Dodaj do ulubionych

już bije....

28.10.07, 05:45
A więc zacznę od tego że z moim facetem jestem 7 lat.
Wyzywał mnie ale dziś przegioł pałe.
Byliśmy na ślubie mojej koleżanki no i że z racji tego iż bez sexu jestem od
grudnia po wypiciu dobierałam się do niego,on uciakł do pokoju dziecka i tam
nazwał mnie kurwą za co dostał w ryj jednak nie sądziłam że tak mi odda że
znajdę się na podłodze.Jestem mu wierna i jest między nami jak jest ale na
miano kurwy nie zasługuję chodź przy dziecku nazywał mnie już różnie,np. śmieć...
Później się wogóle zaczła jazda wyzwiska itp. najgorsze było to że jak ja mu
coś dosrałam to rzucił mną na podłogę i chciał okładać tyle że zaczłam
piszczeć a on to taka pokazówka więc nie mógł mnie bić.
Mamy dziecko które kocha ojca,ale wiem że takie traktowania kobiety NIC nie
tłumaczy...
Proszę poradźcie mi co ja mam robić...Łącząn as długi i dziecko... nie tak
łatwo podjąć decyzje....chociaż wiem co powinnam za duże mamy długi i sama
sobię z nimi nie poradzę...bić też się nie dam....
Obserwuj wątek
    • green_land Re: już bije.... 28.10.07, 07:48
      Ty wiesz, że nie masz wyjścia. Musisz odejść, bo będzie tylko gorzej.
      Możesz zgłosić ten fakt na... policję? Lekarzowi? Nie wiem, gdzie to
      sie zgłasza, ale ktoś musi o tym wiedzieć, bo w razie gorszych
      rzeczy będziesz miała podkładkę, że to nie pierwszy raz. Obdukcja,
      nawet na dwa siniaki się przyda. Ewentualny świadek też.

      Tak mi przykro;(((

      Trzymaj się i nie poddawaj!
    • zbigniew_zasadniczy Re: już bije.... 28.10.07, 10:14
      Zasadniczo musisz go zostawić. Nie masz wyjścia. Przygotuj się do tego najlepiej jak umiesz i jeśli kiedykolwiek jeszcze Cię uderzy, to wezwij Policję. Tak. Będziesz miała dowód, ktory bedziesz mogła przedstawić przed sądem. Wówczas i rozwód z jego winy opieka nad dzieckiem będą proste do osiągniecia. Musisz być wyrachowana. Taki śmieć nie zasługuje na nic lepszego.
      I nie oszukuj się, że on Cię kocha tylko cośtam. Nie, nie kocha Cię. Faceci są różni (podobnie jak kobiety zresztą) i sam fakt, że komuś zdarzyło się zwyzywać ukochaną osobę od śmieci jeszcze o niczym nie znaczy, a raczej znaczy, że ta osoba może mieć problemy z kontrolowaniem gniewu na przykład. Tyle że wtedy trzeba nad tym pracować. Jeśli tej pracy nie ma, nie ma do niej chęci - to niestety nie ma i miłości.

      Niestety nie znam Twojej sytuacji, więc łatwo mi pisać, że musisz odejść, ale to się będzie pogłębiać. Nie wiem jakie są tego przyczyny (pisałaś o problemach z seksem, do tego jakieś zahamowania chyba dochodzą, bo innej odpowiedzi na nazywanie kobiety ku*** tylko dlatego, że ma ochotę na swojego faceta nie widzę), ale zapewne i do specjalisty się nie wybierze "bo nie jest czubkiem". Współczuję Ci.

    • p_k_79 Re: już bije.... 28.10.07, 10:17
      Z tego, co czytam, to sama nie jesteś lepsza. Nic nie tłumaczy
      bicia. Oczywiście, że nie. Ale prowokowania wyzwiskami też nic nie
      tłumaczy, wiesz?
      Współczuję jedynie Dziecku, że na to patrzy i wysłuchuje..
      • agara1 Re: już bije.... 28.10.07, 10:38
        Przeczytaj to człowieku jeszcze raz!!
        To nie ja go wyzywam tylko on mnie.
        Kiedyś jak byłam młodsza to i owszem wdawałam się w takie pyskówki,teraz wiem że
        to nie ma sensu.
        Pozdr.
        • p_k_79 Re: już bije.... 28.10.07, 11:55
          Przeczytałam trzy razy. Widzę i po Twoim języku, i po impulsywnej
          reakcji, ze mogę komentarz powtórzyć.
    • glosatorr Re: już bije.... 28.10.07, 10:33
      No cudownie - i gdzie w tym wszystkim Miłość?
      Bo ja jej nie widzę. Za to widzę dwoje nienawidzących się ludzi.
      A... i pewnie kochacie się bardzo czy jesteście dla dobra dziecka?
      A jakie jest dobro dziecka - to właśnie pokazałaś.

      Nie lepiej się rozejść niż dziecku dostarczać taki meksyk?
      • zelm71 Re: już bije.... 28.10.07, 11:05
        1. Dlaczego tak długo nie uprawiacie sexu?
        2. Jeśli nawet cię wyzwał od różnych to nie powód aby go zdielić w
        pysk. Może i powód jest ale lepiej się powstrzymać od bicia.
        Zależy jakiego masz faceta. Jeden odda a drugi nie. Ja bym oddał -
        moja żona o tym wie i dlatego tego nie robi.
        3. To jeszcze nie powód aby się zaraz rozwodzić.
        4. Oboje macie problem z trzymaniem nerwów na wodzy.
        5. Kwestia zasadnicza czy się kochacie.
        6. Jeśli tak to wystarczy panować nad nerwami. Czasem ludzie się
        wyzywają ale to nic jeszcze nie oznacza to poprostu nerwy. Wystarczy
        się przeprosić i pracować nad swoim zachowaniem.
        7. Jeśli masz męża choleryka to w takiej ekstremalnej sytuacji
        poprostu odpuść sobie bo jeśli będziesz mu się stawiać to może wpaść
        w szał. Jak emocje opadną to sobie wszystko na spokojnie
        wytłumaczyćie.
        8. Nerwy i emocje to zły doradca
        • eeela Re: już bije.... 28.10.07, 13:01
          > Zależy jakiego masz faceta. Jeden odda a drugi nie. Ja bym oddał -
          > moja żona o tym wie i dlatego tego nie robi.


          Bylam kiedys z takim, przy ktorym nawet moje nerwy puszczaly. On byl w stanie
          oddac. Bylo to dla mnie szokiem, zwlaszcza, ze racja stala twardo i
          kategorycznie po mojej stronie. Dzieki Bogu, juz z nim nie jestem, a tez, jak
          slysze, kazda kolejna kobieta dlugo z nim nie wytrzymuje. Ja okazalam sie
          najdluzej cierpliwa.

          Dzis jestem z takim, ktory nigdy by nie oddal. Ale tez nie ma potrzeby, bo wobec
          niego w ogole nie mozna sobie wyobrazic takiego gestu. Facet ma niczym
          niewymuszony autorytet, a swoim spokojem, jak oliwa wylana na morskie fale,
          ucisza wszelkie burze.

          I wiem juz teraz, ze takich, co to 'wiedza ze oddadza' nalezy omijac szerokim
          lukiem.
          • kolonistka Re: już bije.... 29.10.07, 15:48
            > Zależy jakiego masz faceta. Jeden odda a drugi nie. Ja bym oddał -
            > > moja żona o tym wie i dlatego tego nie robi.
            tzn. ze Twoja zona czasami mialaby ochote Cie "pacnac" tylko ze
            strachu bo oddasz tego nie robi?
            Gratuluje :)))

            Ja Cie przepraszam - ale ja nawet nie wiem czy moj maz by mi oddal.
            Przez cale nasze wspolnie przezyte lata, podczas klotni czy sporow
            nie wpadlo nawet do glowy "machniecie" reka.
            Nie ma dla mnie zadnego usprawiedliwienia dla bicia partnera. No
            chyba, ze ktos jest SM i lubi takie zabawy w lozku.
            Wyzywanie, bicie sie to sa rany, ktore sie nigdy nie zabliznia ....
            tkwia jak drzazgi w nas i wokol nich zbiera sie ropa.
      • p_k_79 Re: już bije.... 28.10.07, 11:56
        Dokładnie.
        • kawitator Re: już bije.... 28.10.07, 13:29
          Dziewczyny maja racje Im szybciej sie palanta pozbędziesz tym lepiej.
          Nie ma na co czekać Nie ma co szukać uprawiedliwień. Dla mnie powodem wystarczającym byłyby już wyzwiska a co dopiero rękoczyny.
          Chce się bic niech wyjdzie na ring z innym facetem.
          • zelm71 Re: już bije.... 28.10.07, 15:02
            kawitator napisał:

            > Dziewczyny maja racje Im szybciej sie palanta pozbędziesz tym
            lepiej.
            A może to on powinien się jej pozbyć? Kto komu przywalił?
            > Nie ma na co czekać Nie ma co szukać uprawiedliwień. Dla mnie
            powodem wystarcz
            > ającym byłyby już wyzwiska a co dopiero rękoczyny.
            Skoro dla was powodem wystarczającym do rozwodu są wyzwiska
            puszczane w czasie kłótni to się nie dziwię że część z was ma
            problem w związku.
            Z byle powodu szlochacie, mażecie się.
            Czasem każdemu puszczają nerwy. Grunt to naprawiać sprawę a nie
            udawać że nic się nie stało.
            Fajnie jest szafować słowem "rozwód".
            "Życie jest ja gu... na kole, raz u góry raz na dole" - problemy
            trzeba rozwiązywać.
            Czy ktoś z was lubi dostawać po pysku?
            Może on powinien napisać - JUŻ BIJE
            Co kobieta ma brawo dać facetowi w pysk i jest OK? - O NIE!
            A jak facet odda to jest nie OK?
            O czym wy piszecie.
            NIKT NIE MA PRAWA NIKOMU DAWAĆ W PYSK
            "Nie rób nikomu co tobie niemiłe"
            Ja sobie nie pozwolę aby ktoś dawał mi w pysk - ani kobieta ani
            facet.
            A może ta jego żona to też niezła cholera? Znam taką parę co baba
            chłopa leje a on nic. Tylko tyle że chodzi w nerwach i łyka
            psychotropy - "To nie kobieta to terminator"
            • eeela Re: już bije.... 28.10.07, 16:16
              > NIKT NIE MA PRAWA NIKOMU DAWAĆ W PYSK

              W tym masz racje.


              > Skoro dla was powodem wystarczającym do rozwodu są wyzwiska
              > puszczane w czasie kłótni to się nie dziwię że część z was ma
              > problem w związku.


              W tym nie masz racji. Wyzwiska to ten sam rodzaj agresji co bicie, tylko o
              poziom lub dwa nizej. Ja wyzwisk rowniez nie toleruje i pan, ktory osmielilby
              sie skierowac bezposrednio do mnie nieparlamentarne slowa, zostalby
              natychmiastowo porzucony. Dotrwac do zamieszkania razem czy malzenstwa w ogole
              nie mialby szans.
              • krissdevalnor100 wyzwiska 28.10.07, 18:32
                Wyzwiska są na tyle ponizające, ze po pewnym czasie mniej człowiek czuje, że sie szmaci kiedy poderwie w barze pierwszego z brzegu gościa i da sie zerżnać, niż kiedy ma iść do łóżka z kimś, kto to wszystko wygadywał.

                Standardy u takich palantów: "kurwa, kurwiszcze, szmata" do kobiet, które ich nigdy nie zdradziły w tym również do tych, które były dziewicami zaczynając z nimi sypiać. Mam trochę koleżanek i to częstsze, niż sie wydaje. Dalej jedziemy po inteligencji: "debilka, przymuł, totalna idiotka" po wyglądzie: "pokraka, wieprz, końska morda" i po całości: "jestś zero, WSZYSCY się z ciebie śmieją, totalne dno".
                A laski z tymi kolesiami siedzą i kombinują, jak uzdrowić swój związek.
              • kolonistka Re: już bije.... 29.10.07, 15:53
                W pelni sie zgadzam w przedmowczynia.
                Obojetnie w jakiej sie jest zlosci - nikt nie ma prawa (ja tez go
                nie mam - i tego nie czynie) wyzywac mnie od k***rew czy innych
                takich.
                Traktuj innych tak jak sam chcialbys byc traktowany....
    • misssaigon sytuacja jest chora 28.10.07, 15:37
      i nie wazne kto kogo wyzywa, czy jest seks czy go nie ma...w tym domu jest
      przemoc i wszyscy sa chorzy i potrzebuja terapii.

      w takiej sytuacji mozna sie zwrocic do telefonu zaufania - numer w kazdej
      gazecie- a tam pokieruja do odpowiednich instytucji lacznie z policja...

      jesli nie rozwod to chociaz separcja i oddzielnie mieszkanie, bo niedlugo
      oberwie sie i dziecku..

      dlugi sa wspolne - sad orzeknie o podsziale przy orzekaniu separacji...mozna sie
      zwrocic do banku o zmiane trybu splaty etc..

      a w ogole czem,u kobiety nie wzywaja policji w takich sytuacjach?
      raz mi sie cos podobnego zdarzyko i patrol przyjechal bardzo szybko
    • yoric Re: już bije.... 28.10.07, 15:39
      Ci faceci to świnie.

      Ale ostatnio przekroczyli wszelkie granice - stali się tak bezczelni, że są w
      stanie nawet ODDAĆ...
      • zelm71 Re: już bije.... 28.10.07, 16:16
        yoric napisał:

        > Ci faceci to świnie.
        A kobiety to ch...
        >
        > Ale ostatnio przekroczyli wszelkie granice - stali się tak
        bezczelni, że są w
        > stanie nawet ODDAĆ...
        A wy macie prawo nas tłuc?
        Może to on powinien wezwać Policję.
        Mój kolega tak miał. Żona alkoholiczka tłukła jego, tłukła naczynia
        itp. Systematycznie wzywał Policję. Skończyło się rozwodem.
        Kobitki nie jesteście święte zresztą my też.
        Chciałyście równouprawnienia to macie.
        Może na głowę wejdziecie a my mamy bić wam brawo jak foka.
        Szanujmy się wzajemnie.
        Kobietę szanuje się nie dlatego że jest kobietą tylko kim jest.
        To samo tyczy się facetów.
        • kawitator Re: już bije.... 28.10.07, 16:48
          Masz rację w jednym Nikt nie ma prawa nikogo uderzyć
          To jest jedna strona medalu
          Kiedyś spotkanie z kierowniczką ośrodka pomocy rodzinie rozwiało w mojej głowie kilka stereotypów które tam sie zagnieździły
          Nie jest prawdą ze przemoc w rodzinie dotyczy rodzin z marginesu Jest spotykana w małżeństwach naukowców , artystów polityków klasy średniej, ateistów i głęboko wierzących Jest w całym społeczeństwie
          Nie jest prawdą ze sprawcami przemocy są w przeważającej większości faceci Tu też jest równouprawnienie Jest oczywiście różnica wynikająca z innej konstrukcji psychicznej i hormonalnej Facet częściej posunie się do rękoczynów natomiast nie potrafi tak jak kobitka na zimno przez długi czas upadlać partnera
          Jest natomiast prawdą ze kobitki robią wokół przemocy wobec nich krzyk i zadymę a faceci nie bo im wstyd. Przemocy czy to fizyczna czy psychiczna wobec facetów z reguły wychodzi jak się stanie duże nieszczęście Pani opowiadała nam o dwóch przypadkach kiedy kobitki aby usunąć faceta ze swojego życia bo czekał następny potrafiły doprowadzić swoich mężów celowo i na zimno do samobójstwa

          Uważam że przemoc jest nie do zaakceptowania w związku dwojga ludzi który nazywamy miłością Niezależnie od jej formy! Facet tak jak i kobitka powinien mieć ...
          chciałem napisać zasady ale tak jakoś się to słowo zdewaluowało
        • bcde Re: już bije.... 29.10.07, 14:42
          Zelm71, yoric to mężczyzna i napisał to ironicznie. Nie atakuj
          swoich. Obaj macie rację.
        • kolonistka Re: już bije.... 29.10.07, 15:56
          zelm71 napisał:

          > yoric napisał:
          >
          > > Ci faceci to świnie.
          > A kobiety to ch...
          > >
          > > Ale ostatnio przekroczyli wszelkie granice - stali się tak
          > bezczelni, że są w
          > > stanie nawet ODDAĆ...

          Szkoda, ze sqmales o co yoric chodzilo :)))
      • eeela Re: już bije.... 28.10.07, 16:48
        > Ci faceci to świnie.
        >
        > Ale ostatnio przekroczyli wszelkie granice - stali się tak bezczelni, że są w
        > stanie nawet ODDAĆ...


        Jak juz wyzej wspominalam, bylam z taka swinia. I tak, uwazam, ze oddawanie z
        jego strony to byl juz szczyt zeswinienia sie. Nie wyzywal mnie. Nawet nie
        podnosil glosu. Jedynie z wyrazem wielkiej satysfakcji na twarzy mowil okropne
        rzeczy o mnie i mojej rodzinie, ponizajace, okrutne. Kiedy chcialam wyjsc z
        domu, zeby ochlonac, zeby nie dawac sie wpedzac w histerie, zeby wiecej tego
        gadania nie sluchac, siadal pod drzwiami, chowal mi buty, przytrzymywal sila.
        Ja nigdy nie odpowiadalam mu pieknym za nadobne, nie bylam w stanie obrazac jego
        czy jego rodziny, zupelnie nie potrafilam sobie z nim radzic, nie potrafilam tez
        zamknac uszu na ten jad. Plakalam, krzyczalam, kilka razy nie wytrzymalam i
        dalam mu w gebe. Dwa razy zdarzylo mu sie oddac, i tym samym doprowadzic mnie na
        skraj wytrzymalosci, kiedy - boso, nie boso - po prostu uciekalam z domu,
        prawdziwie walczac z nim o przejscie. Dwa razy bylam na tyle glupia, ze
        wybaczalam. A co on mial na swoje usprawiedliwienie? Uderzyl mnie, bo bylam w
        histerii i chcial, zebym sie uspokoila :-D
        • zelm71 Re: już bije.... 28.10.07, 17:44
          eeela napisała:

          > Ci faceci to świnie.
          Tacy też są ale nie uogólniajmy i nie obrażajmy innych.
          Choć wielu się ze mną nie zgodzi uważa że każdy facet powinien być w
          odrobinie "świnią".
          > Jak juz wyzej wspominalam, bylam z taka swinia. I tak, uwazam, ze
          oddawanie z jego strony to byl juz szczyt zeswinienia sie.
          To po co waliłaś go w pysk. Bo nie mogłaś przełknąć tego co
          powiedział? A zastanów się co by zrobił gdybyś go spokojnie
          wysłuchała a później olała - dopiero by się wściekł że nie reagujesz
          na jego żyganie jadem. Nie panujesz nad emocjami. A wpadając w szał
          i waląc go w pysk dałaś mu satysfakcję i sprowokowałaś do bicia.
          > Nie wyzywal mnie. Nawet nie podnosil glosu. Jedynie z wyrazem
          wielkiej satysfakcji na twarzy mowil okropne rzeczy o mnie i mojej
          rodzinie, ponizajace, okrutne.
          On zachował zimną krew a tobie puściły nerwy.
          Dlaczego nie zachowałaś zimnej krwi tak jak on. Jego słowa bolały? I
          co z tego. Bój porodowy znosicie a bolesnych słów nie umiecie
          przyjąć?
          >Kiedy chcialam wyjsc z domu, zeby ochlonac, zeby nie dawac sie
          wpedzac w histerie, zeby wiecej tego gadania nie sluchac, siadal pod
          drzwiami, chowal mi buty, przytrzymywal sila.
          Jego wówczas to już bawiło, napawał się tym jak ci skacze ciśnienie.
          >Plakalam, krzyczalam, kilka razy nie wytrzymalam i dalam mu w gebe.
          I po co płakałaś. Zachowaj zimną krew. Wówczas jemu by puściły
          nerwy. I kto by wygrał - TY
          >A co on mial na swoje usprawiedliwienie? Uderzyl mnie, bo bylam w
          > histerii i chcial, zebym sie uspokoila :-D
          Głupie tłumaczenie.
          Ty miałaś extremalną sytuację.
          Ale nie uogólniajmy.
          PS. A dlaczego do tej kłótni doszło? Czemu cię obrażał i rodzinę?
          Może ty rozpoczełaś kłótnię i doszło do czego doszło.
          Zawsze prawda leży po środku i nie ma co odwracać kota ogonem.
          • eeela Re: już bije.... 28.10.07, 18:29
            Zelmie, i po co ty mi to wszystko tlumaczysz, ja to juz sama od dawna wiem :-)
            Ale mloda bylam, nie wiedzialam wowczas tego wszystkiego, no i nie umialam
            panowac nad soba. Pierwsze, co powinnam byla zrobic, to faceta po prostu
            zostawic po pol roku, kiedy wylazly jego brzydkie sklonnosci, a nie po czterech
            latach. Ale z drugiej strony w ciagu lat czterech zdazylam sie nauczyc i
            zrozumiec wiecej niz w ciagu pol roku ;-)

            > PS. A dlaczego do tej kłótni doszło? Czemu cię obrażał i rodzinę?
            > Może ty rozpoczełaś kłótnię i doszło do czego doszło.
            > Zawsze prawda leży po środku i nie ma co odwracać kota ogonem.


            Nigdy nie rozpoczynalam z nim klotni. On byl w zasadzie chorym czlowiekiem.
            Awantury zaczynalo zazwyczaj jakies moje stwierdzenie, zachowanie, moje czy tez
            kogos z mojej rodziny, ktore w jakis sposob mu sie nie podobalo i burzylo jego
            wizerunek swiata, jaki powinien go otaczac. Potrafil mowic najgorsze rzeczy w
            reakcji na moje oswiadczenie, ze lubie jakas ksiazke, albo nie lubie jakiegos
            filmu, albo w reakcji na to, ze pomylilam utwory dwoch kompozytorow, albo na to,
            ze moja mama uzyla slowa 'pieniazki'.
            • zelm71 Re: już bije.... 28.10.07, 18:41
              eeela: Ale chyba wszyscy faceci świniami jednak nie są?
              No może małymi świkami :)
              • eeela Re: już bije.... 28.10.07, 18:50
                Oczywiscie, ze nie :-) Mam w domu dobry przyklad!
                • zelm71 Nie w temacie to do eeela 28.10.07, 19:00
                  eeela: napisz coś o swoim facecie, jaki jest, czy jest Polakiem?
                  • eeela Re: Nie w temacie to do eeela 28.10.07, 19:41
                    Nierozwaznie czynisz, czlecze, takie prosby do mnie keirujac - ja o swoim
                    chlopie eposy moglabym pisac ;-)

                    Jest Meksykaninem i kompozytorem. Z kompozycji robi doktorat na tutejszym
                    uniwersytecie. Laczy w sobie niebywala inteligencje i bystrosc ze spokojem i
                    prostota ducha oraz ogromna zyczliwoscia do swiata. Jest swietnym kochankiem -
                    tak zeby bylo cos w temacie forum ;-) - chociaz czasami chodzi na latwizne, ale
                    to dla facetow niestety naturalne, zeby isc wszedzie na skroty, a ja znow tez
                    nie stawiam zbyt wysokich wymagan, bo sama latwo sie zapalam i ognista jestem ;-)
                    Jest bardzo opiekunczy i odpowiedzialny. Do zycia potrzebne mu sa jedzenie,
                    picie, seks i jego praca, obecna wszedzie i zawsze. Nie odziedziczyl wiele z
                    kultury machismo, chociaz pewne relikty widac w drobiazgach. Nie utrudniaja
                    jednak wspolzycia.
                    • zelm71 Re: Nie w temacie to do eeela 28.10.07, 19:50
                      To fajnie. Dobrze brzmi i podoba mi się.
                      Wiesz jestem cholernie twardym i bezlitosnym facetem - taka praca.
                      Ale skoro on jest kompozytorem i Meksykaninem to powinaś znać muzyka
                      Chuck Mangione a w szczególności jego muzykę do filmu "Children of
                      Sanchez". Jak się czasem napiję "nawalę jak bombowiec" to puszczam
                      sobie i se płaczę. Tylko ta muza mnie tak rozwala.
                      • kawitator Re: Nie w temacie to do eeela 28.10.07, 20:41
                        > Wiesz jestem cholernie twardym i bezlitosnym facetem - taka praca.
                        Boże jak ja bym chciał tak moc o sobie szczerze powiedzieć ;-PP
                        Wyrozumiały i łagodny jestem niestety i bardzo nie lubie przywalic komuś i pod obcasy. Zawsze żałuję
                        Ale może jest nadzieja N.awalić się jak meserszmit potrafie i zdarza się Lubie muzyke ale przy niej nie płaczę szczególnie przy filmowej Defekt to chyba jakiś ten brak śloz przy muzaku Wobec tego miano twardego i bezlitosnego oddala się niestety
                        • p_k_79 Re: Nie w temacie to do eeela 28.10.07, 20:45
                          >Wobec tego miano twardego i bezlitosnego oddala się niestety


                          Zarzyj sproszkowaną viagrę, rozsieje Ci stwardnienie po wszelkich
                          członakach.. resztę zamarkujesz;)
                          • p_k_79 Re: Nie w temacie to do eeela 28.10.07, 20:53
                            A lepszy jeszcze efekt osiągniesz, jeśli zaŻyjesz, miast zaRZywać,
                            sorry ;DDDD
                            • kawitator Re: Nie w temacie to do eeela 28.10.07, 21:10
                              Mysle że jednak zarzycie będzie bardziej magiczne i pozwoli po stwardnieniu rozsianym stwardnieć i wtedy tylko bezlitosnym pozostaje zostać Nie znasz przypadkiem jakis piguł na bezlitosność ?
                              • p_k_79 Re: Nie w temacie to do eeela 28.10.07, 21:16
                                Ale na pewno "na", czy raczej "powodujących..";)
                                • kawitator Re: Nie w temacie to do eeela 28.10.07, 21:18
                                  Jak zwał Tak zwał Kcem byc twardy i bezlitosny a jednocześnie płakać nawalony przy muzyce filmowej
                                  Trudno bo z tego wszystkiego to tylko nawalenie sie idzie mi całkiem dobrze ;-)))
                                  • p_k_79 Re: Nie w temacie to do eeela 28.10.07, 21:23
                                    To może tak.. na co dzień zażywaj środek na przeczyszczenie i
                                    trzymaj się z dala od toalet - gwarantuję Ci, że przynajmniej
                                    wizualnie będziesz trwardy i usztywniony na maksa;)) Na sytuacje
                                    wymagające łzawych impresji, miej pod ręką szpilkę i wbijaj ją sobie
                                    w dość bolesne miejsce (do wyboru, nic sugerować nie chcę;)) -
                                    powinno zadziałać strumieniem najczystszych i najszczerszych łezów;))
                                  • kolonistka Re: Nie w temacie to do eeela 29.10.07, 16:00
                                    Kawiator ... nie Kcij :))))
                                • zelm71 Re: Nie w temacie to do eeela 28.10.07, 21:22
                                  Fajnie że jesteście na forum. Sam się uśmiałem. Viagra odpada wolę
                                  na krochmal - twardnieje ale nie podnosi ciśnienia.
                                  • p_k_79 Re: Nie w temacie to do eeela 28.10.07, 21:24
                                    O.. i mamy kolejny patent.. a tu, na innym wątku, z tym problemy
                                    jakieś ponoć;)
        • p_k_79 może się mylę, Eluś, ale.. 28.10.07, 20:24
          > > Ale ostatnio przekroczyli wszelkie granice - stali się tak
          bezczelni, że
          > są w
          > > stanie nawet ODDAĆ...

          To raczej karykaturalne podsumowanie faktu, że walnięcie Mężczyzny
          m.in. Ty uznałaś za ok w sytuacji, gdy Cię sprowokował, ale Jego
          oddanie ciosu jest już zbrodnią śmiertelną..

          Tymczasem między jednym, a drugim czynem nie ma różnicy.

          To co? W porządku jest Mężczyzna, którego Tobie zdarzy się walnąć, a
          On będzie Ci na to pozwalał? A to samo powiesz o Kobiecie? Że jak
          Mężczyzna Ją uderzy, a Ona odda, to jest świnią, a On jest ok? Bo to
          tylko można w ten sposób podsumować.. Tym samym wychodzi, że agresor
          jest ofiarą.
          • eeela Re: może się mylę, Eluś, ale.. 28.10.07, 23:04
            > To raczej karykaturalne podsumowanie faktu, że walnięcie Mężczyzny
            > m.in. Ty uznałaś za ok w sytuacji, gdy Cię sprowokował, ale Jego
            > oddanie ciosu jest już zbrodnią śmiertelną..


            Nie uznalam za OK. Nie jestem zadowolona z tego, ze nie bylam wowczas w stanie
            panowac nad soba. Nie jestem zadowolona, ze w ogole bylam wciaz z czlowiekiem,
            ktory zle mnie traktowal. Nie moge powiedziec, ze zaluje, bo niczego w swoim
            zyciu nie zaluje, bo ze wszystkiego wyciagnelam rozne wazne nauki i potrzebna
            wiedze. Ale dzis juz bym takiemu nie strzelila w gebe, tylko spokojnie wystawila
            mu walizki za drzwi, jesli w ogole dalby rade ukrywac przede mna swoje zle
            sklonnosci na tyle dlugo, aby ze mna mieszkac.

            Nie komentuje wyzej opisanej sytuacji przez autorke watku, bo ona jest zupelnie
            inna. Nie uwazam, ze postapilam dobrze, uderzajac faceta. Ale uwazam, ze on
            postapil duzo gorzej, oddajac mi. W takiej sytuacji, jak byla, tak, to on byl
            tym zlym. Tak, to on sie zeswinil. W zasadzie szkoda, bo czlowiek byl bardzo
            interesujacy, tylko zupelnie nie nadawal sie do wspolzycia.
            • p_k_79 Re: może się mylę, Eluś, ale.. 29.10.07, 14:58
              Mówimy o przemocy fizycznej. W czym Ty byłaś lepsza, posuwając się
              do uderzenia Go od Niego, który Ci oddał? To dokładnie to samo. A
              mam wrażenie, że siebie rozgrzeszasz i usprawiedliwiasz (choć
              uważasz, że to było złe, to jednak umotywowane), a Jego czynisz
              gorszym, że na przemoc zareagował (tu już do usprawiedliwień, że był
              sprowokowany Twoim razem, nie jesteś skora). Skąd ta różnica w
              ocenie tego samego czynu?
              • eeela Re: może się mylę, Eluś, ale.. 29.10.07, 15:35
                Skąd ta różnica w
                > ocenie tego samego czynu?

                Stad, ze to nie ja bylam prowokatorka calego zajscia.
                Stad, ze jeszcze zanim go uderzylam, on juz jako pierwszy stosowal wobec mnie
                przemoc (nie pozwalajac mi opuscic domu, chowajac mi buty, klucze, przytrzymujac
                mnie sila, kiedy probowalam wyrwac sie za drzwi - po to tylko, aby dalej moc
                napawac sie tym, jaka moc maja jego zle slowa). Przemoc nigdy nie jest dobra.
                Ale przemoc zastosowana przeze mnie byla wynikiem bezradnosci i slepego
                pragnienia ratunku w postaci ucieczki. Przemoc zastosowana przez niego byla
                nakierowana na krzywdzenie drugiego czlowieka dla wlasnej satysfakcji. Moja
                roznica w ocenie wynika z intencji, jakie nami kierowaly.
                • p_k_79 Re: może się mylę, Eluś, ale.. 29.10.07, 15:56
                  Nieistotne - "uderzyć" było Twoją decyzją. Czyn jest ten sam.
                  • eeela Re: może się mylę, Eluś, ale.. 29.10.07, 16:06
                    Dla Ciebie nieistotne, dla mnie istotne. Ja nie rozwazam problematycznych
                    kwestii w oderwaniu od kontekstu. Kradziez z glodu latwo mi przychodzi
                    zrozumiec; kradziez jedynie dla zbicia wiekszej ilosci kasy juz budzi moj
                    niesmak. Morderstwo w afekcie albo w samoobronie jestem w stanie zrozumiec, a
                    zapewne nawet wybaczyc, a morderstwa dla materialnego zysku, dla przyjemnosci,
                    dla zabawy - juz jakos nie.
                    • p_k_79 Re: może się mylę, Eluś, ale.. 29.10.07, 16:59
                      No porównanie niezłe i robiące wrażenie, ale jakoś nieprzystające do
                      sytuacji omawianej, przepraszam Cię najmocniej:)
                      • eeela Re: może się mylę, Eluś, ale.. 29.10.07, 17:33
                        Porownanie jest mocne i swiadomie przerysowane, ale przystajace jak najbardziej!
    • krissdevalnor100 Re: już bije.... 28.10.07, 18:22
      Czy ja dobrze rozumiem:
      koleś Ciebie należycie nie bzyka (historia z uciekaniem/ganianiem do komedii since-fiction się nadaje)
      wyzywa- jestem na to po własnych doświadczeniach tak cięta, ze już za to bym rozniosła gnoja
      a teraz zaczął lać?

      I Ty sie PYTASZ co robić?!
      A wyp**lić z chaty na mordę i wysypać rzeczy na klatkę. Dziecko które kocha ojca i matkę będzie cierpieć znacznie bardziej oglądając każdego dnia i każdej godziny jak się nienawidzą niż znosząc ich separację.

      A co zrobiłaś po tym wszystkim? Opisz proszę, bo bardzo ciekawa jestem Twojej reakcji. Byłam kiedyś w analogicznej sytuacji (raz w życiu na szczęście) i kwadrans później dzwoniłam umówić się na obdukcję. Takich rzeczy się nie przeczekuje aż się po kościach rozejdą.
    • yoric Re: już bije.... 28.10.07, 19:17
      Proszę nie traktować poważnie wszystkiego co napiszę.
      Chyba po prostu nie czujecie dowcipu zawartego w tym wątku, który mnie bardzo bawi:

      Facet zamiast się skulić po ciosie odważył się oddać - PRZEMOC DOMOWA :).

      Pozdrawiam
      • eeela Re: już bije.... 28.10.07, 19:33
        Nie czuje, Yoric. Mnie sie post zalozycielski strasznie nie podoba nie tylko ze
        wzgledu na opisywana postawe faceta, ale takze ze wzgledu na przebijajaca
        postawe kobiety. Sytuacja ich nie jest smieszna, tylko odrazajaca.
      • p_k_79 Re: już bije.... 28.10.07, 20:25
        upss.. czyli mój komentarz "prostujący" nie był wyżej potrzebny:)))
        Sorry:)
        • kawitator kuriozum 28.10.07, 21:16
          Szukając żódeł do poruszanego tematu znalazłem poniższy tekst Gdyby napisał to facet to pomyslałbym idiota Ale to jest autorka z cyckami i chyba całą resztą Przecztajcie

          Barbara Buonafiori

          My, kobiety, na ogół lubimy Mężczyzn silnych i władczych. Dlatego najczęściej bez protestu przyjmujemy rozmaite męskie odruchy “ustawiające” nas w pozycji istoty podporządkowanej. Trudno - Oni są wyżsi, silniejsi i mądrzejsi - tak to już Bóg ustanowił i nie można walczyć z Naturą.

          My to na ogół lubimy. Zupełnie czymś innym jest Mężczyzna typu “damski bokser”. On nie jest silny i władczy, przeciwnie: jest zakompleksiony, za wszelką cenę chce zamaskować to, że nie jest silny i władczy - i bije swoją kobietę właśnie dlatego - i tylko dlatego. Gdybyś spotkała kogoś takiego na swojej drodze - natychmiast uciekaj, gdzie pieprz rośnie. Bez żadnej dyskusji. Puff - i za godzinę cię nie ma!

          Co natomiast robić w sytuacji, gdy się w takim zakochałaś albo z innych powodów musisz z Nim żyć. W takim przypadku pod żadnym pozorem nie próbuj Mu się przeciwstawiać! To tylko pogorszy sytuację. Nie wymyślaj Mu i nie poniżaj, nie mów, że nie dorównuje innym - to może doprowadzić do tragedii!

          Przeciwnie - nieustannie podkreślaj, że jest najlepszy, najmądrzejszy i w ogóle. Bądź słodka i miła, gdy traktuje cię dobrze - a gdyby cię uderzył, nie krzycz, nie płacz, nie atakuj, nie broń się - to tylko Go podnieci. Ty SZTYWNIEJ! Masz być albo zupełnie bierna, albo zupełnie sztywna. W takiej sytuacji damski bokser całkiem głupieje i albo wychodzi na dwie godziny na miasto, albo nawet przeprasza. A ty jesteś bierna lub sztywna. A jak tylko potraktuje się mile i sympatycznie - natychmiast stawaj się milusia. Źadnego wypominania tego, co zrobił. On sam o tym doskonale wie. Wypominając Mu to, znów poniżyłabyś Jego ego! I słusznie należałyby ci się baty!

          I tu dochodzimy do sytuacji, w której mamy Prawdziwego Mężczyznę albo Prawie Prawdziwego - i coś przeskrobałaś. I wiesz, że ci się za to należą wciry. Jeśli w takim przypadku On cię spierze - to kobieta na ogół odbiera to z wdzięcznością: “Mógł rzucić, a bije - czyli nadal jestem Jego, On zadaje sobie ten trud…”. Tak właśnie masz myśleć. Twoim zadaniem w takim przypadku jest, by On jak najszybciej udowodnił ci, że jest Prawdziwym Mężczyzną w ten jedyny i najwłaściwszy sposób.

          W ten sposób Jego słuszna agresja znajdzie właściwe ujście - a dla kobiety jest to często naprawdę niezwykłe doświadczenie. Gdy Groźna Bestia zmienia się w Dawcę Rozkoszy. Nie ma się czego bać. Prawdziwy Mężczyzna kobiety nie skrzywdzi.
          • p_k_79 Re: kuriozum 28.10.07, 21:20
            My, kobiety, na ogół lubimy Mężczyzn silnych i władczych. Dlatego
            najczęściej bez protestu przyjmujemy rozmaite męskie
            odruchy “ustawiające” nas w pozycji istoty podporządkowanej. Trudno -
            Oni są wyżsi, silniejsi i mądrzejsi - tak to już Bóg ustanowił i
            nie można walczyć z Naturą.

            My to na ogół lubimy. Zupełnie czymś innym jest Mężczyzna
            typu “damski bokser”. On nie jest silny i władczy, przeciwnie: jest
            zakompleksiony, za wszelką cenę chce zamaskować to, że nie jest
            silny i władczy - i bije swoją kobietę właśnie dlatego - i tylko
            dlatego. Gdybyś spotkała kogoś takiego na swojej drodze -
            natychmiast uciekaj, gdzie pieprz rośnie. Bez żadnej dyskusji. Puff -
            i za godzinę cię nie ma!

            ..i dotąd się zgodzę, choć to mało popularne myślenie być może
            (głównie pierwszy akapit)

            Reszty, dla własnego zdrowia psychicznego, nie widzę;))
          • thistle ...... 28.10.07, 21:22
            ja pitolę...

            ta kobieta chyba tak wiele lat obcowała z Prawdziwym Mężczyzną, że
            się syndromu sztokholmskiego nabawiła...
            (albo totalnie nie uświadamia sobie głębi swego masochizmu...)
            o @#$%^&!!!
      • misssaigon oko za oko - zab za zab 28.10.07, 21:28
        to taka wlasciwa zasada? i pytanie kolejne - jak myslisz do czego ona prowadzi?
        zamiast obdukcji bedzie sekscja zwlok?

        nikt , nawet sprpowokowany nie ma prawa uderzy, chyba ze w obronie wlasnej..a tu
        taka przeslanka nie zachodzila...
        jesli ktos cie uderzy to nalezy najlepiej znikna z pola widzenia lub znalezc
        sposb, zeby zazegnac te grozna sytuacje - ale nie oddawac...
        naprawde yoric popierasz zachowanie tego faceta?

        popierasz, ze uderzyl pijana, zdesperowana kobiete, ktora nie chciala mu zrobic
        krzywdy tylko pobzykac sie z nim?

        czy jesli twoje dziecko w przyszlosci cie uderzy - to tez mu oddasz?...

        • zelm71 Re: oko za oko - zab za zab 28.10.07, 22:11
          misssaigon napisała:

          > czy jesli twoje dziecko w przyszlosci cie uderzy - to tez mu
          oddasz?...
          Nie, przytulę i pogłaskam ewent. do psychologa.
          Jak wpakuje komuś nóż w plecy to powiem spoko, trudno to nie twoja
          wina.
          Wychowanie bezstresowe to podstawa.
          • misssaigon Re: oko za oko - zab za zab 29.10.07, 13:13
            zelm71 napisał:

            > misssaigon napisała:
            >
            > > czy jesli twoje dziecko w przyszlosci cie uderzy - to tez mu
            > oddasz?...
            > Nie, przytulę i pogłaskam ewent. do psychologa.
            > Jak wpakuje komuś nóż w plecy to powiem spoko, trudno to nie twoja
            > wina.
            > Wychowanie bezstresowe to podstawa.


            zelm, ja nie wychowuje bezstresowo swoicg dzieci, ale nie pozwalam im rowniez
            siebie uderzyc ani nie bije ich..

            nie bicie dzieci nie oznacza beztresowego wychowania tylko to ze umiesz panowac
            nad swoimi emocjami i nie chcesz, zeby przemoc byla sposem na rozwiazywanie
            problemow...

            bylam bardzo czesto bita w dziecinstwie i nie mam zamiaru takich metod
            wychowawczych stosowac w swojej rodzinie
        • yoric Re: oko za oko - zab za zab 29.10.07, 01:16
          > naprawde yoric popierasz zachowanie tego faceta?

          A napisałem, że popieram??
          • misssaigon Re: oko za oko - zab za zab 29.10.07, 13:10
            expressis verbis - nie ale uwazales, ze to oczywiste i wcale nie naganne, ze
            oddal swojej partnerce
            • yoric Re: oko za oko - zab za zab 29.10.07, 13:29
              No nie do końca.

              Zauważyłem tylko pewien humor, który Wam najwyraźniej umyka. To może inaczej.
              Oddał - rzecz naganna. Zgoda.
              Znaczy powinien był uderzyć pierwszy? :P

              Pozdrawiam
              • misssaigon Re: oko za oko - zab za zab 29.10.07, 15:21
                przemoc to malo smieszna rzecz..dlatego takie "pkpiwanie" mnie razi..

                przemoc czy to fizyczna czy to psychiczna w rodzinie prowadzi do bardzo
                negatywnych konsekwencji i nie wazne jakiej plci jest agresor...jesli nie byles
                nigdy w takiej sytuacji mozesz nie rozumiec wagi problemu
                • kolonistka Re: oko za oko - zab za zab 30.10.07, 10:11
                  Przepraszam Miss - wg mnie tez temat jest troche smiesznawy ..
                  Zreasumujmy:
                  Autorka watku najpierw sama nie wytrzymuje wyzywania i "wali"
                  partnera w "pysk". Facet oddaje. To wszystko odbywa sie w pokoju
                  dziecinnym. Na koniec dowiadujemy sie, ze autorka nie moze odejsc od
                  partnera bo LACZA ICH DLUGI.
                  no jak to nie jest smieszne ....
            • p_k_79 Re: oko za oko - zab za zab 29.10.07, 15:09
              Poczytaj dobrze Autorkę. Zobacz, jakim językiem się posługuje,
              pisząc post na Forum. Jak reaguje agresją na zdanie, które Jej się
              nie podoba. Do tego dodaj sobie fakt, że Ona Go uderzyła pierwsza.
              Po zsumowaniu powinno Ci wyjść cirka: >są siebie warci<.
              Podejrzewam, że Jej języczek nabiera jeszcze większej giętkości i
              kolorków w kłótni i tak naprawdę wygląda to tak, że Oboje wylewają
              na siebie wiadra pomyj. Do 'machania łapami' tylko krok - i śmiem
              wątpić, że tylko ze strony Pana. A tu nagle z Niej za chwilę zrobi
              się świętą męczennicę, porządną i skromną, a z Niego monstrum.. bez
              żartów, chyba umiemy czytać?? Para nie dojrzałych do życia razem
              Ludzi, którzy eksperymentują na Dziecku - jedynej ofierze
              całej "szopki".
              • misssaigon Re: oko za oko - zab za zab 29.10.07, 15:23
                moze jednak nie do konca - osadzamy wydarzenia jednego dnia a zapewne duzo
                rzeczy wydarzylo sie wczesniej - o czym wspomniana Autorka nie napisala..napisal
                wylacznie., ze maz nie cche seksu od pol roku...

                alkohol ja osmielil i wyladowala swoja frustracje i bezsilnosc....

                czy powinnismy wspolczuc tylko kobietom o inteligencji Sharon Stone?
                • p_k_79 Re: oko za oko - zab za zab 29.10.07, 16:04
                  Ja przepraszam, że sobie tak dalece pozwolę, ale.. seks raz na pół
                  roku z tak wypowiadającą się Kobieta, w dodatku nie stroniącą od
                  alkoholu? Nie dziwię Mu się. To raz. [[Na marginesie, reagowanie
                  agresją na lepiącą się Osobę, która zionie alkoholem, mamy w genach -
                  nasz mózg odbiera to jako okoliczność zagrożenia.]]

                  Dwa. To Ona ten wątek pisała pod wpływem alkoholu?? Bo tu też
                  pokazała swoje możliwości, nie tylko w przytoczonym zdarzeniu..

                  Trzy. Nie mówiłam nic o inteligencji - może mieć IQ 150 z hakiem i
                  taką samą osobowość. I właśnie o tejże pisałam. Co mnie Jej IQ?:)
                  Można być wybitnie inteligentnym, a głupim jak but. Można nie być
                  inteligentnym, ale pokora pozwala w życiu nabyć mądrości - właśnie
                  tej najważniejszej, życiowej.

                  Zauważyłam, że zazwyczj z Kobiety, żeby nie wiem, co sama
                  wyprawiała, robi się ofiarę. A ja z tego postu nie widzę, by to Ona
                  była ofiarą, wybacz.
                  • misssaigon Re: oko za oko - zab za zab 29.10.07, 16:35
                    no dobra - alkoholiczka, bija meza i jeszcze skarzy na niego na forum...to ja
                    ide nazbierac chrustu do lasu - moze uda sie jakis zgrabny stosik uformowac....
                    • zelm71 Re: oko za oko - zab za zab 29.10.07, 16:56
                      misssaigon:
                      Mamy trochę inne poglądy na temat wychowania.
                      Nie jestem za przemoca w rodzinie i generalnie jej nie stosuję.
                      Mnie ojciec też często lał - bo często ostro broiłem. Zadawałem się
                      ze złymi kolegami, którzy teraz siedzą w więzieniu. Nawet posówałem
                      się do kradzieży. Ojciec trzymał nas krótko: czasem tylko tłumaczył
                      ale jak nie pomagało to pasek. Często go nienawidziłem - z
                      perspektywy małolata. Dziś gdy mam 36 lat, skończone 2 falultety,
                      wspaniałą rodzinę - wiem że mój ojciec dobrze robił i do dziś za to
                      mu dziękuję.
                      Są charaktery że mówieniem, karami i innymi metodami nic nie
                      wskórasz. Są charaktery że jak przylejesz to zamiast poprawy
                      otrzymasz skutek odwrotny.
                      Trzeba wiedzieć z kim masz doczynienia i sprawdzać jaka metoda się
                      sprawdza.
                      Dlatego ja nie mam problemów z dziećmi.
                      Zaraz powiesz bo się ciebie boją - jeśli to skóteczna metoda to OK.
                      PS. Dzieci mnie strasznie kochają ale jak podpadną to się boją i
                      dlatego rzadko podpadają a ja nie muszę być tyranem.
                    • p_k_79 Re: oko za oko - zab za zab 29.10.07, 16:58
                      Ja napisałam tylko, że Oboje są tacy sami.. Ty zechciałaś w
                      komentarzu pojechać po bandzie - nie moja sprawa.

                      Widocznie czytamy inne startery - ja widzę dwoje niedojrzałych
                      Ludzi, w których domu roi się od przemocy (nie tylko fizycznej),
                      agresji i kłótni. Ty widzisz biedulkę ofiarę tłamszoną przez Męża -
                      tyrana. Cóż.. bywa:) Zauważ, że skarży się nie zawsze ofiara..
                      czasami skarży się ten, kto chce za ofiarę uchodzić..
                      • zelm71 Re: oko za oko - zab za zab 29.10.07, 17:25
                        Ja odpisałem na post misssaigon w sprawie wychowania dzieci.
                        • p_k_79 Re: oko za oko - zab za zab 29.10.07, 19:13
                          Wiem:) Widzę:) Ja też odpisałam Jej:)
                      • misssaigon Re: oko za oko - zab za zab 29.10.07, 17:54
                        moze bys zajrzala do mojego pierwszego postu w tym watku pt "sytuacja jest chora"
    • frankhestain zadn e z was nie odejdzie 30.10.07, 15:51
      bo oboje jestescie do siebie podobni jedno i drugie ma sklonnosc do przemocy

      potrzebujecie terapi
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka