Dodaj do ulubionych

powoli wariuje

19.06.08, 10:11
Witam. Jestem żonaty od kilkunastu miesięcy. Z żoną spotykaliśmy się
od 2 i pół roku. Na początku wszystko pięknie się układało. Częsty
seks, eksperymenty itd. Tuż przed ślubem przestaliśmy się kochać.
Żona tłumaczyła to napiętą sytuacją związaną z przygotowaniami do
ślubu. Pomyślałem sobie: OK. Może tak być. Jak już będzie po sprawie
to wszystko wróci do normy. Nie wróciło. Od czasu ślubu kochałem się
z żoną dwa razy. Ja już powoli wariuje. Nie mogę się nawet skupić na
pracy, bo ta sytuacja skutecznie mnie rozbija. Nieustannie próbuję
dociec przyczyny. Rozmowy z żoną na ten temat kończą się zazwyczaj
kłótnią, podczas której pada z ust żony stwierdzenie, że już jej nie
kocham (co nie jest prawdą: kocham i pożądam, nawet jeszcze bardziej
niż na początku), bo jakbym ją kochał to nie byłoby to problemem, że
nie szanuję jej i traktuję przedmiotowo. Od jakiegoś miesiąca
zastanawiam się, czy jednak nie lepiej byłoby, gdybyśmy zakończyli
ten związek. Ona jest cudowną kobietą i fakt, że w mojej głowie
dzieje się coś takiego sprawia, że czuję się podle. Nie chce jej
krzywdzić, ale sam też nie chce być krzywdzony. Może powinienem
przeczekać ten kryzys? Tylko, że ja już nie bardzo wierzę w poprawę.
Obserwuj wątek
    • eeela Re: powoli wariuje 19.06.08, 10:16
      O do diaska, ależ cię baba wrobiła z przeproszeniem. Klasycznie :-P
      • groszek_73 Re: powoli wariuje 19.06.08, 10:23
        markus, powiedz coś więcej. Jak się poznaliście, ile czasu byliście
        razem, skąd decyzja o ślubie ?
        • markus218 Re: powoli wariuje 19.06.08, 10:37
          znaliśmy się już kilka lat (znajoma znajomych). Przed ślubem byliśmy
          ze sobą 2 lata. Oświadczyłem się w momencie, kiedy stwierdziłem, ze
          to jest właśnie ta. Miałem do tego podstawy. Było nam cudownie.
          Chciałem iść krok naprzód. Teraz zastanawiam się czy przypadniem nie
          pospieszyłem się zbytnio.
          • eeela Re: powoli wariuje 19.06.08, 10:48
            Nie martw się, jak zagrozisz rozwodem, to się poprawi - na dwa miesiące.
            • prosty_facet Re: powoli wariuje 19.06.08, 12:19
              eeela napisała:

              > Nie martw się, jak zagrozisz rozwodem, to się poprawi - na dwa miesiące.
              >
              >

              HAAHAHAAHAHAHAHA
      • flamenco_night Re: powoli wariuje 19.06.08, 10:44
        > O do diaska, ależ cię baba wrobiła z przeproszeniem. Klasycznie :-P
        >
        >

        Niestety się zgadzam.. to coś, jak ze zwiewną trzcinką, która w
        ciągu roku staje się baobabem - reklama dźwignią handlu, a "towar"
        (pardon!) zakupiony starać się już nie musi o "klienta".
        Sorry za brutalność - jestem jedynie szczera.
      • mpingo Re: powoli wariuje 19.06.08, 12:39
        Jak to: klasycznie? Mnie zatkało i kręcę cały czas głową nie wiedząc co napisać, a ty reagujesz jakby to była standardowa żonina procedura.
        • flamenco_night Re: powoli wariuje 19.06.08, 13:33
          Nie kpij, że się oświecony poczułeś.. ;P
          • mpingo Re: powoli wariuje 19.06.08, 14:07
            Bynajmniej. Naprawdę jestem zszokowany.
            • flamenco_night Re: powoli wariuje 19.06.08, 14:15
              No to uważaj.. może kiedyś i Ciebie we wnyki ktoś z tej "opcji"
              złapać zechce.
              Charakteryzuje się wręcz nierzeczywistą dzikością i nieograniczonym
              apetytem seksualnym. Choć nie ma to wiele wspólnego z duchowością,
              niebem, i temu podobnymi - a wręcz przeciwnie ;) - to w takich
              przypadkach odnosisz wrażenie, żeś Pana Boga za nogi chwycił..
              wrażenie bywa tak silne, że chcesz natentychmiast owe nogi
              przyspawać do łóżka włanego na Amen! ;) I to jest początek.. końca ;D

              Przeważnie kobiety mają "odwrotnie" - początkowa nieśmiałość
              cielesna rozwija się w dzikość z upływem czasu.. co jest zgodne z
              naturą naszej płci ;)
        • eeela Re: powoli wariuje 19.06.08, 15:46

          > Jak to: klasycznie? Mnie zatkało i kręcę cały czas głową nie wiedząc co napisać
          > , a ty reagujesz jakby to była standardowa żonina procedura.

          Za krótko jesteś na tym forum, po jakimś czasie przestaną cię takie rzeczy
          szokować ;-)
    • zlosnica100 Re: powoli wariuje 19.06.08, 10:43
      Tak, tak wiem....wersja demo nie istnieje ...;)
      Szkoda ze ja tez znam kilka "takich" par...
    • nico_priv Re: powoli wariuje 19.06.08, 10:50
      Zastanawia mnie, skąd kobiety (ktore nie chcą uprawiać seksu) biorą
      te teksty, jak "traktowanie przedmiotowe". Powiedziałbym, że jest
      taki zestaw 10-15 charakterystycznych zachowań/odzywek, które często
      się przewijają w żalach naszych forumowiczów. Czy jest jakaś książka
      dla nastolatek, z której czerpią wzorce?
      No bo od kiedy to uwielbienie i pożadanie przez męża jest w jednym
      worku z przedmiotowym traktowaniem?
      W takich momentach przypomina mi się scena z "dnia świra", jak Marek
      Kondrat jedzie w przedziale z paroma panienkami które
      trajkoczą "acha, acha , acha itp" i zapewne one właśnie rozmawiają
      miedzy sobą, jacy to mężczyźni są źli i traktują je przedmiotowo i
      tak sobie potakują "acha, acha, acha", a potem w domu powtarzają jak
      automaty.

      Ech, usłyszałem od małżonki niestety sporo podobnych idiotyzmów.
      Pozdro
    • maker6 Re: powoli wariuje 19.06.08, 10:55
      Masz poważny problem i w takiej sytuacji odradzam kolejny krok
      naprzód czyli planowanie dzieci..
      Owszem w tej sytuacji nawet trudno jest je nawet "zrobić", ale gdyby
      jednak przy najbliższym zbliżeniu wam sie udało to kolejny seks
      możesz mieć za jakieś 2-3 lata.
      Twoja żona osiągnęła swój cel jako kobieta.. złapała faceta i być
      może jeszcze z czasem bardziej cię "usidli" zachodząc w ciąże. Dla
      niej widocznie sprawy Twoich uczuć nie są istotne i nie ma zamiaru
      się nimi przejmować... Masz jeszcze czas przerwać ten chory układ i
      odejść od niej jeśli jednak zależy ci proponuję namówić ją na wizytę
      w poradni małzeńskiej!
      • markus218 Re: powoli wariuje 19.06.08, 11:03
        A tak. Proponowałem również wizytę u seksuologa. Ale ona twierdzi,
        że to jest mój problem, a nie jej, ze niby niewyżyty jestem i nie
        chce słyszeć o żadnych specjalistach.
        • maker6 Re: powoli wariuje 19.06.08, 11:25
          Trafiłes na osobę z bardzo małym libido i niestety z jej punktu
          widzenia sprawa wygląda tak jak ci odpowiedziała - to ty masz
          problem nie ona! Bo rzeczywiście tak jest, że ty się gryziesz z
          braku zbliżeń i to Ty nie możesz normalnie funkcjonować ale dla niej
          ta ilość seksu jest jak najbardziej wystarczająca i
          satysfakcjonująca więc kto tu mam problem z seksem no kto ;)
          Dla ciebie sprawy z czasem będa jeszcze trudniejsze ponieważ po
          dziecku, które zwykle w małżeństwie jednak się zdaża ochota twojej
          żony będzie jeszcze mniejsza! Ponieważ nie chcę by moja wypowiedź
          była tylko pesymistyczna to na pocieszenie powiem ci, że niektóre
          kobiety po 30 często się "rozbudzają" ale chyba dla ciebie to raczej
          słaba pociecha z perspektywą kilka chudych lat....!
          • flamenco_night Re: powoli wariuje 19.06.08, 11:31
            On może i ma problem, ale ona jest egoistką - można powiedzieć
            wszystko, ale obwinianie i doszukiwanie się choroby w naturalnym,
            zdrowym popędzie, trąci celowym działaniem na poczucie winy. Nie on
            się powinien czućwinny.
        • groszek_73 Re: powoli wariuje 19.06.08, 11:40
          markus218 napisał:
          > A tak. Proponowałem również wizytę u seksuologa. Ale ona twierdzi,
          > że to jest mój problem, a nie jej, ze niby niewyżyty jestem i nie
          > chce słyszeć o żadnych specjalistach.

          markus, bardzo niedobrze. Pozwolę sobie postawić diagnozę: skoro cię
          złapała, przestałeś być dla niej atrakcyjny. No to po co ma chodzić
          z tobą do łózka. W dodatku nie widzi problemu - bo ona go nie ma.

          U mnie było podobnie, po wielu próbach rozmów że źle się dzieje,
          zdarzył się romans - nie planowałem go, po prostu inna kobieta
          zobaczyła we mnie faceta. Okazało się że jestem jednak fajnym i
          seksownym gościem [w co nie wierzyłem, no bo żonie nie wydawałem się
          taki].
          Romans trwał w sumie prawie rok. Byłem gotów odejść. Żona zaczęła o
          mnie walczyć, bo jednak nagle stałem się facetem którego pożąda.


          • petra77 Re: powoli wariuje 19.06.08, 12:42
            > Romans trwał w sumie prawie rok. Byłem gotów odejść. Żona zaczęła
            o
            > mnie walczyć, bo jednak nagle stałem się facetem którego pożąda.

            Nie polecam romansu, ale jakby taka mała symulacja romansu..? Czasem
            warto postraszyć, jak poczuje, że może Cię stracić, to może ją
            oświeci i przejrzy na oczy.
        • heterosapiens Re: powoli wariuje 19.06.08, 12:38

          markus218 napisał:
          > A tak. Proponowałem również wizytę u seksuologa. Ale ona
          twierdzi,
          > że to jest mój problem, a nie jej, ze niby niewyżyty jestem i nie
          > chce słyszeć o żadnych specjalistach.

          Rany, Markus, widzę że nasze ślubne są z tej samej hodowli :)
    • petra77 Re: powoli wariuje 19.06.08, 11:39
      Na początku wszystko pięknie się układało. Częsty
      > seks, eksperymenty itd.

      Od czasu ślubu kochałem się
      > z żoną dwa razy.

      kocham i pożądam, nawet jeszcze bardziej
      > niż na początku)

      Hm... Aż nabrałam ochoty, by zacząć odmawiać memu mężczyźnie, wtedy
      jeszcze bardziej by mnie kochał... ;)
      • groszek_73 Re: powoli wariuje 19.06.08, 11:42
        petra, jemu to minie :D
      • petra77 Re: powoli wariuje 19.06.08, 11:43
        A tak poważnie, to dla mnie dziwne. U mnie byłoby inaczej. To by
        mnie odpychało od niego i uczucie by gasło. Może z Ciebie taki typ
        masochistyczny i ona to wyczuła?
      • flamenco_night Re: powoli wariuje 19.06.08, 11:44
        tak, tak.. odmawiajcie.. ja lubię korzystać z takich odmawiań..
        zaręczam, że nie tylko ja - i nie chodzi tu chwalenie się (bo,
        owszem, nie ma czym), a o uzmysłowienie kobietom, do czego
        prowadzi "targowanie się tyłkiem". Nie każdy ma ochotę błagać i się
        upadlać.. przychodzi kres próśb.
        • zigler Re: powoli wariuje 19.06.08, 11:56
          flamenco_night napisała:
          > "targowanie się tyłkiem". Nie każdy ma ochotę błagać i się
          > upadlać.. przychodzi kres próśb.

          Dokładnie flamenco. Ale niektóre mają "targowanie się tyłkiem" we krwi :)
          Facet który będzie jeszcze bladziej pożądał i stał sie jak mu żona będzie odmawiał to typowa dupa wołowa z niską samooceną, która jest szczęśliwa że przynajmniej jedna kobieta na niego w życiu zwróciła uwagę na i może sie to więcej już nie zdarzyć. Cóż, tacy też bywają.

          Normalni faceci, upokorzeni raz i drugi zaczynają rozglądać sie na boki.
          • flamenco_night Re: powoli wariuje 19.06.08, 12:12
            Wiesz, też niekoniecznie. Bywają tacy, którzy po skoku w bok
            poczuliby się szmatą. I im współczuję, bo zostali zatrzaśnięci w
            pułapce.
            • groszek_73 Re: powoli wariuje 19.06.08, 12:22
              flamenco_night napisała:
              > Wiesz, też niekoniecznie. Bywają tacy, którzy po skoku w bok
              > poczuliby się szmatą. I im współczuję, bo zostali zatrzaśnięci w
              > pułapce.

              czasem większą szmatą niż prosząc o seks nie można się stać
              • flamenco_night Re: powoli wariuje 19.06.08, 12:28
                To zależy, jakie się ma zasady WŁASNE - złamać czyjeś, czy ogólne,
                to nie problem.. złamać własne, to stać się niczym we własnych
                oczach. Ja rozumiem i jednych, i drugich - inaczej może: ciskających
                w czortu! wierność cielesną rozumiem, trzymających się własnych
                zasad szanuję.
                • zigler Re: powoli wariuje 19.06.08, 12:33
                  Czyli klasyczna grecka tragedia. Każde rozwiązanie przynosi katastrofę.
                  • flamenco_night Re: powoli wariuje 19.06.08, 12:42
                    Tak myślisz?
                    Wczoraj mówiłam, że seks jest przecaniany, jako wartość, w związku.
                    Dziś mogę rozszerzyć tę może nie do końca dla wszystkich zrozumiałą
                    tezę.

                    Wierność - w moim pojęciu - to głównie nie rozbijanie rodziny o
                    tyłek (tak to nazwijmy). Jeśli któreś z Partnerów zapada na totalną
                    niechęć do uciech cielesnych, to drugie (nadal moim zdaniem!!) ma
                    prawo tę sferę uzupełnić sobie poza związkiem. Pierwsze natomiast
                    winno zdawać sobie sprawę z faktu, że tak się stać może, o ile nie
                    stanie się tak NA PEWNO. Nie ma to związku z rozpadem rodziny, jako
                    takiej, a często pozwala ją utrzymać.

                    Niepopularne podejście może, ale.. szczere, sorry ;)
                    • groszek_73 Re: powoli wariuje 19.06.08, 12:57
                      flamenco, uważam, że masz rację. Jeśli nie chcemy seksić się z
                      żoną/mężem, ale chcemy z nią/nim być, to pozwólmy na obniżenie
                      ciśnienia na zewnątrz. Są takie związki i funkcjonują całkiem
                      nieźle. Ale na coś się zdecydujmy.
                      • flamenco_night Re: powoli wariuje 19.06.08, 13:31
                        Ha! Tylko widzisz, problem jest w odwiecznej potrzebie spełnionego
                        poczucia własności;) Niektórzy uważają, że można mieć piękną
                        orchideę i o nią nie dbać - nie podlewać, trzymać w palącym słońcu,
                        nie nawozić od czasu do czasu, a on MUSI żyć i być piękna.. ba!
                        POWINNA uroczo się "uśmiechać" z wdzięczności, że dostąpiła łaski
                        bycia NASZĄ I TYLKO NASZĄ ;)
                    • zigler Re: powoli wariuje 19.06.08, 13:07
                      flamenco_night napisała:
                      > Niepopularne podejście może, ale.. szczere, sorry ;)

                      Nie takie niepopularne, dlatego kobiety właśnie aprobują po cichu generalnie prostytucję. Zasadniczo to obrzydliwe jak i życiowe.

                      • flamenco_night Re: powoli wariuje 19.06.08, 13:26
                        Prostytucja mnie mierzi w takiej sytuacji. Powiem Ci nawet,
                        dlaczego. Mężczyzna odepchnięty jako kochanek przez żonę,
                        najczęściej (zauważyłam z doświadczeń własnych) potrzebuje czuć się
                        pożądany. Potrzebuje - po gorących chwilach - słodkiego ciepła,
                        rozleniwienia, poczucia obustronnej satysfakcji (WY potrzebujecie od
                        seksu poczucia sprawdzenia się, jako samiec, pardon;) ). Świadomość,
                        że profesjonalistka pożąda jedynie jego portfela, odbie smak
                        satysfakcji seksualnej. Nikt nie chciałby być towarem seksualnym
                        jedynie, gdy sam dopłaci za eksploatację siebie - to oczywiste. Może
                        to być kręcącą odmianą raz, kilka razy..ale, jako jedyna forma
                        realizacji tej konkretnej potrzeby fizjologicznej, może się odbić na
                        psychice i postrzeganiu siebie.

                        Prostytutki są świetną alternatywą dla tych facetów, którzy seksu
                        potrzebują chwilowojedynie w ramach rozładowania napięcia - spuścić
                        się i z głowy. Raczej dla samotnych facetów, którzy uczciwie nie
                        chcą bajerować kobiety, rozkochiwać jej w jednym celu, a potem mieć
                        w czterech.

                        To znów moje zdanie, rzecz jasna:)
                        • kaachna1 Re: powoli wariuje 19.06.08, 13:38
                          Tak się zastanawiam skąd w ogóle biorą się takie kobiety?niby przed ślubem ok.a
                          potem nagle im się odechciewa dla mnie to trudne do zrozumienia,że kilka m-cy po
                          ślubie robiliście to tylko 2 razy,gdzie normalnie nowożeńcy robią to dwa razy
                          dziennie,jeśli zależy im tylko na papierku to znaczy,że nie dojrzały do
                          małżeństwa.Sorry,ale według mnie to wariatki!jak można z premedytacją marnować
                          komuś życie!Nie licz raczej na cud,że ona się zmieni,ja bym wiała!
                          • flamenco_night ależ to jest bardzo prosty schemat.. 19.06.08, 13:42
                            Tak, jak znaczna część kobiet dba o linię, czy ogólnie o prezencję,
                            by "złapać samca", tak też inwestuje własny tyłek i odgrywany apetyt
                            na seks w tym samym celu. Nihil novi ;)
                            • flamenco_night Re: ależ to jest bardzo prosty schemat.. 19.06.08, 13:47
                              Te wszystkie problemy, w gruncie rzeczy, sprowadzają się do
                              stereotypu może, ale jakże prawdziwego:

                              Kobieta po ślubie chce, by mężczyzna się zmienił.. mężczyzna marzy,
                              by kobieta się nie zmieniła ;)

                              To rzadko prowadzi do "żyli długo i szczęśliwie", niestety..
                              • zigler Re: ależ to jest bardzo prosty schemat.. 19.06.08, 13:52
                                flamenco_night napisała:

                                > Kobieta po ślubie chce, by mężczyzna się zmienił.. mężczyzna marzy,
                                > by kobieta się nie zmieniła ;)

                                Święta prawda, ale jakże lekceważona.
                                • flamenco_night Re: ależ to jest bardzo prosty schemat.. 19.06.08, 14:06
                                  Mój drogi, lekceważenie jej, to wielowiekowa tradycja.. nie można
                                  bezcześcić tejże.. niestety..

                                  Dość spamu, bo jak znam fora publiczne, połowa tego dialogu i tak
                                  pójdzie po nóż, a to jedynie może wkurzyć potem :)

                                  dzięki za rozmowę;)
                        • flamenco_night małe uzupełnienie ;) 19.06.08, 13:38
                          Gdyby ktoś źle odczytał.. nie mówię o potrzebie miłości w żadnym
                          razie - chodzi poczucie bliskości, o czułość, namiętność.. REALNIE
                          ISTNIEJĄCE, nie zagrane (jak w przypadku seksu z profesjonalistką)
                          • zigler Re: małe uzupełnienie ;) 19.06.08, 13:50
                            flamenco_night napisała:

                            > Gdyby ktoś źle odczytał.. nie mówię o potrzebie miłości w żadnym
                            > razie - chodzi poczucie bliskości, o czułość, namiętność.. REALNIE
                            > ISTNIEJĄCE, nie zagrane (jak w przypadku seksu z profesjonalistką)

                            Wśród profesjonalistek naprawdę też są takie które naprawdę lubią to co robią i robią to z prawdziwą pasją :) Ale są drogie, nie pracują na godziny ani w agencjach, przebierają same klientów i trudno do nich trafić. Paru facetów się kiedyś przy mnie rozrzewniło wspominając takie okazy.
                            • flamenco_night Re: małe uzupełnienie ;) 19.06.08, 14:03
                              No wiesz.. ja od tej strony mogę jedynie bazować na zasłyszanym ;)
                              Zbadać "rynku" raczej nie będę miała okazji ;)
                              • zigler Re: małe uzupełnienie ;) 19.06.08, 15:17
                                flamenco_night napisała:
                                > No wiesz.. ja od tej strony mogę jedynie bazować na zasłyszanym ;)

                                Profesjonalistki też ludzie i też mają swoje forumy :)
                                Poczytanie może być inspirujące.
          • markus218 Re: powoli wariuje 19.06.08, 12:12
            Nie pożądam jej jeszcze bardziej dlatego, że nie chce się ze mną
            kochać. Musieliście opatrznie zrozumieć to, co napisałem. Kocham ją
            jeszcze bardziej niż kiedyś, ale to chyba normalne. Dlatego problem
            polega na tym, że przez tą całą sytuację zaczynam sie od niej
            oddalać i poważnie myślec o rozstaniu. Obydwa wyjścia jednak są dla
            mnie koszmarne. Jeśli odejdę, stracę najbliższą mi osobę, jeśli
            zostanę, prawdopodobnie w najbliższym czasie będę kłębkiem nerwów, a
            moja frustracja sięgnie zenitu. I tak źle, i tak niedobrze.
            • flamenco_night Re: powoli wariuje 19.06.08, 12:14
              Zrozumiałe. Trudno, byś czuł się z tą sytuacją komfortowo. Inaczej
              jest po kilkunastu, czy dwudziestu paru latach małżeństwa, a inaczej
              na początku, kiedy kocha się romantycznie najmocniej.

              Niemniej, obawiam się, że "lepiej już było".
            • koko.3 Re: powoli wariuje 19.06.08, 13:54
              Współczuję ci serdecznie. Myślę że jedynym wyjściem może tu być
              kolejna próba rozmowy. Z drugiej strony nie moze dojśc do sytuacji
              że żona zacznie się zmuszcac do seksu bo to dla was obojga nie
              bedzie fajna sprawa. Dobrze by było żeby twoja żona zdała sobie
              sprawę ze na dłużsżą metę tak nie można żyć, tzn. że ty w końcu nie
              wytrzymasz i sobie kogoś znajdziesz, że może cię stracić. Ktoś tu
              dobrze napisał o tym, żeby dać żonie do zrozumienia, że nie jest ona
              jedyną kobieta na świecie i ty mozesz bodobać się innym, które mogą
              cię pożądać. Może wówczas sie ocknie i ona także zacznie bardziej
              sie tobą interesować, zaczniesz ją pociągać.
              Raz jeszcze spróbuj z nią porozmawiac, a jak to nie pomoże to
              przestań zabiegać i pokaż że możesz być atrakcyjnym dla innych
              kobiet.
              Z własnego doświadczenia wiem ze to pomaa. U mnie poskutkowało.
    • prosty_facet Re: powoli wariuje 19.06.08, 12:18
      markus218 napisał:

      > Witam. Jestem żonaty od kilkunastu miesięcy. Z żoną spotykaliśmy się
      > od 2 i pół roku. Na początku wszystko pięknie się układało. Częsty
      > seks, eksperymenty itd. Tuż przed ślubem przestaliśmy się kochać.
      > Żona tłumaczyła to napiętą sytuacją związaną z przygotowaniami do
      > ślubu. Pomyślałem sobie: OK. Może tak być. Jak już będzie po sprawie
      > to wszystko wróci do normy. Nie wróciło. Od czasu ślubu kochałem się
      > z żoną dwa razy.

      Książkowy przykład wersji DEMO :-)
      Po co ma się z Tobą kochać, jak już ma papierek, że jesteś jej własnością :-)
      • zigler Re: powoli wariuje 19.06.08, 12:21
        > Książkowy przykład wersji DEMO :-)
        > Po co ma się z Tobą kochać, jak już ma papierek, że jesteś jej własnością :-)
      • zigler Re: powoli wariuje 19.06.08, 12:24
        prosty_facet napisał:
        > Książkowy przykład wersji DEMO :-)
        > Po co ma się z Tobą kochać, jak już ma papierek, że jesteś jej własnością :-)

        To dopiero początek zmian wersji demo. Nie trzeba sie już dbać o linię i katować sie dietą, można wreszcie zacząć spać we flanelowych pidżamkach i nie marnować czasu na malowanie :)
    • audwork Re: powoli wariuje 19.06.08, 13:22
      markus218 napisał:

      Rozmowy z żoną na ten temat kończą się zazwyczaj
      > kłótnią, podczas której pada z ust żony stwierdzenie, że już jej nie
      > kocham (co nie jest prawdą: kocham i pożądam, nawet jeszcze bardziej
      > niż na początku), bo jakbym ją kochał to nie byłoby to problemem, że
      > nie szanuję jej i traktuję przedmiotowo.

      Jesli kobieta mowi partnerowi w trakcie klotni ze juz jej nie kocha, to warto
      sie jednak powazniej zastanowic nad tym zarzutem.
      Dla niej milosc moze znaczyc cos zupelnie innego anizeli dla Ciebie.
    • m717 Kończ Waść to! 19.06.08, 13:29
      Jako ktoś kto ma sporo lat więcej i wpakował się dużo głębiej w
      związek z podobną kobietą do Twojej (zerknij na moje posty) mogę
      tylko Ci poradzić: kończ Waść ten związek jak najszybciej, bo czeka
      Cię wiele zmarnowanych lat a jak się ockniesz i odejdziesz po wielu
      latach to jeszcze się dowiesz, że nie mogła z Tobą się kochać, bo
      czuła do ciebie obrzydzenie i nienawiść...a kiedy spotkasz właściwą,
      normalną kobietę to będziesz dla Niej najwspanialszym i najczulszym
      kochankiem...
    • sagittka Re: powoli wariuje 19.06.08, 20:55
      > Rozmowy z żoną na ten temat kończą się zazwyczaj
      > kłótnią, podczas której pada z ust żony stwierdzenie, że już jej
      nie kocham (...) bo jakbym ją kochał to nie byłoby to problemem, że
      > nie szanuję jej i traktuję przedmiotowo.

      Może ona tak idiotycznie domaga się dowodu miłości (jak kocha, to
      jest zdolny do poświęceń), jest to niedojrzałe podejście, bo miłość
      nie polega na wyzbyciu się własnych potrzeb, cierpliwym znoszeniu
      fochów partnera i poddańczej akceptacji jego "jedynie słusznych"
      poglądów. Ożeniłeś się ze smarkulą, która nie wie na czym polega
      ZWIĄZEK. Jest szansa, że może autorytet zewnętrzny do niej przemówi,
      czyli np. psycholog.
      • eeela Re: powoli wariuje 19.06.08, 22:32
        Byleby to nie była kobieta o niskim libido i niechęci do współżycia z mężem ;-)

        Niestety, bardzo łatwo jest dobrać sobie psychologa, który będzie mówił
        dokładnie to, co ci pasuje. Dlatego nie mam żadnego zaufania do tej profesji i
        do lekarza od głowy udam się tylko i wyłącznie wówczas, gdy będę potrzebowała
        psychiatry, nie psychologa ;-)
    • weisefrau Re: powoli wariuje 19.06.08, 23:05
      Zmiataj chłopie z tego związku i to szybko. Identyczną historię małżeńską miał
      mój mąż za pierwszym razem. Stracił osiem lat życia na rozważaniach, próbach
      zrozumienia, leczeniu żony z oziębłości. Nic to nie dało. W końcu się na
      szczęście rozstali i teraz ja mam szczęśliwe i wesołe małżeństwo z nim.
      Szkoda na to życia.
      • meg303 Re: powoli wariuje 20.06.08, 09:51
        Trafiony-zatopiony... tak mi przyszło na myśl.. Twoja żona nie musi sie juz
        starać. Wiele razy slyszałam podobne słowa od koleżanek, jeśli juz mam męże,
        dzieci to po co dbać o siebie, o wygląd, sylwetkę, po co sex itp.
        Ale w twoim przypadku zaszło to w tempie iście ekspresowym
        Tak czy inaczej wspólczuję
    • kiedyssieuda obsatwiam ze kogoś ma 20.06.08, 18:46
      przykre, czy jesteś pewien że nie ma żadnego kochasia, nawet platonicznego
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka