Dodaj do ulubionych

masturbuje sie...

28.01.07, 19:34
mimo ze z mężem uprawiam sex 3,4 razy w tyg,jemu to wystarcza ,mi nie ale mu tego nie powiem bo nieraz próbowałam go zachęcic ale nic z tego nie wyszło .Dlatego kiedy jestem sama ,robie to przewaznie w łazience,wychodze z niej zadowolona i zaspokojona .Przyznajcie sie tez tak robicie????
Obserwuj wątek
    • marianko1 Re: masturbuje sie... 28.01.07, 20:36
      Ja mam podobną sytuacje,z tym że żona raczej wie że sobie robie,mamy seks w
      miarę często żonie to w zupełności wystarcza 2-4r w tygodniu,mi się wydaje że to
      jest kwestia temperamentu z obydwu stron..
    • psottka Re: masturbuje sie... 29.01.07, 00:10
      tak, też tak robimy ale nie tylko w łazience ;-D
      jakoś trzeba sobie radzić...
      _______
      Psottka
      • volator Re: masturbuje sie... 29.01.07, 03:30
        Szczerze mówiąc nie znam osób między 13ym a 60ym rokiem życia, które by czasem
        nie pojechały na ręcznym. W sumie nie rozumiem, czemu wciąż jeszcze uchodzi to
        za rzecz bardziej wstydliwą niż korzystanie z toalety (jedno i drugie nie nadaje
        się do pokazywania, ale przecież nikt nie twierdzi, jakoby w ogóle nie korzystał
        z toalety). Sto lat temu sądzono, że „onanista” to wychudły osobnik o
        podkrążonych oczach i ziemistej cerze, któremu grozi anemia lub nawet śmierć,
        jednak poczciwy Kinsey i inni prekursorzy rewol. seks. uwolnili nas od tych
        przesądów.
        Na jutro proponuję wam małe ćwiczenie mentalne: przez cały dzień wyobrażajcie
        sobie przy tym każdą osobę, z jaką wchodzicie w interakcję. Pozdr.
        • glamourous Re: masturbuje sie... 29.01.07, 12:47
          Poniewaz kocham sie z mezem zazwyczaj co drugi dzien (bo on ma takie libido, ja
          wolalabym codziennie) wiec musze to robic sama - poniewaz najbardziej mi sie
          chce wlasnie na drugi dzien po upojnym seksie. Czuje wtedy ze mnie nosi, a na
          meza wtedy raczej nie mam co liczyc bo owszem, zrobilby to, ale z grzecznosci,
          zeby mnie nie urazic, a ja tak nie chce. Nie chce seksu pod presja "bo ja
          chce". Wole zeby pragnal mnie naprawde, tak sam z siebie, lubie czuc jego
          pozadanie, a nie łaskawe przyzwolenie "no doooobra, niech juz jej bedzie"

          No wiec oczywiscie robie to sobie sama w tych (na szczescie na ogol
          jednodniowych) przerwach miedzy naszym wspołzyciem, najczesciej wibratorem rano
          jak maz wyjedzie do pracy (ja na szczescie zaczynam moja prace o godzine
          pozniej niz on, wiec mam duuuuzo czasu dla siebie :-)

          volator napisał:

          > Na jutro proponuję wam małe ćwiczenie mentalne: przez cały dzień wyobrażajcie
          > sobie przy tym każdą osobę, z jaką wchodzicie w interakcję. Pozdr.


          PS. Fajne cwiczenie, volator. Wyobraznie mam niemala, wiec niezle sie dzisiaj w
          biurze bawie ;-)
          • tamaryszek4 Re: masturbuje sie... 29.01.07, 13:20
            I ja się przyznaje że czasem to robię:{{
            Tak naprawde to kazdy,choć nie zawsze się przyznaje.Jednak nie robię tego ot
            tak,cemu nie?Potrzebuję do tego jakiegoś
            bodzca,film,książka,rozmowa,zdięcia.Bujanie w obłokach?owszem,wyobrażam sobie
            to i owo,jak i z kim.Majteczki robią się mokre i .......
            Robimy to też z mężem,kazdy sobie,patrzymy na siebie i jest cudownie,szkoda
            tylko że tak rzadko.
            Pozdrawiam i zachęcam innych.
          • volator Re: masturbuje sie... 30.01.07, 03:10
            Ech, glamourko, szkoda, że nie pracuję w twoim biurze na pół etatu, bo wtedy
            miałbym szansę spotykać cię co drugi dzień, i może trafiałbym właśnie na t e
            dni... A z „samopomocą” to nawet czasem nie czekam do następnego dnia, bo z moją
            ślubną poza jeden raz raczej nie wykraczamy, a tu noc zapada, i człowiekowi znów
            się zachciewa... Niekiedy świat jawi mi się jako padół nie sharmonizowanych
            potrzeb. Pozdrawiam.
            • cybor Re: masturbuje sie... 01.02.07, 07:28
              No cóż, ja również czasem biorę sprawy we własne ręce, niestety jest to dla
              mnie problem, gdyż mam poczucie że, to tak jakbym zdradzał żone, próbuje się
              usprawiedliwiać czestotliwością i jakością maszego "współrzycia" (średnio
              1/miesiąc, często przerywane pytaniem "długo jeszcze?")ale nie wiele mi to
              pomaga :(
              • raqu46 Re: masturbuje sie... 01.02.07, 08:36
                to, ze sie onanizujesz to nie problem, ale twoje poczucie winy to juz jest
                problem.
                zdrada nie polega na tym, ze wykonasz jakąś czynność fizjologiczną nie wchodząc
                w interakcję, jak ktos madrze nazwał, z inna osobą.
                nawet jak sobie incydentalnie wyobrazasz tę czy inna koleżankę.
                poczucie winy może także doprowadzić do problemów z życiu osobistym. w końcu
                wszyscy jestesmy ludźmi i nikt nie ma monopolu na mądrość. więc kochaj żonę,
                uwodź ją, czaruj, okazuj uczucia. ona ci to wynagrodzi.
                czasem zrozumienie prostej prawdy, że seks jest dla ludzi a nie ludzie dla
                seksu zajmuje trochę czasu.
                jeżeli będziesz dobrym człowiekiem w życiu, wiarygodnym, godnym zaufania mężem
                i ojcem, to będziesz miał większą satysfakcje z przeżytego życia.
                tak więc walac gruchę nie daj sie złapać, ale tez nie rozmyslaj nad tym jak nad
                grzechem. z czasem zauwazysz mniejsze zainteresowanie seksem i nie rób sobie z
                tego problemu. Warto życ w zgodzie z samym sobą.
              • volator Trzepanie radosne 02.02.07, 03:12
                Coś ty, facet, wal konia, trzep kapucyna, deptaj płastugę, marszcz freda,
                strugaj rysia, uciskaj węgorza i jedź na ręcznym, kiedy tylko masz ochotę. (No,
                może przy 17 razach na dzień należałoby przystopować:-)). Wyobrażaj sobie przy
                tym wszystkie fajne laski, jakie ci się przypomną, a i żonę też od czasu do
                czasu. I nie trap się żadnym głupim poczuciem winy: to nie jest zdrada. Być może
                nawet ocalasz związek, skoro, mimo niezaspokojenia, nie szukasz przygody
                realnej. A i lekarze to zalecają, dla zdrowia. Słowem: nie znajduję słów
                pochwały. Chyba tylko seks jest jeszcze lepszy...
                • al9 trzepanie żałosne a nie radosne 19.07.07, 14:48
                  Coś ty, facet, wal konia, trzep kapucyna, deptaj płastugę, marszcz freda,
                  strugaj rysia, uciskaj węgorza i jedź na ręcznym, kiedy tylko masz ochotę.
                  ------------------------
                  Mam zupełnie inne zdanie na ten temat...
                  Jasne - są sytuacje kiedy KAŻDY z nas nie ma wyboru.. Np dłuższe rozstania...
                  Ale kiedy dwoje ludzi razem mieszkających jest niedopasowanych seksualnie i
                  ktos REGULARNIE musi (?) sie samozaspokajać to jest to po prostu smutne i
                  żałosne. Duzy dorosły facet mieszkający z "kochającą" kobietą ma "trzepać z
                  radością" ?????? Volator ile Ty masz lat? 17?
                  al
                • flawia40 Re: Trzepanie radosne 20.07.07, 01:16
                  volator napisał:

                  > Coś ty, facet, wal konia, trzep kapucyna, deptaj płastugę, marszcz freda,
                  > strugaj rysia, uciskaj węgorza i jedź na ręcznym, kiedy tylko masz ochotę. (No, Wiesz co volator...już dawno sie tak nie usmiałam. Pozdrawiam

                  >
        • lilyrush Re: masturbuje sie... 19.07.07, 20:04
          volator napisał:

          > Szczerze mówiąc nie znam osób między 13ym a 60ym rokiem życia, które by czasem
          > nie pojechały na ręcznym.

          No to już znasz ;-)
          Jestem dla siebie aseksualna i koniec.
          A to było dla uświadomienia volatora-za analizę moich podświadomych blokad
          dziękuję :-)
    • yoric Ogonek robi wielką różnicę n/txt 02.02.07, 01:14
      .
    • palmalka Re: masturbuje sie... 02.02.07, 08:04
      tak. robie sobie dobrze i to conajmniej raz dziennie. moj malzonek moze tylko
      raz w miesiacu a ja musze codziennie
      • miseczka1 Re: masturbuje sie... 19.07.07, 13:19
        duży masz wibrator ?
    • matys1980 zazdroszczę twojemu mężowi 02.02.07, 09:38
      eevcia napisała:

      > mimo ze z mężem uprawiam sex 3,4 razy w tyg,jemu to wystarcza ,mi nie ale mu
      te
      > go nie powiem bo nieraz próbowałam go zachęcic ale nic z tego nie
      wyszło .Dlate
      > go kiedy jestem sama ,robie to przewaznie w łazience,wychodze z niej
      zadowolona
      > i zaspokojona .Przyznajcie sie tez tak robicie????
      • sunflower30 Re: zazdroszczę twojemu mężowi 19.07.07, 17:18
        "onanizm wzmacna organizm" i nie ma w tym nic złego, wstydliwego, ani
        żałosnego. Z mężem jest inaczej i samemu też jest inaczej. To jest również
        okazja, kiedy można rozpuścić wodze wyobraźni, że sie jest z kims innym,
        oczywiście. Bo podczas seksu z mężem myśleć o kim innym, to chyba nie fair?
        • al9 coś złego, wstydliwego? 19.07.07, 17:52
          w masturbacji nie ma nic złego, pełna zgoda..
          w jedzeniu również
          ale czy pochłaniasz kolację w kiblu wyobrażając sobie że jesz kolację z kims
          innym, wymarzonym, pięknym...?
          Po to przez życie idzie się razem, żeby RAZEM cieszyc się swoją bliskością..
          Masturbacja w łazience, gdy obok jest Ukochana(y) - jest smutna... I jest
          dowodem na poważ ny kryzys...
          al
          • druginudziarz Re: coś złego, wstydliwego? 19.07.07, 18:42
            al9 napisał:

            > w masturbacji nie ma nic złego, pełna zgoda..
            > w jedzeniu również
            > ale czy pochłaniasz kolację w kiblu wyobrażając sobie że jesz kolację z kims
            > innym, wymarzonym, pięknym...?
            > Po to przez życie idzie się razem, żeby RAZEM cieszyc się swoją bliskością..
            > Masturbacja w łazience, gdy obok jest Ukochana(y) - jest smutna... I jest
            > dowodem na poważ ny kryzys...
            > al

            A o fast-foodach nie słyszałaś?
            MSZ - przesadzasz z tym "poważnym kryzysem".
            W końcu oglądanie filmów, czytanie książek to też namiastka prawdziwego życia,
            ale chyba nie powiesz że czytanie książek to efekt poważnego zaburzenia w
            relacjach. Oczywiście mam na myśli czytanie "oprócz" a nie "zamiast"
    • oczydiabla Re: masturbuje sie... 20.07.07, 08:33
      Przyznaje się, że też tak robię. Głównie z powodu różnicy temperamentów
      małzenskich. Co ciekawe... czesto też kiedy mam stresujące dni w pracy. Może to
      już jakas nerwica...
    • 77misia1 Re: masturbuje sie... 20.07.07, 08:48
      jasne
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka