Dodaj do ulubionych

Zahamowania

01.09.08, 14:49
Dyskusja na temat tego określenia rozwinęła się w kontekście porno,
co jakiś czas się pojawia i zdania są bardzo różne.

No właśnie - co to są ZAHAMOWANIA? Słownikowa definicja stanowi, że
zahamowanie to ‘trudności w nawiązywaniu kontaktów oraz wyrażaniu
emocji i pragnień wywołane zaburzeniami psychicznymi’.

I mnie się całe życie wydawało, że zahamowanie wiąże się z właśnie
problemami psychicznymi (np. traumatycznymi przeżyciami, skrajnie
ortodoksyjnym wychowaniem itp.). Natomiast na tym forum często
stawia się znak równości (lub przybliżenia) między tym co
lubimy/podnieca nas a zahamowaniami. Mało tego - jeżeli czegoś nie
lubisz lub nie masz ochoty to masz zahamowania i to Twój problem
(jak w definicji - psychiczny).

A ja nie bardzo rozumiem, dlaczego gust w sferze seksu różni się od
gustu w sferze np. jedzenia? Mówimy ‘nie przepadam za owocami morza,
bo są obślizgłe i obrzydliwe’ ale już ’mam zahamowania przed analem
bo czuję obrzydzenie’. I w pierwszym przypadku wszystko jest OK. w
drugim już nie. A czym się to różni? Dlaczego np. mówimy ‘nie lubię
papierosów’ a nie ‘mam zahamowania w stosunku do papierosów’?

Czy musimy lubić wszystko, bo inaczej zostaniemy zaszufladkowani
jako ‘ograniczeni’, ‘nie otwarci na sferę
seksualną’, ‘zacofani’, ‘nudni’, ‘zahamowani’? W seksie nie można
mieć gustu?
Obserwuj wątek
    • loppe Re: Zahamowania 01.09.08, 15:02
      Słusznie. Język niestety bywa używany do manipulacji, nierzetelny
      miłośnik analu użyje zwrotu - "masz jakieś zahamowania", gdy ten
      korytarz seksualnej ekspresji nie zostanie mu udostępniony.

      Ale również "nie lubię tego czy tamtego" używane jest u nas nazbyt
      często nie dla sympatycznego wyrażenia własnych preferencji, lecz w
      celu skrytykowania cudzych zamiłowań. Nietolerancyjnie.

      Na szpicy komunikacyjnej byłaby chyba konstrukcja "nie
      rozwinęłam/ąłem w sobie upodobania do xyz"
      • krzysztof-lis Re: Zahamowania 01.09.08, 15:08
        > Na szpicy komunikacyjnej byłaby chyba konstrukcja "nie
        > rozwinęłam/ąłem w sobie upodobania do xyz"

        Ale to tylko w przypadku wcześniejszego sprawdzenia xyz. Bo trudno mówić, że się
        czegoś nie lubi (nie ma do tego upodobania), jeśli się tego nie spróbowało.

        W przeciwnym wypadku są to właśnie zahamowania.
        • loppe Re: Zahamowania 01.09.08, 15:45
          Sprawa nie poddaje się tak prostemu definiowaniu. Nie trzeba pewnych
          rzeczy spróbować by wiedzieć o swoich preferencjach (bynajmniej nie
          pejoratywnych zahamowaniach:)). Depends.
        • trzydziestoletnia Re: Zahamowania 06.09.08, 17:37
          krzysztof-lis napisał:

          > tylko w przypadku wcześniejszego sprawdzenia xyz. Bo trudno mówić, że się
          > czegoś nie lubi (nie ma do tego upodobania), jeśli się tego nie spróbowało.

          Krzysztofie, probowales anala czy masz zahamowania?
          ps. dla jasnosci, pytam, czy ktos ciebie uszczesliwil penetracja analną :)
    • eeela Re: Zahamowania 01.09.08, 15:03
      Mysle, ze nieporozumienie wynika z tej przyczyny, ze rozumiemy
      zahamowania w prostszy sposob: zahamowanie to cos, co nas hamuje
      przed probowaniem czegos bez zadnej logicznej, racjonalnie
      wytlumaczalnej przyczyny. W tym rozumieniu wstret do owocow morza
      jest jak najbardziej zahamowaniem. W odniesieniu do papierosow
      trudno uzywac tego sformulowania, bo dla braku sympatii do
      papierosow istnieje szereg racjonalnych przyczyn - a w przypadku
      wstretu do owocow morza juz nie za bardzo. Jesli tlumaczymy wstret
      do seksu analnego aspektami higienicznymi, taki argument latwo
      obalic. Jesli tlumaczymy swoj wstret do owocow morza tym, ze maja
      macki i oczy, to tez nie brzmi jak powazny argument, czyz nie? :-)
      Ale gdy tlumaczymy wstret do papierosow kwestiami zdrowotnymi, to
      racjonalnosci tego argumentu podwazac raczej nie mozna.
      • mujer_bonita Re: Zahamowania 01.09.08, 15:25
        W przypadku owoców morza dochodzi jeszcze kwestia smaku i doznań
        podniebienia, które są indywidualne. Albo smakuje albo nie. Jednemu
        smakuje, innemu nie, jeszcze innemu jest obojętne. Są osoby, które
        nie lubią jeść owoców morza bo np. uczucie trzymania czegość
        obślizgłego w ustach jest dla nich nieprzyjemne. To są indywidualne
        gusty/upodobania/reakcje.

        (OT - parę lat temu BBC uznało polskie flaki za najbardziej
        obrzydliwą potrawę w Europie, jeśli nie nawet na świecie ;))

        W przypadku jedzenia określenie smakuje mi/nie jest wystarczające i
        nikt się nie czepia. O gustach się nie dyskutuje. Natomiast
        powiedzienie porno mi się nie podoba (nie, że jest złe, fuj itp.
        tylko właśnie nie leży w mojej estetyce) nagle traktowane jest
        inaczej.
        • eeela Re: Zahamowania 01.09.08, 16:00

          > smakuje, innemu nie, jeszcze innemu jest obojętne

          Tak, ale zeby to wiedziec, trzeba tych owocow morza najpierw
          sprobowac, n'est-ce pas? A jesli odmawia sie sprobowania z
          zalozenia, bez wyraznej przyczyny, to wtedy mozna mowic o
          zahamowaniu.
          • eeela Re: Zahamowania 01.09.08, 16:02
            P.S. Mowienie o owocach morza, ze sa 'obslizgle' swiadczy jak
            najbardziej o zahamowaniu, jako ze jest dowodem na to, iz tych
            owocow sie nie sprobowalo - wyjawszy ostrygi podawane na surowo,
            owoce morza bynajmniej obslizgle nie sa :-)
            • mujer_bonita Re: Zahamowania 01.09.08, 16:08
              eeela napisała:
              > P.S. Mowienie o owocach morza, ze sa 'obslizgle' swiadczy jak
              > najbardziej o zahamowaniu, jako ze jest dowodem na to, iz tych
              > owocow sie nie sprobowalo - wyjawszy ostrygi podawane na surowo,
              > owoce morza bynajmniej obslizgle nie sa :-)

              Przykład wymyślony na prędce jako 'obrazowy' jak widać okazł się
              nietrafiony ;) Ale chyba wiadomo o co chodzi :)
          • mujer_bonita Re: Zahamowania 01.09.08, 16:06
            eeela napisała:
            > Tak, ale zeby to wiedziec, trzeba tych owocow morza najpierw
            > sprobowac, n'est-ce pas? A jesli odmawia sie sprobowania z
            > zalozenia, bez wyraznej przyczyny, to wtedy mozna mowic o
            > zahamowaniu.

            Kwestia podnoszona też wyżej w poście loppe :) Nie da się
            wszystkiego spróbować więc niekiedy robimy to przez analogię. Np.
            jedzenie czegoś obślizgłego jest nieprzyjemne więc owoce morza
            odpadają, nie lubię upałów - wycieczka na Saharę mi się nie spodoba,
            nie lubię nazywania mnie 'dziwką' w łóżku 'kurwa' też nie będzie
            dobra :) I tak można w nieskończoność.

            Człowiek przez całe życie kształuje w sobie jakieś
            upodobania/awersje, których przyczyny mogą być bardzo różne. Gdzie
            leży granica między upodobaniem a zahamowaniem?
            • eeela Re: Zahamowania 01.09.08, 16:14
              Alez zgadzam sie. Sugerujemy sie w swoich wyborach analogicznymi
              doswiadczeniami. A jakie analogiczne doswiadczenie mozna miec do
              seksu analnego? Albo nawet - wezmy cos bardziej soft - oralnego?
              • mujer_bonita Re: Zahamowania 01.09.08, 16:29
                eeela napisała:
                > Alez zgadzam sie. Sugerujemy sie w swoich wyborach analogicznymi
                > doswiadczeniami. A jakie analogiczne doswiadczenie mozna miec do
                > seksu analnego? Albo nawet - wezmy cos bardziej soft - oralnego?

                Może nie tyle analogiczne co pewne elementy mogą się źle kojarzyć,
                być nieprzyjemne.

                Choć w wymienionych przypadkach zgadzam się - trzeba spróbować.
                Tylko jeżeli po próbie okaże się, że coś nam nie odpowiada i
                będziemy tego odmawiać partnerowi to nadal mówimy o zahamowaniach?
                Bo na forum często w tym kontekście to pada, nie tyle 'nie chcesz
                spróbować' co 'nie chcesz tego robić, urozmaicać' itp. więc w
                sypialni wieje nudą.
                • eeela Re: Zahamowania 01.09.08, 17:05
                  > Bo na forum często w tym kontekście to pada, nie tyle 'nie chcesz
                  > spróbować' co 'nie chcesz tego robić, urozmaicać' itp. więc w
                  > sypialni wieje nudą.

                  Jezeli ktos przyjmuje stanowisko, ze 'tego nie i tamtego nie', to
                  nie dziwne, ze wieje nuda. Jednym wystarcza co niedziele schabowy,
                  innych goni do probowania kuchni swiata. Jak ktos chce co niedziele
                  schabowego, nie powinien sie wiazac z milosnikiem eksperymentowania
                  w kuchni (i vice versa). Jesli mimo to chca sie jakos dogadac, to
                  niestety, jedno musi sie czasem godzic na schabowe, a drugie na
                  salatke z kwiatow cukinii czy malze w bialym winie. I oboje musza
                  miec na tyle rozsadku, aby (jedno) nie serwowac schabowego co drugi
                  dzien albo (drugie) nie probowac naklaniac do spozywania byczych
                  jader czy zgnilego norweskiego sledzia.
                  • satia2004 Re: Zahamowania 01.09.08, 17:13
                    > I oboje musza
                    > miec na tyle rozsadku, aby (jedno) nie serwowac schabowego co
                    drugi
                    > dzien albo (drugie) nie probowac naklaniac do spozywania byczych
                    > jader czy zgnilego norweskiego sledzia.

                    eeela - kuchenne analogie rządzą!

                    Zgadzam się - wiązać się powinny osoby o podobnych gustach albo
                    próbować iść na jakiś kompromis. Oprócz nie znoszę / nie lubię/
                    uwielbiam /nie mogę żyć bez jest jeszcze cała gama neutralnych /od
                    czasu do czasu/ dla Ciebie mogę czasem...

                    Tylko, że to nadal gusta a nie zahamowania :)
                    • krzysztof-lis Re: Zahamowania 01.09.08, 17:49
                      > Oprócz nie znoszę / nie lubię/ uwielbiam /nie mogę żyć bez jest
                      > jeszcze cała gama neutralnych /od czasu do czasu/ dla Ciebie mogę
                      > czasem...
                      >
                      > Tylko, że to nadal gusta a nie zahamowania :)

                      Oczywiście, bo zapomniałaś o
                      nie, bo nie
                      które nie jest gustem, tylko zahamowaniem.
                      • aandzia43 Re: Zahamowania 01.09.08, 17:58
                        >
                        > Oczywiście, bo zapomniałaś o
                        > nie, bo nie
                        > które nie jest gustem, tylko zahamowaniem.

                        Słynne "nie, bo nie!" jest fochem. Nie musi stać za nim żadne zahamowanie, gust,
                        fobia, brak upodobań. Może, ale nie musi. W czystej postaci to tylko i wyłącznie
                        foch.

                        A tak w ogóle, to jak się pisze słowo foch?
                        • mujer_bonita Re: Zahamowania 01.09.08, 18:06
                          aandzia43 napisała:
                          > Słynne "nie, bo nie!" jest fochem. Nie musi stać za nim żadne
                          zahamowanie, gust
                          > ,
                          > fobia, brak upodobań. Może, ale nie musi. W czystej postaci to
                          tylko i wyłączni
                          > e
                          > foch.

                          Właśnie. Foch to sposób reakcji a nie nastawianie do czegoś samo w
                          sobie :)

                          > A tak w ogóle, to jak się pisze słowo foch?

                          Mam wielką nadzieję, że właśnie tak bo piszę i tępię je od lat
                          przez 'ch' :)
                        • krzysztof-lis Re: Zahamowania 01.09.08, 19:15
                          > Słynne "nie, bo nie!" jest fochem. Nie musi stać za nim żadne
                          > zahamowanie, gust, fobia, brak upodobań. Może, ale nie musi. W
                          > czystej postaci to tylko i wyłącznie foch.

                          Znów użyłem skrótu myślowego, co się mści na mnie.

                          Chodziło mi o odmawianie czegoś bez żadnej konkretnej przyczyny.
                      • mujer_bonita Re: Zahamowania 01.09.08, 18:01
                        krzysztof-lis napisał:
                        > Oczywiście, bo zapomniałaś o
                        > nie, bo nie
                        > które nie jest gustem, tylko zahamowaniem.

                        Hmmm... nie do końca. Fakt - postawa 'tak bo tak' jest często
                        spotykana nie tylko w kwestii seksu. Tylko, że za tym 'nie' zwykle
                        coś stoi, czasem nie jesteśmy w stanie od razu powiedzieć co. Złe
                        skojarzenia? Uprzedzenia? Strach? Zwykle jak podrążysz to się
                        dowiesz.

                        O zahamowaniu możnaby mówić jeżeli za tym 'nie' stoią jakieś urazy
                        psyhiczne (np. traumatyczne przejścia, z których możemy sobie nawet
                        nie zdawać sprawy).
    • krzysztof-lis Re: Zahamowania 01.09.08, 15:07
      > Mało tego - jeżeli czegoś nie lubisz lub nie masz ochoty to masz
      > zahamowania i to Twój problem (jak w definicji - psychiczny).

      To raczej:
      - jeśli czegoś nie zamierzasz zrobić nigdy w życiu (nawet pierwszy raz, dla
      spróbowania), to masz zahamowania.

      I jeśli druga strona nie ma takich zahamowań, to jest to rzeczywiście problem.
      Ale raczej wspólny, problem złego doboru partnerów.

      > W seksie nie można mieć gustu?

      Można.
      • mujer_bonita Re: Zahamowania 01.09.08, 15:18
        krzysztof-lis napisał:
        > - jeśli czegoś nie zamierzasz zrobić nigdy w życiu (nawet pierwszy
        raz, dla
        > spróbowania), to masz zahamowania.

        No właśnie, pierwsze razy :) Analogiczny przykład - skoki na bungee.
        Nie boję się wysokości, nie mam jakiś specjalnych fobii itp. Ale
        skoki mnie zupełnie nie pociągają. Są mi kompletnie obojętne. Nie
        odczuwam ani odrobiny chęci skoczenia w związku z tym prawdopodobnie
        nigdy tego nie zrobię. Czy to oznacza, że mam zahamowania? CZy po
        prostu brak ochoty na tego typu przeżycie?
        • krzysztof-lis Re: Zahamowania 01.09.08, 15:30
          > Czy to oznacza, że mam zahamowania?

          Myślę, że nie, bo napisałaś, że są Ci obojętne, a nie, że jesteś wbrew.
          • mujer_bonita Re: Zahamowania 01.09.08, 15:40
            krzysztof-lis napisał:
            > Myślę, że nie, bo napisałaś, że są Ci obojętne, a nie, że jesteś
            wbrew.

            No właśnie. Ale gdyby sprawa dotyczyła wspomnianego anala i również
            powiedziałabym, że fobbi nie czuję ale kompletnie mnie nie podnieca,
            nie kręci więc nie zamierzam spróbować to już by były zahamowania?
            • krzysztof-lis Re: Zahamowania 01.09.08, 15:47
              > No właśnie. Ale gdyby sprawa dotyczyła wspomnianego anala i również
              > powiedziałabym, że fobbi nie czuję ale kompletnie mnie nie podnieca,
              > nie kręci więc nie zamierzam spróbować to już by były zahamowania?

              W mojej opinii tak.

              Okay, masz stosunek neutralny, więc nie próbujesz. To zrozumiałe.

              Ale jeśli ktoś będzie chciał Cię do tego nakłonić, to czemu miałabyś mu odmówić?
      • aandzia43 Re: Zahamowania 01.09.08, 15:20
        >
        > To raczej:
        > - jeśli czegoś nie zamierzasz zrobić nigdy w życiu (nawet pierwszy raz, dla
        > spróbowania), to masz zahamowania.

        Krzysztofie-lisie, na Boga, czy masz zamiar wmówić mi, że jeśli nie mam zamiaru
        nawet jeden jedyny raz posmakować seksu z domieszką koprofagii, to mam
        zahamowania?! Bo nie mam zamiaru! Nawet filmu z paniami zjadającymi swoje kupy
        (podobno krąży po internecie) nie mam zamiaru obejrzeć. Podobnie nie mam zamiaru
        dać się sprać, by stwierdzić z całą już pewnością, że nie lezy mi sado-maso. Weź
        się zastanów, co piszesz.

        Lubisz seks analny (ja zresztą też) - dobra. Uprawiaj sobie i szukaj chętnych do
        tej formy seksu. Ale nie dorabiaj tu definicji dla swoich upodobań.
        • mujer_bonita Re: Zahamowania 01.09.08, 15:28
          aandzia43 napisała:
          > Nawet filmu z paniami zjadającymi swoje kupy
          > (podobno krąży po internecie)

          Pomyśl sobie o najdziwnieszej formie seksu jaką tylko jesteś w
          stanie ogarnąć umysłem. Następnie wrzuć w Googla - na 100% już ktoś
          to zamieścił ;)
        • krzysztof-lis Re: Zahamowania 01.09.08, 15:32
          > Krzysztofie-lisie, na Boga, czy masz zamiar wmówić mi, że jeśli nie
          > mam zamiaru nawet jeden jedyny raz posmakować seksu z domieszką
          > koprofagii, to mam zahamowania?

          Daleki jestem od wmawiania komukolwiek czegokolwiek, ale to dla mnie jest
          definicją zahamowania.

          Każdy z nas ma jakieś zahamowania i chyba nie ma w tym nic dziwnego.
          • aandzia43 Re: Zahamowania 01.09.08, 15:38
            Dobra, Krzysztof, nie migaj się. Czy jeśli ktoś (a na tym forum podejrzewam, ze
            większość) nie ma ochoty zjeść nawet jeden jedyny raz, na spróbowanie, cudzej
            kupy, to znaczy, że ma zahamowania seksualne? Bo z twojej definicji wynikałoby,
            że ma zahamowania.
            • krzysztof-lis Re: Zahamowania 01.09.08, 15:45
              > Czy jeśli ktoś (a na tym forum podejrzewam, ze większość) nie ma
              > ochoty zjeść nawet jeden jedyny raz, na spróbowanie, cudzej kupy, to
              > znaczy, że ma zahamowania seksualne? Bo z twojej definicji
              > wynikałoby, że ma zahamowania.

              Tak, ma.

              Nie wiem, czy te zahamowania to jakiś trąd jest, że tak się wzbraniasz przed
              przyznaniem "mam jakieś zahamowania"? Ja mam całkiem ich sporo i mi jest z tym
              całkiem dobrze. Mam wrażenie, że jedyna różnica między naszymi punktami widzenia
              jest taka, że Ty moje zahamowania nazwałabyś po prostu inaczej.
              • mujer_bonita Re: Zahamowania 01.09.08, 15:51
                krzysztof-lis napisał:
                > Ty moje zahamowania nazwałabyś po prostu inaczej.

                OK - w takim razie co to jest gust/upodobania i czym się to różni od
                zahamowań. Czy mówisz 'mam zahamowania przed papierosami'?

                • krzysztof-lis Re: Zahamowania 01.09.08, 17:47
                  > Czy mówisz 'mam zahamowania przed papierosami'?

                  Mam zahamowania żeby zjeść smażonego kota. Żeby nawet spróbować.
                  • mujer_bonita Re: Zahamowania 01.09.08, 17:51
                    krzysztof-lis napisał:
                    > Mam zahamowania żeby zjeść smażonego kota. Żeby nawet spróbować.

                    Ale przed papierosami nie :) I tu chyba dochodzi kolejna kwestia
                    rzeczy 'popularnych' i 'akceptowanych społecznie'.

                    Granica gust/zahamowanie jest... płynna?

                    • krzysztof-lis Re: Zahamowania 01.09.08, 19:17
                      > Ale przed papierosami nie :)

                      Nie, bo spróbowałem i teraz mnie brzydzą.
                      • mujer_bonita Re: Zahamowania 01.09.08, 21:00
                        krzysztof-lis napisał:
                        > Nie, bo spróbowałem i teraz mnie brzydzą.

                        No widzisz - a wielu ludzi brzydzą bez próbwania (śmierdzą, powodują
                        raka itp.). I nadal powiesz, że papierosów nie lubią, czują awersję
                        itp. nie o zahamowaniach.
          • eeela Re: Zahamowania 01.09.08, 16:09
            > > Krzysztofie-lisie, na Boga, czy masz zamiar wmówić mi, że jeśli
            nie
            > > mam zamiaru nawet jeden jedyny raz posmakować seksu z domieszką
            > > koprofagii, to mam zahamowania?
            >
            > Daleki jestem od wmawiania komukolwiek czegokolwiek, ale to dla
            mnie jest
            > definicją zahamowania.
            >
            > Każdy z nas ma jakieś zahamowania i chyba nie ma w tym nic
            dziwnego.

            Niechec do koprofagii jest jak najbardziej racjonalnie
            wytlumaczalna. Produkty uboczne naszego trawienia sa przez nasze
            zmysly odbierane jako smierdzace i odrzucajace po to wlasnie, aby
            nasz organizm unikal ich spozywania. Dawkins pisze rowniez i o tym;
            informacja o 'niespozywalnosci' ubocznych produktow przemiany
            materii jest zakodowana w naszych genach.

            Jak sobie radza z tym ci, ktorzy koprofagie praktykuja - nie wiem.
            Moze maja jakies genetyczne zaburzenia, a moze robia to po prostu
            dla pieniedzy. W kazdym razie wiekszosc zdrowych organizmow ludzkich
            odbiera odchody jako wstretne, bo zostaly zaprogramowane, aby tak
            odczuwac.
            • mujer_bonita Re: Zahamowania 01.09.08, 16:21
              Hmmm... a jak to co piszesz ma się do seksu analnego? Sporo ludzi (i
              kobiet i mężczyzn) odrzuca właśnie to co napisałaś - skojarzenie z
              odchodami i wstrętem do nich.

              Koprofagia uznawana jest za dewiację, anal za standard, a niechęć do
              anala to zahamowanie?
              • futile_and_duperele Re: Zahamowania 01.09.08, 16:31
                A jaki tam standard. Znam przynajmniej kilku ludzi, dla których to albo
                zboczenie, sodomia etc., albo w najlepszym razie rzecz nieinteresująca.

                Ja osobiście nie miałem nigdy ciągot do seksu analnego, oralny i klasyczny są
                zupełnie OK, ale kiedyś mi zaproponowała ówczesna partnerka, to fajnie było. Od
                tamtego momentu sporo się pozmieniało, osobiście nie proponuję, ale i nie
                uciekam, jak sytuacja rozwinie się w tym kierunku.

                Wydaje mi się - tak na czuja, nie sięgając do Dawkinsów i "Nagich małp" - że
                koprofagia jest wdrukowana/ wprogramowana przez ewolucję, ale anal już nie tak
                bardzo, ze względu na bliskość obu dziurek.
              • eeela Re: Zahamowania 01.09.08, 16:53
                odrzuca właśnie to co napisałaś - skojarzenie z
                > odchodami i wstrętem do nich.

                Rzecz w tym, ze owo skojarzenie jest nie do konca podstawne, bo seks
                analny nie implikuje jakiegokolwiek kontaktu z odchodami.

                Ja absolutnie nie twierdze, ze nie rozumiem obaw i zahamowan w tym
                wzgledzie. Sama mialam przez dlugi czas. Ale przekonalam sie, ze
                byly bezpodstawne.
            • aandzia43 Re: Zahamowania 01.09.08, 16:54
              > Niechec do koprofagii jest jak najbardziej racjonalnie
              > wytlumaczalna. Produkty uboczne naszego trawienia sa przez nasze
              > zmysly odbierane jako smierdzace i odrzucajace po to wlasnie, aby
              > nasz organizm unikal ich spozywania. Dawkins pisze rowniez i o tym;
              > informacja o 'niespozywalnosci' ubocznych produktow przemiany
              > materii jest zakodowana w naszych genach.

              Więc odmowa uprawiania koprofagii to nie zahamowanie, tylko zdrowa niechęć do
              trucia się.
              A propos niechęci do trucia się - ja np. nie trawię mleka w jego podstawowej
              postaci. Śmierdzi mi ono i zawsze śmierdziało. Juz jako dziecko odmawiałam
              spożywania, kierując się tylko węchem. Jest ono dla mnie szkodliwe, więc nie
              próbuję go nawet. Nie mam jakichś zahamowań w tej materii, mam zdrowy instynkt i
              kieruję się nim. Dla ludzi nie pojmujących, że można nie trawić, a więc i nie
              lubić tego, co oni, jestem dziwadłem i mam fanaberie (wiedza na temat uczuleń
              jest stosunkowo świeża).

              Może więc zostawmy w spokoju ludzkie gusta w różnych sferach i nie nazywajmy
              zahamowaniami (to słowo, jak by nei patrzeć, sugeruje odchylenie od normy)
              zachowania być może najwłaściwsze dla danej osoby. Z różnych względów
              najwłaściwsze.
              • mujer_bonita Re: Zahamowania 01.09.08, 17:48
                aandzia43 napisała:
                > Może więc zostawmy w spokoju ludzkie gusta w różnych sferach i nie
                nazywajmy
                > zahamowaniami (to słowo, jak by nei patrzeć, sugeruje odchylenie
                od normy)

                Właśnie język polski posiada wiele różnych określeń które można użyć
                (niechęć, awersja, niesmak, odraza, wstręt, etc.). A słownik właśnie
                podsunął mi kolejne bardziej trafne określenie - UPRZEDZENIE :)
                Używajmy ich zamiast przypisywać nowe definicje istniejącym!

                W kontekście prawidłowego wysławania się jesze jedna rzecz:
                loppe napisał:
                > Język niestety bywa używany do manipulacji, nierzetelny
                > miłośnik analu użyje zwrotu - "masz jakieś zahamowania", gdy ten
                > korytarz seksualnej ekspresji nie zostanie mu udostępniony.

                Mam wrażenie, że pejoratywne okreśalnie pewnych rzeczy (przez
                rozszerzenie/zmienienie definicji) jest czystą manipulacją. Mówimy,
                że ktoś ma zahamowania w przypadku kiedy nie lubi tego co my jakby
                podkreślając, że my jesteśmy ok a druga strona ma problem.
        • loppe Re: Zahamowania 02.09.08, 08:43
          W istocie Andziu, sam bym użył tych argumentów które wybrałaś.

          Przy okazji - czy faceci którzy nie poddali się penetracji analnej i
          nie godzą się na nią mają zahamowanie, oto jest pytanie,
          Krzysztofie:))
          • loppe niezahamowany, otwarty na seks mężczyzna 02.09.08, 08:46
            powinien chyba udostępnić swój odbyt dla kopulacji zanim ...
          • krzysztof-lis Re: Zahamowania 02.09.08, 10:39
            > Przy okazji - czy faceci którzy nie poddali się penetracji analnej i
            > nie godzą się na nią mają zahamowanie, oto jest pytanie,
            > Krzysztofie:))

            W mojej opinii tak, mają zahamowanie.
            • loppe Re: Zahamowania 02.09.08, 12:08

              wiem, wiem - dzielisz zahamowania na pozytywne:) i negatywne (choć
              Autorka dość wyraźnie określiła negatywną konotację Z)
              • mujer_bonita Re: Zahamowania 02.09.08, 12:16
                loppe napisał:
                > wiem, wiem - dzielisz zahamowania na pozytywne:) i negatywne (choć
                > Autorka dość wyraźnie określiła negatywną konotację Z)

                Dla mnie brzmią jednoznacznie negatywnie, bo jeżeli coś ma podłoże w
                problemach psychicznych to jak ma być pozytywne?

                Słyszeliście kiedyś o pozytywnej depresji albo schizofrenii?


                --
                Hobby czy uzależnienie?
                • krzysztof-lis Re: Zahamowania 02.09.08, 12:58
                  > Dla mnie brzmią jednoznacznie negatywnie, bo jeżeli coś ma podłoże w
                  > problemach psychicznych to jak ma być pozytywne?

                  Myślę, że sporo ludzi (tak jak między innymi ja) nie zdaje sobie sprawy ze
                  słownikowego znaczenia słowa "zahamowania".
              • krzysztof-lis Re: Zahamowania 02.09.08, 12:56
                > wiem, wiem - dzielisz zahamowania na pozytywne:) i negatywne

                Nie przypominam sobie, żebym coś takiego napisał...
                • loppe Re: Zahamowania 02.09.08, 13:05
                  nie napisałeś tak he he he
                  • krzysztof-lis Re: Zahamowania 02.09.08, 13:13
                    No to skąd ten pomysł?
                    • loppe Re: Zahamowania 02.09.08, 13:30
                      to może wypowiedz się w tej sprawie
                      • krzysztof-lis Re: Zahamowania 02.09.08, 13:46
                        > to może wypowiedz się w tej sprawie

                        W jakiej sprawie? Napisałem, że słowo "zahamowanie" nie ma w moim rozumieniu
                        negatywnej konotacji. Co Ci więcej do szczęścia potrzeba?
    • mujer_bonita I jeszcze :) 01.09.08, 18:50
      W dyskusji wyłania się określenie odmowy czegoś bez spróbowania (nie
      bo nie) jako zahamowanie.

      Otóż nie! Przedstawony opis to nic innego jak UPRZEDZENIE - czyli
      według słownika 'nieuzasadniony, negatywny stosunek do kogoś lub
      czegoś'

      Czyli do seksu analnego większość ludzi jest uprzedzonych nie
      zahamowanych.
      • krzysztof-lis Re: I jeszcze :) 01.09.08, 19:16
        > Czyli do seksu analnego większość ludzi jest uprzedzonych nie
        > zahamowanych.

        No dobra, to ja zapytam w takim razie, co oznaczają ogłoszenia towarzyskie, w
        których osoby piszą o sobie, że "są bez zahamowań"?
        • mujer_bonita Re: I jeszcze :) 01.09.08, 19:29
          krzysztof-lis napisał:
          > No dobra, to ja zapytam w takim razie, co oznaczają ogłoszenia
          towarzyskie, w
          > których osoby piszą o sobie, że "są bez zahamowań"?

          Im chyba chodzi o 'bez hamulców' ;)

          Ja nie przeczę, że wiele osób używa tego słowa niezgodnie z
          definicją często w celu manipulacji (bardziej lub mniej świadomej).
          Język jest żywy, słowo zaczyna żyć własnym życiem i doprowadzamy do
          sytuacji gdzie tak naprawdę staje się niezrozumiałe (tworząc jeszcze
          większe pole do manipulacji).
        • aandzia43 Re: I jeszcze :) 01.09.08, 19:59
          > No dobra, to ja zapytam w takim razie, co oznaczają ogłoszenia towarzyskie, w
          > których osoby piszą o sobie, że "są bez zahamowań"?

          O to musielibyśmy zapytać tych, którzy te ogłoszenia piszą. A mogą sobie myśleć
          na temat swój i swojego "braku zahamowań" różne rzeczy. A i tak na podstawie ich
          wyobrażeń na temat seksu nikt nie będzie definiował pojęć.
          • krzysztof-lis Re: I jeszcze :) 01.09.08, 20:04
            > A i tak na podstawie ich wyobrażeń na temat seksu nikt nie będzie
            > definiował pojęć.

            Zawsze mi się zdawało, że znaczenie słów zależy w dłuższej perspektywie od tego,
            jak są używane. I że się ono zmienia. ;)
            • aandzia43 Re: I jeszcze :) 01.09.08, 20:51
              Aaaa, no tak, w dłuższej perspektywie to tak.
            • mujer_bonita Re: I jeszcze :) 01.09.08, 20:57
              krzysztof-lis napisał:
              > Zawsze mi się zdawało, że znaczenie słów zależy w dłuższej
              perspektywie od tego,
              > jak są używane. I że się ono zmienia. ;)

              Jasne - język jest żywy. Jeżeli jest potrzeba to tworzy się slowo
              nowe lub zmienia znaczenie istniejącego.

              Tylko czy rzeczywiście istnieje potrzeba zmiany znaczenia? Nie ma
              poprawnych określeń? Czy tak jak już pisałam jest to próba słownej
              manipulacji - połaczenia negatywnego znaczenia zahamowań z tym, że
              ktoś ma inny gust (w seksie akurat)?
              • claudel6 Re: I jeszcze :) 01.09.08, 23:44
                hmm...ja to widzę chyba tak:
                to, ze jak byłam młodsza nie chciałam sprobować sexu analnego, to było moje
                zahamowanie, a nie uprzedzenie - bo ja nie miałam złego zdania na temat tej
                formy sexu, uważałam ją za normalną i dopuszczalną, natomiast sama się jej
                obawiałam.
                to, że nie jem owoców morza oraz podrobów to moje uprzedzenie, bo uważam, ze
                pewne zwierzęta są niejadalne, a pewne części zwierząt niejadalne i nieczyste.
                co jest oczywiście nieprawdą, bo człowiek pewnie jest w stanie zjeść wszystko,
                co jest białkiem.
                to, że nie lubię pozycji 6 na 9 to jest mój gust, bo nie mam oporów przed
                żadnymi pozycjami, a akurat 6 na 9 nie znoszę, bo podczas niej się rozpraszam i
                spada mi napięcie, i nie potrafię się skupić na drugiej stronie.
              • krzysztof-lis Re: I jeszcze :) 02.09.08, 10:40
                > Czy tak jak już pisałam jest to próba słownej
                > manipulacji - połaczenia negatywnego znaczenia zahamowań z tym, że
                > ktoś ma inny gust (w seksie akurat)?

                Ja na to nie patrzę w ten sposób, bo dla mnie "zahamowanie" nie ma wydźwięku
                negatywnego.
                • mujer_bonita Re: I jeszcze :) 02.09.08, 12:13
                  krzysztof-lis napisał:
                  > Ja na to nie patrzę w ten sposób, bo dla mnie "zahamowanie" nie ma
                  wydźwięku
                  > negatywnego.

                  Ok - tylko następnym razem zadając kolejnej kobiecie swoje
                  standardowe pytanie 'czy/jakie masz zahamowania' licz się z tym, że
                  ona jednak uzywa standardowego znaczenia i wydźwięku tego słowa w
                  zwiazku z tym odpowie Ci tak jak to zrozumie.

                  Precyzyjniej będzie zapytać 'jaki jest Twój stosunek do seksu, czy
                  macie z mężem/partnerem inne upodobania, są rzeczy które jedno z was
                  lubi a drugie nie' itp. Trochę więcej literek ale znacznie większa
                  szansa dowiedzenia się tego co Cię interesuje a nie 'obrażenia'
                  kogoś potencjalnym zarzutem problemów psychicznych :)

                  --
                  Hobby czy uzależnienie?
                  • krzysztof-lis Re: I jeszcze :) 02.09.08, 13:00
                    > Ok - tylko następnym razem zadając kolejnej kobiecie swoje
                    > standardowe pytanie 'czy/jakie masz zahamowania' licz się z tym, że
                    > ona jednak uzywa standardowego znaczenia i wydźwięku tego słowa w
                    > zwiazku z tym odpowie Ci tak jak to zrozumie.

                    Nie wydaje mi się, by to było moje standardowe pytanie. ;p
    • yoric Re: Zahamowania 02.09.08, 02:22
      W takich sytuacjach przypomina mi się często cytowany przeze mnie dowcip:

      Lata 50-te: panie doktorze, trzeba mnie leczyć, kręci mnie seks oralny!
      Late 90-te: panie doktorze, trzeba mnie leczyć, nie kręci mnie seks oralny!

      Jak widać "zahamowania" to słowo względne i jednocześnie dość mocne. Może kiedyś
      używałem go częściej, ale teraz myślę, że lepiej powiedzieć to samo w
      kategoriach "szklanki do połowy pełnej", czyli otwartości seksualnej.
      Na liście moich wymagań wobec mojej przyszłej partnerki otwartość seksualna
      będzie bardzo wysoko. Partnerka mające otwarte podejście do seksu to taka, która:
      - kojarzy seks jako coś fajnego, jako źródło radości (a nie jako coś
      brudnego/grzesznego/wstydliwego)
      - wobec nowości w łóżku ma postawę "chcę spróbować!", względnie "kiedyś będę
      chciała spróbować", względnie "może kiedyś zechcę spróbować"; nigdy "nie bo nie
      i koniec!"
      - wobec porno ma postawę "akceptuję, czasami sama lubię obejrzeć"
      - przejawia inicjatywę, np. aktywnie dąży urozmaiceń w seksie
      - szczerze mówi o swoich potrzebach/odczuciach

      Jeżeli kobieta nie ma tych cech, to niekoniecznie "ma zahamowania", ale na pewno
      brak jej "otwartości seksualnej". Tak, czy inaczej, na partnerkę się nie nadaje :).

      Pozdrawiam
      • mujer_bonita Re: Zahamowania 02.09.08, 09:42
        yoric napisał:
        > Lata 50-te: panie doktorze, trzeba mnie leczyć, kręci mnie seks
        oralny!
        > Late 90-te: panie doktorze, trzeba mnie leczyć, nie kręci mnie
        seks oralny!
        > Jak widać "zahamowania" to słowo względne i jednocześnie dość
        mocne.

        Mocne, negatywne i uzależnione od tego co w danym czasie jest
        standardem.

        Przypomiała mi się jeszcze jedna historia 14-letniej córki mojej
        ciotki, która wróciła z płaczem ze szkoły gdzie koleżanki nazywały
        ją 'cnotką' bo jeszcze jest dziewicą. Samo słowo oznacza przecież
        osobę zachowującą powściągliwość płciową ale ma bardzo negatywny
        wydźwięk i zdecydowanie zostało użyte do poniżenia dziewczyny (samo
        dziewictwo jest przecież faktem jednak z różnych perspektyw może być
        różnie oceniane).

        Tak samo jest z używaniem słowa 'zahamowania'. Czy nazwiemy coś
        gustem/otwartością/zahamowaniem odnosimy się do tych samych rzeczy
        tylko pokazujemy je w różnym świetle.

        > Jeżeli kobieta nie ma tych cech, to niekoniecznie "ma
        zahamowania", ale na pewno
        > brak jej "otwartości seksualnej". Tak, czy inaczej, na partnerkę
        się nie nadaje

        Zestaw cech/postaw w kwestiach seksualnych zarówno naszych jak i
        potencjalnego partnera jest indywidualny więc już samo to skłania w
        kierunku określenia 'gust'.

        Według słownika:
        GUST - zamiłowanie do czegoś lub ochota na coś.


        --
        Hobby czy uzależnienie?
        • yoric Re: Zahamowania 02.09.08, 11:44
          No tak, tylko inny jest poziom opisu. "Gust" jest piętro wyżej i oznacza nasze
          upodobania względem partnera. Nasz stosunek do jego stosunku do seksu. Natomiast
          sam stosunek partnera/ki do seksu (lub niektórych jego aspektów) to
          "zahamowanie", ew. jak proponuję "otwartość seksualna" :).

          Pozdrawiam
          • mujer_bonita Re: Zahamowania 02.09.08, 12:04
            yoric napisał:
            > sam stosunek partnera/ki do seksu (lub niektórych jego aspektów) to
            > "zahamowanie", ew. jak proponuję "otwartość seksualna" :).

            Yoric - zastanów się. Stosunek do seksu można i nazwać "zielonym
            barankiem" ale czy będzie to słuszne? Jak postulowała claudel6
            (akurat do mnie) 'nie kastrujmy słowa z właściwych znaczeń'.

            Zahamowanie - trudności w nawiązywaniu kontaktów oraz wyrażaniu
            emocji i pragnień wywołane zaburzeniami psychicznymi

            Otwarty - taki, który jest gotów na przyjęcie nowych idei, który nie
            ukrywa swoich myśli i uczuć

            Gust - zamiłowanie do czegoś lub ochota na coś

            Uprzedzenie - nieuzasadniony, negatywny stosunek do kogoś lub czegoś


            Stosunek partnera/ki do seksu to po prostu stosunek do seksu :D
            Składać się na niego mogą
            - zahamowania lub ich brak
            - uprzedzenia lub ich brak
            - otwartość lub jej brak
            - gust - taki czy inny
            tudzież zapewne wiele innych.


            --
            Hobby czy uzależnienie?
            • yoric Re: Zahamowania 02.09.08, 17:42
              Racja racja :)

              Za wczesna pora była jak na mnie i źle "przetworzyłem" Twój wpis.
              Zgadzam się, że preferencje w sprawach seksu można nazwać gustami, a ich
              zbieżność - zbieżnością gustów.
              Pozdro
              • yoric Re: Zahamowania 02.09.08, 18:31
                A konkretniej myślałem, że chodzi Ci o gust w wyborze *partnera*, czyli stosunek
                do stosunku (przejawianego przez partnera) odnośnie seksu. Stąd te werbalne
                wolty :).
                Gust w odniesieniu do preferencji łóżkowych też, jak wspomniałem, może być - ale
                jeśli ktoś np. "nie gustuje" w innych pozycjach, niż klasyczna, to to jest
                zahamowanie jak w mordę strzelił :).
                Moim zdaniem zahamowania a otwartość to dwie strony tego samego medalu. Pewnie,
                są różnice (otwartość jest bardziej ogólna, a zahamowania mogą być konkretne),
                ale tak mniej więcej otwartość to brak zahamowań, a zahamowania to brak
                otwartości. I ja wolę mówić w kategoriach otwartości. Uffff :))))

                Pozdro
                • mujer_bonita Re: Zahamowania 02.09.08, 18:49
                  yoric napisał:
                  > jeśli ktoś np. "nie gustuje" w innych pozycjach, niż klasyczna, to
                  to jest
                  > zahamowanie jak w mordę strzelił :).

                  Jeżeli ten 'gust' wynika z np. ortodoksyjnych przekonań religijnych
                  to jak najbardziej się zgadzam. Natomiast jeżeli wynika z lubię/nie
                  lubię to nadal pozostaje gustem :)

                  > Moim zdaniem zahamowania a otwartość to dwie strony tego samego
                  medalu.

                  Mogą być ale nie muszą. Otwartość jest jasna. Natomiast to, że
                  czegoś nie chcemy robić może wynikać albo z zahamowań albo z
                  nielubienia. Jeżeli założymy że 'otwartość' to wszystko co się da
                  wymyśleć, to 'zahamowania' i 'gust' wycinają z tego tortu to czego
                  robić nie będziemy ;)


                  --
                  Hobby czy uzależnienie?
                  • yoric Re: Zahamowania 06.09.08, 20:02
                    No wiesz, może też tak być, że ortodoksyjne przekonania religijne powstrzymują
                    kogoś przed robieniem czegoś, w czym "gustuje" i przed czym nie ma "zahamowań"
                    jako takich. Różnica jest taka, że "zahamowania" wynikają bardziej z pewnych
                    podświadomych oporów (mogących jak najbardziej mieć podłoże religijne), niż z
                    jakiegoś nakazu expicite.
                    A najbardziej zasadnicza różnica między gustami w kuchni i w łóżku wydaje się
                    być taka, że twoje preferencje kulinarne nie mają wpływu na twojego partnera,
                    ale łóżkowe - jak najbardziej. Analogia "gustów" sprawdza się względem listy
                    *ulubionych* potraw i pozycji, ale nie tych *wykluczonych*: lista wykluczonych
                    potraw dotyczy ciebie, a lista wykluczonych rzeczy w łóżku - dotyczy was.
                    Oczywiście to nie wyczerpuje tematu, ale jest gdzieś stopień dzielenia włosa na
                    czworo, który przeraża nawet filozofa-analityka :).
                    Ja nadal proponuję mówić w kategoriach "otwartości", ale rozumianej tak, jak
                    proponuję wyżej. Chodzi o ogólne, jednoznacznie pozytywne nastawienie do obszaru
                    seksu i różnych rzeczy z nim związanych.

                    Pozdrawiam
                    • malena.torun Re: Zahamowania 06.09.08, 21:39
                      yoric napisał:

                      > jakiegoś nakazu expicite.

                      Nie przypadkiem 'explicite'?
                      ;)
                      • yoric Re: Zahamowania 06.09.08, 22:13
                        "Li" :)

                        w ogóle najchętniej użyłbym polskiego odpowiednika, ale już przy innej okazji
                        szukałem, szukałem i nic nie znalazłem...
                        • malena.torun Re: Zahamowania 06.09.08, 22:23
                          Co powiesz na 'wprost'? :)
                          • yoric Re: Zahamowania 06.09.08, 22:43
                            Gazetę "Wprost"? :P

                            No widzisz. Niby ok, ale np. do zastąpienia "explicite" w moim wpisie wyżej się
                            akurat nie nadaje.
                            • eeela Re: Zahamowania 06.09.08, 22:59
                              "niż z jakiegoś uświadomionego nakazu" :-)
                    • eeela Re: Zahamowania 06.09.08, 22:00
                      > A najbardziej zasadnicza różnica między gustami w kuchni i w łóżku wydaje się
                      > być taka, że twoje preferencje kulinarne nie mają wpływu na twojego partnera,
                      > ale łóżkowe - jak najbardziej. Analogia "gustów" sprawdza się względem listy
                      > *ulubionych* potraw i pozycji, ale nie tych *wykluczonych*: lista wykluczonych
                      > potraw dotyczy ciebie, a lista wykluczonych rzeczy w łóżku - dotyczy was.
                      > Oczywiście to nie wyczerpuje tematu, ale jest gdzieś stopień dzielenia włosa na
                      > czworo, który przeraża nawet filozofa-analityka :).


                      W skrócie: nie można skrzywdzić potrawy, której się nie zamierza próbować ;-)
                    • mujer_bonita Re: Zahamowania 07.09.08, 01:34
                      yoric napisał:
                      > A najbardziej zasadnicza różnica między gustami w kuchni i w łóżku
                      wydaje się
                      > być taka, że twoje preferencje kulinarne nie mają wpływu na
                      twojego partnera,
                      > ale łóżkowe - jak najbardziej. Analogia "gustów" sprawdza się
                      względem listy
                      > *ulubionych* potraw i pozycji, ale nie tych *wykluczonych*: lista
                      wykluczonych
                      > potraw dotyczy ciebie, a lista wykluczonych rzeczy w łóżku -
                      dotyczy was.
                      > Oczywiście to nie wyczerpuje tematu, ale jest gdzieś stopień
                      dzielenia włosa na
                      > czworo, który przeraża nawet filozofa-analityka :).

                      Jasne, że jest różnica ale nadal mówimy o gustach :)

                      > Ja nadal proponuję mówić w kategoriach "otwartości", ale
                      rozumianej tak, jak
                      > proponuję wyżej. Chodzi o ogólne, jednoznacznie pozytywne
                      nastawienie do obszaru
                      > seksu i różnych rzeczy z nim związanych.

                      Tylko, że takie określenie dokładnie nic nie mówi :) Pozytywne
                      nastawienie nie wyklucza, że coś może się nam nie podobać. Możesz
                      powiedzieć - 'fajnie spróbuję' a potem 'ok, ale to nie dla mnie'. I
                      co... czyni cię to mniej otwartym? Robisz się 'zahamowany'? Czy po
                      prostu jak każdy dorosły człowiek określasz co Ci się podoba a co
                      nie?

                      --
                      Hobby czy uzależnienie?
                      • yoric Re: Zahamowania 07.09.08, 02:44
                        > Jasne, że jest różnica ale nadal mówimy o gustach :)

                        Każda analogia sprawdza się tylko do pewnego stopnia. Ta się sprawdza do
                        średniego stopnia. Czasem jest użyteczna, czasem nie.

                        > Tylko, że takie określenie dokładnie nic nie mówi :)

                        Mówi. Osoba otwarta to taka, która "gustuje" w większości rzeczy z szerokiego
                        repertuaru zachowań seksualnych - nawet jeśli ma też parę takich, których akurat
                        nie lubi. Jak szeroki jest ten repertuar to ściśle zależy od naszej kultury (i
                        węziej, grupy społecznej) - dokładnie jak w cytowanym przeze mnie dowcipie.
                        Jeśli ktoś "nie gustuje" w większości zachowań z repertuaru powszechnie
                        akceptowanego w jego społeczności, to można się spierać, czy ma "zahamowania",
                        czy nie, ale na pewno brak mu "otwartości" na sprawy seksu.

                        Pozdrawiam
                        • mujer_bonita Re: Zahamowania 07.09.08, 08:23
                          yoric napisał:
                          > Mówi. Osoba otwarta to taka, która "gustuje" w większości rzeczy z
                          szerokiego
                          > repertuaru zachowań seksualnych - nawet jeśli ma też parę takich,
                          których akurat
                          > nie lubi. Jak szeroki jest ten repertuar to ściśle zależy od
                          naszej kultury (i
                          > węziej, grupy społecznej) - dokładnie jak w cytowanym przeze mnie
                          dowcipie.
                          > Jeśli ktoś "nie gustuje" w większości zachowań z repertuaru
                          powszechnie
                          > akceptowanego w jego społeczności, to można się spierać, czy
                          ma "zahamowania",
                          > czy nie, ale na pewno brak mu "otwartości" na sprawy seksu

                          Czyli znów wracamy do używania pozytywnego słowa ('otwartość') na
                          określenie społecznie narzuconego lubienia i negatywnego określenia
                          ('zahamowania') na dorosłych ludzi, którzy zamiast podążać ślepo za
                          tym co jest obecnie 'stanardem' otwarcie przyznają, że nie muszą
                          WSZYSTKIEGO robić bo tak jest obecnie 'przyjęte'.

                          Sory yoric - NIE FAIR! Jeżeli coś ma być określeniem FAKTU to użyte
                          słowo nie powinno być jednocześnie jego oceną. Wróc do podanego
                          przeze mnie przykładu 'cnotką' ;)

                          --
                          Hobby czy uzależnienie?
                          • yoric Re: Zahamowania 07.09.08, 13:52
                            Nie widzę, jak to miałoby się różnić od innych sfer. Osobę, która po prostu 'nie
                            gustuje' w kontaktach z ludźmi nie wiedzieć czemu nazywa się pejoratywnie
                            "gburem" i "mrukiem", nie lubiącą czytać - "ignorantem", itd. Jak już pisałem,
                            Twoje preferencje seksualne dotyczą również Twojego partnera, który ma na
                            starcie prawo mieć jakieś oczekiwania i ma prawo oceniać.
                            Ja się nie upieram przy "zahamowaniach" z prostego względu. Czy czyjaś niechęć
                            do np. seksu analnego to tylko nielubienie, czy już autentyczne zahamowanie jest
                            trudne do ustalenia, bo trzeba by wziąć pod uwagę podłoże tej niechęci.
                            Natomiast z praktycznego punktu widzenia podłoże jest znacznie mniej istotne od
                            efektu, tj. że z tej formy seksu nici, dlatego nie widzę większego sensu w
                            sporze o słowa. Jeśli ktoś nie lubi tej akurat formy seksu, a lubi wiele innych,
                            to nadal jest 'otwarty seksualnie' (choć osoba 'otwarta' jest gotowa *czasami*
                            zrobić nawet coś, czego nie lubi, osoba 'zahamowana' - raczej nie). Ale jeśli
                            ktoś nie lubi tego, tego i tamtego i w ogóle lubi tylko po ciemku i pod
                            kocykiem, a innych rzeczy nie, to przykro mi - czy nazwiemy to sprawą 'gustów',
                            'zahamowań', 'przesądów' - taka osoba osobą otwartą seksualnie w żaden sposób
                            nie jest.
                            • mujer_bonita Re: Zahamowania 07.09.08, 18:35
                              yoric napisał:
                              > Nie widzę, jak to miałoby się różnić od innych sfer. Osobę, która
                              po prostu 'nie
                              > gustuje' w kontaktach z ludźmi nie wiedzieć czemu nazywa się
                              pejoratywnie
                              > "gburem" i "mrukiem", nie lubiącą czytać - "ignorantem", itd.

                              Dowodzi to jedynie, że tego typu manipulacje są częste. Co nie
                              znaczy dobre.

                              > Jak już pisałem,
                              > Twoje preferencje seksualne dotyczą również Twojego partnera,
                              który ma na
                              > starcie prawo mieć jakieś oczekiwania i ma prawo oceniać.

                              Prawda ale ma prawo oceniać w kategorii pasuje mi czy nie (a nie
                              jest dobre bezwzględnie czy nie). A potem już 'widziały gały co
                              brały'.

                              > Natomiast z praktycznego punktu widzenia podłoże jest znacznie
                              mniej istotne od
                              > efektu, tj. że z tej formy seksu nici, dlatego nie widzę większego
                              sensu w
                              > sporze o słowa.

                              Jest sens. Jeżeli coś uznawane jest (szczególnie na tym forum) za
                              zahamowanie, to automatycznie wina/przyczyna zwalana jest na
                              partnera, który czegoś nie lubi a ten drugi jest 'usprawiedliwiony'.
                              Teksty w stylu 'nie dziw się, że znalazł sobie kochankę soko Ty tego
                              czy tamtego nie lubisz'. Sory - widziały gały co brały ;) Ale to
                              temat na zupełnie inną dyskusję. IMO ważne jest, żeby słowami nie
                              manipulować.

                              Słowa są ważne dla efektywnej komunikacji. Przykład, który dałam
                              Krzysztofowi w tym wątku:
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=84106569&a=84144060

                              > Jeśli ktoś nie lubi tej akurat formy seksu, a lubi wiele innych,
                              > to nadal jest 'otwarty seksualnie' (choć osoba 'otwarta' jest
                              gotowa *czasami*
                              > zrobić nawet coś, czego nie lubi, osoba 'zahamowana' - raczej
                              nie).

                              Czyli możesz mieć 2 osoby 'otwarte' w kwestii seksu i kompletnie
                              niedopasowane ;) Dlaczego? Bo mają inny GUST :) Czy jedna z tych
                              osób będzie lepsza druga gorsza? Nie. Bedą po prostu inne.

                              --
                              Hobby czy uzależnienie?
                              • eeela Re: Zahamowania 07.09.08, 18:58

                                > > Nie widzę, jak to miałoby się różnić od innych sfer. Osobę, która
                                > po prostu 'nie
                                > > gustuje' w kontaktach z ludźmi nie wiedzieć czemu nazywa się
                                > pejoratywnie
                                > > "gburem" i "mrukiem", nie lubiącą czytać - "ignorantem", itd.
                                >
                                > Dowodzi to jedynie, że tego typu manipulacje są częste. Co nie
                                > znaczy dobre.


                                Tak, bo słuszną i pozbawioną tendencji manipulacyjnych rzeczą jest nazywać tych,
                                co nie gustują w kontaktach z ludźmi 'osobami o wysokiej potrzebie prywatności',
                                tych, którzy nie czytają książek - 'realizującymi ambicje na innych
                                płaszczyznach', a tych, którzy lubią seks jeno po ciemku i pod kołdrą -
                                'tradycjonalistami o otwartych umysłach'.
                                I wtedy wszyscy jesteśmy cacy.
                                • mujer_bonita Re: Zahamowania 07.09.08, 22:35
                                  eeela napisała:
                                  > Tak, bo słuszną i pozbawioną tendencji manipulacyjnych rzeczą jest
                                  nazywać tych,
                                  > co nie gustują w kontaktach z ludźmi 'osobami o wysokiej potrzebie
                                  prywatności',
                                  > tych, którzy nie czytają książek - 'realizującymi ambicje na innych
                                  > płaszczyznach', a tych, którzy lubią seks jeno po ciemku i pod
                                  kołdrą -
                                  > 'tradycjonalistami o otwartych umysłach'.
                                  > I wtedy wszyscy jesteśmy cacy.

                                  Tak - a pułapkę na myszy karmnikiem deratyzacyjnym ;)

                                  Chodziło mi o opisywanie faktów określeniami nie zawierającymi ich
                                  oceny. Ani pozytywnej ani negatywnej.

                                  --
                                  Hobby czy uzależnienie?
                                  • eeela Re: Zahamowania 07.09.08, 23:20

                                    > Chodziło mi o opisywanie faktów określeniami nie zawierającymi ich
                                    > oceny. Ani pozytywnej ani negatywnej.

                                    Tak można sobie opisywać proces rozpadu atomu - w przypadku zjawisk psycho- i
                                    socjologicznych rozmowa (między laikami) bez zajmowania osobistego stanowiska
                                    moim zdaniem mija się z celem. Zwłaszcza na tym forum.
                                    • mujer_bonita Re: Zahamowania 07.09.08, 23:29

                                      eeela napisała:
                                      > Tak można sobie opisywać proces rozpadu atomu - w przypadku
                                      zjawisk psycho- i
                                      > socjologicznych rozmowa (między laikami) bez zajmowania osobistego
                                      stanowiska
                                      > moim zdaniem mija się z celem. Zwłaszcza na tym forum.

                                      Nie wiedziałam, że to co się indywidualnie lubi (lub nie) w seksie
                                      to jest 'zjawiskiem psycho- i socjologicznym'. Ciekawe czego jeszcze
                                      się dowiem :)Może dorzucimy jeszcze filozofię?

                                      --
                                      Hobby czy uzależnienie?
                                      • eeela Re: Zahamowania 07.09.08, 23:34

                                        > Nie wiedziałam, że to co się indywidualnie lubi (lub nie) w seksie
                                        > to jest 'zjawiskiem psycho- i socjologicznym'. Ciekawe czego jeszcze
                                        > się dowiem :)Może dorzucimy jeszcze filozofię?

                                        Nie ma takiej potrzeby, wystarczy, że zagłębisz się w jakąś podstawową
                                        literaturę socjologiczną, a zrozumiesz, że się myliłaś :-)
                                        • mujer_bonita Re: Zahamowania 07.09.08, 23:57
                                          eeela napisała:
                                          > Nie ma takiej potrzeby, wystarczy, że zagłębisz się w jakąś
                                          podstawową
                                          > literaturę socjologiczną, a zrozumiesz, że się myliłaś :-)

                                          Myliłam? W czym?

                                          --
                                          Hobby czy uzależnienie?
                                          • eeela Re: Zahamowania 08.09.08, 00:09
                                            W tym, że nasze gusta nie są elementami szerszych zjawisk psycho i socjologicznych.
                                            • mujer_bonita Re: Zahamowania 08.09.08, 07:56
                                              eeela napisała:

                                              > W tym, że nasze gusta nie są elementami szerszych zjawisk psycho i
                                              socjologiczn
                                              > ych.

                                              Gusta są kształtowane przez MNÓSTWO czynników. W tym psychichnych i
                                              socjologicznych. Same w sobie tymi zjawiskami nie są.

                                              --
                                              Hobby czy uzależnienie?
                                              • eeela Re: Zahamowania 08.09.08, 11:01
                                                Nie napisalam, ze sa zjawiskami (choc oczywiscie sa), tylko
                                                elementami tych zjawisk. Sa przez te zjawiska kszatltowane i same
                                                (gusta) dalej je (te zjawiska) wspolksztaltuja.

                                                Twierdzenie, ze indywidualne gusta nie sa (nie zawieraja sie w)
                                                zjawiskiem psycho- i socjologicznym, jest niczym nieusprawiedliwione
                                                i swiadczy o wyrywkowym, bezkontekstowym postrzeganiu rzeczywistosci
                                                (co mnie lubisz zarzucac, hyhy).
                                                • mujer_bonita Re: Zahamowania 08.09.08, 20:09
                                                  eeela napisała:
                                                  > Nie napisalam, ze sa zjawiskami (choc oczywiscie sa), tylko
                                                  > elementami tych zjawisk.

                                                  Chwilowa amnezja? Napisałaś 'Tak można sobie opisywać proces rozpadu
                                                  atomu - w przypadku zjawisk psycho- i socjologicznych rozmowa
                                                  (między laikami) bez zajmowania osobistego stanowiska moim zdaniem
                                                  mija się z celem.'
                                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=84106569&a=84370688

                                                  > Twierdzenie, ze indywidualne gusta nie sa (nie zawieraja sie w)
                                                  > zjawiskiem psycho- i socjologicznym, jest niczym
                                                  nieusprawiedliwione
                                                  > i swiadczy o wyrywkowym, bezkontekstowym postrzeganiu
                                                  rzeczywistosci

                                                  Napisałam maila do znajomego socjologa. Opisał, że gust jest
                                                  kategorią indywidualną a nie zjawiskiem społecznym. Dla mnie
                                                  dyskusja w temacie skończona.

                                                  --
                                                  Hobby czy uzależnienie?
                                                  • eeela Re: Zahamowania 08.09.08, 20:26
                                                    Czytam ostatnio książkę 'Watching the English' Kate Fox. Ona twierdzi, że wprost
                                                    przeciwnie. To samo ustosunkowanie znalazłam w kilku innych książkach
                                                    antropologów, które miałam przyjemność czytać (lista na życzenie). Mail jakiegoś
                                                    anonimowego socjologa jakoś mnie więc nie przekonuje.
                              • yoric Re: Zahamowania 07.09.08, 19:22
                                > Prawda ale ma prawo oceniać w kategorii pasuje mi czy nie

                                tak, ale ma prawo też się czegoś *spodziewać* (kierując się tym, co w danej
                                społeczności uchodzi za normę). Zauważ, że oceniać seksualne jak to mówisz
                                'gusty' drugiej osoby można dopiero, jak już się je pozna - a to zwykle nie
                                staje się po 5 minutach rozmowy, tylko po zainwestowaniu czasu, energii, zasobów
                                a nierzadko uczucia. Jeśli się okaże, że przyszła żona nie lubi pomidorowej to
                                jej sprawa, ale jeśli zdecydowanie nie lubi 'do buzi' (w naszej kulturze, gdzie
                                jest to powszechnie przyjmowane za standard), to mamy poważny problem.

                                Więc to jest pierwsza z przyczyn dla których analogia 'gustów' niezbyt tu
                                pasuje. Druga z przyczyn jest taka, że gusty i lubię/nie lubię są często
                                stopniowane, natomiast to, o co nam chodzi w sferze seksualnej często ma naturę
                                kategoryczną: dopuszczam/zdecydowanie nie dopuszczam.

                                > Czyli możesz mieć 2 osoby 'otwarte' w kwestii seksu i kompletnie
                                > niedopasowane ;)

                                no nie bardzo. Jeśli kultura ustala szeroki wachlarz dopuszczalnych zachowań, a
                                osoby 'otwarte' to takie, które akceptują a nawet lubią większość pozycji z tego
                                wachlarza, to ich repertuary seksualne siłą rzeczy będą się w dużej mierze
                                pokrywać. Przy czym u osób otwartych nawet 'nielubienie' danych zachowań będzie
                                raczej na zasadzie "no dobra, żeby mu zrobić przyjemność na urodziny założę ten
                                idiotyczny kostium królika", niż "nigdy w życiu czegoś takiego nie zrobię".

                                Uffff... spadam z tego wątku.

                                Pozdro
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka