annaanna8
21.06.06, 16:17
Jesteśmy 7 lat po ślubie, mamy półtoraroczne dziecko. Mąż twierdzi że z seksem
jest coraz gorzej, musze mu przyznać rację. Kochamy się coraz mniej, mi
wystarczy raz na tydzień, on chciałby znacznie częśćeij. ALe .. jest wiele
tych "ale":
1. od paru lat biorę leki antydepresyjne
2. często się sprzeczamy. Czasami o głupoty, czasami o to, kto ma sprzątać czy
zająć się dzieckiem. Ja czuję że wszystko jest na mojej głowie, zwłaszcza gdy
mówi "ze to ja chciałam dziecka więc teraz ja mam się nim zajmować" (nie
znaczy to że wcale się nie zajmuje małym, bardzo go kocha. Ale zdarzają mu się
takie teksty)
3. przedwczoraj powiedział że ma dosyć mojego ciągłego zmęczenia.Mam kłaść się
mniej zmęczona bo jemu seks raz w tygodniu nie starcza więc czy ma znaleźć
sobie inną kobietę?
I tu się własnie zaczyna to, co mnie boli najbardziej: szantaż.
Powiedział, że więcewj już nie chce rozmawiać na temat seksu, ostatni raz
wyraził swoje zdanie żebym nie miała wątpliwości. Próbuję zrozumieć, że ma
potrzeby. Ale czy ja jestem maszynką do seksu, nie potrafię się zmusić.
Owszem, jestem zmęczona bo przecież sprzątam, piorę prasuję, gotuję itd.
Nieraz mówię że chciałabym się poprostu przytulić, pocałowac na dobranoc.
Mam taki dystans, kiedy zaczyna być "za miły" to już węszę że będzie chciał
się kochać. Tak na ogół jest.
Nie chcę go oskarżać, mowić że to tylko jego wina. Naprawdę nie wiem co mam
robić. Mam mniejsze potrzeby, mam problemy z lękami (dlatego biorę leki).
Próbuję jakoś poukładać życie między dom a pracę i staranie bycia dobrą żoną i
matką. Ale kiedy się zmuszam, to nie kończy się dobrze. Próbowałam dawać jemu
przyjemność. Może i jemu było ok, ale dla mnie to było zbyt automatyczne,
pozbawione namiętności, mechaniczne. Coraz gorzej myślę o seksie. Z jednej
strony chcę przeżywać uniesienia, z drugiej wiem że jak raz będę chciała, to
on będzie chciał też jutro i pojutrze i popojutrze.
Piłam drinki na "zachętę" (wiem, to średnio mądre przy lekach), niby trochę
pomogło, ale przecież to nie ma sensu na dłuższą metę.
O tym wszystkim już wielokrotnie mu mówiła,wierzyłam że damy sobie z tym
radę.Ale ten tekst, że to MUSI SIĘ ZMIENIĆ, dobił mnie. Czuję się
bezużyteczna, jak wyrzutek z którym żaden mężczyzna by nie wytrzymał bo nie
chce częstego seksu. No i ten szantaż. To nie było w porządku, bolało.
Co ja mam zrobić?