" czy
              "gorszości".
              Po prostu Ci wyjaśniłam, skąd wzięło się takie, a nie inne nastawienie do Twoich
              wypowiedzi, tyle.
              Miłego dnia życzę, mimo całej tej sytuacji.
            • sylwiamich Re: Czegoś nie rozumiem... 13.12.05, 11:18
              Nie wiem czemu się dziewczyny czepiacie.Czy twarzą w twarz? Czy spali? Czy
              rozmawiali? Weżcie jej dajcie spokój. Na analizy przyjdzie czas jak ochłoniesz
              i będziesz mogła na to spojrzeć chłodnym okiem. Magda...To nie twoja wina.
              Jeśli facet był nieuczciwy i kłóamał...nie jest wart. Olej go. I zachowuj się
              tak żebyś mogła sobie spojrzeć w oczy.3maj się
              • magda.warszawa Re: Czegoś nie rozumiem... 13.12.05, 11:50
                Bardzo Ci dziękuję za te słowa. Miałam wczoraj totalnego doła i dlatego
                napisałam. Liczyłam na to, że odezwie się jakiś facet i może da mi jakąś radę.
                Co jeszcze mogę zrobić, czego na pewno nie robić. Dobrze wiem, co było źle.
                Sama analizuję każdy minony dzień i wiem, co chciałabym zmienić. Nie da się. Ja
                liczę na to, że ten związej jeszcze da się uratować. Może się mylę, ale skoro
                zrobiłam już sporo błędów, to w końcu jeden mniej, jeden więcej:)))) Ja nie
                sądzę, żeby on miał inną kobietę, bo znajomość z internetu to żadna znajomość
                (korespondowali ze sobą posługując się nickiem - tyle zobaczyłam i tyle mi
                wystarczyło). Teraz po wymianie listów (uwaga do wszystkich - czasem lepiej
                pisać listy, bo trochę rozsądniej dobiera się słowa i można się zastanowić nad
                odpowiedzią) wracamy chyba (mam nadzieję) na początkowy etap znajomości. Liczę
                na to, że będziemy do siebie pisać, wyjdziemy gdzieś razem jak znajomi i
                zobaczymy co dalej. Nie wyjdzie nic to trudno, ale jakoś łagodniej się
                pożegnamy. Jak wyjdzie, to wiem na jakie rafy uważać. Chciałabym tylko, żeby
                ktoś spojrzał na to z boku (najlepiej facet) i wyjaśnił mi co może dziać się w
                głowie drugiego faceta (jego wolę nie pytać, bo to nie jest dobry moment, teraz
                chyba trzeba na placach, a nie z kijem). Czy to odpisał (kwestie istotne w
                liście i te dobre i te złe pominął), to dobry znak, czy przeciwnie?
                • lalka_01 Re: Czegoś nie rozumiem... 13.12.05, 15:14
                  nie jestem facetem, ale i tak uwazam, ze odpowiedz to dobry znak. Trzymam
                  kciuki...moze dlatego, ze sama wiem, co znaczy zmarnowany (z wlasnej winy)
                  czas.
                  • magda.warszawa Re: Czegoś nie rozumiem... 13.12.05, 15:46
                    Potrzeba mi takiego pocieszenia. Nawet nier wiesz jak bardzo mnie wspierasz.
                    Wydaje mi się, że gdyby był zdecydowany definitywnie skończyć, to raczej nie
                    odpowiedziałby albo jakoś się określił w tym liście. Mamy się niedługo spotkać
                    na niezobowiązującym gruncie, idziemy razem na jakiś pokaz. Może uda się wrócić
                    do randek? Zobaczymy...
                    Buziaki
                    M.
                    • sylwiamich Re: Czegoś nie rozumiem... 14.12.05, 08:56
                      Powinnaś wziąść pod uwagę taką możliwość że facet jest z serii: "Nie chcę Ci
                      zrobić krzywdy" lub "Asekurant".I Twoje nadzieje okażą się przedwczesne.
                      piszesz że jeszcze jeden krok nie zmieni nic...czasami tym krokiem przekracza
                      się granicę równi pochyłej. Pamiętaj o tym.
    • zlotyrybek Zapytam inaczej 13.12.05, 11:06
      Skoro tyle Was łączy - tak jak napisałaś - to jakim cudem przeżyłaś rok bez
      seksu ? Jak to możliwe, że myślałaś, że mężczyzna przeżyje rok bez seksu.
      PIszesz, że utyaś. Mnóstwo kobiet utyło ( szczególnie po urodzeniu dzieci).
      Taki jest świat : młodość przemija. Mój mąż żenił się z laską 90x60x90. Teraz
      wyglądam nieco inaczej :))) Też nie do końca to rozumiem - ale on twierdzi, że
      kocha każdy centymetr mojego (grubszego) ciała. Ten z rozstępami też.
      Oczywiście wolałabym wyglądać jak modelka ale .....

      Dlaczego dziwi Cię fakt, że znalazł sobie kobietę, która nie ma problemu z
      łóżkiem ? Teraz rozpaczliwie potrzebujesz pomocy - ale obawaim się, że nikt nie
      może Ci pomóc.Każdy związek ewoluuje - trzeba o niego dbać. Chyba zrobiłaś coś
      zupełnie odwrotnego...
      • magda.warszawa Re: Zapytam inaczej 13.12.05, 11:19
        Masz 100 proc. racji.
        • rosemaryk Re: Zapytam inaczej 13.12.05, 12:59
          jesteś po prostu nudna
          w każdej literce
          każdego swojego postu


          byle lala z internetu potrafi więcej niż ty po 4 latach znajomości
          polecam wizytę u jakiegoś psychologa, do tego kosmetyczka i fitness,
          a nie internetowe forum!
          • magda.warszawa Re: Zapytam inaczej 13.12.05, 13:06
            Mimo wszystko dziękuję za zainteresowanie i te parę słów. Pozdrawiam i życzę
            miłego dnia. A przede wszystkim dużo radości, szczęścia i powodzenia w życiu.
            To ważne, żeby zgorzknieć:))))
            • rosemaryk Re: Zapytam inaczej 13.12.05, 13:18
              Hmmm.... rzeczywiście, widzę, że tobie pomogło.
              Na szczęście ja nie mam takiego problemu...
              • abdulian Re: Zapytam inaczej 13.12.05, 13:39
                Cieszę się, że magda ma dystans do siebie i do tych odpowiedzi, bardzo cenię
                sobie ludzi, którzy potrafią utrzymać poczucie dystansu do siebie i otaczającej
                ich rzeczywistości... Ton wypowiedzi resemaryk nie należy do najprzyjemnijeszych
                i nie jest poparty żadnymi argumentami. Według mnie wątek magdy nie jest nudny,
                a ona sama nie wydaje się być nudną kobietą.
                • magda.warszawa Re: Zapytam inaczej 13.12.05, 13:46
                  Dzięki za te słowa. To bardzo miłe. Mój wątek pewnie jednak jest trochę nudny
                  (oczywiście nie dla mnie), ale nie ma przymusu go czytać.
                  Różni ludzie mają różny humor. Jak mi coś nie wychodzi, też bywam niemiła. A
                  powiedzmy sobie szczerze, że tu jest sporo osób z problemami. Ci bez problemów
                  nie mają potrzeby zaglądać na takie forum:)))))
          • tomek_abc Re: Zapytam inaczej 13.12.05, 14:16
            czyzby jakieś kompleksy?

            trzeba innym "dołozyć: aby poczuć sie lepiej?
            • magda.warszawa Re: Zapytam inaczej 13.12.05, 14:37
              Tomku, każdy tak ma. zwykle jest tak, że jedna osoba kogoś zdenerwuje, potem
              druga, a odwarkuje się trzeciej, która nic złego nie powiedziała. To nie
              kompleksy, to życie. Tyle, że trzeba przestrzegać pewnych reguł, a przede
              wszystkim kultury. Czym innym jest odpysknięcie komuś, a czym innym wyjątkowo
              nieuprzejme zachowanie.
              Mam rzeczywiście zły okres, ale mam nadzieję, że nie przekraczam żadnych
              granic:)))) jeśli tak, to sorry.
              M.
              • tomek_abc Re: Zapytam inaczej 13.12.05, 14:54
                Magda
                to była uwaga do
                rosemaryk
                • magda.warszawa Re: Zapytam inaczej 13.12.05, 14:58
                  Tak mi się wydawało:)))) ale mnie już wystarczająco razy urażono ostatnio, więc
                  na wszelki wypadek upprzedzam, gdybym jednak coś komuś przygadała. Czasem mówi
                  się głupoty i samemu się nie wie o tym. Radzę zresztą zastanowić się wszystkim
                  nad tym, czy rzeczywiście warto być tak zupełnie bezinteresownie niemiłym dla
                  Bogu ducha winnej osoby.
                  Pozdrawiam Tomku:)))
                  M.
                  • rosemaryk Re: Zapytam inaczej 13.12.05, 15:26
                    ok, zaczynam się nad sobą użalać!
                    bomba! to jest rozwiązanie!

    • goldenwomen Re: Pilne. Błagam o pomoc 13.12.05, 16:38
      daj sobie spokoj ze starym rupciem :D dla poprawienia humoru poszukaj sobie
      młodszego :-)
      • rampil Re: Pilne. Błagam o pomoc 14.12.05, 10:02
        Wypraszam sobie "starego rupcia" - mam 46 i wierz mi że w tym wieku, a myśle że
        i w kolejnych latach, można mieć duuużą satysfakcję z łóżkowego życia. Młodszy -
        nie znaczy od razu biegły i rączy w seksie :-))).
        • goldenwomen Re: Pilne. Błagam o pomoc 14.12.05, 10:09
          kurde ja tak dla poprawienia humoru wyleciałam z tym rupciem.Nawet nie masz
          pojecia jak bardzo Cię kumam :)Zreszta coby nie powiedzieć młodszemu bardziej
          sie "chce" ale.........wyjatki i tu sie zdarzaja :)
          • rosemaryk Re: Pilne. Błagam o pomoc 14.12.05, 10:15
            zgadzam się z rampilem, chociaż dzieli nas 20 lat różnicy wieku....
            ale myślę, że tu chodziło o intelektualnego i emocjonalnego "starego rupcia",
            namiętność też podlega presji czasu ... ;)
          • magda.warszawa Re: Pilne. Błagam o pomoc 14.12.05, 10:20
            No to jak już zaczynacie dyskusję w sprawie rupcia, to może ja się wypowiem.
            Jestem takim samym rupciem jak mój (były) facet. Nie chcę młodszego, bo
            pokolenie bez teleranka mnie nie interesuje. Teraz interesuje mnie zresztą
            tylko jeden facet, aale o tym już sporo napisałam. Nie jest moim problemem,
            żeby kogoś wymienić, żeby nie stoczyć się czy żeby coś tam innego. Ja cały czas
            szukam pomysłu na to jak to wszystko rozwiązać, cofnąć czas, pokazać wyrokom
            losu: "takiego wała". I tyle. Jak już klamka zapadnie, to poradzę sobie, ale
            chodzi o to, żeby dokonał się cud i żeby tę klamkę tak z powrotem do góry... Że
            marne szanse sama wiem. Nie oznacza to, że mam się totalnie poddać.
            • rosemaryk Re: Pilne. Błagam o pomoc 14.12.05, 10:24
              no to masz plusa
              :)
              • magda.warszawa Re: Pilne. Błagam o pomoc 14.12.05, 10:28
                Plus Rosemaryk od Ciebie to jak worek plusów od innych. Dzięki:)))))
                • sylwiamich Re: Pilne. Błagam o pomoc 14.12.05, 12:11
                  To załącz swoje życzenie w liście do Mikołaja. Nie można nikogo zmusić do
                  miłości, nie można cofnąc czasu, nie można gwarantować nikomu ciągłego,
                  fascynującego zycia.Czemu kobietom tak trudno uwierzyc że facet ich juz po
                  prostu nie chce. Nie dam Ci żadnej recepty. Ja w takich przypadkach kładę sie
                  na fali i czekam gdzie mnie woda zaniesie. Nie wykonuję żadnych spastycznych
                  ruchów bo zaczynam tonąć. Daj mu spokój, niech sobie przemyśli. Jak ma wrócić-
                  to wróci.Jak nie- pomachaj mu husteczką , tylko na Boga ...nie płacz.
                  • maheda Re: Pilne. Błagam o pomoc 14.12.05, 12:18
                    Niektórzy mężczyźni takie "położenie się na fali" mogą odczytać jako sygnał
                    "widać jej na mnie kompletnie nie zależy, miałem rację".
                    Różni są ludzie.
                    • magda.warszawa Re: Pilne. Błagam o pomoc 14.12.05, 12:37
                      Maheda, mój pomysł jest taki, żeby nie narzucać się, nie wskakiwać teraz mu do
                      łóżka, tylko, żeby czekać, ale nie biernie. Chcę, jak już pisałam, wrócić do
                      chodzenia na kawę, do kina. Albo zaskoczy, albo nie. W sumie chyba mam zamier
                      położyć się na fali, ale kontrolować dokąd płynę.
                  • magda.warszawa Re: Pilne. Błagam o pomoc 14.12.05, 12:35
                    Kobietom we wszystko jest bardzo łatwiej uwierzyć niż Ci się wydaje. Moje
                    zdanie jest takie. Nie należy z niczego w życiu rezygnować, bo nie wypada, bo
                    ktoś Ci mówi, że nie warto itd. Poddać się należy, kiedy zrobi się wszystko, co
                    można zrobić. Życie jest trochę za dużo warte, by ciągle odrzucać jego kawałki.
                    Jeśli popełniło się błąd, to należy spróbować go naprawić, a nie właśnie
                    siedzieć w kącie i płakać. Masz inne zdanie? Trudno. A jeżeli pomacham, to co
                    najwyżej chusteczką.
                    • ananke30 Re: Pilne. Błagam o pomoc 16.12.05, 09:28
                      Jak się trzymasz? Nadal liczysz na to, że udfa Ci się uratować związek. Trzymam
                      za Ciebie kciuki, ale życzę Ci przede wszystkim, żebyś nie potłukła się przy
                      tym za bardzo.
                    • tosia55 Re: Pilne. Błagam o pomoc 18.12.05, 19:12
                      Dziewczyno,Kobieto daj sobie spokój na siłę niczego nie skleisz.Najlepiej
                      wykasuj jego nr telefonu maila gg.Jak mu zależy na Tobie to sam wróci.
                      • magda.warszawa Re: Pilne. Błagam o pomoc 19.12.05, 11:32
                        Dzięki wszystkim, którzy podtrzymują mnie na duchu. Naprawdę bardzo przydają mi
                        się teraz dobre słowa. Tak nadal mam nadzieję. Nie liczę na cud i na szybkie
                        zmiany, ale może w nowym roku....
                        A wszystkim, którzy mówią, że należy dać sobie spokój... Może mają rację, może
                        nie. Na pewno to bardzo szybkie rozwiązanie. Boli tak samo, ale krócej. A potem
                        przestaje boleć i można zaczynać od nowa, a potem znów rozczarowanie itd. Nie
                        mam 18 lat i wiem, że warto walczyć o swoje związki. Najwyżej się przegra, ale
                        nie ma się potem żalu do siebie, że się czegoś zaniedbało.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka