Dodaj do ulubionych

Impotentka

21.05.09, 09:37
Witam wszystkich. Miałam nie zakładać nowego wątku bo problem braku
chęci męża do seksu z żoną jest dość powszechny jak widzę, ale po
rozmowie z mężem krew mnie że tak powiem zalała.
Nie jestem tu bez winy, dlatego długo unikałam tematu. Gdy wreszcie
porozmiawiałam sobie z mężem usłyszałam że brak naszych kontaktów
erotycznych wynika z: a)mojego wcześniejszego lęku przed ciążą, b)
(co mnie zabolało najbardziej)mojego braku orgazmów (były one
nieczęste choć on twierdzi że wówczas udawałam to śmieszne).
Oczywiście mąż jest świetny pod każdym innym względem i odpowiada mi
ten związek ale mam 29 lat i moje potrzeby itd.-w związku z czym
zostałam nazwana kobiecą impotentką i spytał po co mi seks skoro nie
czerpię z niego satysfakcji. Z punktu widzenia kobiety to chore i
frustrujące - oczywiście czerpię z tego satysfakcję i oczywiście też
bym chciała mieć orgazmy. Nie byłam u seksuologa bo problem jest tak
banalny że.. no nie wiem wstyd? Ponadto chcę zaznaczyć że mam
orgazmy zawsze sama ze sobą i powinnam się ich nauczyć podczas
stosunku a jak mam to zrobić skoro stosunek jest raz na pół roku?
Oczywiście nie zwracam się o poradę w zakresie orgazmów to by było
śmieszne. Chcę się dowiedzieć czy to rzeczywiście taki mankament u
kobiety. Żałuję że nie udawałam nigdy orgazmów może go tym zraniłam.
A może to jakiś wykręt - bo kiedyś mężowi nie przeszkadzały
wspomniane kwestie ale pewnie już go to zmęczyło. Pytanie brzmi: Czy
on ma prawo mnie tylko obwiniać w tym zakresie i czy mam związku z
tym się czuć niepełnowartościowa? Co mam zrobić? Przecież jak pójdę
do seksuologa to on mi naświetli kwestię w teorii, a praktykować nie
mam jak. Dopóki trwa ten wykręt - nie będzie seksu no naprawdę
jestem na niego wściekła choć zdaje sobię sprawę ze swojej winy.
Obserwuj wątek
    • kachna79 Re: Impotentka 21.05.09, 09:45
      nie będzie seksu no naprawdę
      > jestem na niego wściekła choć zdaje sobię sprawę ze swojej winy

      A jesteś winna, bo co? Czy Twoja wina polega na braku orgazmu?
      Trolujesz...
      A jeśli nie jesteś trolem, to w takim razie mam naoczny (a raczej na
      piśmie) dowód, że brak wiedzy prowadzi do nieszczęścia.
      • possessive Re: Impotentka 22.05.09, 09:08
        Nie przeszło mi nawet przez myśl aby tu trolować. Uważam wypowiedzi
        na tym forum za bardzo interesujące i dające do myślenia. Nawet
        Twoja wypowiedź przywraca mnie do normalności. Jednak życie z jedną
        osobą i słuchanie jej opinii może namieszać w głowie, a brak orgazmu
        w tym wieku w którym jestem jest drażliwą kwestią. Oczywiście nie
        czuję się winna z powodu braku orgazmu, a dlatego że mój brak
        otwartości i zahamowania w tej kwestii w przeszłości mogły
        doprowadzić drugą osobę do tejże oto frustracji którą opisałam.
        Napiszę tak - ja nigdy nie przypuszczałam że mężczyzna mógłby
        zarzucać coś takiego kobiecie (pierwszy raz to usłyszałam od niego)
        i chciałam się dowiedzieć czy ktoś ma podobne doświadczenia aby
        mężczyzna czuł dyskomfort i uważał seks za bezsensowny skoro kobieta
        nie ma z nim orgazmu. Czy ktoś słyszał o czymś takim.
        Z innymi mężczyznami też raczej nie miewałam orgazmu, dlatego to dla
        mnie dość bolesne. Ponadto niewiele robiłam aby tę sytuację zmienić -
        może dlatego czuję się odpowiedzialna za swój orgazm w takim
        stopniu jak część kobiet za swój cellulit.(część to przyczyny
        środowiskowe i genetyczne,tryb życia,a część to lenistwo). Może źle
        myślę to mnie popraw.
        • kachna79 Re: Impotentka 22.05.09, 09:39
          > Napiszę tak - ja nigdy nie przypuszczałam że mężczyzna mógłby
          > zarzucać coś takiego kobiecie

          Ja też, dla mnie zarzut jest absurdalny, dlatego tak zareagowałam.

          > Z innymi mężczyznami też raczej nie miewałam orgazmu, dlatego to
          dla
          > mnie dość bolesne. Ponadto niewiele robiłam aby tę sytuację
          zmienić -
          > może dlatego czuję się odpowiedzialna za swój orgazm

          Na tym forum padło kiedyś hasło, że każdy ma orgazm na jaki sobie
          zapracował, a wynika to z faktu, że kobieta (podobno?) może się
          nauczyć przeżywać orgazm. Jeśli jednak dla którejś Pani orgazm nie
          jest sprawą najważniejszą (np. dla mnie) to jest jej sprawa i
          śmieszny jest dla mnie zarzut, ze jest ona impotentką.
          • possessive Re: Impotentka 22.05.09, 10:05
            No cóż, myślimy podobnie choć mój tekst zabrzmiał dwuznacznie.
            Jednak drążyłam temat z małżonkiem i jest kolejny wykręt. Ów dokonał
            pospiesznej acz genialnej psychoanalizy - nie on nie chce seksu nie
            nie. Ja go nie chcę ponieważ nie mam orgazmu i nie akceptuję
            własnego ciała (tu nawiązał do moich skarg na temat zbyt małego
            biustu). Sprawa załatwiona. Wina nadal jest moja i zręcznie potrafił
            odbić piłeczkę.
            Muszę chyba zrewidować swoje relacje w małżeństwie bo czuję, że
            jestem zbywana. Mało tego podejrzewam, że może świetnie się bawi
            moim kosztem.
        • mahadeva Re: Impotentka 11.07.09, 21:11
          a czy to obowiazek miec orgazm?
          obtłuszczenie ciala jest nie tylko brzydkie, ale niezdrowe i dlatego powinnismy
          cwiczyc, zreszta ruch jest naturalny przyjemny i zdrowy
          ale szukanie na sile orgazmu i poczucie winy z jego braku jest nienormalne
          ja jestem mysle normalna zdrowa kobieta potrafie przebiec maraton, ale orgazmu
          nie mam i juz, nic na to nie poradze
          szczerze mowiac zwisa mi to
      • mahadeva Re: Impotentka 11.07.09, 18:09
        moj facet tez mi wyrzucal brak orgazmu i bylo mi bardzo przykro, a to niby
        rozsadny czlowiek, czyli problem istnieje
        bylam tym zaskoczona, ale teraz juz znamy sie lepiej i sobie na takie bzdury nie
        pozwalam

        kachna79 napisała:

        > nie będzie seksu no naprawdę
        > > jestem na niego wściekła choć zdaje sobię sprawę ze swojej winy
        >
        > A jesteś winna, bo co? Czy Twoja wina polega na braku orgazmu?
        > Trolujesz...
        > A jeśli nie jesteś trolem, to w takim razie mam naoczny (a raczej na
        > piśmie) dowód, że brak wiedzy prowadzi do nieszczęścia.

    • kinkygirl Re: Impotentka 21.05.09, 20:05
      a co maz robi ze swoja energia seksualna przez te 6 miesiecy?
      • possessive Re: Impotentka 22.05.09, 09:20
        Widzisz w tym momencie go nie pilnuję, więc stopień wiedzy o tym
        opiera się na przypuszczeniach. Jestem przekonana że mnie nie
        zdradza bo kiedy? W pracy w biurze? Mamy małe dziecko więc po pracy
        też w domu przebywa ZAWSZE(to domator). Podejrzewam, że przez ten
        czas kiedy nie jesteśmy razem radzi sobie podobnie do mnie czyli
        samodzielnie. Śpimy oddzielnie bo dziecko śpi ze mną w sypialni a on
        w salonie na kanapie. Próbowałam to zmienić - ale on wiele wskazuje
        na to że jemu ta sytuacja odpowiada. Córka ma swój pokoik i bez
        problemu śpi sama ale w nocy przechodzi do sypialni. W związku z tym
        on zaczął lokować się na kanapie bo twierdzi że się nie wysypia.
        Uważam to za wykręt ale co zrobić? Mówię jak pytałam o przyczynę
        podał właśnie taką jak napisałam w poście. Raczej się mną nie
        brzydzi i nie jest impotentem (wnioskując po przeszłych
        doświadczeniach seksualnych).
    • realistka2008 Re: Impotentka 22.05.09, 08:29
      Idąc tokiem rozumowania Twojego męża to Ty teraz powinnaś go nazwać impotentem, bo nie potrafi Cię zadowolić.

      Chociaż tak naprawdę jego "impotencja" jako kochanka i partnera bardziej przejawia się w tym, że całą winę zwalił na Ciebie.
      Bardzo to wygodne dla niego!
      • bi_chetny Re: Impotentka 22.05.09, 10:27
        śpij dalej z dzieckiem, to na pewno będzie dużo seksu. To naprawdę zniechęca,
        pomijam już fakt niewyspania - sam przeniósłbym się na kanapę
        • possessive Re: Impotentka 22.05.09, 11:50
          Trafne spostrzeżenie - to zniechęca. Ale ja nie zasypiam i nie śpię
          całą noc z dzieckiem. Ono zasypia o 20.00 w swoim pokoju i nad ranem
          przechodzi do sypialni. Ja zasypiam sama w sypialni, a mąż sam na
          kanapie, bo jak dziecko przyjdzie to go obudzi. No cóż mnie budzi i
          muszę z tym żyć.
          Coś jest na rzeczy z dzieckiem bo po urodzeniu dziecka seksu było mn
          iej i mniej. Oczywiście cudownie (dla mnie) było przed dzieckiem. I
          seks codziennie był przed dzieckiem (choć ponoć taka jestem kiepska)
          i wyjazdy szalone dość były z przyjaciółmi, alkoholem i solo były. I
          seks w miejscach niedozwolonych był przed dzieckiem.
          A teraz to nie ja się stałam kwoką trzęsącą nad dzieckiem.
          Pomysł z kanapą nie był mój. Zresztą jak dziecko nocuje u rodziców
          też jest kanapa (bo jest zmęczony). No unika wyraźnie unika. A ja
          się nie zmieniłam zewnętrznie. Pływam, jestem szczupła, nie mam
          cellulitu i nic mi się nie stało po ciąży. Może nie wykazuję
          inicjatywy i nie rozmawiałam o tym bo wolałam nie widzieć problemu
          ale jakieś tam okazje są.
          • bi_chetny Re: Impotentka 22.05.09, 16:21
            ok, to wygląda inaczej. unika jak nic.
            • arronia Re: Impotentka 22.05.09, 16:41
              Ano. Czyli jego opowieści dziwnej treści to ja bym puściła mimo uszu.

              I chyba szukać przyczyn unikania? Hydraulika nie działa? A może był przy
              porodzie? Czy zaszło "zwyczajne", oswojenie, opatrzenie, zrobienie z kobiety
              Matki? Czy jeszcze co innego? Forumowicze banda niegłupia, może pomogą znaleźć trop.
    • new.one Re: Impotentka 22.05.09, 11:39
      Jak zwykle kobiety wsparły się w swoich przekonaniach (solidarność
      jajników) tyle, że faceci myślą właśnie tak jak Twój mąż. Każdy z
      nas sam odpowiada za swój orgazm i to jaki on będzie nie zależy
      tylko i wyłącznie od partnera. Jakoś my faceci zawsze mamy orgazm a
      tylko z wami jest problem ;). Nasza satysfakcja nie jest całkowice
      uzależniona od tej drugiej strony, ale jest wynikiem naszych
      samodzielnych działań by to zadowolenie uzyskać! Jeśli wiec piszesz,
      że nie osiągałaś orgazmu podczas stosunku to Twój mąż czuł się z tym
      źle i widział jak jego wysiłki by Cię doporowadzić do szczytowania
      poprostu traciły sens! Ja nie twierdzę, że powinnaś była udawać, ale
      porozmawiać z nim bo on również, czuł się z tym fatalnie nie mogąc
      wciąż zaspokoić swojej żony! Jak dla mnie Twój brak otwartości i
      rozmowy spowodował jego niechęć. Skoro jest jak mówisz, czyli że
      sama potrafisz osiągnąć orgazm to dlaczego nie inicjujesz zabawy,
      która jednocześnie pogodzi stosunek a Tobie dostarczy satysfakcji?
      Czy nie można samemu dostarczać (zwiększać) sobie doznań np rączką a
      w tym czasie Twój mąż będzie miał powiedzmy "normalny" stosunek? Czy
      w ten prosty sposób oboje nie będziecie usatysfakcjonowani?
      • kachna79 Re: Impotentka 22.05.09, 12:10
        > Jak zwykle kobiety wsparły się w swoich przekonaniach (solidarność
        > jajników) tyle, że faceci myślą właśnie tak jak Twój mąż.

        Tu nie trzeba myśleć "jak mąż" czy jak żona - tu trzeba przyjąć do
        wiadomości fakt, że u kobiety odbycie stosunku nie jest jednoznaczne
        z orgazmem i stąd pojęcie kobiecej impotencji jest nietrafione. Co
        więcej, nie każdej kobiecie ten orgazm jest do szczęścia konieczny
        (konkretne wypowiedzi znajdziesz w wątku o orgazmie psychicznym).

        > Czy nie można samemu dostarczać (zwiększać) sobie doznań np rączką
        a
        > w tym czasie Twój mąż będzie miał powiedzmy "normalny" stosunek?

        Ale może ona nie ma takiej potrzeby. Osobiście nie lubię pomagać
        sobie rączką (i nie spodobało mi się jak robił to mąż) podczas
        stosunku, nawet jeśli tym razem nie przeżyję czysto fizycznego
        orgazmu.
        Z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że powinnyśmy przeżywać orgazm żeby
        panom było miło. Hmmm...
        • igge Re: Impotentka 22.05.09, 12:49
          kachna79
          > więcej, nie każdej kobiecie ten orgazm jest do szczęścia

          jej może nie (chociaż napisała na forum), ale tutaj żal faceta, bo
          on rzeczywiście przeżywa chyba boleśnie ten brak orgazmów u żony

          > Z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że powinnyśmy przeżywać orgazm żeby
          > panom było miło. Hmmm...

          Bzdura, po prostu, on, żeby był szczęśliwy potrzebuje jej
          rozkoszy....a ona przecież wcześniej przeżywała orgazm i może/chce
          nadal?
          biegiem rozmawiać, coś robic, próbować i do seksuologa, niczyjej
          winy nie widzę, bez sensu tylko to przenoszenie się na kanapę, czy
          wy nie macie jakichś innych, dodatkowych problemów w związku? Można
          mieć dwoje dzieci namolnie i konsekwentnie przybiegających co noc do
          łóżka rodziców, przeszkadza i męczy to jak diabli, ale nigdy,
          przenigdy nie zasypia się oddzielnie! Dziecko odnosi się tyle razy
          ile trzeba (małż mój latami tak robił, a one jak bumerangi wracają),
          w ostateczności seks uprawia się przy dziecku (spiącym!), tylko, że
          cóż, trochę mniejszy spontan i zawsze może się znienacka w
          nieodpowiednim momencie obudzić, ale nie demonizowałabym problemu.
          Problem duży to jest jeśli śpicie oddzielnie.
        • dasiem to po co się w ogóle bzykasz? dla świętego spokoju 05.07.09, 00:46
          dla świętego spokoju? czy może po to, by zapewnić sobie dobre samopoczucie doświadczajac poządania? ech obłudne kobity
          • mahadeva Re: to po co się w ogóle bzykasz? dla świętego sp 11.07.09, 21:19
            my mamy frajde, nawet gdy nie mamy orgazmu
            przez ta roznice miedzy facetem i kobieta pewnie pojawiaja sie takie nieporozumienia
            uwielbiam sie pieprzyc, ale orgazmu nie mam bo to nie takie proste - spytaj lekarza

            dasiem napisał:

            > dla świętego spokoju? czy może po to, by zapewnić sobie dobre samopoczucie dośw
            > iadczajac poządania? ech obłudne kobity
      • anyx27 Re: Impotentka 22.05.09, 12:33
        new.one napisał:

        > Jak zwykle kobiety wsparły się w swoich przekonaniach (solidarność
        > jajników) tyle, że faceci myślą właśnie tak jak Twój mąż. Każdy z
        > nas sam odpowiada za swój orgazm i to jaki on będzie nie zależy
        > tylko i wyłącznie od partnera.

        A widzisz, mój mąż na szczescie myśli inaczej :) i jeśli kobieta ma
        orgazm, jak sama sie zaspokaja, a nie ma w czasie sexu z partnerem,
        to w dużej mierze zależy to własnie od partnera. owszem, nie tylko,
        bo pewnie kobieta w tym przypadku bardzo chce ten orgazm osiągnąć,
        a to przynosi odwrotny skutek. nie mniej jednak nie gadaj, że każdy
        sam odpowiada za swój orgazm, bo to bzdura.
    • adaria38 Re: Impotentka 22.05.09, 11:58
      Naprawdę niektórzy faceci mają tak popieprzone w głowach, że zaczynają odmawiac
      seksu bo kobieta nie wrzeszczy w spazmach podczas seksu "yes!yes!yes!"?:)))))
      Ja też w ostatnim związku miałam rzadko orgazmy. Sypialiśmy ze sobą co drugi
      dzień a w weekendy dwa razy dziennie. Orgazmy w ciągu 2 lat miałam może dwa :D
      (w dużym stopniu związane z wiekiem i szybszym dochodzeniem partnera) a i tak
      uwazam, że w łóżku mi było super bo cała reszta była ekscytująca i przyjemna.
      Więc jakby mi zarzucił, że z powodu zaobserwowania u mnie braku orgazmów nie
      będzie ze mną sypiał to oplułabym go głośnym śmiechem. :))))

      • igge Re: Impotentka 22.05.09, 13:27
        adaria38 napisała:

        > Naprawdę niektórzy faceci mają tak popieprzone w głowach, że
        zaczynają odmawiac
        > seksu bo kobieta nie wrzeszczy w spazmach podczas seksu "yes!yes!
        yes!"?:)))))
        > Ja też w ostatnim związku miałam rzadko orgazmy.

        Szok. Wiesz ja chyba rzeczywiście niewiele wiem o seksie i za mało
        mam doświadczeń, bo jestem w monogamicznym wieloletnim związku, ale
        dla mnie strasznie dziwne wydaje się, że można nie chcieć mieć
        orgazmu tzn nie robić w tym kierunku nic, nie walczyć o siebie
        nawzajem, odmawiać sobie (nawet już nie partnerowi) takiej
        niesamowitej ekstremalnej życiowej energii i jazdy na maksa. W
        dodatku jeśli w czasie masturbacji jakiś tam orgazm jest.
        Zakładam, że taki brak orgazmu nie wynika z tego, że to nie ten
        jeszcze/już facet, którego pożądasz najbardziej na świecie.
        Naprawdę niektóre kobiety mają tak popieprzone w głowach, że nie
        rozumieją, że dla kochającego partnera może to być nie do
        uniesienia, że ukochana żona miała te nieszczęsne orgazmy wcześniej
        z nim, a teraz nie ma, mimo jego starań :))))))))) ????
        Dla mnie byłby to dramat, że mąż nie ma orgazmu, czułabym się
        nieatrakcyjna, niechciana, odrzucona, niekochana, nieszczęśliwa,
        kiepska w łóżku, mogę wymieniać bez końca. Nasza relacja, małżeństwo
        zaczęłoby mieć chyba problemy. Mogłabym powiedzieć w gniewie,
        rozpaczy, bezradności głupie, bezsensowne rzeczy, tutaj facet
        wymyślił jakąś impotencję żony :)))
        Dla mojego małża moje orgazmy to podstawa i największa frajda i
        metafizyka, choć niekoniecznie zawsze słyszy akurat "Yes yes
        yes!!!!" :))))
        Byłby, nie wiem, nieszczęsliwy, gdyby coś się w tej kwestii zmieniło.
        Generalnie rozumiem człowieka, on jest w trudniejszej
        psychologicznie sytuacji, ale jak widać z Twojego posta, ludzie są
        różni, baaaardzo różni, to co dla mnie wydaje się oczywistością, dla
        Ciebie wygląda inaczej. Podoba mi się określenie "oplułabym
        śmiechem" i rozumiem cię, wręcz dzięki Tobie, jestem o krok do
        przodu w chęci i umiejętności patrzenia na świat oczami drugiego
        człowieka, ale sytuacja opisana przez autorkę wątku może być
        naprawdę hardkorowa dla jej małża. Fajnie, że ona zamierza coś
        zrobić, żeby było lepiej.


        • adaria38 Re: Impotentka 22.05.09, 13:59
          To wyobraź sobie faceta , który za każdym razem "po" przepytuje szczegółowo
          kobietę "miałaś dziś orgazm czy nie?" i strojenie fochów "Ty nie miałaś
          orgazmu!nie widziałem! popraw się! pewnie mnie nie kochasz!" :)))))))) obrzydził
          by mi chyba całkiem seks ze sobą.

          Moje rzadkie techniczne orgazmy nie przeszkadzały nam obojgu cieszyć się z
          seksu, mieć z niego przyjemności i bawić się urozmaiceniami. Nie musiałam
          udawać hałasliwie spazmów, ze strachu by partner przypadkiem nie wpadł w
          kompleksy:))). On dbał o moje zadowolenie a ja o jego i "męskie" orgazmy
          dostawał w ofercie bez problemu :)))
          Może pytanie co to jest orgazm? Wtedy jak krzyczysz głośno i udajesz że
          mdlejesz, czy wtedy gdy jest Ci z kimś przyjemnie :))))))



          • igge Re: Impotentka 22.05.09, 22:25
            adaria38 napisała:

            > To wyobraź sobie faceta , który za każdym razem "po" przepytuje
            szczegółowo
            > kobietę "miałaś dziś orgazm czy nie?" i strojenie fochów "Ty nie
            miałaś
            > orgazmu!nie widziałem! popraw się! pewnie mnie nie
            kochasz!" :)))))))) obrzydzi
            > ł
            > by mi chyba całkiem seks ze sobą.
            >
            > Moje rzadkie techniczne orgazmy nie przeszkadzały nam obojgu
            cieszyć się z
            > seksu, mieć z niego przyjemności i bawić się urozmaiceniami. Nie
            musiałam
            > udawać hałasliwie spazmów, ze strachu by partner przypadkiem nie
            wpadł w
            > kompleksy:))). On dbał o moje zadowolenie a ja o jego i "męskie"
            orgazmy
            > dostawał w ofercie bez problemu :)))
            > Może pytanie co to jest orgazm? Wtedy jak krzyczysz głośno i
            udajesz że
            > mdlejesz, czy wtedy gdy jest Ci z kimś przyjemnie :))))))
            >
            > hmmm...strasznie osobiste pytanie bo pewnie orgazm dla każdego
            znaczy co innego, nie wiem co to jest obiektywnie, znam tylko swoje
            i partnera, nic na pewno nie muszę udawać, "przyjemnie" to...nie
            jest słowo, którego użyłabym dla okreslenia orgazmu
            ale jeśli jest przyjemnie i kochasz partnera/rkę to chyba o.k.?
            ja to jestem dziwna i nietypowa w różnych sprawach, to pewnie w
            seksie też i moje opinie są niemiarodajne i wymagania zawyżone
            Strojenie fochów nie wchodzi w grę, ale przyznam, że zdarza mi się
            zapytać po :(( bo czasami rzeczywiście nie muszę pytać, a czasami na
            100% nie jestem pewna. Mam nadzieję, że jak pytam to dostaję szczerą
            odpowiedź :))) Kurczę postanawiam nigdy więcej się nie pytać, to
            głupie wiem, kusi jednak jak nie jestem na 100% pewna, żeby się
            krótko upewnić
    • avide Re: Impotentka 22.05.09, 12:48
      Temat bynajmniej banalny nie jest bo, jak nic się nie zmieni wkrótce może ci się rozlecieć małżeństwo. Wyśmiewanie powodów dla których tak się dzieje nie ma większego sensu. Liczy się efekt. A jest on taki że systematycznie oddalacie się od siebie.

      Najpierw co do kwestii kobiecych orgazmów. Tak, dla faceta jest to ważne, czy kobiecie się to podoba czy nie. Każdy mężczyzna który kocha chce być dobrym kochankiem dla swojej żony. Jedną z miar stosowanych przez nasze ograniczone męskie umysły jest orgazm. Nie ma go = coś jest nie tak = nie sprawdzam się na tym polu.
      Możecie się z tego nabijać, ironizować, a i tak nie zmieni to faktu że w końcu taki jeden z drugim jest szansa, iż poleci na taką co krzyknie te "yes, yes, yes". ;-))) Może to i głupie ale tak jest i tego nie zmienicie. Macie do wyboru buntować się przeciwko temu albo użyć głowy i coś z tym fantem zrobić. Nie twierdze byś zaczęła zaraz udawać i krzyczeć wniebogłosy. Jak odkryje fałsz to już nigdy Ci nie zaufa czy było Ci dobrze czy nie. Nie mniej... jakby spojrzeć na to obiektywnie, dla własnego dobra chociaż co jakiś czas na Twoim miejscu odstawił bym dla męża spektakl pod tytułem:
      "Teatrzyk Zielona Gęś przedstawia : Szczytująca małżonka"
      Nic Cie to w zasadzie nie kosztuje a chłop satysfakcję będzie miał ogromną

      Co jakiś czas nie równa się zawsze. Tak on dostanie impuls do starania się, a ty będziesz miała czas by rozbudzić się i te cholerne orgazmy chociaż co jakiś czas postarać się osiągnąć.

      BTW, a skoro już wiesz jak osiągnąć ten orgazm samej czemu nie użyjesz męża jako wibratora sama doprowadzając się tak by chłop miał te przyjemność popatrzeć na szczytująca kobietę. Widok z kategorii niezapomnianych.
      Przemyśl co Ci się bardziej opłaca.

      Jeszcze słów kilka a propos ważności orgazmu kobiety dla mężczyzny.
      Sytuacja jaką opisałaś wyraźnie dowodzi, że prawie nigdy mąż nie miał szansy zobaczyć Cię szczytującej.
      Mam pytanie, powiedz mi, czy lubisz jak Twojemu facetowi jest dobrze ? Czy sprawa Ci frajdę jak pieścisz go, patrzysz na niego a on wije się jak małe dziecko w trakcie przezywania orgazmu ?Lubisz ten widok? Lubisz to uczucie że zrobiłaś mu dobrze ? Lubisz słyszeć od niego że było boska ? Czy uwielbiasz ten moment gdy jest tak napalony że mało nie eksploduje, napalony bo TY go tak kręcisz. Widzisz to jego napalenie i Ciebie to również kręci ?
      Zatem wyobraź sobie, że faceci też to lubią.

      Poza tym wyobraź sobie jeszcze jedną sytuację. Zamknij oczy i pomyśl o tym jak się kochacie. W ulubionej pozycji, w różnych miejscach, kochacie się i kochacie i .... ON NIGDY NIE KOŃCZY.
      CO wtedy byś czuła ???????????? Czy nie zadałabyś sobie pytania o to czy go aby wystarczająco podniecasz? Czy nie snuły by Ci się w głowie wątpliwości czy jesteś dostatecznie atrakcyjna, dobra w łóżku jako kochanka. Czy nie obawiałabyś się, że będzie szukał pełnej satysfakcji u innej ? Postaw się na miejscu faceta jeśli masz dostatecznie dużo empatii w sobie i wyobraź co się czuje gdy chcesz dać komuś coś co jest wg Ciebie piękne i wspaniałe (orgazm) i nie jesteś w stanie.
      Tyle a propos dlaczego orgazm jednak JEST istotny.
      Acha, poza tym pamiętaj o tym, że orgazm partnera potrafi dostarczyć drugiej osobie również dużo niesamowitych doznań. Pisała o tym Zakletawmarmur o tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=95507955&a=95507955

      A wracając jeszcze do Twojego problemu.
      Z tego co piszesz nie wydaje mi się by Twój orgazm był głównym powodem.
      Wg mnie pojawił się w Twoim związku pełny zestaw czynników:
      - dziecko w łóżku zamiast męża (nie ważne że to on zaproponował, powinnaś była zaprotestować. Im dłużnej będzie to trwało tym gorzej będzie. )
      - stopniowe zmniejszanie ochoty na seks po dziecku MOŻE (ale nie musi) być zaś spowodowane
      A) Obecnością przy porodzie. Czy był przy porodzie ? Jeśli tak, to możliwe że dopadł go syndrom opisany nie raz tutaj na forum ojca parzącego na połóg. Facet blokuje się psychicznie i ochota na seks z ŻONĄ spada niemal do zera

      B) Syndrom MIL - Madonny i Ladacznicy. Dopóki nie byłaś matką jego dziecka miał na Ciebie ochotę. Obecnie w głowie jego urodziła się myśl że z matką która karmi i opiekuje się JEGO dzieckiem takich rzeczy się już nie robi. Smutne ale prawdziwe.

      Ten nieszczęsny orgazm też może nie być bez przyczyny. Choć mocno zastanawiające jest że do momentu porodu w niczym to nie przeszkadzało i załamanie nastąpiło dopiero PO.

      No i oczywiście opcje klasyczne czyli Kochanka na boku, lub ostra masturbacja + porno. To że jest domatorem wcale o niczym nie świadczy. Choć osobiście skłoniłbym się ku rozwiązaniu własna graba + porno.
      Sprawdziłbym czy na kompie nie ma jakiegoś wyuzdanego porno, oraz jakie strony odwiedza. Wiem, że to zakrawa na szpiegostwo ale wiesz, Twój wybór czy chcesz znać prawdę. Ostrzegam, czasami lepiej nie wiedzieć. ;-)

      No i pewnie jeszcze z 10 innych powodów by się znalazło. Forumowicze pewnie coś dopiszą jak podasz więcej szczegółów.
      • aandzia43 Re: Impotentka 22.05.09, 13:07
        Nie mniej... jakby spojrzeć na t
        > o obiektywnie, dla własnego dobra chociaż co jakiś czas na Twoim miejscu odstaw
        > ił bym dla męża spektakl pod tytułem:
        > "Teatrzyk Zielona Gęś przedstawia : Szczytująca małżonka"
        > Nic Cie to w zasadzie nie kosztuje a chłop satysfakcję będzie miał ogromną
        >
        > Co jakiś czas nie równa się zawsze. Tak on dostanie impuls do starania się, a t
        > y będziesz miała czas by rozbudzić się i te cholerne orgazmy chociaż co jakiś c
        > zas postarać się osiągnąć.

        Sorry Avide, ale to nie jest szczególnie mądra rada. Jak ona ma się rozubudzić
        przy udziale męża, by przeżyć z nim orgazm, jeśli on będzie nabijany w butelkę i
        utweirdzany w tym, że to co robi, jest ok i doprowadza ją do orgazmu. Przecież
        to, co on robi nie jest dla niej orgazmotwórcze, czyli w tym kontekście nie
        jestdo końca ok, i nad tym trzeba pracować, a nie robić sobie jaja z chłopa i
        odstawiać przed nim teatr. Śliskie i do niczego dobrego nie prowadzące.

        Poza tym odczepcie się od tego nieszczęsnego spania razem. Wyraźnie napisała, ze
        mąż wyniósł się z łóżka, bo mu przeszkadzało dziecko przychodzące do łóżka NAD
        RANEM. Dopiero nad ranem! Ludzie! W życiu nie słyszałam większej ściemy. Ileż
        rzeczy można zrobić zanim młode przypełznie do wyra o 5 rano? Złej baletnicy
        przeszkadza rąbek u spódnicy.
        Dzieci łażą w nocy i wyczyniają gorsze harce, a ich rodzice dalej mają całkiem
        udane (jak na te warunki) pożycie seksualne. Znam kilka takich par. I znów się
        powołam na swój przykład: młode spało ze mną parę lat, stary w drugim pokoju, a
        seks był. I to nawet całkiem fajny. Bo miło jest odbyć taką wycieczkę do
        sąsiedniego pokoju do małża i wskoczyć mu pod kołderkę i zmolestować, czy do
        małżowiny, by wywlec ją z łóżka śpiącemu dziecięciu sprzed nosa i zawlec do
        swojej gawry, i tam wychędożyć. Ech, dawnych wspomnień czar...;-D
        • adaria38 Re: Impotentka 22.05.09, 13:23
          Też uważam, że udawanie jest głupie. Zresztą w tym momencie mąż i tak jej nie
          uwierzy -autorka napisała już powyżej że orgazmy miewała wcześniej lecz mąz jej
          zarzucił że nieprawda bo na pewno udawała. Problem jest gdzie indziej.
        • igge Re: Impotentka 22.05.09, 13:44
          a ja myślę, że avide mądrze radzi, bo odrobina wzmocnienia męskiego
          poczucia sukcesu i podkręcenie podniecenia zrobi im obojgu dobrze z
          wielu ważnych względów. Tylko nie mechanicznie, z uczuciem :), nie
          za często Broń Boże, z przyjemnością, i generalnie nie licząc w
          najmniejszym stopniu na to, że wystarczy poudawać parę razy i
          wszystko będzie cacy.
          Jestem raczej wrogiem udawania czegokolwiek, ale tutaj
          odrobina "yes" nie zaszkodzi od czasu do czasu w szczytnym celu :)),
          a nawet może się żonce spodobać:))
          • urquhart Re: Impotentka 22.05.09, 13:57
            igge napisał:
            > a ja myślę, że avide mądrze radzi, bo odrobina wzmocnienia męskiego
            > poczucia sukcesu i podkręcenie podniecenia zrobi im obojgu dobrze z
            > wielu ważnych względów.
            > odrobina "yes" nie zaszkodzi od czasu do czasu w szczytnym celu :)),
            > a nawet może się żonce spodobać:))

            Jasne że mądrze. Taki afrodyzjak daje kopa żeby się postarać! Podręcznikowa porada kija i marchewki w takiej delikatnej sytuacji. Po pokazaniu co "może" osiągnąć, można potem naprowadzać w jaki sposób ma to osiągnąć.
            Tym bardziej że większość facetów jest przewrażliwiona na punkcie krytyki swoich seksualnych umiejętności i możliwości, porównywania się i poddani normalnej krytyce błyskawicznie się blokują...
            • aandzia43 Re: Impotentka 22.05.09, 14:16
              Po pokazaniu co "może" osiąg
              > nąć, można potem naprowadzać w jaki sposób ma to osiągnąć.

              Juz to widzę! Najpierw żona na wstępie odstawia teatrzyk z pozycji, dajmy na to,
              bocznej, a potem miesiacami naprowadza męża (zakładając, że jemu sie chce być
              naprowadzanym) na swój orgazm w pozycji od tyłu, od przodu, na stojąco itd.
              Intryga szyta tak grubymi nićmi, że nie istnieje wystarczająco gruby materiał.
              Chyba że faceci są głupsi, niż mi się wydaje. Bo ja jakoś tak mimo wyszstko
              zakładam, że to rozumny odłam ludzkości. Ale może się mylę. Skoro sami mężczyźni
              dają takie rady.

              > Tym bardziej że większość facetów jest przewrażliwiona na punkcie krytyki swoic
              > h seksualnych umiejętności i możliwości, porównywania się i poddani normalnej k
              > rytyce błyskawicznie się blokują...

              A kobiety są przewrażliwione na punkcie swojego wyglądu. I jakoś nikt nie radzi
              facetom, żeby nachalnie, na siłę i bez pomyślunku wmawiali grubej babie, że jest
              szczuplutka, dziobatej, że ma alabastrową cerę, a krzywonogiej, że zostanie
              modelką wybiegową. Wystarczy dyskretne pomijanie milczeniem wad, podkreślanie
              zalet i otaczanie akceptację i uwielbieniem. Dobrymi chęciami piekło jest
              wybrukowane.
              • urquhart Re: Impotentka 22.05.09, 14:29
                aandzia43 napisała:
                > Chyba że faceci są głupsi, niż mi się wydaje. Bo ja jakoś tak mimo wyszstko
                > zakładam, że to rozumny odłam ludzkości. Ale może się mylę. Skoro sami mężczyźn
                > i
                > dają takie rady.

                :)
                Nieźle mnie wkręcasz, jak byś dobrze sama nie wiedziała że w jeżeli seks zagra
                pierwsze skrzypce logika idzie u mężczyzn zupełnie w odstawkę.
                Inaczej ludzkość już by wyginęła :)
                • gardenersdog Re: Impotentka 22.05.09, 14:33
                  U tego Pana najwyraźniej logika poszła w odstawkę, bo karze żonę (w jej
                  odczuciu) brakiem seksu w odwecie za brak jej orgazmu, tak jakby chodziło o
                  niewynoszenie śmieci. To chore i ten Pan powinien się leczyć z własnych
                  frustracji albo wrócić do piaskownicy.
              • igge Re: aandzia :) 22.05.09, 15:02
                ja tam zawsze i we wszystko, co powie na mój temat, święcie mojemu
                mężowi wierzę.Nie wnikam czy prawdę mówi, zawsze przecież mówi
                prawdę :)) Wierzę i już. Jakby powiedział, że mam trzecią pierś z
                tyłu na plecach i że ją kocha pieścić - też absolutnie bym
                uwierzyła, naprawdę, bez żartów, może lekko zdziwiłabym się, że tyle
                lat sama nie dostrzegłam, ale uwierzyłabym na pewno. Tym bardziej
                jeśli chodzi o seks.
                • aandzia43 Re: aandzia :) 22.05.09, 15:11
                  A ja w przeciwieństwie do ciebie mam dobry wzrok;-)
            • gardenersdog Pokój z widokiem na "może" 22.05.09, 14:58
              >> Po pokazaniu co "może" osiągnąć, można potem naprowadzać w jaki sposób ma to
              osiągnąć.

              ???:)))

              To już wiem, na czym polegał komunizm:)
              • aandzia43 Re: Pokój z widokiem na "może" 22.05.09, 15:09
                gardenersdog napisała:

                > >> Po pokazaniu co "może" osiągnąć, można potem naprowadzać w jaki spos
                > ób ma to
                > osiągnąć.
                >
                > ???:)))
                >
                > To już wiem, na czym polegał komunizm:)


                buhahaaaaa;-D
                udawanie orgazmu, czyli komunizm, czyli lot ku fatamorganie
            • misssaigon edukacja a sciema 23.05.09, 20:54
              a ja uwazam, ze w celach edukacyjnych autorka watlu powinna sobie znalezc
              jurnego kochanka i przezyc z nim orgazm stulecia, rejestrjac to na sprzecie
              audiowizualnym a nasteponie zaprezentowac mezowi...efekt murowany;P

              a moim skromnym zdaniem, maz od pewnego czasu bzyka jakas panienke (moze
              kolezanke z pracy w czasie przerwy lunchowej), ktora daje spektakularny popis
              swoich mozliwosci wokalnych w trakcie tete a tete itp - stad taka jego postawa
              • possessive Re: edukacja a sciema 23.05.09, 21:35
                To boli. Nie wszędzie praca zawodowa wygląda jak w serialu Dynastia
                i może miałam Piękny Sen o kobietach ale dająca się bzykać w porze
                lunchu wymagałaby od kochanka odrobinę zaangażowania. Jeśli
                któryśtam jurny kochanek ma mi pomóc wytrwać z mężem do końca życia
                to po co mi ta hipokryzja?
                • misssaigon Re: edukacja a sciema 23.05.09, 22:44
                  oczywiscie boli tylko ciebie, bo nikt tu wczesniej nie mial takich problemow
                  • possessive Re: edukacja a sciema 23.05.09, 22:55
                    Wypowiadasz się w imię zbiorowości o bardzo różnorodnych problemach
                    i opiniach. Zakładając, że możesz tu pisać co chcesz i wyśmiewać co
                    Ci odpowiada - mówię tylko, że mnie to akurat nie rozbawiło.
          • kachna79 Re: Impotentka 22.05.09, 14:04
            > Jestem raczej wrogiem udawania czegokolwiek, ale tutaj
            > odrobina "yes" nie zaszkodzi od czasu do czasu w szczytnym
            celu :)),
            > a nawet może się żonce spodobać:))

            Zgodnie ze stereotypem żony potrafią udawać, ale czy im się to
            podoba? Wątpię... Pomysł żeby udawać jest idiotyczny, a do tego to
            kolejny wyraz braku szczerości w związku.
            Swoją drogą już łatwiej mi zrozumieć postawę faceta "miej orgazm dla
            mojej przyjemności" niż "udawaj, że masz orgazm dla mojej
            przyjemności". Z dwojga złego już wolę ambiciarzy co za wszelką cenę
            chcą doprowadzić kobietę do orgazmu niż zwolenników wyczynów
            aktorskich.
            • igge Re: Impotentka 22.05.09, 22:45
              kachna79 napisała:

              > > Jestem raczej wrogiem udawania czegokolwiek, ale tutaj
              > > odrobina "yes" nie zaszkodzi od czasu do czasu w szczytnym
              > celu :)),
              > > a nawet może się żonce spodobać:))
              >
              > Zgodnie ze stereotypem żony potrafią udawać, ale czy im się to
              > podoba? Wątpię... Pomysł żeby udawać jest idiotyczny, a do tego to
              > kolejny wyraz braku szczerości w związku.

              ja to nawet bywam durnie (ktoś tutaj to pięknie tak nazwał) szczera
              ale jednak szczera, tyle że czasami jak widzę rosnące podniecenie
              partnera nawet po leciutko przedwczesnym (ok, niech ci będzie,
              udawanym:) troszkę, podkoloryzowanym) moim niemal orgazmie to sama
              się tak nakręcam, że obojgu nam robi to świetnie, bo dzięki temu on
              przestaje myśleć tylko o mnie i nie czeka na mnie tylko razem mamy
              orgazm, nawet półsekundy wcześniej on i mi się tak super podoba. Na
              ogół, bez tego typu zabiegów, on przesadnie myśli o mnie i ja wtedy
              głupieję, tracę głowę i też chciałabym być bardziej przytomna, żeby
              kontrolować, wiedzieć jak jest do końca z nim, bo w sumie każdemu z
              nas bardziej zależy na partnerze, sami czujemy rozkosz tak i tak
              zawsze.
              > Swoją drogą już łatwiej mi zrozumieć postawę faceta "miej orgazm
              dla
              > mojej przyjemności"

              co takiego ???????? nie wiem, może rzeczywiście interes w tym jest
              taki jak piszesz ale w życiu bym tego tak nie ujęła

              niż "udawaj, że masz orgazm dla mojej
              > przyjemności". Z dwojga złego już wolę ambiciarzy co za wszelką
              cenę
              > chcą doprowadzić kobietę do orgazmu

              ambiciarzy ?? dzissus, co tu ma ambicja do rzeczy????
              niż zwolenników wyczynów
              > aktorskich.

              zgadzam się aktorstwo stinks, jest paskudne ale czasami w trosce o
              dobro partnera, baaaardzo rzadko, można jednak odrobinę zastosować,
              wiedząc, że reakcja na to aktorstwo to totalny zawrót głowy i odlot
              na maksa, nie umiem opisać to lepiej, może kiedyś
              • aandzia43 Re: Impotentka 23.05.09, 12:32
                tyle że czasami jak widzę rosnące podniecenie
                > partnera nawet po leciutko przedwczesnym (ok, niech ci będzie,
                > udawanym:) troszkę, podkoloryzowanym) moim niemal orgazmie to sama
                > się tak nakręcam, że obojgu nam robi to świetnie, bo dzięki temu
                on
                > przestaje myśleć tylko o mnie i nie czeka na mnie tylko razem mamy
                > orgazm, nawet półsekundy wcześniej on i mi się tak super podoba.

                Odrobina podkoloryzowania czasami (czasami!) - czemu nie.
                Widowisko "swiatło i dxwiek", kiedy i swiatło i dźwiek sa, ale
                rezyseria polega na lekkim podkreceniu mocy, to nie to samo, co
                odgrywanie uczuc nie istniejacych. Ja tez czasem podrecam gałkę
                ekspresji;-)Bardzo rzadko. Wtedy, kiedy czuje, ze jest chwila
                własnie na to. Kiedy czuje, ze dobrze nam to zrobi.
                Tak, jak napisłas to tu:

                > zgadzam się aktorstwo stinks, jest paskudne ale czasami w trosce o
                > dobro partnera, baaaardzo rzadko, można jednak odrobinę
                zastosować,
                > wiedząc, że reakcja na to aktorstwo to totalny zawrót głowy i
                odlot
                > na maksa, nie umiem opisać to lepiej, może kiedyś

                • songo3000 Miłe kontra zajebiaszcze ;) 24.05.09, 21:01
                  Nie wgłębiając się w szczegóły, jeśli mam do wyboru partnerkę z megaorgazmami (dajmy na to kochanka) a z opcję "misiu było całkiem miło" (żona, co by było szablonowo :) to ta druga na polu erotyki zostaje spuszczona do śmieci.

                  I czego tu nie rozumieć?
                  • igge Re: Miłe kontra zajebiaszcze ;) 24.05.09, 23:29
                    ło matko, ależ ty bezkompromisowy songo jesteś :) mam nadzieję, że
                    nikt, komu było z Tobą "miło" nie czyta tego foruma
                    Nie wiem, może jestem megawymagająca (wg mnie - absolutnie
                    nie), albo jednak mam trochę farta w życiu, ale
                    słowa "miło", "przyjemnie"
                    w ustach partnera, to ....porażka, masakra, rozpacz. Zrobię
                    absolutnie wszystko, żeby
                    małż nigdy nie powiedział tego parszywego słowa. Jeśli chodzi o
                    seks,
                    to, brak słów, ma się na maksa cała Ziemia kręcić (no dobra,
                    niekoniecznie 365 dni w
                    roku), a z masturbacją (o niebo fajniejszą niż "miłą") to nawet nie
                    ma najmniejszego sensu porównywać. Gdyby seks był dla
                    mnie/nas "przyjemny", "relaksujący", "miły", to raczej nie
                    potrafiłabym
                    czuć się szczęśliwa. Jak jutro przypadkiem zginę w wypadku drogowym,
                    to muszę mieć pewność, że moje życie było "zajebiaszcze", a bez co
                    najmniej
                    zajebiaszczego "wow!!!!!" do kwadratu seksu czy jest to możliwe.
                    Kocham małża więc chcę,
                    żeby miał w życiu wszystko, co najlepsze (a co może być lepsze od
                    zawalistego seksu z ukochaną kobietą). Czy to ambicja? Nie sądzę.
                  • aandzia43 Re: Miłe kontra zajebiaszcze ;) 25.05.09, 10:54
                    songo3000 napisał:

                    > Nie wgłębiając się w szczegóły, jeśli mam do wyboru partnerkę z
                    megaorgazmami (
                    > dajmy na to kochanka) a z opcję "misiu było całkiem miło" (żona,
                    co by było sza
                    > blonowo :) to ta druga na polu erotyki zostaje spuszczona do
                    śmieci.
                    >
                    > I czego tu nie rozumieć?
                    >

                    A ktoś tu twoim zdaniem czegoś nie rozumie? To chyba oczywiste, że
                    bardzo fajne jest fajniejsze od trochę fajnego, nie? Ja piszę o tym,
                    że udawanie czegoś, czego nie ma jest do dupy.
                    • songo3000 Re: Miłe kontra zajebiaszcze ;) 25.05.09, 23:20
                      Etam, udawanie w lato, że się ma klimę w samochodzie poprzez szczelne zamykanie szyb i jazde w szaliku (że niby tak chłodzi) jest zajebiaszcze ;-D
      • adaria38 Re: Impotentka 22.05.09, 13:18
        Szukanie igły w stogu siana.
        Facet, który potrzebuje seksu tylko raz na pół roku musi mieć bardzo niskie
        libido (może coś z impotentem na rzeczy jeśli tak określa kobietę) albo załatwia
        te sprawy bez udziału żony i ta sytuacja z oddzielnymi łóżkami jest mu na rękę.
        My tu nie mamy żadnego oglądu ich wzajemnych relacji na co dzień. I nie
        jesteśmy w stanie stwierdzić czy sprawa "jej braku orgazmu" to sedno czy
        wierzchołek góry lodowej ich złych realacji wzajemnych mający zatuszować całą
        resztę.
        Na moim przykladzie mogę tylko stwierdzić, że brak mojego orgazmu nie
        przeszkadzał nam uprawiać dzikiego seksu gdzie się dało :)))
        A co do dzieci- znajome małżeństwo mieszkając z trojgiem maluchów w małym
        mieszkaniu też z codziennym seksem problemu wielkiego nie miało:)))
        Bo dla chcącego.... itd.

        Więc nie ma co deliberować i katować się "buuu, on znowu nie uwierzył że jednak
        miałam orgazm" - tylko szybciutko małżonka pod pachę i do seksuologa/psychologa
        zidentyfikować w czym jest problem. A jesli nie zechce iść to przeprowadzić
        prywatne śledztwo i mieć otwarte oczy oraz wymagać spania w jednym łóżku.


      • gardenersdog Re: Impotentka 22.05.09, 13:56
        Orgazm to nie jest "yes, yes, yes", to fizjologiczna reakcja organizmu i nie
        wiem, co tu można "udać".
        • urquhart Re: Impotentka 22.05.09, 14:01
          gardenersdog napisała:

          > Orgazm to nie jest "yes, yes, yes", to fizjologiczna reakcja organizmu i nie
          > wiem, co tu można "udać".

          Chyba sobie z nas żartujesz :)
          www.youtube.com/watch?v=oSvufO2953E
          www.youtube.com/watch?v=qcwQFijMdNs
          • gardenersdog Re: Impotentka 22.05.09, 14:28
            Urquhart, podesłałeś mi jakieś spazmy dla wieku 18 +, bo nie chce mi się
            specjalnie logować, aby to obejrzeć.
            • possessive Re: Impotentka 23.05.09, 20:40
              Obejrzałam udawanie orgazmu. Na takie udawanie to gdyby był ślepy,
              głuchy i niedorozwinięty to by się nie dał nabrać. W ogóle czy ktoś
              tak przeżywa orgazmy? Bo w porno to chyba im narkotyki dają - faceci
              mogą przez godzinę a kobiety wiją się, krzyczą i ściągają firankę
              razem z karniszem. To albo ja nigdy nie miałam orgazmu albo to jakiś
              spisek przemysłu rozrywkowego. A jeśli ta pierwsza opcja to
              zazdroszczę.
              • urquhart Re: Impotentka 24.05.09, 16:35
                possessive napisała:

                > Obejrzałam udawanie orgazmu. Na takie udawanie to gdyby był ślepy,
                > głuchy i niedorozwinięty to by się nie dał nabrać. W ogóle czy ktoś
                > tak przeżywa orgazmy

                possessive, nie mogę rozkręcić się w temacie nie będąc anonimowy ale
                zapewniam cię solennie że orgazmy zarówno krzykliwe, wijące się,
                spazmatyczne, epileptyczne, natchnione religijnie, mokre istnieją i
                bez udawania i dają kopa o jakim się długo pamięta :)
              • songo3000 Re: Impotentka 24.05.09, 21:03
                No to zazdrość. Milczki i introwertyki zawsze będą gorzej oceniani niż showmani. Możesz się co najwyżej na to obrazić.
                • mujer_bonita Re: Impotentka 24.05.09, 23:18
                  songo3000 napisał:
                  > No to zazdrość. Milczki i introwertyki zawsze będą gorzej oceniani niż showmani
                  > . Możesz się co najwyżej na to obrazić.

                  Taki to właśnie świat. Faceta nie interesuje orgazm kobiety tylko odstawiany przez nią show. W końcu nie o jej przyjemność chodzi tylko jego ego :)
                  • urquhart Re: Impotentka 24.05.09, 23:32
                    mujer_bonita napisała:

                    > Taki to właśnie świat. Faceta nie interesuje orgazm kobiety tylko odstawiany pr
                    > zez nią show. W końcu nie o jej przyjemność chodzi tylko jego ego :)

                    Ględzenie. Jak by go nie interesował to po co by był show? Ale z orgazmami jak z cyckami, jedne są wymiatające a inne przeciętne, albo wreszcie takie ledwie zauważalne. :)
                    Ale fakt, egoistów których nie obchodzi orgazm drugiej strony faktycznie trzeba unikać. Oczywiście niezależnie od płci.
                    • mujer_bonita Re: Impotentka 24.05.09, 23:48
                      urquhart napisał:
                      > Jak by go nie interesował to po co by był show?

                      Zastanów się jeszcze raz nad sensem logicznym tego zdania.

                      > Ale z orgazmami jak
                      > z cyckami, jedne są wymiatające a inne przeciętne, albo wreszcie takie ledwie z
                      > auważalne. :)

                      Tylko intensywność przeżywanego orgazmu wcale nie musi iść w parze z z efektami wizualno-głosowymi. Panowie niestety za dużo porno się naoglądali :)
                      • urquhart Re: Impotentka 25.05.09, 00:10
                        mujer_bonita napisała:
                        > Tylko intensywność przeżywanego orgazmu wcale nie musi iść w parze z z efektami
                        > wizualno-głosowymi.

                        Wcale nie kwestionujemy że musi. Zastanów się co było wcześniej napisane.

                        >Panowie niestety za dużo porno się naoglądali :)

                        A niektóre panie jedynie po swoim orgaźmie chciałyby sądzić cały kobiecy różnorodny ród :)
                        • mujer_bonita Re: Impotentka 25.05.09, 00:12
                          urquhart napisał:
                          > Wcale nie kwestionujemy że musi. Zastanów się co było wcześniej napisane.

                          Wiecie, że nie musi ale wolicie jak tak jest. W końcu liczy się show :)
                          • avide Re: Impotentka 25.05.09, 09:19
                            mujer_bonita napisała:
                            > urquhart napisał:
                            > > Wcale nie kwestionujemy że musi. Zastanów się co było wcześniej napisane.
                            >
                            > Wiecie, że nie musi ale wolicie jak tak jest. W końcu liczy się show :)



                            Bonita, bo taki "show" najzwyczajniej w świecie jest PODNIECAJĄCY.
                            Przy czym nie mówię tutaj o jakichś ekwilibrystycznych wygibasach. Facet jako
                            wzrokowiec z natury lubi popatrzeć. Dlatego gdybym miał do wyboru taką
                            ekspresywną lub taką cichutką wybiorę tą pierwszą.
                            I nie chodzi o męskie ego. Widok kobiety przezywającej orgazm jest po prostu
                            afrodyzjakiem samym w sobie. Na pewno wiesz o czym pisze bo dałbym sobie uciąć
                            najważniejszą część mojego ciała, że TY też lubisz widzieć jak Twój facet
                            kochając się z Tobą eksploduje w podniecenia wywołanego przez ...... CIEBIE.
                            Tu nie chodzi o męskie ego. To siedzi w każdym człowieku.

                            Osobiście znam tylko jednego faceta który mając ekspresywnie przezywającą seks
                            żonę podczas orgazmu zatyka jej usta ręką nawet jak są sami w domu. Woli milczki.
                            • possessive Re: Impotentka 25.05.09, 10:41
                              On na udawaniu się pozna i kropka.
                              Ponieważ był świadkiem moich cichutkich "nędznych" orgazmów i
                              jeślibym nawet zaczęła odstawiać takie numery to by mnie wyśmiał. A
                              z drugiej strony może się naoglądał tych filmów porno gdzie te panie
                              z podstawianymi jękami z playbacku szczytują i głupie myśli oraz
                              bezsens egzystencji się stąd pojawił - nie bez przyczyny śpi w
                              pokoju z telewizorem i dvd. Poza tym prawdę napisałeś ogląda, te
                              francuskie strony z amatorkami ale ja go za to nie ganiłam nigdy bo
                              sama też oglądam w celach porównawczych i jestem za w dojrzały
                              sposób ale jak oglądanie tej całej erotyki ma wpływać w ten sposób
                              na poglądy, że jest jakiś ranking i że żona nagle jest do dupy bo
                              zobaczyłem na filmie jak osiemnastolatka robi to z ogórkiem, psem
                              lub inne paskudztwa i nagle stwierdziłem, że moje życie erotyczne
                              jest nudne i nijakie no to jest to niedojrzałość i takiego mężczyzny
                              tak jak dziecka nie należy tym deprawować. Ja też mogę stwierdzić że
                              wolę Daniela Craiga bo jest cudowny, męski ma boskie ciało i
                              wspaniale strzela grając Bonda. A przecież nawet nie wiadomo czy
                              jedna lub druga aktorka porno istotnie w ten sposób szczytuje i jak
                              ktoś ma takie doświadczenia to wierzę i ma się rozumieć że
                              zazdroszczę.
                              Ale on pewno myślał, że będzie moim księciem z bajki i choć nie
                              miałam orgazmów na początku to z czasem z nim zacznę mieć i już
                              teraz zrezygnował i stwierdził że jednak się tak nie stanie. Bo jak
                              się go pytam jak sobie radzi to mi mówi, że teraz to on mi
                              serdecznie dziękuję za pomoc. Ale kochanki nie ma( nie chcę wchodzić
                              w szczegóły).
                              Ale ja też sądziłam, że z nim zacznę mieć orgazmy. Ale wy mężczyźni
                              jesteście tacy, że nie można się przyznawać że było kiepsko i że coś
                              można zrobić lepiej i inaczej bo zaraz zakrzyczycie, że się burzy
                              wasze męskie ego. I nic nie mogłam powiedzieć, że w ten lub w tamten
                              sposób możnaby popracować nad tym bo by wyszło że go w łóżku nie
                              doceniam. A ja doceniam te 7 minut tylko nijak to się ma do mojego
                              zapotrzebowania. A teraz to już się dawno zablokowałam bo tylko
                              patrzył na mnie i na to czekał - takie miałam wrażenie a na początku
                              były opowieści o poprzednich paniach i ich dokonaniach o które się
                              niepotrzebnie dopraszałam, że się czułam jak uczeń przed
                              nauczycielem.
                              Od początku chodziło o ten orgazm teraz już widzę to jasno jak w
                              dzień dzięki Bogu, że to wszystko tutaj przeczytałam. Chodziło o to
                              żeby być zbawcą kobiety z problemami i czułby się świetnie będąc
                              właśnie tym kto mi dał prawdziwy orgazm, a ponieważ nim nie jest to
                              jest rozżalony i ma pretensje, tylko mówić mu że jest złym
                              nauczycielem to zburzy jego ego bo miał być właśnie tym doskonałym.
                              No bo inaczej to po co by mnie miał wybierać skoro cichutkie milczki
                              są najniżej w rankingu.
                              • aandzia43 Re: Impotentka 25.05.09, 11:25
                                > Od początku chodziło o ten orgazm teraz już widzę to jasno jak w
                                > dzień dzięki Bogu, że to wszystko tutaj przeczytałam. Chodziło o
                                to
                                > żeby być zbawcą kobiety z problemami i czułby się świetnie będąc
                                > właśnie tym kto mi dał prawdziwy orgazm, a ponieważ nim nie jest
                                to
                                > jest rozżalony i ma pretensje, tylko mówić mu że jest złym
                                > nauczycielem to zburzy jego ego bo miał być właśnie tym doskonałym.
                                > No bo inaczej to po co by mnie miał wybierać skoro cichutkie
                                milczki
                                > są najniżej w rankingu.
                                >

                                Lepił Pigmalion Galateę, lepił, lepił...
                                Nie dał rady ulepić, to ją wziął znielubił.
                                Albo inaczej: obraził się na posłańca,
                                co mu przyniósł złe wieści. Dobrze, ze nie ubił!
                                ;-D
                              • avide Possessive 25.05.09, 12:27
                                Jeśli znacie się jak łyse konie to faktycznie nie ma sensu odstawiać teatru.
                                Poza tym kto powiedział ze zaraz musisz udawać jak aktorka porno.
                                Przecież możesz dla jego przyjemności zrobić to wątki sposób jaki zna Cię od tej
                                strony ?
                                Ale zostawmy już to.

                                Zaproponowałem to gdyż ja patrzę na to trochę inaczej. Jeżeli masz takiego a nie
                                innego facet, któremu zależy na tym a nie innym w łóżku, a cała reszta jest
                                super. No i taki banał psuje całą resztę to ja osobiście olałbym pewne fakty i
                                zastosował tą metodę kija i marchewki. Ale to ja.

                                Jak moją żonę uczyłem się robić loda, choć nie raz zahaczyła zębami że mi się
                                wszystkiego odechciewało, choć nie raz wolałem już by dała sobie spokój bo
                                miałem wszystkiego dość, zagryzałem zęby i później dziękowałem czule mówiąc że
                                było fajnie. Następnym razem zaś korygowałem w delikatny sposób.
                                "A może to zrób tak, teraz zwolnij, teraz przyśpiesz, za chwilę delikatniej.
                                Złap niżej. Itd."
                                I tak krok po kroku uczyła się. Ani razu nie powiedziałem jej że nawet dobrego
                                loda nie potrafi zrobić, albo że lepiej dajmy sobie już spokój bo i tak nic z
                                tego nie będzie. Z czasem doszła do dostatecznej wprawy. Poznała mnie na tyle że
                                udawać już nie muszę.
                                I też musiałem się wykazać empatią, wyczuciem i odrobiną umiejętności
                                aktorskich. Ale wszystko z WYCZUCIEM !!!!!!!!!!!!!!!!!

                                No ale forumowe feministki wiedza lepiej. ok.

                                Nie potraktuj tego jako kazania ale jako radę.
                                Faceta bardzo łatwo zmanipulować. Każdy chce usłyszeć że było świetnie. Więc jak
                                zdarzy się .... mów mu to. Tak samo jak kobiety chcą słyszeć "kocham Cię", albo
                                "jesteś piękna", tak faceci chcą słyszeć "było bosko", "jesteś cudowny", czy...
                                "uwielbiam Twojego fiuta" ;-).
                              • igge Re: possessive 25.05.09, 16:22
                                to jakaś bzdura, że "cichutkie milczki są najniżej w rankingu".
                                Jakim rankingu? Po diabła on ogląda te wszystkie filmidła, jeśli
                                zamiast poprawić, psują wasz związek? Męskie ego i docenianie faceta
                                to drugorzędna sprawa, niejako samo przychodzi, jeśli czujesz i
                                widzisz, że on stawia twoje potrzeby na pierwszym miejscu bo cię
                                kocha i pragnie, nie dla żadnych innych powodów. Żona nigdy nie jest
                                do dupy, ma orgazmy czy nie, bo jest tą jedyną kobietą dla niego. W
                                moim rozumieniu relacji z małżem, żona może do wszystkiego się
                                przyznać, powiedzieć, zasugerować, niepotrzebnie może zafundowałaś
                                sobie te opowieści o poprzednich paniach. "Po co by mnie miał
                                wybierać" - kobieto, nie wygłupiaj się, na pewno jest wiele ważnych
                                powodów, mniej lub bardziej świadomych. Nikt chyba normalny nie żeni
                                się z kobieta jedynie dla frajdy w sypialni. Pozdr
                                • possessive Re: possessive 25.05.09, 16:36
                                  hm pewne elementy miały być ironiczne.
                            • mujer_bonita Re: Impotentka 25.05.09, 10:53
                              avide napisał:
                              > Bonita, bo taki "show" najzwyczajniej w świecie jest PODNIECAJĄCY.

                              Avide - byłabym wdzięczna gdybyś przestał mi tłumaczyć rzeczy, które rozumiem. Czasem mam wrażenie, że traktujesz innych jak dzieci. Co więcej Ty chyba NIE CZYTASZ tego co piszę tylko z góry zakładasz, że należy mnie pouczyć.

                              Ja WIEM, że to jest podniecające. Nie zmienia to faktu, że SMUTNYM jest, że kobieta musi odstawiać szopkę dla faceta nawet jak chodzi o JEJ orgazm. Smutne bo wychodzi na to, że ważniejsze od prawdziwej przyjemności partnerki dla faceta ważna jest jego przyjemność z efektów wizualno- dźwiękowych.

                              Następnym razem zanim wejdziesz w tryb kazalniczy - przeczytaj dokładnie co napisałam.
                              • avide Re: Impotentka 25.05.09, 12:09
                                Bonita, zaprawdę powiadam Ci .... ;-)))))))))))))))))))))))

                                No wiesz, jak tryb kazalniczy to tryb kazalniczy.


                                A tak poważniej. Bonita, jeśli nie chcesz bym Ci tłumaczył oczywistości które
                                ponoć wiesz to nie pisz w sposób taki jakby to była dla Ciebie istna ciemna masa.

                                Piszą że faceci chcą show dla samego faktu, sprawiasz wrażenie jakby taki banał
                                jak fakt że ekspresja partnerki podnieca faceta byłby dla Ciebie kompletnie obca.

                                No ale już wiemy, że Bonita jest wszystko wiedząca tylko niemiłosiernie jaja
                                sobie z nasz wszystkich robi podtrzymując dyskusję na topie dla samego fun-u
                                polemiki. Ona i tak to wie.

                                Bonita:
                                1) Nikogo tutaj nie traktuję jak dziecko,
                                2) Nikomu nie prawię kazań tylko pokazuję mój stan widzenia świata
                                3) Nikomu nie każę się z nim zgadzać, każdy zrobi co chce z tym co napisze,
                                4) Nie uważam też że mój sposób postrzegania rzeczywistości jest jedyny właściwy,
                                5) Nie jestem jasnowidzem, nie wiem co wiesz, co jest dla Ciebie i innych
                                oczywiste, a czego nie wiesz.
                                6) W każdej wypowiedzi polemizuję a nie przekazuję prawdę objawioną. No chyba że
                                zapytasz się o coś co dotyczy bezpośrednio tylko mnie (jak czuję, co myślę, jak
                                coś przezywam). Wtedy odpowiem w formie prawdy objawionej z którą nie będziesz
                                musiała się zgadzać, ale którą będziesz musiała przyjąć do wiadomości. Bo ja tak
                                mam i już !

                                Zapamiętaj to wreszcie.

                                W Twojej głowie nie siedzę i wiem co jest dla ciebie banałem a co eureką.
                                Amen.
                              • krzysztof-lis Re: Impotentka 26.05.09, 22:23
                                > Ja WIEM, że to jest podniecające. Nie zmienia to faktu, że
                                > SMUTNYM jest, że kobieta musi odstawiać szopkę dla faceta nawet
                                > jak chodzi o JEJ orgazm.

                                Bardzo smutne jest to, że mężczyzn podnieca ten show. Jak ci żałośni mężczyźni
                                mogą być aż tak niedojrzali!?
                                • mujer_bonita Re: Impotentka 26.05.09, 23:09
                                  krzysztof-lis napisał:
                                  > Bardzo smutne jest to, że mężczyzn podnieca ten show. Jak ci żałośni mężczyźni
                                  > mogą być aż tak niedojrzali!?

                                  Nowe poglądy Krzysztofie? Bardzo ciekawa teoria :)
                            • mujer_bonita Avide - po przemyśleniu... 26.05.09, 13:16
                              avide napisał:
                              > Na pewno wiesz o czym pisze bo dałbym sobie uciąć
                              > najważniejszą część mojego ciała, że TY też lubisz widzieć jak Twój facet
                              > kochając się z Tobą eksploduje w podniecenia wywołanego przez ...... CIEBIE.

                              Ostrzegam - nie graj o tak dużą stawkę bo stracisz to co najcenniejsze :)

                              Otóż po dłuższym zastanowieniu i sprawdzeniu empirycznym stwierdzam, że lubię swojego faceta doprowadzać do super orgazmu i ... w zasadzie są mi obojętne towarzyszące temu fajerwerki. Podobnie jak u męża Andzi orgazm mojej gorszej połówki jest mało efektowny i nigdy mi to nie przeszkadzało. Intensywność przeżywanego spełnienia raczej nie ma u niego odbicia w dźwiękach towarzyszących szczytowaniu a... długości dochodzenia do siebie po :P
                              • aandzia43 Re: Avide - po przemyśleniu... 26.05.09, 13:31
                                Intensywność przeżywaneg
                                > o spełnienia raczej nie ma u niego odbicia w dźwiękach
                                towarzyszących szczytowa
                                > niu a... długości dochodzenia do siebie po :P
                                >

                                Ooo tak, długość dochodzenia do siebie po dochodzeniu to dobry
                                miernik intensywności orgazmu. U mnie i mojego Tygrysa też. Tylko
                                hi, hi, my zbliżamy się do wieku, w kótrym można wystraszyć partnera
                                zbyt długim łapaniem oddechu po szcztytowaniu;-D
                                • avide Re: Avide - po przemyśleniu... 26.05.09, 14:58
                                  ;-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                  normalnie muszę iść i kupić nową klawiaturę przez Ciebie Aandzia ;-))).
                                  Starą właśnie zalałem herbatą ze śmiechu ;-).
                      • zakletawmarmur Re: Impotentka 26.05.09, 14:41

                        Dziewczyny już przestańcie! Przecież normalne kobiety (nie aktorki porno) też
                        bywają głośno w łóżku. I to wcale nie dlatego, żeby facetowi zrobić frajdę, ale
                        dlatego, że czują taką potrzebę... Ludzie są różni jedni bardziej inni mniej
                        ekspresyjni.

                        Jak to się czyta, to można dojść do wniosku, że te głośne muszą udawać albo
                        jakoś wzmacniać efekt. To nie prawda.

                        Zresztą, nie wszyscy mężczyźni preferują głośne partnerki. Są i tacy, co zbyt
                        ekspresywne przeżywanie orgazmu przez kobietę krępuje...
                        • avide Re: Impotentka 26.05.09, 15:05
                          Zaklęta myślę że ten cały raban o odgłosy to wynik kompleksów tych co takiej
                          ekspresywności nie potrzebują. Zupełnie niepotrzebny.

                          Fakt, taki show podnieca. Podtrzymuję swoje wcześniejsze zdanie.
                          Nie mniej, najbardziej podniecający jest sam fakt szczytowania. Nawet jeżeli
                          jest cichutki i trudno go zauważyć. Empatyczny partner znający swoją kochankę
                          będzie wiedział, że właśnie jest jej dobrze i na pewno rabanu o brak ochów i
                          achów jej nie zrobi. A wszyscy będą zadowoleni.

                          Tak jakoś nie wiadomo kiedy dyskusja zeszła na ilość decybeli łóżkowych. A sedno
                          jest nie w decybelach ale w samym FAKCIE zajścia pewnych emocji i ich znaczenia
                          dla alkowy danej pary.
                          Tyle.
                    • aandzia43 Re: Impotentka 25.05.09, 11:14
                      urquhart napisał:

                      > mujer_bonita napisała:
                      >
                      > > Taki to właśnie świat. Faceta nie interesuje orgazm kobiety
                      tylko odstawi
                      > any pr
                      > > zez nią show. W końcu nie o jej przyjemność chodzi tylko jego
                      ego :)
                      >
                      > Ględzenie. Jak by go nie interesował to po co by był show? Ale z
                      orgazmami jak
                      > z cyckami, jedne są wymiatające a inne przeciętne, albo wreszcie
                      takie ledwie z
                      > auważalne. :)

                      Jednego rzeczywiście interesuje przyjemność kobiety, drugiemu wydaje
                      się, ze interesuje go przyjemność kobiety, a tak naprawdę chodzi o
                      jego ego. Po jaką cholerę niektórzy panowie wymagają od prostytutek
                      tych teatrów? Przecież nie są na tyle nieinteligentni, żeby wierzyć
                      w ich prawdziwość? Taki show łechce ich ego. Chodzą tam po
                      spuszczenei z krzyża po pierwsze, a po nadmuchanie ego po drugie. Ci
                      sami panowie sypiając z paniami nie za kasę potrzebę
                      dowartościowania ze strony partnerki mają taką samą. I to by było na
                      tyle.
                  • igge Re: Impotentka 24.05.09, 23:45
                    mujer_bonita napisała:
                    >
                    > Taki to właśnie świat. Faceta nie interesuje orgazm kobiety tylko
                    odstawiany pr
                    > zez nią show. W końcu nie o jej przyjemność chodzi tylko jego
                    ego :)
                    >
                    Nie zgadzam się. Jemu chodzi, o to, żeby ona była szczęśliwa
                    • mujer_bonita Re: Impotentka 24.05.09, 23:50
                      igge napisał:
                      > Nie zgadzam się. Jemu chodzi, o to, żeby ona była szczęśliwa

                      I dlatego przestał z nią sypiać nazywając ją impotentką? Pliiiiiiiz! Ona JEST
                      szczęśliwa. ON nie jest.
    • avide Re: Impotentka 25.05.09, 08:09
      Wg mnie tą dyskusję należało by rozdzielić na dwa tematy.
      1) Dlaczego orgazm jest ważny i do czego może prowadzić jego brak.

      2) Dlaczego mąż autorki nie chce sypiać z nią samą.

      Brak orgazmów kochanki to choć dla faceta faktycznie może być zniechęcające do
      seksu, bez względu na to jak nazwiecie drogie panie tak myślącego osobnika płci
      męskiej. Tylko jedna z was wypowiedziała się do tej pory na moje pytanie co
      byście czuły, nawet czysto hipotetycznie gdyby wasz facet nie miał tych
      orgazmów. Reszta, zwłaszcza te najbardziej "wojujące" skrzętnie przemilczały
      temat. Symptomatyczne ???? ;-)))

      Wracając do tematu. Nie mniej nawet brak owych orgazmów nie jest aż taką wymówką
      by raz na pół roku tylko chcieć seksu.
      I wiem co piszę, bo sytuację w domu mam niejako identyczną.
      Z jednej strony czasami się zwyczajnie nie chce bzykać bo podczas takiego
      bzykania tak jak kobiety robią listę zakupów tak facet może sobie zadawać
      pytania pod tytułem:
      - jaki jest cel takiego seksu, tylko moja przyjemność czy ona też coś z tego ma
      - kiedy kończyć ? Gdy mi się już nie będzie chciało tyłkiem ruszać, czy gdy się
      zmęczę ?
      - dochodzić szybko i nie piłować jej w końcu i tak ona z tego ma niewiele. Dojść
      nie dojdzie, a w związku z tym może będzie nawet wdzięczna za szybki finał ?
      - czekać na sakramentalne "kończ już" czy mieć to w dupie ?

      i jeszcze kilka innych takich tam.

      Z drugiej jednak strony jak facet sam nie jest niskolibidowcem, nie ma jakiejś
      awersji do kobiety z jakiegoś powodu, kobieta jest dla niego ciągle pociągająca
      to potrzebuje seksu z nią jak roślina wody.
      I choć chciałby by było inaczej, wkurza się czasami, odmawia robiąc tym samym
      protest dance, to po 2-3 tygodniach w końcu tak go nosi że nawet ręczna robota
      nie pomaga i zwyczajnie chce się poczuć tą wilgoć i poruszać tym tyłkiem. ;-)
      Poczuć kobietę a nie własną grabę.

      Mąż autorki albo:
      - ma jakiś uraz związany z ciążą (przed ponoć było ok.)
      - ma kochankę
      - tak prawdę ma co najwyżej średnie libido i skoro dziecko już jest seks
      przestał się dla niego liczyć (najmniej prawdopodobne wg mnie)

      Takie moje zdanie.
      • aandzia43 Re: Impotentka 25.05.09, 11:07
        > Brak orgazmów kochanki to choć dla faceta faktycznie może być
        zniechęcające do
        > seksu, bez względu na to jak nazwiecie drogie panie tak myślącego
        osobnika płci
        > męskiej. Tylko jedna z was wypowiedziała się do tej pory na moje
        pytanie co
        > byście czuły, nawet czysto hipotetycznie gdyby wasz facet nie miał
        tych
        > orgazmów. Reszta, zwłaszcza te najbardziej "wojujące" skrzętnie
        przemilczały
        > temat. Symptomatyczne ???? ;-)))

        Jak tak bardzo chcesz, to się wypowiem;-) Porównanie trochę nie
        trafione. Zdecydowana większość facetów osiąga orgazmy bez większych
        problemów, zdecydowana większość kobiet musi się tego nauczyć i nad
        tym popracować. Męski orgazm jest więc (upraszczając) oczywistoscią,
        żeński niekoniecznie.
        Jak bym ja się czuła, gdyby mój facet nie miał orgazmów? Nie wiem,
        bo zawsze miał. Taka jego typowa męska fizjologia:-) Ostatnimi czasy
        często kończy stosunek bez wytrysku i orgazmu po to, by móc kochac
        się ze mną ponownie za godzinę lub kilka godzin. Nie jest już
        młodzieńcem i jesli chce cieszyć się (i mnie cieszyć) seksem
        częsciej i dłużej, to musi dokonywać takich manewrów. Uwielbiam jego
        orgazmy, ale nie mam bałwochwalczego stosunku do męskich wytrysków i
        nie przeszkadza mi to. Wręcz przeciwnie, czuje sie pożądana i
        łóżkowo zadbana:-)
        • avide Re: Impotentka 25.05.09, 11:51
          aandzia43 napisała:

          >
          > Jak tak bardzo chcesz, to się wypowiem;-)


          Aandziu... pragnę tego ;-))))

          A co do wypowiedzi... Porównanie trafione jak najbladziej. Orgazm jest orgazm.
          Tu czy tu. Specjalnie zadałem pytanie bo pamiętam watek na tymże forum jednej
          pani która była załamana bo jej facet nie osiągał orgazmów. I pamiętam co
          pisała. Nie chce mi się szukać w wyszukiwarce (bo beznadziejna jest) ale można
          to znaleźć.
          • mujer_bonita Re: Impotentka 25.05.09, 12:47
            avide napisał:
            > A co do wypowiedzi... Porównanie trafione jak najbladziej. Orgazm jest orgazm.

            Nie nie jest trafione. Ostatnio czytałam gdzieś badania, że ok. połowy kobiet W
            OGÓLE nie osiąga orgazmu. Nigdy. Orgazm nie jest dany kobiecie jako automatyczna
            czynność fizjologiczna. Jego brak u kobiety nie jest niczym szczególnym.
            Zupełnie inaczej jest w przypadku mężczyzny. Porównywanie tego nie ma sensu.
            • avide Re: Impotentka 25.05.09, 13:02
              mujer_bonita napisała:
              > avide napisał:
              > > A co do wypowiedzi... Porównanie trafione jak najbladziej. Orgazm jest or
              > gazm.
              >Porównywanie tego nie ma sensu


              DLACZEGO ????????????????????????????????

              Bonita wytłumacz mi jak 5-latkowi.

              Wg mnie zachodzą dokładnie takie same reakcje w głowie.
              Różnica jest tylko taka, że mu musimy nauczyć się z tym żyć bo połowa kobiet tak
              ma.
              Kobiety zaś maja prawo szybko takiego faceta zostawić bo przecież to
              nienormalne. I nikt nie będzie epitetami ich obrzucał.
              • aandzia43 Re: Impotentka 25.05.09, 13:17
                > Kobiety zaś maja prawo szybko takiego faceta zostawić bo przecież
                to
                > nienormalne. I nikt nie będzie epitetami ich obrzucał

                Eeee.., a dlaczego kobiety mają prawo zostawić faceta, który nie ma
                wytrysków/orgazmów, ewentualnie szczytuje rzadko? Czegoś nie
                zrozumiałam?

                Tak mi przyszło do głowy, że mój małż ma orgazmy
                mało... "efektowne":-) Nie wrzeszczy, nie miota się, posapuje za to
                intensywnie, czasem jęknie sobie. Jakoś nie obrażam się na niego z
                tego powodu. Wychodzę z załozenia, że on tak ma i już. Jest wiele
                innych dowodów na to, że seks ze mną satysfakcjonuje go, więc nei
                płaczę z powodu jego stosunkowo dyskretnego przeżywanie rozkoszy.
                Moje ego jest wystarczająco zaspokojone;-) On za to przyzwyczaił się
                do moich efektownych wizualnie i dzwiękowo orgazmów i uwaza, że to
                norma. Ale gdyby nei były one takie od początku, to... no właśnie,
                nie wiem. Może zerknąwszy na pornosa (których zresztą nie ogląda, bo
                tweirdzi, że go nudzą na dłuższą metę) też poczułby się
                niedowartościowny? Nawet mając mnóstwo innych dowodów na moje
                ogromne zadowolenie z pożycia. No nie wiem, tak sobie gdybym, bo
                póki co efektowne akcje odstawiam i nei są to odgrywane
                przedstawienia. No, czasem podkręcę trochę gałkę, ale to tylko
                czasem;-)
                • avide Re: Impotentka 25.05.09, 14:22
                  Właśnie Aandzia i ten post tłumaczy wszystko.
                  Wiesz co mi się w Tobie podoba ?
                  Mimo iż kobieta (grzech śmiertelny ;-)) ), w dodatku feministka (jak to sama o sobie mówisz) i to w dodatku wojująca ;-)))), to potrafisz zadać sobie chwile refleksji. Ooo taka właśnie jak tu:

                  "Ale gdyby nei były one takie od początku, to... no właśnie,
                  > nie wiem. Może zerknąwszy na pornosa (których zresztą nie ogląda, bo
                  > tweirdzi, że go nudzą na dłuższą metę) też poczułby się
                  > niedowartościowny? Nawet mając mnóstwo innych dowodów na moje
                  > ogromne zadowolenie z pożycia. No nie wiem, tak sobie gdybym (...)"

                  I życzę Ci byś nigdy nie musiała tego w żaden sposób sprawdzać.

                  PS. Jak się feministki dowiedzą, że publicznie się zawahałaś w tak słusznej sprawie to cię zlinczują. Bądź dzielna i nie daj się :D.
                  • aandzia43 Re: Impotentka 25.05.09, 19:21
                    avide napisał:

                    > Właśnie Aandzia i ten post tłumaczy wszystko.
                    > Wiesz co mi się w Tobie podoba ?
                    > Mimo iż kobieta (grzech śmiertelny ;-)) ), w dodatku feministka
                    (jak to sama o
                    > sobie mówisz) i to w dodatku wojująca ;-)))), to potrafisz zadać
                    sobie chwile r
                    > efleksji.

                    Ależ dziękuję uprzejmie. Czuję się pogłaskana, a o to mi przecież
                    tylko chodzi;-D Ach nie, jeszcze żeby za wszelką cenę wyjść za mąż;-D


                    > I życzę Ci byś nigdy nie musiała tego w żaden sposób sprawdzać.

                    To że sobie gdybam nie oznacza, że aprobuję jego ewntualne dąsy na
                    brak mojej ewentualnej ekspresji. Raczej nie aprobuję. Ja spokojnie
                    przyjmuję do wiadomości jego dość cichy sposób przeżywanie orgazmu i
                    nie widzę powodu, by on miał strzelać focha, że ja nie jodłuję, jak
                    góral z Tyrolu (to znaczy jodłuję, ale złóżmy, że nie jodłuję;-).
                    Tak naprawdę czasem marzy mi isę, żeby Tygrys ryknął trochę
                    głośniej, ale brak tego ryku nie jest też problemem. To nie jest
                    priorytet. Szanuję jego specyfikę. Wiem, że jest szczęśliwy i
                    naprawdę, nei potrzebuję dodatkowych sposobów udowadniania mi tego.


                    > PS. Jak się feministki dowiedzą, że publicznie się zawahałaś w tak
                    słusznej spr
                    > awie to cię zlinczują. Bądź dzielna i nie daj się :D.

                    Co ty wiesz o feministkach;-D
                    • songo3000 Re: Impotentka 25.05.09, 23:36
                      > Co ty wiesz o feministkach;-D
                      Jak Avide czegoś nie wie to ja mu opowiem ;)
              • mujer_bonita Re: Impotentka 25.05.09, 13:41
                avide napisał:
                > Kobiety zaś maja prawo szybko takiego faceta zostawić bo przecież to
                > nienormalne.

                Brak osiągania orgazmu czy wytrysku przez faceta nie jest normalny. Możesz
                burzyć się ile chcesz ale tak nas stworzyła natura. Wyobraź sobie, że NIE
                JESTEŚMY TACY SAMI. Szokujące nie?

                I nie uważam, że brak osiągania orgazmu jest powodem do zostawienia kogokolwiek.
                A już na pewno nie brak osiągania 'efektownych' orgazmów.


                > Różnica jest tylko taka, że mu musimy nauczyć się z tym żyć bo
                > połowa kobiet tak ma.

                Tak samo jak musicie się nauczyć, że mamy piersi czy pochwę. Bo co szokujące
                KAŻDA KOBIETA TAK MA! Ależ poświęcenie!
                • avide Re: Impotentka 25.05.09, 14:24
                  To kobiety mają pochwe ? Piersi tez ? o cholera.... a ja myślałem że "cipkę" i
                  "cycki", shit, człowiek uczy sę całe życie a i tak głupi umiera. ;-)))))
                  Tak czy siak dzięki Bonita. Jak dopadnę dzisiaj żonę nie omieszkam poszukać tych
                  dziwów o których piszesz ;-).
        • krzysztof-lis Re: Impotentka 14.06.09, 13:27
          > Zdecydowana większość facetów osiąga orgazmy bez większych
          > problemów, zdecydowana większość kobiet musi się tego nauczyć i nad
          > tym popracować.

          Rozumiem, że również w przypadku 40% mężczyzn, którzy nie mają szans na orgazm w
          czasie fellatio to nie działa? Jak czuje się kobieta, która chciałaby robić
          facetowi loda, ale nie jest w stanie sprawić mu w ten sposób przyjemności
          doprowadzając go do orgazmu?
          • possessive Re: Impotentka 25.06.09, 10:41
            Po pierwsze normy z sufitu. Po drugie jeśli zachodzi taka sytuacja,
            ja biorę sobie książkę lub wystukuję w google sex lesson i uczę się
            co zrobić z mojej strony, aby mój partner miał orgazm.
      • aandzia43 Re: Impotentka 25.05.09, 11:17
        > Mąż autorki albo:
        > - ma jakiś uraz związany z ciążą (przed ponoć było ok.)
        > - ma kochankę
        > - tak prawdę ma co najwyżej średnie libido i skoro dziecko już
        jest seks
        > przestał się dla niego liczyć (najmniej prawdopodobne wg mnie)
        >
        > Takie moje zdanie.

        Albo ma muchy w nosie spowodowane niezapokojonym kompleksem
        Pigmaliona;-)
        • bi_chetny Re: Impotentka 25.05.09, 12:46
          U faceta nie zawsze wytrysk jest równoznaczny z orgazmem. Serio. Oczywiście, że
          fizjologicznie uzyskujemy go łatwo i nie musimy się go uczyć. Niemniej jednak
          nie zawsze osiągamy satysfakcję mimo wytrysku.
          • aandzia43 Re: Impotentka 25.05.09, 12:57
            bi_chetny napisał:

            > U faceta nie zawsze wytrysk jest równoznaczny z orgazmem. Serio.
            Oczywiście, że
            > fizjologicznie uzyskujemy go łatwo i nie musimy się go uczyć.
            Niemniej jednak
            > nie zawsze osiągamy satysfakcję mimo wytrysku.
            >

            wiemy:-)
      • kachna79 Re: Impotentka 25.05.09, 13:20
        Reszta, zwłaszcza te najbardziej "wojujące" skrzętnie przemilczały
        > temat. Symptomatyczne ???? ;-)))

        Dopiero teraz dokopałam się do tej prowokacyjki. Więc ja jako ta
        wojująca odpowiem. Sprawa jest prosta: u mężczyzny orgazm przychodzi
        łatwo, u kobiety raczej trudno, a nawet pojawiają się nieśmiałe
        głosy, że to niektóre z nas wogóle nie przeżywają tego typu reakcji
        fizjologicznej.
        Jak bym się czuła gdyby mój mąż nie miał orgazmów - w praktyce się
        nie zdażyło, więc nie będę się wypowiadać. A jak się czuję jako
        kobieta nie przeżywająca orgazmu? Lata mi to i gdyby facet zaczął
        robić z tego problem to bym go obśmiała. Przed M nie odstawiam
        przedstawień, nasz seks wiąże się dla mnie z bardzo silnymi emocjami
        i dlatego nie leżę z uśmiechem wpatrzona w sufit, ale M wie też, że
        fizjologicznych orgazmów nie mam. Natomiast seks jest dla mnie
        bardzo satysfakcjonujący, lubię go i nie zamieniłabym M na żadnego
        innego faceta (to tak uprzedzając porady niektórych życzliwych).
        Przyjmij Avide moją wypowiedź jako punkt widzenia kobiety bez
        orgazmów - może spróbuj powalczyć ze stereotypem, że seks bez
        orgazmów jest do kitu i jeśli rzeczywiście zależy Ci na partnerce
        (Tobie i całemu rodowi męskiem, któremu tak dzielnie jako adwokat
        służysz) to posłuchaj co mówią kobiety.
        • avide Re: Impotentka 25.05.09, 14:17
          Heheh mógłbym użyć tutaj retoryki pewnej forumowiczki i napisać że nie musisz mi
          pisać coś o czym doskonale wiem ;-))))))))).

          Dziękuję Ci za tę wypowiedź. Jako osoba będąca w takim samym pod tym względem
          związku potrafię doskonale wczuć się w sytuację.
          Przyjmuje Twój punkt widzenia i nie mam zamiaru z nim walczyć. Wiem, że ponoć
          seks bez orgazmu jest satysfakcjonujący.
          Jadnak wiesz co kiedyś powiedziała mi pewna kobieta.... cytuję:
          "Tak, jest taki seks satysfakcjonujący... do momentu kiedy pierwszy raz
          przeżyjesz ten z orgazmem. Wtedy jednak fajnie go czasami mieć."
          To był cytat i to nie mój więc plizzz nie linczuj mnie ;-).
          Pozdrawiam.
          • kachna79 Re: Impotentka 26.05.09, 07:44
            > Jadnak wiesz co kiedyś powiedziała mi pewna kobieta.... cytuję:
            > "Tak, jest taki seks satysfakcjonujący... do momentu kiedy
            pierwszy raz
            > przeżyjesz ten z orgazmem. Wtedy jednak fajnie go czasami mieć."

            Domyślam się, że tak właśnie jest:), tyle, że wystarcza mi
            cierpliwości żeby poczekać. Tym bardziej, że z wiekiem coraz głębiej
            seks odczuwam, przeżywam. Dodatkowo seks bez orgazmu też można
            przeżywać bardziej lub mniej intensywanie. Na dzień dzisiejszy
            cieszę się tym co mam i nie mam żadnego poczucia straty. Kiedyś
            mieliśmy parcie na to wielkie magiczne O, ale seks zaczął tracić na
            spontaniczności, dlatego nie mam zamniaru nic zmieniać.
        • igge Re: Impotentka 25.05.09, 14:31
          silne emocje w seksie to podstawa :))) (a może tylko dla mnie bo
          jestem kobietą, choć mój małż czuje podobnie, mężczyźni z forum
          piszą niekiedy inaczej)
          kachna79, ja też powalczę w sobie z tym stereotypem :)
          W niedzielę, w kuchni małż całował mnie w szyję i .....na pewno nie
          miałam orgazmu, ale tsunami, oględnie mówiąc, totalne to było i tak
          i tak. Trudno mi wyobrazić sobie, że w końcu nie prowadzi to do
          finału w postaci orgazmu, ale...możliwe, że mogłabym tak całe życie
          chyba czuć się szczęśliwa, i na pewno nie zamieniłabym M na żadnego
          innego faceta. Tak mi się przynajmniej teraz wydaje.
          Czyli, zgaduję, brak orgazmu (seks mimo braku orgazmu) może jednak
          być powalający na kolana i ogłuszjąco-oślepiający? Czy
          jednak "satysfakcjonujący" to znaczy to samo co "przyjemny" i "miły"
          i wtedy jest fajnie, kochamy się, ale fajerwerków brak? Tzn, że jest
          o.k. i mąż ma się pogodzić, że żona przeżywa seks zupełnie inaczej
          niż on. Akcent w związku dla niej (dla nich?) leży zupełnie gdzie
          indziej. Gubię się. Jak czytam ostatni post Avide (ten sam, który
          cytujesz), to tak bardzo zgadzam się z jego punktem widzenia, te
          hipotetyczne pytania "w trakcie" są niesamowicie przygnębiające i
          wskazują na, nie wiem, samotność w relacji z partnerką?
          • possessive Re: Impotentka 25.05.09, 15:25
            Chyba jednak nie o to chodzi żeby partner zaakceptował brak orgazmów
            tylko żeby przestał sobie przypisywać rolę sprawczą.
            Sama dużo czytałam jak ogromne możliwości ma zestaw którym dysponuje
            kobieta i aż człowieka skręca, że ten potencjał doznań, a nie
            zewnętrznych ich przejawów pozostaje niewykorzystany. Myślę też, że
            skoro gejsze potrafiły nosić w pochwie takie małe kulki, a Tajki
            potrafiły wciągać przy pomocy pochwy monety - no to i dla mężczyzny
            różnica musiała być ogromna (fizyczna a nie werbalna). Podobno przy
            odpowiednio wyćwiczonych mięśniach pochwy to kobieta decyduje o
            długości stosunku. Łechtaczka jest znacznie lepiej unerwiona niż
            penis. Czemu faceci już czasem wolą aby im robić laskę, albo seks
            analny? Bo mają już z tego wszystkiego bogatsze doznania.
            Ja nie rozumiem skąd przekonanie, że on ma tu coś do rzeczy. Nie
            ćwiczyłam mięśni bo mi się nie chciało bo się przyzwyczaiłam do
            innej konfiguracji.Jak on ma orgazm to ja sobie nie przypisuję roli
            sprawczej - ma bo się podniecił i stymuluje sobie penisa (natura mu
            tak dała) a wzwód u zdrowego mężczyzny może być spowodowany dowolną
            kobietą bądź np. widokiem części jej ciała. No to ja nie myślę że
            jestem tak cudowna, że to tylko ze mną może - z sąsiadką też by
            mógł.
            Chyba w poprzednich pokoleniach pradziad nie miał takich problemów -
            raczej prababcia, że musi znosić działalność pradziada.
          • gujanam Re: Impotentka 25.05.09, 15:42
            w sprawie braku orgazmu u mężczyzny....
            mnie osobiście bardzo to frustruje...choć wiem, że robi to dla mnie,
            bo chce, aby mi było rewelacyjnie, dlatego powstrzymuje się i nie ma
            wytrysku, jest długo, cudownie i pięknie, ale na koniec ja mam
            poczucie niespełnienia, mimo że w trakcie spełnienie przeżywam nawet
            kilka razy ;)
          • kachna79 Re: Impotentka 26.05.09, 07:57
            > Czyli, zgaduję, brak orgazmu (seks mimo braku orgazmu) może jednak
            > być powalający na kolana i ogłuszjąco-oślepiający?

            Zdecydowanie tak, to są fajerwerki, z tym, że ja raczej doświadczam
            ich na płaszczyźnie emocjonalnej, co oczywiście wyraża się również
            przez moje ciało. W każdym razie mam poczucie mistycznego
            zespolenia - jakkolwiek głupio by to nie brzmiało. Dlatego nie
            określiłabym seksu jako słowami "miły" czy "satysfakcjonujący" (choć
            to słowo funkcjonuje powszechnie), bo żywioły nie są miłe:)

            > Akcent w związku dla niej (dla nich?) leży zupełnie gdzie indziej.

            Nie rozumiem o jakie akcenty chodzi... W naszym seksie chodzi o
            afirmację miłości i jedności, o podgrzanie żaru i sprawienie drugiej
            osobie maksymalnej przyjemności jaką jest w stanie przeżywać, a no i
            oczywiście ważna jest dobra zabawa. I tu problemów z akcentami nie
            ma.
            • aandzia43 Re: Impotentka 26.05.09, 13:40
              W naszym seksie chodzi o
              > afirmację miłości i jedności, o podgrzanie żaru i sprawienie
              drugiej
              > osobie maksymalnej przyjemności jaką jest w stanie przeżywać, a no
              i
              > oczywiście ważna jest dobra zabawa.

              "Jaką jest w stanie przeżywać". Dodałabym jeszcze: aktualnie
              przeżywać. I już wszystko wiemy. Chodzi o uzyskanie maksimum
              szczęścia w danej chwili dostępnego sobie i partnerowi. A nie o
              jakieś ustalone przez kogoś (i rozpropagowne np. przez porno) punkty
              odniesienia.
              Nie musimy gonić za wszelką cenę do punktu zbiórki, tylko cieszyć
              się intensywnie spacerem. Seks bez orgazmów pamiętam, choć to
              zamierzchła przeszłość. I pamiętam, że było za-je-bia-szczo! Często
              potem nie było już tak fajnie. Chociaż orgazmy były i wydawałoby
              się, że jak się raz tego cudu zasmakowało, to potem juz tylo
              doznawanie go może sprawić pryzjemność.
      • zakletawmarmur Re: Impotentka 25.05.09, 15:23
        > męskiej. Tylko jedna z was wypowiedziała się do tej pory na moje pytanie co
        > byście czuły, nawet czysto hipotetycznie gdyby wasz facet nie miał tych
        > orgazmów.

        Jajami sprowokował mnie ostatnio do przemyśleń na ten temat...
        Szczerze, w pierwszej chwili myślałam, że dla mojej satysfakcji ma wpływ jedynie
        o biologiczny aspekt męskiego orgazmu:-)
        Jednak tak nie jest. No może na początku, gdy bardzo faceta pragnę to właśnie
        dominuje z czasem jednak maleje, chyba, że w trakcie mam takie typowo zwierzęce
        fantazje (czyli dodatkowe wspomaganie). Nie zawsze jednak tak fantazjuje.
        Chodzi o takie "współodczuwanie". Podnieca mnie nie tylko dlatego, że robi to ze
        mną (choć to też się liczy- takie łechtanie ego), ale dlatego, że mam świadomość
        co on czuje i ja też tym zaczynam żyć...

        Zgadzam się z Andzią, że dla mężczyzn orgazm oznacza co innego, jednak i tu
        zdarzają się wyjątki...
        Np. sytuacja, kiedy ona ma po trzy orgazmy w trakcie a on tylko jeden. Facet sie
        do tego przyzwyczaja i PO LATACH jej orgazmy, nie robią już na nim tak dużego
        wrażenia, choć zawsze jakieś robią:-) Dla odmiany, gdy kilka raz żonie zdarzy
        się nie mieć orgazmu, to budzi niepokój, a jak kilkanaście razy wręcz przerażenie...
        Z orgazmów kobiety rzadziej dochodzące, facet będzie się bardziej cieszył i nie
        będzie odczuwał, aż takiego niepokoju, gdy orgazmu nie będzie.

        Tak samo byłoby z moimi odczuciami w sprawie męskiego orgazmu. Rozumiem, że w
        wiekiem facetowi będzie trudniej a mi łatwiej dochodzić... Może kiedyś chcieć
        uprawiać ze mną seks, choć nie będzie czuł potrzeby, żeby dochodzić (już tak się
        raz zdażyło gdy chciałam po raz któryś w przeciągu nocy). Tak jak często to
        robią kobiety. Nie różnimy się aż tak bardzo:-)

        Gdyby facet nie mógł wcale dochodzić to jednak odczuwałabym pewną stratę*. Wolę,
        gdy ma orgazm. Jeśliby tak by nie było, wtedy musiałabym to nadrabiać pewnym
        fantazjowaniem o tym. Generalne wyszło by na to samo tylko teraz mam dwie
        ścieżki do wyboru, wtedy miałabym tylko jedną. Dzięki temu ta jedna ścieżka
        uległa by rozwojowi do autostrady, teraz obydwie ulegają ale maksimum w trasy
        szybkiego ruchu...

        *To mogłoby mieć miejsce np. po urazie kręgosłupa.
        • igge Re: Impotentka 25.05.09, 18:12
          nie byłabym w stanie uprawiać seksu z facetem, który nie ma orgazmu.
          Najlepiej megaorgazmu. Poczucie, że rzucam mojego faceta na kolana,
          że go rozbrajam, bawię, wzruszam, rozczulam, non-stop, jest mi
          potrzebne jak powietrze, przyzwyczaiłam się, nawet dyskretny orgazm
          jest już powodem wielkiego niepokoju z mojej strony, może
          rzeczywiście apetyt rośnie w miarę jedzenia :). Nie chciałabym być z
          kimś, kto podnieca się byle laską oglądając porno, czy w biurze. W
          sumie dzięki temu forum zdałam sobie sprawę jak bardzo szczęśliwie
          dobraliśmy się z małżem pod względem seksu, a zawsze wydawało mi
          się, że to z powodu tysiąca innych dużo ważniejszych powodów
          jesteśmy nadal durnie zakochani, dłuugo wydawało mi się, że wszyscy
          tak mają, chociaż koleżanki żartują sobie od lat, że gdyby małż
          chciał, to one są zawsze chętne :)

          jakoś generalnie w moim otoczeniu, w związkach które znam z
          opowieści, nawet udanych, szczególnie w tych z dłuższym stażem, seks
          nie jest bazą relacji, niesłusznie wydawało mi się, że to nie może
          być to, co stanowi korzeń relacji między dwojgiem ludzi, myślałam,
          że to po prostu jak spanie, jedzenie, a u nas tak jednak nie jest.
          Tylko, że rzadkie wśród facetów zachowania małża typowe dla
          pierwszej fazy uczuć rzucają się w oczy najbardziej, bardziej
          widowiskowo, niż to, co dzieje się w sypialni, więc zamiast cieszyć
          się, że jest super, bywam zachłanna i nieodpowiedzialna. Zawsze seks
          był ważny, chociaż do tej pory podchodziłam do tego bezrefleksyjnie,
          intuicyjnie, może jestem inteligentna inaczej ale seks wyłącza
          świadomość całkowicie i trudno mi poddać to, co się między nami
          dzieje w tej sferze analizie. Mnie czasami nie wystarcza jeden, dwa,
          (no trzy jest w porzo) orgazmy męża dziennie (o.k. potem tydzień go
          nie ma), nie znam umiaru i uważałam, że moje libido jest większe.
          Ale czy jest? No jeśli ja mam 3 o. pod rząd, a on jeden na końcu, to
          dla mnie jest dowód i już nie wnikam, że bywa też tak, że ja jeden,
          a on dwa. Bywały gorsze okresy, stresy w rodzaju choroby dziecka,
          utraty pracy itp. Ja bez mrugnięcia okiem nie dam dzieciom jeść i
          zawalę wszystkie pracowe i rodzinne terminy, on jest bardziej
          odpowiedzialny. Ktoś musi, żeby dom funkcjonował. Duży i
          skomplikowany dom dodam. A ja jeszcze miałam o to pretensje. Chyba
          jestem egoistką. Naprawdę to forum jest edukacyjne. Czytam, czytam i
          seks wydaje się odbiciem relacji nie związanych wcale z seksem. I na
          odwrót. Gdyby mój mąż wykazywał choć część absurdalnych zachowań
          domowych, na które uskarżają się czasem forumowiczki - od razu
          wiedziałabym - tak jestem z nim dlatego bo seks jest super, bo
          mi/jemu trudno się oprzeć. A tak, szukałam dziury w całym i jak
          zwykle chciałam więcej i więcej i jeszcze więcej, bez końca.
          Wydawało mi się, że dużo daję, a to on daje najwięcej w naszym
          związku. Zawsze z nim się przekomarzam, że ja go kocham bardziej,
          ale po lekturze tylu już wątków, zaczynam się zastanawiać, czy ja w
          ogóle potrafię kochać i czy on nie miałby dużo spokojniejszego życia
          z jakąś 15 lat młodszą ode mnie rozsądną dziewczyną.
          Strasznie długi offtopic zrobił mi się z tej reakcji na posta
          zaklętej i w dodatku wcześniej possessive napisała, że każdy facet
          reaguje fizjologicznie na każdą ładną laskę, a babeczka nie
          potrzebuje wcale konkretnego mena, żeby mieć orgazm, bo wszystko i
          tak od niej zależy. Nie zgadzam się.
    • zakletawmarmur Re: Impotentka 26.05.09, 15:10

      Tak się zastanawiam jaka jesteś w ogóle w łóżku... Odpowiedz sobie na pytania:

      Czy bez okazji okazujesz swoje pożądanie facetowi (chociażby odpowiednim
      spojrzeniem)?
      Czy zdarza Ci się go prowokować, seksownym ubiorem, sposobem poruszania się,
      mówieniem sprośności?
      W jaki sposób proponujesz facetowi seks? Czy rzucasz się na niego czasami?
      Czym w ogóle masz czasami ochotę pozbawić go gaci i jak najszybciej zerżnąć?
      Czy krępuje Cię twoja nagość? Czy w łóżku zastanawiasz się nad tym jak
      wyglądasz? Czy pozwalasz się pieścić oralnie?
      Czy szybko wilgotniejesz?
      Czy jesteś w łóżku aktywna?
      Czy swobodnie pieścisz jego ciało?
      Czy jego narządy płciowe Cię kręcą? Czy lubisz robić mu loda?
      Czy uprawiasz seks w pozycjach, gdzie Ty dominujesz?
      Czy widać po tobie w jakiś sposób pożądanie w trakcie seksu? Jakie jest Twoje
      spojrzenie?
      Czy odzywasz się w łóżku? Czy mogłabyś mu powiedzieć np. "zerżnij mnie". Czy
      stękasz/mruczysz gdy jest Ci dobrze?
      Czy po seksie jesteś szczęśliwa, uśmiechnięta?

      Bo może odniósł wrażenie, że wcale Cię nie podnieca? Może nie widział w Tobie
      zbyt często właśnie tego pożądania? Sam brak orgazmu można przeżyć, ale
      świadomość, że kobieta faceta nie pragnie musi być frustrująca... Tak samo jak
      wstydliwa, nieaktywna partnerka. To przyjemne na początku (porządna dziewczyna,
      która nie dała się jeszcze nikomu zepsuć i wybrała do tego celu właśnie jego). Z
      czasem, jeśli to się nie zmienia, facetowi będzie brakować bezwstydnego,
      dzikiego rżnięcia:-)
      • avide Re: Impotentka 26.05.09, 15:26
        zakletawmarmur napisała:

        >
        > Bo może odniósł wrażenie, że wcale Cię nie podnieca? Może nie widział w Tobie zbyt często właśnie tego pożądania? Sam brak orgazmu można przeżyć, ale świadomość, że kobieta faceta nie pragnie musi być frustrująca


        Pomijając cały wcześniejszy jak najbardziej słuszny zestaw pytań, ot znowu trafiłaś Zaklęta w sama 10-tkę.
        Można wybaczyć brak orgazmu, gdy się czuje a nie tylko domyśla, że kobieta Cię naprawdę pragnie. Sposobów na okazanie pożądania są setki.

        Już o tym pisałem. Kobiety chcę słyszeć że się je kocha, że są piękne, atrakcyjne, seksowne itp.
        Mężczyzna chce słyszeć jak i czuć że kobieta go pragnie, że jest świetnym kochankiem. Wtedy cała reszta schodzi na dalszy plan.
        My nie mamy zamiary się całe życie wszystkie domyślać bo to przecież ponoć oczywiste. Jeśli tak, to urodę i atrakcyjność kobiet tez powinniśmy uczynić tak oczywista że aż zbędną mówienia o tym.

        Najłatwiej mężczyznę zniszczyć przez łóżko.
        Podobnie jak najłatwiej w ten sposób zbudować w nim pewnego siebie samca.
      • urquhart Re: Impotentka 26.05.09, 21:41
        zakletawmarmur napisała:

        > Tak się zastanawiam jaka jesteś w ogóle w łóżku... Odpowiedz sobie na pytania:

        Trafne
        Ja bym dodał: jakie miałaś relacje z ojcem? Ta archetypowa relacja z mężczyną determinuje samookreślenie seksualne, umiejętność uwodzenia i czerpania harmonijnej przyjemności z seksu i bliskości z mężczyzną. Czy nie nosisz w sobie nieświadomie typowych destrukcynych mechanizmów identyfikacji seksualnej?
        • gardenersdog Re: Impotentka 26.05.09, 23:13
          >> Czy nie nosisz w sobie nieświadomie typowych destrukcynych mechanizmów
          identyfikacji seksualnej?


          Ale pojechałeś...
        • possessive Re: Impotentka 28.05.09, 00:09
          Tak to fakt, ojciec też mnie nie chciał..
          Żartuję. Masz na myśli archetypy Junga? To chyba dowolny autorytet
          może zaburzyć seksualność jak sobie przypominam. Na przykład nasza
          kultura? Czy orgazm kobiecy do połowy XX wieku nie był chorobą?
          A tak serio to żaden mężczyzna nie dorówna mojemu ojcu.
      • bi_chetny Re: Impotentka 27.05.09, 11:52
        zakletawmarmur: rozmarzyłem się, tych rzeczy brakuje mi ogromnie...
      • teraz_bedzie_inaczej Jaka jesteś w ogóle w łóżku? 13.06.09, 01:53
        Przepraszam Zaklętawmarmur, że Cię tylko zacytuję, ale Twoją
        wypowiedź niektóre kobiety powinny przeczytać wielokrotnie (jestem
        pełen podziwu):

        zakletawmarmur napisała:

        >
        > Tak się zastanawiam jaka jesteś w ogóle w łóżku... Odpowiedz sobie
        na pytania:
        >
        > Czy bez okazji okazujesz swoje pożądanie facetowi (chociażby
        odpowiednim
        > spojrzeniem)?
        > Czy zdarza Ci się go prowokować, seksownym ubiorem, sposobem
        poruszania się,
        > mówieniem sprośności?
        > W jaki sposób proponujesz facetowi seks? Czy rzucasz się na niego
        czasami?
        > Czym w ogóle masz czasami ochotę pozbawić go gaci i jak
        najszybciej zerżnąć?
        > Czy krępuje Cię twoja nagość? Czy w łóżku zastanawiasz się nad tym
        jak
        > wyglądasz? Czy pozwalasz się pieścić oralnie?
        > Czy szybko wilgotniejesz?
        > Czy jesteś w łóżku aktywna?
        > Czy swobodnie pieścisz jego ciało?
        > Czy jego narządy płciowe Cię kręcą? Czy lubisz robić mu loda?
        > Czy uprawiasz seks w pozycjach, gdzie Ty dominujesz?
        > Czy widać po tobie w jakiś sposób pożądanie w trakcie seksu? Jakie
        jest Twoje
        > spojrzenie?
        > Czy odzywasz się w łóżku? Czy mogłabyś mu powiedzieć np. "zerżnij
        mnie". Czy
        > stękasz/mruczysz gdy jest Ci dobrze?
        > Czy po seksie jesteś szczęśliwa, uśmiechnięta?
        >
        > Bo może odniósł wrażenie, że wcale Cię nie podnieca? Może nie
        widział w Tobie
        > zbyt często właśnie tego pożądania? Sam brak orgazmu można
        przeżyć, ale
        > świadomość, że kobieta faceta nie pragnie musi być frustrująca...
        Tak samo jak
        > wstydliwa, nieaktywna partnerka. To przyjemne na początku
        (porządna dziewczyna,
        > która nie dała się jeszcze nikomu zepsuć i wybrała do tego celu
        właśnie jego).
        > Z
        > czasem, jeśli to się nie zmienia, facetowi będzie brakować
        bezwstydnego,
        > dzikiego rżnięcia:-)
        >

        • possessive Re: Jaka jesteś w ogóle w łóżku? 14.06.09, 00:27
          Powiem ostro (bo zawsze byłam zadziorna). Ja rozumiem, że żona Cię
          nie zadowala w łóżku ale to nie jest powód aby wyżywać się na nie
          związanych z tym problemem kobietach na tym forum. I nic teraz nie
          będzie inaczej dopóki będziesz tchórzyć i zamiast zagonić do roboty
          żonę, to unikać z nią seksu i liczyć że sama się zmieni. Sam
          stwierdziłeś, że złośliwie nie spełniasz małżeńskiego obowiązku a
          masz pretensje do innych.
          Jeśli chodzi o moje umiejętności to pytania zaklętej choć bardzo
          słuszne zupełnie mnie nie dotyczą. Jestem kobietą pałającą dziką
          żądzą od zawsze, miałam wielu różnych partnerów i mam za sobą numery
          przy których wymienione przez zaklętą kwestie są niewinnymi
          umizgami. Mogę zrozumieć, że są kobiety które w wieku średnim nie
          potrafią zrobić laski ale szczerze powiem (może żyję w innym
          środowisku) to dla mnie lekki kosmos. Mogę stwierdzić, że w tym
          wypadku walnąłeś jak gołąb na parapet. Mój problem z orgazmem
          pochwowym nie wynika z braku umiejętności lub wstydliwości lecz z
          kwestii zgoła przeciwnych otóż zawsze byłam rozwiązła a mój mąż nie
          jest sfrustrowanym chłoptasiem lecz ponurym satyrem który złośliwie
          pastwi się nade mną.
          • zakletawmarmur Re: Jaka jesteś w ogóle w łóżku? 14.06.09, 02:35
            Ja rozumiem, że żona Cię
            > nie zadowala w łóżku ale to nie jest powód aby wyżywać się na nie
            > związanych z tym problemem kobietach na tym forum

            Possessive ale tu nikt na nikt się nie chce wyżywać:-) No chyba, że
            czytanie mojego postu jest tak męczące. Wiem, przynudzam i
            terroryzuje długością. W sumie jest to też forma wyżywania. Ok, z
            tym mogę się zgodzić:-)

            Tu na forum faktycznie pisze wiele kobiet, dla których te punkty to
            pryszcz, bo okazują swoim mężczyzną pożądanie w różnoraki sposób.
            Nie chodziło mi zresztą o listę urozmaiceń seksualnych, tylko takie
            przykładowe sytuacje, gdzie facet może poczuć "ona mnie pragnie/
            robi to bo jest napalona". Przecież można przestudiować Kamasutrę,
            nie pokazując partnerowi tego zaangażowania. Tak, że facet będzie
            myślał, że żona to robi tylko dlatego, żeby ON miał satysfakcje.

            Pisze tu często mężczyźni, którzy takie żony mają i z ich postów aż
            bije, że zaczynają tracić ochotę na seks... Tak mi sie więc
            skojarzyło.

            Nie zawsze wynika to z lenistwa któregoś z partnerów. Takie kobiety
            często mają wiele zahamowań seksualnych wyniesionych z domu
            rodzinnego. Walka z tym to bardzo ciężka praca, nawet gdy obie
            strony są chętne.
            • songo3000 Re: Jaka jesteś w ogóle w łóżku? 14.06.09, 11:45
              Tak a propos to przypomniał mi się właśnie Wielki Elektronik czy jak mu tam ;) ze swoją połowicą. Śmiem twierdzić, że większość ludków to po prostu kiepscy kochankowie: faceci - miernoty i beznadziejne, zakompleksione babeczki.
              Udowadnianie na siłę (szczególnie przez forumowe aktywistki), że z każdą opisywaną tu babeczką jest inaczej (bo facet nie rozbudził, bo hormony, bo feromony, bo dzidzi, bo nie prasuje....) jest naiwne.
              • possessive Re: Jaka jesteś w ogóle w łóżku? 14.06.09, 12:16
                A mnie się przypomniała Konopielka jak chłop podejrzał seks geodety
                z nauczycielką i ma pretensje do swojej baby, że nie chce być na
                górze. Nie chodzi o to kto jest dla kogo kiepskim kochankiem i jaki
                poziom jest tu oczekiwany tylko o to żeby się zgrać indywidualnie ze
                swoim partnerem.
                Osobiście nie wierzę, że są ludzie wolni od kompleksów i ja również
                nie jestem od nich wolna.
                • songo3000 Re: Jaka jesteś w ogóle w łóżku? 14.06.09, 22:53
                  Tak właśnie to widzę - większość ludków jest kiepskimi kochankami dla aktualnych partnerów. To, że dla kogoś tam byłoby bombowo nie ma oczywiście żadnego znaczenia.
              • possessive Re: Jaka jesteś w ogóle w łóżku? 14.06.09, 12:52
                A ponadto jeśli wszyscy tu są beznadziejni w łóżku, to może ty ustal
                jakiś przyzwoity poziom zaawansowania, który jak się domyślam
                reprezentujesz - wtedy będziemy wiedzieć do czego się porównywać.
                • songo3000 Re: Jaka jesteś w ogóle w łóżku? 14.06.09, 22:51
                  Wiesz, ustalanie skal ocen dopasowanych do tego co chcę uwypuklić to dla mnie codziennośc zawodowa więc skoro tak bardzo chcesz znaleźć się poniżej poziomu 'zaliczenia'... ;)
                  • possessive Re: Jaka jesteś w ogóle w łóżku? 14.06.09, 23:15
                    songo3000 napisał:

                    > Wiesz, ustalanie skal ocen dopasowanych do tego co chcę uwypuklić
                    to dla mnie c
                    > odziennośc zawodowa więc skoro tak bardzo chcesz znaleźć się
                    poniżej poziomu 'z
                    > aliczenia'... ;)
                    >
                    Tak tak bardzo chcę. Oblej mnie oficjalnie z tego tematu ;)))to się
                    może szalenie spodobać mężowi..
                    >
                    • songo3000 Re: Jaka jesteś w ogóle w łóżku? 15.06.09, 01:30
                      Kurczę, w sumie to będzie ciężko bo jeszcze żadna z moich studentek nie oblała na ustnym ;D
                      • possessive Re: Jaka jesteś w ogóle w łóżku? 15.06.09, 10:06
                        Widzisz, sam przyznajesz, że nie jesteś obiektywny względem płci
                        przeciwnej w sytuacji gdy wchodzi w grę kontakt bezpośredni czyli
                        tak zwana "nasza broń kobieca". I pewnie nie zaprzeczysz, że każda
                        żona nawet z tytułem magistra inżyniera w dziedzinie technik
                        seksualnych dla swojego męża nie ma szans z nieporadną, słodziutką
                        studentką jeśli zachodzi efekt coolidge'a. Sam widzisz, że zarzuty
                        wobec żon, nawet kiepskich i beznadziejnych w łóżku są bezpodstawne
                        i to wy jesteście niezdolni do obiektywnej oceny sytuacji, a co za
                        tym idzie tak jakby winni ;)
    • qaywsx221 Re: Impotentka 27.05.09, 22:02
      Ja przez 13 lat trwania malzenstwa ANI RAZU nie mialam orgazmu. Nawet raz
      zdradzilam meza, by stwierdzic co jest. Myslalam, ze jestem impotentka, ze to ze
      mna jest cos nie tak. Az poznalam mezczyzne, z ktorym uwielbiam sie kochac,
      robimy to 5 razy w tygodniu, czasami czesciej i ZAWSZE MAM ORGAZM. Znam go trzy
      lata i jeszcze mi sie nie znudzil jako kochanek. Z kazdym razem inaczej smakuje,
      zawsze pieknie. Odrzuca mnie od innych mezczyzn i nawet nie mysle, bym mogla go
      kiedykolwiek zdradzic. A maz? Rozwiodlam sie jak tylko tego poznalam. Wiec? Moze
      twoj maz to nie ten wlasciwy?
      • possessive Re: Impotentka 27.05.09, 23:55
        Zrobiłabym tak od razu i doskonale Cię rozumiem, gdyby nie to, że
        jak na razie kocham drania i zwyczajnie dla samego seksu nie
        mogłabym po prostu.
      • avide Re: Impotentka 28.05.09, 08:10
        Seksualność kobiety jest zagadką. Jak to jest z tymi waszymi orgazmami nikt tak naprawdę nie wie. Jedne szczytują nijako z automatu niemal z każdym. Inne uczą się długo by po czasie i długiej znajomości partnera trwającej nawet kilkanaście lat zacząć z czasem szczytować. Zazwyczaj dzieje się to tak po 30-stym roku życia, bądź po urodzeniu 1 lub 2 dzieci i jest to związane burzą hormonów (ponoć) jaka się dokonuje w ciele kobiety. Niektóre kobiety nie szczytują nigdy. Niektóre zaś, tylko w przypadku trafienia na odpowiedniego osobnika płci męskiej. Wtedy jest z tym jednym i koniec kropka.

        Niestety sam na własnej skórze się kiedyś o tym ostatnim przekonałem. Choć w łóżku stawałem na uszach i klaskałem rzęsami orgazmu jak nie było tak nie było. Było ponoć fajnie, były emocje ekspresja, łzy po seksie, prawie utraty przytomności w tracie czyli całkiem niezłe odloty itp. ale orgazmu nie było. Klasyczny przypadek dobrego seksu dającego satysfakcje ale bez orgazmu. Dość szybko wszystko się rozleciało z innego powodu. Po mnie przyszedł inny. Ani przystojniejszy, ani jakiś bardziej wyrafinowany w łóżku, ot samiec jak samiec. Przyszedł, ot tak się bzyknęli i choć nie było ponoć tyle emocji i innych fajerwerków to orgazm miała już przy pierwszym razie. Jak pamiętam z rozmowy sama się później zastanawiała czemu tak się stało. Nie rozumiała tego. Jedna z teorii do jakich doszła to zbyt dużo dawka emocji nie pozostawiająca miejsce na spokojne dojście. Z tym drugim ponoć było właśnie dużo spokojniej.
        Nauczka na przyszłość ;-).

        Pisał też o tym swego rodzaju fenomenie prof. Lew Starowicz w swojej książce "Ona i on o seksie"
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=82916995&a=83006298
        Kobieta która całe życie uznawała się za zimną rybę poznała kiedyś przez przypadek na pewnym wyjeździe faceta. Poszli do łóżku i nagle okazało się, że i dla niej ziemia się zatrzęsła. Ot trafiała. Z Żadnym innym tego nie przeżyła. Nawet jak później wróciła do męża nawet nie zbliżyła się w okolice tego co z tamtym miała od pierwszego razu.

        Jak na mój gust to się dzieje tak że każdy facet ma swój styl, charakter w łóżku. Można wiele się nauczyć ale to trochę jak z jazdą samochodem. Zmieniamy biegi i dodajemy gazu po swojemu, ze swoim wyczuciem itp. I dlatego jednej to co facet ma do zaoferowania będzie odpowiadało od razu, inna się przyzwyczai lub wzajemnie się doszlifują w temacie (trochę zmienić się można ale z kota tygrysa nie zrobisz), a w przypadku kolejnej różnica będzie tak duża że aż nie do przeskoczenia. I piękne niebieskie oczy czy silne umięśnione nogi nie będą miały tutaj wielkiego znaczenia. Po prosty, będzie pieścił i dotykał nie tak jak trzeba.

        Po obserwacji tego co powyżej wpadła mi do głowy taka myśl, którą zwerbalizowałem tutaj:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=61399167&a=61399167
        można się z nią zgadzać lub nie. Wg mnie coś na rzeczy jest. Gdyby czegoś w tym nie było kobiety szczytowałby równie łatwo jak mężczyźni. Z KAŻDYM albo prawie każdym.
        Tak jakby biologia podpowiadała z którym osobnikiem teoretycznie osiągniesz największy sukces reprodukcyjny i temu ciało kobiety niejako ułatwiało drogę do reprodukcji poprzez jej orgazm. Wszak ponoć to udowodnione, że szczytowanie kobiety ułatwia poczęcie.
        Poczytać można trochę o tym w tej książce:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=82916995&a=82969744
        choć i ta jako pozycja dość kontrowersyjna na pewno nie każdemu do gustu przypadnie.

        Pozdrawiam.
        • urquhart Re: Impotentka 28.05.09, 08:52
          > Tak jakby biologia podpowiadała z którym osobnikiem teoretycznie osiągniesz naj
          > większy sukces reprodukcyjny i temu ciało kobiety niejako ułatwiało drogę do re
          > produkcji poprzez jej orgazm. Wszak ponoć to udowodnione, że szczytowanie kobie
          > ty ułatwia poczęcie.

          Czyli sugerujesz że umiejętności nie pomogą jeśli nie trafiła na odpowiedni dla
          siebie genotyp?
          • songo3000 Re: Impotentka 28.05.09, 10:41
            Raczej, że będzie mu trudniej, dopiero skrajnie nic nie uzyska. Logika rozmyta zamiast zero-jedynkowej ;)
        • zakletawmarmur Re: Impotentka 28.05.09, 10:12
          > Jak na mój gust to się dzieje tak że każdy facet ma swój styl, charakter w łóżk
          > u. Można wiele się nauczyć ale to trochę jak z jazdą samochodem. Zmieniamy bieg
          > i i dodajemy gazu po swojemu, ze swoim wyczuciem itp. I dlatego jednej to co fa
          > cet ma do zaoferowania będzie odpowiadało od razu, inna się przyzwyczai lub wza
          > jemnie się doszlifują w temacie (trochę zmienić się można ale z kota tygrysa ni
          > e zrobisz), a w przypadku kolejnej różnica będzie tak duża że aż nie do przesko
          > czenia. I piękne niebieskie oczy czy silne umięśnione nogi nie będą miały tutaj
          > wielkiego znaczenia. Po prosty, będzie pieścił i dotykał nie tak jak trzeba.

          Technika jest ważna ale bez przesadyzmu. Przecież facet też dostosowuje się w
          łóżku do kobiety. Jednak nawet słaby kochanek, jeśli budzi nasze pożądanie, da
          nam orgazm. Jak dla mnie Avi to doszukujesz się za dużo mistycyzmu, w tym
          kobiecym orgazmie... Jedne kobiety szybciej uczą się go osiągać, inne potrzebują
          więcej czasu. Z wiekiem droga na szczyt idzie nam coraz sprawniej... W pewnym
          momencie osiągamy stopień zaawansowany i nie potrzeba nam już nawet silnych
          bodźców...

          Nie wiem jak dokładnie wyglądałoby to u mnie, bo jednak całe życie seksualne
          spędziłam w stałych związkach, jednak intuicja podpowiada mi, że teraz mogłabym
          mieć orgazm z każdym:-) W trudniejszych przypadkach wystarczyłaby mi odpowiednia
          pozycja, no i penis (lub przynajmniej jego imitacja). Z facetami, którzy
          bardziej mnie kręcą miałabym po prostu bardziej intensywny orgazm.

          > Kobieta która całe życie uznawała się za zimną rybę poznała kiedyś przez przypa
          > dek na pewnym wyjeździe faceta. Poszli do łóżku i nagle okazało się, że i dla n
          > iej ziemia się zatrzęsła. Ot trafiała. Z Żadnym innym tego nie przeżyła. Nawet
          > jak później wróciła do męża nawet nie zbliżyła się w okolice tego co z tamtym m
          > iała od pierwszego razu.

          Jakoś mnie to nie dziwi... W domu nudny mąż, przed oczami ma wszystkie jego
          wady, na wyjeździe nowy, tajemniczy kochanek...
          To dokładnie tak jak facet, który ma problemy ze wzwodem przy żonie a traci je
          przy przygodnej, atrakcyjnej partnerce i bzyka dwa razy pod rząd:-)

          > Tak jakby biologia podpowiadała z którym osobnikiem teoretycznie osiągniesz naj
          > większy sukces reprodukcyjny i temu ciało kobiety niejako ułatwiało drogę do re
          > produkcji poprzez jej orgazm. Wszak ponoć to udowodnione, że szczytowanie kobie
          > ty ułatwia poczęcie.

          Jest to ważne, nie ma co ukrywać, jeśli facet nas kręci, to wystarczy
          przypadkowy dotyk, jedno spojrzenie a nawet przywołany w pamięci obraz, żeby
          przeszył nas dreszczyk pożądania... Tylko zwróć uwagę, że czasami lepiej z
          kimkolwiek niż z nikim. Gdy kobieta nie uprawia seksu przez dłuższy czas, to
          jednak jej wymagania też spadają (przynajmniej takie coś zauważyłam u siebie i
          kilku bliskich koleżanek). I to też biologia, tylko przeczy tezie o idealnym
          dopasowaniu genetycznym... Z drugiej strony, gdy kobieta ma trzech kochanków w
          tym samym przedziale czasowym, to pewnie faktycznie, ten sprawiający najlepsze
          wrażenie będzie dawał jej mega odloty.
        • possessive Re: Impotentka 28.05.09, 18:27
          "W moim mniemaniu kolacja najlepsza, to dzbanek kakao i kruche
          ciasteczka. Gdy będę już duży i sam sobie panem, to każę się raczyć
          tym właśnie zestawem."
          Sama sobie ten kąsek(męża) wybrałam i nie chciałabym aby biologia i
          feromony podsunęły mi nagle buraka:)). I wolałabym aby mój orgazm
          zależał ode mnie, sądzę że to możliwe. Mam przecież swoją rękę i nie
          zawaham się jej użyć..

          Pozdrawiam.
          • avide Re: Impotentka 28.05.09, 22:30
            possessive napisała:
            (...) I wolałabym aby mój orgazm
            > zależał ode mnie, sądzę że to możliwe. Mam przecież swoją rękę i nie zawaham
            się jej użyć..

            Pozostaje zatem pytanie: Na co u licha czekasz ?????????????????????
            Go ahead !!!!!!!!!
            ;-)
    • jamtoja Re: Impotentka 25.06.09, 10:00
      dość krótko:
      tak, nie lubie jak moja zona nie ma orgazmu (dosc rzadki przypadek,
      jesli ju sie kochamy...)
      nie, nie obwiniam jej w zaden sposob wtedy, obiwniam siebie, ze nie
      dalem dosc przyjenosci... tlumaczenia ze nie potrzebny orgazm, zeby
      bylo przyjemnie, tzn nie zawsze musi... niby rozumiem, ale do konca
      nie przyjmuje.. :)
      pozdrawiam
    • mahadeva Re: Impotentka 11.07.09, 18:07
      nie mam winy po Twojej stronie
      dobrze rozumiem o co chodzi, bo na poczatku mojego zwiazku tez obrywalam ze brak
      orgazmu, ale po tym, jak raz mialam wytrysk, dal mi spokoj
      w kazdym razie mysle, ze powinniscie isc razem do seksuologa, niech on mo
      wyjasni, ze seks jest fajny tez bez orgazmu
      oprocz tego mysle, ze powinnas czesciej inicjowac, przeciez nie bedzie sie
      opieral :)
      ja jestem przeciwna udawaniu orgazmow, nie lubie niczego udawac, nie uwazam, ze
      cos ze mnie nie tak, raczej z wyobrazeniami facetow

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka