wredota79
25.09.07, 17:02
Zacznę od tego, że jestem wredna. Wredna dla siebie, dla swojego męża,
"wredna" na cały świat..., a przynajmniej bywam... Dziś był jeden z tych dni
kiedy nic innego nie robię tylko dokuczam mężowi i to bardzo:(...Już sama nie
wiem, czy słusznie ale często mam podświadome do męża pretensje o to, że woli
komputer, o to, że kochamy się tak rzadko, o to, że nie spędzamy ze sobą zbyt
wiele czasu. A ja marzę o wspólnych podróżach, kolacjach, kąpielach i innych
przyjemnościach..Czasami się czuję jak 20 lat po ślubie, a nie 2... Jestem
sfrustrowana i odreagowuję to na nim... Problem polega na tym, że go kocham
(zawsze ma dla mnie ciepłe słowo, uśmiech, okazuje czułość) ale po każdym
takim moim wyskoku czuję, że pogrążam nasz związek i że kiedyś "przegnę" i nie
będzie już powrotu... Mąż też mnie kocha, widzę to w jego oczach,ale nie wiem
ile jeszcze wytrzyma... Nie zmienia swojego postępowania mimo, że czasem
udawało mi się w dość cywilizowany sposób powiedzieć mu o moich bolączkach.
Chciałabym bardzo przestać być wredna, może jakoś zdusić w sobie te potrzeby
niezaspokojone?....
Pewnie niewiele mi poradzicie, ale niech ten post będzie moją "terapią"....
Pozdrawiam wszystkich sfrustrowanych.