Dodaj do ulubionych

Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane związki

20.09.07, 19:43
(...) jak potwierdzają psychologowie, brak ojca w życiu i domu dziewczynki,
nastolatki, a potem młodej kobiety to swego rodzaju skaza, z którą kobiety
wchodzą w swoje dorosłe życie.
(...)choć może wydawać się to paradoksalne, to właśnie te silne i niezależne
dorosłe „córeczki bez tatusiów” kryją w sobie ciągle dziecko, które odkrywa
ich drugą naturę. Kobiety takie mimo dojrzałego życia bywają bowiem często
nieśmiałe, brak im pewności siebie, miewają problemy z poczuciem własnej
wartości. Bardzo obawiają się tego, co myślą i mówią o nich inni. Jak twierdzą
bowiem psychologowie, w pełnej rodzinie między rodzicami jest swego rodzaju
atawistyczny podział ról – matki odpowiadają między innymi za rozwój
uczuciowości dziecka, zaś ojcowie za ich poczucie własnej wartości, odwagę i
pewność siebie. (...)
Związki kobiet wychowanych bez ojców przechodzą często wielkie próby, które
potrafią przetrwać tylko dzięki wyrozumiałym i mądrym parterom. (...)
Dorosłe już „córeczki bez taty” mają często bardzo wysokie wymagania wobec
mężczyzn, zarówno swoich przyjaciół, jak i w szczególności wobec partnerów.
Bardzo wysoko stawiają im poprzeczkę, ponieważ w głębokiej podświadomości
oczekują, że ich partnerzy będą jak ich ojcowie, których tak idealizują.
Równie często się zdarza, że kobiety takie wybierają na partnerów mężczyzn
starszych od siebie, przy których mogą choć przez chwilę poczuć się jak małe
dziewczynki, którymi nigdy w rzeczywistości nie mogły być. Wymagają
zainteresowania, opieki i czułości, choć zdarza się, że one same miewają
kłopoty z okazywaniem uczuć.
Z jednej strony chcą obudzić w sobie to opuszczone przed laty przez ojca
dziecko i pozwalają się sobą zająć, pokierować, zaopiekować. Z drugiej zaś
strony, uczone przez całe swoje dzieciństwo samodzielności i niezależności, w
uczuciach też bywają silne i stanowcze. To one zwykle w związku „noszą
spodnie”, wytrącając często mężczyźnie „władzę” z ręki, zaś, jeśli trafiają na
wyjątkowo słabe męskie charaktery, kompletnie ją przejmując.

Całość:
Psychologia
W poszukiwaniu straconego taty...
kobieta.wp.pl/kat,26321,wid,8621917,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=1
Obserwuj wątek
    • yoric Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 20.09.07, 21:59
      Lubię takie teksty :).

      Brak ojca ma decydujący wpływ, *jak potwierdzają psychologowie*. Ale
      chwileczkę... jacy psychologowie? Może psychoalanitycy sprzed 100 lat?
      Z tekstu wynika, że kobiety wychowane bez ojca są albo silne, albo słabe, albo
      jedno i drugie. W związkach oddają władzę mężczyźnie, albo same ją przejmują. I
      tak dalej.
      Fajnie się czyta taką literaturę do poduszki, tylko po co te aspiracje do
      wyjaśniania czegokolwiek?

      Pozdrawiam
      • eeela Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 20.09.07, 23:04
        Brak ojca ma duzy wplyw na zwiazki kobiety. Moze to przybierac rozne formy, ale
        nie sadze, zeby moglo pozostawac bez wplywu. Ja ten wplyw na sobie czuje i
        jestem go swiadoma, co jednak wcale sprawy nie czyni latwiejsza.
        • yoric Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 20.09.07, 23:31
          > Brak ojca ma duzy wplyw na zwiazki kobiety.

          no tyle to wiemy a priori, bo słyszeliśmy to prawie 100 lat, od początków
          psychoanalizy. I lubimy powtarzać takie historyjki.

          > Moze to przybierac rozne formy

          To zupełnie jak z Freudem. Lubi ojca, ma kompleks Edypa. Nie lubi ojca, ma
          kompleks Edypa.
          Ja bym chętnie zobaczył jakieś rzetelne badania na ten temat, a nie, że
          "psycholodzy twierdzą".

          Pozdrawiam
          • eeela Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 20.09.07, 23:33
            > no tyle to wiemy a priori, bo słyszeliśmy to prawie 100 lat, od początków
            > psychoanalizy. I lubimy powtarzać takie historyjki.

            Wy slyszeliscie, my doswiadczamy. I na tym polega miedzy nami roznica, towarzyszu.
            • yoric Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 20.09.07, 23:53
              Moja ex wychowywała się bez ojca. Co prawda nie pasowała do opisu z artykułu (co
              jest nadzwyczaj trudne, skoro pasują i te pewne siebie, i te nieśmiałe) - ale
              przynajmniej wiem, dlaczego cokolwiek było z nią nie tak, było nie tak.

              :PPPPP
              • eeela Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 21.09.07, 01:02
                Ja tez nie pasuje do artykulu. Artykul jest wydumanym uproszczeniem. Ale
                pozostaje faktem, ze dziewczyny pozbawione ojca czesto maja z tego tytulu rozne
                problemy w zwiazkach.
                • your_and Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 21.09.07, 07:49
                  Każdy z tego rodzaju artykułów jest dużym (statystycznym) uproszczeniem.
                  Ale dokładnie odpowiada moim osobistym doświadczeniom, dlatego uznałem za warte
                  podzielenia sie nim z Wami.
                  Pozorna sprzeczność kobiety silnej i słabej jest wcale nie taka złożona, silna
                  jest w zmaganiu z rzeczywistością a słaba wrażliwa w relacjch uczuciowych, ktoś
                  dopuszczony do jej bliskości rani dużo dotkliwej, wiec podświadomie broni sie
                  przed bliskością (i często jej fizycznym wyrażaniu seksie) po pierwszych
                  wydawałoby sie błahych zranieniach i uczuciowych rozczarowaniach, bo jest
                  przerażona swoja bezbronnością - a jednocześnie jest bardzo głodna tej relacji.

                  Kiedyś ciekawie wiecej na ten temat było tu:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=44591710&a=44851151
                  Ale oczywiście istotne jest że "silna kobieta" szuka źródła problemu w partnerze
                  i jego cechach, a problem często tkwi w braku umiejętności osiągania satysfakcji
                  w (długoterminowej) relacji z mężczyzną mającą opisane tu źródło.
                  • wiktoriada111 Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 21.09.07, 08:18
                    U mnie ojciec był w domu, właściwie nadal jest. Moi rodzice
                    rozwiedli się przed moją maturą ( wybrali super moment, nie powiem!)
                    I dopiero jakieś dwa lata po tym jak zostałam sama z tatą w domu (
                    czyli już na początku studiów) on odkrył, że ma dorosłą córkę. I
                    wtedy próbował walczyć...typowe obudzenie się z ręką w nocniku.
                    Pamiętam,że jak byłam mała to tata spędzał ze mną więcej czasu,
                    natomiast lata podstawówki i liceum wspominam tak: "Jak było w
                    szkole? -OK." Zabrakło mi jego zainteresowania i obecności chyba w
                    najważniejszym okresie. Pewności siebie uczą mnie kolejni partnerzy,
                    dość długo nie wierzyłam w swoją kobiecość i atrakcyjność. Nie
                    wiedziałam, że mogę działać na facetów. I mam rzeczywiście
                    problem ,który uświadomiłam sobie stosunkowo niedawno, że właśnie
                    paradoksalnie miesza mi się chęć bycia "małą dziewczynką całowaną w
                    czółko" a "zdecydowaną i silną kobietą", nie umiem się zdecydować,
                    nie wiem czego chcę, nie umiem być ani jedną ani drugą. Poza tym
                    każdego partnera obserwuję bacznie i jeśli znajdę choć małe
                    podobieństwo do zachowań mojego ojca, facet jest skreślony, traci w
                    moich oczach szacunek i właściewie jest po związku.Taki
                    natychmiastowy zimny prysznic.Teraz co czuję do ojca? nie mam do
                    niego żalu, po prostu miał bierny charakter, żyjemy obok siebie, on
                    chyba nawet nie wie,że coś zrobił a raczej że nie zrobił tego co
                    powinien robić tata, myśli, że wszystko było i jest ok.
                    Czasami teraz zdarza mu się spojrzeć na mnie i powiedzieć: świetnie
                    wyglądasz! Ale teraz mam już inne oczy, które są moim lustrem :(
                    Choć uwierzyć w swoje odbicie w nich jest czasami naprawdę trudno...
                    • nie_wiem Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 21.09.07, 08:24
                      Tatusiowie budzący się z ręką w nocniku to klasyka dziecęcego
                      horroru. W dodatku b. często uważają, że jak już się pokajali to
                      MUSI być im wybaczone. A dorosłe dziecko... ono musi wybaczyć.
                      Inaczej będzie miało ze sobą przerąbane jeszcze gorzej niż ma.
                      Troche obok tematu ale nich tam.
                    • your_and Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 21.09.07, 17:02
                      Takie spojrzenie na siebie i poniekąd zranienie nie jest wcale
                      łatwe, dlatego ważne że to napisałaś.
                      Ale z drugiej strony dopiero rozumiejąc źródło pewnych zachowań dużo
                      łatwiej nie poddać sie racjonalizacji i schematowi który jest
                      destrukcyjny.
          • gomory Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 21.09.07, 17:26
            > Ja bym chętnie zobaczył jakieś rzetelne badania na ten temat, a nie, że "psycholodzy twierdzą".

            Teretycy nauk twierdza (no nie bez racji), ze psychologia z zalozenia nie moze byc zaliczana do nauk. Faktycznie jakby nie miesci sie w definicji dziedziny naukowej.

            > To zupełnie jak z Freudem. Lubi ojca, ma kompleks Edypa. Nie lubi ojca, ma kompleks Edypa.

            Albo jak z biciem dzieci: dziecko bite moze byc albo zaleknione, albo agresywne. Cala ta psychologia to pseudonauka skoro te same skladowe rozne rezultaty daja. Nie da sie tego zmierzyc, zwazyc - nic tu po medrcy-szkielko ;).
            Oczywiscie, ze ten artykul jest ogolnikowy. Tak samo jak ogolnikowe sa popularne pozycje "Mars-Wenus", "wojna-plemnikow" itd. bo nijak nie dotycza konkretnych ludzi i ich relacji. To takie wielkie uproszczenia, ktore moga nam dac do myslenia. Albo sklonic do krytyki. Tak czy siak nie sililbym sie na rzetelna naukowa krytyke publikacji majacych byc populistycznymi. No przynajmniej dopoki nie dokonuja jakichs wielkich mistyfikacji czy zafalszowan. Amator w jakiejs dziedzinie ma podstawowe braki warsztatowe, ktore najczesciej uniemozliwiaja mu wrecz rozsadny kontakt z publikacjami stricte naukowymi. Nawet nie potrafilby krytycznie podejsc do zastosowanych metod badawczych. Bedac amatorami mozemy wlasnie pisac "psycholodzy twierdza", a nie wg Badania Smitha z 1998 r. polegajacym na...., ktore podwazyl Jones w 2000 r. swoimi... . To byloby dluzsze niz posty Gkossatora ;-).
      • druginudziarz Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 21.09.07, 08:32
        yoric napisał:

        > Lubię takie teksty :).
        >
        > Brak ojca ma decydujący wpływ, *jak potwierdzają psychologowie*. Ale
        > chwileczkę... jacy psychologowie? Może psychoalanitycy sprzed 100 lat?
        > Z tekstu wynika, że kobiety wychowane bez ojca są albo silne, albo słabe, albo
        > jedno i drugie. W związkach oddają władzę mężczyźnie, albo same ją przejmują. I
        > tak dalej.
        > Fajnie się czyta taką literaturę do poduszki, tylko po co te aspiracje do
        > wyjaśniania czegokolwiek?

        Mniej więcej tyle wyjaśnia ile popularne przysłowia ludowe.
        "Klasyczna psychologia" jest na tym mniej więcej etapie, tłumaczy relacje "na
        oko". "Jak Boże Narodzenie po wodzie to zima po lodzie" też się sprawdza się (w
        połowie przypadków).
        • your_and Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 21.09.07, 12:11
          druginudziarz napisał:
          > > Fajnie się czyta taką literaturę do poduszki, tylko po co te
          aspiracje do
          > > wyjaśniania czegokolwiek?
          > Mniej więcej tyle wyjaśnia ile popularne przysłowia ludowe.
          > "Klasyczna psychologia" jest na tym mniej więcej etapie, tłumaczy
          relacje "na
          > oko".

          Panowie, czy wasz sceptycyzm nie jest jakoś związany ze strachem
          przed wzięciem ojcowskiej odpowiedzialności?
          Bo przecież obserwacje wpływu tych relacji to nie jakieś odosobnione
          teorie zaprezentowane w tym artykule, ale podstawowy punkt terapii
          par przedstawiony chyba w każdej pozycji którą wziąłem w rękę, z tym
          że
          A to o wpływie braku relacji jedynie, negatywne relacje z ojcem w
          rodzinie dysfunkcyjnej to znowu podstawa terapii DDA, gdzie problem
          też koncentruje się na nieumiejętności ułożenia relacji z
          późniejszym partnerem.
          Porównywanie tego hurtem do przestarzałych teorii i ludowej wiedzy
          na oko, to dla mnie na oko po prostu ignorancja w tym temacie.
          • druginudziarz Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 21.09.07, 12:42
            your_and napisał:

            > druginudziarz napisał:
            > > > Fajnie się czyta taką literaturę do poduszki, tylko po co te
            > aspiracje do
            > > > wyjaśniania czegokolwiek?
            > > Mniej więcej tyle wyjaśnia ile popularne przysłowia ludowe.
            > > "Klasyczna psychologia" jest na tym mniej więcej etapie, tłumaczy
            > relacje "na
            > > oko".
            >
            > Panowie, czy wasz sceptycyzm nie jest jakoś związany ze strachem
            > przed wzięciem ojcowskiej odpowiedzialności?
            > Bo przecież obserwacje wpływu tych relacji to nie jakieś odosobnione
            > teorie zaprezentowane w tym artykule, ale podstawowy punkt terapii
            > par przedstawiony chyba w każdej pozycji którą wziąłem w rękę, z

            Obserwacje są w miarę poprawne, choć nic nie wiemy na temat poprawności
            warsztatowej tych obserwacji, ale to nieistotne.
            Istotne jest wg mnie to że wyciąga się z nich nietrafne wnioski.

            Co do mnie: mam dwie córki i dlatego mam pewne obserwacje "z pierwszej ręki", że
            w _tym_samym_ środowisku rodzinnym dzieci mogą prezentować diametralnie inne
            postawy. Z jedna córka mam doskonałe relacje, rozumiemy sie jak to się mówi "bez
            słów", spędzamy razem dużo czasu (majsterkowanie - uwielbia to po mnie :),
            wycieczki, sport etc.), profil osobowości zbliżony do mnie. Natomiast druga
            córka jest bardzo zamknięta w sobie, niby też spędzamy razem czas, nawet pomaga
            mi już w drobnych pracach we firmie, ale ten czas spędzamy jakby "obok siebie" -
            osobowością jest wypadkowa między moją żoną a moja mamą i już widzę, ze popełni
            dokładnie te same błędy co one, a ja nie jestem w stanie nic zrobić (jest bardzo
            uparta a do tego leniwa niestety).
            No i co na to psycholodzy by powiedzieli?

            > A to o wpływie braku relacji jedynie, negatywne relacje z ojcem w
            > rodzinie dysfunkcyjnej to znowu podstawa terapii DDA, gdzie problem
            > też koncentruje się na nieumiejętności ułożenia relacji z
            > późniejszym partnerem.

            Pytanie czy ten "brak umiejętności" jest wynikiem braku relacji z ojcem czy też
            wrodzonymi predyspozycjami. Skłaniam się ku temu drugiemu.

            > Porównywanie tego hurtem do przestarzałych teorii i ludowej wiedzy
            > na oko, to dla mnie na oko po prostu ignorancja w tym temacie.

            Ignorancją jest puszczanie w świat jakiegoś twierdzenia, które podparte jest
            jedynie stwierdzeniem "bo tak", ew. "autorytetem" uczelni na której się pracuje.
            Powtórzę pytanie yorica: jakie twarde dane świadczą za taką lub inna tezą?
            Dlaczego te tezy są tak mgliste i ogólne jak horoskopy lub Księga Przysłów,
            gdzie na ta samą kwestię znaleźć można dwa przeciwstawne przysłowia.
            • woman-in-love Your ma rację n/t 21.09.07, 15:44

              • your_and Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 21.09.07, 16:52
                WIL jak miło Ciebie tu znów zobaczyć, szkoda tylko że wypowiadasz
                sie tak oszczędnie :)

                Dla kolegów za to konkretniej o badaniach w tym temacie doceniając
                osobiste potraktowanie:

                Dobry kontakt z ojcem w dzieciństwie minimalizuje ryzyko zaburzeń
                emocjonalnych u kobiet

                Dziewczęta, których ojcowie aktywnie uczestniczą w wychowaniu, są
                mniej narażone na wystąpienie problemów psychicznych w dorosłym
                życiu - donoszą badacze brytyjscy za pośrednictwem serwisu
                internetowego EurekAlert
                To, że rola ojca w wychowaniu dzieci jest niezwykle ważna, nie ulega
                wątpliwości. Prawda ta jest jednak często niedoceniana, a w
                społeczeństwie utarło się przekonanie, że rola ojca jest mniej
                istotna niż rola matki. Najnowsze wyniki badań naukowców z USA
                stanowią istotny kontrargument dla tego mitu.
                Zespół pod kierunkiem dr Eirini Flouri z Uniwersytetu w Oksfordzie
                prowadził szeroko zakrojone badania na 17 tys. dzieci urodzonych w
                roku 1958. Ich losy były śledzone do 33. roku życia, a dokładne
                wyniki zbierano w 7., 11., 16., 23. i 33. roku życia.
                Wyniki badań wskazują wyraźnie, że zaangażowanie ojca w wychowanie
                dzieci zmniejsza ryzyko wystąpienia u nich w wieku dojrzewania
                problemów psychicznych oraz problemów z nauką.
                "Dobre relacje z ojcem zmniejszają ryzyko problemów emocjonalnych i
                zaburzeń zachowania w młodzieńczym wieku" - podkreśla dr Flouri.
                Szczególnie silną zależność zaobserwowano pomiędzy zaangażowaniem
                ojca w wychowanie córki - nastolatki a brakiem u niej problemów
                psychicznych w dorosłym życiu. (...)
                Ponadto dzieci, których ojcowie uczestniczyli w wychowaniu, mają
                dużo większe szanse na stworzenie satysfakcjonującego związku
                małżeńskiego. (...)
                Wyniki badań zespołu dr Flouri wskazują ponadto, że jeśli ojciec
                bierze udział w wychowaniu dziecka od najwcześniejszych lat, to
                większe są szanse, że będzie zaangażowany w nie również w latach
                późniejszych. Znacznie większy odsetek takich "zaangażowanych" ojców
                badacze odnotowali wśród mężczyzn wykształconych.

                www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=serwis&op=opis&id=124
            • gomory Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 21.09.07, 17:07
              > Co do mnie: mam dwie córki i dlatego mam pewne obserwacje "z pierwszej ręki", że w _tym_samym_ środowisku rodzinnym dzieci mogą prezentować diametralnie inne postawy.

              A wiesz o tym, ze z punktu widzenia psychologii jest to _typowe_? Sorry mnie ten temat srednio intrygowal wiec zrodel Ci nie wskaze, ale Tobie polecam. Kolejnosc pojawiania sie dzieci w rodzinie ma znaczenie. One wzrastaja w ROZNYM srodowisku, a nie tym samym - tylko tego nie dostrzegles ;).
              • druginudziarz Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 21.09.07, 22:33
                gomory napisał:

                > > Co do mnie: mam dwie córki i dlatego mam pewne obserwacje "z pierwszej rę
                > ki", że w _tym_samym_ środowisku rodzinnym dzieci mogą prezentować diametralnie
                > inne postawy.
                >
                > A wiesz o tym, ze z punktu widzenia psychologii jest to _typowe_? Sorry mnie te
                > n temat srednio intrygowal wiec zrodel Ci nie wskaze, ale Tobie polecam. Kolejn
                > osc pojawiania sie dzieci w rodzinie ma znaczenie. One wzrastaja w ROZNYM srodo
                > wisku, a nie tym samym - tylko tego nie dostrzegles ;).

                Spodziewałem się takiego pytania, więc miałem przygotowaną ripostę ;)
                A co mówią psychologowie nt. które dziecko ma jaką postawę i dlaczego?
            • trzydziestoletnia Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 21.09.07, 19:58
              druginudziarz napisał:

              > Pytanie czy ten "brak umiejętności" jest wynikiem braku relacji z ojcem czy też
              > wrodzonymi predyspozycjami. Skłaniam się ku temu drugiemu.

              To sie sobie sklaniaj ;) Jednak gdybys choc troche zainteresowal sie sprawami DDA (i wogole psychologia na innym poziomie niz populistyczna) to wiedzialbys, ze taki "pakiet" nie jest dany wraz z urodzeniem. Swiadcza o tym nie tylko statystyki (dlaczego okreslone problemy laczy dorastanie w rodzinie alkoholowej), ale chocby fakt, ze terapia ukierunkowana na zajecie sie sprawą DDA osiaga wymierne sukcesy. I nie pisze o terapii behawioralnej modelujacej nasze zachowania, ale o przepracowaniu sprawy dorastania w takiej rodzinie.
              To jest oczywistosc dla kazdego, kto zetknal sie z tematem praktycznie.

              > (..) jakie twarde dane świadczą za taką lub inna tezą?

              To nie matematyka, to empiryzm ;) Tu nie ma łopatologii, zero-jedynkowego swiata i prostych prawd na kazda okazje.

              Chyba czas sie zmierzyc z faktem, ze jako ojciec masz wielki wplyw na swoje corki :> Stwierdzenie, ze to jakie sa nasze dzieci jest sprawa tylko i wylacznie wrodzona, to zwalnianie sie z odpowiedzialnosci.

              • druginudziarz Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 21.09.07, 22:29
                trzydziestoletnia napisała:

                > druginudziarz napisał:
                >
                > > Pytanie czy ten "brak umiejętności" jest wynikiem braku relacji z ojcem c
                > zy też
                > > wrodzonymi predyspozycjami. Skłaniam się ku temu drugiemu.
                >
                > To sie sobie sklaniaj ;) Jednak gdybys choc troche zainteresowal sie sprawami D
                > DA (i wogole psychologia na innym poziomie niz populistyczna) to wiedzialbys, z
                > e taki "pakiet" nie jest dany wraz z urodzeniem. Swiadcza o tym nie tylko staty
                > styki (dlaczego okreslone problemy laczy dorastanie w rodzinie alkoholowej), al
                > e chocby fakt, ze terapia ukierunkowana na zajecie sie sprawą DDA osiaga wymier
                > ne sukcesy. I nie pisze o terapii behawioralnej modelujacej nasze zachowania, a
                > le o przepracowaniu sprawy dorastania w takiej rodzinie.
                > To jest oczywistosc dla kazdego, kto zetknal sie z tematem praktycznie.

                Nie qmam co ma DDA do tematu wątku.
                Nie wiem też co to jest "populistyczna psychologia", w ogóle mało rozumiem ten
                akapit.

                > > (..) jakie twarde dane świadczą za taką lub inna tezą?
                >
                > To nie matematyka, to empiryzm ;)

                No właśnie o ten empiryzm zapytałem, a nie o gdybanie i doświadczenia
                pojedynczych osób. (Empiria to wynik eksperymentu/programu badawczego
                przeprowadzonego w kontrolowanych warunkach, o to pytam).


                > Tu nie ma łopatologii, zero-jedynkowego swiat
                > a i prostych prawd na kazda okazje.

                ??
                Jeszcze bardziej nie qmam :/

                > Chyba czas sie zmierzyc z faktem, ze jako ojciec masz wielki wplyw na swoje cor
                > ki :>

                A czy gdzieś twierdziłem że nie?

                > Stwierdzenie, ze to jakie sa nasze dzieci jest sprawa tylko i wylacz
                > nie wrodzona, to zwalnianie sie z odpowiedzialnosci.

                Niekoniecznie. Mnie np. pozwala spokojnie podchodzić do różnych porażek życiowych.

                • trzydziestoletnia Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 23.09.07, 16:36
                  druginudziarz napisał:

                  > Nie qmam co ma DDA do tematu wątku.

                  Przypomne kontekst: your napisal "negatywne relacje z ojcem w
                  rodzinie dysfunkcyjnej to znowu podstawa terapii DDA, gdzie problem
                  też koncentruje się na nieumiejętności ułożenia relacji z
                  późniejszym partnerem."

                  Na co Ty odpowiedziales: "Pytanie czy ten "brak umiejętności" jest wynikiem braku relacji z ojcem czy też wrodzonymi predyspozycjami. Skłaniam się ku temu drugiemu."

                  Stad moje nawiazanie do trudnosci w zwiazkach u DDA. A dalej to nie bardzo mam natchnienie, by za duzo pisac. Wlasnie sie pakuje i wybywam na szkolenie w temacie (terapia).

                  > No właśnie o ten empiryzm zapytałem, a nie o gdybanie i doświadczenia
                  > pojedynczych osób.

                  To bys musial naprawde siegnac do publikacji z dziedziny psychologii, wez jakikolwiek podrecznik akademicki w tym temacie, a jak nie to chociaz "Charaktery" poczytaj kilka miesiecy, to moze dac pewien obraz - zapewniam Cie ze badan bylo wiele, na szczescie ja nie musze sie juz skupiac na zapamietywaniu danych z eksperymentow ani na przekonywaniu nikogo do niczego. Ale jesli Ciebie to zainteresowalo to z pewnoscia znajdziesz czego Ci potrzeba.

                  > > Stwierdzenie, ze to jakie sa nasze dzieci jest sprawa tylko i wylacz
                  > > nie wrodzona, to zwalnianie sie z odpowiedzialnosci.
                  >
                  > Niekoniecznie. Mnie np. pozwala spokojnie podchodzić do różnych porażek życiowych.

                  Czyli porazki zyciowe to efekt charakteru corek danego "od urodzenia"?
                  Fajne :))
    • trzydziestoletnia Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 21.09.07, 21:08
      Dziekuje za ten tekscik. Ja, jako kobieta wychowana calkowicie bez ojca, widze (teraz, wczesniej nie zauwazalam) wplyw tego faktu zarowno na widzenie siebie, jak i oczekiwania wobec mezczyzn (a raczej wobec jednego, meza). Oczywiscie, jest to jeden z wielu elementow jaki wplynal na ksztalt naszego zwiazku. Zgadzam sie z tym, co zostalo tu napisane i sa to dla mnie pewne oczywistosci, nie do "udowodnienia" na drodze zero-jedynkowej. Nie widze tez sprzecznosci jakie zostaly przez panow wytkniete, sprzecznosciami sa dla nich, nie dla mnie.
      • woman-in-love Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 21.09.07, 22:04
        dobrze, jesli w otoczeniu sa inni mezczyzni, ktorzy moga troche zapelnic ten
        brak; moze wujkowie, dziadek, przyjaciel matki...Moje dzieci wczesnie stracily
        ojca i odruchowo szukaly go w kazdym jakim-takim znajomym. Zarowno syn, jak
        corka bardzo cierpieli i mowili mi, ze maja trudnosci w samo-okresleniu. On -
        jako mezczyzna, ona - jako kobieta. Kazde z nich przeszlo przez nieudane
        zwiazki, ale w koncu jakos sobie poradzili. czyli da sie to w koncu jakos
        prze-pracowac. (sorry za brak ogonkow)
        • trzydziestoletnia Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 23.09.07, 16:38
          woman-in-love napisała:

          > (..) Kazde z nich przeszlo przez nieudane
          > zwiazki, ale w koncu jakos sobie poradzili. czyli da sie to w koncu jakos
          > prze-pracowac.

          Da sie, jak sie chce, potrafi i ma jakotakie zaplecze, zgadzam sie. Fajnie, ze masz z dziecmi taki kontakt i moga sie z Toba wieloma sprawami podzielic.
    • yoric Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 22.09.07, 02:59
      Na moje wychowanie miał wielki wpływ efekt cieplarniany.

      Nie wiem, jaki dokładnie to był wpływ, ale na pewno był. Prawdopodobnie jestem
      zbyt agresywny.
      Choć czasami jestem zbyt spokojny.
      Teraz, kiedy to przeczytałem wiem, że to wszystko wina efektu cieplarnianego.
      Chyba nie będziecie twierdzić, że coś tak doniosłego, jak efekt cieplarniany,
      pozostało bez wpływu? Ja wiem, że miał.
      Udowodnijcie, że nie :)
      • yoric PS: Yoric ma rację n/txt 22.09.07, 03:01
        • kawitator Re: PS: Yoric ma rację n/txt 22.09.07, 12:56
          Yoric ma racje na niego przemożny wpływ wywarł efekt cieplarniany Jeżeli coś
          może się zdarzyć bo nie wyklucza tego fizyka to się zdarzy na pewno trzba tylko
          poczekać ;-)) Uważam ze równy wpływ na Yorica miały także także ograniczenia
          zasilania w energie elektryczną za komuny Dla przypomnienia: wyłączno energie
          elektryczna na kilka godzin w rożnych dzielnicach miast lub powiatach i wtedy z
          braku TV i radia ( internetu i PC-tów jeszcze nie było ) oraz panujących
          ciemności ludzie bawili sie tak jak okoliczności pozwalały A potem z krzykiem
          witał świat Yorc a także Ciory ;-))
          Wracając do meritum
          Na to jacy jesteśmy także psychicznie wpływa nasz genotyp oraz otoczenie
          społeczne Z tego otoczenia przemożny podstawowy wpływ ma facet-ojciec-pater
          familias Nie szkoła nie mamusia nie organizacja młodzieżowa ale właśnie ojciec
          Dlatego tez biorąc pod uwagę dobro dzieci przy rozwodzie powinny pozostawać przy
          ojcu bowiem zapewnia to lepszą ich przyszłość
          Dlaczego brak emocjonalny ojca lub jego błędy wychowawcze może wywoływać tak
          pozornie sprzeczne reakcje To tak jak ze zginaniem patyków Zbieramy patyki i
          zginamy je z siła 12 kg Wnioski Patyki zginane z taka siła albo sie prostują
          albo sie łamią Nie ma tu żadnej sprzeczności bo patyki są rożne Wiem ze
          przykład śmieszny i trywialny biorąc pod uwagę całą komplikacje i różnorodność
          psychiki To jednak działa na tej samej zasadzi Ludzie są różni Bardzo różni
          dlatego ich reakcje na podobne wydarzenia , obciążenia lub stresy bedzie bardzo
          różna
    • druginudziarz koszykówka a wzrost 22.09.07, 14:22
      your_and napisał:

      > (...) jak potwierdzają psychologowie, brak ojca w życiu i domu dziewczynki,
      > nastolatki, a potem młodej kobiety to swego rodzaju skaza, z którą kobiety
      > wchodzą w swoje dorosłe życie.

      Naukowcy z Uniwersytety Stanowego w Idaho wykazali że intensywne granie w
      koszykówkę stymuluje wzrost u młodziezy.
      Już dawno zaobserwowano, że osoby grające z koszykówkę w ligach uniwersyteckich
      czy zwłaszcza w ligach zawodowych są wyraźnie wyżsi. Jednak dopiero szerokie i
      systematyczne badania 14083 zawodników wykazały, że związek ten jest istotny
      statystycznie.
      Dlatego jeśli chcesz mieć wysokie dziecko zapisz je na koszykówkę do klubu –
      podsumowuje wyniki badań prof. Smith. Jednakże – kontynuuje – rodzice muszą mieć
      świadomość, że gra w kosza nie pozostaje obojętna na kolor skóry. Wprawdzie nie
      ma jeszcze wyników badań, które by to potwierdziły, jednakże w śród zawodników
      obserwuje się dużo ciemniejszą skórę.




      Z oczywistych powodów linka do artykułu podać nie mogę ;))
      • woman-in-love Re: koszykówka a wzrost 22.09.07, 16:01
        no i co wynika z Twojego sarkazmu? Może to, że nie chcesz wiedzieć o tym, że
        ojciec jest ważny dla dzieci?
        • druginudziarz Re: koszykówka a wzrost 22.09.07, 16:23
          woman-in-love napisała:

          > no i co wynika z Twojego sarkazmu? Może to, że nie chcesz wiedzieć o tym, że
          > ojciec jest ważny dla dzieci?

          No, chociaż zrozumiałaś że to sarkazm :P

          To chyba oczywiście że "ojciec jest ważny dla dziecka", wydawał mi się że spór
          dotyczy istoty tego wpływu. Mógłbym jeszcze z Tobą podyskutować, ale wypaczasz
          to co piszę, świadomie lub nieświadomie, więc proponuję EOT.
          • your_and Re: koszykówka a wzrost 22.09.07, 16:58
            Najpierw kwestionujesz że przedstawiane związki przyczynowe bo nie były poparte
            żadnymi konkretnymi badaniami.
            Potem po powołaniu sie na konkretne badania, wyśmiewasz same badania i korelacje
            które mogą zachodzić.
            Wniosek jest jeden, przedstawione zależności między relacjami w ojcem w
            dzieciństwie a późniejszym udanym związkiem z partnerem irytują Cię, budzą
            sprzeciw poparte faktami czy nie - czemu sam się zastanów.
            • kawitator Re: koszykówka a wzrost 22.09.07, 17:12
              Czasami do wysnucia prawidłowych wniosków nie potrzebne jest znanie ciągów
              przyczynowo skutkowych (to jest to co bada nauka) a wystarczy poznanie korelacji
              (to co bada statystyka)
              Przykład na podstawie znanej ze statystyki korelacji że im mniej wykształcona
              kobieta tym ma więcej dzieci lub na odwrót czym bardziej wykształcona kobieta
              tym ma mnie dzieci można wysnuć wniosek że inteligentna kobieta jest wybrykiem
              natury i z czasem będzie coraz rzadsza nad czym boleje myśląc ze smutkiem z kim
              to będą się zadawać moje prawnuki ;-)
            • druginudziarz Re: koszykówka a wzrost 22.09.07, 17:27
              your_and napisał:

              > Najpierw kwestionujesz że przedstawiane związki przyczynowe bo nie były poparte
              > żadnymi konkretnymi badaniami.

              Tak.

              > Potem po powołaniu sie na konkretne badania, wyśmiewasz same badania i korelacj
              > e
              > które mogą zachodzić.

              Jakie badania? jakie korelacje? jakie związki przyczynowo-skutkowe?

              > Wniosek jest jeden, przedstawione zależności między relacjami w ojcem w
              > dzieciństwie a późniejszym udanym związkiem z partnerem irytują Cię, budzą
              > sprzeciw poparte faktami czy nie - czemu sam się zastanów.

              Tak, tak, pani doktor. Może teraz opowiedzieć o moich relacjach z ojcem? czy już
              może w czasie kolejnej wizyty?

              Jedyne co budzi mój sprzeciw to brak logiki i branie "babskiego gadania" za
              dobrą monetę i nazywanie tego nauką.
              Wykazać korelacje jest względnie prosto, potem to już tylko bajdurzenie, między
              koszykówką a wzrostem też jest korelacja i co z tego? od koszykówki się rośnie? :P
              Jeszcze raz łopatologicznie:
              scenariusz 1. masz "dobre geny" -> "dobrze" wychowujesz dzieci -> dzieci dobrze
              się rozwinęły -> dzieci mają w życiu dobrze bo "dostały" dobre geny a i
              wychowanie było OK
              scenariusz 2. masz "felerne geny" -> "kiepsko" wychowujesz dzieci -> dzieci
              kiepsko się rozwinęły -> dzieci mają w życiu kiepsko bo "dostały" kiepskie geny
              a i wychowanie było niebardzo
              Strzałeczki pokazują relacje, które nie są zwrotne.

              EOT zaproponowałem, gdyż czytasz coś między wierszami, natomiast zbywasz
              milczeniem to co faktycznie napisałem, czemu? sama się zastanów.

    • yoric Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 22.09.07, 19:36
      > Jedyne co budzi mój sprzeciw to brak logiki i branie "babskiego gadania" za
      dobrą monetę i nazywanie tego nauką.

      ten cytat z Nudziarza może być mottem do mojego udziału w tym wątku.
      Co do istoty problemu nie wypowiadam się, bo nie robiłem badań, więc nie wiem, a
      prawdę powiedziawszy to i niewiele mnie to interesuje.

      Martwi mnie, że a priori zakłada się prawdziwość czegoś, czego nie można w żaden
      sposób sprawdzić. Nie wiadomo jak 'brak ojca' zoperacjonalizować (np. ojciec
      odszedł, gdy córka miała 15 lat; ojca nie było, ale był ojczym; ojciec był, ale
      córką się nie interesował; ojciec interesował się, ale mieszkał z drugą rodziną,
      itd.). 'Zły wpływ' to już w ogóle może być wszystko. Potem powtarza się takie
      coś jak mantrę i stosuje do wszystkich sytuacji.

      Martwi mnie też styl prowadzonych tu dyskusji, ale to w innym wątku.

      Pozdrawiam
      • trzydziestoletnia Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 23.09.07, 16:50
        yoric napisał:

        > (..)Nie wiadomo jak 'brak ojca' zoperacjonalizować

        Najtrudniejsze jest to, ze ten "brak ojca" najlepiej moze okreslic to dorosle dziecko - jesli odczuwa/la brak ojca (z jakichkolwiek powodow, niekoniecznie fizycznej nieobecnosci) to znaczy, ze wystapil (u niej!) brak ojca. Proste, tak jak do stwierdzenia, ze brak Ci seksu wystarcza Twoje odczucia co do tego braku. A statystyki ile seksu przecietnie potrzebuje dorosly, zdrowy czlowiek tylko ulatwiaja jakas orientacje, ale niekoniecznie sa bezposrednim przelozeniem na to czy Tobie brakuje.
        • sylwiamich Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 23.09.07, 16:57
          Chodziłam na terapię.Psycholog wmawiał mi że brak ojca powoduje że
          mam problem z moim mężem.Mój mąż nie lubił seksu.Czyli że gdybym
          miała ojca to mój mąż by lubił?Potem był następny
          związek.Nieudany.Facet nie potrafił się okreslić.Ciągle mnie tylko
          kochał, ale żal mu było żony.Czyli nie żal by mu było, gdybym miała
          ojca?A może gdybym miała ojca to zacisnęłabym żeby i nie
          przeszkadzałoby mi, że mąż nie lubi seksu, a Następny mnie kocha a
          mieszka z żoną?Wiem...upraszczam chamsko....podobnie jak objawiane
          co kilka lat tezy psychologiczne.Nie zamierzam giąć karku tylko
          dlatego żeby zaprzeczyć tezom psychologicznym
          • trzydziestoletnia Re: Brak relacji z ojcem a późniejsze nieudane zw 23.09.07, 17:34
            sylwiamich napisała:

            > Chodziłam na terapię.Psycholog wmawiał mi że brak ojca powoduje że
            > mam problem z moim mężem.

            To jest druga strone tego samego medalu - tzn. nadmierna wiara psychologow w swoje tezy, kazde czarno-biale widzenie jest... zbyt ubogie by oddac istote zycia czlowieka.
            Inna kwestia to pytanie skad wybor "niewlasciwych mezczyzn", jeszcze inna klasyczny opor w kazdej psychoterapii (czeste w tym stanie zaprzeczanie i kwestionowanie tego co sie dzieje na terapii). Tu nie ma prostych odpowiedzi, a materia jest delikatna i wielowymiarowa. Dlatego zarowno "wmawianie" swojej wizji klientowi, jak i oczekiwanie na szybkie i jasne odpowiedzi prowadzi donikad.

            Oprocz tego jaki to terapeuta, i na ile mogl Cie poznac, wazne tez jak to doswiadczenie terapeutyczne jest swieze, czy mialas czas by sie z tym oswoic, pobyc troche, popatrzec na to stwierdzenie i swoje zycie w tym kontekscie. Czasem trzeba z czyms troche "pochodzic", by to odrzucic. A z wlasnego doswiadczenie Ci powiem, ze te "trafione" diagnozy swoje robia - tzn. najpierw uderzaja (stad naturalny opor), irytuja (im bardziej, tym czesciej jest cos na rzeczy), nawet bolą - a potem nastepuja takie "male odkrycia ameryk".. Czesto terapeuta wcale nie wie czy uderzy we wlasciwe miejsce, dopiero potem klient to moze ocenic, i przyjac albo odrzucic.

            A najgorsza opcja to jesli faktycznie psycholog na slepo trzyma sie swojego schematu i wrzuca kazdego do odpowiedniej poleczki. Swiadczy to o jego ubostwie, zawodowym i nie tylko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka