possessive
21.05.09, 09:37
Witam wszystkich. Miałam nie zakładać nowego wątku bo problem braku
chęci męża do seksu z żoną jest dość powszechny jak widzę, ale po
rozmowie z mężem krew mnie że tak powiem zalała.
Nie jestem tu bez winy, dlatego długo unikałam tematu. Gdy wreszcie
porozmiawiałam sobie z mężem usłyszałam że brak naszych kontaktów
erotycznych wynika z: a)mojego wcześniejszego lęku przed ciążą, b)
(co mnie zabolało najbardziej)mojego braku orgazmów (były one
nieczęste choć on twierdzi że wówczas udawałam to śmieszne).
Oczywiście mąż jest świetny pod każdym innym względem i odpowiada mi
ten związek ale mam 29 lat i moje potrzeby itd.-w związku z czym
zostałam nazwana kobiecą impotentką i spytał po co mi seks skoro nie
czerpię z niego satysfakcji. Z punktu widzenia kobiety to chore i
frustrujące - oczywiście czerpię z tego satysfakcję i oczywiście też
bym chciała mieć orgazmy. Nie byłam u seksuologa bo problem jest tak
banalny że.. no nie wiem wstyd? Ponadto chcę zaznaczyć że mam
orgazmy zawsze sama ze sobą i powinnam się ich nauczyć podczas
stosunku a jak mam to zrobić skoro stosunek jest raz na pół roku?
Oczywiście nie zwracam się o poradę w zakresie orgazmów to by było
śmieszne. Chcę się dowiedzieć czy to rzeczywiście taki mankament u
kobiety. Żałuję że nie udawałam nigdy orgazmów może go tym zraniłam.
A może to jakiś wykręt - bo kiedyś mężowi nie przeszkadzały
wspomniane kwestie ale pewnie już go to zmęczyło. Pytanie brzmi: Czy
on ma prawo mnie tylko obwiniać w tym zakresie i czy mam związku z
tym się czuć niepełnowartościowa? Co mam zrobić? Przecież jak pójdę
do seksuologa to on mi naświetli kwestię w teorii, a praktykować nie
mam jak. Dopóki trwa ten wykręt - nie będzie seksu no naprawdę
jestem na niego wściekła choć zdaje sobię sprawę ze swojej winy.