Dodaj do ulubionych

Chcielibyście być zdradzeni?

27.01.08, 16:01
No właśnie...większość zgodnym chórem odpowie NIE. To, dlaczego duża
część z tych osób, które nie chcą być zdradzone, same szukają
takiego rozwiązania, bo… dopuszczają, że mogą to zrobić, bo….,biorą
pod rozważania taką opcję, bo…, akceptują takie postępowanie u
innych, bo… Bo co? Każdy może być po jednej lub po drugiej stronie.
Czemu moja zdrada jest dopuszczalna, ale mnie proszę nie zdradzać?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • marianna72 Re: Chcielibyście być zdradzeni? 27.01.08, 16:54
      Nikt nie chce byc zdradzony. Ja szczerze mowiac tez nie mam ochoty
      zdradzic mojego meza ale niestety jesli tak dalej bedzie sie dzialo
      ( a raczej nie bedzie sie dzialo w naszym malzenskim lozu) chyba do
      tego dojdzie.
      --
      • kropeczka-b Re: Chcielibyście być zdradzeni? 27.01.08, 17:20
        marianna72 napisała:

        > Nikt nie chce byc zdradzony
        #Nie pisz, że nikt, bo ja byłam w takiej sytuacji, że nawet bardzo
        tego chciałam. Nie umiałam skończy małżeństwa, którego nie dało się
        uratować, nie miała w sobie dość siły by to przerwać. Mąż nie chciał
        słyszeć o rozwodzie, mimo, że było bardzo źle między nami. Jego
        zdrada byłaby dla mnie możliwością wyjścia z sytuacji. Na szczęści
        inaczej to rozwiązałam.:)
        # Ale wracając do pytania, dlaczego rozpatrujesz taką ewentualność?
        Ciebie zdradzić NIE, ale Ty tak, bo nie widzisz wyjścia? Zdrada jest
        jedynym możliwym do przyjęcia wariantem? A jak myślisz, czy druga
        strona też sobie myśli: mnie zdradzić NIE, ale jak tak dalej będzie
        w naszym łóżku to chyba poszukam kochanki, może ona mnie rozpali, bo
        żona już nie działa tak na mnie, mnie chce mi się i nie czuję w
        sobie werwy, namiętności. Może inna kobieta wreszcie to we mnie
        wyzwoli?
        # Nie oceniam i nie krytykuje niczyjego zachowania i decyzji.
        Zastanawiam się jedynie, dlaczego sobie na coś przyzwalamy, a innym
        nie? Dlaczego uważasz, że sytuacja Tobie zezwala i Cię w jakimś
        stopniu usprawiedliwia, a drugiej stronie nie dajemy takiego
        przyzwolenia? Dlaczego?
        Pozdrawiam
        • marianna72 Re: Chcielibyście być zdradzeni? 27.01.08, 17:32
          kropeczka-b napisała:

          > marianna72 napisała:
          >
          > > Nikt nie chce byc zdradzony
          > #Nie pisz, że nikt, bo ja byłam w takiej sytuacji, że nawet bardzo
          > tego chciałam. Nie umiałam skończy małżeństwa, którego nie dało
          się
          > uratować, nie miała w sobie dość siły by to przerwać. Mąż nie
          chciał
          > słyszeć o rozwodzie, mimo, że było bardzo źle między nami. Jego
          > zdrada byłaby dla mnie możliwością wyjścia z sytuacji. Na szczęści
          > inaczej to rozwiązałam.:)
          > # Ale wracając do pytania, dlaczego rozpatrujesz taką
          ewentualność?
          > Ciebie zdradzić NIE, ale Ty tak, bo nie widzisz wyjścia? Zdrada
          jest
          > jedynym możliwym do przyjęcia wariantem? A jak myślisz, czy druga
          > strona też sobie myśli: mnie zdradzić NIE, ale jak tak dalej
          będzie
          > w naszym łóżku to chyba poszukam kochanki, może ona mnie rozpali,
          bo
          > żona już nie działa tak na mnie, mnie chce mi się i nie czuję w
          > sobie werwy, namiętności. Może inna kobieta wreszcie to we mnie
          > wyzwoli?
          > # Nie oceniam i nie krytykuje niczyjego zachowania i decyzji.
          > Zastanawiam się jedynie, dlaczego sobie na coś przyzwalamy, a
          innym
          > nie? Dlaczego uważasz, że sytuacja Tobie zezwala i Cię w jakimś
          > stopniu usprawiedliwia, a drugiej stronie nie dajemy takiego
          > przyzwolenia? Dlaczego?

          > Pozdrawiam

          Akurat w mojej sytuacje daje sobie to przyzwolenie poniewaz ta ja
          uwazam sie za strone pokrzywdzona i tyle. Gdyby bylo na odwrot moze
          bylabym pelna wyrozumialosci dla ewentualnych skokow w bok mojego
          meza.
    • marianna72 Re: Chcielibyście być zdradzeni? 27.01.08, 17:36
      A jesli chodzi o moje pierwsze zdanie "nikt nie chce byc zdradzony"
      pislam raczej o zwiazki, w ktorych sie uklada.
      Od czasu naszych problemow czasami tez mysle, ze zdrada mojego meza
      wiele by zmienila bo moglabym sie do czego przyczepic tak pozostaje
      mi odejsc ze wzgledu na "brak seksu w malzenstwie" to troche za malo
      • kropeczka-b Re: Chcielibyście być zdradzeni? 27.01.08, 18:33
        marianna72 napisała:
        >"nikt nie chce byc zdradzony" pislam raczej o zwiazki, w ktorych
        sie uklada.
        #Nie mówimy o związkach, w których się układa, bo tam się nawet nie
        myśli o zdradzie. Dopiero jak szwankuje.

        >tak pozostaje mi odejsc ze wzgledu na "brak seksu w malzenstwie" to
        troche za malo
        # Lub jak przyznałaś wcześniej zdrada.
        #A swoją drogą "brak seksu w mąłżeństwie" nie uważanm za mały powód
        do rozstania. Bo tu nie chodzi tylko o zwyke seksualne zaspokojenie,
        ale o znacznie coś więcej. Ale jak mówiłam wcześniej ,nie chodziło
        mi w moim pytaniu o krytykowanie kogokolwiek, ale o sam fakt
        takiego naszego spostrzegania zdrady. Jak wnioskuję, Ty widzisz
        ewentualne usprawiedliwienie na swoją ewentualną zdradę, bo Tobie
        brakuje seksu, nie mężowi? A może jemu doskwiera jego nadmiar i też
        poszukałby sobie kochanki takiej raz na miesiąć, by robić to z
        przyjemnością, a z Tobą bo Ty tego pragniesz? On chyba też nie jest
        zadowolony z waszego pożycia, czy tylko Ty?

        Pozdrawiam

      • veromoda Re: Chcielibyście być zdradzeni? 27.01.08, 20:58
        W moim wątku o możliwych rozwiązaniach to samo napisałam, marianno :
        ( Że czasem bym chciała, żeby mnie zdradził - miałabym powód inny
        niż "mój mąż nie chce mnie bzykać"...
    • miedzianakonefka Re: Chcielibyście być zdradzeni? 27.01.08, 18:55
      Zdrada to specyficzna rzecz. Od czasu kiedy ktoś wymyślił że
      najlepiej jest 1:1, termin "zdrada" prześladuje ludzkość od
      tysiąleci. Czasami się kamienowano, czasami ścinano mieczem
      (znamienne że przeważnie panie) Sądzę żę sama zdrada wynika z tego
      że człowiek jest zwierzęciem ubranym w niewygodny kaftan zasad, czy
      to moralnych czy instytucjonalnych ale zawsze narzuconych z góry.
      Ma to swoje dobre strony bo dzięki temu rozwinęła się cywilizacja i
      takie tam. Ale czasem gdzieś wymknie się to nasze zwierzęce ego
      które tylko pragnie żreć i pieprzyć się.

      Alleluja i do przodu...
      • kropeczka-b Re: Chcielibyście być zdradzeni? 27.01.08, 19:05
        miedzianakonefka napisał:

        > ktoś wymyślił że najlepiej jest 1:1, termin "zdrada" prześladuje
        ludzkość od tysiąleci.
        #Ktoś wymyślił i ktoś przyjął. I jeśli przyjęły to dwie strony. I
        np.zawierająć małżeństwo formalnie na to wyraziły akceptację takiego
        wzajemnego zachowania. Czemu jedna z czasem jedna strona daje sobie
        takie prawo, a drugiej stronie nie?
        >Ale czasem gdzieś wymknie się to nasze zwierzęce ego które tylko
        pragnie żreć i pieprzyć się.
        # No to mi może się ono wymknąć, ale mojemu partnerowi nie ma prawa?
        Pozdrawiam
        • miedzianakonefka Re: Chcielibyście być zdradzeni? 27.01.08, 19:29
          kropeczka-b napisała:
          > #Ktoś wymyślił i ktoś przyjął.

          Ekhm. Dawniej przyjmowanie zasad nie miało formy referendum. Albo
          się było za albo, no wiesz domy spalone i wszyscy wyrżnięci łącznie
          z dziećmi ale to powinnaś wiedzieć z historii.

          >Czemu jedna z czasem jedna strona daje sobie
          > takie prawo, a drugiej stronie nie?

          Proste. Silniejszy ma rację. Tak się od zarania dziejów
          ukształtowało, teraz się zmieniło, bo przestała mieć wartość siła a
          zaczął się okres kto więcej zarabia/może załatwić i dużo pań góruje
          w tym względzie nad swoimi partnerami. I dobrze.

          > No to mi może się ono wymknąć, ale mojemu partnerowi nie ma
          >prawa?

          Każdemu może bez różnicy. Są sytuacje gdzie naprawdę każdy by się
          złamał. Cóż mści się :) pochodzenie od zwierząt :)

          > Pozdrawiam

          Również

          Alleluja i do przodu...


          • kropeczka-b Re: Chcielibyście być zdradzeni? 27.01.08, 20:49
            miedzianakonefka napisał:

            > >Czemu jedna z czasem jedna strona daje sobie
            > > takie prawo, a drugiej stronie nie?
            > Proste. Silniejszy ma rację. Tak się od zarania dziejów
            > ukształtowało, teraz się zmieniło, bo przestała mieć wartość siła
            a
            > zaczął się okres kto więcej zarabia/może załatwić i dużo pań
            góruje
            > w tym względzie nad swoimi partnerami. I dobrze.
            # Nic się nie zmieniło, bo kiedyś siłę i władzę wyznaczały mięśnie,
            teraz pieniądz. Ale dalej siła ma rację.

            > Każdemu może bez różnicy. Są sytuacje gdzie naprawdę każdy by się
            > złamał. Cóż mści się :) pochodzenie od zwierząt :)
            # Czyli Twoim zdaniem nasze instynkty zwierzęce są silniejsze od nas
            samych i w sprzyjających okolicznościach każdy zdradza? Twoje
            wytłumaczenie skoku w bok, to: bo tak nas natura stworzyła a ona
            nami rządzi. Ja tak nie uważam. Ale nie polemizuję z tym, bo nie o
            tym dokładnie dyskusja.
            # Sens mego pytania był trochę inny. Nie, czy każdy może dopuścić
            się zdrady, tylko, czemu my nie dajemy przyzwolenia na zdradę nas
            samych, ale sobie takie prawo dajemy. Czulibyśmy się mocno
            skrzywdzenia, kiedy nas by zdradzono, ale swoje myśli/czyny zdrady
            usprawiedliwiamy różnymi okolicznościami. Nie widzimy, nie
            dopuszczamy innych rozwiązań. W sprzyjających dla nas sytuacjach (
            np. czujemy się zaniedbywani) sobie na zdradę dajemy furtkę,
            aleSOBIE, bo czujemy się skrzywdzeni. Czy to nam pozwala tak
            potraktować drugą stronę, mimo że sami byśmy tego nie chcieli
            doświadczyć.
            Pozdrawiam
            • miedzianakonefka Re: Chcielibyście być zdradzeni? 27.01.08, 21:27
              > # Sens mego pytania był trochę inny. Nie, czy każdy może dopuścić
              > się zdrady, tylko, czemu my nie dajemy przyzwolenia na zdradę nas
              > samych, ale sobie takie prawo dajemy. Czulibyśmy się mocno
              > skrzywdzenia, kiedy nas by zdradzono, ale swoje myśli/czyny zdrady
              > usprawiedliwiamy różnymi okolicznościami.

              Eh. To najpierw trzeba by było stwierdzić stan faktyczny. Mnie nie
              obchodziło przez ostatne dwa lata z kim moja połówka śpi, mógłby być
              to Mick Jagger albo Pan Czesio Dozorca. Zdaje się że nie trafiliśy
              priorytetami. Albo doświadczeniem. Przepraszam.

              Alleluja i do przodu...
    • wiek_chrystusowy Re: Chcielibyście być zdradzeni? 27.01.08, 19:59
      Z tego co tu czytam, najchetniej o zdradzie mysla osoby, ktorych partner nie
      zapewnia wystarczajacej ilosci/jakosci seksu.
      W moich oczach te mysli o zdradzie sa odpowiedzia na zdrade juz dokonana, bo to
      jest zdrada partnera, zdrada calej instytucji zwiazku jezeli tego seksu nie ma.
      Bo, uprzedzajac z gory rozne teksty, zwiazek bez seksu nie ma sensu. Jezeli
      komus seks nie jest potrzebny, niech nie obciaza innych swoja obecnoscia w
      zwiazku. Sa inne mozliwosci: samotnosc, klasztor... co kto lubi ;)
    • gomory Re: Chcielibyście być zdradzeni? 27.01.08, 21:02
      Wolalabys zeby kuchenka gazowa wybuchla u Ciebie w domu, czy u sasiada?
      • kropeczka-b Re: Chcielibyście być zdradzeni? 27.01.08, 21:04
        > Wolalabys zeby kuchenka gazowa wybuchla u Ciebie w domu, czy u
        sasiada?
        #Pewnie,że u mnie , bo większe szanse na pozbycie sie raz a dobrze
        teściowej. ;)
        Pozdrawiam
        • gomory Re: Chcielibyście być zdradzeni? 27.01.08, 21:38
          Taka odpowiedz jest odpowiednikiem wycinka ludzkosci podniecajacego sie zdrada partnera ;).
          Ludzie sa egoistyczni. Za np. pozornie altruistyczne datki dla zebrakow kupujemy swiadomosc posiadania dobrego serca ;).
    • aandzia43 Re: Chcielibyście być zdradzeni? 27.01.08, 22:09
      kropeczka-b napisała:

      > Czemu moja zdrada jest dopuszczalna, ale mnie proszę nie zdradzać?

      Bo bliższa ciału koszula...Bo co je moje, to je moje, a co je twoje, to je nasze...

      A tak serio, to nie wiem, o co chodzi, bo nie patrzę przez palce na swoją
      ewentualną zdradę, ani na ewentualną zdradę partnera. Dopóki (tak naprawdę, nie
      pro forma) jesteśmy razem. Jak zaczynam mieć partnera w... głębokim poważaniu,
      to może sobie sypiać z kim chce, ja też daję sobie takie prawo. Ale to już chyba
      nie jest zdrada, bo de facto związku, w moim pojęciu, nie ma. Póki jest związek
      nie ma przyzwolenia na niczyje zdrady.
      • kropeczka-b Re: Chcielibyście być zdradzeni? 27.01.08, 23:11
        aandzia43 napisała:
        >nie patrzę przez palce na swoją ewentualną zdradę, ani na
        ewentualną zdradę partnera.Dopóki (tak naprawdę, nie pro forma)
        jesteśmy razem. Jak zaczynam mieć partnera w... głębokim poważaniu,
        to może sobie sypiać z kim chce, ja też daję sobie takie prawo.
        #Masz rację, ale wiele osób w związku jak zaczyna się psuć, daje
        sobie taką furtkę zamiast innych rozwiązan, choć same nie chcaiałyby
        znaleść się w sytuacji rogcza. Mówię o takich sytuacjach, nie kiedy
        jedna i druga stona ma wszystko w d...Bo jak napisałaś to juz
        wszystko jedno, jak jest i co jest albo czego nie ma.
        Pozdrawiam
        • lilith.b Re: Chcielibyście być zdradzeni? 28.01.08, 00:20
          Ja raz w pewnym akcie hmmm...rozpaczy,desperacji nie wiem czego
          jeszcze...zrozumienia sytuacji mojego partnera (on by najchętniej co dziennie
          seks uprawiał, a ja co tydzień) wyrzuciłam z siebie: "A co by było gdybym Ci
          pozwoliła na kochankę?"
          Spojrzał na mnie jak na idiotkę i powiedział, że chyba oszalałam.

          Nie wiem czy bym się zdecydowała na taki krok - to inna bajka, rzuciłam tylko
          temat, ale od razu został on mi wybity z głowy.
          • idoli Re: Chcielibyście być zdradzeni? 28.01.08, 11:09
            czemu wałkujesz bez przerwy, że np sama chętnie zdradzę a jak mnie
            mąż zdradzi to urwę mu głowę?
            ten kto tak myśli jest po prostu obłudny i głupi.

            Gdybym kiedykolwiek zdradziła męża nie mialabym prawa powiedzieć
            slowa gdyby on to zrobił. Czy by wiedział o mojej zdradzie czy nie.
    • krissdevalnor100 Re: Chcielibyście być zdradzeni? 28.01.08, 12:04
      Tak serio, to widzę mozliwość poszukiwania innego partnera w
      sytuacji przedłużajacego sie kryzysu. Czyli jeszcze gorzej niż
      zdrada typu skok w bok... :)
      Widzę tez mozliwość akcji odwetowej, na poprawienie humoru jeśli
      facet by zdradził mnie.
      "Prawa" do typowej zdrady, kiedy to fizycznie spodobał mi sie facet
      a mnie sie bardzo chce więc to robię- nie, nie daje sobie takiego
      prawa. Może dlatego, ze nie miałam takiego problemu? ;)))
      Meżowi też nei otwieram takiej furtki, nie życzę sobie zdradzania,
      uważam, ze to musi być w równowadze. Albo oboje albo wcale.
    • mcclark Re: Chcielibyście być zdradzeni? 28.01.08, 15:37
      "Coś co prawdziwie się zaczyna, nigdy się nie kończy,
      Coś co się skończyło, znaczy nigdy się nie zaczęło..."
      E.Stachura

      Wyznaję jedną taką drastyczną, dosadną zasadę. Otóż:

      Zdradzając, traktujesz partnerkę jak szmatę. Mimo to chcesz z
      partnerką, którą perfidnie zdradziłeś, okłamałeś, poniżyłeś być
      dalej... Czyż nie będzie szmatą ten, kto własny żywot chce dzielić
      ze szmatą...?

      Jest to drastyczne, ale prawdziwe.
      Dla mnie zdrada fizyczna to koniec związku.
      Jeśli ktoś czuje, że zdrada jest blisko, powinien zakończyć trwający
      związek. Bez sensu jest ranienie innych, szczególnie niby-partnerów.

      Pozdr.
      • kropeczka-b Re: skąd pytanie? 28.01.08, 16:00
        Ja też wyznaję pewne zasady, a zdrady w nich nie ma.
        Rozmawiałam ostatnio w większym gronie właśnie o zdradzie i wiele
        osób mówiło, że ich związki są bylejakie, nie spełniają ich
        oczekiwań, myślą lub już zdradzają. Sami jednak nie chcieliby
        znaleźć się po drugiej stronie. Tutaj na forum, też wiele osób
        myślało o zdradzie, poszukaniu innego partnera obok ( nie ważne czy
        na jeden numerek, czy na częstsze spotkania), mało, kto rozpatrywał
        inne rozwiązania. Mam wrażenie, że ludzie tylko narzekają, psioczą
        na to, co mają. Z wygody? lenistwa? prużności? strachu? nie wiem ale
        z jakich powodów widzą w zdradzie rozwiązanie, ale tylko dla nich.
        Ale jeśli jest źle, to nie jednej stronie, ale i długiej też. Jeśli
        oczywiście mówimy o prawdziwym związku a nie o układzie, że żona to
        gosposia domowa, której jest źle, bo właściciel nie chce jej
        przelecieć dwa razy w miesiącu. Oczywiście to tylko jeden z
        wariantów.
        Nie widzę też sensu związku, jeśli obie strony przyzwalają na innych
        łóżkowych partnerów. To nie jest związek tylko też układ.
        Pozdrawiam
        • marianna72 Re: skąd pytanie? 28.01.08, 16:37
          kropeczka-b napisała:

          > Ja też wyznaję pewne zasady, a zdrady w nich nie ma.
          > Rozmawiałam ostatnio w większym gronie właśnie o zdradzie i wiele
          > osób mówiło, że ich związki są bylejakie, nie spełniają ich
          > oczekiwań, myślą lub już zdradzają. Sami jednak nie chcieliby
          > znaleźć się po drugiej stronie. Tutaj na forum, też wiele osób
          > myślało o zdradzie, poszukaniu innego partnera obok ( nie ważne
          czy
          > na jeden numerek, czy na częstsze spotkania), mało, kto
          rozpatrywał
          > inne rozwiązania. Mam wrażenie, że ludzie tylko narzekają, psioczą
          > na to, co mają. Z wygody? lenistwa? prużności? strachu? nie wiem
          ale
          > z jakich powodów widzą w zdradzie rozwiązanie,
          Co mozna jeszcze zrobic kiedy probowalo sie rozmow, prosb , grozb i
          nic nie przynosi rezultatu.Mozna ewentualnie pogodzic sie z losem i
          zyc bez seksu albo przynajmniej bez takiej ilosci jakaby sie chcialo
          miec albo poszukac sobie kogos na boku.
          Mozna jeszcze odejsc tylko czasami nie jest to takie proste bo jest
          uczucie, bo maz poza tym ,ze w lozku nie jest najlepiej jest dobrym
          mezem , partnerem ,przyjacielem ,bo laczy nas wiele.Ja kiedys juz
          zdecydowalam sie na rozwod z innych niz seks powodow i nie chce
          powtorki bo wiem ,ze nie ma ludzi idealnych zawsze cos sie bedzie
          knocic na jakims gruncie.
          Miedzy moim poprzednim mezem a obecnym mialam wielu partnerow
          przelotnych i kilku stalych i moze mam wyjatkowego pecha ale zaden z
          nich nie nadawal sie na meza, tylko moj obecny maz a ,ze ma mniejszy
          temperament niz moj ....
          A co glownego tematu mysle ,ze jesli zdradze tym samym dam
          przyzwolenie mojemu mezowi na zdrade. Co nie znaczy ,ze ewentualna
          jego zdrada nie bedzie mnie bolala, tak jak prawdopodobnie zle sie
          bede czula zdradzajac.


          ale tylko dla nich.
          > Ale jeśli jest źle, to nie jednej stronie, ale i długiej też.
          Jeśli
          > oczywiście mówimy o prawdziwym związku a nie o układzie, że żona
          to
          > gosposia domowa, której jest źle, bo właściciel nie chce jej
          > przelecieć dwa razy w miesiącu. Oczywiście to tylko jeden z
          > wariantów.
          > Nie widzę też sensu związku, jeśli obie strony przyzwalają na
          innych
          > łóżkowych partnerów. To nie jest związek tylko też układ.
          > Pozdrawiam
      • jakniejatokto Re: Chcielibyście być zdradzeni? 28.01.08, 16:08
        Byl okres, kiedy bardzo chcialam byc zdradzona. Bo to oznaczaloby,
        ze jednak w moim partnerze tla sie jakies resztki seksu,a tylko ja
        tego nie potrafilam obudzic. Uwazam, ze byloby to lepsze, niz
        odchodzenie z poczuciem winy, ze on mnie kocha nad zycie i jak nie
        ja, to zadna inna (taaa... jasne ;) )a ja mu lamie serce swoim
        odejsciem.
        Daje partnerowi prawo do zdrady, jesli rozmowy nie skutkuja, a ja
        sie nie staram, lub nie potrafie byc z nim tak, jak on tego oczekuje
        lub chce. Kazdy ma prawo byc szczesliwy. A ze nie odchodzi ode mnie?
        Coz, kazdy z nas jest troche wygodnicki, czyz nie? I traktowanie
        kogos jak "szmaty" itp okreslenia to jednak troche przesada. Zdrada
        fizyczna, czy psychiczna zdarza sie w duzej czesci zwiazkow. Ile
        ludzi, ile ukladow - tyle moze byc powodow do zdrady.
      • miedzianakonefka Re: Chcielibyście być zdradzeni? 28.01.08, 16:13
        Chociaż tyle że Stachura a nie Stachursky. Reszta to gadanie o czymś
        czego się nie zna, czyli blebleble i bicie piany.

        Alleluja i do przodu...
    • eeela Re: Chcielibyście być zdradzeni? 28.01.08, 16:40
      > No właśnie...większość zgodnym chórem odpowie NIE. To, dlaczego duża
      > część z tych osób, które nie chcą być zdradzone, same szukają
      > takiego rozwiązania


      Nie nalezy zbyt pochopnie oceniac calosci spoleczenstwa przez pryzmat samego
      siebie :-)

      Jak juz powyzej moglas przeczytac w odpowiedziach, sa tacy, co wrecz marza, zeby
      ich partner znalazl sobie kogos innego. Sa tacy, ktorzy pozwalaja sobie
      wzajemnie na seksualna swobode poza zwiazkiem (znam pare takich przypadkow
      osobiscie). Sa tez tacy, ktorzy zdrady nie traktuja jak konca swiata i mimo ze
      jej nie chca, sa w stanie ja tolerowac, poniewaz uznaja ja za zlo o niskiej
      szkodliwosci spolecznej ;-)
      • kropeczka-b Re: Chcielibyście być zdradzeni? 28.01.08, 22:56
        eeela napisała:
        > Nie nalezy zbyt pochopnie oceniac calosci spoleczenstwa przez
        pryzmat samego siebie :-)
        # Nikogo nie oceniłam:). Założyłam jedynie, że większość osób…Może
        to być 51% albo 99%. To i to jest większością.

        > Jak juz powyzej moglas przeczytac w odpowiedziach, sa tacy, co
        wrecz marza, żeby ich partner znalazl sobie kogos innego.
        #Jak już wyżej mogłaś przeczytać, ja tez do tych osób należałam:))

        > Sa tacy, ktorzy pozwalaja sobie wzajemnie na seksualna swobode
        poza zwiazkiem (znam pare takich przypadkow osobiscie). Sa tez tacy,
        ktorzy zdrady nie traktuja jak konca swiata i mimo ze jej nie chca,
        sa w stanie ja tolerowac, poniewaz uznaja ja za zlo o niskiej
        szkodliwosci spolecznej ;-)
        #Też znam wiele osób, co robią tak, takich, co postępują inaczej.
        Niczemu to nie dowodzi, jeśli chodzi o moje pytanie.
        # No wiesz, zdrada pewnie nie jest dla wielu szkodliwa społecznie,
        ale dla mnie jako jednostki tak. A społeczeństwo składa się z
        jednostek, więc pierwsze stwierdzenie jest błędne. Mamy ustrój
        demokratyczny, który kieruje się dobrem ogółu z uwzględnieniem dobra
        jednostki.:)
        Ponadto kradzież batona też jest podobno niskiej szkodliwości
        społecznej, tylko zapyta się właściciela sklepu, czemu codziennie
        nie rozdaje batonów swoim klientom? I czemu go to tak denerwuje, gdy
        ktoś sobie coś weźmie? Ale nie o aspekt moralny i szkodliwość samej
        zdrady się pytałam:)
        Pozdrawiam

        • eeela Re: Chcielibyście być zdradzeni? 29.01.08, 14:32
          Mowilam o malej szkodliwosci spolecznej glownie w odniesieniu do podstawowej
          komorki spolecznej, czyli pary :-) To jest moje osobiste zdanie i nie wymagam,
          by je ze mna dzielono. Sama nie czuje jak na razie inklinacji do zdrady, mam
          nadzieje, ze moj partner rowniez nie, ale gdyby mu sie zdarzylo, po pierwsze
          wolalabym nie wiedziec, po drugie, uwazam ze sa wazniejsze sprawy i gorsze
          klopoty niz niewiernosc fizyczna. Nie popieram jej, oczywiscie, sama mam swiety
          zamiar starac sie trzymac od niej z daleka, ale nie bylby to dla mnie powod do
          zostawiania mezczyzny - chyba ze oprocz wkladania siurka tam gdzie nie trzeba,
          tam gdzie nie trzeba stracilby rowniez glowe. Wtedy to co innego i wtedy to
          rzeczywiscie jest powazny problem.
          • kropeczka-b Re: Chcielibyście być zdradzeni? 29.01.08, 16:01
            eeela napisała:
            >ale nie bylby to dla mnie powod do zostawiania mezczyzny - chyba ze
            oprocz wkladania siurka tam gdzie nie trzeba, tam gdzie nie trzeba
            stracilby rowniez glowe.
            #A jak będzie wkładał siurka tam gdzie nie trzeba, potem wwładał w
            Ciebie i zostawi Ci jakiegoś syfa? To też nie będzie powód do
            odejścia? Wtedy to sobie możesz odchodzić, a pamiątka i tak zostanie.
            Ja mam inne podejście do bycia razem, dla mnie to nie jest tylko
            wkładanie siurka. Ale nie podejmuję więcej tego tematu, bo jak
            mówiłam wcześniej, nie takie było pytanie
            Pozdrawiam
    • manix7 Re: Chcielibyście być zdradzeni? 29.01.08, 10:16
      zapewne czeka mnie to niedługo,będzie bolało. Wiem że między nami uż nic nie bedzie
      • veromoda Re: Chcielibyście być zdradzeni? 29.01.08, 13:04
        Ale co cię czeka? Że ty zdradzisz, czy że zostaniesz zdradzony?
        • kropeczka-b Re: Chcielibyście być zdradzeni? 29.01.08, 13:49
          veromoda napisała:

          > Ale co cię czeka? Że ty zdradzisz, czy że zostaniesz zdradzony?
          #Też chciałam o to zapytać. A może będziesz chciała być zdradzona?
          Pozdrawiam
    • joanna515 Re: Chcielibyście być zdradzeni? 29.01.08, 16:36
      Czemu moja zdrada jest dopuszczalna, ale mnie proszę nie zdradzać?
      Bo ja jestem najfajniejsza? ;))
      • kropeczka-b Re: Chcielibyście być zdradzeni? 29.01.08, 18:20
        joanna515 napisała:
        > Bo ja jestem najfajniejsza? ;))
        # Dzięki, pierwsza, konkretna odpowiedz na temat:), tylko po co
        ten ?. Przecież jesteś najfajniejsza;)
        Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka