Dodaj do ulubionych

Myślałam, że tu mnie nie będzie...

03.01.06, 00:41
...a jednak jestem. Może krótki staż, ale zero seksu od miesiąca. Jeszcze rok
temu co kilka dni, potem różnie, a teraz nic. Próbowałam rozmawiać, chciałam
się dowiedzieć dlaczego. On siedzi nocami przy komputerze i chyba czeka aż
zasnę, żeby mieć mnie z głowy, a gdy już trafi się, że jest ze mną w łóżku,
gdy nie śpię to sztywna ręka na mnie i udaje, że nie wie o co chodzi. A rano
niby wszystko ok. Słyszę ciepłe "cześć kochanie", jest normalny dzień i liczę
na to, że wieczorem jednak będzie mnie chciał, no i tak dzień za dniem.
Monologowałam, że brak mi seksu itd., czułam się żałosna, a on na to, że ma
dużo pracy. To tak bardzo boli, gdy leży przy mnie, a mnie skręca; wiem, że
mnie nie chce, a jednak wciąż się łudzę i go jakoś tłumaczę. Dzisiaj znowu
się łudziłam; pocałował mnie na dobranoc, nawet zaproponował przytulenie...
no i on śpi, a ja siedzę przed monitorkiem - musiałam wyjść z łóżka. Już
nawet nie mam sił, by płakać.
Obserwuj wątek
    • smutna34 ciąg dalszy 03.01.06, 01:30
      Tak siedzę i czytam historie innych... Nie wiem czy kogoś ma. Kiedyś, gdy byłam
      w ciąży znalazłam w komputerze czystą pornografię; zrobiło mi się przykro, bo
      ze mną w tym czasie seksu nie uprawiał (nie podobają mu się kobiety w ciąży).
      Od tamtej pory na nic się nie natknęłam; ostatnio zlikwidował jawną pocztę...
      Właściwie rozumiem, że może mnie nie chcieć, choć rzucił kiedyś, że "to" mu nie
      przeszkadza. Ale czyny, a właściwie ich brak, mówią co innego. A ja chciałabym
      po prostu, żeby był wobec mnie uczciwy, żeby okazał mi choć trochę szacunku i
      postawił sprawę jasno.
      • noc11 Re: ciąg dalszy 03.01.06, 03:17
        hej,
        też wstałem z łózka nie mogąc zasnąć. od dwóch lat mamy oddzielne sypialnie. w
        moim przypadku jest odwrotnie. od "poczęcia" (prawie cztery lata temu) córki
        małżonka całkowicie straciła zainteresowanie mną jako mężczyzną. przez ten czas
        byliśmy ze sobą raptem trzy razy (raczej żenujące doświadczenia). jest "głucha"
        na moje "monologi". nie radzę sobie z tym. w samej sferze emocjonalnej też nie
        jest najlepiej. powiem Ci szczerze rozważam albo skok/i w bok albo... jednego i
        drugiego nie chcę.pozdrawiam
        • adso_z_melku Re: ciąg dalszy 03.01.06, 07:13
          to bardzo smutne i przykre co piszecie, tak sie zastanawim, że chyba lepiej być
          samemu i mieć święty spokój, chociaż sam nie jestem tego pewny...
          jedno jest pewne, trzeba przeprowadzić szczerą rozmowę, ileż to moze trwać taka
          sytuacja..
    • sp_oyko Re: Myślałam, że tu mnie nie będzie... 03.01.06, 09:08
      Jak to z seksem było. 30 lat stażu małż.Przed ślubem wszędzie i o każdej porze
      dnia czy nocy. Po ślubie przez jakieś trzy lata jeszcze ciągle to samo,dalej
      już było gorzej,niby uprawialiśmy seks ale już tylko póżnym wieczorem i coraz
      rzadziej i tak przez następne siedem lat.Gdy mówiłem że brak mi seksu a
      najbardziej tych podchodów izabiegów wokół seksu to słyszałem- chcesz to
      bierz,obsłuż się przecież leżę obok ciebie.Nigdy nie traktowałem kobiet
      instrumentalnie,seks dla mnie zawsze był wspólną radością,nie miałem żadnej
      przyjemności gdy żona spełniała swój obowiązek. Po urodzeniu dziecka to już
      była kompletna klapa.Próbowałem różnych sposobów i nic. Np:rozłożyłem wielki
      futrzany błam,świece,pachnące róże,schłodzone wino i usłyszałem co to za
      przedstawienie zapal światło bo nic dalej nie będzie.Od tej pory minęło osiem
      lat,smutnych lat,ze sporadycznym obowiązkiem a od póltora roku żadnego
      seksu.Psycholog najpierw mówił o stresie poporodowym a następnie doradzał mi
      rozwód.Aż nie che mi się pisać ponieważ życie minęło mi na czekaniu.
      • smutna34 Re: Myślałam, że tu mnie nie będzie... 03.01.06, 09:45
        adso... żeby była szczera rozmowa to obie strony muszą tego chcieć. Wiele razy
        zaczynałam, długo monologowałam i zawsze kończyło się na wymijających
        zdawkowych hasłach. I faktycznie chyba lepiej być samotną osobą niż tkwić w
        takim związku. Na moje propozycje rozwodu zawsze słyszę, że to nie takie
        proste, że chciałabym iść po najmniejszej linii oporu ale to przecież on mnie
        odtrącił. Dzisiaj rano próba czułego przywitania i znowu sprawianie pozorów, że
        wszystko jest ok.
        Najśmieszniejsze jest to, a może najżałośniejsze, że sama nie wiem czego chcę.
        Tzn. z jednej strony chcę z nim seksu, bo mnie najzwyczajniej podnieca, z
        drugiej nie, no bo przecież on mnie nie chce. Po jego nocnych przesiadówkach
        przy komputerze "znika" cała historia tych posiedzeń. Teraz ta jego poczta, w
        którą można wejść tylko znając hasło. Czasami budzę się w nocy, on dalej przy
        komputerze i bóg wie co tu robi i to wszystko jest tak blisko, a ja nie jestem
        w stanie dowiedzieć się o co chodzi, no i chce mi się wyć.
        • sp_oyko Re: Myślałam, że tu mnie nie będzie... 03.01.06, 09:53
          a może robi to samo co Ty teraz?
          • smutna34 Re: Myślałam, że tu mnie nie będzie... 03.01.06, 10:05
            Chyba jednak nie. Wiele razy inicjowałam sex i "ładnie" się wykręcał...
            natomiast tak mi się skojarzył Twój tekst z mówieniem zgwałconym, że to ich
            wina, bo strój prowokujący itd.
            Nie mam zaników pamięci (10-cio letni staż i do zeszłego roku idealnie) i
            realnie oceniam sytuację. Przydałby mi się rentgen w oczach albo spec od
            komputerów.
            • albacor Re: Myślałam, że tu mnie nie będzie... 03.01.06, 10:12
              Pogadaj z nim szczerze a jeżeli to nie odniesie skutku znajdź sobie kochanka i
              tyle. Miałem kiedys tak samo z byłą połową i teraz nie żałuję żadnych kochanek.
              Tkienie w takim bagienku jest tylko upokarzające i nie wróży dobrze na
              przyszłość.Trzymaj się.
            • dzierlatka3 Re: Myślałam, że tu mnie nie będzie... 03.01.06, 13:41
              Wiesz, pierwszy raz jestem na forum, od razu trafiłam tutaj, na Twój list.
              Zastanawiam się, na ile możliwa jest szczera rozmowa z nim, jeżeli on przez tak
              długi czas sam nie zaczyna tego tematu, wiedząc, że Tobie jest źle.
            • xapur Oprócz sprawdzania historii poszukaj plików... 03.01.06, 15:21
              które ostatnio zostały zmodyfikowane. Jeśli mąż nie jest skrupulatny mógł coś
              przeoczyć i zostawić ślady. Samo skasowanie historii nie wymazuje wszystkiego z
              kompa. Wystarczy uruchomić opcję "wyszukaj pliki" zmodyfikowane np. z datą
              poprzedniego dnia. Lepszych metod nie znam, lecz to i tak tylko półśrodek w
              twojej sytuacji.
              • smutna34 Re: Oprócz sprawdzania historii poszukaj plików.. 03.01.06, 15:24
                Może i nie pomoże ale jak to "baba" jestem po prostu ciekawa. Dzięki.
        • matylda_n Re: Myślałam, że tu mnie nie będzie... 03.01.06, 13:07
          A może by tak poświęcić którąś nockę (najlepiej taką, kiedy następnego dnia nie
          trzeba rano wstać do pracy) i kiedy ON będzie siedział przy kompie poprostu
          podejdź i zapytaj co robi. Beż awantur i oskarżeń, bez monologów... Takie
          działanie przez zaskoczenie bywa przełomowe we wzajemnych relacjach. Pamietaj,
          że bedziesz miała tylko jedną szansę więc dobrze przygotuj się do rozmowy.
          • smutna34 Re: Myślałam, że tu mnie nie będzie... 03.01.06, 15:23
            Dzierlatka trafiłaś w sedno. Mi też nie mieści się w głowie jak można patrzeć
            na cierpienie drugiej osoby i nie reagować, no chyba, że nie żywi się do niej
            żadnych ciepłych uczuć :(

            A co do podejścia do komputera to wystarczy jedno klik i nic nie zobaczę, a mój
            mąż to człowiek wyjątkowo opanowany więc na pewno się nie speszy ani nic z tych
            rzeczy. Zawsze świetnie potrafi odwracać kota ogonem, no i to ja jestem ta
            winna, czepiająca się (fakt u mnie prym wiodą emocje).

            Polecam wszystkim książkę "Płeć mózgu"
            • tomek_abc Re: Myślałam, że tu mnie nie będzie... 03.01.06, 15:56
              zepsuj komputer - mówię powaznie,
              albo jeszcze lepiej (dyskretniej) jakieś małe uszkodzenia kabla podłaczającego
              komp do netu
              ciekawe co w taką noc (bez netu) szanowny małzonek zrobi
              • ankamk78 Re: Myślałam, że tu mnie nie będzie... 03.01.06, 16:12

                Jak faktycznie ma cos do ukrycia to prawdopodobienstwo,ze sie wk.... i cała
                złosc wyładuje na smutnej jest ogromne...ale moze w tym szalenstwie jest
                metoda..


            • matylda_n Re: Myślałam, że tu mnie nie będzie... 03.01.06, 16:19
              A ty jesteś gotowa na tą szczerą rozmowę ? Wygląda jabyście mieli spore
              problemy z wzajemną komunkacją w małżeństwie, a problemy łóżkowe to tylko mocno
              spóźnione efekty braku porozumienia.
              Stawiasz się w roli ofiary, a wzięłaś pod uwagę, że możesz być współwinną całej
              sytuacji ?
              • smutna34 Re: Myślałam, że tu mnie nie będzie... 03.01.06, 17:45
                Mój mąż ma komputer w małym palcu...
                co do szczerej rozmowy to jestem gotowa, wielokrotnie wręcz pytałam z czego
                taka sytuacja wynika sugerując moje błędy. Słyszałam lakoniczne krótkie teksty.
                Poza łóżkiem świetnie się rozumiemy i dogadujemy, jak zawsze. Na początku tej
                abstynencji usłyszałam, że ma dużo pracy... czekałam na kolejny weekend, potem
                na kolejny no i tak minął miesiąc. To nie jest normalne.
                • zolza73 Re: Myślałam, że tu mnie nie będzie... 03.01.06, 22:40
                  Typowe objawy zaniku sexu swiadcza jednoznacznie na "bok"... dlaczego?
                  zastanowmy sie... dlaczego??? nagle znikal jawna poczta i pojawila sie
                  niedostepna???? ktos kto nie ma nic do ukrycia nie robi tego tak nagle i z
                  nienacka, pornografia go interesowala kiedys a teraz? a moze juz nie interesuje
                  bo na czatach od cholery zlaknionych mezatek i samotnych kobiet wpychajacych sie
                  do lozka lub zwyczajnie gadajacych wciaz o sexie- wybacz szczerosc ale co robi
                  facet do glebokiej nocy przed kompem z zatajniona poczta??? nie wiesz? sciemnia
                  laski badz laski jego a na poczcie oglada przesylane mu fotki to jednej badz
                  drugiej i czyta namietne lisciki... wiem ze to tak proste az niemozliwe,ale
                  wierz mi malo jacy faceci po 10 latach wspolzycia z jedna kobieta sa oryginalni
                  w urozmaicaniu sobie zycia. Standardowo robia to samo. jesli do w/w objawow
                  dojda pozne powroty z pracy, dziwne delegacje, ktorych nigdy nie bylo badz tego
                  typu rzeczy (a moze juz sa) daje sobie reke uciac-kochany malzonek puscil sie
                  najzwyczajniej. Radze przetrzepac kompa, gadu czy telefon i jesli nic nie
                  znajdziesz to spij spokojnie-facet ma andropauze:D pozdrawiam
                • flatronn Re: Myślałam, że tu mnie nie będzie... 03.01.06, 23:25
                  smutna34 napisała:

                  > Mój mąż ma komputer w małym palcu...
                  > co do szczerej rozmowy to jestem gotowa, wielokrotnie wręcz pytałam z czego
                  > taka sytuacja wynika sugerując moje błędy. Słyszałam lakoniczne krótkie
                  teksty.
                  >
                  > Poza łóżkiem świetnie się rozumiemy i dogadujemy, jak zawsze. Na początku tej
                  > abstynencji usłyszałam, że ma dużo pracy... czekałam na kolejny weekend,
                  potem
                  > na kolejny no i tak minął miesiąc. To nie jest normalne.

                  Mam pytanie czy ty jeszcze wierzysz w to że coś zalezy od ciebie?>
    • neo2007 Re: Myślałam, że tu mnie nie będzie... 04.01.06, 07:48
      Witaj Smutna
      JA chyba mam ten sam problem tylko tyle że mój mąż nie przesiaduje przy kompie.
      Był taki czas że siedział to póżna w nocy ale to chyba było na poczatku jak
      kupilismy komputer.Teraz idzie wcześnie spać i jest bardzo zmęczony.
      U mnie problem jest troche inny, bo on chce sie ze mną kochac ale tylko rano
      gdy mu zawsze stoi ale to tylko zaspokojenie jego wiecie jak to moze rano
      wyglądac wsadzic rano i tyle ja nic z tego nie mam.Ostatnio jak mieliśmy urlop
      to prawie chciał codziennie rano a na wieczór nic.Zaspakajał tylko
      siebie.Powtarzam mu o tym cały czas a on tylko obiecuje ze na wieczór coś
      bedzie i z tego wychodzi że może raz kochamy sie w miesiącu tak jak powinien
      wygladac sex , gdzie przyjemnośc czerpią dwie osoby.
      • kamao1 Re: Myślałam, że tu mnie nie będzie... 04.01.06, 15:13
        neo, a dlaczego nie czerpiesz przyjemności z porannego seksu? Z tego co piszesz
        wynika, że twój mąż jest faktycznie zmęczony.
        • neo2007 Re: Myślałam, że tu mnie nie będzie... 05.01.06, 07:27
          kamao1,
          Rano jak mozna czerpać z tego przyjemność kiedy nie mozna się pocałować bo z
          geby jedzie i nie jest pachnący no trudno na mnie to nie działa.Ja lubie na
          wieczór po kąpieli , pachnący , ogolony i lizanko można zrobic a rano
          niestety . Takie jest moje zdanie ale może wyprowadzisz mnie z błędu
          • edorka1 Re: Myślałam, że tu mnie nie będzie... 10.01.06, 19:14
            Jak to możliwe, że Twój mąż śmierdzi po nocy?????
          • kamao1 Re: Myślałam, że tu mnie nie będzie... 11.01.06, 09:10
            To w wolny od pracy dzień proponuję szybki poranny prysznic i od razu do łózka,
            albo kochajcie się jeszcze pod prysznicem.
    • gonia28b Też tak mam ;-(( 04.01.06, 17:34
      Tu znajdziesz mądre wypowiedzi faceta:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29891&w=34318463&a=34323893
      I moją też:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29891&w=34318463&a=34382001
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka