Dodaj do ulubionych

przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady!!

30.03.06, 10:11
Załozyłen nowy temat , poniewaz jesytem ciekaw gdzie jest ta cienka linia po
przekroczeniu ktorej,kolega jest przyjacielem ,A PRZYJACIEL STAJE SIE
KOCHANKIEM, czyli w ktorym momencie jest to juz zdrada
Za wszystkie wypowiedzi z gory serdecznie dziekuje.
Pozdrawiam
MIKI
Obserwuj wątek
    • tomek_abc Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 30.03.06, 10:33
      grubość lini zależy tylko od nas- banalne

      a jesli juz ktoś chce definiować "kroki w intymność" to może poczytać
      (art w ostatnich Charakterach)

      kiosk.onet.pl/charaktery/1322241,1250,artykul.html
      • miki1114 Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 30.03.06, 11:33
        Dobry tekst , duzo mowi ,dzieki
        A co sadza inni , moze jakies przykłady z zycia.
        Pzd
        Miki
        • lider_60 Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 30.03.06, 22:08
          Oczywiście,że relacje zależą od nas samych, ale czasem taki przyjacielski układ
          może przerodzić się w coś więcej niż tylko przyjaźń, trudno o przyjaźń między
          kobietą i mężczyzną, wtedy wyzbywamy się naszej fizycznośni
          • wojo65 Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 31.03.06, 20:38
            Trodno Cię wyczuc przyjacielu, jako mężczyzna dajesz taki temat?
            Facio+przyjaciel(lub) kochanek, pomyliłeś strony!
            • miki1114 Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 18.04.06, 11:12
              Czesc ,
              1. Na poczatek chce odpowiedziec Wojo65, bo chyba nie zrozumiał tego tematu,a
              wszyscy zrozumieli , coz mam pytanko , co jest w tym dziwnego ze załozyłem taki
              temat - a jeszcze takiego nie było- chyba , chodzi o to co ma sobie myslec
              facet ktorego zona twierdzi ze ma przyjaciela a nie ma kochanka , inaczej
              mowiac nie chce sie przyznac do kochanka - moim zdaniem . Wiec gdzie zaczyna
              sie pojecie jeszcze przyjazni a gdzie juz pojecie kochanka czyli romansu.
              2.Moja zona twierdzi ze to jej przyjaciel , nie chce sie przyznac ze miała
              kochanka , i jest niby moja wina bo rzucam sie nie wiadomo o co , a to przeciez
              tylko przyjaciel , a ja twierdze ze to kochanek , zreszta wszystko na to
              wskazuju.
              pozdarwiam Miki
      • anna-dark Jak penis przekroczy granicę vaginy... 22.04.06, 22:41
        Jak penis przekroczy granicę vaginy...
    • fraise78 Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 03.04.06, 21:35
      ...ta cieńka linia jest najpierw na granicy naszyc spojrzeń, gdy ich ciepły
      blask ją przekroczy, stajemy się ludzmi szukającymy siebie nawzajem by wypełnić
      niechcianą już pustkę w wytęsknionych nas...
      • asiakal Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 04.04.06, 12:14
        Nie ma przyjaźni damsko-męskiej! Jest kolega i tyle a jak coś więcej to już
        zmierza (szybciej lub wolniej) w stronę kochanka....
    • living_free Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 04.04.06, 14:01
      mam przyjaciela, jak to w przyjaźni męsko -damskiej istnieje miedzy nami
      erotyka, był tez seks, ale istotą naszej bliskości jest przyjaźń, jego
      pojawienie sie uratowało moje małżeństwo, uratowało tez mnie; jest więc
      przyjaciel, kochanek, mąż i jest dobrze, bo w zyciu czasem nie wszystko leci
      jednotorowo, są czasem inne kolory, poza tymi widzianymi zawsze i oczywistymi.
      • c.bryant Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 04.04.06, 22:46
        suuper, living_free, a jak tam mąż odbiera cały ten układ? czy może nie ma
        pojęcia o so called "przyjacielu", biedny misiaczek?
        • living_free Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 05.04.06, 10:14
          tak, mąż ma świadomość, telepatycznie tego nie odbiera;], dopiero pojawienie
          sie kogoś trzeciego spowodowało, że sie ocknął, zauważył mnie i moje potrzeby,
          żałosne nie?
          cóż, kłania sie tu teoria o piesku i obsikanym terytorium, dopiero jak pojawia
          sie inny piesek i próbuje wkroczyc na zajęty teren, coś sie w piesku numer 1
          porusza.
          • gemini27 Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 11.04.06, 20:46
            Jestem w tej samej sytuacji. Pojawił się ten drugi, był sex, wtedy mąż obudził
            się z długiego snu. Tylko, że on zabronił mi jakichkolwiek kontaktów z tym
            drugim. Bardzo mnie to boli, bo zaczęłam go traktować tylko jak przyjaciela
            (niestety mam ich mało) a tutaj zostałam sama. To boli.
            • kalj Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 18.04.06, 11:31
              Nie wiem czy moja odpowiedź tutaj pasuje.

              Ze swoją przyjaciółką jedliśmy z niejednego pieca. Oboje nawzajem pocieszaliśmy
              się po nieudanych związkach. Zawsze byliśmy blisko siebie. Każde z nas wiedziało
              co u drugiego się dzieje. Niejednokrotnie partnerzy nasi byli zazdrośni o nas.
              Jako, że byliśmy dorosłymi ludźmi każde z nas miało własne mieszkanie
              nocowaliśmy u siebie nawzajem. Nigdy nie było między nami seksu, owszem często
              czuliśmy do siebie pociąg. Zreszta śpiąc koło nagiej przyjaciółki trudno było mi
              np. kontrolować wzwód penisa śpiąc także nago koło niej. Więc widziała moje
              pożądanie. Ale nigdy, nigdy nie posuneliśmy się ani o krok dalej. Nigdy się nie
              kochaliśmy w co nie mogą uwierzyć nasi partnerzy. Związek nie był aseksualny,
              ale seks nigdy nie został skonsumowany. I do dziś przyjażnimy się chociaż
              spotykamy się rzadziej ze względu na odległość i stałych naszych partnerów,
              którym się wciąż wydaje, że my na siebie lecimy. Więc problem przyjaźni
              damsko-męskiej to problem dojrzałości emocjonalnej ludzi.
              • dadaczka Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 22.04.06, 23:32
                no chwała Panu, ze nie jestem jedyna, ktora tak myśli.

                Z moim przyjacielem przyjaznimy sie hmm pewnie cos koło 20 lat w sumie. Od
                czasu, kiedy bylismy nastolatkami. Był czas, kiedy sie przytulaliśmy, raz się
                zadziało na tyle, ze byliśmy blisko trafienia do łóżka (nie w celu spania
                bynajmniej, chociaz spalismy ze sobą nie raz) - ale bylismy wtedy wolni, bez
                partnerów, młodziaki. Zdecydowaliśmy jednak, ze nie - właściwie to ja
                zdecydowałam, chyba ku jego uldze ;-)) (bo przeciez to by oznaczalo kres
                przyjazni, a czy miłość by nam wyszła?) I zgodnie postanowiliśmy, ze chcemy
                sie dalej przyjaznic. Od tego czasu jakby wszystko miedzy nami zostalo
                wyjasnione, sprawa erotyki i seksu została załatwiona raz na zawsze - jesteśmy
                dla siebie ważniejsi jako przyjaciele niż jako potencjalni kochankowie, więc
                nie mamy już potrzeby wchodzenia na ten obszar - mimo, ze zawsze uwazałam go (i
                uważam) za atrakcyjnego mężczyznę - i na odwrót (wiem, bo rozmawiamy na kazdy
                temat). I tak to sobia nasza przyjazn trwa od tylu juz lat, akceptują ją mój
                mąż i jego żona i jesteśmy dla siebie jednymi z nielicznych osób w życiu, na
                które zawsze możemy liczyć. Dlatego tak, jak kalj uważam, ze to kwestia
                dojrzałości emocjonalnej.
              • lady_butterfly Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 04.06.06, 16:18
                moim zdaniem wasi partnerzy maja uzasadnione obawy. To ze czuje sie pociag
                seksualny do przyjaciela, spi sie razem nago (a to po co? jakas tania
                prowokacja? czy wasi partnerzy wiedza ze spicie razem bez ubran? ja z
                przyjaciolkami nie spie nago bo po co), fakt, ze masz wtedy wzwod i ona o tym
                wie - wasz zwiazek przyjacielski nalezaloby nazwac zdrada bez skonsumowania,
                nieuchronnie do tego zmierza. Twierdzenie inaczej jest oszukiwaniem siebie zeby
                miec lepsze zdanie o sobie i nikogo rzekomo nie krzywdzic.
                • gizmotoud Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 06.06.06, 14:34
                  A ja myśle że wyciągnełaś złe wnioski - przeczytaj jeszcze raz tę wypowiedz - bo
                  twoje wnioski są błędne. I czytać ze zrozumieniem.
    • moretta1 Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 18.04.06, 11:38
      Ja też mam przyjaciela, zanim stał się kochankiem, był moim przyjacielem przez
      4 lata, nigdy nie myślałam, że do czegoś może dojść między nami. Jeśli chodzi o
      romans, to fakt - to ja byłam stroną wykazującą inicjatywę - ale podobnie jak u
      dziewczyn, wtedy w moim małżeństwie było bardzo źle, nie tylko z sexem, ale z
      rozmowami i ogólnie całą atmosferą. I pomime tego co działo się pomiędzy nami,
      (bo już się skończyło) dalej pozastajemy przyjaciółmi, a on mi wiele rzeczy
      uświadomił, może dzięki temu moje małżeństwo ma jeszcze szansę.
      Myślę, że jeśli u Ciebie w małżeństwie jest wszystko ok, to naprawdę jest to
      tylko przyjaciel, bo kobieta czasami potrzebuje poradzić się kogoś kto stoi z
      boku, i oceni sytuację racjonalnie, bez emocji - a kto lepiej zrozumie "męskie
      rozumowanie" niż inny męszczyzna.
      • skorpionica11 Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? 18.04.06, 19:13
        przyjaciel staje sie kochankiem wtedy kiedy dojdzie do zblizenia intymnego,i
        raczej pozniej nie ma co liczyc ze juz beda tak samo patrzec na siebie jak
        przed tem,w wiekszosci przypaku koncza znajmosc jesli nic nie czuja do siebie
    • ronina Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 22.04.06, 21:50
      Nie ma przyjaźni damsko-męskich. Zawsze kiedyś wkroczy fizyczność, któraś ze
      stron zapragnie czegoś więcej.
      • anais_nin666 Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 22.04.06, 22:03
        Dlaczego zawsze ma wkraczac fizyczność? Czasem obie strony kompletnie się nie
        pociągają, super za to się dogadują. Idealny układ na przyjaźń.
        Świetnymi przyjaciółmi bywają też dawni kochankowie. Znam z autopsji.
        • ronina Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 22.04.06, 22:41
          Ale kiedyś "się pociągną", tzn., jedna ze stron zapała czymś więcej niż
          przyjaźń. Dawni kochankowie - tu się zgodzę, oczywiście, o ile miłość wygasła.
          • anais_nin666 Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 22.04.06, 23:05
            Jeśli ktoś mnie fizycznie absolutnie nie pociąga ani ja jego to nie sądzę, by
            nagle po latach wybuchla miedzy nami namietnosc. Zatem sadze, ze
            kobieta + męzczyzna + przyjazn to polaczenie mozliwe, a nwet dośc przyjemne;)
            choc niezbyt czeste.
            • your_and Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 24.04.06, 09:28
              anais_nin666 napisała:
              > Jeśli ktoś mnie fizycznie absolutnie nie pociąga ani ja jego to nie sądzę, by
              > nagle po latach wybuchla miedzy nami namietnosc.

              Nie sadzisz? Ale regularnie takie przypadki chodzą po ludziach. A katalizaterem
              są traumatyczne gwałtowne wypadki życiowe, wspólne burzliwe przeżycia. Śmierć
              najblizszej osoby, tragiczny wypadek, wojna, zamach, głebokie rozczarowanie,
              gorycz. I ludzie odkrywaja że porzebują dramatycznie bliskości, której już
              zalażek jest (w przyjaźni) Adrenalina stymuluje resztę niebędnej do namietności
              chemii.
              To z teorii, ale w zyciu tez już coś takiego obserwowałem.
    • ronina Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 22.04.06, 21:52
      Chyba, że kandydat/kandydatka na przyjaciela jest gejem/lesbijką :)
      • e.globtrotuar Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 24.04.06, 13:46
        Jestes niestety na dobrym tropie... Przyjaznie damsko - meskie ewoluuja
        niebezpiecznie czesciej niz rzadziej. Wazniejszym pytaniem jest co teraz z tym
        fantem zrobic ?
        • your_and Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 24.04.06, 14:32
          e.globtrotuar napisała:
          > Jestes niestety na dobrym tropie... Przyjaznie damsko - meskie ewoluuja
          > niebezpiecznie czesciej niz rzadziej. Wazniejszym pytaniem jest co teraz z tym
          > fantem zrobic ?

          Zakazać? Wylać dziecko z kąpiela?
          • searena Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 25.04.06, 01:57
            Jestem dumna z tego, że nigdy przyjaciel nie pomylił mi się z kochankiem :)
            Nigdy nie miałam takiej sytuacji, aby kolega czy przyjaciel przekroczył u mnie
            tą granicę. I to ja ją trzymam, od kobiety tylko to zalezy. Łatwo popsuc dobrą
            przyjaźń. Łatwo zdradzić i stracić szacunek do samego siebie i zaufanie
            partnera. Zdrada zawsze prowadzi do destrukcji.
            Ale równie problemowe jest jak kochanka zmienić w przyjaciela czy kolegę??:)
            Czyli postawić granicę tam gdzie została już przekroczona. Własnie to próbuję
            zrobić..zobaczymy.
            • nikkka5 Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 04.06.06, 09:12
              Cienka ,czerwona linia...
              Rozciagamy ja juz na samym poczatku znajomosci, pod warunkiem, ze poznana osoba
              jest dla nas interesujaca i atrakcyjna ( jesli nie to nie ma zadnego problemu)
              Wtedy zaczyna kielkowac w nas pragnienie o zaprzyjaznieniu sie.Tak rozwija sie w
              nas przyjazn, ktora moze byc trwala. Ale jesli kontakt emocjonalny staje sie
              silniejszy niz z naszym stalym parnerem to zaczyna sie swiadoma bitwa z
              pozadaniem . Wtedy im wiecej walczymy z naszymi tesknotami tym pikantniejsza i
              fascynujaca staje sie ta walka.Wygrywamy w niej nie ladujac w lozku jescze z
              tak zwanym przyjacielem tylko wtedy , kiedy relacje ze stalym partnerem sa
              silne i pozytywne, czyli wtedy, kiedy sa na pierwszym miejcu.
              • clnumber9 Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 04.06.06, 11:05
                Mysle, ze najwiecej zalezy od tego, czy maz jest rownoczesnie przyjacielem. Bo wowczas przyjazn z innym mezczyzna nie stanowi konkurencji, nie wypelnia luki. Przeciez trudno sobie wyobrazic trwala milosc bez glebokiej przyjazni. Ale jesli kobieta ma meza, ktory jest egoista, nie zauwaza jej potrzeb, nie wsluchuje sie w nia przypominajac sobie od czasu do czasu, ze jest (najczesciej wieczorem), to pojawienie sie przyjaciela wypelnia bolesna luke, deficyt ciepla, relacji intelektualnej i emocjonalnej. Oboje moga nie chciec niczego wiecej. Ale ona wyczuwa coraz bardziej, ze przyjaciel uosabia to, czego oczekiwalaby od meza. Bezpieczenstwo zrozumienia, cieplo (wciaz nie mowie o czyms wiecej), troche tej adoracji, kultury i szacunku. Nie oszukujmy sie - nawet jesli ona bedzie w stanie kontrolowac sytuacje, i tak postwanie w jej swiadomosci obraz rozdarcia i kontrastu pomiedzy pozytywnym i kreujacym ja jako kobiete obrazem przyjaciela i z drugiej strony meza, ktory "jest dobry i kocham go, nie chce go krzywdzic". Cos w niej zaczyna kwitnac z potega nie dajaca sie opanowac, ona sie przed tym broni, podczas gdy maz wisi na pilocie telewizora, rozmawia z nia tyle co kot naplakal, nie przytuli, nie poglaszcze, nie polozy rozy rano na poduszce. Nie pomoze w kuchni, w zakupach. Przesadzam? Bynajmniej Panowie. Wystarczy poczytac wypowiedzi Pan na tym forum i wielu jego watkach. Jestesmy czesto psychicznymi leniami we wlasnych zwiazkach. Pozostawiamy swoje zony z ich frustracjami, niespelnionymi tesknotami, nie dajemy im ciepla a kocham z zalacznikiem w postaci wiazanki slysza przy okazji imienin i dnia kobiet udziez podobnych uroczystosci. Nie rozmawiamy z nimi nie liczac codziennych, rutynowych tematow. Sami rozwijamy w nich glod prawdziwej rozmowy, bycia rozumianym i sluchanym przez mezczyzne. Kiedy ktos taki sie pojawia, wsciekamy sie jak buraki zamiast zastanowic sie nad soba. Nie bede tu pisal ksiazki, zeby Was nie zameczac. Powiem na koniec - szczesliwa, spelniona intelektualnie, emocjonalnie i erotycznie zona nie musi sie obawiac przyjazni poza zwiazkiem i nie musi sie jej obawiac jej maz. To oczywiscie tylko moje osobiste przekonanie. Pod dyskusje
    • salvadore01 Re: przyjaciel, czy juz kochanek ? problem zdrady 04.06.06, 14:59
      Nie wierzę w świadomą przyjaźń kobieco-męską. Moim zdaniem zawsze taka relacja będzie miała za zadanie wypełnienie braku, jaki gdzieś się pojawił w związku „podstawowym”. Nie ma znaczenia kogo to dotyczy. Jestem w stanie uwierzyć, że przez dłuższy czas taka forma relacji może istnieć i dawać poczucie bezpieczeństwa, że nic się nie stanie. Warunkiem jest jednak dobra sytuacja w związku „podstawowym”. Gdy tu się coś zaczyna psuć, to relacja przyjacielska jakby z automatu jest obarczana większym bagażem oczekiwań. Tak jak próbą dla związku jest czas jego kryzysu, tak samo jest on próbą dla przyjaźni. Myślę, że w wielu wypadkach posiadanie „przyjaciela/ki” jest pewnym sposobem na budowanie sobie „drogi odwrotu” na wypadek rozpadu związku podstawowego. Budowanie nawet nie koniecznie uświadomione. Droga ta może nie być nigdy użyta, ale spełnia zadanie zabezpieczenia przed samotnością.

      Przyjaciel dla kobiety będącej w związku spełnia zadania, których widocznie nie spełnia partner. Nie musi być to wcale seks. Może być to właśnie (jak ktoś już wcześniej zwrócił uwagę) wysłuchanie, cierpliwość, poczucie bezpieczeństwa. Problem w tym, że gdy taki koktajl otrzymuje ona od przyjaciela, to prędzej czy później w grę zaczynają wchodzić emocje, a za nimi pociąg seksualny.

      Z własnych doświadczeń dochodzę do wniosku, że posiadanie przyjaciela to też forma ucieczki przed komunikacją z partnerem. Nie wnikam teraz w motywy, ale łatwiej jest znaleźć sobie kogoś, z kim można pogadać, bo nie ma strachu odrzucenia, bo jednak od „przyjaciela” w naszym życiu wiele nie zależy. Partner to partner i tu ocena jest boleśniejsza. Inna sprawa, gdy partner nie ma ochoty na komunikację. Wtedy trzeba próbować ją na siłę. Jej brak prędzej czy później zaowocuje poważnymi problemami. Fiasko prób nie owocuje zwykle rozstaniem (bo.... i tu mamy listę powodów), ale znalezieniem powiernika – czyli faktyczną powolną, częściową, element po elemencie wyprowadzką psychiczną ze związku. Obecność przyjaciela jest jak syreni śpiew- wciąga. Konflikty i nieporozumienia przestają być rozwiązywane w domu, gdzie powoli więź przestaje istnieć. Partner zwykle budzi się późno, gdy symptomy rozpadu są już widoczne. Bardzo ciężko wtedy wysilić się, by z przyjaciela zrezygnować (tak naprawdę w danej chwili osoby bliższej niż partner), a to jest najlepsza na takie sytuacje rada. Jeśli oczywiście chce się jeszcze walczyć.
      • clnumber9 Salvadore01, zgadzam sie z Toba 04.06.06, 19:08
        Zgadzam sie z Toba - w zasadzie nasze poglady (moj wyrazony przed Twoim postem) sa zbiezne, choc inaczej artykulowane. Twoja wypowiedz tchnie dojrzaloscia i madroscia zyciowa. Czestokroc slysze to pytanie - czy mozliwa jest przyjazn ( domysle: i tylko przyjazn) miedzy kobieta i mezczyzna. Wiadomo, ze pytanie to nabiera innego ciezaru gatunkowego, gdy w gre wchodzi przyjazn pomiedzy mezatka i - jak to pieszczotliwie prawnicy okreslaja) osoba trzecia. Jakas kolezenska sztama - jak najbardziej tak. PRzyjazn - jak to bardzo celnie zauwazasz, bedzie czyms w rodzaju papierka lakmusowego jakosci partnerstwa w malzenstwie, przy czym z papierka moze zmienic sie latwo w goracy list milosny odwzajemniany rownie zarliwie. Wielu mezow uwaza, ze nie trzeba dbac o swoje partnerstwo emocjonalne i intelektualne z wlasna zona, bo ona jest i tak w "ewidencji" i o nic juz nie trzeba sie specjalnie starac, niczego pielegnowac. Ich pewnosc doznaje gorzkiej lekcji zycia nader czesto. Ale tak nawiasem mowiac, podobnie bywa i na odwrot, gdy zona traktuje swojego meza jak "dobre i poczciwe zwierze domowe", a prawdziwego mezczyzne widzi w innych. Pozdrawiam
    • lady_butterfly przyjaciolka czy juz kochanka? 04.06.06, 16:40
      ja zaproponuję wątek równoległy - przyjaciółka czy już kochanka?
      Kiedy dla Panów przyjaźń z przyjaciółką zmienia sią w coś wiecej?
      czy Panowie potrafią traktowac wieloletnią (np. od szczenięcych lat) bliską
      znajomą / przyjaciółkę aseksualnie? Czy gwarancją pozostania tylko i wyłacznie
      w przyjaźni jest aseksualność przyjaciółki?
      Czy potraficie się Panowie przyjaźnić z kimś dla was zupelnie nieatrakcyjnym?

      No i główne pytanie - Czego szukają mężczyźni pozostający w (szczęścliwych)
      związkach w przyjaźni z inną kobietą?
      • yoric Re: przyjaciolka czy juz kochanka? 05.06.06, 01:27
        A ja odpowiem dwoma cytatami:

        • anna-dark 22.04.06, 22:41
        Jak penis przekroczy granicę vaginy...


        • fraise78 03.04.06, 21:35
        ...ta cieńka linia jest najpierw na granicy naszyc spojrzeń, gdy ich ciepły
        blask ją przekroczy, stajemy się ludzmi szukającymy siebie nawzajem by wypełnić
        niechcianą już pustkę w wytęsknionych nas...

        Która wersja?
        Pozdr
        • clnumber9 tak, potrafie ... ale... 06.06.06, 16:36
          Nie wiem, czy mozna stopniowac przyjazn w relacji z kobieta. To chyba trudne do zdefiniowania. Ja potrafie utrzymywac przyjacielskie relacje z kobieta ale to raczej kolezenstwo, czyli ta "potoczna" odmiana przyjazni. Moim przyjacielem jest jedna Kobieta i te akurat kocham i jestem z nia. Moge z kims sobie porozmawiac, wymienic poglady, wzajemnie sobie pomagac w jakichs sprawach, problemach. Nie ma znaczenia, czy ta kobieta jest atrakcyjna czy nie - co to zreszta znaczy... Jezeli mam potrzebe porozmawiania z przyjacielem na bardziej delikatne tematy, tak bez zadnych tajemnic, to mam takiego przyjaciela ale jest to mezczyzna. I raczej nieczesto zdarzaja sie takie sytuacje. W naszym zwiazku jest o wiele wiecej czasu na rozmowe, niz na telewizje i odwracanie sie plecami do sciany. Milosc jest przyjaznia i odwrotnie. Jestem cholernie szczesliwym i cholernie spelnionym mezczyzna, a oprocz wspanialej Kobiety mam cudownego przyjaciela - w tej samej osobie. Gdyby mialo byc tak, ze inna kobieta bylaby dla mnie wiekszy, lepszym, bardziej rozumiejacym przyjacielem niz moja Ukochana, to... chyba zaczalbym sie najpierw zastanawiac, co jest ze mna nie tak.
          • perla15 Re: tak, potrafie ... ale... 07.06.06, 09:01
            Wszystko pieknie i wspaniale, też miałam taki związek, spełniony i gdzie więcej
            czasu było na rozmowę niz tv, ale kiedy cos burzy układ, a potrzeby się nie
            zmieniają..?? mąż zaczął pracować na szalonych obrotach, zaczął chorować i stał
            się tak nerwowy, ze jakakolwiek rozmowa jest niemożliwa, bo zwykle ze zmęczenia
            śpi wcześniej niż dzieci.. a ja nadal mam potrzebę rozmowy... o seksie nie
            wspominając... praca zaburzyła nam dobry układ, powstała pustka, a natura nie
            lubi pustki...i tak pojawiają się myśli o przyjacielu, albo może i o zdradzie..
            i nikt nie powie mi że wina lezy po stronie osoby poszukującej zaspokojenia
            swoich potrzeb, bo wina leży zawsze pośrodku;-))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka