Dodaj do ulubionych

facet z problemami

16.05.09, 12:14
41 lat, typ samotnika, w niezłej depresji
a jednak coś między nami zaiskrzyło

spotykamy się od kilku miesięcy
gdy jest dobrze to jest cudownie
ale gdy jest źle to te jego doły i kompleksy są nie do zniesienia

do seksu jeszcze nie doszło, mimo próby i mimo bardzo ekscytującej gry wstępnej
on odrzuca jakąkolwiek możliwość terapii

może to głupie ale próbuję oszacować czy warto się w to dalej angażować i obawiam się, że jeśli to zrobię to za jakiś czas skończę na tym forum...

a z drugiej strony szkoda mi skreślać człowieka już na starcie, bo ma akurat nieciekawy czas
bo gdyby tylko odjąć tę jego depresję, kompleksy, to eh!
Obserwuj wątek
    • rumpa Re: facet z problemami 16.05.09, 12:34
      gdyby tylko nie pił...

      co prawda raz na jakiś czas obije mi twarz, ale jak słodko
      przeprasza i jest takim dobrym ojcem

      racjonalizacja jak każda inna
      nie warto dopóki on nie podejmie terapii
      potraktuj to poważnie jako zdanie osoby która sama przeżyła mnóstwo
      lat z osobami depresyjnymi - i sama z tym syfem walczy.

      nie warto zadawać się z ludżmi którzy chowają głowę w piasek

      bo ma akurat ni
      > eciekawy czas

      niektórzy mają nieciekawy czas cały czas
      i do głowy im nie przyjdzie, że sami są za "ciekawość" swojego czasu
      odpowiedzialni
      • iwonazradomia Re: facet z problemami 17.05.09, 14:40
        rumpa napisała:

        > gdyby tylko nie pił...
        >
        > co prawda raz na jakiś czas obije mi twarz, ale jak słodko
        > przeprasza i jest takim dobrym ojcem
        >
        > racjonalizacja jak każda inna
        > nie warto dopóki on nie podejmie terapii
        > potraktuj to poważnie jako zdanie osoby która sama przeżyła mnóstwo
        > lat z osobami depresyjnymi - i sama z tym syfem walczy.
        >
        > nie warto zadawać się z ludżmi którzy chowają głowę w piasek
        >
        > bo ma akurat ni
        > > eciekawy czas
        >
        > niektórzy mają nieciekawy czas cały czas
        > i do głowy im nie przyjdzie, że sami są za "ciekawość" swojego czasu
        > odpowiedzialni


        rumpa, daje po oczach to Twoje "gdyby tylko nie pił"....

        może z alkoholem czy narkotykami jest o tyle łatwiej, że "wiadomo" na co człowiek się decyduje. powszechnie jakoś tam wiadomo jak destrukcyjne i toksyczne są to związki

        o związku z osobą w depresji zbyt wiele nie wiadomo, tzn może ja nic nie wiem, nie mam pojęcia jak to jest tak naprawdę, na co się porywam.
        i stąd we mnie przekonanie, nadzieja że dam radę.

        przecież duży odsetek ludzi zalicza depresję mniejszą lub większą w swoim życiu, ja sama również. Od tego się nie umiera, niektórzy idą na terapię, niektórzy podnoszą się sami. Oczywiście niektórzy też zakładają sobie sznurek na szyję.

        masz racje, są ludzie, którzy nieciekawy czas mają całe życie.
        ale obiektywnie rzecz biorąc to on miał w ostatnim czasie przejścia, okoliczności, które rzeczywiście depresję mogą "usprawiedliwić".

        pytanie, czy warto brać sobie faceta z takim obciążeniem.
        paradoksalnie to jego depresja dała mi jakiegoś kopa i siłę by podnieść się z własnej...
        • rumpa Re: facet z problemami 17.05.09, 15:24
          to co ładujemy się w śliczny toksyczny związek?

          tak generalnie wygląda "samodzielne" podnoszenie się z depresji

          nie myl depresji - choroby z chwilowym dołem jak się od życia po
          d... dostało, trza było walczyć a teraz - człowiek odpoczywa i siłą
          rzeczy ogranicza aktywność po wzmożonym wysiłku, przystosowuje do
          nowej sytuacji.

          Tak, jest masa związków ludzi z depresją.
          Częśc sie leczy, bo to skomplkowana choroba, wymagająca nie tylko
          leków a przede wszystkim pracy własnej i ciężkiej - z własną głową i
          emocjami.
          Jakoś wtedy idzie.
          część się nie leczy, a osoba która od takiego depresanta nie ucieka
          w podskokach, też ma najczęściej zrytą psychikę - np czuje sie taka
          silna i mądra przy tym wraku człowieka - ze mną jest całkiem
          nieźle...w porównaniu z nim
          z tego co napisałaś w pierwszym poście wynika że mu nastrój faluje
          - nie ma on raczej chadu?

          a co do życia z osobnikiem w depresji - najgorsza wcale nie jest
          groźba samobójstwa, raczej ciagły dół, bark odpowiedzialnosci za
          siebie, hustawka emocji, bezsilność, wydrenowanie z energii,
          beznadzieja, brak planów i niemożność polegania na takiej osobie.
          Mój kumpel ma dziewczynę z depresją - rozchorował się, podejrzewali
          nowotwór, a ona się rozsypała na pól roku. Dobrze że tego nowotworu
          nie miał. Tak czy inaczej , ona się leczy i walczy ale jednak - nie
          dała rady...

          Nawiasem mówiąc zawsze uważałam że depresja i alkoholizm to siostry
          bliźniaczki. Za każdym razem jak słucham programu chyba Wojtek,
          alkoholik, czy też słuchałam, bo od dwu lat mnie nie ma w Polsce, to
          widzę dokładnie to samo myslenie.
          Tylko depresant tak nie śmierdzi i nie żyga.

          Problemy się przyciagają , a te cudze tak ładnie przykrywają nasze
          własne - i mniej bolą - taaaa, czemu ja tu piszę? :)))
          i to pewnie jest ten tajemniczy kop który ci pozwolil "wyjść" ze
          swojej depresji.

    • uczula Re: facet z problemami 16.05.09, 13:33
      depresja to bardzo powazna choroba.
      Nieleczona konczy sie na ogol samobojstwem.
      Chcesz cale zycie pilnowac czy on bierze leki?...
    • arronia Re: facet z problemami 16.05.09, 14:04
      Chyba zależeć powinno obu stronom? Niech może mu zależy choć tyle, żeby zaczął
      się leczyć... A Ty przeskanuj swoją duszę dokładnie, czy nie ciągnie Cię do
      podbudowywania samooceny przez pomoc "biedactwu". Masz w ogóle szanse liczyć w
      tym układzie na partnerstwo? Motylki w brzuchu mogą dawać dużo siły, nawet "za
      dwoje" - ale co potem?
    • efi-efi Re: facet z problemami 17.05.09, 18:43
      >do seksu jeszcze nie doszło, mimo próby

      - może te jego doły stąd, że mu nie wychodzi w łóżku, nie ma erekcji, albo coś

      o terapii słyszeć nie chce
      bez sensu
      • iwonazradomia Re: facet z problemami 18.05.09, 16:11
        efi-efi napisała:

        > >do seksu jeszcze nie doszło, mimo próby
        >
        > - może te jego doły stąd, że mu nie wychodzi w łóżku, nie ma
        erekcji, albo coś

        Ma erekcje, wszystko dziala ok, wystarczy ze zaczniemy sie calowac,
        czasem nawet od przytulenia, jesli sie dluzej nie widzielismy ;)

        Tylko jak doszlo co do czego to... klap :/
        No ale z tego co wiem to nie jest nic nadzwyczajnego z nowa
        partnerka, zdarza sie, zestresowanie, potrzeba wykazania sie itp

        Widzialam jednak, ze dla niego to byl powazny cios w ego,
        tej samej nocy mowil o probowaniu jeszcze raz, ale uwazalam, ze
        lepiej nie przekombinowac i dac sobie troche czasu na oswojenie ze
        soba. To byl tak naprawde pierwszy raz gdy widzielismy sie bez
        ubran :)
        Poza tym cos mi mowilo, ze druga proba to byloby dwa razy wiecej
        presji, potrzeba udowodnienia czegos sobie i mnie dwa razy wieksza.
        Spedzilismy wiec czas na dosc intensywnych pieszczotach i bylo
        bardzo milo.

        Pozniej jednak zaczelam myslec, ze moze to iz nie zdecydowalam sie
        wtedy na druga probe z nim dalo mu jakis sygnal, ze go nie chce, ze
        zawiodl raz i dlatego drugiego razu nie bedzie.

        Potem jakos sie nie skladalo bo on wyjezdzal, potem weekendy zajete
        a pracujemy dosc daleko od siebie, nie mieszkamy sami wiec jest tez
        logistyka i kombinowanie z wolna chata.
        A ciezko o tym tak teoretycznie, "na sucho" rozmawiac, wiec temat
        troche zawisl w powietrzu.

        >
        > o terapii słyszeć nie chce
        > bez sensu

        no coz... tak mowi, choc tematu jeszcze nie drazylam zbytnio wiec
        nie wiem na ile to jest definitywne stanowisko.
        Mysle ze zyjac troche na uboczu od ludzi byl przekonany ze wszystko
        jest w miare ok, ze sobie jakos tam radzi. Dopiero wchodzac w
        blizsza relacje z kobieta, z kims na kim mu zalezy to pewne sprawy
        wyplywaja na powierzchnie.
        Ale oczywiscie biore pod uwage to, ze on moze nigdy na terapie sie
        nie zdecydowac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka