smutna34
03.01.06, 00:41
...a jednak jestem. Może krótki staż, ale zero seksu od miesiąca. Jeszcze rok
temu co kilka dni, potem różnie, a teraz nic. Próbowałam rozmawiać, chciałam
się dowiedzieć dlaczego. On siedzi nocami przy komputerze i chyba czeka aż
zasnę, żeby mieć mnie z głowy, a gdy już trafi się, że jest ze mną w łóżku,
gdy nie śpię to sztywna ręka na mnie i udaje, że nie wie o co chodzi. A rano
niby wszystko ok. Słyszę ciepłe "cześć kochanie", jest normalny dzień i liczę
na to, że wieczorem jednak będzie mnie chciał, no i tak dzień za dniem.
Monologowałam, że brak mi seksu itd., czułam się żałosna, a on na to, że ma
dużo pracy. To tak bardzo boli, gdy leży przy mnie, a mnie skręca; wiem, że
mnie nie chce, a jednak wciąż się łudzę i go jakoś tłumaczę. Dzisiaj znowu
się łudziłam; pocałował mnie na dobranoc, nawet zaproponował przytulenie...
no i on śpi, a ja siedzę przed monitorkiem - musiałam wyjść z łóżka. Już
nawet nie mam sił, by płakać.