yayamiomur
25.02.09, 16:07
"są ważniejsze rzeczy w związku: zaufanie, czułość, wzajemne
wspieranie się..."
wygląda na to, że wielu forumowiczów słyszało podobne stiwerdzenie
od swojego partnera - w ten czy inny sposób ("ty to tylko o
seksie!")
proszę zauważyć, że nie mówię o kobietach lub mężczyznach - jedna
osoba w związku chce bardziej niż druga (płeć nie jest ważna) i stąd
krótka droga do powyższej konwersacji.
no wiec (nie zaczynamy zdań od "więc" itp), stawiamy sobie i
partnerowi pytanie:
Q: czy seks jest najważniejszy?
A: oczywiście, że nie.
Wymienione wyżej rzeczy (te o przyjaźni i zaufaniu) są ważniejsze.
A teraz wyobraźmy sobie sytuację, kiedy nasz partner / partnerka
zaprzyjaźnia się z inną osobą (powiedzmy, że przeciwnej płci). Czy
to jest zdrada? Tak, tak - wiem, że to głupie pytanie. Nie, to nie
jest zdrada.
kontynuujmy. opisana powyżej para przyjaciół zaczyna się "mnieć ku
sobie". powiedzmy, że mail'ują do siebie i tam się pojawia jakaś
czułość, tęsknota, jakieś podteksty erotyczne. słowem, nasz partner
się zakochuje, żeby nie używać wielkich słów - poddaje się
zauroczeniu. uwaga: do niczego nie doszło - tylko słowa i myśli.
czy to jest zdrada? tu myślę, że zdania będą podzielone ale sporo
osób będzie to postrzegać to jako zdradę.
pytanie zasadnicze do scenariusza nr 2: czy wybaczysz taką "zdradę"?
nie znam waszych odpowiedzi ale badania (niestety robione tylko w
Kanadzie) mówią, że ogromna większość ludzi dość łatwo wybacza. (bo
do niczego nie doszło)
ok. przechodzimy do sytuacji nr 3. jeden z partnerów ma
pozamałżeńską (pozazwiązkową) przygodę. zero uczuć - tylko seks. np.
seks z profesjonalistką(ą).
nie będę się pytał czy to jest zdrada - zakładam, że większość
odpowie "TAK, zabije s..." (tu wpisać stosowne epitety).
pytanie zasadnicze, jak powyżej - czy jesteś skłonny(a) wybaczyć?
w tym wypadku (znowu Kanada, trochę chłodniej, więcej opanowania)
większość nie wybacza a spora część (44% kobiet, 35% męskich
szowinistycznych...) jest zdecydowana zakończyć związek.
czy z powyższego wywodu wynika (poprawcie mnie jeśli się mylę), że w
związku seks wcale nie jest najważniejszy ale jeśli jest
pozamałżeński to urasta do problemu nr 1?
w przypadku forumowiczów, którzy mają problem z partnerem, który
seksem nie jest zainteresowany, to sytuacje podobna trochę do "psa
ogrodnika": nie zje i innym nie da spróbować...