titta4
02.08.08, 11:25
Witajcie, odzywam sie znowu...Dużo osób mi pomogło dlatego opowiem co dalej u
nas...
Wczoraj byłam z męzem u seksuologa-psychaitry.Jego to była druga wizyta i
lekarz chciał koniecznie ze mna porozmawiać.co z tego wynikło? Ganeralnie-
mojego wpływu lekarz nie widzi - wszystko ok, dobrze robiłam i dobrze robie
nadal. Wiec, panowie obrzucajacy mnie błotem w poprzednim wątku- seks 1-2 razy
w tygodniu nie upoważnia do zdrady....Zdaniem specjalisty.Czy to sie uda- nie
wiem nadal.Nadal mamy osobne sypialnie- i tak ma być.Mąż dostał dodatkowe
leki....przez następne tygodnie farmakologia a potem psychoterapia- bez
gwarancji na sukces oczywiście.A ja - sama nie wiem.ciągle nie wiem czy to ma
sens, czy kiedykolwiek będzie dobrze, czy zaufam...A każdym razie te leki mnie
uspokajają - bo mąz sam mi powiedział ostatnio że nie może się do mnie nawet
przytulić bo od razu chciałby coś więcej...i boi się że kiedys się nie
powstrzyma.Ech....czasem mam ochote tym walnąc- ale wiem, że to najprostsza
droga.A tu nic nie jest takie proste- dzieci, wspólnych 10 lat....Pomarudziłam
znowu:)mam nadzieję,że nikogo nie znudziłam.Pozdrawiam wakacyjnie!