29.03.06, 09:36
Scenariusz hipotetyczny: Harmonijnie funkcjonujące, kochające się, dzieciate
małżeństwo. Pojawia się okazja do zdrady, chwila słabości - następuje zdrada
(jednorazowa). Czy można się tak nagle z tego powodu odkochać? znienawidzieć?
Czy dla Was jest to powód by wszystko przekreślić i odejść? Czy kontakt
fizyczny z obcą/obcym to rzeczywiście wystarczający powód który jest w stanie
zniweczyć wszystko?
Obserwuj wątek
    • zabkamala1 Re: ZDRADA 29.03.06, 09:41
      zdecydowanie TAK
      • menk.a Re: ZDRADA 29.03.06, 09:47
        kiedyś tez bym tak powiedziała, ale im dłuzej żyję, tym mniej jestem tego pewna
        • woman-in-love Re: ZDRADA 29.03.06, 09:49
          Zalezy od wielkości EGO osoby zdradzonej. Im większe EGO tym większy szok i
          odwrót.
      • gruchap2004 Re: ZDRADA 29.03.06, 09:50
        budujesz domek z kart...latami.ustawiasz kolejną, zadrżała ręka, karta się
        przewraca niszcząc jedno z setki pięter i wtedy ty wpadasz w szał i jednym
        ruchem ręki burzysz cały domek.....
        nie to nonsens, nie pojmuję tego
        • your_and Re: ZDRADA 29.03.06, 09:52
          gruchap2004 napisał:
          > nie to nonsens, nie pojmuję tego

          Nie nonsens, dobre porównanie. Po prostu niedoroosłe, dziecinne zachowanie...
          • kici10 Re: ZDRADA 29.03.06, 12:53
            Tylko jak postawić następne piętro bez poprzedniego?
    • your_and Re: ZDRADA 29.03.06, 09:50
      > (jednorazowa). Czy można się tak nagle z tego powodu odkochać? znienawidzieć?

      Można, ale w takim razie nie ma co żałować takiej "dozgonnej miłośći".
      To tylko dowód że bardziej się kocha siebie niż tą drugą osobę...

      • woman-in-love Re: ZDRADA 29.03.06, 09:53
        noie własnie, your, powiedzielismy to samo tylko innymi słowami :-)
        • your_and Re: ZDRADA 29.03.06, 09:56
          >powiedzielismy to samo tylko innymi słowami :-)

          I niemal w tym samym czasie :-)
          • niezapominajka333 Re: ZDRADA 29.03.06, 10:29
            A po której zdradzie mozna odejśc?
            Myślę, że to kwestia indywidualna. Jednych dostatecznie zrani jedna zdrada,
            inni tolerują dziesiąty romans, mając nadzieję na ustatkowanie się partnera.
            Jedni nie tylko się odkochaja, ale i znienawidzą do końca życia, inni wybaczają
            i czekają na poprawę bez końca, bo nie mogą się odkochac, albo boją się
            samodzielności.
            • petar2 Re: ZDRADA 29.03.06, 10:33
              Pominęłaś wariant kiedy zdrada stanowi wstrząs w związku prowadzący do jego
              odświeżenia, rozbudzenia uspionych uczuć i pożądania i otworzenia nowego etapu
              w związku.
              Chyba to nie aż tak rzadka sytuacja. Piszę to trochę z autopsji :-)
              • your_and Re: ZDRADA 29.03.06, 10:37
                "Zdrada w większości przypadków cementuje związek. Tak uważam."

                Wywiad
                O podstawach udanego małżeństwa i najczęstszych przyczynach kryzysów mówi
                psychoterapeuta rodzinny Andrzej Wiśniewski*.
                kobieta.gazeta.pl/edziecko/2029020,55005,2166708.html
              • niezapominajka333 Re: ZDRADA 29.03.06, 12:57
                Pewnie dośc częsta. Ja podałam tylko przykładowe granice tolerancyjności,
                rzeczywiście zapomniałam o efekcie terapeutycznym. A tobie pomogło?
                • petar2 Re: ZDRADA 29.03.06, 13:52
                  Tak, choć nic nie wyszło na jaw.
                  Można powiedzieć, że zastosowałem niekonwencjonalnie regułę 12 zaliczeń
                  odwracając oś czasu. Upewniłem się, że przed laty dokonałem dobrego wyboru :-)
      • kici10 Re: ZDRADA 29.03.06, 12:58
        Kiedy ideał sięga bruku, miłość własna jest często jedyną która nam zostaje i
        która daje nam motywację do dalszego życia.
    • dixia Re: ZDRADA 29.03.06, 10:42
      Można wybaczyć. Biblia mówi o 77 krotnym wybaczaniu np. Z doświadczenia wiem
      jednak, że się tego nie zapomni... Poskładać jest ciężko. I nie ma znaczenia ile
      razy... Bo jeśli znów najdzie słabość?
      • your_and Re: ZDRADA 29.03.06, 10:45
        dixia napisał:
        > Można wybaczyć. Biblia mówi o 77 krotnym wybaczaniu np. Z doświadczenia wiem
        > jednak, że się tego nie zapomni...

        Bo zapomnieć się nie powinno w żadnym razie. Powinno się przyjąć skruchę,
        wybaczyć i wyciągnąć wnioski na przyszłość...
        • dixia Re: ZDRADA 29.03.06, 11:07
          A jeśli jedynym wnioskiem jest np zakaz wyjścia do pracy bo to właśnie tam się
          gzi żona czy mąż??? Nie wyprostujesz wszystkich krzywych gąb...
          • lider_60 Re: ZDRADA 29.03.06, 19:39
            Co to znaczy Dixia "gzi"? Czy robiłeś to samo ze swoją obecą żoną, która w
            sumie również zdradzała męża, czyli "gziła" się z Tobą?
    • anais_nin666 Re: ZDRADA 29.03.06, 11:01
      Zdrada, zwłaszcza taki jednorazowy skok w bok, nie jest powodem do
      przekreslenia wszystkiego. Dla mnie nie jest.
      Nie zgodzę się, że zdrada buduje, raczej na długo podkopuje zaufanie do
      drugiej osoby. Jesli ktoś jest podbudowany, to raczej zdradzający, bo dostaje
      skrzydeł, ale te skrzydła niekoniecznie rosną stronie zdradzonej, mimo starań
      zdradzającego.
      • goscinnie_ino Re: ZDRADA 29.03.06, 11:10
        moim zdaniem zdrada, zwłaszcza ta "jednorazowa", jest przede wszystkim
        sygnałem. nie bierze się przecież z "sufitu", jest skutkiem czegoś! to, czy
        stanie się powodem do rozstania czy scementuje związek zależy chyba od tego,
        jak szybko odkryjemy co było jej "motorem" i co z tą wiedzą zrobimy.
    • nutelka79 Re: ZDRADA 29.03.06, 11:14
      nie wybaczyłabym.
      Miałabym wstręt do niego, brzydziłabym sie go. Nie wyobrażałabym sobie juz
      sytuacji że sie kochamy. Jeśli zdradził-miał powoód(bo oczywiscie by sobie go
      stworzył). Więc ja dałabym mu pwoód do tego by się z nim rozwieść.
      Dotykać, całować, pieścić obca kobietę, a póżniej pryjsc skruszonym do domu?
      Ktoś napisał że to neidojrzałe, ze osoba zdradzajaca oczekuje jeszcze
      wybaczenia-zgadzam sie
      U mnie nie wchodzi to w grę
      • gruchap2004 Re: ZDRADA 29.03.06, 12:32
        dokładnie słowa mojej żony, nutelko - "nie wybaczyłabym" Zawiązując ten wątek
        chciałem się przekonać czy sowa powyższe wynikają z globalnej różnicy między
        kobietą i mężczyzną, czy też należy je potraktować jednostkowo.
    • taka_laska Re: ZDRADA 29.03.06, 12:23
      Kiedy scenariusz jest hipoteczny to i rozwiązania też są hipoteczne.
      • charade Re: ZDRADA 29.03.06, 12:36
        No niestety, moje ego jest zbyt okazałe. Pewnie, że bym nie wybaczyła.
        • taka_laska Re: ZDRADA 29.03.06, 12:43
          w teorii to wszystko jest łatwe, proste, gorzej jak przyjdzie podjąć decyzję w
          praktyce, kiedy się stanie twarzą w twarz z problemem, wtedy dopiero nachodzą
          człowieka watpliwości i pojawia się dylement trudny do rozwiazania.
      • petar2 Re: ZDRADA 29.03.06, 12:59
        > Kiedy scenariusz jest hipoteczny to i rozwiązania też są hipoteczne.

        Zgadzam się. Zdrada, a raczej jej ujawnienie, jest dramatycznym i krytycznym
        przeżyciem. Podobnie jak szantaż, zagrożenie życia czy zdrowia, napad
        bandziorów. Nigdy nie wiadomo jak się zachowamy póki taka sytuacja nie zajdzie.
        Czasem twardziel spanikuje a ktoś słabszy wykaże się odwagą.

        Odpowiedzi na sformułowane w wątku pytania niewiele więc wnoszą, raczej
        pokazują nastawienie emocjonalne do tej kwestii.

        Bardziej interesujące jest pytanie dlaczego niektóre odpowiedzi są tak
        radykalne. Czy nie jest tak, że zdrada jest uważana partnera za naruszenie
        naszej własności?
        Że nagle dowiadujemy się czegoś o partnerze co burzy naszą wizję, naszą
        sielankową sytuację przyklepaną "na wieki"?
        Że partner jest trochę inny, ma swoje potrzeby, marzenia i zmierzenie się z
        nimi wymagałoby od nas wysiłku, przemodelowania czegoś, zakłócenia "świętego
        spokoju"?
        A może to strach, że możemy go stracić, że ktoś może go nam "ukraść"?

        Może to wszystko wyzwala takie silnie emocjonalne podejście przykrywane hasłami
        wierności, uczciwości, danego słowa, drgawek że dotykał innej??
        • niezapominajka333 Re: ZDRADA 29.03.06, 13:08
          Więc powiedz, co ty byś czuł, gdybyś dowiedział się o zdradzie swojej żony.
          Czym dla ciebie jest zdrada? Ciekawa jestem, bo pytałam męża o to samo.
          • petar2 Re: ZDRADA 29.03.06, 14:01
            Dla mnie zdrada byłaby wyzwaniem. Światłem ostrzegawczym, odkryciem nieznanych
            zakamarów żony.
            Po awanturze zabrałbym się do dzieła.
            Zwróć uwagę, że istotna jest kwestia czasu. Czym innym jest zdrada w
            narzeczeństwie, w pierwszych latach i gdy druga deada dobiega końca.
            • taka_laska Re: ZDRADA 29.03.06, 14:10
              petar2 napisał:
              > Po awanturze zabrałbym się do dzieła.
              > Czym innym jest zdrada w narzeczeństwie, w pierwszych latach i gdy druga
              deada dobiega końca.


              Do jakiego dzieła zabrałbys się?
              Czym różnią się te zdrady wg Ciebie?
              • petar2 Re: ZDRADA 29.03.06, 14:28
                > Do jakiego dzieła zabrałbys się?

                Generalnie do podniesienia satysfakcji w zwiazku. Zdrada podziałałaby to
                mobilizująco.
                Ale piszę to z uwzglednieniem tego co wczesniej, czyli tak naprawdę braiem
                wiedzy co bysmy zrobili w takiej sytuacji. To raczej spekulacje.

                > Czym różnią się te zdrady wg Ciebie?

                Zdrada przed ślubem wskazuje na nie do końca poważne podejście do związku. W
                okresie fascynacji, zauroczenia raczej nie myśli się o iinych dziewczynach.
                Może też być to objaw dużych potrzeb seksualnych, gdy ie wystarcza seks z
                partnerką a do ich realizacji szuka się czegoś nowego. W młodym wieku i
                początkowej fazie związku nie wróży to dobrze.

                W małżeńsdtwie generalnie czym później tym bezpieczniej i lepiej, jeśli tak
                można mówić oczywiście. Gdy miłość ewoluuje na inne obszary, przyjaźń,
                przywiązanie, caritas, skok w bok może być łatwiej zrozumiany i wybaczony.
                W mniejszym stopniu zdrada podważa miłość, seks choć nadal ważny jest
                równoważony innymi składnikami dojrzałej miłości.



                • taka_laska Re: ZDRADA 29.03.06, 14:36
                  petar2 napisał:
                  > Gdy miłość ewoluuje na inne obszary, przyjaźń,
                  > przywiązanie, caritas, skok w bok może być łatwiej zrozumiany i wybaczony.
                  > W mniejszym stopniu zdrada podważa miłość, seks choć nadal ważny jest
                  > równoważony innymi składnikami dojrzałej miłości.



                  O Petar, to zaprzeczasz znanej teorii kochanek, ze jak mężczyzna kocha to nie
                  zdradza.
                  • petar2 Re: ZDRADA 29.03.06, 14:47
                    > O Petar, to zaprzeczasz znanej teorii kochanek, ze jak mężczyzna kocha to nie
                    > zdradza.

                    No strasznie mi przykro.
                    Cóż, tak jak sperma czasem zalewa oczy facetom tak wizja drogi na skróty do
                    szczęścia otumania kochanki.
            • niezapominajka333 Re: ZDRADA 29.03.06, 14:18
              Mój mąż powiedział.
              Zraniłoby mnie to bardzo. Pewnie bym wybaczył, ale nie wiem, czy bym umiał
              zapomniec. Zawsze to by we mnie siedziało. Wiedziałbym, że już nie jestem dla
              ciebie najważniejszy, że potrzebujesz kogoś innego. Na pewno by mnie w pewnych
              sprawach zablokowało. Nie wiem, czy potrafiłbym ci zaufac.

              Pytałam go czysto hipotetyczne, a propos dyskusji z morbiusem.
              Podejście mamy mniej więcej podobne, choc on wolałby nie wiedziec o zdradzie, a
              ja wolałabym wiedziec.
              • petar2 Re: ZDRADA 29.03.06, 14:32
                A spodziewałaś się usłyszeć coś diametralnie innego?
                Pytanie partnera jest jeszcze mniej miarodajne niż obcych osób.

                Ale dobrze, że macie podobny pogląd.
        • nutelka79 Re: ZDRADA 29.03.06, 13:27
          nie chodzi o własnoć-bo jest to pojecie względne. Chodzi o wwazjemny szacunek,
          o zaufanie.
          Jeśli zdradził nie wiadomo czy zrobi to poraz kolejny.
          Nie ufałabym . Miałabym go za nic.
          Pytałam swojego męza o jego zdanie. Usłyszałam : że nigdy by mi nie wybaczył.
          Ja myślę podobnie. Jak zaufac komuś kto by zranił. Bzdurą jest to, że" kochanie
          zdradziłem cię ale jej nie kochałem to był czysty seks ale pamietaj że cię
          kocham".
          Taki facet jest zerem. Jak zdradził to neich sie pozniej nie płaszczy że on
          przeprasza on żałuje.
          Może inne by wybaczyły, ja nie. Na jego widok by mi sie zbierało na wymioty.
          Nie ufałabym mu, więc po co miałabym żyć w takim związku. Bo może będzie
          lepiej, bo może czegoś się nauczyłam??? ja miałam się nauczyć??? A niby czego?
          Facet jak będzie chciał-to zdradzi. Wszystko zależy od charakteru. Nie
          chciałabym sie znależć w sytuacji kiedy mój mąż mnie o tym fakcie by
          poinformował, wtedy byłby koniec naszego małżeństwa. Znam jego stanowisko w tej
          sprawie, on zna moje. Więc nie powinnam się obawiać.
          Szczerze współczuję kobietom, które nagle dowiaduja się o tym.
          • petar2 Re: ZDRADA 29.03.06, 13:41
            Spróbuj na chwilę wyłączyć emocje i przeczytać swój post jeszcze raz. Nie myśl
            o swoim małżeństwie ale o związku jakieś dalszej znajomej.

            Dla mnie to, sorry za sfoormułowanie, bełkot.
            Musiałbym polemizować z każdym zdaniem.
            • taka_laska Re: ZDRADA 29.03.06, 13:49
              tylko ten wybacza , kto naprawdę kocha !!!
              • ptysiu_z_kremem Re: ZDRADA 29.03.06, 14:02
                stanowcze osądy typu 'nie wybaczyłabym/nie wybaczyłbym'
                wydają wg mnie osoby które jeszcze nigdy nie doświadczyły
                zdrady na własnej skórze...
                tak naprawdę nikt, NIKT nie może powiedziec na pewno, jakby się
                zachował w obliczu zdrady swojego partnera.
                Ja jeszcze do niedawna byłam kobietą która, jak jej się przynajmniej
                wydawało, miała idealnie uporządkowany systemwartości, w którym nie
                było mowy nawet o najmniejszych odstępach. Teraz sama się sobie dziwię
                jak jestem elastyczna, i jak odmienne ma się spojrzenie na pewne sprawy
                gdy dotykają nas one osobiście. Teraz już wiem że moim mottem życiowym
                może być stwierdzenie 'nigdy niemów nigdy':))))
              • nutelka79 Re: ZDRADA 29.03.06, 14:15
                taka_laska napisała:

                > tylko ten wybacza , kto naprawdę kocha !!!


                o tak o one bedzie sie puszczał...wracał do domu a ja pwoiem" kochanie wybaczam
                ci. "
                chore. miec własną kobietę za nic. już nie wspomnę o uczuciach. No ale jak sie
                gździł to gdzie tu mowa o uczuciach.
          • your_and Re: ZDRADA 29.03.06, 14:00
            nutelka79
            > Ja myślę podobnie. Jak zaufac komuś kto by zranił.

            Jak zaufać że zachowa się jak dorosły ten kto kiedyś był dzieckiem?
            Wiekszość ludzi uczy sie na błędach czasem cudzych, czasem swoich, dojrzewa.
            Poszukiwanie ideału w swoim partnerze to też dziecinna cecha zresztą.
            Miłośc to pokochać drugą osobę, nie jej wyidealizowany obraz w którym sie
            jedynie przegladamy z własnym ego.
            • nutelka79 Re: ZDRADA 29.03.06, 14:14
              nie wiem jak miałąby zachowac sie taka osoba, bo każdy ocenia według siebie.
              Każdy inaczej by to odebrał. Ja bym nie wybaczyła i tyle.
              Mój mąż tez by nie wybaczył. Więc mam nadzieję że w naszym małżeństwie problemu
              <zdrady> nie będzie.
              • woman-in-love Re: ZDRADA 29.03.06, 15:24
                tego sie nigdy nie wie, dopóki się nie zdarzy. Nie znamy samych siebie. Ja
                przed laty niby-wybaczyłam (czułam się niezwykle szlachetnie) ale kiedy wpadł
                mi w oko Przystojniak i przypuścił na mnie szturm, całe moje wybaczenie szlag
                trafił i uległam Przystojnakowi mysląc w duchu: - teraz rachunki sa wyrównane.
                Czyli to żadne wybaczenie było.
                • nutelka79 Re: ZDRADA 29.03.06, 15:32
                  dlatego ja nie zakładam zdrady. Znam siebie, znam swoje rekacje. Nie
                  wybaczyłabym Koniec i kropka. Kazdy ma odmienne zdanie-to jest istota tego
                  forum.
                • petar2 Re: ZDRADA 29.03.06, 15:36
                  Tak.

                  Nutelko, po nicku sądząc jesteś młodą osobą, całe życie jeszcze przed Wami. A
                  życie to niespodzianki.
                  Uważając że wiesz wszystko o mężu, traktując go jak przeczytaną książkę
                  zmniejszasz w sobie umiejętność stawienia czoła w przypadku jakichś
                  nieprzewidzianych zdarzeń. I wcale nie chodzi tylko o zdradę. Gdy podchodzisz
                  zbyt rygorystycznie do pewnych deklaracji czy stworzonych wizji w przypadku
                  jakiegoś potknięcia świat może Ci się zawalić. A nie ma ludzi nieskazitelnych i
                  niezmiennych.
                  W życiu potrzebna jest pewna elastycznośc, trochę ograniczonego zaufania.
                  • nutelka79 Re: ZDRADA 29.03.06, 15:56
                    dziękuję za młody wiek, jesteśmy ze sobą juz 8 lat. Owszem, trudno powiedziec
                    żeby sie kogoś znało w 100% czasem i okazuje sie ze siebie nie znamy. Szanuje
                    swojego męża i znam jego podejscie do tematuz drady. Wie jakie byłyby tego
                    konsekwencje, i odwrotnie, wiem że on by mi również nie wybaczył.
                    Jak juz napisałam miałabym wstręt do niego. Mimo ze przeciez bardo go kocham,
                    ale to jest jedyna "rzecz" która poprostu wiem że nie wybaczę.
                    Nie chciiałabym sie zadreczac- a jestem bardzo słaba psychicznie,wiem że bym
                    sie załamała, wpadła w depresję. Nie potrafiłabym wybaczyć.
                    Nie potrafiłabym już mu ufać, ciągle bym myślała, czy jadąc na skzolenei nie
                    zdradzi ponownie? Nie to nie dla mnie.
                    Nie potrafiłabym już z kimś takim żyć. Dlatego każdemu życzę z całego serca jak
                    najlepiej, jak najwiecej szczerości i szacunku dla drugiej osoby.
                • taka_laska Re: ZDRADA 29.03.06, 15:52
                  woman-in-love napisała:
                  > tego sie nigdy nie wie, dopóki się nie zdarzy. Nie znamy samych siebie. Ja
                  > przed laty niby-wybaczyłam (czułam się niezwykle szlachetnie) ale kiedy wpadł
                  > mi w oko Przystojniak i przypuścił na mnie szturm, całe moje wybaczenie szlag
                  > trafił i uległam Przystojnakowi mysląc w duchu: - teraz rachunki sa wyrównane.
                  > Czyli to żadne wybaczenie było.



                  Czy Wy to rozumiecie? bo ja nie. Co ma piernik do wiatraka?
                  Chyba, ze autorka postu chciała się pochwalić, tylko nie wiadomo czym/
                  • petar2 Re: ZDRADA 29.03.06, 16:01
                    > Czy Wy to rozumiecie? bo ja nie. Co ma piernik do wiatraka?
                    > Chyba, ze autorka postu chciała się pochwalić, tylko nie wiadomo czym/

                    Wybaczenie nie potrzebuje wyrównania rachunków.
                    Więc gdy Woman wykorzystała zdradę męża jako usprawiedliwienie dla swojego
                    skoku w bok, podważyła tym samym ważność wcześniejszego wybaczenia.
                  • woman-in-love Re: ZDRADA 29.03.06, 16:01
                    Laska wytłumaczę dodatkowo: jako zdradzona zona postanowiłam wybaczyć ze
                    względu na "dobro dzieci" i, jak już pisałam wcześniej rozpoczął się
                    teatrzyk "szczęśliwa rodzinka". Jakoś tam było, ale juz z potłuczonego szkła
                    nie da się zrobić całego. Myślałam, że moja uraza minęła, ale niestety. Tylko
                    sie zaczaiła - aby stac się usprawiedliwieniem mojego w bok wyskoku (jako
                    zemsty of course) Chwalić się jako zywo nie ma czym, Laska.
                    • taka_laska Re: ZDRADA 29.03.06, 16:09
                      a dlaczego woman, nie wystawiłaś mu walizek za drzwi, tak jak innym zdradzonym
                      zonom radzisz?
                      Niektórzy potrafią skleić potłuczone szkło, ale do tanga trzeba dwojga.
                      • charade Re: ZDRADA 29.03.06, 17:30
                        Bo nie chce, żeby powielały jej błędy. Proste.

                        taka_laska napisała:

                        > a dlaczego woman, nie wystawiłaś mu walizek za drzwi, tak jak innym zdradzonym
                        > zonom radzisz?
                      • woman-in-love Re: ZDRADA 29.03.06, 19:36
                        w końcy wystawiłam te walizki, o 10 lat za póżno
              • taka_laska Re: ZDRADA 29.03.06, 15:54
                nutelka79 napisała:
                > Więc mam nadzieję że w naszym małżeństwie problemu
                > <zdrady> nie będzie.


                A mowią , ze nadzieja matką głupich, choć życzymy ci wszystkiego najlepszego.
                • nutelka79 Re: ZDRADA 29.03.06, 15:58
                  hmm a uważasz ze powinnam sie codzennie zastanawiac czy keidys zdradzi??? grunt
                  być szczerym wobec siebie, ufać i najważniejsze kochać.
                  Nie chodzi o to"że nadzieja jest matka głupich"
                  chodzi o to, że"twoja nadzieja nie będzie zawiedziona"
                  pozdrawiam
        • kici10 Re: ZDRADA 29.03.06, 18:51
          Że partner jest trochę inny, ma swoje potrzeby, marzenia i zmierzenie się z
          nimi wymagałoby od nas wysiłku, przemodelowania czegoś, zakłócenia "świętego
          spokoju"?

          A gdzie tutaj kompromis. Dlaczego tylko jeden partner ma się zastanawiać nad
          potrzebami drugiego i ewentualnie dostosować. Zdrada z samego założenia jest
          wtedy, kiedy wiadomo, że drugi partner pewnie by się na nią nie zgodził. W
          związku z tym wymaga oszukiwania. W tym momencie pogwałcone są potrzeby
          drugiego partnera na wyłączność. Inaczej mówiąc olewa się to, czego chce drugi
          partner. Czyje potrzeby są ważniejsze? Skoro jest kolizja interesów, to każde
          może pójść swoją własną drogą. Człowieki myśli, że poznał partnera, a potem się
          okazuje, że niekoniecznie. Że ten ktoś z kim żyję wcale nie jest taki jak się
          wydaje. Potrafi kłamać, oszukiwać. Czy tylko w tej kwestii? Jak można z nim coś
          budować, jak można na nim polegać. Każdy ma swoje priorytety. Jeśli dla jednego
          liczy się ilość partnerów, drugi zaś poszukuje tej jedynej połówki, to należy
          to uczciwie wyjaśnić i nie mamić się złudzeniami. Każdy jest wolny i jak chce
          to niech sobie tę wolność bierze i robi z nią co chce. Ale na litość niech nie
          oszukuje tej teoretycznie najbliższej osoby.
    • pietrzj1 Re: ZDRADA 29.03.06, 15:57
      Hipotetycznie każdy napisze co bedzie uważał..... pytanie powinno brzmieć: Kto
      rozwiódł się przez takie coś, kto nie. Inni nie powinni sie wypowiadać bo tylko
      zaciemniają statystykę
      • nutelka79 Re: ZDRADA 29.03.06, 15:59
        zgadzam sie i sie wycofuje z odpowiedzi. I żebym nigdy nie musiałą dołączac sie
        do grona zdradzonych kobiet.
        • gruchap2004 Re: ZDRADA 29.03.06, 17:18
          Dziwią mnie słowa Nutelki, tudzież mojej żony - że zdrady nie wybaczy nigdy.
          Jak można twierdzić że się kogoś kocha, odkochując się nagle z powodu zdrady.
          czy można to nazwać miłością?
          Gdybym ja dowiedział się że zostałem zdradzony miałbym tylko i wyłącznie
          pretensje do siebie.zacząłbym się mocno zastanawiać dlaczego tak się stało,
          może byłem szorstki,niedelikatny,nie okazywałem uczuć, kiepski w łóżku,
          itp...Byłby to dla mnie mocny bodziec to tego żeby się zmienić. Myślę że
          związek dwojga osób to nic innego jak ciągła możliwość ofiarowywania, a nie
          wymagania.(np.wierności).
          • nutelka79 Re: ZDRADA 29.03.06, 17:24
            jak mozna kochac żone i ją zdradzac? żona ma kochac i co??? wybaczac zdrady?
            nie no to jest żałosne
            Nie miałabym do siebie pretnesji bo=staram sie w naszym małżeństwie, dbam o
            siebie i o męża, zaspokajam jego potrzeby. Więc zdrada nie wchodzi w grę.
            Mam nie wymagać wierności???? więc na cholere mi ślub? gdybym chciała sie
            puszczac na boku żyłabym w luźnym związku
            To jest tylko moje zdanie. Ja nie oceniam innych ale ja nie wybaczyłabym za nic
            w życiu
          • kici10 Re: ZDRADA 29.03.06, 19:13
            A może byłeś tak dobry, że komuś już tylko ptasiego mleka brakowało. Nudził
            się. Wtedy jeszcze większe staranie się przynosi odwrotny efekt.
          • matylda_n Re: ZDRADA 31.03.06, 09:45
            > Gdybym ja dowiedział się że zostałem zdradzony miałbym tylko i wyłącznie
            > pretensje do siebie

            A dlaczego miałbyś pretensje tylko do siebie ? Twoim zdaniem zdradzający nie
            ponosi winy ?
            • gruchap2004 Re: ZDRADA 31.03.06, 11:46
              Ponosi, ale uważam że zawsze trzeba sięgać do przyczyn a nie piętnować skutki
              • nutelka79 Re: ZDRADA 31.03.06, 12:13
                czy -czysto hipotetycznie- facet poznał jakąs kobiete i sie z nia przespał,
                zdradzając swoja żonę. Czy to, że poprostu miał ochotę-spodobała mu się-a ona
                mu "dała"- wystarczy żeby później powiedziec żonie-"zdradziłem cię?".
                Dla mnie nie wybaczalne.I nie byłaby to żadna przyczyna.
                A skutkiem byłby rozwód.
                Ale domyślam się że co nie którzy powiedzą, że np. oziębłość partnera
                spowodowała że szukałam seksu w innych ramionach( no bo chyba nie uczucia).
                Ja to wogóle jestem jakaś inna, nie dopuszczam myśli ze mogłabym zdradzić
                swojego meża-mimo jakis tam kłótni, cichych dni.
                Poprostu-nie i koniec.
                I tego oczekuję od swojego partnera.
                • gruchap2004 Re: ZDRADA 31.03.06, 12:50
                  Jesteś osobą z zasadami, to cenna cecha. Zasady ułatwiają na ogół życie,
                  powodują że jesteś czytelna dla otoczenia, ale zasady to także brak
                  elestyczności, a brak elastyczności prowadzi do braku przemyśleń, rewizji
                  swoich decyzji i tym samym do pochopnych posunięć
              • matylda_n Re: ZDRADA 31.03.06, 14:40
                jak narazie zdrada w twoim wydaniu wiąże się z samymi superlatywami dla
                zdradzającego: seksik na boku, małżonek/ka wybacza - bo kocha miłością
                bezwarunkową, bez piętnowania skutków, a na dodatek zdradzany robi jeszcze
                rachunek sumienia i próbuje sie zmienić aby zasłużyc na miłość zdradzającego. A
                zdrada była karą na to, że zdradzony za mało ofiarowywał albo nie ofiarowywał
                tego co trzeba.
                Nie dziwię, się, że twoja żona powiedziała, że zdrady nie wybaczy...
          • kici10 Re: ZDRADA 02.04.06, 14:36
            A gdyby Ci ktoś nagle wsadził nóż w plecy. Nie w sensie metaforycznym, a
            dosłownym. Kochałbyś go nadal?
    • cytrynka_44 Re: ZDRADA 29.03.06, 19:00
      Hipotetycznie piszesz...Wydaje mi się że:

      1. Jeżeli się kocha współmałżonka/ę to z tym wybaczeniem może być cięzko.
      Bo się wybaczy i nie zapomni. A w tym wypadku niepotrzebne jest wybaczenie. To
      musi byc równoległe (chodzi o nie wypominanie w czasie późniejszym).
      I powyższy tekst jest odpowiedzią na pytanie gruchap2004

      Ponizszy to juz ja...
      2. Jeśli sie nie kocha współmałżonka/i to jest wszytko jedno co robi. A jeśli
      jeszcze między nimi nie ma sexu, to już nic dodać nic ując. Mogą zdradzać i nie
      ma problemu. Problem jest jak jedna stona kocha a druga nie...i ta zdradza..

      Scenariuszy może być wiele.
    • kleopatra_kleo Re: ZDRADA 29.03.06, 19:27
      Cały czas jest mowa ze kobieta sie nie stara nie daje seksu to facet ma bilet do
      zdrady...? A co jest jesli kobieta sie stara dba o siebie daje wszystko swojemu
      ukochanemu a facet nic nie daje od siebie , nie dba o siebie z seksem to tak
      roznie i sie bardzo mało stara, to co kobieta ma zrobic w takim przypadku tez
      zdradzic...?
      • woman-in-love Re: ZDRADA 29.03.06, 19:39
        Piszecie: jak mozna kochac i jednocześnie zdradzać/ A ja zapytam: jak mozna
        mówic ze sie kocha i odtrącać "kochaną" osobe w łóżku?
        • kici10 Re: ZDRADA 30.03.06, 10:25
          Piszecie: jak mozna kochac i jednocześnie zdradzać/ A ja zapytam: jak mozna
          mówic ze sie kocha i odtrącać "kochaną" osobe w łóżku?


          Można bo: ktoś jest po 14 godzinach pracy, jest chory i źle się czuje, ma
          niższy temperament, druga strona coś źle robi co zniechęca do seksu, druga
          strona proponuje perwersyjny seks, bo komuś nie staje i nie wie dlaczego, bo
          ktoś jest po kłótni i nie może tego zapomnieć itd.
          Wymuszanie seksu jest czymś równie złym jak ustawiczne go unikanie.
          Kluczem do sprawy jest kompromis
          • nutelka79 Re: ZDRADA 30.03.06, 15:25
            i dlatego lepiej zdradzać? bez sensu, w soboty i niedzielę rozumiem też sie
            pracuje po 14 godzin??
            Wymuszanie seksu? kolejna choroba. Bo..przy zdradzie znalazł siłę, chęci i czas.
            • kici10 Re: ZDRADA 30.03.06, 23:40
              Nic nie zrozumiałaś Nutelko
    • taka_jedna6 Re: ZDRADA 30.03.06, 22:41
      Hmm... jeszcze 2 lata temu byłam pewna,że dla miłości można wiele wybaczyć.
      A życie spłatało mi drobnego psikusa.Cudowny i kochający mąż stwierdził, że
      jestem tylko pomyłką i odchodzi. No i odszedł do panny M. zgarniając pieniążki
      z konta. Wrócił po 2 tygodniach z podkulonym ogonem. Stwierdził, że wciąż mnie
      kocha i coś mu chwilowo zamuliło umysł(!) Teraz wiem, że to chyba mnie zamuliło
      jak brałam z nim ślub. Skok w bok można jakoś przetrawić ale romans, porzucenie
      i potworne poniżenie to już nie bardzo. Patrzę się na niego i zbiera mi się na
      wymioty. A cała moja miłość ulotniła się jak sen złoty. Człowiek będzie
      wiedział jak postąpić dopiero jak doświadczy zdrady. I tyle.
      • aka220 Re: ZDRADA 31.03.06, 14:14
        Bylam z fecetem prawie 10 lat. W ciagu tego czasu mial kilka skokow w bok, do
        których sie przyznawal ale za chwile wypieral, blagal o wybaczenie ze tylko
        klamal aby zobaczyc moją reakcje.Nie wiedzialam co o tym myslec i wybaczalam az
        do ostatniej sytuacji gdy znowu mi sie przyznal do zdrady. Tego juz wybaczyc
        nie moglam.Co sie dzialo w tym czasuie z moimi odczuciami. na poczatku
        niedowierzanie i chec zatrzymania go przy sobie, jednak z czasem rosnaca
        nieufnosc i po ostatnim wybryku juz totalna obojetnosc z poczuciem zalu i
        skrzywdzenia.Nie wierze ze nie zostawia taka sytuacja urazow i ze w dlugim
        okresie moze byc budujaca. U mnie to zaowocowalo totalna nieufnoscia do facetów.
        Tego, który zdradzil wprost nienawidze i jest mi niedobrze na jego mysl.
        • gruchap2004 Re: ZDRADA 31.03.06, 14:25
          aka220 napisała:

          > Bylam z fecetem prawie 10 lat. W ciagu tego czasu mial kilka skokow w
          bok,....> Tego, który zdradzil wprost nienawidze i jest mi niedobrze na jego
          mysl.

          Więc Twoje odkochanie się było procesem w czasie i jest to dla mnie zrozumiałe.
          Niezrozumiałe pozostaje dla mnie jak można się odkochać po jednorazowej
          zdradzie.
          • thistle Re: ZDRADA 31.03.06, 14:38
            Nie wiem,czy można odkochać - jest sporo ludzi - ja znam akurat mężczyzn,
            którzy niby kochają, ale nad uczucia stawiają urażoną dumę - i to jest koniec
            związku. Ciągle zostaje jednak silna hassliebe - potrafią mieć żal o kolejne
            zwiazki, szczególnie, jeśli te są z kolei udane. Kobiety też chyba mogą "tak
            mieć"(niedawno był na ten temat post , chyba na F.Psychologia)
            Wydaje mi się jednak,ze takie nagłe "otrzeźwienie" po jednorazowej zdradzie,
            moze być jedymie tą przysłowiową słomką - tak naprawdę wcale nie było dobrze,
            coś człowieka uwierało, gniotło i męczyło, ale trwał w zwiazku, bo ta druga
            osoba przecież też się "starała" - choćby nie zdradzajac. Zdrada, nawet
            jednorazowa, moze zwyczajnie dać impuls do podjęcia decyzji. Takie opadnięcie
            mgły z oczu.
            Poza tym dość to niebezpieczna dywagacja, daje duże pole do popisu w
            usprawiedliwianiu głupopty i nieodpowiedzialności,jaką niewątpliwie są
            takie "jednorazowe" wyskoki.
            • aka220 Re: ZDRADA 31.03.06, 14:53
              faktycznie odkochanie po jednorazowej zdradzie chyba jest b trudne, oczywiście
              jeśli patrzymy na to podkątem uczuciowym. Ale nie zmienia to faktu, ze po
              jednorazowej zdradzie możemy rzuciś wszystko co do tej pory było zbudowane. ja
              w każdym razie teraz z perspektywy czasu tak to widzę.Chodzi tu o pewne
              poczucie dumy i chęć unikania ponownych upokorzeń. poza tym wg mnie miłość już
              nie jest taka sama. Zostaje coś bezpowrotnie zabite.Jakbym miała cofnąć czas to
              teraz bym zostawila swego faceta od razu po 1 skoku. Wtedy nie zrobiłam tego
              gdyż nie starczyło mi siły. Ale między nami nigdy nie było już tak jak
              wczesniej, przynajmniej z mojej strony.
              • c.bryant Re: ZDRADA 02.04.06, 00:30
                "Niezrozumiałe pozostaje dla mnie jak można się odkochać po jednorazowej
                zdradzie"

                A nie przychodzi Ci do głowy, że kiedy nagle okazuje się, że współmałżonek jest
                zupełnie inną osobą, niż myśleliśmy (1. potrafi nas oszukiwać, 2. chce być z
                kimś innym, 3. no jest inny po prostu) uczucia do niego mogą ulec zmianie? I
                nie mówię tu tylko o zranionej dumie, wściekłości, itp emocjach. Po prostu
                odnosi się wrażenie, że osoby, z którą się było już nie ma. Że umarła. i
                pytanie, co sądzimy o tym nowo poznanym człowieku, i czy chcemy z nim być, czy
                chcemy zaczynać wszystko od początku. Nie uważam, żeby zdrada mogłą scementować
                związek. Może spowodować, że nowy związek z tą samą osobą będzie bardziej
                udany, bardziej świadomy (taką przynajmniej mam nadzieję). Ale to, co było już
                nie wróci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka