inonnek
10.06.06, 14:53
nie wiem co robić
jesteśmy mażeństwem od 10 lat, zaliczylśmy wpadkę, ale do tej pory byłam
przekonana, że stanowimy zgodną i w miarę zgraną parę, że jesteśmy razem bo
chcemy ale ...
chciałam napisać wczoraj smsa z tel.męża i przypadkiem wyświetliła mi się
wcześniejsza wiadomość. zszokowłam mnie na tyle, że zaczęłam czytać pozostałe
i ich treść mnie wstrząsneła Ona zapisana pod męskim imieniem, smsy w późnych
porach, umawianie się na telefon...
zapytałam się wczoraj męża czy ma kogoś i od tej rozmowy nadal tzręsą mi się
ręce.
Opisał mi całą sytuację tak: od lutego on z nią tylko rozmawia, bo dużo jeździ
autem i się nudzi a ja nie mam czasu, nie słucham go, nie może ze mną złapac
kontaktu, wcześnie chodzę spać, że gadam tylko o pracy (a miałam fatalną
robotę, której nienawidziłam i kompletnie mnie ona załamywała), ze kupa złości
i żółci we mnie przez ten job, że on zrozumiał, że nie jest najważniejszy, że
nie mół ścierpieć, że nie potrafi mi pomóc, że brakował mu bliskości, czułośc,
że nie potrafię sprawić zeby czuł się mężczyzną, że nie umiał mnie zdołka
podnieść, ze miał dość itp.
Od 2 m-cy mam nową pracę, zauważył, że sie "podnoszę w sobie", tydzień temu (
jesteśmy wekendowym trochę związkiem - taką ma pracę cały tydzień poza domem)
patrzy mi w oczy, zapewniał, że kocha i że chce być ze mną, że chce pracowac
nad poczuciem bliskości, intymności, starał się.
Twierdzi, że z nią nie spał (tu mogłabym uwierzyć bo nie jest na tyle
dwulicowy no i jeśli to o czymkolwiek śwaidczy to normalnie się do mnie
"dostawiał").
Ja czuję się zdradzona, okłamana. wile razy przez ten czas prosiłam o
szczerość, o rozmowę, nie umiem sobie wyobrazic czemu tak postąpił, że
opowiadał o nas (a tak wynika z smsów), skarżył się, ż eona "misiu" i
"nerwusku" do niego pisała, że dzwonił,że flirtował, żartował, czekał...
Jestem kompletnie skoławana, on warczy bo twierdzi, że nic szczególnego nie
zrobił i nie ma poczucia winy, ja nie wiem co robić - on złożył mi na ręce
nasze 10 lat i stwierdził, że czeka na moja decyzję
Czy przesadzam? Czy wariuję bez pwodu? jak i czy mam mu znów uwierzyć?
Już zupełnie nic nie wiem, ja zbity pies się czuje