Dodaj do ulubionych

Teraz bedzie inaczej

19.06.07, 19:05
A ja postanowiłem, że nie będę już bzykał swojej żony.

Nie zasługuje na to. Zawsze miała tego ile chciała. Zawsze byłem czuły,
gotowy na każde jej skinienie. Komplementy, kwiatki bez okazji, masarze,
długa gra wstępna. No starałem się, bo chciałem być dobrym kochankiem, i mi
sprawiało to niemałą przyjemność.

Ale teraz już z tym koniec. Nie dam jej więcej i tyle.

I co wy na to?
Obserwuj wątek
    • miszpat zatem 19.06.07, 19:13
      zaczynasz się umartwiać, jak dla mnie bomba.
      Polecam jeszcze szatę z wora i popiół na głowę.
      • miedzianakonefka Re: zatem 19.06.07, 19:19
        Wór, popiół ? Przecież to nie Robinson z bezludnej wyspy :P

        Alleluja i do przodu...
        • miszpat skąd wiesz? 19.06.07, 20:04
          ja tam jakieś ruchy ascetyczne widzę. Robinson to może był i samotnikiem ale do
          samo umartwiania to mu raczej daleko było, że już o toalecie ala pustynna nie
          wspomnieć.
          Tu ewidentny przykład prowokacji nowego bractwa pustelniczego. Na końcu będzie
          link do strony gdzie za niską opłatę można będzie wynająć sobie "własną" samotnię.
          • miedzianakonefka Re: skąd wiesz? 19.06.07, 20:45
            Ja myślę że znalazł zastępstwo i pęcznieje z dumy a pochwalić sie bliskim nie
            może więc forum :P

            Alleluja i do przodu...
            • teraz_bedzie_inaczej Re: skąd wiesz? 19.06.07, 21:24
              Nie, nie pęcznieję z dumy. Wręcz przeciwnie, wolałbym, żeby moje życie
              potoczyło się inaczej. Nie ma się też czym chwalić.

              Piszę na tym forum, bo pisze tu wiele kobiet, którym faceci nie dają tak
              często, jak one by tego chciały. Zauważyłem, że sam stałem się takim facetem.
              Jest to więc doskonała okazja, żeby wymienić się przemyśleniami, obserwacjami i
              opiniami.
              • miedzianakonefka Re: skąd wiesz? 19.06.07, 21:47
                Coś mi się kolega miesza w zeznaniach. To jak, Najpierw oznajmiamy Urbi et Orbi
                że starej nie damy ani kawałka potem że tak naprawdę to chcemy rozmawiać i
                wymieniać się obserwacjami a w innym poście że jesteśmy towarzyscy i lubimy
                zabalować. Hmmm....

                Alleluja i do przodu...
                • teraz_bedzie_inaczej Re: skąd wiesz? 19.06.07, 22:00
                  Miedzianakonefko:

                  Ja tu nie widzę żadnych sprzeczności. Postanowienie "że starej nie damy ani
                  kawałka" wcale się nie musi kłócić z tym, że "chcemy rozmawiać i wymieniać się
                  obserwacjami" na forum lub z tym, "że jesteśmy towarzyscy i lubimy zabalować".

                  Wydaje mi się, że to raczej Ty zabłądziłeś próbując czytać między wierszami o
                  pustelnictwie lub zastępstwach, a tego tam wcale nie było.
                  • miedzianakonefka Re: skąd wiesz? 19.06.07, 22:22
                    O pustelnictwie nie pisałem. O zastępstwie to ja taki wniosek wysnułem z
                    pierszego postu. Stwierdzenie że mam dość i żadnego seksu z żoną wskazuje na
                    mocne postanowienie nad którym już nie dywagujemy i nie zasięgamy opini bo już
                    postanowiliśmy i koniec kropka. Natomiast "lubię zabalować i jestem towarzyski"
                    wskazuje na to że być może prawdziwe jest to co pomyślałem o zastępstwie. Jest
                    jasność ? Jest. Oczywiście mogę się mylić bo nie siedzę w Twojej skórze i nie
                    wiem jak naprawdę wygląda sytuacja.

                    Alleluja i do przodu...
                    • teraz_bedzie_inaczej Re: skąd wiesz? 20.06.07, 17:41
                      Miedzianakonefko:

                      To nie jest mocne postanowienie, mimo, że można było to odczytać tak z
                      pierwszego postu. Dlatego dywagujemy i zasięgamy opinii. Nie ma koniec
                      kropka, bo życie toczy się dalej i dostarcza nam nowych przeżyć i informacji,
                      które wpływają na nasze dalsze decyzje.

                      To, co pomyślałeś o zastępstwie jest jak najbardziej możliwe, ale jeszcze w
                      sferze rozważań, nie wprowadzone w życie.

                      Jasność jest. Poprzedni post napisałem, aby wyjaśnić sytuację, że żadnego
                      mieszania się w zeznaniach nie ma.
                      • miedzianakonefka Re: skąd wiesz? 20.06.07, 19:08
                        OK rozumiem :) Trzeba tak było od razu...

                        Alleluja i do przodu...
            • miszpat zaraz zaraz 20.06.07, 18:13
              czy Pan Robinson C. miał kozę?
              A wracając do tematu, to o czym to było ;P
          • teraz_bedzie_inaczej Re: skąd wiesz? 19.06.07, 21:20
            Tak jak napisałem, do ascezy, pustelnictwa i samotni mi daleko. Wbrew Twojemu
            przekonaniu prowadzę bardzo intensywne i towarzyskie życie. Uwolniłem się po
            prostu od przekonania, że cudowny, częsty seks z małżonką jest warunkiem
            koniecznym do osiągnięcia szczęścia. Szczególnie, gdy ona wcale o ten seks nie
            zabiega.
            • elein Re: skąd wiesz? 19.06.07, 21:28
              nie zabiega się o to
              1. co i tak się ma podane na tacy
              2. co wcale cudowne nie jest
              3. ..
              • teraz_bedzie_inaczej Re: skąd wiesz? 19.06.07, 21:52
                Elein:

                Dzięki za Twoje trzy grosze. Rzeczywiście być może podane było na tacy. Więc
                teraz nie będzie. Jakiś inny pomysł na rozwiązanie problemu?

                Jeśli wcale cudowne nie było, to nie powinno być szkoda, że już tego nie
                będzie. A jednak jest szkoda. Idealistycznie myśląc, to fajnie by było, gdyby
                coś takiego łączyło małżonków.
                • elein Re: skąd wiesz? 19.06.07, 21:57
                  idealnie by było, gdyby kazdy robił to co lubi bez otoczki "poświęcania się".

                  bo wyszło na to, że poświęcałeś się zapewniając żonie ten super (wg ciebie a wg
                  niej?? rozmawialiście o tym?) seks, a że nie doceniła, to teraz "za karę" go
                  jej nie dasz.

                  generalnie komunikacja wam na pysk siadła i zaczyna się rozliczanie
                  rachunku "krzywd" faktycznych i domniemanych.
                  • teraz_bedzie_inaczej Re: skąd wiesz? 20.06.07, 17:06
                    Elein:

                    Nie, nie poświęcałem się. Ja to bardzo lubię. Lubię dawać kobiecie rozkosz, i
                    dla mnie też jest to coś niezwykłego, fascynującego, coś co uwielbiam. I nie
                    chodzi o to, że nie dam go jej "za karę". Wszak jeśli ona tego nie lubi, to
                    nie będzie to żadna kara. Dla niej powinna to być raczej ulga. Czyż nie?

                    Tak, masz rację. Komunikacja nam zupełnie siadła. Podobnie jak wielu innym
                    osobom piszącym na tym forum. Tylko, że ja wybrałem inne rozwiązanie. Mam już
                    dość ciągłego inicjowania rozmów z mojej strony, tylko po to, żeby potem
                    usłyszeć, że robię jej pranie mózgu. Nie lubi seksu, to go po prostu nie
                    będzie miała.
      • teraz_bedzie_inaczej Re: zatem 19.06.07, 21:15
        Nie, nie zaczynam się umartwiać. Wręcz przeciwnie, zająłem się wreszcie bez
        wyrzutów sumienie sobą. I przestałem próbować uszczęśliwiać ją na siłę. Do
        wora i popiołu na głowę to bardzo daleko.
    • libressa Będzie Cię "bolała głowa" ?? 19.06.07, 19:29
      Libressa
      • teraz_bedzie_inaczej Re: Będzie Cię "bolała głowa" ?? 19.06.07, 21:11
        Tak. Myślisz, że tylko kobiety mogą używać takich wykrętów? Ja "jestem
        zmęczony", "zestresowany pracą", "mam za dużo na głowie", albo "nie potrzebuję
        już tak często". Działa równie dobrze jak ból głowy w wykonaniu kobitek.
        • libressa Re: Będzie Cię "bolała głowa" ?? 19.06.07, 21:40
          ...z tego wniosek,że mężczyźni mają o wiele bogatszy arsenał wymowek.

          Libressa
    • misssaigon na złość babci odmroże sobie uszy:)) 19.06.07, 19:30
      i co ? czekasz na jej wpis na forum?
      • teraz_bedzie_inaczej Re: na złość babci odmroże sobie uszy:)) 19.06.07, 21:38
        Nie. Nie sądzę, żeby na to forum trafiła. Wcale na to nie czekam.
    • justyna.ada bo.....? 19.06.07, 19:30
      ja rozumiem, że aż drżysz z niecierpliwości, aż forum zapyta cię: dlaczego,
      żebyś mógł powiedzieć czemu mianowicie ona nie zasługuje.
      >
      >
      >
      > I co wy na to?

      No na razie to nic, bo nic nie wiemy. No nie bądź taki, no już powiedz....
      • teraz_bedzie_inaczej Re: bo.....? 19.06.07, 21:46
        Nie drżę z niecierpliwości, choć oczywiście mam nadzieję na konstruktywną
        rozmowę. A dlaczego, to napisałem już powyżej. Mam już dość dwojenia się i
        trojenia z mojej strony. W naszym związku nie ma równowagi. Mi się zawsze
        wydawało, że seks powinien scalać związek, i powinien być radością dla obojga.
        Sytuacja, w której druga strona tego nie dostrzega nie jest już dla mnie
        zadowalająca.

        Poza tym ona jest po prostu niemiła. Ja starałem się do tej pory przechodzić
        nad tym do porządku dziennego i robić dobrą minę do złej gry. Nie mam ochoty
        bzykać kobiety, która mi ciągle robi awantury z byle powodu.
    • angoisse Re: Teraz bedzie inaczej 19.06.07, 19:36
      masaRZE z długą grą wstępną?? brałeś ją na świniobicie czy ki diabeł?;
      • teraz_bedzie_inaczej Re: Teraz bedzie inaczej 19.06.07, 21:28
        Dzięki za wyłapanie błędu ortograficznego, ze który przepraszam. Chodziło mi
        oczywiście o "masaże".
    • te1109 Re: Teraz bedzie inaczej 19.06.07, 20:20
      teraz_bedzie_inaczej napisał:

      długa gra wstępna.> za długa

      No starałem się, bo chciałem być dobrym kochankiem,> tylko się starałeś, a nie byłeś
      • teraz_bedzie_inaczej Re: Teraz bedzie inaczej 19.06.07, 21:33
        > długa gra wstępna.> za długa

        > No starałem się, bo chciałem być dobrym kochankiem,> tylko się starałeś, a
        nie byłeś

        Wcale nie jestem pewien, czy masz rację. Jeszcze nie jest ze mną tak źle.

        Ale być może masz rację. W tym przypadku po co kontynuować? Skoro gra wstępna
        była za długa, to teraz jej w ogóle nie będzie, a skoro nie byłem dobrym
        kochankiem, to teraz nim w ogóle nie będę. Przynajmniej nie dla niej.
        • te1109 Re: Teraz bedzie inaczej 19.06.07, 21:38
          na wieki wieków AMEN
    • saa-na Re: Teraz bedzie inaczej 19.06.07, 22:11
      a co Twoja żona na to ?
      czy bardzo cierpi z powodu Twojego postanowienia?
      • coop1 Re: Teraz bedzie inaczej 20.06.07, 09:03
        Coście się czepneli chłopaka,żona mu się naraziła i się wkurzył, ja bym tylko
        chciała wiedzieć czym, co by i mnie to nie spotkało.
        • teraz_bedzie_inaczej Re: Teraz bedzie inaczej 20.06.07, 17:35
          Coop1:

          Dzięki za miłe słowo. Czy już wiesz czym mi się żona naraziła? Brakiem
          entuzjazmu do seksu, ciągłymi awanturami, brakiem inicjatywy i chęci
          komunikacji, niedostrzeganiem lub degradowaniem moich potrzeb.
      • teraz_bedzie_inaczej Re: Teraz bedzie inaczej 20.06.07, 17:21
        Saa-na:

        Wiele się nie zmieniło. Moja żona jest wściekła. Ale czy to z tego powodu,
        czy nie, to trudno powiedzieć, bo wściekła była zazwyczaj i przedtem. Więc
        chyba bardzo nie cierpi. Raz tylko powiedziała, że jej przykro, że się już z
        nią nie chcę kochać i spytała, czy mi to nie przeszkadza.
    • kto.kogo Re: Teraz bedzie inaczej 20.06.07, 15:24
      Nastąpiło po prostu znudzenie szanowną małżonką?? Nie chcesz - to jej nie
      bzykaj. Tylko powiadom ją o swoim postanowieniu, żeby kobieta mogła sobie
      poszukać zamiennika tak jak i Ty go szukasz.
      • teraz_bedzie_inaczej Re: Teraz bedzie inaczej 20.06.07, 17:29
        Kto.kogo:

        Nie nastąpiło znudzenie szanowną małżonką. Wręcz przeciwnie, uważam ją za
        kobietę piękną, atrakcyjną i pociągającą. Nadal to ona jest obiektem
        zdecydowanie większości moich pragnień i fantazji. Znudziło mi się natomiast
        bycie natrętem i znoszenie jej awantur. O postanowieniu jej powiadomić nie
        mogę, bo od dawna już szczerze nie rozmawiamy. Ona o tym wie na podstawie
        stanu faktycznego.
        • miszpat To może 20.06.07, 18:16
          czas zacząć (rozmawiać szczerze)? "Nie powiem bo nie rozmawiamy..."
          Czy to nie brzmi pokrętnie trochę?
          • teraz_bedzie_inaczej Re: To może 23.06.07, 00:42
            Miszpat:

            Też kiedyś sądziłem, że szczera rozmowa jest dobra na wszystko. To jest
            prawda, ale szczerość i chęć rozmowy musi wypływać z obydwu stron. No więc
            rozmawiałem, tylko po to, żeby po długim czasie się przekonać, że ona ze mną
            szczera nie jest, i żeby usłyszeć, że ona ma już dość tych naszych rozmów.
            Niestety, jednostronna szczerość i chęć rozmowy niczego nie zdziała.
        • kto.kogo Re: Teraz bedzie inaczej 20.06.07, 20:00
          To po co pozostawać w takim związku małżeńskim? Rozwiedźcie się, dopóki jest
          szansa na cywilizowany rozwód i poszukajcie innych partnerów. Skoro ona jest
          nadal obiektem większości Twoich pragnień to karząc ją pozbawiając ją seksu to
          chyba karzesz i siebie.
          • teraz_bedzie_inaczej Re: Teraz bedzie inaczej 23.06.07, 00:46
            Kto.kogo:

            W związku małżeńskim pozostać chcę dla dzieci i z lojalności. Szansy na
            cywilizowany rozwód też już nie ma.

            Nie karzę jej pozbawiając ją seksu. Ona seksu nie lubi, więc to nie jest kara,
            lecz raczej uwolnienie od przykrego obowiązku.

            A siebie też nie karzę. Myślisz, że seks z osobą, która tego nie lubi jest
            taki wspaniały? Ja jakoś sobie poradzę.
    • kici10 Re: Teraz bedzie inaczej 21.06.07, 00:00
      Na złość babci odmrożę sobie uszy. A czemu ona taka wściekła? Młoda gniewna,
      czy stara wku..wiona? Taka jej uroda, czy ma jakieś pretensje do Ciebie?
      • teraz_bedzie_inaczej Re: Teraz bedzie inaczej 23.06.07, 00:50
        Kici:

        Nie na złość. Raczej wychodząc wprost jej oczekiwaniom. A sobie uszu też nie
        odmrożę. Seks z kimś, kto tego nie lubi nie jest wcale czymś tak wspaniałym.

        Czemu ona taka wściekła? Z różnych powodów. Najczęściej trudnych do
        przewidzenia. Coraz częściej myślę, że taki ma po prostu charakter. Jest
        młoda, ale zachowuje się raczej jak "stara wku..wiona". A pretensji to ma do
        mnie mnóstwo, tylko że najczęściej o duperele nie warte wściekania się.
        • orys100 Re: Teraz bedzie inaczej 24.06.07, 09:48
          > Czemu ona taka wściekła? Z różnych powodów. Najczęściej trudnych do
          > przewidzenia. Coraz częściej myślę, że taki ma po prostu charakter

          wyslij Ją do lekarza... miałem/mam podobną sytuację wiele lat i okazało się że
          to depresja.... dzieki leczeniu awantury skończyły się ;-) ... w seksie
          niestety bez zmian :-)
          • teraz_bedzie_inaczej Re: Teraz bedzie inaczej 27.06.07, 18:31
            Orys:

            Dzięki za radę. Nie bardzo widzę możliwość wysłania jej do lekarza, jeśli ona
            sama nie uświadomi sobie, że to jest problem medyczny. W innym przypadku
            narażam się tylko na zarzuty, że "próbuję z niej zrobić wariatkę", i żebym to
            ja poszedł się leczyć, bo to ze mną jest coś nie tak.
    • sagittka Re: Teraz bedzie inaczej 21.06.07, 09:59
      "Wręcz przeciwnie, uważam ją za kobietę piękną, atrakcyjną i pociągającą. Nadal
      to ona jest obiektem zdecydowanie większości moich pragnień i fantazji."

      Czy można pragnąć kobiety, która jest:

      "Poza tym ona jest po prostu niemiła"
      "która mi ciągle robi awantury z byle powodu"
      "Brakiem entuzjazmu do seksu, ciągłymi awanturami, brakiem inicjatywy i chęci
      komunikacji, niedostrzeganiem lub degradowaniem moich potrzeb"
      "moja żona jest wściekła. Ale czy to z tego powodu, czy nie, to trudno
      powiedzieć, bo wściekła była zazwyczaj i przedtem"

      Pragniesz i pożądasz, jednoczesnie czujesz się źle traktowany, ignorowany i
      niepożądany. Brakuje tu równowagi, ale czy to odpychanie własnie nie jest tym
      magnesem, który cię do niej ciągnie?
      • teraz_bedzie_inaczej Re: Teraz bedzie inaczej 23.06.07, 00:55
        Sigittka:

        Tak, masz rację. Moja obserwacja też jest taka, że zupełnie brakuje tu
        równowagi. Ale niestety nie jest tak, że to odpychanie jest tym magnesem,
        który mnie do niej ciągnie. Gdyby tak było, to byłbym najszczęśliwszym
        człowiekiem na świecie. A ja niestety wolałbym, żeby mnie moja kobieta
        pragnęła tak jak ja jej. I żeby była dla mnie miła. Jeśli ona mnie nie
        pragnie i nie jest miła, to ja wcale nie mam ochoty na seks z nią.
    • lancelotte Re: Teraz bedzie inaczej 21.06.07, 14:05
      Bardzo konkretnie -3mam kciuki popieram i kibicuję!
      • teraz_bedzie_inaczej Re: Teraz bedzie inaczej 23.06.07, 00:59
        Lancelotte:

        Nie jestem pewien, czy Twoja wypowiedź była serio, czy ironiczna. Jeśli serio
        to dziękuję za wsparcie. Czytałem tyle innych wątków na tym forum, gdzie
        autorzy użalają się:

        "Mój partner/partnerka nie lubi seksu! Co zrobić?"

        Po czym następuje seria rad jak to zmienić. A moja odpowiedź po wielu latach
        prób brzmi: nie próbuj tego zmieniać bo to nic nie da. Po prostu nie oczekuj
        od partnera/partnerki czegoś czego nie lubi. I stąd moje postanowienie. Można
        sobie poradzić inaczej z korzyścią dla wszystkich. Trzeba tylko porzucić to
        nierealne oczekiwanie.
    • anais_nin666 Re: Teraz bedzie inaczej 24.06.07, 20:44
      A ja postanowiłem, że nie będę już bzykał swojej żony.
      >
      > Nie zasługuje na to. Zawsze miała tego ile chciała. Zawsze byłem czuły,
      > gotowy na każde jej skinienie. Komplementy, kwiatki bez okazji, masarze,
      > długa gra wstępna. No starałem się, bo chciałem być dobrym kochankiem, i mi
      > sprawiało to niemałą przyjemność.

      Juz do końca zycia bedziesz żył bez bzykania zony czy to jedynie postanowienie
      na miesiąc ;)?

      Z doświadczenia - odstawienie współmałżonka od tego typu igraszek w końcu
      zostaje zauważone. Mąż/żona przez chwilę, zaniepokojony/a stanem dla niego/niej
      nowym bardzo się stara lub jemu/jej sie wydaje, że sie stara. Mija kolejny
      miesiąc człowiek myśli, że życie erotyczne nabiera oczekiwanych kształtów, a tu
      niespodzianka - DUPA. Gdy dochodzimy do momentu, w ktorym na nowo zacheceni
      przez partnera/kę znowu mamy chec sie starac okazuje sie, ze nie ma o co sie
      starac, bo wspolmalzonkowie ponownie spoczeli na laurach. Pokazali gotowosc raz
      czy drugi i starczy tego dobrego...:)
      Ale u Ciebie może rezultaty będą bardziej spektakularne czego naturalnie zyczę.
      • heyjoe23 Re: Teraz bedzie inaczej 24.06.07, 21:12
        Sama racja. Życzyć można, ale obawiam się, że będzie jak wszędzie. Po kilku
        razach z "zaangażowaniem" druga strona - w tym przypadku żonka - stwierdzi "No,
        odrobiłam swoje" i będzie jak przedtem. Jak ktoś tak ma, to mu się "nie stanie"
        inaczej. No ale ja też trzymam kciuki.
        • woman-in-love Re: Teraz bedzie inaczej 25.06.07, 09:11
          nie być bzykana przez męża to nic strasznego. najgorsze jest ściemnianie typu
          "ból głowy" i bzykniecie (nieudolne) raz na trzy miesiące. Wszedłeś na równię
          pochyłą.
          • teraz_bedzie_inaczej Re: Teraz bedzie inaczej 27.06.07, 19:19
            Woman-in-love:

            Dzięki za wnikliwą odpowiedź. Też my się wydaje, że dla mojej żony "nie być
            bzykana przez męża to nic strasznego" (tak jak Ty piszesz). Zgadzam się z Tobą
            również, że

            > najgorsze jest ściemnianie typu "ból głowy"
            > i bzykniecie (nieudolne) raz na trzy miesiące.

            Ale to działa w obie strony. Dlatego się cieszę, że się od tego uwolniłem, i
            moja żona nie będzie musiała już ściemniać, że ją boli głowa i bzykać się ze
            mną raz na trzy miesiące.

            Bardzo jednak mnie zaintrygowało, co miałaś na myśli pisząc, że wszedłem na
            równię pochyłą. Możesz proszę rozwinąć, bo trochę to ogólnikowe i nie wiem, to
            według Ciebie znaczy?
            • biust_halt Re: Teraz bedzie inaczej 27.06.07, 19:45
              równia pochyła to znaczy tyle że ruchem jednostajnym ale tylko w dół ;)

        • teraz_bedzie_inaczej Re: Teraz bedzie inaczej 27.06.07, 19:12
          Heyjoe:

          Napisałeś:

          > Po kilku razach z "zaangażowaniem" druga strona
          > - w tym przypadku żonka - stwierdzi "No,
          > odrobiłam swoje" i będzie jak przedtem.

          Ale nie ma kilku razy z "zaangażowaniem". Co Ty na to?
      • teraz_bedzie_inaczej Re: Teraz bedzie inaczej 27.06.07, 19:09
        Anais_nin:

        Czy do końca życia, czy na miesiąc, to nie wiem, bo nie potrafię przewidywać
        przyszłości. Jestem gotowy na "do końca życia" chyba, że wydarzy się coś, co
        ten zamiar zmieni.

        Twoje rozważania są bardzo logiczne, ale u mnie nic takiego nie nastąpiło.
        Żona wcale się bardziej nie stara. Życie erotyczne nie nabiera oczekiwanych
        kształtów, nie ma więc żadnej niespodzianki. Nie dochodzę do momentu, w którym
        na nowo zachęcony przez partnerkę mam chęć się starać, bo partnerka wcale mnie
        nie zachęca.

        Więc u mnie rezultaty chyba wcale nie są spektakularne (ciekaw jestem czy taka
        jest też Twoja ocena), bo wcale takie nie miały być. Moje postępowanie nie
        jest obliczone na reakcję żony. To raczej moja reakcja na obserwację
        rzeczywistości. To refleksja, że nie ma sensu próba zmiany innych, a ma sens
        zmiana siebie.
        • biust_halt Re: Teraz bedzie inaczej 27.06.07, 19:40
          teraz_bedzie_inaczej napisał:
          To refleksja, że nie ma sensu próba zmiany innych, a ma sens
          > zmiana siebie.

          masz rację - nic na siłę.
          kogoś też nie zmienisz - znam ten temat :(
          a siebie tak naprawdę nie chcesz - przeczytałam wszystkie twoje posty i wiem to
          co ty wiesz też : że to ci szczęścia nie da.
          zastanów się czy warto stać się zgorzkniałym starcem za młodu ? komuś na złość ?
          nie wiem co chcesz tym osiągnąć. przypuszczam że jesteś na początku drogi
          własnej przemiany wewnętrznej, wartości i tego co jest DLA CIEBIE w życiu ważne.
          nie oszukasz sam siebie.
          dla mnie trwanie w takim związku jest chore nawet w imię dobra dzieci - zresztą
          ten temat był tu wielokrotnie poruszany.
          zjechali cię tu wszyscy strasznie aż jestem zdziwiona może dlatego że się nie
          użalasz i nie prosisz o radę. zdiagnozowałeś problem, stawiasz sprawę jasno i
          nie stękasz z niemocy a w tym kraju to niestety tylko nieudaczników poklepuje
          się z aprobatą ;)
          tak czy siak uważam że masz dwie opcje : albo wytrwasz w swoim postanowieniu i
          wtedy dojrzejesz do zmian przez duże Z, albo w końcu wymiękniesz a wtedy
          sytuacja wróci do stanu faktycznego.
          no chyba że myślisz o pocieszaczu na boku ale ja takiego zakłamania nie popieram
          ale to już jest twój wybór jak chcesz żyć.
          pozdrawiam
          biust_halt
          • teraz_bedzie_inaczej Re: Teraz bedzie inaczej 29.06.07, 22:17
            Biust_halt:

            Nie będę zgorzkniałym starcem za młodu. To właśnie moje postanowienie uwolni
            mnie od zgorzknienia. Bo zgorzkniały to byłem dotąd, próbując bzykać się z
            kobietą, która wcale tego nie chciała, a dawała mi bo uważała to za swój
            obowiązek małżeński. Czy to nie jest powód do zgorzknienia?
        • anais_nin666 Re: Teraz bedzie inaczej 27.06.07, 21:22
          teraz_bedzie_inaczej napisał:
          Moje postępowanie nie
          > jest obliczone na reakcję żony. To raczej moja reakcja na obserwację
          > rzeczywistości. To refleksja, że nie ma sensu próba zmiany innych, a ma sens
          > zmiana siebie.

          Żona zmienic swego stosunku do seksu nie chce, zatem Ty zmienisz swój i cos co
          uwielbiasz przestaniesz robić, a jesli sie da nawet może tez przestaniesz uwielbiać?
          Tylko po co???
          Uderzasz w siebie!
          Ja rozumiem, że seks nie jest w zyciu najwaznijeszy, ale jednak jest czyms co
          związek buduje i jezeli Twoja żona tego nie wie lub wiedzieć nie chce to może
          czas zapisac się wraz z zoną do seksuologa? Zacząć terapię?
          To co chcesz zrobić jest chore.
          Cholera.
          Nie rozumiem takiej postawy.
          Rezygnujesz z czegoś pieknego żeby osiągnąc coś bliżej nieokreslonego nawet dla
          samego Ciebie.
          Ech.
          • woman-in-love równia pochyła 27.06.07, 22:51
            Postanawiasz nie bzykać żony - dotrzymasz słowa albo nie. Załóżmy, że
            dotrzymasz i nie tkniesz jej. Wcześniej czy póżniej zajmiesz się jakąś inną
            kobietą. Już jej współczuję. Chyba, że zdecydujesz się na seks płatny.
            Co do pozamałżenskiego związku ( no bo rozumiem, że celibat Cię nie
            interesuje)na pewno nie będzie trudne uwiedzenie jakiejś kobiety " w potrzebie",
            zwykle oboje deklarują brak oczekiwań, seks bez zobowiązń, uroczy epizodzik itp.
            I tu zaczyna sie równia pochyła. Dalej nie chce mi sie snuć scenariuszy, sa one
            do znudzenia znane z seriali, forów a nade wszystko z życia. Takie małżeństwo
            jak Twoje to pułapka. Niestety.
            • teraz_bedzie_inaczej Re: równia pochyła 29.06.07, 22:33
              Woman-in-love:

              Dzięki za Twoją odpowiedź. Ale nadal nie wyjaśniłaś mi co to ta równia
              pochyła. Znowu mi powiedziałaś, gdzie się ona zaczyna, ale nie powiedziałaś,
              co ona oznacza, do czego mnie doprowadzi. Czego mam się obawiać, żeby teraz
              próbować z niej zawrócić.

              Ale podążając Twoim tokiem rozumowania, to nie uważam, żebym swoim
              postanowieniem wszedł na równią pochyłą. Na równi pochyłej znaleźliśmy się
              wiele lat temu, gdy moja ukochana, wtedy jeszcze nie żona, udawała wyjątkowy
              entuzjazm i otwartość do seksu po to tylko, żeby po ślubie zamienić go na
              wstręt do seksu. Moje postanowienie teraz jest raczej wynikiem staczania się
              po równi pochyłej od wielu lat.

              Piszesz, że dalej nie chce Ci się snuć scenariuszy. A ja bym Cię jednak do
              tego zachęcił. Piszesz, jakbyś wiedziała, że robię źle, i jakie będą tego
              konsekwencje. A ja tego nie wiem, a może potrzebuję, żeby mi ktoś powiedział.
              Więc ponowię pytanie: gdzie mnie według Ciebie ta równia pochyła wiedzie?
          • teraz_bedzie_inaczej Re: Teraz bedzie inaczej 29.06.07, 22:26
            Anais_nin:

            Nie, nie uderzam w siebie. Raczej próbuję się zawrócić z równi pochyłej
            (używając sformułowania od woman-in-love). Piszesz, że seks nie jest w życiu
            najważniejszy. A dla mnie właśnie jest bardzo ważny. I dlatego właśnie nie
            mogę się pogodzić ze stanem faktycznym. I dlatego chcę coś zmienić.

            Piszesz, że rezygnuję z czegoś pięknego. Ciekaw jestem czy gdybyś usłyszała od
            swego ukochanego, że on tak naprawdę to seksu nie lubi, robi to tylko po to,
            żeby sprawić Ci przyjemność, a tak naprawdę to w przeszłości najczęściej to go
            po prostu gwałciłaś bo on to tak naprawdę tego nie chciał, to nadal byłoby to
            dla Ciebie coś pięknego. Może gdyby Ciebie coś takiego spotkało, to
            zrozumiałabyś moją postawę.

            Ale dziękuję za Twoje wypowiedzi. Dają mi sporo do myślenia.
    • elicostello Re: Teraz bedzie inaczej 27.06.07, 23:07
      Odczuwam smutek czytając takie słowa.To często jest początkiem odchodzenia od
      siebie i przysłowiowej juz "samotności w związku".
      Nie bądź tylko konsekwentny w swoim postanowieniu, bo rozpadnie się coś co było
      (jest) fajne, to tylko czas a pewnie i kłopoty spowodowały, że żona poczuła się
      "bezpieczna".
      Faktycznie momentami Twoje słowa brzmią jak słowa człowieka poświęcającego
      się...a przecież czy kobiety zawsze chcą mieć obok siebie niezawodnego,
      wspaniałego kochanka? czasami pragniemy, by to był czuły ukochany:)
      • sagittka Re: Teraz bedzie inaczej 28.06.07, 09:36
        > a przecież czy kobiety zawsze chcą mieć obok siebie niezawodnego,
        > wspaniałego kochanka? czasami pragniemy, by to był czuły ukochany:)

        Najważniejszą rzeczą w związku jest dostrzeganie tego, czego pragnie ukochany.

        Dostrzeganie, niekoniecznie spełnianie.
        • biust_halt Re: Teraz bedzie inaczej 28.06.07, 10:01
          sagittka napisała:
          > Najważniejszą rzeczą w związku jest dostrzeganie tego, czego pragnie ukochany.
          >
          > Dostrzeganie, niekoniecznie spełnianie.

          nie mogę się z Tobą zgodzić
          najważniejszą rzeczą w związku jest ( cytując ) " nie wiadomo co " :)
          dla każdego będzie to coś innego.
          • sagittka Re: Teraz bedzie inaczej 28.06.07, 10:06
            ok, inaczej:
            dostrzeganie potrzeb i pragnień partnera (a nie tylko stwierdzenie, że kobieta
            pragnie czułości, więc niech on sie dostosuje), jest bardzo ważnym czynnikiem
            tworzenia i trwania związku, inaczej jest to egoizm
            • biust_halt Re: Teraz bedzie inaczej 28.06.07, 10:17
              z samego dostrzegania jeszcze nic nie wynika ;)
              mój facet ( jak twierdzi ) dostrzega moje potrzeby i pragnienia. i co ? i nic !
              czy jestem przez to szczęśliwsza ?
            • elicostello Re: Teraz bedzie inaczej 28.06.07, 10:19
              sagittka napisała:

              > ok, inaczej:
              > dostrzeganie potrzeb i pragnień partnera (a nie tylko stwierdzenie, że kobieta
              > pragnie czułości, więc niech on sie dostosuje), jest bardzo ważnym czynnikiem
              > tworzenia i trwania związku, inaczej jest to egoizm

              Ja nigdzie autorytatywnie nie stwierdziłam, że: kobieta kobieta
              > pragnie czułości, więc niech on sie dostosuje)
              To zwykła refleksja kończąca moją wypowiedź na temat: teraz będzie inaczej.
              O ile pamiętam zakończyłam ją uśmiechem.
      • teraz_bedzie_inaczej Re: Teraz bedzie inaczej 29.06.07, 22:39
        Elicostello:

        Dzięki za odpowiedź. Mi również zbyt wesoło nie jest. Ale to nie jest
        początek odchodzenia od siebie, ale raczej skutek tego, że już dawno od siebie
        się oddaliliśmy i jesteśmy "samotni w związku". Coś, co było fajne, już się
        rozpadło, a może nawet nigdy fajne nie było.

        Nie, nie poświęcam się. Po prostu nie chcę już dłużej gry pozorów: Ja ją
        przebzykam. Ona uda, że tego chciała. Wszyscy przez moment będą szczęśliwi.
        Aż do następnej awantury, w której usłyszę, że... (nawet szkoda mi pisać). Po
        co. Czy nie lepiej kawa na ławę? Nie lubimy się, to się i nie bzykamy.
      • teraz_bedzie_inaczej Re: Teraz bedzie inaczej 29.06.07, 22:43
        elicostello napisała:

        > ...a przecież czy kobiety zawsze chcą mieć obok siebie niezawodnego,
        > wspaniałego kochanka? czasami pragniemy, by to był czuły ukochany:)

        Czy nie należałoby o tym wprost powiedzieć temu ukochanemu? I dlatego właśnie
        postanowiłem przestać być wspaniałym kochankiem. Zobaczymy jak długo będziemy
        potrafili być dla siebie czuli.
        • elicostello Re: Teraz bedzie inaczej 30.06.07, 00:02
          aż się chce powiedzieć, że dlaczego tak bywa? Lata razem spędzone a z ich
          upływem pozostaje pustka i odległość, którą trudno pokonać. Często nie potrafimy
          ze sobą rozmawiać, bo otaczamy się murem wzajemnych pretensji...ech
          Czasami jest to tylko kryzys, który trzeba przeczekać, bo minie? lub nie minie i
          wtedy dwoje nieszczęśliwych ludzi i strach podsumowywać etap życia, który miał
          być wspaniały.
          Życzę powodzenia, wytrwałości i w skrytości ducha wierzę, że po etapie czułości
          wróci czar:) no i namiętne noce i ukradkowe dni:):)
          • ane16 Re: Teraz bedzie inaczej 06.07.07, 23:01


            ;]] Alleluja i do przodu...

            za konefką

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka