onnormalny
21.01.07, 21:51
Witam Wszystkich. Czytam forum od dawna , problem braku sexu w małżeństwie
dotyka mnie pośrednio - udało mi się zminimalizować jego skutki. Uważam ,że
właśnie skutki (braku sexu) są najgorsze , nie samo
cierpienie "zainteresowanego". W moim przypadku skutkami, były częste
kłótnie, złość nie spowodowana żadnym konkretnym powodem itp.
Bardzo kocham żonę i dzieci. Zaraz po ślubie dramatycznie pogorszyło się
nasze pożycie. Nie będę opisywał tu terapii, rozmów po których było przez
tydzień ok, i tym podobnych prób. Moja żona oświadczyła mi po roku małżeństwa
że bardzo mnie kocha , ale sex dla niej mógłby nie istnieć. Nie ma na to
wpływy to ,że podczas sexu szaleje i jest jej naprawdę dobrze ,to akurat
można wyczuć.
I właśnie 10 lat temu zadawałem sobie pytania ,które czytam tu na forum : "to
już 3 miesiące bez sexu , nie wiem czy wytrzymam ? "
Ja wtedy podjąłem straszną decyzję (według mojej ongisiejszej skali ocen) -
poszedłem do burdelu !!!
Przyznam że przez kilka tygodni miałem okrope wyrzuty sumienia , czułem się
strasznie. Stałem się pokorniejszy , wtedy jeszcze myślałem że to skutek
poczucia winy. Wytrzymałem znowu jakiś czas bez sexu ,i znowu skorzystałem z
usług prostytutki. ITD...
Dziesięć lat mięło... Jesteśmy szczęśliwym małżeństwem , kocham żonę nad
życię , dzieciom niczego nie brakuje , jeździmy na wycieczki , robię dla nich
wszystko co mogę, 10 razy dziennie mówię żonie że ją kocham (bo tak zresztą
jest).Kochamy się co 3-4 miesiące, żona myśli że się przyzwyczaiłem.
Generalnie sielanka.
Ja dalej korzystam z usług dziewczyn do towarzystwa ,i tylko dzięki nim ,
nasze małżeństwo trwa nadal. W domu jestem wyluzowany , nie ma niepotrzebnych
napięć na tle sexu . Robię to na tyle dyskretnie , że żona nie ma o tym
pojęcia (nie w swoim mieście).Ani raz nie miałem kochanki, wiem czym to
grozi. Lepiej utrzymywać sobie jakąś studentkę na wyłączność.
Wiele decyzji w życiu było nie trafionych , ale z perspektywy czasu ,widze że
decyzja o rozdzieleniu sexu od miłości była jedną z najbardziej udanych .
Dzięki temu , jestem dalej z moją ukochaną żoną i dziećmi.
Gdybym był wierny , dzisiaj byłbym 30-sto latkiem z 30-stoma stosunkami za
sobą. Poziom frustracji byłby u mnie na poziomie temperatury słońca .
Komentarze moralizatorskie mam gdzieś , to jest moje życie !
Styl kiepski , ale za mało czasu miałem.
Pozdrawiam.