allissq
09.04.09, 12:15
Poznałam faceta. Od początku mu się podobałam, widziałam to, zaczęło się od
rozmów w necie, potem nalegał na spotkania, komplementował, przysyłał kwiaty,
był miły, opiekuńczy – uwodził z każdej strony i zabiegał o bliskość.
Zaczęliśmy się spotykać, poznawać, sypiać ze sobą, w łóżku niesamowicie czuły
i uważny, zajmowaniem się mną nadrabiał inne niedostatki (nie za duży penis,
dość szybkie „mięknięcie” związane chyba z jego wiekiem(po40ce), często
kończył gdy ja byłam jeszcze „głodna” jego w sobie ) , więc mimo, że w ciągu
roku tylko raz tak naprawdę miałam orgazm to cała reszta była tak przyjemna ,
że czułam się z nim dobrze i odpowiadał mi. On ciągle zachwycony jaka jestem
wspaniała, że jestem jego najlepszą kochanką, że nikt mu tak wspaniale nie
dogadzał, ciągle dążył do zbliżeń i prowokowania „łóżkowych” sytuacji,
mogliśmy wszędzie. Do tego on podkreślał, że traktuje związek powaznie, chce
być ze mną , mieć dzieci itd., zapowiadało się ok ja też szukałam kogoś do
związku.
Wszystko było pięknie, do czasu gdy okazało się , że mnie od początku
oszukiwał bo wolny nie był, to znaczy był mężem innej kobiety , mają dziecko i
ode mnie wracał do niej.
Zerwałam związek bo dla mnie to było równoważne zdradzie a na kochankę
żonatego ja się nie najmowałam.
I wtedy zaczęło się : facet za mną łazi. Płacze , że mnie kocha nad życie, a
jeśli próbuję mu wykazać , że zachował się jak gnojek tyle czasu mnie
okłamując to się obraża i wywodzi teorie, że tak się „samo” złożyło i on to
wszystko zataił żeby mnie nie ranić a tak o mnie dbał że mimo kłamstwa
powinnam mu być wdzięczna za miłośc którą mi dał. Super.
Wydzwania do domu, do pracy, na komórkę, żeby „usłyszeć mój głos”. Posyła
głuche telefony nad ranem w porze kiedy najczęściej się kochaliśmy(pewnie
równolegle się onanizuje). Przysyła mi incognito na maila erotyczne i
pornograficzne obrazki. Próbowałam z nim rozmawiać, żeby dał mi spokój – nie
pomaga. Dowiedziałam się przy tym m. inn. że „wiedziałem, że kościste są
wredne” (jestem szczupła), „masz chore podejście do seksu” (bo nie chce go
jako dochodzącego kochanka) , że „w łózku było beznadziejnie, wieczna
nerwówka i kiepska satysfakcja” "lezałas jak kłoda" itd)… a równocześnie przy
każdej okazji wirtualnie seksualnie mnie nagabuje…
Możecie mi wytłumaczyć co gościowi od.p.ier.oliło?? Czemu się nie odczepi
jeśli tak mu źle było?
Czy wszyscy żonaci zdradacze to takie kutasy? :-p (