Dodaj do ulubionych

Okazywanie miłości na co dzień

06.12.07, 17:57
Wiem że większość na forum ma problemy małżeńskie ale postanowiłem
napisać jaj ja i moja żona okazujemy sobie miłość. Może to komuś
pomoże.
Zacznę od wstępu.
Ja urodziłem się 1971 roku a żona 1970. Poznaliśmy się na Sylwestra
w 1986 roku. I właściwie od tego czasu jesteśmy razem. W 1990 roku
urodził się nam syn. Ona zajeła się dzieckiem ja wyjechałem na
studia. W 1995 roku wzieliśmy ślub. W 1999 roku urodził się drugi
syn. Cały czas jesteśmy razem i kochamy sie. Teraz ona studiuje i
pracuje a ja pracuję i zajmuję się domem (sprzątam, gotuję etc.)
Ale do brzegu.
Cały czas strasznie się kochamy. Codziennie wieczorem wspólna kąpiel
w wannie przy świeczkach, masarz stóp, karku etc. Praktycznie
codziennie sex, zajefajny sex. Nawet gdy jesteśmy w pracy wysyłamy
sobie na GG jakieś emotki (całuski, kwiatuszki, sprośne emotki).
Czasem jak mam wolne i jestem w domu wzywam ją z pracy aby się
urwała na godzinkę (ona ściemnaia pracodawcę że coś się stało) -
szybki numerek. W nocy ona szybciej zasypia ciągle ją głaskam
szczególnie po twarzy oraz uwielmiamy trzymać się za rączki. Śpimy
na golaska na łyżeczkę a moja ręka zawsze na cycoszku.
Ciągle gadamy o sexie a najbardziej lubimy opowiadać sobie sprośne
kawały. A na baletach takie cuda robimy że na początku wszyscy się
czerwienią ale potem inni się wyluzowują i jest gitara.
Oczywiście to nie sielanka, czasem są tzw. "Niemcy w domu"
lub "ciche dni" (ale trwa to może 2 h)
Napiszcie coś o waszych związkach ale pozytywnie.
Obserwuj wątek
    • yadrall Re: Okazywanie miłości na co dzień 06.12.07, 18:13
      Kurcze to spanie u Was musi byc strasznie niewygodne :)
      A co robicic z dziecmi jak opowiadacie sobie te sprosne kawaly, co
      robiliscie jak dzieci byly male i trzeba bylo wstawac w nocy? Nigdy
      nie jestescie zmeczeni soba i nie czujecie sie "zaglaskani" przez
      druga strone?

      U nas jest tak,ze czulosci jest bardzo duzo,ale jest to czulosc,a
      nie wirujacy seks na oczach wszystkich. Jak sie na nas patrzy to
      widac,ze bardzo sie kochamy. Oboje czujemy sie dobrze i gdyby tych
      umizgow bylo wiecej to bym sie chyba udusila :)
      • euzebio56 Re: Okazywanie miłości na co dzień 06.12.07, 18:29
        Fajnie - u mnie też jest fajnie ale nie aż tak a po za tym jesteśmy starsi.
        Kochajcie się ale dbajcie o dobrą opinię, pracę itp
      • zelm71 Re: Okazywanie miłości na co dzień 06.12.07, 19:04
        yadrall napisała:

        > Kurcze to spanie u Was musi byc strasznie niewygodne :)
        Fakt czasem jest to niewygodne.
        > A co robicic z dziecmi jak opowiadacie sobie te sprosne kawaly,
        Dzieci są w swoim pokoju
        > co robiliscie jak dzieci byly male i trzeba bylo wstawac w nocy?
        Wstawała żona ale jak mały dalej płakał ja go brałem na ręce i
        kołysałem ruszając odpowiednio biodrami i zasypiał. Zresztą nim
        poszedł do żłobka ja się nim zajmowałem (żona po 3 miesiącach do
        pracy a ja wziąłem urlop i ja się nim zajmowałem). Cieawostka jak
        żona była w domu to budził się o 7.00 a jak ja to spał ze mną w
        łużku do 12.00. Do dziś ja mam z nim lepszy kontakt.
        >Nigdy> nie jestescie zmeczeni soba i nie czujecie sie "zaglaskani"
        przez > druga strone?
        Nie
        >
        > U nas jest tak,ze czulosci jest bardzo duzo,ale jest to czulosc,a
        > nie wirujacy seks na oczach wszystkich. Jak sie na nas patrzy to
        > widac,ze bardzo sie kochamy. Oboje czujemy sie dobrze i gdyby tych
        > umizgow bylo wiecej to bym sie chyba udusila :)
        Wydaje ci się. Ja jestem czasem prawdziwy skurwiel-kocham na 300%
        ale czasem jestem terminator. Pod jednym względem jestem ideałem a
        pod innym jestem koszmarem. A dzięki mojej żonie ten koszmar jest
        tylko czasem.
        Pewnie inni pociągną teraz wała ale jestem jaki jestem a żona mnie
        kocha.
        • herbatka.jasminowa Re: Okazywanie miłości na co dzień 06.12.07, 19:18
          nie no, chyba mu nie wierzycie w te brednie?
          • zelm71 Re: Okazywanie miłości na co dzień 06.12.07, 19:36
            Czemu nie wierzysz? I czemu to brednie?
          • zelm71 Re: Okazywanie miłości na co dzień 06.12.07, 19:39
            Nie przecież to ściema, brednie. Wiedziałem że tak ktoś napisze, że
            to ściema. Zapewniam że nie. Czemu jesteście tacy upierdliwi. Nie
            wierzycie że tak może być? Już tak jesteście zdołowani że nie
            wierzycie że może byc inaczej. Co z wami?
            • herbatka.jasminowa Re: Okazywanie miłości na co dzień 06.12.07, 21:33
              człowieczku, poczytaj swoje posty -
              • zelm71 Re: Okazywanie miłości na co dzień 06.12.07, 21:58
                Szkoda mi ciebie. Zabolało kakało. Masz swoje zdanie-rozumiem. Nie
                komentuję. Cieniasy ekstraklasy!
                Pozdro
                Nakrecasz się, zabawawa przednaia. Po co ci to?
              • zelm71 Re: Okazywanie miłości na co dzień 06.12.07, 22:02
                herbatka_jaśminowa:
                piłaś herbatkę jaśminową?
                a oglądałaś film "Jasminum"
                Czemu jesteś zgorzkniała?
                • minsi Re: Okazywanie miłości na co dzień 06.12.07, 22:17
                  nie jest zgorzkniała
                  w odróżnieniu od Ciebie nie używa narkotyków ani jakichś podejrzanych
                  antydepresantów
                  • zelm71 Re: Okazywanie miłości na co dzień 06.12.07, 23:24
                    ups. Tragedia
                    • gliderbb UWIERZCIE!!! 07.12.07, 02:13
                      A ja nie zgodze sie z nagonka na zelm71.

                      My mamy podobnie. Moze oprocz paru szczegolow, ale podobnie.
                      Jak czytam niektore rzeczy w Twoim poscie to wydaje mi sie, ze
                      piszesz o nas:)

                      UWIERZCIE, ze ludzia moze byc ze soba dobrze, ze moga sie kochac i
                      byc szczesliwi.
                      • herbatka.jasminowa Re: UWIERZCIE!!! 07.12.07, 08:15
                        Ależ oczywiście, że mogą. Ja absolutnie tutaj tego nie neguję tylko niech zelm zachowuje spójność swoich wypowiedzi. Bo o ile w jednym wątku przedstawia się jako codziennie zaspokajany kochanek, tak w drugim twierdzi, że jednak nie ma tego zajefajnego seksu codziennie. A swoją drogą takie wieczory przy świecach w łązience muszą drogo kosztować. A co robicie jak dzieciom zachce sie siku? Wyskakujecie z wanny, czy wchodzą, sikają i mówią "jeeee, tato - mamo ale wam zajefajnie...jakie masz fajne cyce mamo (ponieważ dużo rozmawiacie o seksie w domu, więc dzieciom pozwalacie na wyrażanie swoich opinii, poza tym o ile pamietam , twoja żona też lubi tak wypowiadać się o kobietach napotykanych na ulicy). Więc wszystko jest ok.


                        ZELM: Nie odbieraj moich wypowiedzi , jako zgorzkniałość, to raczej objaw kpiny, z tego co czytam w twoich postach. Są pewne rzeczy , o których można opowiadać, ale są i takie że posiadanie taktu na to po prostu nie pozwala.
                        • zelm71 Re: UWIERZCIE!!! 07.12.07, 08:42
                          Zawsze pisałem że mam zajefajny sex PRAKTYCZNIE co dzień a nawet
                          wieczorem i rano. Czasem jest co dziennie a czasem jest mała
                          przerwa. Nie jesteśmy maszynami do sexu i czasem nam się nie chce.
                          Generalnie jesteśmy w wannie jak dzieciaki już śpią ale faktycznie
                          czasem puka że chce siusiu - wówczas wchodzi do łazienki i robi
                          siusiu - nic nie widać bo przecież jesteśmy w wannie a jeśli chodzi
                          o piersi do zawsze można je zakryć rączkami ale my tego nie robimy.
                          >tato - mamo ale wam zaje fajnie...
                          tak kiedyś powiedział
                          >jakie masz fajne cyce mamo
                          tego nie mówił a nawet gdyby to co w tym złego?
                          Z dziećmi rozmawiamy o wszystkim - jak mam ściemniać 8 latka że
                          dzieci to bocian przynosi? Tłumaczę i mówię prawdę. Niedawno pytał
                          jak się rodzą dzieci - wytłumaczyłem - zrozumiał i więcej już nie
                          pyta. My zawsze mówimy prawdę i staramy się tłumaczyć.
                          Wolę jak ja czy żona mu wytłumaczy niż dowie się tego na lekcji w
                          szkole od nauczycielki.
                          Forum jest po to aby mówić bez och uch ach bo ludzie oczekują
                          szczerości i nie wydaje mi się abym był nietaktowny lub chamski.
                          Jeśli ktoś czyta to forum i się czerwieni to jego problem przecież
                          są inne fora np. kultura. Ja nie owijam w bawełnę i nie zamierzam
                          się zmieniać.
                          Pozdro
                          • confusing Re: UWIERZCIE!!! 07.12.07, 09:12
                            Zelm z całym szacunkiem, ale dla mnie tez Twoje posty są śmieszne.
                            Herbatka.jaśminowa ironizuje to co napisałeś, a Ty nie potrafisz
                            jeszcze tego zrozumieć. Nikt tu nie wątpi w Twoje wielkie szczęście,
                            ale czego Ty oczekujesz? Że posypią się posty z prośbami o przepis
                            na takie "wielkie szczęście"??? Otóż nie dla każdego Twoje życie
                            jawi się jako sielanka. Mam wrażenie, że już wogóle byłbyś
                            przeszczęśliwy gdyby powstał wątek "Sto pytań do zelma..." Mógłbyś w
                            końcu się wygadać. Ciekawe jak to wygląda z punktu widzenia Twojej
                            żony? Chociaż proszę, daruj już sobie opisywanie co myślisz, że Toja
                            żona myśli.
                            I jakoś nie chciałabym widzieć swoich rodziców w intymnych
                            sytuacjach... albo słuchać ich rozmów o seksie. Okazywanie miłości
                            owszem, ale nie w taki sposób...
                            • zelm71 Re: UWIERZCIE!!! 07.12.07, 10:18
                              confusing napisała:

                              > Zelm z całym szacunkiem, ale dla mnie tez Twoje posty są śmieszne.
                              Nie zgadzam się z taką tezą :)
                              Miałem zamiar odpisać ostrzej ale postanowiłem wyluzować.
                              Nie będę polemizował z zgorzkniałymi marudami.
                              Nie dziwię się że macie problemy w małżeństwie skoro tak
                              podchodzicie do sprawy - grunt to wszystko na NIE, na ANTY i jak
                              komuś dowalić bo czemu ma mieć lepiej?
                              Post jest słuszny. Nie chodzi o chwalenie się - nie jestem narcyzem.
                              Jedna z przyczyn problemów małżeńskich to właśnie brak okazywania
                              uczuć. Jak je okazywać?
                              Z perspektywy mojej żony jest OK zapewniam.
                              Pozdro
                              • cyklista6 Re: UWIERZCIE!!! 07.12.07, 10:53
                                Jakoś trochę się czepiacie zelma71. Czyżby lekka zazdrość kogoś zakłuła....

                                U mnie nie jest tak różowo, ale też się w sumie kochamy. Seksu nie ma w takich
                                ilościach jak bym chciał, no i cóż, chyba tak już będzie. No i nie śpimy na
                                golaska, bo nam zimno :-) A ten seks rano i wieczorem, to już prowokacja :-)

                                Ja traktuję wypowiedź zelma jako konstatację po prostu szczęścia. Gratuluję Wam.
                                A jeżeli zelm w innych postach pisze o problemach - no cóż, może nie do
                                wszystkich dotarło że szczęście można osiągnąć nadal mając problemy, nie
                                wszystko rozwiążemy na tym padole.

                                Ktoś niedawno pisał o tym, że same narzekania, dołujące forum, no to proszę,
                                jest takowy posting - i od razu na autora napadają.
                              • al9 zelm zrozum w końcu 07.12.07, 11:06
                                że Twoje wypowiedzi są po prostu humorystyczne
                                język którym operujesz (cyce, zajefajne, marudy...) wielu tu razi
                                I wiedz, że Twoja recepta na małżeńskie szczęście (np rodzicielstwo
                                w wieku 19 lat czy seks w wannie) nie jest dla każdego atrakcyjna...
                                To miłe że śpicie na łyżeczkę i bzykacie sie w czasie pracy...
                                ale epatowanie takimi szczegółami jest dla wielu - krępujące...
                                Pozdrawiam
                                al
                                • zelm71 Re: zelm zrozum w końcu 07.12.07, 11:25
                                  Piszę humorystycznie bo taki jestem.
                                  Jeśli kogoś uraziłem swoim językiem czy poczuciem humoru to
                                  przepraszam.
                                  • zlosnica100 Re: zelm zrozum w końcu 07.12.07, 11:38
                                    Taki post niechcacy jest wlozeniem kija w mrowisko.Tu glownie pisza
                                    osoby ktorym w malzenstwie sie nie uklada.Pierwszym symptomem
                                    kryzysu jest brak lub "zły" seks, to nie zawsze jest przyczyna
                                    kryzysu ale wlasnie jeden z symptomow czesto brany za powod.Brak
                                    seksu = brak milości.Wiec co maja Zelm ci odpisac na ten post?
                                    Nigdy nie uwierze w to ze ktos kto kocha nie bedzie z partnerem
                                    uprawial seksu- to poprostu nieprawda bez wzgledu na proby tlumaczen
                                    osob ktore boja sie odejsc.Seks bez milosci- tak zdarza sie, milosc
                                    bez seksu- nigdy.
                                    • minsi Re: zelm zrozum w końcu 07.12.07, 12:53
                                      drogi Zelm
                                      twój post jest mniej więcej tak samo taktowny (pomijam jego formę, dość taką
                                      szczeniacką ale rozumiem że jak poznaliście się w wieku lat 16 to nie miałeś
                                      szans dojrzeć w kilku związkach, nieważne anyway) jak taktowne byłoby na forum
                                      dla osób walczących z bezpłodnością opisywanie swoich dzieci, albo szczegóły z
                                      zabaw z nimi czy ich wychowania. Ludzi coś takiego po prostu wkurwia, i nie miej
                                      do nikogo pretensji.
                                      Równie dobrze ja mógłbym wejść na jakieś forum o nazwie "przeżyć za 1200
                                      brutto" i opisać jaki sobie fajny kupiłem kabiolet, dwumiejscowy, ze
                                      szprychowymi kołami, jako antydepresant bo nie miałem na co wydać zbędnej kasiury.
                                      Więcej taktu, kolego.
                                      A to co opisujesz- to nawet nie chciało mi się szukać wczoraj po nocy, ale jest
                                      to dosyć dokładnie opisane w jednej mądrej książce. Objawem tego jest to, że np.
                                      przy ludziach (na imprezach etc) całujesz czy dotykasz swoją żonę, to oznacza
                                      zdaje się potrzebę okazania zaborczości, czy może dominacji, dokładnie nie
                                      pamiętam ale na pewno jest to jeden z przypadków, które prowadzą do poważnych
                                      problemów w związkach.
                                      Na pocieszenie powiem Ci, że jak byłem w związku z kobietą, z którą nie dało
                                      się powaznie porozmawiać o wielu sprawach (nie to że była głupia czy coś, po
                                      prostu brakowało jej doświadczenia życiowego, znajomości związków i ludzi, może
                                      trochę humanistycznego obycia) to też jedyne o czym z nią rozmawiałem to było
                                      czy ją za chwilę wybzykam z przodu czy z tyłu, no i rzecz jasna robiliśmy to bo
                                      kochanką była wyborną, chociaż jako dama do towarzystwa nadawała się mniej z
                                      przyczyn jak powyżej. Ja z nią wytrzymałem 2 lata, choć nudzić zaczęła mnie po
                                      kilku tygodniach. Ty widać masz inne priorytety, albo nie potrzebujesz kogoś do
                                      rozmowy na poziomie wyższym niż szkółka niedzielna. Tak że proszę zatrzymaj
                                      cenną wiedzę dla siebie, chyba że wymyślisz coś naprawdę odkrywczego.
                                      PS- i ostrożnie z tymi słowami, "miłość" to może być matki do dziecka, to co my
                                      czujemy do kobiet to jest zwiększone stężenie fenyloetyloaminy czy innego
                                      dziadostwa.
                                      • zlosnica100 Re: zelm zrozum w końcu 07.12.07, 14:17
                                        Ni mniej ni wiecej :)
                                        • herbatka.jasminowa panie ZELM.... 07.12.07, 15:51
                                          To forum jest dla ludzi o różnych poglądach , jak i różnych poziomach inteligencji. Każdy ma prawo pisać tutaj swoje uwagi i spostrzeżenia, ale chyba zawsze zostanie obśmiany za wypisywane głupoty. Ludzie są spostrzegawczy bardziej niż myślisz. Ale niektórzy mają jeszcze trochę taktu i nie ma co ZELM wyśmiewać się z tych, którym z życiu się nie ułożyło ,i nie układa, i "świecić " innym swoim jakże udanym życiem erotyczno- kulinarnym. Więcej pokory i dystansu. Krytykę też trzeba umieć przyjmować. A nie od razu wszystkim wytykać brak szczęścia w małżeństwie. Zapewniam cię , że jest wiele innych przyjemności w związku poza: kąpielą , świecami, szampanem w wannie, rozmowami o seksie, spaniem na golasa, szybkimi numerkami w czasie pracy... itp.
                                          Czekam teraz na raport, jak postanowiliście z żona zacząć chodzić nago po domu, a może i bzykać się przy dzieciach, skoro już wiedzą teoretycznie, jak się robi dzieci, to czas na praktyczne zajęcia, bo przeciez jesteście wyjątkowo wyzwolonym małżeństwem (ostatnie zdanie to żart, żeby wszystko było jasne)

                                          Do minsi: bardzo fajny post, lubię jak ludzie mają coś do powiedzenia i potrafią to powiedzieć(napisać) z sensem .

                                          Pozdrawiam
                                          • zelm71 Re: panie ZELM.... 07.12.07, 17:54
                                            herbatka.jasminowa napisała:

                                            > To forum jest dla ludzi o różnych poglądach , jak i różnych
                                            poziomach inteligencji. Każdy ma prawo pisać tutaj swoje uwagi i
                                            spostrzeżenia, ale chyba zawsze zostanie obśmiany za wypisywane
                                            głupoty.
                                            Właśnie każdy ma prawo pisać na tym forum. Nie macie patentu na
                                            wiedzę. Obśmiany? Po co poruszyłem ten kontrowersyjny wątek: "Wiem
                                            że większość na forum ma problemy małżeńskie ale postanowiłem
                                            napisać jak ja i moja żona okazujemy sobie miłość. Może to komuś
                                            pomoże." - taki był zamiar anie obśmiewanie kogoś a z siebie
                                            robienie niwiadomo kogo.
                                            >Ale niektórzy mają jeszcze trochę taktu i nie ma co ZELM wyśmiewać
                                            się z tych, którym z życiu się nie ułożyło ,i nie układa,
                                            i "świecić " innym swoim jakże udanym życiem erotyczno- kulinarnym.
                                            I niby ja w moim poście wyśmiewam ludzi?
                                            Niektórzy nie wiedzą jak poprawić swoje relacje więc traktujcie to
                                            jako moje prywatne rady a nie nabijanie się - nie mam co robić
                                            tylko "wała ciągnąć".
                                            >Więcej pokory i dystansu.
                                            No właśnie więcej pokory i dystansu - tyczy się także Was.
                                            >Krytykę też trzeba umieć przyjmować.
                                            Ja mam ten konfort że umiem się ukorzyć i przyznać się do błędu.
                                            Wątek był kontrowersyjny ale postanowiłem go zamieścić, narażając
                                            się na przysłowiowy "kij w mrowisko".
                                            >A nie od razu wszystkim wytykać brak szczęścia w małżeństwie.
                                            Ja nikomu nic nie wytykam w przeciwieństwie do paru osób które mówią
                                            o takcie i kulturze a sami sachowują się jak "dupki".
                                            >Zapewniam cię , że jest wiele innych przyjemności w związku poza:
                                            kąpielą , świecami, szampanem w wannie, rozmowami o seksie, spaniem
                                            na golasa, szybkimi numerkami w czasie pracy... itp.
                                            To czemu nie poradziłaś innym jak uatrakcyjnić związek. Może inni
                                            chętnie by skorzystali?
                                            > Czekam teraz na raport, jak postanowiliście z żona zacząć chodzić
                                            nago po domu, a może i bzykać się przy dzieciach, skoro już wiedzą
                                            teoretycznie, jak się robi dzieci, to czas na praktyczne zajęcia, bo
                                            przeciez jesteście wyjątkowo wyzwolonym małżeństwem (ostatnie zdanie
                                            to żart, żeby wszystko było jasne)
                                            Ale pierdy. Nie będę sztywniakiem, któremu się nie układa.
                                            > Do minsi: bardzo fajny post, lubię jak ludzie mają coś do
                                            powiedzenia i potrafi ą to powiedzieć(napisać) z sensem .
                                            Tak podobny pokrój. Wielki humanista, który grzebie w książkach bo
                                            własnego zdania nie ma a aby dojrzeć potrzebował kilku związków. Mi
                                            wytyka nietakt, szczeniackie wypowiedzi a sam nie wie co to jest
                                            kultura. Podnieca się, nie potrafi spokojnie napisać i w dodatku
                                            obraża ludzi. Na mnie to nie działa. Ja nie muszę czytać książek z
                                            psychologii mi się w życiu wiodło.
                                            Ja się nie nakręcam jak Wy.
                                            Pozdro
                                            Traktujcie to jako dyskusję.
                                            Ale właściwie odbiegliśmy od meritum sprawy.
                                      • eeela Re: zelm zrozum w końcu 07.12.07, 18:43
                                        > PS- i ostrożnie z tymi słowami, "miłość" to może być matki do dziecka, to co my
                                        > czujemy do kobiet to jest zwiększone stężenie fenyloetyloaminy czy innego
                                        > dziadostwa.


                                        To, co kobiety czuja do dzieci, to jest zwiekszone stezenie oksytocyny i innych
                                        endorfin. Milosc (przywiazanie, szacunek etc.) i do partnera, i do dzieci,
                                        ksztaltuje sie z uplywem czasu, bazujac na uderzeniach hormonalnych.
                                      • glosatorr Re: zelm zrozum w końcu 07.12.07, 22:25
                                        Mnie to nie wkurwia - fajnie jak inni mają lepiej ode mnie.
                                        Nie dziwi mnie, że ludzie np. nie robią przed dziećmi z rzeczy normalnych
                                        (kąpiel razem, nagość) taboo.

                                        Tak samo jak nie dziwi mnie, że ktoś kto tego nie ma lub nie ma może się wkurwić.

                                        Ale ludzie - każdy z nas to może mieć! Więc może bardziej optymistycznie na to
                                        spojrzeć?
                                    • eudajmonika kij w mrowisko i bardzo dobrze! 07.12.07, 18:23
                                      zlosnica100 napisała:

                                      > Taki post niechcacy jest wlozeniem kija w mrowisko.Tu glownie pisza
                                      > osoby ktorym w malzenstwie sie nie uklada.

                                      Zgadzam się, że to jest włożenie kija w mrowisko, ale to nie oznacza, że nie
                                      można go twórczo wykorzystać. Rady Zelma odbieram jako z metra cięte, pewnie
                                      przedruk z niewyrafinowanych kolorowych czasopism na tanim papierze. Ale
                                      przecież to nie oznacza, że mamy pozostać na proponowanym poziomie.

                                      Najcenniejsza na tym forum z mojego punktu widzenia jest wymiana informacji.
                                      Przede wszystkim takie, która pozwala poradzić sobie z ciągłymi zmianami w
                                      związku. Faza fascynacji, kąpieli w płatkach róż w blasku świec, szałowej
                                      bielizny i seksu "20 minut dziennie, codziennie", mija nie dlatego, że nas na
                                      nią nie stać, ale zwyczajnie - to zaczyna nużyć. Więc mozolnie poszukujemy
                                      innych, satysfakcjonujących sposobów na okazanie emocji. Moment przejścia może
                                      być ciężki, zaczynamy wątpić w sens, seks, dzieci, wspólność majątkową,
                                      behawioryzm, kognitywizm... Dyskutujemy, radzimy, można się porzygać od tego
                                      debatowania i dzielenia włosa na czworo. Ale kiedy już uda nam się wypracować
                                      swój skarbczyk, możemy znów odetchnąć pełną piersią ... na pewien czas mamy w
                                      małżeństwie seks, sens i miłość.
                                      A później ... apiat' od nowa.
                                      • zelm71 Re: kij w mrowisko i bardzo dobrze! 07.12.07, 18:39
                                        eudajmonika napisała:

                                        > Zgadzam się, że to jest włożenie kija w mrowisko, ale to nie
                                        oznacza, że nie można go twórczo wykorzystać. Rady Zelma odbieram
                                        jako z metra cięte, pewnie przedruk z niewyrafinowanych kolorowych
                                        czasopism na tanim papierze.
                                        Cóż nie jestem seksuologiem ani psychologiem. Ala ta krytyka jest OK
                                        Prosto i konkretnie oraz bez nerwów
                                        > Najcenniejsza na tym forum z mojego punktu widzenia jest wymiana
                                        informacji.
                                        Racja. Czasem głupie a czasem mądre rady. Ale kto o tym decytuje czy
                                        one są mądre czy głupie - każdy czytelnik forum, indywidualnie.
                                        > Przede wszystkim takie, która pozwala poradzić sobie z ciągłymi
                                        zmianami w związku. Faza fascynacji, kąpieli w płatkach róż w blasku
                                        świec, szałowej bielizny i seksu "20 minut dziennie, codziennie",
                                        mija nie dlatego, że nas na nią nie stać, ale zwyczajnie - to
                                        zaczyna nużyć. Więc mozolnie poszukujemy innych, satysfakcjonujących
                                        sposobów na okazanie emocji.
                                        No o to mi chodziło! Jakich sposobów? Może ktoś wreszcie napisze coś
                                        ciekawego.

                              • confusing Re: UWIERZCIE!!! 07.12.07, 22:10
                                Jakbyś nie zauważył, nie odniosłam się do Ciebie jako osoby tylko do
                                Toich postów, więc prosze oszczędzić mi epitetów w
                                stylu „zgorzkniała maruda”. Problemów większych w małzeństwie nie
                                mam więc tutaj również pudło. Mogłabym rzec za Tobą „Skąd tyle jadu
                                drogi zelmie?” I naprawdę wyluzuj, to tylko forum.
                                • zelm71 Re: UWIERZCIE!!! 07.12.07, 22:16
                                  confusing napisała:

                                  No może masz trochę racji. Może mnie poniosło. Trudno mnie
                                  wyprowadzić z równowagi ale czasem jest jak jest - mokso - zeen.
                                  I to jest krytyka krórą uwielbiam - "zjebki", namysł, synteza ,
                                  poprawka.
    • sagittka Re: Okazywanie miłości na co dzień 07.12.07, 17:23
      Ja nie zamierzam ciebie napadać, tak jak inni, bo może własnie tobie
      i twojej żonie odpowiada taki model szczęścia małżeńskiego.

      My z meżem jestesmy w podobnym do was wieku, mamy staż 16 lat,
      kochamy się, kryzysy które się pojawiają nie dotyczą seksu, bo ten
      jest udany, ale nie wyobrażam sobie takiej sytuacji:

      > Cały czas strasznie się kochamy. Codziennie wieczorem wspólna
      kąpiel
      > w wannie przy świeczkach, masarz stóp, karku etc. Praktycznie
      > codziennie sex, zajefajny sex.

      Ten opis pasuje do stanu zakochania, romantycznych początków
      związku, ale naprawdę trudno mi uwierzyć, ze po 20 latach macie na
      to ochotę codziennie (czy prawie). Czy to nie stało się rutynowym
      obowiązkiem jak wieczorne mycie zebów?
      A moze to wasz jedyny sposób na wspólne spędzanie czasu, z braku
      innych zainteresowań?
    • eudajmonika Re: Okazywanie miłości na co dzień 07.12.07, 17:56
      Zelm, dzięki za temat.

      Po kilkunastu latach bycia razem właśnie mamy już taki mały prywatny skarbczyk
      sposobów na wyrafinowane okazywanie sobie miłości na co dzień.
      Najbardziej zaskoczyło mnie, że większość z nich jest taka... nieseksualna.

      Np. mąż z miłości cierpliwie wysłuchuje moich recenzji ostatnio przeczytanych
      książek, czasami nawet, zachęcony, sięga po coś, co wydawało mu się na wstępie
      niewarte uwagi.
      Ja z miłości do męża przemogłam się i zaczęłam grać w badmintona. Jakoś nigdy
      nie miał szczęścia do partnerów do gry - więc teraz gramy razem.
      Co jeszcze? Masa drobiazgów - gotowanie ulubionych potraw, pomoc w ogródku,
      wzajemne wsparcie w sytuacjach stresowych, czułe pogłaskanie po policzku,
      zmierzwienie włosów przed wyjściem do pracy, drobne prezenty, pamięć o
      rocznicach, ulubionych potrawach, namiętnościach, wybaczanie słabości, braków ...

      No a na deser - świntuszenie, pieszczoty, seks. Jakoś już nie pasuje mi jedzenie
      deseru dwa razy dziennie. A mężowi to już na pewno, chyba że od święta, na
      wyjeździe, wtedy to bycie razem nabiera odświętnego smaku i ma szansę nie
      spowszednieć.
      • zelm71 Re: Okazywanie miłości na co dzień 07.12.07, 18:49
        eudajmonika
        Dzięki za rzeczową krytykę i to mi się podoba.
        Nie lubię krytyki cynicznej. Dzięki za twój kolejny post. Tak to
        miało wyglądać i o to mi chodziło.
        Ja zrobiłem totalny wycinek który w niektórych oczach został
        oceniony tak jak został oceniony. Może moja wina że to wszystko
        spłyciłem.
        Ale to nie oznacza że można sobie mną gębę wycierać.
        Pozdro
        Może lepiej Pozdrawiam bo zaraz się odezwą głosy o szczeniackim
        języku.
        • kanapony Re: Okazywanie miłości na co dzień 07.12.07, 21:35
          > Ja zrobiłem totalny wycinek który w niektórych oczach został
          > oceniony tak jak został oceniony. Może moja wina że to wszystko
          > spłyciłem.

          a nie wiesz, że:
          każdy sądzi po sobie?

          ktoś, kto ma jedną łaziemkę może nie dopuszczac myśli, że Wy macie
          dwie i dziecko nie wchodzi Wam tam, gdy jesteście w wannie, bo idzie
          do drugiej...
          ktoś, kto ma dosyc seksu z partnerem może nie rozumiec, jak Wy
          możecie dwa razy dziennie...
          ktoś, kto jest zawiedziony czy znudzony swoim związkiem może nie
          rozumiec, dlaczego "siobije dziubdziacie" jak dzieci, dlaczego
          ciągle zachowujecie się jak zakochani nastolatkowie...

          dla mnie cały ten post to może byc i wielka bujda, ale dzięki za
          niego
          bo dziś wieczór pomarzę sobie właśnie "na Twoje kopyto"
          • zelm71 Re: Okazywanie miłości na co dzień 07.12.07, 21:57
            kanapony napisała:
            >
            > dla mnie cały ten post to może byc i wielka bujda, ale dzięki za
            > niego> bo dziś wieczór pomarzę sobie właśnie "na Twoje kopyto"
            Czemu wielka bujda? To czemu muszę walczyć w tym poście o swoje?
            Dlaczego tak walczę choć inni mieszają mnie z błotem?
            Dlaczego walczę o prawdę i znoszę te zniewagi?
            Czemu jak ktoś ma dobre i szczere chęci to wkłada się kij w szprychy?
            • kanapony Re: Okazywanie miłości na co dzień 07.12.07, 22:11
              z mojego punktu widzenia:
              ja Cię nie znam, nie wiem czy piszesz prawdę (a nie należe do osób
              ślepo wierzących w telewizor i net)
              wielka bujda - napisałam to obrazowo, że mimo to miło coś takiego
              przeczytac

              na temat innych:
              to normalne, że zazwyczaj się walczy
              bo jak piszesz o swoim szczęściu to ludzie dzielący je z Tobą
              pokiwają głową i nawet nie będziesz wiedział, że czytali,
              uśmiechnęli się...
              odezwą się ci, co są zawiedzeni, załamani, zgorzkniali, źli - z
              powodu: zazdrości, zawiści, chęci zburzenia Twojego szczęscia, chęci
              zwrócenia uwagi na siebie i pocieszenia...
              i chocby to był tylko 1% z całej puli (reszta szczęśliwa) to oni
              zrobią taki raban, że poczujesz się tak, jak prawdopodobnie się
              poczułeś
              to jest net, nie widzisz do kogo mówisz
              czy, gdybys powiedział to, co napisałeś w jakiejś auli wypełnionej
              ludźmi i tylko trzech słuchaczy (a cała sala wypełniona po brzegi)
              Cię atakowało, podważało Twoje słowa, itp. - miałbyś jakieś smutki?

              i powtórzę jeszcze raz ten truizm, bo wierzę w niego, wiele sobie
              nim wytłumaczyłam i na wiele spraw przestałam patrzec (lub zaczęłam
              w inny sposób)
              każdy sądzi po sobie

              zawsze znajdzie się taki, co za opis Twojego szczęścia zmiesza Cię
              błotem albo wetknie kij pomiędzy szprychy
              nie wiesz, że to polska specjalnośc?
              ale od Ciebie zależy jak z tego błota się oczyścisz czy w jaki
              sposób wyjmiesz ten kij
              zawsze jednak musisz pamiętac - nie takimi sposobami jak ta osoba

              a druga sprawa to to błoto i ten kij w oczach innych wcale nie muszą
              byc błotem czy kijem...
              • zelm71 Re: Okazywanie miłości na co dzień 07.12.07, 22:29
                Nie chciałem tego pisać bo zaraz odezwą się głosy - ściema, narcyzm.
                Generalnie nie ma o czym mówić. Ale czy wiecie, że nasz koleżanka z
                forum miała spory problem? I ja i moja żona trochę jej pomogliśmy -
                poza forum? Ja osobiście odcinałem 2 samobójców - żyją - przypadek a
                może tak miało być.
                Wyczucie, rozmowa prosta zwykła rozmowa. Teraz wiem że jest OK.
                I teraz mamy dobre samopoczucie, że komuś naprawę pomogliśmy.
                • sunflower30 Re: Okazywanie miłości na co dzień 07.12.07, 22:38
                  Ach, Zelmie, ty naprawdę jesteś Wspaniały!!
                  Na bank będziesz kanonizowany, tyle dobrego robisz dla świata!!

                  A teraz czekam na ripostę o jadzie, luzie, zgorzknieniu z mojej
                  strony.

                  P.S.
                  Ja też lubię, mimo wszystko, czytac te twoje przesłodzone opowieści
                  o twoim szczesciu, miłości, spełnionym seksie.
                  Tak, masz rację, zazdroszczę ci :))))
                  • zelm71 Re: Okazywanie miłości na co dzień 07.12.07, 23:03
                    No co ty? Jest Ok.
                    Kanonizowany - może ale nie w tym wcieleniu.
                    Pozdro
            • glosatorr Re: Okazywanie miłości na co dzień 07.12.07, 22:29
              Niepotrzebnie walczysz.
              Jak masz to co opisujesz - pozwól innym w to wątpić. Jak doświadczą tego co Ty
              masz - kiedyś będzie im głupio. A jak nie doświadczą, każde Twoje tłumaczenie
              jeszcze bardziej gotuje im krew w żyłach.

              Pozwól innym myśleć co chcą na temat tego co piszesz. Pozwól błądzić - również.
              Od razu się tutaj zrobi bardziej przewiewnie :)
    • cyjanokobalamina Re: Okazywanie miłości na co dzień 07.12.07, 22:25
      Zelm, ale numer! Przyznam szczerze, ze nie spodziewalam sie takiej
      reakcji na Twoj watek. Przeciez na tym forum jest sporo szczesliwych
      osob, ktore rzeczywiscie moglyby, zgodnie z prosba, napisac cos
      pozytywnego o swoich zwiazkach.

      Teraz oczywiscie, przy swietym oburzeniu reszty, tego nie zrobia.
      Mimo, ze przy okazji innych watkow wynosza swoich partnerow pod
      niebiosa (Eeela, Glam etc.).

      Dziwne.
      • zelm71 Re: Okazywanie miłości na co dzień 07.12.07, 23:17
        Właśnie.
        Ja myślałem,że to dobry choć trochę kontrowersyjny post. A zostałem
        styrany za prostactwo, humor (?), nietakt etc.
        Dobrze, że nie Wszyscy ryczymy jednakowo jak barany w jednym stadzie.
        Nie powiem jestem kontrowersyny: zbawiciel, kadzi itp.
        Zapewniam tak nie jest bo po co, przecież jestem (niby) anonimowy. A
        jeśli chcę sobie poprwić "morele" to mam inne sposoby niż ściema na
        forum.
        • lena2505 Re: Okazywanie miłości na co dzień 08.12.07, 00:09
          Ale dziś to chyba z tego zajefajnego seksu nic nie będzie, skoro z takim zapałem śledzisz swój wątek. Faktycznie rozwinęła się niezła dyskusja.
          Ja jednak również będę po stronie osób, które sceptycznie podchodzą do Twego szczęścia. I wcale nie dlatego ,że jestem : zła, zawiedziona, załamana, zgorzkniała, zawistna, nie posiadam też chęci zburzenia zelmowego szczęścia, nie posiadam chęci zwrócenia na siebie uwagi i potrzeby pocieszenia. Nie zmieszam cię z błotem, nie wsadzę kija w szprychy..lecz wyrażę swoją (odmienną niestety od twojej )opinię na temat prawdziwości tego, co piszesz - bo mam prawo mówić to co myślę, tak samo jak inni wypowiadający się w twoim wątku.
          Nie widzę też żeby któraś z osoób tutaj "zmieszała cię z błotem", bo nikt ci nie ubliżył, nie oczernił i nie zniesławił (mam nadzieję, że rozumiesz te słowa)

          Zelmie, a propos "narcyzmu" ,o którym tutaj wspominasz. Ty nie jesteś narcyzem, ponieważ "narcyz" to ktoś, kto bezkrytycznie uwielbia samego siebie, jest zakochany w samym sobie, w swoim ciele i urodzie. Ty natomiast przechwalasz swój idealny związek małżeński. Nie widzę tutaj podobieństw.

          A swoją drogą to musisz niezłe rachunki za wodę płacić..heheh

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka