Dodaj do ulubionych

nie pociągam

14.05.07, 08:30
nie pociągam mojego faceta... zdarza sie, ze "mięknie" w czasie stosunku.
ostatnie doswiadczenie to brak wzwodu podczas pieszczenia mnie oralnie.
odechciewa mi sie wszystkiego... jakies sugestie? porady?
Obserwuj wątek
    • lava71 Re: nie pociągam 14.05.07, 09:27
      Napisz więcej. Ile macie lat, ile jesteście ze sobą, jak długo ten stan trwa i
      czy tak było od zawsze? Czy facet ma stresującą pracę, czy dbacie o zdrowie i
      wygląd, czy staracie się urozmaicać życie .. nie tylko to w alkowie.
      Na podstawie stwierdzenia, że mu mięknie nic się nie da wywnioskować.
      • nusia06 Re: nie pociągam 14.05.07, 17:04
        Jestesmy obydwoje po 30-tce, ze soba 2 lata. Bywalo juz tak jakis rok temu,
        kiedy moj mezczyzna mial stres zwiazany z praca. Potem wydawalo mi sie, ze to
        raczej nie tyle praca co nuda. Obecnie prace ma przecietna, wiadomo stres raz
        jest raz nie ma, ale wszsytko w granicach normy. Po prostu nie moze mnie
        oposcic mysl, ze to z powodu znudzenia moja osoba, brakiem jakichs dodatkowych
        bodzcow. Urozmicen brak z sypialni. W zyciu jest ok. Mnie natomiast marazm w
        lozku dobija.
    • glosatorr Re: nie pociągam 14.05.07, 10:49
      nusia06 napisała:

      > nie pociągam mojego faceta...

      Wybacz, ale to złe wnioski - tzn. mylne

      >zdarza sie, ze "mięknie" w czasie stosunku.

      Na to, że facet mięknie (czyli był wcześniej twardy) wpływa
      setki czynników. Zastanów się np. czy np. nie zabrakło Wam "tlenu",
      czyli gdzie to robiliście, czy np. Twój Pan nie palił przed,
      czy np. nie naciskalaś go właściwie (czyli np. nie "wbijałaś" się zbyt mocno,
      co przy Paniach trochę ważących może spowodować efekt Carazza), czy np. on np.
      nie zosał wcześniej wymęczony, czy np. nie byłaś za wilgotna i on "stracił
      przyczepność", czy nie zabrakło stymulacji wzrokowej, czy coś nie odwróciło
      jego uwagi, czy np. mu za bardzo zależało na sukcesie (czyli miał obawę, że jak
      sflaczeje, to bedziesz miała pretensje), etc. etc. Męski penis i sfera erotyczna
      wbrew ogólnym poglądom jest bardziej złożona niż u kobiet. Po drugie podlega
      też wahaniom - nawet lekkie obniżenie ciśnienia krwi może zdrowemu samcowi
      spuścić krwi (czasami mała czarna działa pobudzająco przed - zaproponuj to
      swemu lubemu). Na końcu jest dopiero to co Ty nazywasz brakiem pociągu.

      > ostatnie doswiadczenie to brak wzwodu podczas pieszczenia mnie oralnie.

      A tu zadziałał stary mechanizm występujący u mężczyzny: tak się skupia na
      dawania rozkoszy kobiecie, że zapomina o sobie. Albo: Ty robisz coś
      niewłaściwie a męzczyzna by Ci nie zrobić przykrości po prostu daje Tobie
      więcej. Nie zastanawiałaś się, że on pieszcząc Ciebie a Ty pieszcząc go
      niewłąściwie sprawia, że po prostu nie możecie zlapac rytmu?
      Bo z tego co piszesz - pieściliście się w pozycji 6-9 - A tutaj niestety jeśli
      nie ma zgrania miedzy partnerami - tylko jedna strona może być zadowolona.

      > odechciewa mi sie wszystkiego... jakies sugestie? porady?

      Myślę, że Twój facet to wyczuwa - daje Ci wszystko z siebie
      ale czując Twoje niezadowolenie - niestety "spuszcza" z tonu.
      Myślę, że Tym razem to Ty zawiodłaś- nie on.
      No chyba, że czegoś nie powiedziałaś.
      Ile np. macie lat? I jak długo ze sobą sypiacie?


      Ukłony
      • nusia06 Re: nie pociągam 14.05.07, 17:11
        chcialabym sie mylic, nawet nie wiesz jak bardzo. ale jest cos takiego jak
        intuicja kobieca, plus widze co sie dzieje w lozku i stad te wnioski....
        co do czynnikow "fizjologicznych" to takowe, przez ciebie wymienione, nie mialy
        wplywu.
        jesli chodzi o stymulacje wzrokowa, to moj partner preferuje pozycje tylne,
        zadne tam patrzenie w oczy;-), czesto je nawet zamyka! co doprowadza mnie
        do...cholery.
        Moze znaczenie mial fakt, ze ostatnio miewam pretensje... okazuje swoje
        niezadowolenie itp.
        co do oralnych historii, to nie byla to pozycja 6/9, tu pole do popisu mial on
        i jak widac nie sprawia mu przyjmnosci pieszczenie mnie w ten sposob. Musialam
        sie tego jakis czas temu wrecz dopraszac.
        Nie czuje w jego zachowaniu pozadania,namietnosci, czuje jakby spelnial swoj
        obowiazek.
        • be_lata1 Re: nie pociągam 14.05.07, 17:49
          Domyślam się, czuję a czy nie pora na najzwyklejszą w świecie rozmowę? Mam uraz
          do zostawiania rzeczy ważnych tylko domysłom. Domyślać sie można do upojenia
          ale to nie daje nam żadnej pewności. Niech się facet wypowie o co chodzi.
          Czasami można się zdziwić jak nasze domysły są dalekie od prawdy.
          • romulus11 Re: nie pociągam 14.05.07, 18:02
            Moze sprobowal z inna i teraz go nie pociagasz.To bardzo typowe!!
          • nusia06 Re: nie pociągam 14.05.07, 18:16
            rozmowe?
            probuje, ale jakos nie wychodzi. okazuje sie, ze: "marudze, albo gadam glupoty,
            albo potrzebuje lekarza". rozmowy unika jak moze... a jesli juz drazylam temat
            to slyszalam w odpowiedzi: "zrob cos", pytam sie a co bys chcial?, "nie
            wiem", "nie moge ci powiedziec bo nie bedzie zaskoczenia". takze naet rozmowy
            na temat czego nam brakuje trudno przeprowadzic. tzn. ja wyglaszam swoje
            kwestie, ale pozostaja jakos tak bez echa... a dowiedziec sie od drugiej strony
            jakos nie moge
            • glosatorr Re: nie pociągam 15.05.07, 09:44
              No to masz problem z facetem a nie jego wzwodami.
              I ten problem rozwiąż bo tak na prawdę widzę, że skupiasz się na skutkach
              a nie na przyczynie. A z tego co do tej pory napisałaś - przyczyna tkwi w
              niedojrzałości Twojego partnera. I może w czymś jeszcze o czym ani Ty ani nikt
              z Czytelników nie wie a domysły można mnożyć.
              Jedno jest pewne - Twój facet ma problem i tak mu po prostu powiedz.
              Że choćbyś na głowie stanęla, jemu nie stanie.
          • glosatorr Re: nie pociągam 15.05.07, 09:41
            Podpisuję się pod Przedmówczynią - zostaje tylko rozmowa.
            Z tego co piszesz w grę może wchodzić wszystko. Od obawy, że
            Pan po prostu faktycznie traci zainteresowanie Tobą po samonapędzającą się
            spiralę stresu i obaw.
            Myślę, że szczera rozmowa wyjaśni wiele.
            • liilka1 Re: nie pociągam 15.05.07, 15:30
              a może spróbuj go jakoś postymulować? pończochy? body z dziurką? świetna
              bielizna? ja raz w msc próbuje tak zaskoczyc moje K.:-) efekt zdumiewający:-)
              • nusia06 Re: nie pociągam 15.05.07, 17:43
                dobry pomysl dla osob z silnymi nerwami;-) raz zrobilam kolacje, jedno z
                ulubionych dan, ubralam sie, swiece, nastrojowa muzyka i co? po przyjsciu pan
                zasiadl przed tv mimo "natroju", moj czar tez prysl. innym razem musialam
                przesunac sie z wizji, bo wlasnie ubrana w ponczochy zaslanialam wazny moment
                strzelenia bramki w meczu... nie zdarza sie to oczywiscie notorycznie, ale
                nawet sporadycznie to dla mnie za duzo i jakos tak zostaje w pamieci. a moze ja
                sie zle do tego zabieram...
                • kampai A może mu się po prostu znudziło 15.05.07, 22:10
                  Przecież landrynki też są słodkie, ale się nudzą. Samoloty skleja się też do
                  jakiegoś wieku, potem zainteresowania się zmieniają. Kto powiedział, że "te
                  rzeczy" są do 60-tki. Człowiek jest tylko człowiekiem. Nie wymagajmy od siebie
                  za dużo. I nie przesadzajmy z tymi lekarzami.
                  • zlotadusza Re: A może mu się po prostu znudziło 15.05.07, 22:27
                    Mi np czekolada nigdy się nie nudzi, nawet jak jestem na ścisłej diecie, nie
                    odmówię sobie kawałeczka.
                    To raczej kwiestia tego, co się na prawdę lubi. Jeśli coś raz zasmakuje tak, że
                    wpadamy wręcz w nałóg, to raczej cos takiego łatwo się nie nudzi. Inna sprawa,
                    jeśli coś zawsze miało mdły smak i się jadłobo akurat to się miało pod ręką
                    będąc na głodzie. Coś takiego jak najbardziej, może się znudzić... i to bardzo
                    szybko...
                    • zlotadusza Re: A może mu się po prostu znudziło 15.05.07, 22:31
                      Nusia, ja mam chyba trochę podpbny problem do Twojego z moim mężem. Radzę Ci,
                      puki dzieci nie masz z tego związku, BIERZ NOGI W ZAPAS! Uciekaj jak najdalej!
                      Uwierz w to, że jeszcze spotkasz miłość swojego życia i nie daj sobie wmówić,
                      że to mrzonki.
                      • cyklista6 Re: A może mu się po prostu znudziło 17.05.07, 09:27
                        Ojej, może zamiast od razu uciekać trochę popracować nad związkiem?

                        Po pierwsze, bardzo mi się nie podoba że mówisz o kłopotach ze wzwodem jako o
                        jego problemach a nie Waszych problemach. Czy to oznacza, że traktujesz go jako
                        maszynę erekcyjną której wartość spada do zera kiedy nie jest dostatecznie
                        sztywna? Sama sobie odpowiedz. Seks to nie egzamin, a przynajmniej nie powinien być.

                        Niedobrze, że kiedy Ty przygotowujesz kolacyjkę - on siada przez telewizorem
                        (telewizja - podstawowy wróg seksu w długotrwałych związkach!), bo to jest
                        lekceważenie. Taki sygnał "nie obchodzi mnie twój wysiłek i to że się starasz",
                        to fatalnie wpływa na relację.

                        Kiedy piszesz o jego stresach związanych z pracą, nie wspominasz o dwóch
                        potencjalnych źródłach stresu:
                        - czy ta, jak piszesz, średnia praca nie dołuje go właśnie dlatego że
                        poprzednio miał lepszą? Może cierpi bo czuje się jakoś tam zdegradowany? To
                        bardzo niedobry rodzaj stresu bo ciągły i trudny do zapomnienia. Stres związany
                        z jakimś aktualnym projektem jest chyba lepszy bo mniej 'strukturalny'.
                        - czy on się nie stresuje tym, że zdarzyło mu się 'wymiękać' w przeszłości i
                        teraz boi się panicznie, że zdarzy się to ponownie? No a skoro się boi to
                        oczywiście przytrafia mu się to znowu i koło się zamyka.

                        Na koniec powiem Ci, że kiedy (niestety, bardzo rzadko) mogę sobie spokojnie
                        popieścić swoją żonę oralnie, co bardzo lubię, to też mi lekko erekcja spada.
                        Związane jest to z brakiem bodźców mechanicznych (bodźce wizualne mogą
                        zapoczątkować erekcję ale tylko do pewnego momentu, przynajmniej u mnie - od
                        samego patrzenia fiutek nie będzie sztywny przez godzinę). Nie jest to żaden
                        problem bo wystarczy znowu się przytulić i od razu to nadrabiam. Ale może ten
                        mechanizm u Twojego faceta działa mocniej i stąd taki efekt.

                        Podsumowując - więcej czułości, otwartości i zrozumienia w obie strony - nawet
                        bez Viagry będzie lepiej. Tyle, że obie strony muszą wykazać taką postawę i
                        muszą chcieć. A tego jak to osiągnąć, to już nikt Ci tutaj nie odpowie.

                        Życzę powodzenia!
                        • nusia06 Re: A może mu się po prostu znudziło 18.05.07, 12:25
                          dziekuje za wszelkie sugestie.
                          probowalam po raz kolejny rozmawiac. uslyszalam zdziwienie, ze powinien sie
                          ciagle starac, zdobywac mnie. uslyszalam, ze przeciez mnie widzi codziennie to
                          nie zauwazy ze mam np. cos nowego na sobie, za to popatrzec w okolo na inne
                          osoby jak najbardziej. przeciez ja jestem na codzien. brak checi do zabawy w
                          piatek po weekendzie - a i owszem, bo przeciez jest sie zmeczonym po calym
                          tygodniu pracy. wyjscie z innymi osobami, a i owszem, bo przeciez z nimi to nie
                          wychodzi sie codzienie. czuje sie fatalnie. nie mam pomyslu co z tym fantem
                          zrobic. wyc mi sie chce...
                          • glosatorr Jesteś już codzienna więc on się nie stara... 18.05.07, 12:55
                            nusia06 napisała:

                            > dziekuje za wszelkie sugestie.
                            > probowalam po raz kolejny rozmawiac. uslyszalam zdziwienie,

                            Witaj - ten typ tak zawsze ma - ciągle się dziwią jak te pielikany :-)

                            > ze powinien sie
                            > ciagle starac, zdobywac mnie. uslyszalam, ze przeciez mnie widzi codziennie
                            > to
                            > nie zauwazy ze mam np. cos nowego na sobie, za to popatrzec w okolo na inne
                            > osoby jak najbardziej.

                            No to powinnas mu powiedzieć, że jeśli jesteś już dla niego codzienna, to nie
                            można bardziej kobiecie napluć w twarz. Wiesz, powinien odkryć, że któregoś
                            dnia może Cię już nigdy nie zobaczyć...

                            >przeciez ja jestem na codzien. brak checi do zabawy w
                            > piatek po weekendzie - a i owszem, bo przeciez jest sie zmeczonym po calym
                            > tygodniu pracy.

                            A co on takiego robi? Nawet górnik po szychcie pójdzie w ramiona swojej kobiety!
                            Niech wiec odpocznie raz i solidnie z piatku na sobotę a od rana niech Ci i
                            sobie dogadza!

                            > wyjscie z innymi osobami, a i owszem, bo przeciez z nimi to nie
                            > wychodzi sie codzienie. czuje sie fatalnie. nie mam pomyslu co z tym fantem
                            > zrobic. wyc mi sie chce...

                            No to zdaj sobie sprawę, że jesteś dla niego codzienna - jak sniadanie, ktore
                            może mu robisz, obiad, który mu przygotowujesz i wszystko to co mu z siebie
                            dajesz, jest już codzienne. A to oznacza, że Pan już nie musi się starać,
                            wysilać ani robić cokolwiek, bo wie - że Ty bedziesz zawsze codziennie pod
                            ręką.


                            I jedyną rzecz jaką możesz zrobić - to pokazać mu, że się cholernie myli.

                            A wiesz co zrobić?
                            A zaskocz go - np. znikając na parę dni - ciekawe, czy zauwazy Twoja
                            nieobecność. A potem mu nie mów co robiłaś. Bądź tajemnicza.
                            Choćbyś nawet przesiedziała weekend u nieznanej mu koleżanki.
                            A jak bedziesz wychodzić, to odstaw się jak żona stróża w Boże ciało, załóż
                            seksowną bieliznę, na jego oczach zadbaj o fryzurkę intymna, niech sobie
                            popatrzy jak wciągasz pończochy, zakładasz ekstra ciuchy, malujesz się i bez
                            słowa kiedu on gapi sie w TV wychodzisz mówiąc: Nie wiem kiedy wrócę...
                            I nie odbieraj komorki, niech się podenerwuje, niech go zaatakują miliony mysli.
                            I potem napisz co się działo jak wrócilaś np. nasępnego dnia w południe ;)_))
                            Jeśli to nie zadziała, jeśli to nie unaoczni mu, że może Cię stracić - to
                            kopnij go w tyłek i znajdz sobie takiego, który dla Ciebie straci głowę... i
                            tracić będzie... codzinnie.
                          • wiktoriada111 Re: A może mu się po prostu znudziło 18.05.07, 12:57
                            Napisałaś,że jesteście ze sobą dwa lata... W większości związków jest to
                            właśnie czas kryzysów, przewartościowania i problemów. Po prostu minął okres
                            zauroczenia, poznaliście się bliżej, przez dwa lata człowiek nie może ukrywac
                            wad, które na początku związku jakoś łatwo jest maskować, poza tym zakochane
                            osoby mają tendencję do patrzenia na drugą osobę dośc wybiórczo:-)Teraz
                            nadszedł czas szczerości, zastanowienia się co dalej, zrobienia, jakkolwiek
                            małodusznie do brzmi, bilansu plusów i minusów związku. Zastanowić się czy z
                            zauroczenia rozkwitła miłość, czy uczucie gdzieś zanikło, zatrzymało sie lub
                            przekształciło w przyzwyczajenie z obawy przed samotnością... to jest moim
                            zdaniem Twój problem i może i jego. Pomyśl czy to jest to czego chcesz od
                            życia... i nie idź w tych rozmysleniach na żadne kompromisy... Zastanów się czy
                            problemem jest siur który nie chce stanąć, czy to że zwisający siur należy do
                            nie tego co trzeba faceta?
                            • nusia06 Re: A może mu się po prostu znudziło 18.05.07, 14:19
                              > problemem jest siur który nie chce stanąć, czy to że zwisający siur należy do
                              > nie tego co trzeba faceta?

                              mysle, ze jesli juz jest to wlasnie jego problem. a konkretniej moze to ja nie
                              jestem ta wlasciwa dla niego... bo chyba nie zachowuje sie tak jak opisalam
                              wczesniej, mezczyzna, ktory kocha swoja partnerke, chce z nia byc. nie chce mi
                              sie wierzyc ze nie zauwaza sie nowego ubrania ukochanej kobiety, ze z ukochana
                              kobieta nie chce sie bawic, jest sie ciagle zmeczony, wybiera sie rozrywke
                              przed tv, ze ukochana kobieta staje sie codziennoscia, w ktorej brak chceci i
                              zapalu do zdobywania, "wysilania" sie itp....

                              ciekawi mnie tez jeszcze jedna sprawa. czy mozna zgeneralizowac ze pewien typ
                              tak ma, czyli brak stalosci, potrzeba ciaglych nowych doznan, oka nie cieszy to
                              co zdobyte i jest w domu, nawet jesli jest atrakcyjne, bo po prostu opatrzylo
                              sie. pewna rodzaju niedojrzalosc czy jest to raczej kwestia tego, ze dla tego
                              wlasnie mezczyzny ja jestem nie wystarczajaco dobra, atrakcyjna, ciekawa itp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka