23.04.07, 11:27
kochani.
nie jestem mężatka i o dniedawna zaczęłam zycie sexualne.
Nie,nei jestem nastolatką, mam 25 lat. pomyslicie jakas neidzisiejsza,ze tka
pozno??? jakie przygody były,ale teraz jest to powazna historia.
Al ejest problem. Nie mma orgazmu. Moz eot smieszne,ale...ja do konca nei
rozumiem jka ten orgazm wygląda. Wiem,wiem czytam, dopytuje i...Moze ktoras z
was mi pwoie jak sie objawia u Was orgazm?
Tzn. jes tmi abrdzo dobrze, jestem silnie podneicona....wydaje okrzyki
nawet.... ale partner twiwedzi,ze ja nei mam orgazmu. Mis ie wydaje ze to
wlasnei jest to???
pomozcie!!! proszę!!!
Obserwuj wątek
    • acti1 Re: orgazm 23.04.07, 12:30
      Mialem dziewczynę nie mogaca dojsc do orgazmu, dochodzilo u niej do slinienia sie w czasie "pracy" i wogole duzej checi/poswiecenia, ale nigdy nie dochodzilo do orgazmu...Mam swa/nie swoja-przeczytana/ teorie:

      Otoz kobiety "ucza sie" rozpoznawac symptomow "dojscia" i musza to "trenowac", ale ze wzgledu na brak podswiadomych bodzcow (natura sama broni je przed tym "sportem"), czyli brak polaczen w mozguu ktore z automatu lacza sie w skojarzenia ku stosunkowi (jak to jest u mezczyzn) w obecnosci erotycznych bodzcow, zwlaszcza ze kultura tez takowych w stosunku do kobiet "unika", takie kobiety nie maja zbyt wielu samoistnych okazji do budowania takich "odruchow". Na w takiej syt. wystarczy "zle", "niepelne" pierwsze doswiadczenie (moze byc ono wyimaginowane np pod wplywem serii interpretacji jakiejs sytuacji przez kolege, brata, matke, czy film) oddalaja sie u takich osob "checi do". I kólko sie zamyka.

      W przypadku mojej dawnej partnerki bylo to polaczone z pozornym olbrzymim "wyluzowaniem erotycznym" (gadka) spowodowanym najprawdopodobniej zbyt niedojrzalymi (w ujeciu jak wyzej) przygodami we wczesnej mlodosci. Dziewczynie pozostala umiejetnosc "luzu", ale bez przyjemnosci. Raczej z tego kobiecie b. trudno "wyjsc".
      Inna taka przygode - jeszcze jako "niewinny" ("ustawila" mnie do tego i te druga, chyba nasza kolezanka/przyjaciele) - mialem z dziewczyna o kilka lat starsza, ktorą (z powodu stulejki) kochalem non-stop 45 min i jeszcze..., ale mimo -jak dzis dopiero wiem - pewnych zewnetrznych objawow, ze przezywa "to cos" to NAPEWNO do orgazmu dziewczyny nie doprowadzilem. W domu miala sztucznego czlonka (od swego partnera do "cwiczen"), posiadala tez tego swego partnera - wtym czasie - na dluugim wyjezdzie (kilka mies) i byla bardzo inteligientna i temperamentna, ale niestety miedzy nasza grupa bylo - jak sie okazalo pozniej - wiadomo, ze "nie dochodzi". Ja jej tez nie pomoglem - nawet jako ten baardzo niewyzyty...Stad ma opinia, ze jak sie kobieta nie nauczy, jak przejdzie jej okres w ktorym jest w stanie sie "tego" nauczyc, to pozniej chyba jest to niemozliwe.

      Obie partnerki (a wspominam je z sentymentem), mialy na szczescie jedna ceche: mezczyzni je krecili pomimo ze nie dazyly do uzycia ich w celach lozkowych i nie odcinaly sie od sexu (wychodzacego w ich przypadku od mezczyzn), ba, obie chcialy jakos uczestniczyc w niwelowaniu meskiego napiecia, w meskim orgazmie, np. poprzez nieodrzucanie "wysysania malego".
      • czerwone_francuskie Re: orgazm 23.04.07, 17:22
        a wiesz co Tobie sprawia przyjemnosc? probowalas sama znalezc swoje erogenne
        miejsca? A moze za bardzo skupiasz sie na tym co dzieje sie w Twojej glowie? Za
        bardzo wyczekujesz, zamiast wsluchac sie w swoj organizm, kiedy sie kochacie? i
        Pozwolic rzeczom byc?
        Po pierwsze, nie panikowalabym. po drugie, najpierw sprobowalabym poprosic
        partnera, zeby doprowadzil mnie do orgazmu lechtaczkowego...albo lepiej,
        najpierw sprobowalabym zafundowac go sobie sama.
        • caisis Re: orgazm 23.04.07, 19:33
          Widocznie nie trafiłaś jeszcze na faceta,który poruszyłby w Tobie tę czułą
          strunę.Orgazm rodzi się w mózgu a dozanjemy go właśnie.Jeśli chcesz go doznać z
          partnerem z którym teraz jesteś mogę Ci jedynie doradzić: zaakceptują go przede
          wszystkim takim jaki jest a gdy się kochasz, to wyłącz rozum/jego używaj do
          zabezpieczenia przed niechcianą ciążą/ i daj się ponieść fali rozkoszy.I bardzo
          ważne,nie chciej orgazmu na siłę,nie myśl tylko o nim,bo nic z tego nie
          będzie.On przyjdzie sam gdy się wyłączysz i otworzysz na doznania rozkoszy,a te
          zapewniam Cię są niesamowite.Będziesz mogła powiedzieć: byłam w raju choć na
          ziemi.I tego z całego serca Ci życzę.
          • acti1 Re: orgazm 23.04.07, 20:59
            Tez prawda, ze dziewczyna nie trafila na "swego", jest mloda i w mozgu jeszcze jej neurony potrafia znalezc odpowiednia "sciezke". Z drugiej strony przeciez ona chyba juz wie ze to ma byc przyjemne i przypominanie/uswiadamianie jej tego moze byc dla niej klepaniem po garbie...Delikatna sprawa...Sadze, ze jest tu cos analogicznego do tego co moge zaobserwowac u niektorych mezczyzn, ze traktuja zycie seksualne "nie w pelni", choc je "poprawnie" uprawiaja nie rozumieja ze cos traca. W meskim wydaniu, jest to nieumiejetnosc laczenia orgazmu z "wznioslym" przezyciem psychicznym, kiedy to meski orgazm doprowadza do chwilowego (conajmniej) zakochania sie w osobie dajacej rozkosz, do chwilowego oddania sie jej w sposob skrajny, zapomnienia sie itp. (stad ja czesto nie rozumiem kobiet odrzucajacych danie mezczyznie seksu oralnego, ktory uwazam za WZAJEMNE oddanie, czyli ze M sie tu moze bardzo na chwile zatracic). Na przeciwnym biegunie jest typ "chlopa" z jakbym to ujal niwyksztalcona umiejetnoscia przezycia "tego" psychicznie, traktujacy orgazm bardziej fizycznie (z automatu mu "wychodzi"), co ja rozpoznaje po "luzackim", ambicjonalnym podejsciu do relacjonowanego zblizenia. Takim M. jest latwiej zyc, latwiej byc z niedopasowana partnerka, bo moze zastapic ja inna na boku, lepsze jest to dla trwalosci zwiazku i dla rodziny itp itd. To co mowie jest oparte na obserwacji znajomych M, ktorym zawsze dziwie sie takiej "sily charakteru" w tych sprawach, tej ich "meskosci"...Ale do rzeczy, tak jak moi tzw. "meni" juz sie nie nigdy nie zmienia, tak u "bezorgazmowej" kobiety jakis utrwalony zbyt gleboko nieprawidlowy sposob odczuwania erotyki (w fizycznym zblizeniu) moze byc nie do cofniecia (powtarzam sie , wiem)...Trudno kogos nauczyc czegos czego glebiej nie kojarzy, cos jak z ludzmi po urazach mozgu "nagle" zbyt prostackimi (byl taki film zrobiony p. BBC niedawno). Osoby takie mowia, ze rozumieja ze zle im wiele kontaktow z innymi wychodzi, ale nie czuja "z siebie", ze czynia w danej chwili foult-pas (ale to inny temat)...Partner tej dziewczyny oczywiscie nie moze sie spieszyc, ale moze to juz w jej przypadku przepadlo (teraz ide po rozum do glowy ze moze ona - "mezatka" - trolluje?). Znalem taka kobitke, baardzo energiczna, pewna siebie, fizycznie bardzo sprawna, niwielka i b. zgrabna, wygadana itp. , ktora opowiadala mi o swym pierwszym razie. Otoz doprowadzila do super wygodnej dla siebie sytuacji i "szykan" ktore wymogla na wieczorze z pierwszym partnerem i moze to ja uchronilo przed "zlym" zakodowaniem sobie tego przezycia (mimo wszystko nie doznala orgazmu, ale i nie zniechecilo jej to..)...
    • eeela Re: orgazm 23.04.07, 23:53
      Zalezy, ktory.
      Lechtaczkowy trudno z czymkolwiek pomylic, bo jest ostry, gwaltowny, krotki,
      ale, hmmmm, dosadny :-) Ludzic sie co do pochwowego jest trudniej, bo stymulacja
      koitalna ogolnie i calosciowo dostarcza dosc mocnych wrazen, nawet jesli tego
      orgazmu nie ma. Orgazm pochwowy jest dluzszy, mniej wyrazisty, ale glebszy,
      reakcja organizmu jest o wiele silniejsza niz na orgazm lechtaczkowy - mozna
      miec niekontrolowane skurcze miesni, drgawki, niekontrolowany odruch szlochu,
      krzyku, smiechu, a przede wszystkim bardzo silne i niekontrolowane skurcze
      pochwy - tzw. miesnia Kegla. Orgazm pochwowy, jak mi sie zdaje na podstawie
      lektur i wlasnego doswiadczenia, jest nie do osiagniecia niejako automatycznie,
      umiejetnosc osiagania go przychodzi z czasem, przy dlugodystansowym regularnym i
      satysfakcjonujacym (rowniez - a w niektorych przypadkach przede wszystkim
      emocjonalnie) pozyciu. Mozna przyspieszyc te naturalna edukacje, cwiczas
      wspomniany miesien Kegla - zarowno przy stosunku, jak i w sytuacjach
      pozaseksualnych, sprzyjajacych cwiczeniom. Regularna praca miesniem Kegla
      podczas koitacji z czasem doprowadza do umiejetnosci dojscia do orgazmu w sposob
      niemal calkowicie kontrolowany (czytaj: kiedy tylko zechcesz).
      • eeela Re: orgazm 23.04.07, 23:54
        Przepraszam, w drugim zdaniu powinno bylo byc 'ludzic sie jest latwiej' -
        zmienilam koncepcje zdania w trakcie pisania go, i takie sa efekty :-)
    • bugbuddy Re: orgazm 24.04.07, 08:14
      Po pierwsze uspokój się. Na razie jesteś tak zestresowana brakiem orgazmu, że sadzisz literówki jedna za drugą ;-)
      Może już pora przestać sobie wmawiać co jest a co nie jest - Tobie jest dobrze, a partner dołuje Cię tw
      • bugbuddy Re: orgazm 24.04.07, 08:15
        Wrrr! Za wcześnie się wysłało...

        Po pierwsze uspokój się. Na razie jesteś tak zestresowana brakiem orgazmu, że sadzisz literówki jedna za drugą ;-)
        Może już pora przestać sobie wmawiać co jest a co nie jest - Tobie jest dobrze, a partner dołuje Cię twierdząc 'że to nie jest to'.
        • gmbh1 Re: orgazm 24.04.07, 09:53
          dziękuję!
          masz rację.
          jest mi dobrze,przyjemnie i jestem podniecona.Al ejest mi strasnzie przykro
          kiedy widze jego zmartwiona mine,ze nie maiłam orgazmu.
          Tłumaczę mu,z ejest mi cudownie,ze z czasem poznamy swoje ciała itp i będzie
          jeszcze cudowniej.Ale on jest zmartwiony i to powoduje,ze mam stres przed
          kochaniem się!
          • mirabellka5 Re: orgazm 24.04.07, 10:26
            czerwone_francuskie napisala


            a wiesz co Tobie sprawia przyjemnosc? probowalas sama znalezc swoje erogenne
            miejsca? A moze za bardzo skupiasz sie na tym co dzieje sie w Twojej glowie? Za
            bardzo wyczekujesz, zamiast wsluchac sie w swoj organizm, kiedy sie kochacie? i
            Pozwolic rzeczom byc?
            Po pierwsze, nie panikowalabym. po drugie, najpierw sprobowalabym poprosic
            partnera, zeby doprowadzil mnie do orgazmu lechtaczkowego...albo lepiej,
            najpierw sprobowalabym zafundowac go sobie sama.


            popieram najpierw naucz sie sprawiac przyjemnosc sobie sama jak juz nauczysz
            doprowadzac sie do orgazmu wprowadz swoje metody do waszego wspolzycia.
            powodzenia
    • miedzianakonefka Re: orgazm 24.04.07, 10:39
      Dawno dawno temu kobiety wogóle nie miały orgazmu. Dopiero jak pojawiły się
      książki i czasopisma to dopiero przeczytały i dostały :> A spróbować samemu się
      popieścić i zobaczyć co się stanie to się nie da? Sory że ironicznie ale to
      poszukiwanie orgazmu w książkach i gazetach tak ostatnio modne trochę mnie
      irytuje.

      Pozdrawiam
      • gmbh1 Re: orgazm 24.04.07, 11:33
        witam,
        dziękuje
        tak,tak wiem,wiem.
        Przed poznaniem Wojtka uzywałm wibratora...było mi cudownie.
        On twierdzi,ze to wlasnie przez to teraz z nim nie moge dojsc.
        Ale...wibrator dawał mi przyjemnosci takie jak teraz...no moze troszke
        silniejsze...ale czy to byl orgazm?
        moze to smieszne,albo glupie,ale..mi sie wydaje ze to co sie dzieje to wlasnie
        orgazm.....jest mi bardzo przyjemnie....mma silne podniecenie....,pokrzykuję....
        np. na jezdzca jestem bardzo silnie podneicona.....wykonuję abrdzo szybkie
        ruchy..a potme padam ze zmęczenia...czy to wlasnie nie to???????
        • bugbuddy Re: orgazm 24.04.07, 13:39
          Czy Ty nas aby nie podpuszczasz?
          • gmbh1 Re: orgazm 24.04.07, 13:49
            dlaczego tak sądzisz???
            NIE! absolutnie!
            • acti1 Re: orgazm 24.04.07, 14:09
              ze tez podpuscic sie dalem...((( ale co popisalem, to "moje" (przynajmniej "styl" pocwiczylem), a dlaczego tak uwazam? Bo zarzucilas wedke i juz tylko czekasz na reakcje, bawisz sie wpisami innych (typowe dla trolla), nie potrafisz uczestniczyc w dalszym ciagu watku i podawac np. swych motywow...Cos jakby ci wyobrazni juz nie starczalo. Zadac pytanie "alez skad macie takie podejrzenia?" to algorytm kawiarnianej gadki malolatow....Wlaczyc sie b. "plasko" do innego watku o smierdzacych "nozkach" itp to to samo twe trollowanie bez wyobrazni....
              • gmbh1 Re: orgazm 24.04.07, 14:23
                nie masz ochoty to nei pisz do mnie!
                a troll jestes sam i to beznadziejny!
                • acti1 i skonczylo sie trollowanie ) 24.04.07, 14:26
    • gmbh1 Re: orgazm 24.04.07, 14:46
      rozmawiam prywatnie na gg z jednym z Was
    • gmbh1 Re: orgazm 24.04.07, 15:11
      to zadne trolowanie
      i bardzo Wam wszytkim dziekuje za listy!
      pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka