Dodaj do ulubionych

Mam dość

13.02.07, 14:24
Mam dość tego że żona traktuje mnie bardziej jak brata … nie jak męża
Mam dość tego że ucina wszystkie inicjowane przeze mnie rozmowy na temat tego
co czuję i co chcę zmienić
Mam dość proszenia o seks
Mam dość czekania na miłe słowo … na gest inny niż poklepanie po plecach jak
jakiegoś konia
Mam dość tego że wiecznie jest zmęczona
Mam dość tego że po seksie obraca się w druga stronę i zasypia
Mam dość tego że seks odbywa się bez gry wstępnej … jezzzu – czy powinienem
narzekać ? ale jednak :/
Mam dość zwodzenia innej kobiety, która chce się ze mną spotykać /ale ja tak
nie potrafię/
Mam dość wszystkiego

Ulżyło mi - dziękuje
Obserwuj wątek
    • loppe Re: Mam dość 13.02.07, 14:26
      wreszcie mężczyzna narzekający na brak gry wstępnej, jakże słusznie
    • m717 Re: Mam dość 13.02.07, 16:15
      Przeżywasz teraz coś podobnego do tego co ja kilka lat temu...
      Ciekawe czy odczuwasz to podobnie do mnie a mianowicie tak , że czujesz się
      jakbyś "umierał jako mężczyzna"??? Tylko, że Ty jeszcze masz trochę seksu (choć
      dość bylejakiego:) ale najprawdopodobniej czeka Cię wkrótce całkowite
      odrzucenie... Jedno radzę: nie daj się w ten sposób poniżać! Lepiej dać sobie
      spokój niż tracić swoją godność osobistą...
      • avide Nie ty jeden, nie ty jeden :))))) 13.02.07, 18:19
        m717 napisał:
        > Ciekawe czy odczuwasz to podobnie do mnie a mianowicie tak , że czujesz się
        > jakbyś "umierał jako mężczyzna"???

        choć aż tak dramatycznie może nie jest, bo nieustanna indoktrynacja żony
        sprawiła że jednak czasem dochodzi do zbliżeń, jednak zbliżenie bez takiego
        namiętnego pożądania, czy choćby banalne brak zaczepek z jej strony powoduje że
        kawałek po kawału czuję jakby umierał we mnie Facet.
        Facet podobnie jak kobieta chce czuć że jego wybranka go pragnie, pożąda, na
        czasami, zwyczajnie ochotę go zerżnąć, ot tak po prostu.... :))))
        Staczy jednak jeden namiętny seks i budzi się ten "Facet" we mnie na nowo jak
        Feniks z popiołów. I tak w kółko. Czasami dosłownie sił już do tego brak, i
        myśli o bardziej drastycznych rozwiązaniach chodzą po głowie, pókim młody i mam
        jeszcze co zaoferować kobiecie, która będzie chciała brać co będę dawał z siebie.
        Jednak przyznaje ... fajnie to napisałeś
        "umierał jako mężczyzna" ... trafne ... nawet bardzo
        Ech... pozdrawiam
        • p1ter Re: Nie ty jeden, nie ty jeden :))))) 13.02.07, 20:14
          jestem z Tobą
          ale zastanów się może Ty coś zawiniłeś
          Może dajesz jej jakieś powody?
          Spróbuj pogadać.
          Jak nie bezie chciała z Tobą o tym gadać to nie wiem. Może w dzieciństwie miała
          jakieś trudne przeżycia. Poimyśl jak jej rodzicom się układało? Może wyniosła
          takie zachowanie z domu.

          ale trzymam kciuki za Ciebie i wypiję dziś piwko za Twoje zdrowie
          trzym się chłopie
      • n0b0dy030 Re: Mam dość 13.02.07, 18:29
        do m717
        chcesz wiedzieć jak się czuje ?
        -czuje się jak bezwartościowa szmata
        -czuję że więcej jest za mną niż przede mną (mimo ze mam te 30-kilka lat)
        -czuję sie wypalony psychicznie i fizycznie
        -no i rano odczuwam ostatnio bol glowy ... ale to chyba przez alkohol ;/

        ot co ..tak sie czuje

        aaaa...i nie wydaje mi się zebym kiedykolwiek ją zostawił dla takiej błachostki
        jak seks ...
        • m717 Re: Mam dość 13.02.07, 18:50
          > aaaa...i nie wydaje mi się zebym kiedykolwiek ją zostawił dla takiej
          błachostki
          >
          > jak seks ...

          Po prostu powaliłeś mnie tą wypowiedzią!!!
          Autentycznie Cię podziwiam...ale z drugiej strony nie wiem czy jesteś (za
          przeproszeniem) głupcem czy bohaterem...dla niektórych kobiet zapewne
          prawdziwym wzorem mężczyzny: daje się poniżać i dalej kocha...wzruszające;)
          • n0b0dy030 Re: Mam dość 13.02.07, 19:57
            sam siebie nie jestem w stanie ocenić ... pozostawiam to innym - więc wybierz
            sam : głupiec / bohater
            To co napisałem - to szczera prawda ... kocham swoja żone...
            Swoja drogą powstaje pytanie jak długo to wytrzymam ...
            • deenzeel Re: Mam dość 16.02.07, 02:16
              wytrzymując możesz doprowadzić siebie na skraj niskiej samooceny możesz
              stwierdzić: nie jest wart wiele - a przecież tak nie jest...spadasz na dno,z
              którego ciężko się podnieść-czym wcześniej zareagujesz tym będzie łatwiej...nie
              jest łatwo doradzać lecz odpychając przyciągasz, przyciągając -
              odpychasz...zatem do dzieła...
        • misssaigon Re: Mam dość 18.02.07, 12:05
          nobody...brak seksu to nie błahostka..brak seksu prowadzi do powaznych
          konsekwencji natury emocjonalnej i fizycznej...
          jesli obydwie strony godza sie na "białe małzenstwo" - ja sie zgodze, ze moze to
          byc udane i szczesliwe malzenstwo - jezeli jednak jedna ze stron nie akceptuje
          malzenskiego celibatu to relacje w malzenstwie robia sie chore a caly zwiazek
          patologiczny pomimo udawania, ze wszytsko jest ok a seks to "błahostka"

          zwykle pierwsza i najpowazniejsza konsekwencja takiego stanu rzeczy jest romans-
          ktory w duzej czesci przypadkow do prowadzi do rozwodu, a jesli nie to do
          faktycznego zerwania wiezi w malzenstwie i jego rozpadu...

          dlatego prostestuje pzreciwko nazywaniu braku seksu w malzenstwie blahostka
    • life_ever Re: Mam dość 13.02.07, 17:10
      Nobody, Twój post wywołał uśmiech na mojej twarzy.
      Oczywiście nie śmieję się z problemu, tylko jakoś tak pozytywnie mi się
      zrobiło, jak przeczytałam: "ulżyło mi, dziękuję". :)
      • n0b0dy030 Re: Mam dość 13.02.07, 18:17
        taka jest prawda ze jedyne co mogę zrobić to wykrzyczeć to na forum :/
        żałosne to ... ale prawdziwe.
        Napisałem to bo miałem potrzebe podzielenia się tym co czuje z innymi ... nie
        liczyłem tu na jakikolwiek odzew z Waszej strony...
        Być może wielu ludzi zbagatelizowałoby moje "problemy" (tak jak np. moja
        zona) ... lecz czytając to forum zobaczyłem że nie jestem sam.
        • renebenay Re: Mam dość 13.02.07, 18:32
          Nawet i zwierze a tym bardziej czlowiek potrzebuje zawsze wiele milosci i
          uczucia,osobiscie bym w takim zwiazku nie pozostal ani minuty wiecej.
        • koala1981 Re: Mam dość 13.02.07, 18:39
          Noooo, mnie też rozwaliło: "ulżyło mi - dziękuję" :D:D:D
          Ale problem nieśmieszny :/
          Sposoby na przełamywanie opornych partnerów istnieją, ale nikt nie udowodnił ich
          skuteczności.
          Jak rozmawiać o problemie, skoro to dla Twojej żony jedynie Twój problem?
          Może jakaś nowa woda po goleniu? Nowa marynarka? Sugestia, żeby pomogła Ci je
          wybrać, bo chciałbyś, żeby spojrzała na Ciebie jak dawniej? Może Ty zanęć jakąś
          bielizną? Tylko nie od razu plastikowym krwistoczerwonym gorsetem, bo spalisz
          się w przedbiegach :) Wyjdźcie gdzieś razem - w jednym z wątków life_ever
          pisała, że jej partnerowi było się łatwiej otworzyć poza domem. I napisz nam,
          czy coś się zmienia. Tu wszyscy Ci kibicujemy :)
          • n0b0dy030 Re: Mam dość 13.02.07, 19:52
            > Wyjdźcie gdzieś razem ...

            no mialem tego nie pisac .. ale sprowokowałeś mnie ;)

            bedac w pracy podczas rozmowy z żona na gg wyczuła że mam doła ... i teraz
            akcja:
            -żona - może gdzieś wyjdziemy ? do kina ?
            -ja - ???? ( tu działa już moja wyobraźnia )
            -o 17-45 leci "sezon na misia" ....

            koniec dialogu ...
            nosz kur.a mac :/

            od urodzenia dziecka czyli wlasciwie od 6 lat gdziekolwiek idziemy/jedziemy -
            dziecko nam towarzyszy
            Nie to że mam coś przeciwko ... kocham corke szalenie i nie o to tu chodzi ... c

            AVIDE napisał "Facet podobnie jak kobieta chce czuć że jego wybranka go
            pragnie, pożąda, na czasami, zwyczajnie ochotę go zerżnąć, ot tak po
            prostu.... "
            Ale czy moja żona tego nie rozumie, czy też nie chce zrozumieć...a może rozumie
            i unika jak może zbliżenia ... nie wiem - dla mnie to w chwili obecnej zagadka
            • koala1981 Re: Mam dość 13.02.07, 23:03
              Nooooo, to niezłe wyjście się zapowiadało :D Stary, Twoja żona miśka do
              przytulania potrzebuje, a nie faceta. A z drugiej strony (teraz będzie niemiło)
              - weź się za zorganizowanie czegoś sam! Dziecko podrzuć babci, cioci, sąsiadce
              albo daj studentce zarobić - a żonę porwij po prostu gdzieś - tylko daj się jej
              przygotować - nic tak nas nie wkurza jak to, że mamy na sobie nieświeże ubranie
              po całym dniu pracy albo nieogolone nogi, bo miałyśmy akurat wieczorem o nie
              porządnie zadbać, albo, co gorsza, brak szczoteczki do zębów podczas
              niespodziewanego wypadu na dłużej niż dzień. Chyba że żona lubi ekstremalne
              niespodzianki :)
              Z tą chęcią zerżnięcia ;) nie będę się wymądrzać, bo u mnie w związku to samo
              tylko konfiguracja mężczyzna-kobieta odwrotna. Pożądania nie da się wymusić :(
              Ale seks owszem.
              • n0b0dy030 Re: Mam dość 14.02.07, 07:58
                Mogę powiedzieć że coś wreszcie się ruszyło ... zmieniło.
                Noc była długa - spędzona na rozmowie. Było trochę łez….ale myślę że
                poskutkowało.
                Powiedziałem żonie czego oczekuję…co chcę zmienić i co chcę jej dać.
                Łatwo nie było – nie wiem czy ja rozmawiać nie potrafię czy też ona jest taka
                oporna … twierdziła że wszystko w naszym związku jest ok … że to co mówię to
                tylko pretensje kierowane pod jej adresem… O północy uzgodniliśmy że zaczynamy
                wszystko od nowa (tj. nasz związek)

                Raczej nie mam złudzeń że jak to ładnie ujęliście "chęć zerżnięcia" się u niej
                pojawi … ale myślę że będzie lepiej niż było do tej pory. Nic…zobaczę jak to
                będzie dalej.
                Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuje za słowa otuchy … mimo że jestem facetem
                to okazało się jednak że nie jestem taki twardy jak do tej pory myślałem i
                Wasze wsparcie bardzo mi pomogło.
                Może właśnie to że stałem się tak otwarty…wylewny…może właśnie to zaskoczyło
                moja żonę i nie wiem czy wietrzyła jakiś podstęp … a może bała się tego „nowego
                męża” … może właśnie dlatego tak nieufnie podchodziła do zmian jakie
                zaproponowałem w naszym życiu.
                Nic…czas pokaże jak się sytuacja rozwinie.
                I dziękuje
                • cyklista6 Re: Mam dość 14.02.07, 10:54
                  Trzymam za Ciebie (czy raczej za Was) kciuki. Ja sam jest dokładnie w takiej
                  samej sytuacji jak Ty - już kilka razy próbowałem resetować nasz związek, ale
                  bardzo szybko wraca do poprzedniej sytuacji. Ja próbuję wtedy moją żonę olewać,
                  ale nie wychodzi mi to dobrze. Ona najchętniej raz, dwa razy na miesiąc rozchyli
                  nogi aby wypełnić związek małżeński i to koniec namiętności z jej strony. Daje
                  mi do zrozumienia, że nie jestem dobrym kochankiem - ale kiedy mam się
                  doskonalić i z kim? Jak mam być dobrym kochankiem i długodystansowcem kiedy
                  jestem napalony jak diabli. No i tak się to kończy - kiepskim,
                  niesatysfakcjonującym seksem, ogólną frustracją, niesmacznymi przytykami w obie
                  strony. A szkoda, bo to wspaniała kobieta i - tak jak Ty - nie rzucę jej z
                  podowu braku seksu.

                  Życzę Wam aby się Wam bardziej powiodło. Daj znać za miesiąc, dwa.

                  Pozdrawiam,
                • abdulian Re: Mam dość 14.02.07, 11:10
                  Informuj nas na bieżąco jak się sprawy mają.

                  Ja niestety z byłą narzeczoną przerabiałem podobne scenariusze, też siedziałem
                  wielokrotnie z nią w nocy i prowadzilem długie rozmowy (podczas kórych
                  słyszałem, że to jakieś moje wymysły i zarzuty etc.), po których następowała
                  chwilowa poprawa a potem wszystko w piz... się waliło. Więc szansa rzeczywiście
                  jest, ale czy nastąpi trwała poprawa - tego nie wie chyba nikt.

                  Proponuję zdystansować się lekko i nie mieć zbyt wysokich ocziekiwań co do tej
                  poprawy, bo rozczarowanie może yć bardzo bolesne, a twój stan potem - fatalny.

                  Ale trzymam kciuki za Ciebie i jestem dobrej myśli.
                • koala1981 Re: Mam dość 14.02.07, 13:03
                  n0b0dy030... chciałabym Ci dodać jeszcze otuchy, ale... :/
                  Z doświadczeń forumowiczów wynika, że dobrze będzie przez tydzień, dwa, miesiąc,
                  w porywach do dwóch. Potem wróci stare. Życzę Ci, żeby Tobie się akurat udało,
                  bo dlaczego nie? I żebyś już nie musiał wracać na to forum - no, chyba, że
                  opowiedzieć nam, że dla Ciebie to już nie problem :)
                  Ale to miłe, że jakoś zmotywowaliśmy Cię do rozmowy z żoną. Wpadnij napisać, jak
                  efekty. Powodzenia! Pozdrawiam :)
                  PS. Mam nadzieję, że jesteś w takiej euforii, że mój post nie podetnie Ci skrzydeł.
                  • n0b0dy030 Re: Mam dość 15.02.07, 07:39
                    będzie lepiej tydzien ? miesiąc ? ... ???
                    Myśle że jakby to miało trwać 1 minute ... a nawet jeśli nie odniosę sukcesu to
                    warto abym podjął starania.
                    Efekty ostatnich starań opisałem w drugim wątku /jak rozpalic ten ogien/
                    Wiecie kochani ... boję się tylko tego że mi sił nie starczy ... że poddam
                    się ... że nic się nie zmieni
                    • glamourous Re: Mam dość 15.02.07, 10:39
                      Albo zrobi Ci sie tak jak mi ;-/
                      Libido Ci opadnie, po prostu Ci sie odechce... Taka psychologiczna obrona zeby
                      nie zwariowac.
                      Mnie wlasnie tak zablokowalo, i nawet jak uda mi sie pragnac mojego partnera
                      (na skutek jego staran) to nie ma juz tych oslawionych "motylkow".
                      Sam jest sobie winien.
                      Ale cholernie szkoda mi tego co stracilam. I zaczynam podejrzewac ze lekiem
                      moglby byc po prostu inny facet...
                      Powodzenia zycze :-)
                      • n0b0dy030 Re: Mam dość 15.02.07, 12:20
                        glamourous napisała:

                        > Albo zrobi Ci sie tak jak mi ;-/
                        > Libido Ci opadnie, po prostu Ci sie odechce... Taka psychologiczna
                        obrona .......

                        oj...nawet nie wiesz jak bardzo się tego boję że to wlaśnie spotkało moja żone.
                        Boję sie ze sam doprowadziłem ją do takiego stanu ...że nie pielęgnowałem
                        wlaściwie tego co miałem. A wcześniej róznie to bywało :/
                        • grzelekoslawski Re: Mam dość 15.02.07, 16:37
                          Wiesz, obwinianie siebie samego to chyba nie jest dobre wyjście w tej sytuacji.

                          Kobiety takie już są, ma męża, ma dziecko, pewnie macie już mieszkanko, ładną
                          kuchnię i łazienkę, czego jej więcej potrzeba? Sorry, jeżeli to uogólnienie
                          kogoś urazi, bo z pewnością są wyjątki, ale tak niestety najczęsciej jest.

                          Sam, cóż - mam podobny problem. I też już nie wiem co robić. Poczatek związku -
                          seks zajebisty, cały czas, ja rozpalony, ona rozpalona. Uwielbiałem po prostu
                          seks. Mieliśmy dużo fsajnych pomysłów, robiliśmy fajne rzeczy. Bielizna,
                          kajdanki, wibrator, filmy. Ekstra.

                          Potem - no cóż - małżeństwo, mieszkanie razem, dziecko, codzienność, kłótnie o
                          sprzątanie, kasę i inne rzeczy - i po seksie.

                          Przechodziłem samego siebie żeby coś zmienić - ale nic z tego. Gra wstępna,
                          wino, pieszczoty, masaże. Ok, pokochamy się, jednego dnia, może następnego - a
                          potem znowu klapa.

                          Ze strony żony - zero inicjatywy. O tym, żeby one mnie pierwsza dotknęła - to
                          już dawno zapomniałem. Jak już nawet coś robi to tak mechanicznie, bez
                          zaangażowania, byle bym tylko 'dostał' i zeby mogła jak najszybciej
                          mieć 'problem z głowy'.

                          Skutek - obecnie już straciłem na nią ochote wogóle. Już nie chce tego z nią
                          robić. 3 lata prób - chyba wystarczy? Po co mam sobie robić na nią ochotę skoro
                          czeka mnie tylko rozczarowanie? Drugi skutek - jestem ciągle spięty. Mam dni
                          czy nawet tygodnie kiedy o niczym innym nie jestem w stanie myśleć. Przez to -
                          jestem drażliwy - wpływa to coraz gorzej na moje życie rodzinne - żona mnie
                          wkurza, dziecko mnie wkurza.

                          Co dalej? Mieszkam w Warszawie. Cóż - w tym mieście akurat nie brakuje
                          możliwości zaspokajania takich potrzeb. Jeszcze się nie przełamałem, ale chyba
                          niewiele brakuje. W domu z żoną seks już i tak dawno zatracił swój 'czar'.
                          Myślę ogólnie, że całe to przywiazanie to całkowitego oddania się sobie w
                          małżeństwie to chyba jakiś zabobon. Są tacy, którym to pasuje, niech tak mają.
                          Mi najwyraźniej nie.

                          Więc - powodzenia Ci zyczę. Może Twój przypadek przywróci moją wiarę, że jednak
                          warto dalej próbować. Ale - nie wiem sam - chyba muszę jednak coś innego
                          wymyśleć - a żona jak kocha to pewnie zrozumie. W bogactwie i w biedzie, w
                          zdrowiu i chorobie. Tak sobie obiecywaliśmy.


                          grzelekosław
                          • n0b0dy030 Re: Mam dość 15.02.07, 17:45
                            grzelekoslawski napisał:

                            > Wiesz, obwinianie siebie samego to chyba nie jest dobre wyjście w tej
                            sytuacji.

                            ale ja wiem co mowie...to moja wina że teraz jest tak jak jest ... dopiero
                            teraz widze że żona nie raz podejmowała próby zmienienia czegoś w naszym
                            związku ... byłem kretynem i nie widziałem tego.

                            Ale kochani...widzę swiatełko w tunelu....dzisiaj pierwszy raz w życiu
                            flirtowałem z własną żoną na gg (czekam az wróci z pracy a jak na złość musi
                            dłużej posiedzieć zeby w sobote nie iść)...Tak więc coś sie
                            ruszyło...drgnelo...czy to tylko mały dreszczyk...czy też trzęsienie ziemi ...
                            to okaże sie za kilka...kilkanaście dni.

                            Dużo czasu i cierpliwości kosztowało mnie przekonanie żony że ten nowy "ja" to
                            nie jest na jeden czy dwa dni...lecz że chce być taki zawsze w stosunku do
                            niej... A co najciekawsze, to to że czuję, że jestem zakochany w mojej
                            żonie...nie że ją kocham ... ale że sie w niej ponownie zakochałem ... i to
                            uczucie jest cudowne.

                            dobra...zobaczę co przyniesie wieczór i noc...
                            Pozdrawiam

                            • kitek_maly Re: Mam dość 15.02.07, 18:04
                              A co najciekawsze, to to że czuję, że jestem zakochany w mojej
                              > żonie...nie że ją kocham ... ale że sie w niej ponownie zakochałem ... i to
                              > uczucie jest cudowne.


                              KONIECZNIE jej to powiedz :D
                              • wolfinka Re: Mam dość 15.02.07, 20:35
                                Masz dość i wcale Ci sie nie dziwię.I nie dziwię się wypaleniu psychicznemu a
                                za tym idzie wypalenie fizyczne.Bo to nie jest normalne.To jest chore. Ale
                                pocieszę Cię a , może nie , że macie problem z żoną obydwoje. Tylko Ty go
                                dostrzegasz i piszesz rozpaczliwy post i dobrze ,że piszesz, że szukasz
                                ratunku.Bo to świadczy o tym ,że kochasz żonę.Gdybys jej nie kochał naprawdę,
                                to olałbyś wszystko i poszukał sobie kochankę.I żyłbyś podwójnym życiem.Jak
                                długo i sczęśliwie, tego nie wiem.
                                I cały problem w tym , że Twoja żona nie zauważa problemu.BO ONA NIE CHCE go
                                widzieć.Bo ma jakąś blokadę.A może nie akceptuje Cię takim jaki jesteś?A może
                                seks z Tobą nie sprawiał i nie sprawia jej przyjemności?A może nadepnąłeś jej
                                niechcąco na "odcisk" i zapadło jej to głęboko? Fakt ,że nie chce nawet o tym
                                rozmawiać już świadczy , że problem tkwi w niej.ONA MUSI CHCIEĆ o tym
                                porozmawiać.ONA TEZ MUSI CHCIEĆ naprawić Wasze relacje.
                                Jak długo wytrzymasz? Nie wiem. Może jeszcze chwilkę , może dłużej.Aż któreś
                                pęknie.Aż któreś dostanie kopa i otworzą się wtedy oczy.
                                Życzę powodzenia i proszę nie poddawaj się , choć wiem jak to boli i jak ciężko.
                                • n0b0dy030 Re: Mam dość 16.02.07, 07:26
                                  hmmm...wczorajszy wieczór był...hmmm...trudno powiedzieć - zależy czego się
                                  oczekiwało...ale biorąc pod uwagę ostatnie lata to myślę że i tak przełom jakiś
                                  nastąpił.
                                  Żona z pracy wróciła późno i wykończona … ale raczej pełna optymizmu i myślę że
                                  to że zastała w domu radosnego i czułego męża bardzo jej się spodobało ;)

                                  Co do seksu … to owszem … był … ale znowu nie taki jakiego oczekiwałem … szybki
                                  numerek zakończony obustronnym zaspokojeniem. Generalnie biorąc pod uwagę
                                  zmęczenie żony mogę śmiało powiedzieć że było aż nadto. Nie mogę spodziewać się
                                  fajerwerków po paru dniach – zdaję sobie z tego doskonale sprawę …więc jak ktoś
                                  z Was ładnie napisał będę „dmuchał delikatnie w ten żar” z nadzieją że wreszcie
                                  pojawi się wesoły i silny płomień…

                                  Pozdrawiam
                                  • koala1981 Re: Mam dość 16.02.07, 11:26
                                    Wow, no to świetnie :) Faktycznie nie ma co liczyć na fajerwerki od razu, metoda
                                    małych kroczków. Zaczynam wierzyć, że Wam się uda. Melduj na bieżąco :)
        • life_ever Re: Mam dość 16.02.07, 16:43
          Nobody, wiem co masz na myśli, bo sama jestem w podobnej sytuacji. I dlatego
          też piszę na tym forum. Problem braku seksu jest poważny, ale i na tyle
          drażliwy, że nie chcę go poruszać z kimkolwiek z najbliższych (oprócz partnera,
          oczywiście), nawet z najbliższą przyjaciółką.
          Nie chcę, żeby kiedykolwiek ta sprawa wypłynęła na wierzch w naszym
          najbliżyszym towarzystwie a mój partner stał się obiektem mniej lub bardziej
          niewybrednych żartów. Nie wybaczyłby mi tego i miałby rację.

          • n0b0dy030 nie dam rady.... 17.02.07, 11:39
            złapałem dzisiaj doła ... czuję że nic z tego nie będzie :/
            Owszem...jesteśmy dla siebie słodcy ... czuli ... ale w łóżku bez zmian
            właściwie – i nie mam tu na myśli częstotliwości ... ale sposobu w jaki to się
            odbywa.
            Tak bardzo chciałbym poczuć że mnie pragnie ...:(
            Chyba nie dam rady dalej próbować ... walczyć o jakieś zmiany.
            Po co to piszę? Chcę żeby ktoś z Was utwierdził mnie w przekonaniu że to co
            robię ma sens ... żeby dodał mi otuchy ... Bo wychodzi na to, że tylko Wam
            mogę o tym opowiedzieć :/

            Podupione to życie jest :/
            • kitek_maly Re: nie dam rady.... 17.02.07, 11:58
              ehh na pewno jest Ci bardzo ciezko.
              ale sam wczesniej wspomniales, ze zmiana z Twojej strony nastapila jakies 2
              tygodnie temu.. a sytuacja, ktora chcesz zmieniac trwala latami.. na to
              potrzeba czasu, niestety.
              moze jakies niecodzienne miejsce do seksu wprowadzi troszke swiezosci do
              Waszego pozycia.. :) jak coreczka bedzie slodko spala mozesz np zaciagnac zone
              do lazienki ;) a jak bedzie chciala od razu przejsc do konkretow to jej szepnij
              do uszka, ze chcialbys sie nacieszyc jeszcze jej pieknym cialkiem :) na mnie to
              by podzialalo :)
              a ja mysle, ze dasz rade :) glowa do gory! :)
              • donella Re: nie dam rady.... 17.02.07, 18:37
                Może zaproponuj żonie przeczytanie tego wątku i wszystkich odpowiedzi.
                Jeśli ten krok Nią nie wstrząśnie to kiepsko Twoją sprawę widzę.
                Obrazić się nie miałaby powodu- nic złego o niej nie napisałeś. Wręcz przeciwnie
                piszesz, że ją kochasz i bardzo cierpisz.
                Jedno jest pewne, coś w tej sprawie musisz zrobić. Tylko co?
                Bo, że o waszą przyszłość i miłość walczyć to jasne. W tej miłości także sex
                jest ważny.
                Trzymam kciuki za udane decyzje, których , niestety, nikt poza Tobą i Twoją
                żoną podjąć nie może.

                A swoją drogą dowartościuj Ją tak jak radzi mój przedmówca.
            • deenzeel Re: nie dam rady.... 18.02.07, 03:32
              przykro to stwierdzić lecz dopóki nie będziesz odczuwał,że Ona cię pragnie to
              seks nie będzie udany.Będziesz się motał wśród własnych myśli,będziesz pragnął
              by pragnęłą,nie będziesz miał takiej satysfakcji.Tu chyba chodzi o mózg o głowę
              o pragnienie bycia pragnionym-wtedy byś mógł być wielki a tak czujesz się
              raczej nie do końca szczęśliwy.Nachodzą Cię wtedy myśli defenzywne i za każdym
              razem będzie trudniej się nakręcić.Współczuję nie mam złudzeń - choć życzę jak
              najlepiej.......
              • n0b0dy030 przegrałem 18.02.07, 07:56
                mieli racje Ci co mowili że nie mam szans.
                Przegrałem
                • niezapominajka333 Re: przegrałem 18.02.07, 08:30
                  Rozbudzanie płomienia namiętności zajęło ci całe 6 dni, jeśli przyjąc za
                  poczatek pierwszy post twojego drugiego wątku. Nie ma co ...wytrwały jesteś...
                  Coś mi się zdaje, że ta druga kobieta nie będzie długo czekac....
                • kitek_maly Re: przegrałem 18.02.07, 09:20
                  skad takie mysli?..
                  wiesz chyba, ze diametralne zmiany nie nastapia w ciagu tygodnia.. za szybko
                  sie poddajesz.
                  jesli Twoja zona miala powody, zeby sie od Ciebie oddalic, a wywnioskowalam z
                  Twoich postow, ze miala to na pewno potrzebuje czasu, zeby sie przed Toba znow
                  otworzyc.
                  • kawitator Re: przegrałem 18.02.07, 17:15
                    Panie Nikt Szarpiesz sie pan strasznie. Opowiadasz nam swoja opowieść (baśń) wielokrotnie
                    Kochamy sie bardzo jest super Tylko żona mnie nie chcę Nie interesuje jś jako facet.
                    Tak wynika z twoich postów
                    Czy powyciągałeś z tego jakieś wnioski A jakże wnioski są: Cos źle robię !!!
                    Za mało/ za dużo pieszczot.
                    Z misiowaty / za męski.
                    Z bardzo się wczuwam /za mało ja rozumiem
                    *niepotrzebne skreślić
                    Z wniosków wynika twoje działanie
                    Zmienię się i będzie dobrze
                    Ponieważ nie jest dobrze wpadasz w desperację zamiast zastanowić sie raz jeszcze
                    Twoja żona cię nie chce jako faceta
                    Poszukaj przyczyn w niej a nie u siebie
                    Nie lubi seksu w ogóle ?? Lubi seks z akurat z innym facetem? Nie lubi seksu z tobą bo się odwidziało, z powodu staju, znudzenia, wypalenia, much w nosie lub rzeczywiście z powodu twoich wyskoków
                    Najpierw sprawdź to po kolei a potem zastanów się co z tym zrobić
    • dadaczka Re: Mam dość 18.02.07, 18:00
      mam dość: tego, że mąż mnie traktuje jak wspolnika rodzinnego "interesu", który
      ma do wykonania swoją rolę (matki i opiekunki) i na tym koniec,
      ma dość braku rozmowy, bo rozmowa konczy się w chwili, kiedy się zaczyna (czyli
      po pierwszych moich slowach - chocby w odpowiedzi na jego pytanie) totalnym
      atakiem i opierniczeniem mnie
      mam dosć wymuszonego przeze mnie seksu raz w miesiącu (on nie przejawia żadnej
      inicjatywy, a wręcz robi wszystko, aby uniknąć)
      i to jeszcze (ostatnio) seksu wątpliwej jakosci
      mam dosć poczucia, ze spieprzyłam sobie życie i że już nic nie można zrobić, a
      każda zmiana będzie z róznych powodów katastrofą - jesli nie dla mnie, to dla
      moich dzieci(jest zle, moze być tylko gorzej)
      mam dość wypierania z siebie potrzeb seksualnych i emocjonalnych, bronienia się
      przed samą sobą
      mam dość wszystkiego

      nie ulżyło mi, ale mimo wszystko - dziękuję

      (i przepraszam za podczepienie się pod wątek)
      • mari.na Re: Mam dość 18.02.07, 19:33
        sluchaj nobody, nie poddawaj sie. z tego co piszesz, o czulosci, o zakochaniu a
        takze o tym ze twoja zona zwierzyla sie ze mysli o kochanku, mozna z tego
        wnioskowac ze i JEJ brakuje ognia. nie badz tylko czuly, to TY rzuc sie na nia z
        ogniem w oczach, to ty zainicjuj sytuacje i pieszczoty, ktore pokaza jej twoje
        swieze ciagle, mocne pragnienie. Dotykaj jej nie lekka muskajaca czula reka ale
        z naciskiem oddychajac szepczac jej cos milego i pikantnego, lekko, w ucho, daj
        jej poczuc ze jest seksowna. ty narzekasz ze ona cienie pragnie, moze czeka na
        to samo od Ciebie

        zycze powodzenia, czasem czulosc nie wystarcza, kobiete od czasu do czasu trzeba
        "wziac" a juz zwlaszcza w dlugotrwalym, "zastalym", "zbyt bezpiecznym" zwiazku

        pozdrawiam

        mari
        • n0b0dy030 Re: Mam dość 19.02.07, 07:37
          dobra...pospieszyłem sie niepotrzebnie z tym niedzielnym postem.
          Jest zmiana...rozmowa przyniosła efekty...wytłumaczylismy sobie pewne sprawy.
          Pomijając niedzielny poranek mogę smiało powiedziec ze wczorajszy dzien był
          jednym z najlepszych (licząc ostatnie 7-8 lat).

          Dziękuje wszystkim za słowa pociechy jak i krytyki.
          Mam nadzieję że jeśli tu cokolwiek jeszcze napiszę to nie o swoich problemach.

          Dziekuje i pozdrawiam
          • kitek_maly Re: Mam dość 19.02.07, 11:22
            :) a czemu oceniasz dzien jako najlepszy od tych kilku lat?
            o sukcesach jest duzo przyjemniej poczytac niz o problemach :)
    • dariap16 Re: Mam dość 19.02.07, 11:41
      wiem co czujesz, czuję się tak samo

      dlaczego to wszystko musi być takie skomplikowane?

      czyjaś żona
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka