Dodaj do ulubionych

Wygórowane potrzeby?

10.11.07, 21:00
Oboje z dziewczyną pracujemy i niestety mieszkamy osobno. Jedyna możliwość spotkania się to weekend. Często nawet i to odpada . Czy dziwne jest że przez tak rzadkie widywanie się jestem tak napalony, że jak się spotykamy to, chciałbym się ze swoją kochaną po prostu kochać? Bo ostatnio zauważyłem, że z tym coraz trudniej i cholernie źle to znoszę, dochodzi do tego, że myślę o naszym związku tylko przez pryzmat seksu. Nawet jeśli się spotkamy to i tak jest zmęczona (ja też ale jakoś mi to nie przeszkadza), że prędzej zasypia niż zdążę coś zainicjować...... no właśnie zawsze kurna ja inicjuję - zaczynam już wątpić w to czy ona w ogóle lubi seks? A ja się kurna czuję jak jakiś napalony dzikus i mam wyrzuty sumienia, że się "dobieram" do swojej dziewczyny. To jakaś paranoja.

Jesteśmy już ponad 3 lata ze sobą i niestety nie mamy zbytnio perspektyw aby zamieszkać razem, ale zastanawiam się czy w ogóle by to coś zmieniło.

To dziwne, że chce się kochać? jestem seksoholikiem?? Bo jakoś wydawało mi się, że seksoholicy to tacy co kilka razy dziennie muszą a i tak nie mogą znaleźć ukojenia....

Żeśmy się kurna chyba nie dobrali...Ok. to trochę z siebie wyrzuciełem.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • eeela Re: Wygórowane potrzeby? 10.11.07, 22:01
      > To dziwne, że chce się kochać? jestem seksoholikiem?? Bo jakoś wydawało mi się,
      > że seksoholicy to tacy co kilka razy dziennie muszą a i tak nie mogą znaleźć u
      > kojenia....


      Odpowiednio: nie, nie, dobrze ci sie wydawalo.
    • 1gniady Re: Wygórowane potrzeby? 11.11.07, 01:59
      Moja rada:wal konia we wtorki.W środy marszcz freda...:)W czwartki kiś
      ogóra:):)W piątek zwyczajnie strzep kapucyna...albo dla odmiany poruszaj
      gruchą:))))W sobotę nie będziesz myślał o seksie tylko zaprosisz swoją niewiastę
      do pubu bądź restauracji, kina, teatru, filharmonii.... nawet na basen.Zobaczysz
      jak szybko stanie sie ona demonem seksu.Tylko nie zamykaj twarzy przy
      niej...rozmawiaj z nią :))
      • krissdevalnor100 Re: Wygórowane potrzeby? 11.11.07, 02:22
        Do autora wątku: wiesz, rada powyższa, choć subtelna i wyrafinowana jest najlepszą, jaką możesz otrzymać i głęboka mądrość z niej prześwieca. ZRÓB TAK.
        • miedzianakonefka Śmierć frajerom. 11.11.07, 12:26
          Znajdz sobie inną która nawet w filharmonii potrafi pogłaska Cię po
          ptaku. Inaczej będziesz do końca życia żebrał o wieeeeelką łaskę i
          podniesienie koszulki nocnej żebyć mógł spełnić męski obowiązek.
          Nikomu tego nie życzę, a opowiadania o tym jak to trzeba królewnę z
          wieży wyratować i łaskawie prezentami kusić żeby choć raz była miła
          można sobie... między bajki włożyć.

          Alleluja i do przodu...
          • aliens Re: Śmierć frajerom. 11.11.07, 12:44
            No cóż troche w tym razji. Ale nie można być zupełnym egoistą. Ale rozumiem twą rade.
            • miedzianakonefka Re: Śmierć frajerom. 11.11.07, 12:59
              Z tym egoizmem to trzeba ostrożnie bo radocha ma być wspólna i dla
              pani i dla pana. Nawet ze wskazaniem na panią :) No przecież to nie
              jakiś przymus czy coś. Seksowanie ma być radością i przyjemnością
              oczekiwaną przez wszystkich zainteresowanych. Pan ma przebierać
              nogami że wkrótce zobaczy swoją panią a pani przebierać nogami że
              wkrótce spotka swojego pana . Inaczej to nie bardzo ma sens.

              Alleluja i do przodu...
              • kitek_maly Re: Śmierć frajerom. 11.11.07, 13:20
                miedzianakonefka napisał:

                Pan ma przebierać
                > nogami że wkrótce zobaczy swoją panią a pani przebierać nogami że
                > wkrótce spotka swojego pana .

                fajne określenie :)
                i myślę, że oddaje sedno problemu :)
      • aliens Re: Wygórowane potrzeby? 11.11.07, 09:39
        heheh no cóż taką rade to już dawno sam sobie dałem:)
        Tylko, że marszczenie pytonga nie przynosi zamierzonych efektów:)
        Co innego ćwiczyć prawice a co innego jak to napisałeś kisić ogóra:)
        Rada cenna, ale z wykonaniem ciężej, ale po próbuję.
        Ale w poprzednim wątku nie opisałem jeszcze innych aspektów naszego związku, które należało by uwzględnić do dalszej dyskusji, ale nie mam zamiaru tego robić. Mimo to dzięki. Uśmiałem się trochę.

        Pozdrawiam
        • aliens Re: Wygórowane potrzeby? 11.11.07, 09:42
          tzn kiszenie ogóra rozumiałem jako seks, ale chyba, źle to rozumiem:)
          Mniejsza z tym. Co innego walenie gruchy a co innego prawidzwy seks.
          • nikita1001 Re: Wygórowane potrzeby? 11.11.07, 12:29
            Uważam, że nie są to wygórowane potrzeby. To normalność, gdy się
            kogoś kocha to pragnienie bycia razem, a co za tym idzie seksu jest
            coraz większe z dnia na dzień. Człowiek staje się w tym względzie
            coraz bardziej egoistyczny w swoich myślach, poczynaniach. To zdrowe
            podejście do sprawy. Gorzej będzie, gdy odejdzie Ci ochota na te
            sprawy i spowszednieje Ci wszystko co wiąże się z Tą drugą połówką.
            Tak trzymaj!!!
            • aliens Re: Wygórowane potrzeby? 11.11.07, 12:46
              Brakuje mi egoizmu z jej strony (w sprawach łóżkowych). Bo ja swój muszę już hamować.
              • nikita1001 Re: Wygórowane potrzeby? 11.11.07, 13:09
                Może jeszcze do tego niedojrzała? Czasami musi upłynąć czas, by
                zrozumieć pewne sprawy. Może jej czas jeszcze nie nadszedł i napewno
                pojmuje to na swój sposób dla Ciebie nie wystrczający.
              • kitek_maly Re: Wygórowane potrzeby? 11.11.07, 13:22
                a ile Twa luba ma lat?
                • aliens Re: Wygórowane potrzeby? 11.11.07, 13:30
                  Oboje mamy po około 27 lat.
                  Nie wiem czy doczekam się jej "dojrzenia". A może ja nie potrafię rozpalić w niej ognia. Kiedyś myślałem, że to potrafię z kobietami (z inna partnerką) a teraz już sam nie wiem.
                  Na pewno i po mojej stronie leży wina. Ale czy obdarowywanie prezentami może pobudzić kobietę do seksu? Mam wrażenie, że powstało błędne koło.
                  • kitek_maly Re: Wygórowane potrzeby? 11.11.07, 13:43
                    hmm 27. według mnie (ale mówię to odnosząc się do swojego przypadku)
                    powinna zbliżać się do szczytu rozbudzenia :) ja mam 25 lat i
                    zauważam, że coraz bardziej lubię seks. ale wcześniej też lubiłam :)
                    z tym, że dla mnie samej różnica jest zauważalna, zarówno jeśli
                    chodzi o częstotliwość 'chęci', jak i samej otwartości w seksie :)

                    ale.. seks to zwykle papierek lakmusowy związku. jeśli nie jest
                    dobrze to w alkowie też zaczynają się problemy.
                    piszesz w jednym poście, że są jakieś niesnaski między Wami, ale nie
                    będziesz sie nad tym rozwodził a może właśnie nad tym trzeba się
                    zastanowić?

                    na mnie prezenty by nie zadziałały :) natomiast doradziłabym dużo
                    namiętności (w smsach, telefonach), czułości, zainteresowania.

                    skoro jesteście dorośli, razem 3 lata, czemu nie zamieszkacie razem?
                    • aliens Re: Wygórowane potrzeby? 11.11.07, 15:05
                      UUUUU tu można dyskutować. Z zamieszkaniem razem to jest problem na oddzielny temat. Ale faktem jest to, że niemożność zamieszkania razem rzutuje negatywnie na nasz związek.

                      Wydaje mi się również, że problem jest jeszcze gdzie indziej. Otóż oboje podświadomie przyprawiliśmy sobie gęby. Ja jej jako aseksualna kobieta, ona mi jako napalonemu dzikusowi, któremu trzeba czasami dać. Jest to moje ostatnie spostrzeżenie, bo wydaje mi się, że jest w nas potencjał, ale mamy jakąś blokadę, nie możemy zobaczyć siebie we wspólnej roli kochającej się namiętnie pary. Można gadać i gadać, ale jeśli mi na prawdę zależy na niej, to chyba lepiej iść do jakiejś poradni, bo nie wiem czy forum internetowe jest dobrym miejscem do aż tak głęboki zwierzeń. Wiem, zacząłem temat, ale był to chyba mój akt desperacji.
                      • kitek_maly Re: Wygórowane potrzeby? 11.11.07, 15:42
                        hmm wielki pozytyw dla Ciebie, bo szukasz rozwiązania. oznacza to,
                        że zależy Tobie na niej i na tym związku.

                        myślę, że to niestety powszechny problem, że coś nie może 'zatrybić'
                        między dwoma osobami. obojgu zależy, oboje chcą, ale jest jakaś
                        blokada, z którą nie można sobie poradzić.

                        a możesz coś więcej powiedzieć nt. skąd wynika brak możliwości
                        zamieszkania razem?
                        • aliens Re: Wygórowane potrzeby? 11.11.07, 16:50
                          Generalnie mogę napisać, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze:)
                          Ale może w przeciągu tego pół roku coś się zmieni.
                          Pożyjemy zobaczymy. Dzięki za rozmowę. Sądzę, że nie jestem w stanie już więcej napisać na publicznym forum. Może później, ale mam nadzieję, że nie będzie takiej potrzeby.

                          Pozdrawiam
                  • krissdevalnor100 Re: Wygórowane potrzeby? 11.11.07, 18:08
                    Aliesn, nie chodzi o prezenty. WCALE. Chodzi o rozładowanie napiętej atmosfery, pozbycie się (z jej głowy) wrażenia, że jest presja na sex, że Twoich potrzeb jest nadmiar a ona nie tylko kompletnie nie musi się starać, zeby je pobudzać ale raczej musi je studzić. Żeby babie się trochę chciało, to jak ze wszystkim i wszystkimi- pewność, że tylko kiwnie i lecisz z portakami na kolanach nie pomaga.
                    Druga sprawa to jej ewentualne (śmiszne acz jakże "babskie" podejrzenia), że "jemu już tylko o sex chodzi" i "może on mnie juz tak nie kocha":P To z tego powodu te teatry i kwiaty:)

                    W sumie to durne, wiem, i bez żadnych "wybiegów" powinno być OK, ale życie to nie (je)bajka, więc skoro problem już powstał, to czasem wybiegi potrzebne. Gdyby sie natomiast okazało, że skaczesz i próbujesz, robisz setny trik a pani dalej odgrywa królową śniegu, to się lepiej ewakuuj:)
    • juzia214 Re: Wygórowane potrzeby? 11.11.07, 15:41
      wiesz Desperado,czasem trzeba dziewczynę pouwodzić słowami:jestes moją królewną
      ,bardzo za toba tęskniłem,ale biedactwo jesteś zmęczona to może ci zrobię
      delikatny masaz, i takie tam.dla Was(mężczyzn)sex to relaks a dla nas czasem
      relaks czasem wydarzenie do którego trzeba się przygotować jak do wielkiego
      wyjścia(odpowiedni nastrój,muzyka,bez pośpiechu i nacisku ,że koniecznie muszę
      mu dać).a ryzyko ewentualnej ciąży (to nie ty będziesz chodził >>z brzuchem<<ale
      ona)też nie jest fajne.my kobiety zawsze!!!!się musimy z tym liczyć.a Waszym
      związku nie jest to chyba miła perspektywa.i te hormony,i okresy.życie sexualne
      kobiety jest niestety trochę skomplikowane.
      • aliens Pozdrawiam i dziękuję za rozmowę 11.11.07, 16:53
        Wiem, wiem. Święty nie jestem:) Ale uwierz mi, próbowałem różnych chwytów, a efekty był różne.
        Póki co wyczerpała mi się zdolność zwierzania:)


    • lucek1974 Re: Wygórowane potrzeby? 12.11.07, 11:27
      Aliens lepiej uciekaj od tej baby! ja mam podobną sytuację jak ty tylko mój
      związek trwa jakieś 12 lat, formalnie od 3 jesteśmy małżeństwem i mamy dziecko.
      niestety dopiero teraz widzę że błędem było wiązać się z moją obecną ślubną. Ja
      też mam duże potrzeby a ona prawie wcale. Ostatnio po dwóch miesiącach kłótni
      (tzn.nieodzywania się do siebie, oczywiście seksu zero)w końcu coś we mnie
      pękło. wyprowadziłem się z domu ale wróciłem z powrotem ze względu na dziecko.
      Niby pogadaliśmy ze sobą, wytłumaczyłem o co mi chodzi ale czy to coś da?
      Chciałbym żeby była bardziej aktywna- dzisiejsza noc pokazała: po dwóch
      miesiącach niespania ze sobą przytuliła się do mnie w nocy i tyle. Bo jej to
      wystarcza jak się poprzytulamy. Poczucie odpowiedzialności/sumienie nie daje mi
      odejść ale nie wiem jak wytrzymam.Jak to się mówi przy jednej dziurze to nawet
      kot nie wyżyje, a co dopiero jak ta dziura nonstop zamknięta. Dlatego ja
      niewytrzymałem i znalazłem inną szparkę. I było wspaniale te kilka/kilkanaście
      razy. Niestety teraz się popieprzyło totalnie: ona mężatka, ja żonaty; i
      chcielibyśmy być razem a nie mamy odwagi więc rozchodzimy się już chyba trzeci
      raz. Ja z poświęcenia dla syna; ona? miałaby łatwiej ale też się boi. A naprawdę
      świetnie się dogadujemy w każdej kwestii. Gdybym miał teraz możliwość cofnąć
      czas to pewnie już po pierwszych kilku miesiącach znajomości z obecną żoną
      skończyłbym ten związek. Niestety wtedy byłem zbyt zakochany :-( i
      niedostrzegałem niektórych spraw należycie. Teraz jako dojżały facet mający
      swoje potrzeby muszę borykać się z problemem: być z żoną ze względu na dziecko i
      niebzykać albo tylko od przypadku, czy zostawić ten związek i układać wszystko
      od nowa z osobą, z którą naprawde mógłbym być szczęśliwy?
      A ty aliens naprawdę daj sobie spokój z taką wiecznie zmęczoną paniusią.
      satysfakcji to ona ci raczej nie da :-((
      • kitek_maly Re: Wygórowane potrzeby? 12.11.07, 12:05
        lucek1974 napisał:

        > Aliens lepiej uciekaj od tej baby! ja mam podobną sytuację jak ty
        tylko mój
        > związek trwa jakieś 12 lat, formalnie od 3 jesteśmy małżeństwem

        Gdybym miał teraz możliwość cofnąć
        > czas to pewnie już po pierwszych kilku miesiącach znajomości z
        obecną żoną
        > skończyłbym ten związek. Niestety wtedy byłem zbyt zakochany :-(


        przecież byłeś z nią 9 lat przed ślubem.. nie zdążyłeś się wtedy
        zorientować, że z seksem jest/i będzie krucho??
        • lucek1974 Re: Wygórowane potrzeby? 12.11.07, 13:56
          niestety wtedy tego nie dostrzegałem. Miłość ślepa jest i oślepia ;-/ Faktem
          jest że bywało trochę lepiej, ale tak naprawdę to ani raz nie zdarzyło się żeby
          żona cokolwiek zainicjowała, jeszcze po 2-3piwkach potrafiła czasami być trochę
          aktywna. A jak się bardziej dziabła to była łatwiejsza, tylko co za przyjemność
          rypać kłodę. Wcześniej jakoś to potrafiłem przeboleć - teraz już nie potrafię i
          nie chcę.
      • glosatorr Czyje? 12.11.07, 15:47
        Lucek - przeczytałem Twój list i powiem trzy rzeczy:
        1. Czy dla Ciebie dobra kobieta to taka, która Ci daje i sprawia że
        masz satysfkację niezaleznie czy jest jej dobrze czy źle? Bo z tego
        co opisujesz wynika jasno, że Ty nie wiesz zupełnie czemu twoja żona
        Ciebie nie chce jako kochanka i ją winisz za to, że nie chce Ci
        dawac. Tym bardziej to jest widoczne w tym co piszesz - że jej nie
        kochasz...

        2. Po tylu latach nagle kobieta powiedziała w sprawach seksu STOP? A
        co się konketnie wydarzyło, że jej ochota przeszła?

        3. Nie jesteś dojrzały. Dojrzali ludzie postępują odwrotnie niż ty.
        Może jesteś posunięty w latach, ale nie jesteś dojrzały.

        I na koniec: Nie mów, że jesteś z żona dla dziecka. Dziecko ma oboje
        rodziców niezależnie czy rodzice są razem czy osobno. Kochający
        ojcieć pozostaje kochającym i troskliwym ojcem nawet poza domem.
        Dlaczego więc naprawdę wróciłeś do żony - czy dlatego, że kochanka
        wolała byc ze zdradzanym mężem niż z Tobą , pomimo, iż tak doskonale
        się rozumieliście?

        Reszty nie komentuję... na razie.
        • lucek1974 Re: Czyje? 13.11.07, 14:36
          Glosator-dzięki za komentarz, potrzebuje spojrzenia z zewnątrz.
          "2. Po tylu latach nagle kobieta powiedziała w sprawach seksu STOP? A
          > co się konketnie wydarzyło, że jej ochota przeszła?"- teraz Stop, a dla mnie i
          tak było mało to co było kiedyś :-(. W naiwności swojej myślałem, że jej się to
          z czasem poprawi. Może faktycznie nie potrafię jej odpowiednio zaspokoić, a ona
          nie potrafi o tym rozmawiać. W zasadzie to o seksie praktycznie nierozmawiamy
          :-(. A mi tego brakuje, brakuje też żeby pokazała trochę seksapilu i czułości, a
          nie zachowywała się jak "zimna ryba"
          "1. Czy dla Ciebie dobra kobieta to taka, która Ci daje i sprawia że
          > masz satysfkację niezaleznie czy jest jej dobrze czy źle?"- dobra kobieta to
          taka która potrafi dać przyjemność ale też chce ją mieć od partnera, i potrafi
          powiedzieć co potrzebuje. Dobry facet/kochanek to taki, który potrafi dać
          kobiecie satysfakcję. Ja chyba żonie niepotrafię tego dać :-(. A kochance tak
          :-). Co więc jest nie tak???
          A z dzieckiem masz rację. Rodziców zawsze ma dwóch niezależnie czy są razem czy
          osobno. Ale gdyby nie dziecko to pewnie byłoby mi łatwiej odejść. I gdyby nie
          dziecko to pewnie nie próbowałbym jeszcze jakoś ratować tego związku. A
          postanowiłem spróbować choć nie wiem czy się uda :-(.
    • gomory Re: Wygórowane potrzeby? 12.11.07, 13:17
      W glowie przykleiles jej latke malo namietnej dla Ciebie kobiety. Nie wyobrazam sobie jakbys mial to teraz tak sam z siebie odkrecic.
      Przciez nie przemieni sie nagle w lozkowego wampa.
      Jesli bedzie miala ochote na zmiany, to co najwyzej moze probowac wykonywac drobne kroczki i patrzec na Twoje reakcje. Ale Ty bedziesz te dzialania odbieral chyba raczej jako malo spontaniczne i udawane.
      Musialbys sam siebie jeszcze nastawic na pozytywny odbior.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka