aliens
10.11.07, 21:00
Oboje z dziewczyną pracujemy i niestety mieszkamy osobno. Jedyna możliwość spotkania się to weekend. Często nawet i to odpada . Czy dziwne jest że przez tak rzadkie widywanie się jestem tak napalony, że jak się spotykamy to, chciałbym się ze swoją kochaną po prostu kochać? Bo ostatnio zauważyłem, że z tym coraz trudniej i cholernie źle to znoszę, dochodzi do tego, że myślę o naszym związku tylko przez pryzmat seksu. Nawet jeśli się spotkamy to i tak jest zmęczona (ja też ale jakoś mi to nie przeszkadza), że prędzej zasypia niż zdążę coś zainicjować...... no właśnie zawsze kurna ja inicjuję - zaczynam już wątpić w to czy ona w ogóle lubi seks? A ja się kurna czuję jak jakiś napalony dzikus i mam wyrzuty sumienia, że się "dobieram" do swojej dziewczyny. To jakaś paranoja.
Jesteśmy już ponad 3 lata ze sobą i niestety nie mamy zbytnio perspektyw aby zamieszkać razem, ale zastanawiam się czy w ogóle by to coś zmieniło.
To dziwne, że chce się kochać? jestem seksoholikiem?? Bo jakoś wydawało mi się, że seksoholicy to tacy co kilka razy dziennie muszą a i tak nie mogą znaleźć ukojenia....
Żeśmy się kurna chyba nie dobrali...Ok. to trochę z siebie wyrzuciełem.
Pozdrawiam