Dodaj do ulubionych

Nastapił koniec

16.03.06, 12:46
Być może tytuł brzmi zbyt dramatycznie....

Ale u mnie właśnie nastapił koniec. Do tej pory to mąż nie miał (i ma w
dalszym ciagu) potrzeby kochania się ze mną. Po prawie trzech latach
abstynencji coś zmieniło się we mnie. Już nie poruszają mnie sceny erotyczne
w filmach, nie porusza mnie widok zakochanych, przytulonych i całujących się
par, już nie myślę wieczorami jakby to było fajnie kochać się z mężem, mój
organizm przestał już mi sygnalizować,że potrzebuje seksu.

Czy to znaczy, że skończyło się to już nieodwracalnie? Mąż nie daży do
zbliżeń, ja od pewnego czasu też już nie.
Obserwuj wątek
    • beautiful.day.monster Przecież nie wyczerpałaś swojego limitu... 16.03.06, 12:57
      W tych sprawach nie ma limitu...

      No i na wieki wieków amen.

      Czeka Cię nowe życie...

      :))
    • abdulian Re: Nastapił koniec 16.03.06, 13:23
      Powiedzmy, że po części rozumiem co się dzieje z Tobą i Twoim organizamem, a na
      pewno jestem sobie w stanie wyobrazić jak zaistniała sytuacja na Ciebie działa.

      Możesz mi wierzyć, że nadejdzie taki dzień, że porazi Cię "wewnętrzny prąd" i
      poczujesz, że znowu masz ochotę na mężczyznę. I niekoniecznie będzie to mąż.
      Szybko sobie przypomnisz jak to jest :)

      Będzie dobrze, dopomóż trochę szczęściu :)
      • nat1976 Re: Nastapił koniec 16.03.06, 14:35
        Już bym nie chciała sobie przypomnieć jak to jest. Chcę zapomnieć ten okres,
        kiedy potrzebowałam a mąż mnie nie zaspakajał. To było okropne.

        Nie zamierzam się rozwieść z mężem. I nie chcę już więcej pożądać mężczyzny.
        Ani obcego ani swojego. Tak będzie chyba lepiej dla mnie.
        • abdulian Re: Nastapił koniec 16.03.06, 14:59
          Wiesz, nie chcę wdawać się w polemikę co będzie lepsze dla Ciebie a co nie, bo
          nie mnie to oceniać, ale powiem Ci od siebie: kobieta lepiej żyje i funkcjonuje,
          jest bardziej pogodna i zadowolona z życia etc. wtedy, kiedy razem z mężem (w
          tym przypadku) mają udane pożycie. Tak wynika z mojej obserwacji, trochę z
          lektury czegoś mądrego.

          I ja jestem też tak uważam, że kobieta, która od czasu do czasu (abstrahując od
          częstotliwości) kocha się ze swoim mężem będzię w jakimś tam stopniu szczęliwsza.

          Widzisz, moja kobieta nie za często ma ochotę na seks, albo ta ochte miewa
          bardzo sporadycznie, ale jak już się kochamy, to nastepnego dnia wstaje pełna
          energii, z wielgachnym usmiechem, pozytywnym nastawieniem etc.
          • izabela1976 Re: Nastapił koniec 16.03.06, 20:13
            Teoretycznie mówiąc masz Abdulian rację. Tyle, że u nas gdy podnosiłam kwestę naszego pożycia kończyło się to kłótnią z mężem i cichymi dniami. I tak parę razy w miesiącu. Teraz, gdy nie mam ja także ochoty na seks, nie prowadzę z nim polemik na ten temat, nie ma kłótni, nie ma cichych dni. Potrafimy pogadać, pośmiać się.
            A wieczorem każde idzie spać do swojego łóżka.
            W zyciu chyba nie można mieć wszystkiego.
        • e.globtrotuar Re: Nastapił koniec 16.03.06, 15:03
          Niestety, moja droga, z tym "koncem" nie tak latwo. Jak z tym liskiem co chodzi
          wkolo drogi - ani sie czlowiek nie spodzieje... To przychodzi jak gwaltowna
          burza po dlugiej suszy i zadne pobozne zyczenia nie sa w stanie tego zywiolu
          powstrzymac. Mysle, ze nie jestes do konca szczera mowiac, ze juz nie chcesz,
          zeby Ci sie to jeszcze przydarzylo, bo myslisz o tym na tyle intensywnie, by
          pisac na forum. Postawa jaka prezentujesz jest samoobrona przed bolem - trzymaj sie.
          • anula36 Re: Nastapił koniec 16.03.06, 15:57

            podpisuje sie pod twoim postem - kiedy juz czlowiekowi wydaje sie ze zostal
            doglebnie erotycznie zeszmacony i jest ewidentna kostka lodu z dziurka mozna
            niespodziewanie wpasc na kogos kto jednym dotykiem ten lod roztopi.
          • nikt52 Re: Nastapił koniec 16.03.06, 16:20
            Jak wyżej.
            Główną cechą życia , jako takiego, jest zmienność. Nie wiem po co wymyślono
            słowa: nigdy, zawsze, koniec. Nie ma "nigdy", nie ma "zawsze", nie ma "końca".
            Jest zmienność, każdego dnia początek. Dopóki zyjemy
            • male.k Re: Nastapił koniec 16.03.06, 17:23
              a ja sie nie zgadzam, niby czemu nie ma slow "zawsze" i "nigdy" ?? bo nie ma ich w Twoim zyciu ?? w moim sa. pzdr
              • e.globtrotuar Re: Nastapił koniec 16.03.06, 17:28
                A lezysz juz na lozu Madejowym? Zawsze i nigdy to idee z Platonowej jaskini. W
                zyciu udaje sie na ogol prawie zawsze, lub prawie nigdy - i to tym, ktorzy
                naprawde sie staraja !
          • izabela1976 Re: Nastapił koniec 16.03.06, 20:20
            E.globtrotuar,
            Wcale nie myślę o tym tak intensywanie. Wiesz kiedy ostatni raz byłam na tym forum? Ze dwa miesiące temu.

            Teraz po prostu złapałam się na tym, że już jakaś faza w moim zyciu minęła. Był okres seksu mężem, był okres kiedy czekałam na seks, był okres kiedy buntowałam się, że nie ma seksu. A teraz? Chyba się przystosowałam do sytuacji. I już nawet nie czekam na seks z mężem. Po prostu wiem, że dopóki mąż będzie brał leki, to nici z tego. A że będzie brał je do końca zycia...

            Pamiętam wieczory, że zanim zasnęłam wyobrażałam sobie gorący seks z facetem (niekoniecznie moim mężem). A teraz? Już nawet tego nie ma. To mnie troszkę niepokoi.
    • ewolwenta Re: Nastapił koniec 16.03.06, 15:34
      Nat1976, a co z depresją męża? Jest jakaś poprawa? Czy wciąż bierze leki? Ma
      szanse na wyleczenie?
      Na razie wygląda, że Ty popadasz właśnie w apatię i sama będziesz się musiała
      leczyć.
      • izabela1976 Re: Nastapił koniec 16.03.06, 20:06
        Powiedzmy, że na ostatnio dobranych lekach nie jest źle. Na to by powiedzieć że jest dobrze, musimy poczekać jeszcze ze 4 m-ce. Mankamentem leku jest to, że biorąc je ochota na seks wynosi zero.
        • izabela1976 Re: Nastapił koniec 16.03.06, 20:09
          Depresji jako takiej nie da się wyleczyć. Przynajmniej jego domiany. Można ją zaleczyć i funkcjonować jak każdy normalny człowiek waśnie biorąc regularnie leki. Branie leków = zero seksu.
    • izabela1976 izabela1976 i nat1976 to ta sama osoba 16.03.06, 20:24
      Oba nicki są moje. Prawdę powiedziawszy pisząc na tym forum używałam jak do tej pory tylko "nat 1976" a na pozostałych formach "izabela1976". To chyba było dla mnie takie oddzielenie tej mojej sfery zycia od pozostałej.

      Ale oczywiście nicki mi się już pomieszały. Jak to blondynce:). Już ze mną coraz gorzej.
      • ewolwenta @nt 16.03.06, 20:27
        • nat1976 Re: @nt 16.03.06, 20:47
          Ewolwenta,
          Możesz mnie oświecić co znaczy "@nt"? Bo ja nie wiem....
          • anula36 Re: @nt 16.03.06, 21:40
            masz widomosc;)
            • ewolwenta Re: @nt 16.03.06, 21:43
              nie wiążę tego z kolorem włosów ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka