Dodaj do ulubionych

Dominująca partnerka – Czego boją się mężczyźni

15.11.07, 10:29
Mężczyzn bardziej niż widmo impotencji przeraża wizja dominacji
kobiety. Goryle i orangutany - do końca życia - w ogóle nie mają
zaburzeń erekcji.

61% mężczyzn odczuwa niepokój związany z utrzymaniem dominującej
roli w związku. Przewodnictwo w stadzie, nawet jeśli statystyczne
stado składa się obecnie jedynie z żony i średnio 1,5 dziecka,
niezmiennie należy do głównych potrzeb mężczyzn. (...) Zaszeregowani
w struktury wielkich korporacji, wielokrotnie sfrustrowani
wymuszonym podporządkowaniem - szefom, dyrektorom, prezesom lub
przewodniczącym wszelkiej maści - chcą zachować, podobnie jak
szympansy i goryle, chociaż jeden święcie nienaruszony obszar swojej
absolutnej dominacji. Rolę takiego obszaru przeważnie spełnia dom,
który oznaczyli raz na zawsze jako "swój teren".

W dalszej kolejności pojawia się lęk przed impotencją. Ale dotyczy
on głównie starszych mężczyzn, po 45. roku życia. Ponad 33% mężczyzn
w tej grupie wiekowej przyznaje się do epizodów zaburzeń erekcji, co
za każdym razem wywołuje u nich paniczny strach.(...) Ze statystyk
niemieckich seksuologów i urologów wynika, że zdominowani przez
partnerki mężczyźni ponad trzy razy częściej zwracają się do nich o
pomoc w związku z impotencją. Tymczasem przypadki impotencji u małp
człekokształtnych są zupełnie nieznane(...)

Tylko niewiele ponad jedna trzecia (37%) mężczyzn boi się tego,
czego panowie bać się powinni najbardziej: że z powodu choroby lub
innych wydarzeń losowych nie będą w stanie utrzymać rodziny i stracą
w ten sposób szacunek i miłość swojej partnerki.

kobieta.onet.pl/1347700,felietony.html
Obserwuj wątek
    • nemo1968 Re: Dominująca partnerka – Czego boją się m 15.11.07, 10:56
      Zaszeregowani
      > w struktury wielkich korporacji, wielokrotnie sfrustrowani
      > wymuszonym podporządkowaniem - szefom, dyrektorom, prezesom lub
      > przewodniczącym wszelkiej maści - chcą zachować, podobnie jak
      > szympansy i goryle, chociaż jeden święcie nienaruszony obszar
      swojej
      > absolutnej dominacji. Rolę takiego obszaru przeważnie spełnia dom,
      > który oznaczyli raz na zawsze jako "swój teren".

      * niechęć do bycia zdominowanym nie oznacza automatycznie przejawów
      dominacji nad partnerką. To jest błąd tego poglądu. :)
      Niechęc do bycia zdominowanym wynika wprost z chęci zachowania
      własnego, osobistego obszaru absolutnej prywatnosci i wewnętrznej
      integracji. Tzn. są takie moje obszary umysłowosci, czy pragnien,
      którymi z partnerka, nawet najlepszą i najukochańszą się nie chce
      dzielić. Kobiety mają tendencję do wkraczania na ten teren męskich
      dusz :). Tu chodzi o zachowanie odrębności będącej przejawem
      wewnętrzenj spójnosci mężczyzny. Mozemy oczywiscie rozmawiać o jej
      granicach. Są rózne. Jeden facet powie zonie wszystko, także to, ze
      koleżanka z pracy robi do niego maslane oczy ;). Inny nie powie nic,
      ale na maslane oczy koleżanki nie będzie w ogóle reagował.


      > W dalszej kolejności pojawia się lęk przed impotencją. Ale dotyczy
      > on głównie starszych mężczyzn, po 45. roku życia. Ponad 33%
      mężczyzn
      > w tej grupie wiekowej przyznaje się do epizodów zaburzeń erekcji,
      co
      > za każdym razem wywołuje u nich paniczny strach.(...) Ze statystyk
      > niemieckich seksuologów i urologów wynika, że zdominowani przez
      > partnerki mężczyźni ponad trzy razy częściej zwracają się do nich
      o
      > pomoc w związku z impotencją. Tymczasem przypadki impotencji u
      małp
      > człekokształtnych są zupełnie nieznane(...)

      * a przymus spoleczny wiernosci jednej partnerce przez całe zycie
      jest u małp obserwowany? :)))

      >
      > Tylko niewiele ponad jedna trzecia (37%) mężczyzn boi się tego,
      > czego panowie bać się powinni najbardziej: że z powodu choroby lub
      > innych wydarzeń losowych nie będą w stanie utrzymać rodziny i
      stracą w ten sposób szacunek i miłość swojej partnerki.

      * wielu ludzi nie boi sie z prozaicznej przyczyny wypartych lęków. A
      co wierzysz, ze cię za godzinię portąci samochód na przejsciu dla
      pieszych? Ja nie wierzę, ale wykluczyć tego nie jestem w staine,
      więc się tego na codzień nie lękam...

      Nemo :)
    • loppe Re: Dominująca partnerka – Czego boją się m 15.11.07, 11:12

      A po co facetowi dominująca partnerka?
      • kawitator Re: Dominująca partnerka – Czego boją się m 15.11.07, 11:43
        Po nic czyli nie jest potrzebna a co wiecej jest nieporządana


        • loppe Re: Dominująca partnerka – Czego boją się m 15.11.07, 11:56
          tak jest, jest nieporządna (unruly behaviour) i niepożądana
        • gardenersdog Re: Dominująca partnerka – Czego boją się m 15.11.07, 12:02
          >>Po nic czyli nie jest potrzebna a co wiecej jest nieporządana


          "Dobrze ryknąłeś, lwie!"
          ;))
    • glamourous Re: Dominująca partnerka – Czego boją się m 15.11.07, 12:30
      your_and napisał:


      Goryle i orangutany - do końca życia - w ogóle nie mają
      > zaburzeń erekcji.
      Tymczasem przypadki impotencji u małp
      > człekokształtnych są zupełnie nieznane(...)

      W moim odczuciu zaburzenia erekcji niekoniecznie musza wynikac z
      faktu tracenia dominujacej roli w zwiazku. To raczej jest cena,
      ktora meski samiec placi za zycie w swiecie cywlilizowanym. Malpy
      nie musza mozolnie utrzymywac rodziny, walczyc o status materialny,
      uczestniczyc w wyscigu szczurow na polu zawodowym, ani przezywac
      problemow egzystencjalnych. Nie sa spolecznie zmuszane do
      wieloletniej monogamii. Nie uprawiaja tez seksu dla przyjemnosci,
      ani nie traktuja go wyczynowo. Ogolnie maja mniej presji pod tym
      wzgledem i generalnie mniej stresu w zyciu.

      I tu chyba tkwi sedno. Owszem, istnieja kobiety, ktore usilujac
      przejac dominujaca pozycje w zwiazku kastruja w ten sposob
      psychicznie swojego partnera. Wtedy pojawia sie tzw. impotencja ad
      personam. Ale to nie jest zjawisko na tyle czeste, zeby mozna bylo
      zwalic na nie ogolnie wine za problemy z meska impotencja. W kazdym
      razie nie upatrywalabym w tym reguly. Mysle ze to raczej cywilizacja
      (tryb zycia we wspolczesnym swiecie, stresujaca walka o byt,
      psychiczna presja na "sprawdzanie sie" w seksie itp) bardziej
      wykancza meska seksualnosc, niz akurat dazenie kobiet do dominacji...

      Z kolei a propos zycia seksualnego naczelnych - oto odpowiedz,
      dlaczego goryle, szympansy oraz inne malpy czlekoksztaltne nie maja
      problemow z impotencja :

      www.ekonatura.org/users/artykuly_detal.php?id_modul=12&id=678
      i chyba wszystko jasne ;-)
    • loppe przy okazji 15.11.07, 12:39
      refleksja semantyczna - "dominująca partnerka" wydaje się
      wewnętrznie sprzeczne

      wszak w świetle jakże popularnej koncepcji "partnerstwa", "związku
      partnerskiego"... dominacja ...:)

      związek partnerski albo związek dominacji, nie ma dominujących
      partnerek:)
    • yoric Re: Dominująca partnerka – Czego boją się m 15.11.07, 12:55
      Dobry artykuł, ten z ekonatury, bardzo solidny.

      Z orangutanami i szympansami to ciekawe stwierdzenie, że nie mają problemów z
      erekcją; ale tak do końca nie wiemy, czy ktoś to badał, czy to tylko
      stwierdzenie "anegdotyczne".
      Trzeba pamiętać, że te małpy żyją krócej od ludzi.
      Natomiast nie zgadzam się, że mają od nas mniej stresu. Walka o dominację, czy
      też po prostu pozycję społeczną w grupie jest podobnie intensywna, jak u nas,
      tyle że przybiera inne formy.

      Pozdrawiam
      • glamourous Re: Dominująca partnerka – Czego boją się m 15.11.07, 13:12
        yoric napisał:
        > Natomiast nie zgadzam się, że mają od nas mniej stresu. Walka o
        dominację, czy
        > też po prostu pozycję społeczną w grupie jest podobnie intensywna,
        jak u nas,
        > tyle że przybiera inne formy.


        Nie chodzilo mi tu o przewidziany przez nature stres towarzyszacy
        naturalnym stosunkom spolecznym, tylko raczej o ten nabyty,
        chroniczny "stres cywilizacyjny"... Reczywiscie moznaby dlugo tu
        dyskutowac, do jakiego stopnia stres jest bezpieczny i biologicznie
        zaprogramowany, a w ktorym miejscu zaczyna sie juz niezdrowy i
        nienaturalny stres wynikajacy z przytloczenia cywilizacja.

        Faktem jest jednak ze malpy naczelne zdecydowanie rzadziej niz
        ludzie zapadaja na depresje i generalnie sa zdrowsze od nas
        psychicznie ;-))) pominmy juz tu kwestie naturalnej selekcji, ktorej
        oslabienie u ludzi rowniez wynika ze zdobyczy cywilizacji...
        • al9 a propos goryli 15.11.07, 13:34
          Przypomniał mi sie kawał bardzo stary.. ale na temat :-)

          Trzy przyjaciółki pojechały na wakacje. Kenia. Safari. Lwy, zyrafy,
          bajka. Nocowanie w namiocie. W nocy - tragedia. Jedna z nich została
          porwana przez goryla. Wykorzystana. I porzucona nad ranem..
          Obolała i podrapana (ale w jednym kawałku) jest w szoku..
          Nic nie mówi. Szpital, powrót do kraju. Rekonwalescencja. Mijają dni
          i tygodnie a ona nic nie mówi. Jest w stanie apati. Milczy.
          Po 3 miesiącach przyjaciółki postanawiają działać. Odwiedzają chorą
          i mówią... Najmilsza - minęło tyle czasu - zycie idzie naprzód.
          Trzeba sie usmiechnąć i koniec z rozczulaniem się nad sobą...Ok.
          Zgwałcił Cię goryl ale to było 3 miesiące temu....
          a ona - nagle przemówiła - i chlipie - No właśnie. 3 miesiące a On
          nie dzwoni.... nie pisze....

          Pozdr
          al
        • yoric Re: Dominująca partnerka – Czego boją się m 15.11.07, 18:27
          Ja nie wiem, czy te stresy można sobie ot tak rozróżnić. Kiedyś status społeczny
          manifestowało się ozdobami, dziś np. kluczykami do BMW, ale mechanizm jest ten
          sam. Tak samo presje pozostały w gruncie rzeczy te same.

          > Faktem jest jednak ze malpy naczelne zdecydowanie rzadziej niz
          ludzie zapadaja na depresje i generalnie sa zdrowsze od nas
          psychicznie ;-)))

          Właśnie - za każdym razem jak widzę takie coś, zastanawia mnie - skąd te dane???
          Potem zwykle okazuje się to takim samym mitem, jak ten, że Eskimosi mają 1000
          słów na "śnieg".

          Pozdr

          PS: Al, niezły dowcip :).
    • al9 z kolegami przy piwie ustaliliśmy 15.11.07, 13:02
      juz dawno
      że mądra baba - zawsze tak zakręci facetem że on w końcu uwierzy, ze
      zakup futra, pięknej bielizny lub firan czy pomalowania mieszkania
      to jego własny osobisty pomysł....

      al
      • your_and mądra baba 15.11.07, 14:11
        Ostrożnie z tym piwem :)

        Niestety, te bardziej mądre kierują swoimi facetami żeby zaspokoić
        swoje różne potrzeby, te mniej inteligentne przy facecie zaspokajają
        właśnie potrzebę rządzenia. Dla jednych rządzenie jest środkiem do
        osiagniecia celu, dla wiekszości celem samym w sobie.

        Cóż niektóre potrafia być jedyne "słodkimi idiotkami" przez moment z
        reguły do ślubnego kobierca, potem mimo ze wiedzą że to
        najskuteczniejsza metoda, duma im nie pozwala jej już użyć, skoro
        zwierz juz usidlony.
        • kici10 Re: mądra baba 16.11.07, 00:53
          Nieprawda Your. "Słodka idiotka" to najskuteczniejsza broń
          inteligentnej kobiety. Często, świadomie wykorzystywana.
          • your_and Inteligentna kobieta? 16.11.07, 09:49
            > Nieprawda Your. "Słodka idiotka" to najskuteczniejsza broń
            > inteligentnej kobiety. Często, świadomie wykorzystywana.

            Otóż to miałem na myśli. Szkoda że tych jak sama ujęłaś
            intelingentych kobiet zatem tak mało, bo przyjemności z
            podporzątkowania sobie faceta tym które tylko zwęszą taka możliość
            trudno sobie odmówić.
            • kici10 Re: Inteligentna kobieta? 16.11.07, 10:01
              Nie wstydź się słów - inteligentna kobieta. Takie słowa nie
              przynoszą ujmy facetowi. No chyba, że rezerwuje inteligencję tylko
              dla męskiej części populacji.

              Metodę na "słodką idiotkę" wykorzystuje się doraźnie i wcale nie
              najczęściej w związkach. Najczęściej w pracy, w urzędach, przy
              płaceniu mandatów itp.

              podporzątkowania sobie faceta tym które tylko zwęszą taka możliość
              > trudno sobie odmówić.
              Każdy w związku stara się drugą osobę podporządkować. Ty z pewnością
              też. Ale biada temu, komu się to uda. To taka gra, którą prowadzimy
              wszyscy.
              • al9 kici to nieprawda 16.11.07, 11:34
                Każdy w związku stara się drugą osobę podporządkować. Ty z pewnością
                też. Ale biada temu, komu się to uda. To taka gra, którą prowadzimy
                wszyscy.
                ----------
                to Twoja prawda i Twoje obserwacje...
                Ja nie prowadze gry i nie staram sie podporządkować sobie Partnerki..
                A próby podporządkowywania mnie - kończyły sie rozstaniem...
                Każda miłość wymaga kompromisów ale gry?
                Nie! Stanowczo nie!
                al

                • kici10 Re: kici to nieprawda 16.11.07, 12:02
                  No nie przesadzajmy. Aż tacy święci nie jesteśmy. Jeśli chcesz
                  zaciągnąć dziewczynę do łóżka, to najpierw proponujesz romantyczną
                  kolację, czy od razu wypalasz, że masz ochote sobie podupczyć?
                  Całe rzesze facetów i kobiet na forum zastanawiają się, co zrobić,
                  aby ich partnerom chciało się częściej, niż się chce. Gotowi są
                  robić rzeczy, na które w innym wypadku nie mieliby ochoty. Po co? Po
                  to by zaciągnąć partnera do wyrka. Co to jest Twoim zdaniem? Nie
                  gra? Nie widzę nic złego w takich gierkach.
                  • al9 Re: kici to nieprawda 16.11.07, 13:42
                    Każdy w związku stara się drugą osobę podporządkować. Ty z pewnością
                    też. Ale biada temu, komu się to uda. To taka gra, którą prowadzimy
                    wszyscy.

                    --------
                    co innego gierka seksualna
                    co innego podporządkowywanie sobie partnera...
                    dla mnie to dwie zupełnie inne sprawy. i innego kalibru
                    al
                    • kici10 Re: kici to nieprawda 16.11.07, 17:52
                      Prowadzimy swoje gierki również w innych dziedzinach. Np. kiedy
                      chcemy przekonać partnerkę do kupna fajnego wózka, na który nas nie
                      stać, do kupna prawdziwego futra, ponieważ mamy alergię na sztuczne,
                      do wyjścia na imprezę, na którą partner iść nie chce itd.

                      Co do podporządkowywania, zachowujemy się jak dzieci, które bez
                      końca próbują, co jeszcze łykniemy, a co już nie. My także próbujemy
                      wyszarpać dla siebie jak najwięcej. Natomiast rzeczą partnera jast
                      być odpornym na takie żądania. Przynajmniej na niektóre. Jeśli
                      twierdzisz, że tego nie robisz i nigdy nie robiłeś, to od razu
                      przypnij sobie aureolę.
    • your_and O potrzebie władzy 15.11.07, 14:55
      Z potrzebą rządzenia to jest niestety tak. Psychologia ma
      obowiązującą teorię o hierarchii potrzeb. Że po zaspokajaniu
      potrzeb niższego rzędu, biologicznych (seksu) i bezpieczeństwa,
      pojawiają się w człowieku potrzeby kolejne wyższego rzędu: szacunku
      i władzy, potem rozwoju i samorealizacji, wiedzy i poznania,
      duchowości i transcendencji. Niestety im wyższe IQ i wrażliwość tym
      rośnie satysfakcja z zaspokajania tych coraz wyższych potrzeb. Stąd
      socjologiczny paradoks że nie rządzą nami wcale osoby o największym
      IQ i mądrości – im to po prostu nie sprawia satysfakcji :)
      • al9 Re: O potrzebie władzy 15.11.07, 15:46
        tak naprawdę mądrzy partnerzy nie próbują nad sobą dominować...
        Zaspokajanie takich potrzeb wśród par które obserwuje jest przejawem
        egozimu i lenistwa.... Pan i władca pomiata resztą rodziny (bo jego
        dochody są wyższe niż zony) bo mu tak wygodnie (a pozostali boja się
        zbuntować). To nie jest kwestia potrzeb psychicznych ale najczęściej
        zwykłego chamstwa i braku wrażliwości...
        transcendencja?
        samoroealizacja?
        wiedza i poznanie?
        gdzie? u nas? u nas statystyczny Polak wypija rocznie 8,5 l czystego
        alkoholu ... i chce miec fajną skórę i furę....
        Pozdr
        al
        • your_and Re: O potrzebie władzy 15.11.07, 16:11
          Statystyczny Polak w walce o rywalizację w związku używa argumentu
          pieniedzy, a statystyczna Polka trzyma go w szachu racjonując badź
          odmawiajac seksu - a tenże Polak topi frustracje wchłaniając 8,5l
          alkoholu bo wobec takiego dictum jest bezsilny :)

          > Zaspokajanie takich potrzeb wśród par które obserwuje jest
          przejawem
          > egozimu i lenistwa....

          E tam. Po prostu niektórzy ludzie są prości od urodzenia i edukacja
          się ich nie ima.
        • glamourous Re: O potrzebie władzy 15.11.07, 16:26
          al9 napisał:

          > transcendencja?
          > samoroealizacja?
          > wiedza i poznanie?
          > gdzie? u nas? u nas statystyczny Polak wypija rocznie 8,5 l
          czystego
          > alkoholu ... i chce miec fajną skórę i furę....


          To prawda ze na sam czubek tzw. piramidy Maslowa wspina sie moze 2%
          spoleczenstwa, nie mowie juz nawet ze w Polsce, bo pewnie w kazdym
          kraju porporcje sa podobne...

          Tak czy owak potrzeba rzadzenia i dominacji to raczej kwestia
          osobowosci i niewiele ma wspolnego z inteligencja. Rzeczywiscie,
          ludzie naprawde inteligeni na ogol nie maja parcia do wladzy,
          rzadzic nie musza (jesli juz, to zazywczaj wystarcza im
          status "szarej eminencji") i niekoniecznie sie kwapia, zeby
          kogokolwiek dominowac. Zas postawa "moje musi byc na wierzchu" to
          domena ludzi z kompleksem nizszosci, lub osobowosci skrajnie
          narcystycznych (nasuwaja mi sie tu dwa wyjatkowo spektakularne
          przyklady z rodzimej polityki oraz szolbiznesu, lecz taktownie
          przemilcze...;-)
    • misssaigon zgadzam sie... 15.11.07, 17:53
      bo z czym wiaze sie "przewodnia rola" w zwiazku? z przejeciem wiekoszosci
      obowiazkow i w konsekwencji odpowiedzialnosci za wspolne, rodzinne zycie - zatem
      faktycznie nie za madre sa te kobiety, ktore do tego pra...ale i nie madrzejsci
      mezczyzni, ktorzy tego zaluja..
      • kawitator Re: zgadzam sie... 15.11.07, 20:19
        Zacytowany przez You_anda fragment jest częścią książki wydana przez tego
        Wiśniewskiego
        (Jego samotność w sieci była jedną z niewielu książek których nie skończyłem
        bowiem dla mnie zupełnie niestrawne)
        W książce której fragment pokazał Onet autor stroi sie w piórka psycho-dycho
        socjobiologa i myśliciela z bożej łaski Wyłania sie z niej natomiast obraz
        małego chłopczyka który dostał po łapkach od swojej partnerki jak dostawał
        wcześniej od mamusi i przedszkolanki . Zamiast jak to facet wkurzyć się
        przestraszył sie bidaczek i całym swoim pisaniem próbuje pokazać
        Popatrzcie kobitki jaki jestem spolegliwy jak ja was doceniam i rozumiem a te
        chłopy to som brzydkie przeklinaj piją wódkę i poszczypują dziewczyny.
        Z takiego patrzenia na świat powstał tytuł czego boja się faceci zamiast czego
        boi sie Pan Wisniewski
        Większość facetów których znam nie boi sie Szczególnie nie boi się kobitek
        Oczywiście wybiera sobie taka kobitkę jak mu odpowiada i tyle. Ponieważ dla
        faceta rodzina to tylko część życia ważna lecz nie najważniejsza więc z ulga
        przyjmuje kogoś kto go uwalnia od części obowiązków władzy. Niby dlaczego nie
        jak dla niej tak ważne to proszę bardzo niech sobie rządzi w tym grajdołku
        zwanym rodziną Władza to przede wszystkim praca i obowiązki,

        Bawią mnie opinie spotykane na sieci
        Jestem mądra niesłychanie więc faceci się mnie boją
        Jestem piękna niesłychanie więc faceci sie mnie boją
        Jestem ............ więc faceci sie mnie boją
        Niby dlaczego ktoś ma sie ich bać Może nie mądra a przemądrzała. Może nie piękna
        a blachara może nie ...... Zresztą wystarczy ze zołza
        Po prostu niektórzy ludzie są antypatyczni zołzowaci i źle im z oczu patrzy więc
        zostają sami i tyle.
        Jak widzę jak taka samotna kobitka opisuje swoje domniemane przewagi i jaki to
        strach one wzbudzają u facetów to gęba mi się szczerzy z rozbawienia

        • ilragazzo Re: zgadzam sie... 16.11.07, 08:21
          > Większość facetów których znam nie boi sie Szczególnie nie boi się
          > kobitek

          eee, kawitator - gadanie. moi kumple też się "nie boją", ale tylko
          podczas wspólnych rozmów przy piwie. Obserwacje ich codziennego
          życia, ich problemów wskazuje, że sią boją jak ja, a niektórzy
          znacznie bardziej.

          > Jestem mądra niesłychanie więc faceci się mnie boją
          > Jestem piękna niesłychanie więc faceci sie mnie boją
          > Jestem ............ więc faceci sie mnie boją

          moje doświadczenie podpowiada, że kobiety reprezentujące ten typ, to
          zakompleksione istoty, które są nieatrakcyjne jako
          partnerki. "Nieatrakcyjne" mam na myśli osoby, o niskiej zdolności
          zawierania związków. To może być kwestia urody, charakteru,
          temperamentu lub po prostu mieszkania w klasztorze - cokolwiek, co
          utrudnia zycie w zwiazkach. Ilekroc spotykalem taka kobiete
          (wyrazajaca taki poglad) - okazywala sie byc wlasnie "nieatrakcyjna"

          > Jak widzę jak taka samotna kobitka opisuje swoje domniemane >
          przewagi i jaki to
          > strach one wzbudzają u facetów to gęba mi się szczerzy z >
          rozbawienia

          mnie też. dokładnie tak samo, jak faceci (kumple)
          udają "odważnych" ;-)
      • your_and Re: zgadzam sie... 15.11.07, 22:44
        Takiego dramatycznego przedstawienia odpowiedzialności i gorzkiego
        trudu władzy nie słyszałem od przemówienia 13 grudnia onegdaj
        miss...
        Władza to właśnie przywilej definiowania co jest "naszym
        obowiązkiem" a co jedynie "jego przyjemnością"
        • kawitator Re: zgadzam sie... 16.11.07, 09:11
          Władza to właśnie przywilej definiowania co jest "naszym
          > obowiązkiem" a co jedynie "jego przyjemnością"
          Można odnieść stosunki panujące w rodzinie do klasycznych elementów zarządzania.
          Podstawowe podręczniki zarządzania pokazują i definiują tak zwany rozwój czy ewolucje szefa

          1 Wiem że jestem najlepszy więc jedynie ja potrafię zrobić wszystko dobrze Jak dam to komuś innemu to spieprzy
          2 Wiem że jestem najlepszy ale mogę oddać część prostych robot pracownikowi jednak sam muszę wiedzieć o wszystkim w firmie i o wszystkim decydować
          3 Wiem ze jestem najlepszy ale lepiej będzie dla organizacji jako całości jak deleguję duża część uprawnień decyzyjnych na innych Oni też są nieźli a mnie pozwoli zająć się innymi sprawami

          i tak przeniesienie na rodzinę
          1 Wiem ze jestem najlepsza więc sama musze posprzątać pozamiatać ugotować i uprać Jak dam to komuś innemu to spieprzy A potem Buuuuuuu nikt nie docenia
          2 Wiem ze jestem najlepsza ale po co mam się sama męczyć zaraz wezmę wszystkich do galopu Mąż będzie sprzątał a ja dopilnuję i sprawdzę czy dobrze Zaraz go wyśle na zakupy tu i teraz natychmiast! Masz karteczkę i nie waż się kupić nic innego bo zaplanowałam juz jak wydać nasze twoje czytaj twoje pieniądze Od moich wara One są moje i wydam jak chcę
          3 Wiem ze jestem najlepsza ale będę odpowiadać tylko za porządek i gotowanie Córka za pranie a mąż za zakupy. I przysięgam wtrącać sie tylko wtedy jak juz wszystko będzie brudne lub w lodówce będzie tylko szron i nie w formie proszę mi uprać natychmiast lub kup kilo maki i tuzin jajek ale dlaczego zawaliłeś i nie wywiązujesz się z obowiązków
          Ten niby najwygodniejszy stan jest naprawdę trudny niezależnie od tego czy to kobitka czy facet jest szefem ma bardzo długi okres wdrożenia

          Wiem ze jestem najlepsza/y To przekonanie jest niezbędne dla kierowania czymkolwiek Taka mała psychopatia ;-)))
          A tak naprawdę w tym domu jest dobrze gdzie pies się sam wyprowadza na spacer i śmieci same wynoszą ( cytat z A. Wróblewskiego )
          • al9 kawitator... 16.11.07, 09:37
            co za ulga... :-)
            więc jest jeszcze ktoś kto nie trawi Wiśniewskiego....

            a co do meritum - brak umiejetnosci delegowania obowiązków jest -
            moim zdaniem - jedną z naszych narodowych wad.... Widzę to w prawie
            wszystkich firmach i organizacjach wokół mnie.. To kwestia zaufania.
            Ludzie pracują ze sobą razem latami, ale sobie nie ufają. Smutne..
            Pozdr
            al
            • misssaigon delegacja kompetencji 16.11.07, 10:16
              a raczej jej brak to czesto odbicie kompleksow szefa, ktory czuje sie na tyle
              niekompetentny w tym co robi, ze obawia sie iz otoczenie to dostrzeze...tacy
              szefowie holubia miernoty, ktore nie maja ambicji i im nie zagroza:))
              • aandzia43 Re: delegacja kompetencji 16.11.07, 23:43
                Noooo.... I ma to przełożenie na układy w układach damsko-męskich. Nadęty z
                Jazgotliwą Szujką i Megiera z Glizdowatym Pantoflarzem;-)
          • your_and Re: zgadzam sie... 16.11.07, 10:03
            Dalej o władzy:
            Metoda sprawowania władzy w prymitywny sposób (czytaj totalitarnej)
            to skupienie społeczeństrawa na zaspokajaniu egzystencjalnych
            potrzeb (kolejki, pozwolenia) co blokuje wyższe potrzeby czyli
            szacunku, samorealizacji uczestniczenia we władzy i innych podobnych
            fanaberii. Znamy to.
            Na gruncie domowym, to na przykład racjonowanie i odmawianie
            czułości seksu przez kobiety, czy szantażowanie pieniędzmi przez
            mężczyzn. Niezaspokojone potrzeby podstawowe gwarantują sprawowanie
            władzy.
            Działa skutecznie przez długi czas aż do przekroczenia krytycznej
            ilości nagromadzonych frustracji czyli np. różnych aksamitnych
            rewolucji czy kryzysów wieku średniego.
    • misssaigon Re: Dominująca partnerka – Czego boją się m 15.11.07, 22:05
      "Samotnosc w sieci" to taka "Tredowata" ery internetu...:D znam jednak mezczyzn,
      ktorych potrafi to romansidlo wzruszyc...

      znam równiez mezczyzn, ktorzy mówia, ze boja sie kobiet..czyzby to kobiety im to
      wmówiły? watpie:))
      • your_and Re: Dominująca partnerka – Czego boją się m 17.11.07, 10:56
        misssaigon napisała:
        > znam równiez mezczyzn, ktorzy mówia, ze boja sie kobiet..czyzby to kobiety im t
        > o
        > wmówiły? watpie:))

        Miss i Ty wątpisz?
        Jak Eichelberger pierwszy raz pojawił się z tezą przed laty że męski
        homoseksulizm to statystycznie najczęściej sposób radzenia sobie z poniżaniem
        męskości ojca i innych męskich wzorców przez matkę (zaprzeczenie męskości)
        został zgromiony i wyśmiany za herezję.
        Teraz po latach staje sie to poważnie badaną i udowadnianą przez zachodnie
        ośrodki choć niepopularną i niewygodną, niepoprawnie polityczną linią (łatwiej
        uznać że się urodziło z takim genem niż zostało skrzywionym przez nieumiejętność
        wychowania rodziców).
        • kici10 Re: Dominująca partnerka – Czego boją się m 17.11.07, 11:06
          Czyżbyś Your sugerował, że to można leczyć? Np. psychoterapią?????
          • your_and Dominująca partnerka - a homosekualizm syna 17.11.07, 13:01
            Nie. Jeśli pierwszy raz o tym słyszysz, to sprawa jest bardziej złożona. Chodzi
            o naturalne wrodzone skłonności homo (gen?), które pojawiają sie na etapie
            kształtowania seksualności u niemal wszystkich (z tym chyba zgadzają się o ile
            wiem wszyscy zajmujący sie psychologią). Społecznie i wychowawczo można je łatwo
            wzmocnić lub stłumić. Ale raz zakończonego procesu identyfikacji płciowej tego
            nie można cofnąć.
            Najlepszym przykładem homoseksualizm w wyniku homoseksualnego uwiedzenia w
            dzieciństwie. Traumatyczne, ale większości przypadków nie do cofnięcia.

            Starowicz przychylając sie do tej koncepcji pisze tak:
            Część mężczyzn homoseksualistów przyznaje, że w wieku dziecięcym często
            odbierali ojca jako kogoś odległego, natomiast byli bardzo mocno związani z
            matką, z reguły nadmiernie opiekuńczą, nierzadko zachłanną. Syn, który nie czuje
            autentycznej więzi z ojcem, swe uczucia względem niego prezentuje w formie przez
            ojca nieakceptowanej. I nawet jeżeli nie budzi to wrogości do dziecka, powstaje
            chłód emocjonalny. Sytuacja taka jeszcze bardziej nasila tendencje unikowe u
            syna, który kieruje swe uczucia jeszcze silniej do matki. Jeżeli matka to
            podsyca - koło się zamyka. W konsekwencji, w wyniku niewykształcenia się
            męskiego wzoru ojca i braku identyfikacji z tym wzorem oraz utożsamiania się z
            matką dochodzi do tego, że w okresie dojrzewania syn wybiera jako obiekt swych
            zainteresowań mężczyznę. A więc partnera takiego, jakiego wybrałaby matka, a nie
            ojciec.
    • jack20 Re: Dominująca partnerka – Czego boją się m 17.11.07, 06:32
      Dominantke tez mozna zdominowac wzglednie sprowadzic do parteru.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka