Dodaj do ulubionych

Gdy znajomość zaczyna się od sexu...

23.06.09, 18:10
Witam, moje pytanie jest skierowane przede wszystkim do Pań.
Załóżmy, że kobieta poznaje na imprezie faceta (lub poznaje go na
czacie) i od pierwszego spotkania ona jest nim zauroczona tak, że
świata poza nim nie widzi...Na drugi lub trzeci dzień lądują w łóżku.
I teraz moje pytanie do was drogie czytelniczki: czy ta znajomość ma
realne szanse na coś więcej? Jak długo może trwać taki układ
(związek)?
Czekam na poważne wypowiedzi. Pozdrawiam:)
Obserwuj wątek
    • lilyrush Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 23.06.09, 18:47
      Moja koleżanka zaczęła od seksu pod wpływem i juz świętują jakoś 8 rocznice
      ślubu i maja 3 dzieci
      Odpowiadając na główne pytanie- u dorosłych ludzi seks jest wtedy, kiedy obie
      strony mają na niego ochotę- jeśli maja na 1 randce to czemu nie. A to czy
      związek przetrwa i ile zależy czy opiera sie tylko na tym seksie czy potem się
      okaże, ze jest jeszcze dużo więcej łączących rzeczy.
      Z własnego doświadczenia wiem, ze panowie poznani na portalach często szukają
      tam właśnie darmowego seksu i nic więcej im nie potrzeba. A jak go dostana na
      pierwszej czy drugiej randce to potem maja wymówkę ze dziewczyna puszczalska i
      nie warto się angażować. ot, męska logika ;-)
      • mezczyzna.pl Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 23.06.09, 19:13
        Z tym się zgodzę, że większość facetów na czacie lub innych
        portalach szuka darmowego seksu.
        Moje podejście do tego typu sytuacji jest takie, że seks owszem
        fajna rzecz ale jeśli kobieta (podkreślę-kobieta a nie dziewczyna)
        ląduje na drugi lub trzeci dzień w łóżku to hmm raczej bym się z
        taką nie wiązał bo widać, że ma bardzo swobodne podejście do tego
        typy sytuacji.
        Ale wracajmy do tematu. Kobieta po pierwszym spotkaniu jest
        zauroczona facetem (zauroczona-w sensie poczuła to "COŚ")i zaraz na
        kolejnym jest łóżko.
        Czy ta znajomość ma szansę na coś poważnego?
        Zachęcam Panie do wypowiedzi.
        • aandzia43 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 23.06.09, 19:40
          > Moje podejście do tego typu sytuacji jest takie, że seks owszem
          > fajna rzecz ale jeśli kobieta (podkreślę-kobieta a nie dziewczyna)
          > ląduje na drugi lub trzeci dzień w łóżku to hmm raczej bym się z
          > taką nie wiązał bo widać, że ma bardzo swobodne podejście do tego
          > typy sytuacji.

          Skoro masz takie podejście do sprawy, to nie rozumiem, po co ci odpowiedź na
          pytanie: czy ta znajomość ma szansę na coś poważnego? Przecież z twojej strony
          już jest blokada na "coś poważnego" i znajomość nie masz szans. Masz zdanie na
          temat kobiet chodzących do łóżka na pierwszej czy trzeciej randce takie, jakie
          masz (twoja sprawa, mnie nic do tego), więc daj sobie spokój z drążeniem tematu
          i ze znajomościami z kobietami tak postępującymi. Po co ci to?

          Pewnie, że taka znajomość ma szansę. Z moich doświadczeń i obserwacji tak mi
          wynika.
          • axio-mat Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 01.07.09, 11:03
            Tiaaa, jakie to mundre;-) Zawsze ocenia sie kobiety, tylko, ze one z KIMS ida do
            tego lozka, tak?
        • uqu Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 23.06.09, 20:11
          A dlaczego mialby nie miec szans? Jesli we dwoje chcieliby cos powazniejszego..
          Wedlug mnie oczywiscie moze byc troszke trudniej jesli beda mieli trudne / inne
          charaktery. Skonsumowany zwiazek powoduje ze troszke inaczej juz sie patrzy na
          druga osobe i lekko mniej sie stara. Jednak jesli dziewczyna jest zauroczona a
          facet tez chcialby cos wiecej to czemu nie. Sam seks niczego nie psuje. Spalam
          tylko z facetami z ktorymi bylam w powazniejszych zwiazkach ale umiem sobie
          wyobrazic sytuacje ze ktos mnie tak zauroczy ze pojde bardzo szybko do lozka.
        • songo3000 Hipokryta.pl 23.06.09, 20:18
          Taaa, "seks rzecz fajna" i 'jednorazowe panienki' mają go lubić ale partnera, łoj żonuś to już absolutnie. Ta ma być 'porządną kobietą' zapewne. Ah, ta mentalność wioskowego macho.
          • mezczyzna.pl Re: Hipokryta.pl 23.06.09, 20:34
            Ehhh ta mentalność ludzików z kompleksami...
            Pewnie stać Cię na drogą "furę" ale widzę że na kulturę już zabrakło
            pieniążków...
            Ludzie czy wy nie potraficie czytać ze zrozumieniem? Prosiłem o
            rzetelne i przede wszystkim na temat wypowiedzi.
            Nudzicie się? To piszcie swoje żale na innych forach i tam leczcie
            swoje wielkomiejskie kompleksy...
            Nie zaśmiecajcie tego wątku.
            Zadałem to pytanie do osób które to przeżyły, które mają coś do
            powiedzenia.
            Dla wyjaśnienia ja nie rozpoczynam znajomości od łóżka, zauroczenie
            zauroczeniem ale jest coś takiego jak szacunek do partnerki i do
            samego siebie.
            Zakompleksionym mówię dobranoc i czekam na tych którzy mają coś do
            powiedzenia ale NA TEMAT.
            • songo3000 Dzięki za potwierdzenie :) 23.06.09, 20:55
              mezczyzna.pl napisał:

              > Ehhh ta mentalność ludzików z kompleksami...
              Dokładnie, ‘droga fura’, ‘pieniążki’… :)

              > Pewnie stać Cię na drogą "furę" ale widzę że na kulturę już zabrakło
              > pieniążków...
              Ja tam jeżdżę samochodem, no ale na wsi to pewnie furami się rozbijacie. Co do Kultury to rzeczywiście ciężko ją teraz kupić bo przestała wychodzić jakoś tak w 2000 roku. Nooo ale zauważyć mogli to tylko ci co ją czytali.

              > Ludzie czy wy nie potraficie czytać ze zrozumieniem? Prosiłem o
              > rzetelne i przede wszystkim na temat wypowiedzi.
              Może Cię oświecę ale w dyskusji odnosisz się również (sic!) do głosów, które w niej zapadły a nie tylko do hasła przewodniego. Ja wiem, to może zburzyć cała 'wizję' wątku ale takie jest te podłe zycie.

              > Nudzicie się? To piszcie swoje żale na innych forach i tam leczcie
              > swoje wielkomiejskie kompleksy...
              Tak. My, wielkomiejski Songo się nudzimy. Te forum jest co prawda dla Nas ledwie znośne ale i tak nie mamy dziś ochoty promieniować swoją świetnością na innych forach. Bo te, jak niestety widać, jest otwarte dla wszelkiej maści gawiedzi.

              > Nie zaśmiecajcie tego wątku.
              > Zadałem to pytanie do osób które to przeżyły, które mają coś do
              > powiedzenia.
              Większość ma 'coś do powiedzenia'. To, że niekoniecznie te odpowiedzi musza Ci pasować to inna sprawa. Załóż sobie prywatne, pozakładaj wątki i podaj pule zaakceptowanych wpisów - będziesz szczęśliwy.

              > zauroczeniem ale jest coś takiego jak szacunek do partnerki i do
              > samego siebie.
              Raz jeszcze dziękuję za potwierdzenie diagnozy. Zawsze to milej jak przy kolejnej próbie objawy są takie same.
              • mezczyzna.pl Re: Dzięki za potwierdzenie :) 23.06.09, 21:04
                O widzę zabolało dorobkiewicza z mega aglomeracji...
                Trafiłem w punkt...
                Wylewaj dalej swoje żale ale na innym forum...
                Nie zaśmiecaj wątku, nic tu nie wnosisz poza płaczem...
                Żegnam.
                • olgab4 Re: seks moze zapoczatkowac zwiazek 23.06.09, 21:13
                  Zdarzylo mi sie, rok temu. Sama nie wiem, dlaczego, taki jednorazowy wyskok, do
                  tej pory sypialam tylko z facetami, z ktorymi bylam w stalych, regularnych
                  zwiazkach.
                  Z tamtym poszlismy do lozka na pierwszej randce, bylo fajnie i milo, i w sumie
                  zastanawialam sie potem, czy zadzwoni i sie zainteresuje, i owszem, zadzwonil.
                  Bylismy razem kilka miesiecy, ale jednak charaktery zupelnie inne, i oczekiwania
                  takze.
                  Rozstalismy sie bez zalu. Swoja droga, on do tej pory wydzwania, twierdzac, ze
                  nawet roznice charakterologiczne da sie przeskoczyc.
                  Takze jestem zdania, iz seks moze byc poczatkiem zwiazku.
                • songo3000 Re: Dzięki za potwierdzenie :) 23.06.09, 21:15
                  Nie uciekaj Robin Hood-zie z minipolis bo jeszcze ktoś pomyśli, że zasób słów Ci się kończy. Wyjaśnij (proszę uniżenie), najlepiej w kontekście wątku, jakież to punkty trafiłeś i jakie to żale z nimi związane tu wylałem. Bo pogubiłem sie cały :(
                • lia.13 Re: Dzięki za potwierdzenie :) 01.07.09, 02:10
                  o co Ci chodzi człowieku? Dlaczego sie czepiasz Songo? Ze Ci parę słów prawdy napisał?
                  Taki związek, rozpoczęty od seksu na pierwszej-drugiej-trzeciej randce owszem ma szansę, ale skoro ty sam piszesz, ze takich kobiet nie szanujesz, to dla Ciebie ten związek szansy mieć nie będzie. Bo nawet, jeśli zdecydujesz się spróbować, to jak za jakiś czas fascynacja poznaną kobietą minie, przy pierwszej poważnej kłótni wykrzyczysz jej, że "niepowinieneś był się z nią wiązać, bo ona jest puszczalska", albo coś podobnego w tym guście. To tak jak z mężczyznami wiażącymi sie z prostytutkami. Niby jest ok, niby akceptują jej "błędy modości" a jak przychodzi co do czego, to w kłótni je od ku#ew wyzywają. I taka smutna prawda na temat.
                  Dla jednego to nie problem, dla innego i owszem. Dla ciebie to jest problem, więc lepiej odpuść ją sobie.
                  • axio-mat Re: Dzięki za potwierdzenie :) 01.07.09, 11:10
                    Porownujesz taka kobiete z prostytutka? Niezle! Jacy wszyscy swieci sa tych
                    forach, ale jak przyjdzie co do czego...
            • zakletawmarmur Re: Hipokryta.pl 23.06.09, 21:12
              A Ty możesz zaśmiecać wątek obrażając innych:-)

              > Dla wyjaśnienia ja nie rozpoczynam znajomości od łóżka,
              zauroczenie
              > zauroczeniem ale jest coś takiego jak szacunek do partnerki i do
              > samego siebie.

              Powiedz mi jak to jest z tym szacunkiem... Jeśli jestem wolna, nie
              mam zahamowań (że seks jest zły) w dodatku długo się nie bzykałam i
              potrzebuje tego rozładowania napięcia... To czy szacunek do siebie
              ma oznaczać, że nie powinnam uprawiać seksu bez zobowiązań, bo ktoś
              pomyśli sobie, że jestem łatwa? IMO szacunek do siebie będzie
              właśnie oznaczać to, że potrafię, olać zasady z którymi się nie
              utożsamiam i zrobić to na co mam ochotę. Gdybym była konformistką w
              tej kwestii, to dopiero nie miałabym do siebie szacunku...

              Nie mam do Ciebie pretensji, że nie takie kobiety jak ja nie są w
              Twoim typie... Dobrze, że wiesz czego oczekujesz od kobiet:-)
              Tylko po co miałbyś działać wbrew tej zasady?

              Dla wielu kobiet, odstraszające jest, gdy facet o skrajnie różnych
              deklarowanych oczekiwaniach względem kobiety, nagle się do niej
              doczepia i nie rozumie "dlaczego pomimo JEGO poświęceń ona nie jest
              nim zainteresowana"...

              Jeśli więc problem dotyczy sytuacji, w której się znalazłeś to
              uważaj na to co mówisz, bo możesz kobietę takimi stwierdzeniami
              łatwo odstraszyć.

              Związek jest możliwy, jeśli dziewczyna straciła głowę tak szybko to
              może (nie musi) znaczyć, że facet bardzo ją kręci. A stąd już blisko
              do prawdziwego dolotu rodem z harlekinów... To ładny początek
              miłości i stałego związku. Pod warunkiem, że nikt o nikim nie
              myśli "puszczalska":-)
              • mezczyzna.pl Re: Hipokryta.pl 23.06.09, 21:24
                Chętnie z Tobą podyskutuję:)
                Ale to chyba powinnismy zrobić na pw - żeby nie spamowac w tym
                temacie.
                Od razu tylko Co napiszę, że ta sytuacja nie dotyczy mnie.
                Aczkolwiek jestem bardzo ciekawy doświedczeń innych osób którym się
                coś takiego przytrafiło.
                Odnośnie seksu bez zobowiązań - sporo ryzykujesz...wszyscy wiemy, że
                nie ma 100% zabezpieczenia przed ciążą...o chorobach nie wspomnę...
                I co potem? Szukanie gościa po dyskotekach?
                Wiesz to nas odróżnia od zwierząt, że Bóg dał nam rozum...
                I trzeba się liczyć z konsekwencjami naszych czynów.


                • winomusujace Re: Hipokryta.pl 23.06.09, 21:45
                  > Odnośnie seksu bez zobowiązań - sporo ryzykujesz...wszyscy wiemy,
                  że
                  > nie ma 100% zabezpieczenia przed ciążą...o chorobach nie wspomnę...
                  > I co potem? Szukanie gościa po dyskotekach?
                  > Wiesz to nas odróżnia od zwierząt, że Bóg dał nam rozum...
                  > I trzeba się liczyć z konsekwencjami naszych czynów

                  Dramatyzujesz, gumki plus pigułki to prawie 100%, pozatym wiać że
                  ogarnia Cię myślenie s t e r e o t y p o w e , od razu dyskotek,
                  nieznajomy, mój mąż był przyjacielem męża mojej przyjaciółki - z
                  innego miasta więc nie znałam wcześniej nie musiałabym go nigdzie
                  szukać, zresztą po co bym go miała niby szukać ? Robiłam to z pełną
                  odpowiedzialnością i dojrzałością, nie wierzę w związki wpadkowe
                  więc wolałabym potencjalnym prawie nie możliwym dzieckiem zająć się
                  sama niż z jakimś Panem który mi nie leży :) W zasadzie wszystkie
                  moje one night standy to byli dalsi znajomi znajomych, żadnych
                  czatów etc, zresztą z facetem całkiem obcym to bym się może trochę
                  bała :) zwykłe względy bezpieczeństwa. Z drugiej strony podobnie jak
                  zaklęta, ja po prostu nigdy nie wiązałam się z facetami myślącymi
                  jak Ty, mój mąż miał bardzo bujną przeszłość, ja też, ma liberalne
                  podejście do seksu, zwłaszcza gdy jest się wolnym i nikomu się
                  krzywdy nie robi, niczego sobie nie wypominamy, jesteśmy wyszumieni,
                  on nie jest faceyem który ocenia ludzi po tym na ktorej randce
                  poszedł ktoś do łóżka, ani ja nie oceniam facetów w ten sposób. Dla
                  mnie to sprawa wtórna.
                  • mezczyzna.pl Re: Hipokryta.pl 23.06.09, 21:56
                    P R A W I E ... zostawię to bez komentarza...
                    Znów się kłania czytanie ze zrozumieniem...
                    Napisałem, że znajomość się zaczęła od seksu z kimś z kim
                    pogadaliśmy 2 lub 3 godziny na imprezie lub czacie - więc z kimś
                    kogo absolutnie nie znamy...
                    Piszesz, że nie oceniasz ludzi po tym na której randce idą do łóżka,
                    ale za to bardzo szybko oceniasz ludzi którzy właśnie nie myślą
                    stereotypowo...
                    • winomusujace Re: Hipokryta.pl 23.06.09, 22:06
                      Nie oceniam, ale pewna postawa bije aż z Twoich postów.
                      Właśnie to nie jest tak, może ktoś być znajomym znajomego i pierwszy
                      raz z nim gadasz na tej imprezie, choć wiesz że jest z towarzystwa i
                      idziecie do łóżka. Mówię o swoich przypadkach. Mam liczne grono
                      znajomych i właśnie takie to przypadki bywały. Pozdrawiam.
                    • squirrel-ka Re: Hipokryta.pl 30.06.09, 14:08
                      > ale za to bardzo szybko oceniasz ludzi którzy właśnie nie myślą
                      > stereotypowo...

                      Jesteś stereotypem katolickim, wychowanym w katolickim kraju. Jak porządna to na
                      żonę, jak dziwka - to na szybki seks. Przypomina mi się film "Depresja
                      Gangstera". Gdzie główny bohater, mafiozo, Amerykanin włoskiego pochodzenia,
                      żyjący w katolickiej hipokryzji - leczy się u psychiatry. I na tych seansach,
                      tłumaczy się, że chodzi do burdeli, bo takich rzeczy, jak on potrzebuje, nie
                      może wymagać od żony. Też włoszki z pochodzenia i katoliczki.
                      Życie nie jest czarno-białe. Wszystko co nas otacza jest splotem przypadkowych
                      zdarzeń i ma wiele odcieni szarości.
                      • safed Re: Hipokryta.pl 30.06.09, 22:30
                        "Wszystko co nas otacza jest splotem przypadkowych
                        zdarzeń i ma wiele odcieni szarości." - możesz od tego niebanalnego zdania
                        rozpocząć swój głęboki esej pt. "Sranie w banie".
                • zakletawmarmur Re: Hipokryta.pl 24.06.09, 00:18

                  > Chętnie z Tobą podyskutuję:)
                  > Ale to chyba powinnismy zrobić na pw - żeby nie spamowac w tym
                  > temacie.

                  Na tym forum, ot rozwijają się do niebotycznych rozmiarów i chyba
                  już wszyscy się przyzwyczaili (moderatorzy też, choć w opisie u góry
                  straszą)… Ale jak lubisz porządek, to możesz pisać na priv.

                  > Odnośnie seksu bez zobowiązań - sporo ryzykujesz...wszyscy wiemy,
                  że
                  > nie ma 100% zabezpieczenia przed ciążą...o chorobach nie wspomnę...
                  > I co potem? Szukanie gościa po dyskotekach?

                  Tabletki+ prezerwatywa dają dużą pewność... Z pełną świadomością
                  konsekwencji podjęłabym takie ryzyko rzędu nawet nie promila
                  procenta zajścia w ciąże:-) Istnieje jeszcze aborcja (np. tabletki
                  wczesnoporonne). Nie twierdzę, że bym się zdecydowała ale mam wybór.
                  Poza tym nie traktuje dzieci jako kary za grzechy:-) Nie byłby to
                  więc dla mnie koniec świata, nawet, gdyby facet był nieosiągalny.
                  Generalnie nie ufam obcym, więc trudno byłoby mi iść do łóżka z
                  takim NN z dyskoteki. Ale kto wie co mnie jeszcze w życiu czeka...

                  Poza tym teoretycznie jutro może we mnie na ulicy meteoryt uderzyć a
                  i tak z domu wychodzić się nie boję:-)

                  > Wiesz to nas odróżnia od zwierząt, że Bóg dał nam rozum...
                  > I trzeba się liczyć z konsekwencjami naszych czynów.

                  Ja to rozumiem inaczej:-) Bóg dał nam sadystyczne zasady
                  funkcjonowania tegoż świata. Później pojawił się szatan i dał
                  człowiekowi rozum, możliwość decydowania i wyboru konsekwencji. Bóg
                  stworzył zwierzę, szatan zrobił z niego człowieka... Taka jest moja
                  wersja (bez urazy dla wierzących).
                  • fonkmaster Re: Hipokryta.pl 30.06.09, 19:00
                    > Bóg stworzył zwierzę, szatan zrobił z niego człowieka...

                    Pięknie powiedziane i dzięki Tobie prawie uwierzyłbym w Szatana. Niestety kolega
                    mi kiedyś powiedział, że geje nie są naturalnym produktem natury tylko zostali
                    skuszeni przez Szatana i że powinni się leczyć. I przez takie tanie chwyty nie
                    będę w niego wierzył ;).
                • axio-mat Re: Hipokryta.pl 01.07.09, 11:14
                  Pytanie - dlaczego ZAWSZE ocenia sie kobiete? I mimo wszystko ro wlasnie KOBIETY
                  mysla o zabezpieczeniu, nie facet. Juz bardzo dawno nie widzialem faceta
                  kupujacego gumki, kobiety - owszem. 2 ostanie zdania powinienes raczej do
                  facetow skierowac. Przeciez to oni, tacy swieci, ida z tymi PUSZCZALSKIMI do
                  lozka, tak?
            • kliwia2 Re: Hipokryta.pl 24.06.09, 15:37
              No właśnie...Chętnie coś wtrącę,bo właśnie od portali randkowych
              mojego męża właśnie rozpada mi się rodzina po ponad 20 latach
              małżeństwa gdzie b.wiele wspólnie przeszliśmy,zawsze byłam
              podporą,wspierałam, Nie powinnam tyle poświęcić ,nie powinnam
              bezwarunkowo myśleć wyłącznie "My" ale czasem:"Ja". Nie będę tu
              czynić wynurzeń ,a wina -wiadomo-zawsze leży po obu stronach.Powiem
              tylko ,że od dawna nasze małżeństwo się psuło...Ale nie o tym
              chciałam.CHCIAŁAM ZADAĆ PYTANIE MĘŻCZYZNOM GŁOWNIE ALE NIE TYLKO
              IM...
              Czy Wy Panowie właśnie tak jesteście skonstruowani ,ze tak po
              prostu,jak pstryknięcie palcem, potraficie na rzecz 3miesięcznej
              znajomości właśnie z portalu randkowego ,opartej głownie na seksie
              (którego z różnych przyczyn -co podkreślam-brakowało w małżeństwie-
              poświęcić rodzinę,spokój i bezpieczeństwo 2 dzieci które są w takim
              okresie ,że jak nigdy dotąd potrzebują ojca?, przekreślić tak po
              prostu te lata?Do tego chcąc zostawić sobie awaryjne lądowanie ,pod
              pozorem,że chcecie mieć codzienny wpływ na wychowanie dziecka -nie
              zamierzacie się wyprowadzać?EGOIZM,ASEKURANCTWO,BRAK KLASY I
              NIEHONOROWO,wypalone uczucia czy może coś jeszcze?ODEZWIJCIE
              SIĘ ,PROSZĘ ,NAPISZCIE I WYRAŻCIE SWÓJ POGLĄD.tAK BARDZO CHCĘ
              ZROZUMIEĆ...
              • bi_chetny Re: Hipokryta.pl 24.06.09, 15:48
                cóż mogę powiedzieć. jak nie było, facet znalazł lepsze dla siebie rozwiązanie.
                I nie ma co się zastanawiać nad złymi facetami, tylko pomyśleć, żeby w
                przyszłości tak się nie działo.
              • songo3000 Potrafią faceci, potrafią babeczki. Dziwne? 24.06.09, 18:56
                Skoro przynajmniej jednemu reprezentantowi nas, czyli tzw. 'facetów' ten brak seksu tak cholernie przeszkadzał, że warto było dla niego poświęcić takie wyświechtane hasła jak "rodzina", "spokój" czy "bezpieczeństwo" oraz poważniejsze sprawy jak "potomstwo" to masz odpowiedź - POTRAFIMY.

                Swoją drogą, skoro jest czarne na białym dlaczego własny facet Cię rzucił a Ty ciągle 'tak bardzo chcesz zrozumieć' to sorry, albo wcale nie chcesz albo w życiu tego nie pojmiesz.
                • kliwia2 Re: Potrafią faceci, potrafią babeczki. Dziwne? 24.06.09, 21:35
                  Wiesz,wkurzyłeś mnie...bo w rzeczywistości nie o mnie tu chodzi nie o mnie tu chodzi.Chodzi o brak klasy ,wszak mężczyznę poznaje się (tu znów powiesz ,ze" wyświechtane słowo")-nie po tym jak zaczyna ale jak kończy.Chodzi mi o krzywdę wyrządzoną dzieciom ,o brak szacunku do drugiej osoby...Ja poczułam nawet ulgę po ciągłych bankructwach,długach,sprawach sądowych,strachu ,ze do drzwi znów może puka komornik albo nowa firma windykacyjna-na koniec jak taran-musiał pozbawić dzieci tego co jeszcze im zostało:właśnie spokoju i poczucia bezpieczeństwa.I dale trwasz przy swoim?Wierz mi ja pojmuję b.dużo ale zabrakło tego minimum przyzwoitości.Czyż nie?
                  • songo3000 Re: Potrafią faceci, potrafią babeczki. Dziwne? 24.06.09, 22:52
                    > Wiesz,wkurzyłeś mnie...bo w rzeczywistości nie o mnie tu chodzi nie o mnie tu
                    I bardzo dobrze. Może zamiast lamentować na 'tych złych facetów' zaczniesz kombinować jak rozpocząć 'nowe' życie.

                    Tak, trwanie związku "dla dzieci" to kolejne wyświechtane słówko książki stereotypów i wiejskich mądrości. Tak się składa, że nawet autystyczne potomstwo doskonale wyczuwa emocje jak i po prostu widzi agresję i wojenki pomiędzy 'mądrymi' rodzicami.

                    Kobieto, gdzie w takim związku jest rzeczony spokój, bezpieczeństwo i stabilizacja??? Tak się jakoś składa, że dzieciaki właśnie z takich >trwających< związków są nieźle porypane. Po rozstaniu jest szansa (nie żadna pewność) na normalizacje i ocieplenie stosunków.

                    Zostaw swoje pobożne życzenia i skup się na rzeczywistości. Zamiast oglądać się za 'klasą' (jak rozumiem) prawie ex-mężusia sama zbuduj cos pozytywnego i z tego korzystaj. Tego Ci nikt nie zabierze.
                  • laflover Re: Potrafią faceci, potrafią babeczki. Dziwne? 25.06.09, 17:02
                    kliwia2 napisała:

                    > Wiesz,wkurzyłeś mnie...bo w rzeczywistości nie o mnie tu chodzi nie o mnie tu
                    > chodzi.Chodzi o brak klasy ,wszak mężczyznę poznaje się (tu znów powiesz ,ze" w

                    To o kogo chodzi ?
                    Mam wrażenie że płaczesz nad rozlanym mlekiem. Co to za różnica w jakim stylu
                    skończył ? To tylko jego problem...
                    Skąd ta roszczeniowa postawa w tej chwili kiedy wygląda na to że jest pozamiatane??

                    Ja osobiście nie poświęcam "wszystkiego" dla 3-miesięcznych znajomostek - wręcz
                    przeciwnie.
              • mezczyzna.pl Re: Hipokryta.pl 24.06.09, 20:32
                Sama sobie odpowiedziałaś na to pytanie...
                Każdy z nas ma swoje potrzeby, każdy czegoś oczekuje od życia od
                partnerki (partnera). Dlatego skoro jak piszesz w waszym małżeństwie
                brakowało seksu z którego brakiem nie mógł poradzić sobie Twój mąż
                więc nie powinnaś się dziwić, że odszedł do innej...
                I nie robią tak tylko faceci, kobiety są tak samo do tego zdolne.
                To jest po prostu wynik źle dobranych ze sobą ludzi.
                To tak jakby domator związał się z kobietą która żyje podrózami,
                wycieczkami, imprezami - na dłuższą metę to się rozleci...
              • zakletawmarmur Re: Hipokryta.pl 28.06.09, 09:53
                Kliwio... Bez urazy ale spróbuje opisać tą sytuacje oczami Twojego
                męża... Spróbuj zrobić to samo, bez poczucia skrzywdzenia.

                Jest sobie mężczyzna, ma żonę, która nie chce z nim sypiać... Lata
                mijają a on młodszy i piękniejszy się nie robi. Pewnego dnia może
                nawet pojawia się ten lęk, że już nic go w życiu miłego nie czeka.

                Zaczyna też rozumieć, że żona nie widzi w nim mężczyzny... Jest z
                nim dlatego, że ładnie komponuje się na JEJ rodzinnym obrazku. Bo są
                ważniejsze sprawy niż seks, ona chłopa potrzebuje po to, żeby był
                tym wiernym ojcem jej dzieci. Zaczyna się czuć oszukany,
                wykorzystany.

                Dodatkowo ciągle coś mu się nie udaje, żona wie o wszystkich tych
                jego wpadkach, wadach, trudno byłoby jej zaimponować i sprawić, że
                znowu zobaczy w nim mężczyznę- kochanka-samca...

                Facet odkrywa nagle, że na świecie jest wiele kobiet, które widzą w
                nim jeszcze tego mężczyzne- samca. Chcą z nim seks uprawiać, nie
                mają problemu z komornikami, nie myślą o "dobru dzieci".
                To nie tak, że przypadkowo znalazła się inna, trzy miesiące i tak
                zawróciła mu w głowie, że chce się rozwieść... Jeśli faktycznie się
                chce rozwieść, to pewnie dojrzewał do tego dużo wcześniej, zanim ta
                pani się pojawiła.

                Pochodzę z rozbitej rodziny, to ojciec wyprowadził sie z domu
                (wcześniej spotykał sie z kochanką mieszkając z nami). Z mojego pkt
                widzenia, rozwód nie odebrał mi tego poczucia bezpieczeństwa. Jeśli
                to dla ciebie jest najważniejsze to:
                - nie przedstawiaj dzieciom ojca jako tego złego, co ma kochankę. To
                nie prawda, ze dzieci powinny znać szczegóły.
                - nie rób z siebie skrzywdzonej ofiary, postaraj się być silna.
                - nie mścij się na nim, utrudniając mu kontakty z dziećmi,
                nastawiając je przeciwko niemu.
              • maniek_ok Re: Hipokryta.pl 01.07.09, 11:22
                > kliwia2 napisała:
                Krotko i zwiezle - tak, sa tacy faceci. To wlasnie dlatego mozna sie tylko
                posmiac z wiekszosci "dodowatych" tekstow w tym watku. Zwiazek nie powstaje
                dzieki weselom, dzieciom czy innym glupkowatym dodowatym tworom naszej kultury
                (sypiam tylko ze znajomymi znajomych...) - powstaje miedzy dwoma partnerami. To
                dlatego trzeba dobrze wybrac. Przyklady "znam znajomych, ktorzy" mozna spokojnie
                wyrzucic do kosza - wiekszosc przyjaciol o problemach dowiaduje sie na samym
                koncu. O czym pisze? O tym ze zwiazek buduje sie na roznych fundamentach.
                Denerwujesz sie na odpisujacych a sama napisalas mnostwo wyjasnien: Twoj zwiazek
                rozpada sie od dawna, kazdy jest winny - ale uwazasz ze powinien trwac nadal dla
                dzieci i "wspolnych lat". Przeciez to brednia - przepraszam za szczerosc.
                Naprawde uwazasz ze klamstwa dla dzieci sa w porzadku? Ze zycie "dla sasiadow"
                to dobre rozwiazanie??? Myslalem ze ta epoka juz minela...
                Po raz kolejny pisze - nie, normalny zdrowy facet, majacy normalna glowe i
                poukladane zycie nie bedzie korzystal z jakichs bezsensownych "dajek" z
                internetu ryzykujac utrata swojej rodziny. NIGDY. Tylko ze takiego faceta trzeba
                znalezc, a zwiazek ciagle budowac. Nie dla dzieci, nie dla PR-u, nie dla ksiedza
                ale tylko i wylacznie dla siebie nawzajem. Reszta sama sie ulozy.

                EGOIZM,ASEKURANCTWO,BRAK KLASY I NIEHONOROWO - popatrz wokolo siebie, na pary na
                ktore pewnie nigdy nie zwracalas uwagi bo byly takie "szare", "zwykle",
                "bezbarwne" - pewnie znajdziesz tam nagle zywe przyklady tego jak mozna zyc
                szanujac to co sie ma i pracowac nad kazda drobna kwestia w zwiazku. I nie ma to
                znaczenia w jakim zwiazku i nie maja znaczenia katolickie wytyczne.
                I nie uwazaj ze teoretyzuje jak jakis ksiezulo co cycka widzial tylko u swoich
                nastoletnich podopiecznych z pielgrzymek i jakichs scholi - idealem na pewno nie
                jestem, i sporo juz w zyciu schrzanilem.
                • kliwia2 Re: Hipokryta.pl 10.07.09, 23:01
                  Odpisuję-bo nie zdzierżę...nie wiedziałam,ze może być taki odbiór tego o czym pisałam.Więc wiedz,że w d-ie mam sasiadów i to co ludzie powiedzą.Z kazdym dniem utwierdzam sie w przekonaniu,że żle wybrałam...Co innego dla kazdego z nas było sensem życia.Mnie ZAWSZE zależało by związek miał mocne fundamenty jak wspomniałeś.Nie widzę już aktualnie nawet najmniejszej szansy dla naszej rodziny jako całości a kłamstwem sie brzydzę( przez lata byłam nim regularnie karmiona z czym walczyłam)Nie moge jedynie zaakceptować i zrozumieć jak ojciec może zostawić swoim -jak twierdzi- ukochanym dzieciom jeden wielki chaos i totalny brak poczucia bezpieczeństwa:długi,wizyty komorników fundując do tego jeszcze cos takiego jak zdrada i to co z nią związane.Czy nie mozna inaczej?Czy,jeśli prez ponad 20 lat zawsze znajdował wsparcie nie jest winien "starej"żonie chociaz szacunek?A może to jego ucieczka przed problemami,tchórzostwo?Więc jesli wybrał szczęście poza rodziną -niech załatwi sprawy po męsku.Mamy prawo do spokoju i nowego życia,czyż nie?Wszak mężczyzn poznaje się nie po tym jak zaczynają ale jak kończą.Chyba przyznasz mi rację.
                  • zakletawmarmur Re: Hipokryta.pl 11.07.09, 08:52

                    Czyli nie masz problemu z tym, ze facet Cię zdradza, że znalazł
                    sobie nową kobietę... Problem polega na tym, że nie zapewnił Ci
                    bezpieczeństwa finansowego... Może lepiej poszukaj jakiegoś forum
                    związanego z finansami albo rozwodami? Facet ma prawo mieszkać w
                    swoim domu. Lepiej pomyśl o prawniku/rozwodzie z orzeczeniem winy bo
                    facet ma też prawo do połowy majątku (czyli połowy domu).
                • kliwia2 Re: Hipokryta.pl 10.07.09, 23:30
                  Dzisiaj przeczytałam i odpowiadam bo nie zdzierżę.Wiedz,że w d-pie mam co powiedzą sąsiedzi i ksiądz (jak sądziłeś).Nie o to chodzi.Nie wiedziałam,że tak z boku wyglada mój problem.Teraz już nabrałam pewności,że dokonałam złego wyboru.Kłamstem się brzydzę i walczyłam z nim w naszym zwiazku od lat.Nie widzę też aktualnie już nawet najmniejszej szansy dla nas jako rodziny w całosci.Chodzi mi o to,że nie potrafię zaakceptować i zrozumieć jak -rzekomo-kochający swe dzieci ojciec funduje im taki chaos i totalny brak poczucia bezpieczeństwa:długi.wizyty komorników i na dokładkę jeszcze zdradę i to co z tym związane.Pominę,że po 20 latach nieustannego wspierania "stara"żona zasługuje chociaż na szacunek.A może to ucieczka,tchórzostwo?Wszak mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna ale jak kończy?Ok-rodzina sie rozpada,ale ma też prawo do spokoju,nowego życia.Czyż nie.Jak można wszystko az tak schrzanić?
            • asia-70 Re: Hipokryta.pl 30.06.09, 17:51
              Bywa tak, że jak zaiskrzy na pierwszej randce to szacunek nie będzie
              Ci przeszkadzał. :) I jak najbadziej, może to przerodzić się w coś
              poważnego. Wszystko zależy od tego czy poza chemią jest coś jeszcze
              i czy obie strony będą na coś więcej gotowe.
        • bialyoleander6 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 23.06.09, 23:36
          Ale wracajmy do tematu. Kobieta po pierwszym spotkaniu jest
          > zauroczona facetem (zauroczona-w sensie poczuła to "COŚ")i zaraz na
          > kolejnym jest łóżko.

          A co to jest to coś? Bo jeśli nie tylko podniecenie, chemia, ale też
          zauroczenie, uczucia, pokrewieństwo dusz itp to dlaczego nie?
          Dlaczego mężczyźni mają takie złe zdanie o kobietach robiąc dokładnie to samo?
          Zadziwiające.
          • bi_chetny Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 10:50
            bialyoleander6 napisała:
            > Dlaczego mężczyźni mają takie złe zdanie o kobietach robiąc dokładnie to samo?
            > Zadziwiające.

            proszę nie uogólniać.
        • 4g63 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 30.06.09, 11:56
          o co wam chodzi z tym darmowym seksem? a kobieta wtedy musi płacić za seks czy o co chodzi?? weźcie pójdźcie po rozum, może nie do głowy bo tam widać go brak, może poczytajcie coś, albo wysilcie się trochę..
        • fasolka007 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 30.06.09, 13:58
          Ja jestem od kilkunastu miesięcy w szczęśliwym związku, który zaczął
          się w sieci. Seks był w pierwszych kilku dniach znajomośc realnej
          (po 2 miesiącach wirtualnej) i jakos nie czuję się upodlona ... Sa
          plany na więcej, juz całkiem konkretne.. :)

          Jesteśmy szczęsliwi ...
        • agatita82 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 30.06.09, 14:17
          mezczyzna.pl napisał:

          >ale jeśli kobieta (podkreślę-kobieta a nie dziewczyna)
          > ląduje na drugi lub trzeci dzień w łóżku to hmm raczej bym się z
          > taką nie wiązał bo widać, że ma bardzo swobodne podejście do tego
          > typy sytuacji.

          No i co z tego? Równie dobrze o panu który ląduje z kobietą w łózku
          można powiedzieć to samo. I co z tego? głupie stereotypizowanie.
        • zielona.kaczuszka Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 30.06.09, 17:57
          Ja miałam taki początek związku, no może to nie było 1 dnia spotkania ale, jeszcze nie byliśmy razem. To było 5 lat temu i do tej pory jesteśmy razem, jest nam ze sobą dobrze, planujemy jakąś wspólną przyszłość. Więc nie skreślaj od razu takiej kobiety, bo może przytrafiło jej się to pierwszy raz - tak jak mi :D
        • yola13 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 30.06.09, 19:59
          mezczyzna.pl napisał:

          > Z tym się zgodzę, że większość facetów na czacie lub innych
          > portalach szuka darmowego seksu.
          > Moje podejście do tego typu sytuacji jest takie, że seks owszem
          > fajna rzecz ale jeśli kobieta (podkreślę-kobieta a nie dziewczyna)
          > ląduje na drugi lub trzeci dzień w łóżku to hmm raczej bym się z
          > taką nie wiązał bo widać, że ma bardzo swobodne podejście do tego
          > typy sytuacji.
          > Ale wracajmy do tematu. Kobieta po pierwszym spotkaniu jest
          > zauroczona facetem (zauroczona-w sensie poczuła to "COŚ")i zaraz
          na
          > kolejnym jest łóżko.
          > Czy ta znajomość ma szansę na coś poważnego?
          > Zachęcam Panie do wypowiedzi.

          ma szanse ale to naprawde zalezy od ludzi i tego czego oczekuja od
          siebie
        • tapatik Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 01.07.09, 07:33
          mezczyzna.pl napisał:

          > Z tym się zgodzę, że większość facetów na czacie lub innych
          > portalach szuka darmowego seksu.
          > Moje podejście do tego typu sytuacji jest takie, że seks owszem
          > fajna rzecz ale jeśli kobieta (podkreślę-kobieta a nie dziewczyna)
          > ląduje na drugi lub trzeci dzień w łóżku to hmm raczej bym się z
          > taką nie wiązał bo widać, że ma bardzo swobodne podejście do tego
          > typy sytuacji.
          > Ale wracajmy do tematu. Kobieta po pierwszym spotkaniu jest
          > zauroczona facetem (zauroczona-w sensie poczuła to "COŚ")i zaraz na
          > kolejnym jest łóżko.
          > Czy ta znajomość ma szansę na coś poważnego?
          > Zachęcam Panie do wypowiedzi.

          Zaraz, a co TY czujesz do tej kobiety?
          Jesteś Nią zainteresowany czy nie?
        • claudel6 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 08.07.09, 18:01
          zaraz, zaraz, a co jest nie tak w swobodnym podejsciu KOBIETY do sexu? bo chyba
          wiekszosc problemow par na tym forum wynika wlasnie z braku tej swobody.
          Wszystkie moje zwiazki (te wieloletnie tez) zaczely sie od sexu, i w ogole od
          czego mialby sie zaczac zwiazek? od chodzenia do kina i na spacer? jak w szkole?
      • zakletawmarmur Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 23.06.09, 20:14
        Z własnego doświadczenia wiem, ze panowie poznani na portalach
        często szukają
        > tam właśnie darmowego seksu i nic więcej im nie potrzeba.

        No cóż, niektóre kobiety nie mają oporów, żeby uprawiać seks właśnie
        za darmo:-) Dopóki nikt nikogo nie oszukuje nie widzę w tam nic
        złego. Nie lubie takiego przedstawienia kobiet jako ofiar zboczonych
        mężczyzn. Męczennice seksu, które nie dość że im dają, to jeszcze
        NIC z tego mogą nie mieć... Bo kobiety nie lubią seksu tak bardzo
        jak mężczyźni:-)

        Nie, wcale nie ma różnic w myśleniu kobieta/mężczyzna:-)

        A jak go dostana na
        > pierwszej czy drugiej randce to potem maja wymówkę ze dziewczyna
        puszczalska i
        > nie warto się angażować. ot, męska logika ;-)

        A powiedz mi czy z takim facetem, chciałaby się związać/ponownie
        umówić kobieta bez zahamowań? Bo ja na pewno nie... Nawet
        świadomość, że facet powiedział tak o innej kobiecie, zniechęciłaby
        mnie do niego całkowicie. Od razu widać, że nadajemy na różnych
        falach. Ja wole tego wyzwolonego zboczeńca, któremu taka zbrodnia
        nie przeszkadza:-) Do reszty nic nie mam:-)
        • lilyrush Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 23.06.09, 23:58
          zakletawmarmur napisała:

          > A jak go dostana na
          > > pierwszej czy drugiej randce to potem maja wymówkę ze dziewczyna
          > puszczalska i
          > > nie warto się angażować. ot, męska logika ;-)
          >
          > A powiedz mi czy z takim facetem, chciałaby się związać/ponownie
          > umówić kobieta bez zahamowań? Bo ja na pewno nie... Nawet
          > świadomość, że facet powiedział tak o innej kobiecie, zniechęciłaby
          > mnie do niego całkowicie. Od razu widać, że nadajemy na różnych
          > falach. Ja wole tego wyzwolonego zboczeńca, któremu taka zbrodnia
          > nie przeszkadza:-) Do reszty nic nie mam:-)

          Ot dokładnie :-) a najlepsze jest to, ze taki pan co się na brak seksu na2
          randce obraził to w końcu zadzwonił po miesiącu i bardzo sie zdziwił, ze mu w
          ramiona nie wpadłam.

          W ogóle o tych wszystkich historiach to mogłabym chyba książkę napisać :-))))
          >
        • avide Errata 25.06.09, 13:20
          Zaklęta małe sprostowanie.
          Czy tego chcemy czy nie facet ZAWSZE płaci za seks.
          Różni się jedynie forma cennika. Czasami sa to koszty bezpośrednie podane w cenniku czasami tzw. koszty stałe, amortyzacja itp ;-)))))).

          Idziesz na randkę drinka lub przynajmniej kawę trzeba postawić. (min.10 zł) Do kina (20-25 zł) też raczej nie wypada zaprosić na tzw "krzywy ryj" ;-). A czasami to i hotel trzeba wynająć. (od 100 zł/per noc)

          W małżeństwie sa to koszty stałe (zazwyczaj choć wraz z emancypacją sytuacją często się zmienia).

          W burdelu masz cennik wprost.

          Aż chce się rzecz ..."za całą resztę zapłacisz kartą Mastercard" ;-)

          Facet zawsze płaci Zaklęta. ZAWSZE. Choć czasami nie bardzo ma o tym pojęcie.

          Tak gwoli ścisłości.

          Polecam jako lekturę uzupełniająca film Testosteron i scenę rozmowy młodego Sztura z Borysem Szycem na temat podrywu ;-). Boskie. I jakie życiowe ;-).
          • zakletawmarmur Re: Errata 25.06.09, 14:59
            >
            > Idziesz na randkę drinka lub przynajmniej kawę trzeba postawić.
            (min.10 zł) Do
            > kina (20-25 zł) też raczej nie wypada zaprosić na tzw "krzywy
            ryj" ;-). A czasa
            > mi to i hotel trzeba wynająć. (od 100 zł/per noc)
            >

            Avi, Avi...
            Facet jak jest pomysłowy to zabierze laskę na randkę do supermarketu
            i będą się świetnie bawić. Tylko wy zawsze musicie "się pokazać" i
            ciągacie nas po restauracjach (Boże, jak ja nie cierpię jeść na
            pierwszych randkach jeszcze wieczorem), wypasionych kawiarniach,
            trzech kroków bez taksówki nie przejdziecie... Dla mnie to zawsze
            było krępujące, szczególnie gdy kasy jednak nie miałam za dużo.
            Lepiej się czuje gdy płace za siebie. Najlepsze randki to właśnie
            były takie, gdzie facet mi nic nie stawiał a ja nie musiałam się też
            niewiadomo jak wykosztowywać.

            Co do motelu to chyba nie jest wersja dla przeciętnych 30-letnich
            singli:-)

            "Za darmo" nie oznaczało tylko bez kasy, ale bez oczekiwań w sensie
            dłuższego związku. Jeśli facetowi dam to powinien się ze mną umówić
            jeszcze raz. Jak tego nie zrobi, to znaczy że mnie wykorzystał:-)
            Nie rozumiem takiego podejścia, jakby facet komuś łaskę robił. Chyba
            zbyt honorowa jestem, wolałabym żeby na jednej randce się skończyło,
            niż jakby ktoś czuł się w obowiązku...
          • winomusujace Re: Errata 25.06.09, 15:57
            Eee tam stereotyp :)

            Ja np od wielu lat zarabiam więcej od wszystkich moich partnerów, za
            kawę płaciłam po połowie, czasem za wyjazd gdzieś, raz za hotel
            (choć dziś to już każdy raczej ma mieszkanie jak słusznie zauważyła
            zakleta, no ale inne miasto i nagły przypływ namiętności :)) także
            bez przesady, w moim związku większość kosztów naszego życia ponoszę
            ja bo więcej zarabiam więc to po prostu naturalne. Znam conajmniej
            jeszcze trzy takie związki w moim najbliższym otoczeniu.
            • squirrel-ka Re: Errata 30.06.09, 15:52
              I tak trzymać... Mam podobnie.
              Ale kiedyś za czasów studenckich, kiedy raz mieszkało się w akademiku, raz na
              stancji. Pewna wiekowa babcia (około 80 lat), powiedziała mi coś co utkwiło mi w
              pamięci. Jak mężczyzna nie wykosztuje się na kobietę, to nie będzie miał do niej
              szacunku. Ona pamiętała te lata, że panowie mieli żony i prawie 90% kochanki na
              boku. Ale jak nawet miało się schadzkę z kochanką, to minimum było kupno kwiatów
              + koszta za hotel. Jak nie kupowali biżuterii, to po pewnym czasie, ci panowie
              musieli szukać nowej pani. Lata 60-70 w Polsce Ludowej :)
              Oczywiście czasy się zmieniają, ale to bardziej kobiety zmieniły myślenie.
              Większość panów niestety nie. Są wygodniccy. Zajebista dupa, pochwale się przed
              kolegami, ma własne mieszanie dobrą prace. A ja sobie po korzystam, pobzykamy
              się, może ugotuje jakąś kolację, to sobie dobrze pojem itp. Żadnego wkładu
              własnego w związek. Emocjonalnego i finansowego :(
              • aandzia43 Re: Errata 30.06.09, 16:47
                > Oczywiście czasy się zmieniają, ale to bardziej kobiety zmieniły myślenie.
                > Większość panów niestety nie. Są wygodniccy. Zajebista dupa, pochwale się przed
                > kolegami, ma własne mieszanie dobrą prace. A ja sobie po korzystam, pobzykamy
                > się, może ugotuje jakąś kolację, to sobie dobrze pojem itp. Żadnego wkładu
                > własnego w związek. Emocjonalnego i finansowego :(

                Jak pan nie wsadza w układ żadnego wsadu, to się pana z układu wyrzuca. Nie? Ale
                jak pani jest masochistka i męczennica, co żywi i zapewnia nocleg trutniowi, co
                jej nawet dobrze nie bzyknie, to jej problem, nie sądzisz? Nad czym bolejesz?
                Nad głupimi babami? A, to słusznie, współczuć głupoty.

                Pewna wiekowa babcia (około 80 lat), powiedziała mi coś co utkwiło mi
                > w
                > pamięci. Jak mężczyzna nie wykosztuje się na kobietę, to nie będzie miał do nie
                > j
                > szacunku. Ona pamiętała te lata, że panowie mieli żony i prawie 90% kochanki na
                > boku. Ale jak nawet miało się schadzkę z kochanką, to minimum było kupno kwiató
                > w
                > + koszta za hotel. Jak nie kupowali biżuterii, to po pewnym czasie, ci panowie
                > musieli szukać nowej pani. Lata 60-70 w Polsce Ludowej :)

                Nie kąsam. Jak nie płacili za hotel, to w końcu nie szanowali i zrywali
                znajomość, czy panie ich nie szanowały i zrywały? Coś plączesz.
                • squirrel-ka Re: Errata 30.06.09, 21:37
                  Miałam na myśli, jak w prezenty w postaci biżuterii się nie pojawiały, to panie
                  tę znajomość kończyły ;)
                  Sorki, pewnie jakieś słowo mi się nie dopisało. Elaborat mi z tego wyszedł :)
                  • aandzia43 Re: Errata 30.06.09, 21:55
                    squirrel-ka napisała:

                    > Miałam na myśli, jak w prezenty w postaci biżuterii się nie
                    pojawiały, to panie
                    > tę znajomość kończyły ;)
                    > Sorki, pewnie jakieś słowo mi się nie dopisało. Elaborat mi z tego
                    wyszedł :)

                    Eee, to one zwykłe kurwy były;-)
                    • songo3000 Re: Errata 30.06.09, 23:05
                      Konkretnie, to prostytutki :) seks za korzyście majątkowe.
          • aga999929 Re: Errata 30.06.09, 17:00
            A mój przyjaciel od roku prawie codziennie zabiera mnie na kawę lub
            obiad bądź piwo. Na koncerty i do galerii i to nie ma nic wspólnego
            z seksem. Po prostu lubi spędzać ze mną czas.
      • krzysztof-lis Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 23.06.09, 20:46
        > Moja koleżanka zaczęła od seksu pod wpływem i juz świętują jakoś 8
        > rocznice ślubu i maja 3 dzieci

        Najstarsze z nich ma 7 lat i 11 miesięcy?
    • winomusujace Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 23.06.09, 20:40
      No cześć, u mnie już trwa ten związek z seksu po imprezie ładnych
      parę lat, od jakiegoś czasu moja jednonocna przygoda jest moim
      mężem :)


      Parę związków wcześniej miałam też kilkuletni związek z takiej
      przygody :) Pozatym parę jednonocnych nie zakończonych żadnym
      związkiem :) myślę że to nie ma do końca znaczenia, poza seksem
      liczy się tyle rzeczy, czasem tak się trafia że poza sekse i inne
      rzeczy pasują i wtedy szansa jest!
      • mezczyzna.pl Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 23.06.09, 20:49
        Właśnie o takie wypowiedzi mi chodziło - kulturalne i na temat.
        Dziękuję, przywróciłaś mi wiarę w to, że tu potrafią czytać ze
        zrozumieniem.
    • sarunia21 chyba głupie pytanie... 23.06.09, 21:52
      jaka zależność jest w tym na którym spotkaniu idziecie do łóżka?
      A jaka jest szansa na przetrwanie zwiążku w którym sex jest dopiero
      po ślubie ?
      Ja właśnie mojego moznałam na necie pierwsze spotkanie było na
      mieśćie a na drugim on już robił mi minetke haha jesteśmy ze sobą
      ponad 5 lat mamy 2 letnią córeczke ... i nie sądze by to kiedy
      dojdzie do sexu miało istotne znaczenie ;-)
      • mezczyzna.pl Re: chyba głupie pytanie... 23.06.09, 22:01
        Cieszę się, że tak fajnie wam się ułożyło.
    • evenjo Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 13:55
      Czy jak znajomość zaczyna się od seksu, to może wyjść z tego coś
      więcej niż bzykanie-tzn co? Jak na św Prota jest pogoda albo słota,
      to na św Hieronima jest deszcz albo go nima...po mojemu-może, ale
      nie musi. Masz coś na myśli? Kogoś na oku? A co ty o tym myślisz?
      Może być z namiętnego bzykania "coś" więcej, czy nie może? Pytałeś o
      odpowiedź kobiety, ale po co?
      • rubinka11 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 18:42
        ja uważam, że związek z taką kobietą nie ma szans na przetrwanie.
        Łatwa jest i ze zdradą później też będzie jej łatwo jeśli
        zostaniecie parą na dłuzej. Ja bym nie ufała ani mężczyźnie który
        chce zaciagnąć kobietę do łóżka na pierwszej czy drugiej randce ani
        kobiecie (z pkt. widz. mężczyzny) która idzie do łóżka po tak
        krótkiej znajomości.
        • songo3000 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 19:03
          A w ogóle to komuś byś ufała?
        • aandzia43 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 19:24
          rubinka11 napisała:

          > ja uważam, że związek z taką kobietą nie ma szans na przetrwanie.
          > Łatwa jest i ze zdradą później też będzie jej łatwo

          Paczpani, no, no, to ci dopiero... A ja tu ze starym ponad
          dwadzieścia lat bez dawania na boku żyję. A kiedyś zdarzało mi się
          dawać na dzień dobry;-) I co z tym odstępstwem od reguły zrobimy?
          Wymażemy ze statystyk?;-)
          • squirrel-ka Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 30.06.09, 17:11
            Ze statystyk musiałabyś wymazać coś około 50% :))) A może i więcej...

            Nam obu życia to nie zmarnuje.
            Inni jak chcą , niech marnują na własne życzenie.
    • julka1800 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 19:34
      Myśle, ze ma szanse pod warunkiem, że oboje sa "tego samego
      gatunku", co oznacza ze tej dla kobiety i tego mezczyzny pojscie do
      łóżka na pierwszej, drugiej czy trzeciej randce nie ma zadnego
      znaczenia (ani to ze poznali sie na czacie). Gorzej, gdy dla jednego
      z nich to ma znaczenie, tak jak dla Ciebie. Wtedy ta strona zawsze
      bedzie miała tę druga za gorszą/puszczalską(kiego)/niewartą
      bliższego poznania. A wtedy hmmm... nie sadzę by to przetrwało.
      • arronia Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 20:47
        A nie ma dla związku większej trutki niż pogarda...
        • basia.basia1 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 20:51
          Jeżeli jest pogarda dla drugiej osoby to nie ma już związku. Nie
          mozna pgardzać drugim człowiekiem. nawet jeżeli postępuje źle, bo
          nigdy nie wiemy co nas może w życiu spotkać.
        • squirrel-ka Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 30.06.09, 17:13
          Racja!!!
    • dagew Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 20:35
      Mężczyzno ta znajomość ma realne szanse na coś więcej.Taki związek
      może być najcudowniejszy na świecie.Kobieta ta może być czymś
      najpiękniejszym dla tego faceta.Jeśli facet odwzajemni uczucie
      kobiecie -może być im cudownie.Kobieta może okazać się
      najwierniejszą,najcudowniejszą osobą jaką facet kiedykolwiek
      poznał.Wierzysz???
      • mezczyzna.pl Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 20:51
        To nie kwestia wiary, ale oczywiście, że można założyć taki
        scenariusz.
        Ja nigdy nie rozpoczynałem znajomości od seksu dlatego tutaj liczę
        na wypowiedzi osób które to przeżyły.
        Dlatego mnie ciekawi co jest po pewnym czasie gdy mija zauroczenie
        drugą osobą?
        Bo jak wiemy znajomości albo zaczynają się od poznawania siebie,
        długich rozmów,wyjśc do kina, spotkań w większym gronie i to trochę
        trwa zanim ludzie się zbliżą do siebie lub też właśnie drugi rodzaj
        znajomości, który zaczyna się od sprintu (łóżko na dzień dobry).
        Czekam na Wasze wypowiedzi i dziękuję za rzeczowy udział w dyskusji.
        • oko1976 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 21:05
          Mężczyzno to czy znajomość zaczyna się od łóżka czy też długiego
          poznawania-znaczenia nie ma(trwałość związku).Wszystko zależy o
          relacje między kobietą i mężczyzną.Jeśli jej i jemu zależy-
          przetrwają wszystko.Mężczyzno ile masz lat?(jeśli mogę spytać z
          ciekawości-wyłącznie)
          • mezczyzna.pl Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 21:19
            Jestem 3 lata starszy od Ciebie:)
            A co poczatku znajomości to wg mnie ma to duże znaczenie.
            Gdy poznajemy kogoś poprzez rozmowy, spotkania, to wtedy więcej o
            tej osobie wiemy, wiemy na co ją stać, jakie ma poglądy itd. Wtedy
            ta dalsza znajmość jest budowana na mocnym fundamencie.
            A w przypadku związku który zaczyna się od zauroczenia i łóżka to
            tak jak kupić kota w worku..
            Bo gdy mija zauroczenie wtedy spadają nam z oczu różowe okulary i
            dopiero wtedy zaczynamy widzieć rzeczywisty obraz naszego "obiektu"
            westchnień...a ten dość często mija się z tym co było na etpaie
            motylków...
            • oko1976 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 21:32
              Mężczyzno niestety ludzie potrafią fantastycznie kłamać.Mieszkasz z
              osobą,kochasz,myślisz-nigdy ciebie nie zrani a potem szok.Wiesz nie
              ma recepty na udany,długoletni zwiazek.Jak masz recepte podziel się
              z innymi.Zawsze wszystko zależy od jednej jak i drugiej strony.
              • aandzia43 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 21:50
                oko1976 napisała:

                > Mężczyzno niestety ludzie potrafią fantastycznie kłamać.

                Co więcej: fantastycznie okłamują sami siebie. Im bardziej zamotana
                w liczne mechanizmy obronne, niedojrzała emocjonalnie osoba, tym
                większe prawdopodobieństwo, że nawet długa znajomość nie jest w
                stanie otworzyć jej oczu na rzeczywistą kondycję jej, partnera i ich
                relacji.
                • oko1976 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 21:59
                  Zgadzam się ja jestem niedojrzała emocjonalnie i przez to mam
                  wielkie problemy które mnie przerastają od wielu lat
                  • songo3000 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 22:54
                    Napisz coś więcej... tutejsi eksperci pomogą, poradzą, wskażą kilka 'jedynie słusznych' dróg...
                    • oko1976 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 23:15
                      Songo3000 może kiedyś napisze więcej...,poradzę się...jest tego
                      bardzo dużo.Dziękuje za propozycje pomocy.....:))))))
              • aga999929 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 30.06.09, 17:07
                Tak właśnie. Zrobiłam wszystko aby uratowć mój związek. Nie było
                woli kontynuowania związku z drugiej strony. Im bardziej się
                starałam tym większa spotykała mnie pogarda.
            • meledwa Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 30.06.09, 10:49
              i tu sie mylisz. bo po jednej nocy spedzonej z facetem juz duzo sie o nim wie.
              co robi, jakie ma przyzwyczajenia, jaki ma tryb zycia, co chce w zyciu robic...
              Po ostatniej mojej lozkowej randce facet (znalam go dwa wieczory, a juz bardzo
              mi sie podobal) wlaczyl rano telewizor. Dla mnie sygnal do natychmiastowej
              ewakuacji, juz wiedzialam ze sie nie dogadamy. Nawet nie chodzi o dozywotnie
              zaangazowanie, ale o wspolne spedzanie czasu.
              Oczywiscie, po pierwszej randce w lozku nie wie sie wielu rzeczy o partnerze,
              ale cos sie jednak wie. Mysle, ze 10 randek w knajpach i kinach tez niczego nie
              gwarantuje. Zwlaszcza, ze 'na miescie' partner moze pozowac, a u siebie w domu
              jest zawsze tym, kim jest.
        • slepa-kiszka Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 21:09
          Mnie tez sie przydazylo..jestesmy razem juz 13 lat...
        • winomusujace Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 21:14
          mezczyzna.pl napisał:


          > Dlatego mnie ciekawi co jest po pewnym czasie gdy mija zauroczenie
          > drugą osobą?

          Tyle że z samego seksu nie bierze się zauroczenie, to dopiero znak
          że jest dobry seks i tyle, zauroczenie pojawia się później kiedy są
          właśnie rozmowy, wyjścia, kina i inne. A no i więcej seksu :)
          • mezczyzna.pl Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 21:27
            :)
            Punkt wyjściowy był taki:
            Kobieta poznaje faceta i jest nim zauroczona po pierwszym spotkaniu -
            gość zaimponował jej np. wyglądem, rozmową, wspólnymi celami w
            życiu i w ten sposób pojawiły się u niej motylki:)
            Potem seks - i myśl: to ten facet.
            Wszystko w przeciągu dwóch trzech dni.
            Związek, tudzież znajomość od wysokiego "C".
            • winomusujace Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 21:32
              Ale to jakaś wd mnie abstrakcyjna sytuacja, nikt o zdrowych zmysłach
              tak się nie zachowuje jak ma więcej niż 18 lat :) ja nigdy nie
              myślałam tak po pójściu z kimś do łóżka czy paru dniach. Mogłam tak
              myśleć po 4 miesiącach czy pół roku, na zasadzie " nieźle nie dość
              że jest chemia to jeszcze to, tamto i owamto".

              Co do zauroczenia które zaślepia, to gdy nie ma seksu też jest
              zauroczenie przecież to i tak i tak zakłóca obraz partnera, ocena z
              seksem czy bez seksu z pierwszego pół roku znajomości nigdy nie jest
              obiektywna..No chyba że ktoś kalukuje, jak dajesz się ponieść
              emocjom to czy to pożądanie czy głęboka fascynacja intelektualna
              zawsze jest pełna podkolorowania i dopowiadania. Dlatego nie jestem
              fanką decyzji na zawsze, podejmowanych z krótkim stażem.
              • mezczyzna.pl Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 21:50
                A jednak z życia wzięta...
                Stąd ta moja ciekawość jak taka relacja może się potoczyć...
                I jak juz wcześniej podkreśliłem, to nie jest dziewczyna ale 30
                letnia kobieta.
                Spotkali się raz lub dwa potem łóżko - i od razu wielka fascynacja
                ze strony tej kobiety do tego ledwo poznanego faceta.
                I to jej stwierdzenie - to jest to "COŚ". Zauroczenie kilkugodzinną
                rozmową, podobnymi tematami i dobry seks.
                Jak długo tak szybko powstałe zauroczenie może się utrzymać?
                • winomusujace Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 21:52

                  > Jak długo tak szybko powstałe zauroczenie może się utrzymać?

                  to zależy jak wiele ich łączy poza seksem, albo jak ważny jest seks
                  dla niej, czy najważniejszy. Dużo zmiennych, równanie nie jest
                  proste.
                • aandzia43 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 22:17
                  mezczyzna.pl napisał:

                  > A jednak z życia wzięta...
                  > Stąd ta moja ciekawość jak taka relacja może się potoczyć...
                  > I jak juz wcześniej podkreśliłem, to nie jest dziewczyna ale 30
                  > letnia kobieta.

                  Jeśli to trzydziestoletnia kobieta, to szansa na to, że wie czego
                  chce i co jest dla niej odpowiedznie, jest większa, niż gdybyśmy
                  mieli do czynienia z nastolatką. Świadome siebie, dojrzałe i
                  niegłupie kobiety bardzo dobrze wyczuwają już we wstępnych fazach
                  znajomości, kto jest dla nich, a kto nie.
                  Jest jeszcze kwestia jej wybranka: czy on też jest przekonany o tym,
                  że odnalazł skarb? Bo przecież nie tylko od jej decyzji zależy ciąg
                  dalszy.
                • zakletawmarmur Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 25.06.09, 10:17

                  > 3) Moze jestem wychowana na dosadnie ekspresyjnych pornosach, ale
                  po tej pani
                  > jakoś nie widać tej wielkiej rozkoszy którą prokurują jej ręce
                  tego pana.
                  > Wszystko jest jakieś takie instruktażowe, mechaniczne... Jakby
                  ktos demonstrowa
                  > ł
                  > aparat do wyciskania soków w telesklepie Mango ;-/
                  >

                  Bo to jest film instruktarzowy a nie pornos:-) Warunki do ekspresji
                  kobieta ma kiepskie, facet daleko, podrapać, poszarpać go nie może,
                  nie ma żadnej poduszki, żadnej firanki do zerwania.
                  Widać, że jest naturalna, bez udawania, wzmacniania efektu jak na
                  porno.

                  Nie wiem Glam co ty w łóżku robisz, skoro jej orgazmy uważasz za
                  mało ekspresyjne:-) Może czasami jestem głośniejsza ale standardowo
                  bliżej mi do Ghity niż pań z porno...
                  • zakletawmarmur Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 25.06.09, 10:20
                    Ups nie to okienko, tak to jest jak się na dwa posty odpowiada na
                    raz:-)
                • zakletawmarmur Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 25.06.09, 10:31
                  Drogi mężczyzno. To jak najbardziej możliwe. Poczytaj sobie o tych
                  wszystkich uwodzicielach... Oni potrafią namówić większość kobiet na
                  seks już pierwszej nocy znajomości:-) Koleś oczywiście nie musiał
                  stosować ich wytycznych, ale mógł posiadać naturalne cechy, które tę
                  kobietę przekonały do niego. Rozmowa, wspólne tematy tu może
                  wytworzyć się ta nić porozumienia...
                  Jeśli było to na drugim/trzecim spotkaniu to tym bardziej:-)

                  Podczas seksu organizm kobiety wydziela oksytocynę, hormon
                  przywiązania. Nie wspominając już o endorfinach. Dobry seks (a jeśli
                  facet kobietę kręci to mała szansa, że seks będzie kiepski) to
                  większe uczucie przywiązania... Obejrz sobie ten zalinkowany filmik
                  z innego wątku, zwróć uwagę na reakcje kobiety po orgazmie, na ten
                  przypływ uczuciowości. Tak to właśnie wygląda u kobiet...

                  www.18tube.pl/index.php/pl/cat/sex_lesson
                  30-latka potrafi oczywiście logicznie myśleć... Jest więc w stanie
                  oszacować zaangażowanie faceta. Jeśli widzi, że on też odlatuje to
                  automatycznie budzi w niej to poczucie bezpieczeństwa, że może
                  wypuścić swoje uczucia, emocje na wolność i pozwolić rozwinąć im
                  skrzydła. To cholernie romantyczne. Piosenki, wiersze a nawet całe
                  książki o tym powstają...

                  Z pkt widzenia kobiety daje to dużą szanse na związek, problem
                  raczej leży po stronie mężczyzn, bo oni już tacy uczuciowi nie są.
                  Potrzebują czasu, żeby się zaangażować, świadomość, że kobieta jest
                  zdobyta (nie tylko w sensie łóżkowym ale uczuciowym) powoduje u nich
                  często spadek zainteresowania. To z reguły jest przyczyną
                  nietrwałości takich układów. Dojrzałe kobiety o tym wiedzą i
                  trudniej im zapewnić tą odpowiednią dawkę poczucia bezpieczeństwa,
                  która pozwoli na odlot. Z poczuciem bezpieczeństwa jednak nie można
                  przesadzić.

                  Oczywiście może sie zawsze okazać, że facet jest mało ciekawy i po
                  lepszym poznaniu kobieta zmieni zdanie:-)
                  • rikol Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 30.06.09, 13:17
                    Seks wiaze sie z produkcja oksytocyny u LUDZI w ogole, a nie tylko u mezczyzn.
                    Dlatego seks cementuje zwiazek. No ale to by nie pasowalo pewnie do twoich
                    przekonan. Jesli fakty sa inne niz wiara, tym gorzej dla faktow.
                • bi_chetny Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 25.06.09, 17:33
                  mezczyzna.pl: mówisz o swojej żonie, która właśnie poznała faceta, którym jest
                  zauroczona ?
            • oko1976 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 21:41
              Mężczyzno czy tą kobietą nie była "Twoja kobieta"?
        • laflover Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 25.06.09, 17:16
          mezczyzna.pl napisał:

          > To nie kwestia wiary, ale oczywiście, że można założyć taki

          No właśnie, patrzysz przez....

          > Ja nigdy nie rozpoczynałem znajomości od seksu dlatego tutaj liczę
          > na wypowiedzi osób które to przeżyły.
          > Bo jak wiemy znajomości albo zaczynają się od poznawania siebie,
          > długich rozmów,wyjśc do kina, spotkań w większym gronie i to

          ...pryzmat schematów które ktoś lub sam sobie wpoiłeś.

          Moja wyobraźnia podpowiada mi szereg możliwości, których sam nigdy nie
          przeżyłem, ale potrafię ocenić ich prawdopodobieństwo zdarzenia. Potem życie
          potrafi moje teorie zweryfikować.

          I wiem że bzykanie na pierwszej randce może oznaczać początek czegoś wspaniałego
          co może trwać do śmierci a bzykanie po ślubie dopiero oznacza pakowanie się w
          problemy.
          Odwrotne scenariusze podobno działają (???) lepiej i jestem w stanie w to
          uwierzyć jednak ani już nie są dla mnie, ani mi się nie podobają a życie
          pokazało mi już że to zła droga w wielu pojedynczych przypadkach.
        • igge Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 28.06.09, 23:37
          "po pewnym czasie gdy mija zauroczenie drugą osoba"
          Po co w ogóle być z kimś jeśli minęło już nam zauroczenie jego/jej
          osobą???!!!!
    • nerika Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 21:46
      Chyba najpierw to coś, a później przyjemności ciała ( ja nie umiem inaczej).
      • oko1976 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 21:51
        Nerika nigdy nie mów nigdy.Życie pisze zaskakujace scenariusze
    • kunegunda123 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 22:05
      znajomość ma jak najbardziej realne szanse na przetrwanie o ile Pani jest
      naprawdę Panem zauroczona. a nie tak jak u mnie gdzie facet pociąga mnie tylko i
      wyłącznie fizycznie. no i się sypie, o dziwo z jego strony. spróbowaliśmy być
      normalnym regularnym związkiem, ale widocznie wyczuł że z moje strony jest coś
      nie tak...
    • aandzia43 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 22:09
      Znajomości, w których bardzo szybko pojawia się element seksualny
      mogę się skończyć dokładnie tak samo, jak te rozpoczęte od wspólnego
      oglądania znaczków, chodzenia po górach, czy picia kawy i gadania.
      Erotyzm, fascynacja erotyczna i seks nie przeszkadzają w poznawaniu
      całej reszty osoby partnera i budowaniu pozaerotycznych relacji,
      prawda? Z drugiej strony: długie (i nawet satysfakcjonujace)
      poznawanie się na płaszczyznach z erotyką nie związanych, nie
      gwarantuje szczęścia i trwałości związku. To forum pełne jest
      przykładów par świetnie spasowanych pozaseksualnie i niestety
      rozpadających się. Z przyczyny ujemnego bilansu: dobre porozumienie
      i cała fajna reszta nie są w stanie przebić tragicznej jakości
      pożycia intymnego.
      Znam kilka par, które zaczęły od fascynacji erotycznej i szybkeigo
      seksu, a potem żyły długo i szczęśliwie.
      Znam pary, które chodziły ze sobą i chodziły, latami chodziły.Seks
      zaczynały uprawiać dopiero po dłuższym czasie. A potem się
      rozstawały.
    • kicia031 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 24.06.09, 22:18
      nie traktowalalbym powaznie faceta, ktory bzyka sie z osoba praktycznie
      nieznana, po bardzo krotkiej znajomosci. nie moj target.
    • dadd Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 25.06.09, 01:08
      Na tym forum aż prosi się, by uczestnicy dyskusji promowali "zaczynanie od
      seksu". Moim zdaniem jest on w związku tak ważny, że gdybym była na etapie
      poszukiwań, to poznając interesującego intelektualnie mężczyznę (to zwykle da
      się stwierdzić dość szybko :D)nawet nie próbowałabym zbliżyć się do niego, jeśli
      nie czułabym "chemii". Potem szybko chciałabym sprawdzić, czy w łóżku jest
      równie interesujący, by nie inwestować swojego czasu i sił na kolejnego faceta,
      który "w tym temacie" nie będzie mi odpowiadał. I dopiero po pozytywnym (i
      szybkim) zaliczeniu tych trzech punktów (intelekt-chemia-seks) mogłabym
      zastanawiać się nad ewentualnym związkiem.
      Tak też uczyniłam jakiś czas temu. Na szczęście ów mężczyzna okazał się "łatwy",
      oporów nie stawiał i przeszedł sprawdzian pomyślnie. Związek trwa i ma wszelkie
      cechy stabilności. A szybkie przechodzenie do seksu ma też tę zaletę, że
      wcześniej opadają różowe okulary i łatwiej "na chłodno" ocenić partnera.
      • dagew Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 25.06.09, 08:59
        Wspaniale że Tobie udało się.Oby Twój związek był zawsze Naj Naj...
      • claudel6 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 09.07.09, 00:36
        dadd! podpisuję się obiema rekami!
        jaki w ogóle ma sens 'chodzenie' z jakimś gosciem, angażowanie w niego czasu,
        emocji, jeśli na końcu może się okazac, ze w łóżku klapa. Dla mnie sex jest
        również na tyle ważny, że stanowi jeden z pierwszych punktów sprawdzianu, dużo
        ważniejszy niż to, czy zgadzamy się co do joty w innych sferach.
    • efi-efi Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 25.06.09, 17:00
      >> mezczyzna.pl

      >>Ja nigdy nie rozpoczynałem znajomości od seksu

      - No to nie wiesz co tracisz.
      To tak jakby nigdy nie być na rauszu.


    • efi-efi Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 25.06.09, 17:07
      Odnoszę wrażenie, że wsomniana przez Ciebie pani leży Ci na serduszku.
      Tyś ją sobie urabiał rozmowami, kwiatkami, kolacyjkami, a ona bzyknęła się z innym.
      Nie chcę Cię martwić, ale dla niektórych seks jest bardzo istotnym elementem
      związku i jak wynika z powyższych postów nawet takie jednonocne bzykanko kończy
      niekeidy się w USC.

      Nie myśl o niej , że puszczalska, raczej o sobie żeś cipa nie oficer, że się tak
      po żołniersku wyrażę.
      • mezczyzna.pl Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 25.06.09, 18:55
        Kulturalniej nie można odpowiedzieć?
        Twoje domysły mnie rozbawiły :) Masz niezłą wyobraźnię;)
        A tak poza tym jak czytam co niektóre wypowiedzi to...włos mi się
        jeży na głowie...
        Myślałem, że to na czym buduje się związek to: szacunek, uczciwość,
        wierność, okazywanie ciepła, zainteresowania, bezpieczeństwo atu
        widzę, że większość stawia na piedestale seks...
        No ale nic, fajnie, że się temat rozwija.
        • aandzia43 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 25.06.09, 19:39
          > Myślałem, że to na czym buduje się związek to: szacunek,
          uczciwość,
          > wierność, okazywanie ciepła, zainteresowania, bezpieczeństwo atu
          > widzę, że większość stawia na piedestale seks...

          Aaaa, to udany seks na wstępie (bez żadnych piedestałów) wyklucza
          szacunek, ciepło, wierność, bezpieczeństwo i całą niezbędną resztę?
          Hm, no nic, fajnie się "rozwijasz" w tym wątku. Chociaż jak
          najbardziej przewidywalnie i zgodnie ze schematem.
          • winomusujace Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 25.06.09, 20:21
            Zgadzam się w 100 % :)
          • mezczyzna.pl Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 25.06.09, 20:56
            Kolejna osoba która ma problem z czytaniem ze zrozumieniem...
            Czasami zanim się cos powie to lepiej się dwa razy zastanowaić-gdzie
            ja napisałem , że seks cokolwiek wyklucza?
            Jesteś tak zaślepiona własnym zdaniem, że nie dopuszczasz możliwości
            aby ktoś mógł inaczej patrzeć na świat niż Ty sama.
            Gratuluję szybkiego oceniania i zaszufladkowywania ludzi.
            Podziwiam Twój "otwarty" umysł...
            • aandzia43 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 25.06.09, 21:34
              mezczyzna.pl napisał:

              > Kolejna osoba która ma problem z czytaniem ze zrozumieniem

              To ty jesteś osobą, która ma kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem.
              Albo raczej odrzucasz niewygodne informacje już na poziomie
              percepcji. Dowód?

              "A tak poza tym jak czytam co niektóre wypowiedzi to...włos mi się
              jeży na głowie...
              Myślałem, że to na czym buduje się związek to: szacunek, uczciwość,
              wierność, okazywanie ciepła, zainteresowania, bezpieczeństwo atu
              widzę, że większość stawia na piedestale seks..."

              Żadna większość na tym forum nie stawia seksu na piedestale. Ludzie
              nadzwyczaj cierpliwie i uprzejmie (choć uważam, że wysiłki te są
              jałowe) usiłują przekazać ci fakty, przykłady udanych (pod wieloma
              względami) związków, gdzei seks obecny był od początku, oraz własne
              poglądy na temat roli seksu w ich związkach. Jeśli widzisz
              tu "większość stawiającą seks na piedestale", to albo nie umiesz
              czytać ze zrozumieniem, albo jesteś wyjątkowo hm... programowo
              nieotwarty.

              > gdzie
              > ja napisałem , że seks cokolwiek wyklucza?

              Ja napisałam "udany seks na wstępie", nie "seks". Gratuluję
              nieuważnego (albo jak najbardziej celowego, co bardzo prawdpodobne)
              nierzetelnego cytowania adwersarza. Na przyszłość jednak prosiłabym
              o nieprzekręcanie wypowiedzi, do których się odnosisz.
              • songo3000 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 25.06.09, 21:41
                Songowy nos pierwszy wyczuł co jest grane :) Oczekuję pochwały i nagrody.
                • aandzia43 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 25.06.09, 21:46
                  Nie, Songusiu, to ja byłam pierwsza. Wyprzedziłam cię o 38 minut i
                  kilka postów;-)Tylko byłam grzeczniutka i zamotałam swą myśl
                  uprzejmie, bo delikatna i nieśmiała ze mnie niewiasta;-D

                  forum.gazeta.pl/forum/w,15128,97008783,97012332,Re_Gdy_znajomosc_zaczyna_sie_od_sexu_.html
                  • songo3000 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 25.06.09, 21:51
                    Phi, no ewentualnie mogę podzielić sie sławą i chwałą ;)
                    • aandzia43 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 25.06.09, 22:04
                      songo3000 napisał:

                      > Phi, no ewentualnie mogę podzielić sie sławą i chwałą ;)
                      >

                      Dobra, zabieraj chwałę i sławę. Ja biorę nagrodę;-)
                      "Żywot Briana" - "Zabierajcie kadzidło i mirrę, złoto możecie
                      zostawić";-)
                      • songo3000 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 25.06.09, 22:34
                        Hehe, umowa stoi ;)
                        Kiedyś rodzina chciała mnie za ten film z domu wyrzucić jako "szatanistę - sekciarza" :) W szczególności za końcówkę :)))
                      • squirrel-ka Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 30.06.09, 21:48
                        Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale z mirrą było - "to wy mi gada do domu
                        przynosicie, żeby mi dziecko pokąsał?" :)))
                        Kocham ten film.

                        Sprawdzę, za chwilę. Ale mam tylko wersje po angielsku.
              • mezczyzna.pl Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 27.06.09, 00:24
                Dobrana z was para - jedno warte drugiego:)
                Zostawię to bez komentarza...
                • songo3000 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 27.06.09, 00:48
                  Właśnie to skomentowałeś.
            • songo3000 Mój otwarty umysł podpowiada, że 25.06.09, 21:36
              jak się widzi na około samych wrogów z odmiennym zdaniem (no i oczywiście "mających problemy z czytaniem") to trzeba zacząć leczyć 'syndrom oblężonej twierdzy'. Zdrowia życzę.
        • zakletawmarmur Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 25.06.09, 19:54

          Mężczyzno...
          To że ludzie TU lubią seks, nie oznacza, że to jedyna ważna dla nas
          sprawa. IMO szacunek i uczciwość powinniśmy mieć dla wszystkich, nie
          tylko tych których kochamy. Mamy równolegle jeszcze wiele innych
          potrzeb, bez których ani związku ani seksu nie będzie.

          Poza tym mylisz pojęcia... Seks to czynność za którą stoją także te
          potrzeby emocjonalne, które wymieniłeś: szacunek, okazywanie ciepła,
          zainteresowania czy bezpieczeństwa. Jakie więc czynności miałeś na
          myśli, pisząc, że seks wydawał Ci się mniej istotny?


          > A tak poza tym jak czytam co niektóre wypowiedzi to...włos mi się
          > jeży na głowie..

          Każdy ma swoją piramidę potrzeb. Są ludzie, którzy mają większe
          potrzeby w tym zakresie, zarówno ilościowe jak i jakościowe, więc
          seks stoi u nich wyżej niż np. gry komputerowe. Z powodu braku
          możliwości ich rozładowania są nieszczęśliwi. Może Tobie się to
          wydawać brzydkie, ale my nie mamy na to wpływu:-) To tak jakby
          osobie z ADHD kazać siedzieć cały dzień na krześle. Nawet jak się
          postara to będzie cholernie nieszczęśliwa i albo ucieknie albo se
          żyły podetnie.

          Przez większą część życia powtarza się nam, że seks jest zły, mniej
          ważny. Wiele osób ma później z tego powodu zahamowania... Związki z
          takimi ludźmi, dla kogoś bez zahamowań bywają koszmarne. Pewnie
          dlatego wiele osób (szczególnie tych co już raz się przejechało)
          woli nie czekać z seksem aż związek spoważnieje.
        • zyg_zyg_zyg Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 25.06.09, 19:57
          Nie wyobrażam sobie relacji z mężczyzną, w której nie ma uczciwości,
          wierności, zainteresowania, ciepła itp. Piszę o wyobraźni, bo taka
          relacja nigdy mi się nie zdarzyła. Wiem natomiast, bo na własnej
          skórze sprawdziłam, że mając to wszystko w związku, w którym seks
          zdarza się raz na miesiąc, nie jestem w stanie nie tylko cieszyć się
          życiem, sobą i byciem z moim mężczyzną, ale po prostu normalnie
          funkcjonować.

          Dla mnie seks jest filarem związku - jednym z wielu i jednym z
          niezbędnych. Dla mnie potrzeby seksualne, tak jak u Masłowa
          (pl.wikipedia.org/wiki/Hierarchia_potrzeb#Piramida_potrzeb),
          są potrzebami fizjologicznymi i ich niezaspokojenie powoduje, że
          wszysko inne kuleje.
        • efi-efi Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 26.06.09, 08:48
          mezczyzna.pl napisał:

          > Kulturalniej nie można odpowiedzieć?

          - no właśnie to było kulturalnie, chciałam dosadniej , ale wymazałam

          > Twoje domysły mnie rozbawiły :) Masz niezłą wyobraźnię;)

          - wyobraźnia nie powinna mieć granic:)
        • kliwia2 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 27.06.09, 15:28
          mezczyzna.pl napisał:

          > Kulturalniej nie można odpowiedzieć?
          > Twoje domysły mnie rozbawiły :) Masz niezłą wyobraźnię;)
          > A tak poza tym jak czytam co niektóre wypowiedzi to...włos mi się
          > jeży na głowie...
          > Myślałem, że to na czym buduje się związek to: szacunek, uczciwość,
          > wierność, okazywanie ciepła, zainteresowania, bezpieczeństwo atu
          > widzę, że większość stawia na piedestale seks...
          > No ale nic, fajnie, że się temat rozwija.
          >
          No dzięki-fajnie ,że odezwał sie mężczyzna dla którego słowa wierność,okazywanie ciepła,zainteresowania,bezpieczeństwo,szacunek,i uczciwośc maja znaczenie a nie są wyswiechtane jak któryś już tu napisał.I o taką własnie kolejność mi chodziło-wcale nie uważam ,że seks jest mało ważny.Ale nie wszystko jest białe albo czarne-jest mnóstwo kolorów pośrednich a po drodze :ludzka wrażliwość.Ale trzeba ją posiadać -ania
        • possessive Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 30.06.09, 12:26
          mezczyzna.pl napisał:

          > Myślałem, że to na czym buduje się związek to: szacunek,
          uczciwość,
          > wierność, okazywanie ciepła, zainteresowania, bezpieczeństwo atu
          > widzę, że większość stawia na piedestale seks...
          > No ale nic, fajnie, że się temat rozwija.

          Hej, pozwól że wtrącę - wierność, ciepło, zainteresowanie,
          bezpieczeństwo - te wszystkie rzeczy możemy okazywać because of sex.
          Jak umierasz z głodu to nie interesuje Cię poezja. Ciekawe, że
          moment kiedy człowiek zmienia się w wygłodniałe zwierzę następuje
          często tam gdzie powinno być tego dobra pod dostatkiem czyli w
          małżeństwie. Śmieszne stereotyp pokazuje że to facet wkurza się gdy
          chce jak najszybciej do łóżka a ona chce ciągle rozmawiać ale widać
          zależy to od stopnia sublimacji potrzeb. I tak seks jest motorem
          napędowym wszystkich tych słowiczych treli i kolacji przy świecach
          choć nie wszyscy są w stanie to zaakceptować.
          A little less conversation, a little more action, please
    • ladera Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 25.06.09, 21:09
      A wierzysz w tak błyskawiczne zauroczenie, ze po chwili już takie rzeczy
      przychodzą do głowy? O dziwo tak właśnie się zdarza, ale to kwestia przypadku i
      nie ma co uogólniać,ze taka dziewczyna czy facet to 'puszczalscy'. Chemia
      naprawdę istnieje, lepiej się jednak tak od razu jej nie poddawać, trochę
      konwenansów nikomu nie zaszkodzi, a może rozbudzić fascynację drugą osobą.
    • mentafolia Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 28.06.09, 00:09
      Mój kilkuletni,baaaardzo udany,związek zaczął się od seksu właśnie dnia drugiego.
      Seks byłby dnia pierwszego,niestety za dużo ludzi było wokół:D

      Ten układ/związek:D jak nazywasz może trwać różnie.Mój trwa 8 lat.

      puszczalska jane
      • kliwia2 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 28.06.09, 06:28
        Oczywiście,że nikt tego nie wyklucza,ale tylko pod warunkiem,że ktoś inny przy tym nie cierpiał.Mam tu na myśli nie "starą"żonę ale np.dzieci.Poza tym drobiaszczkiem-wszystko przecież ok.
        • rikol Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 30.06.09, 13:26
          A czy ty myslisz, ze niewierny maz sie spowiada swojej kochance, pokazuje
          obraczke i zdjecia dzieci? Naiwna jestes.
    • tarantinka Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 29.06.09, 12:24
      taka znajoość ma szansę,jak każda inna, pod warunkiem jednak, że
      kobieta rzeczywiście jest zafcynowana facetem, nie dorabia sobie
      tegoz zafascynowania na użytek spokojnego sumienia,
      usprawiedliwienia takiego szybkiego kontaktu czyms innym, "lepszym"
      niż tylko pożądanie. Mężczyzna podświadomie czy nie nie uważa takiej
      kobiety za puszczalską. Wbrew pozorom te dwa warunki rzadko są
      spełnione.
    • yoko0202 mężczyzno 30.06.09, 00:06
      Będzie długo, odniosę się do kilku Twoich wypowiedzi w tym wątku.
      Przede wszystkim wydaje mi się, że troszkę mylisz pewne pojęcia – dlaczego Twoim
      zdaniem, jeżeli pewna kobieta z pewnym mężczyzną wyląduje w łóżku na początku
      znajomości, to oznacza, że jest jak to piszesz zbyt swobodna, czyli robi to z
      każdym??? Równie dobrze coś takiego mogło przytrafić się obydwojgu pierwszy raz
      w życiu, i bardzo często tak bywa.
      Kolejna rzecz, której nie rozumiem kompletnie – piszesz: A w przypadku związku
      który zaczyna się od zauroczenia i łóżka to tak jak kupić kota w worku. Bo gdy
      mija zauroczenie wtedy spadają nam z oczu różowe okulary i dopiero wtedy
      zaczynamy widzieć rzeczywisty obraz naszego "obiektu" westchnień...” Czyli
      jeżeli nie zaczyna się od łóżka, to nie ma żadnego zauroczenia, tak? To po co w
      takim razie tracić czas na kino, kolację itp. itd. skoro ta osoba cię w ogóle
      nie kręci???
      Dalej – „Myślałem, że to na czym buduje się związek to: szacunek, uczciwość,
      wierność, okazywanie ciepła, zainteresowania, bezpieczeństwo”. No tak, a ty
      gdzie chcesz budować – w kinie, w knajpie?? O powyższych cechach partnera można
      równie dobrze przekonać się spędzając czas w łóżku. Kino i knajpa mogą być o
      wiele bardziej złudne niż łóżko. Gdy idziemy na klasyczną randkę, to pół dnia
      spędzamy w łazience, jesteśmy śliczni, wyfiokowani, mili, zachowujemy się
      stosownie do sytuacji i często po prostu nieco sztucznie itp. itd. Restauracja
      czy spacery w świetle księżyca to nie jest prawdziwe życie. Prawdziwe życie jest
      wtedy, gdy budzicie się rano, jest dużo za późno żeby zdążyć do pracy, trzeba
      ogarnąć kto idzie po bułki, kto ściele łóżka, przedyskutować co na obiad, i
      nakarmić kota.
      Jeżeli np. na początku znajomości ludzie wylądują w łóżku, budzą się razem
      niewyspani, nie pierwszej świeżości, spoceni i potargani, a jednak wciąż mają na
      siebie ochotę, i nie widzą problemu w tym kto idzie po bułki a kto karmi kota i
      robi śniadanie, to być może w takiej sytuacji szybciej można się przekonać jak
      takie życie wspólne miałoby wyglądać, niż snując się po muzeach czy parkach w
      sobotnie popołudnia.
      Reasumując, nie uważam żeby związek, w którym na seks nikt nie czekał 3 czy 5
      miesięcy czy dłużej, był w jakikolwiek sposób gorszy od takiego 'wyczekanego',
      czy też wręcz niemożliwy. W obu przypadkach takie same szanse.
      A teraz jeszcze ośmielę się wtrącić rzecz, za którą być może zostanę zjedzona
      :-) - to na podstawie obserwacji własnych i paru twierdzeń znajomych mężczyzn; a
      mianowicie, wbrew pozorom to chyba facetom a nie kobietom bardziej grozi, że
      mocno się zaangażują po takiej nocy – powód chyba prosty: teoretycznie, i
      praktycznie raczej też, dla mężczyzn seks to jednak jest fundament wszystkiego,
      i w sumie nie ma w tym nic złego; bardzo udany seks z fajną partnerką ma
      konsekwencję podstawową: chce się więcej :-) i w pewnej chwili zaczyna
      kombinować: co tu zrobić żeby tak fajnie już zostało :-) Romantyczne kolacje,
      kino i spacery nigdy nie walną tak obuchem w głowę jak stosunkowo udana noc :-)
      • efi-efi Re: mężczyzno 30.06.09, 09:42
        i mężczyzna zaniemówił...
        • songo3000 Re: mężczyzno 30.06.09, 10:18
          CO się dziwić. Hipokryta.pl dosyć wyraźnie postawił 'szacunek' i 'zaangażowanie' na jednym (pozytywnym) biegunie a seks na drugim (zdaje się, że trochę mniej pozytywnym :) Oczekiwał zapewne od babeczek potępienia 'puszczalskich' i poklasku dla jego 'oryginalnych tez' a tu dupa.

          Aha. Pamiętajcie, że zapewne nie umiecie czytać ze zrozumieniem ;)
      • squirrel-ka Re: mężczyzno 30.06.09, 23:22
        To kobietom bardziej grozi niż facetom. Z powodu hormonu zwanego oksytocyną.
        Oksytocyna to hormon "przywiązania". Odpowiada za miłość np. matki do dziecka,
        przy porodzie mózg, daje kobiecie ogromnego, hormonalnego kopa. Oksytocyna to
        jeden z tych hormonów szczęścia, po którym po orgazmie czujemy się cudownie, ale
        również dzięki niej uzależniamy się od osoby, z którą spędziliśmy noc. Z tym że,
        im większy poziom testosteronu u osoby, która ten orgazm miała, tym mniejsze
        działanie oksytocyny. Testosteron jest jak antidotum na oksytocynę. Panowie,
        ponieważ mają większy kilkukrotnie poziom testosteronu niż panie, nie odczuwają
        po stosunku przywiązania do kobiety z którą się przespali. Nie zawsze, ale to
        tak działa w większości przypadków.
        • songo3000 Re: mężczyzno 01.07.09, 01:45
          Oj, jeżeli seks był ponad przeciętny - odczuwają :)))
    • przylga Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 30.06.09, 10:47
      Głupie pytanie "ile może trwać taki związek"? Może 2 godziny, może
      2 dni, a może 2 lata , 10 lat albo i do końca . Durne pytania ,
      chyba nie jesteś zbyt inteligentna.
    • marrysienka Gdy znajomość zaczyna się od sexu... - od CZEGO? 30.06.09, 11:38
      Od czego? Od SEXU? Ja myślałam, że w Polsce to się seks uprawia, ale... Pewnie
      się nie znam.

      Jeden wieczór to naprawdę niewiele, żeby kogoś poznać. Kobiety bardzo szybko się
      angażują, nawet jeśli nie chcą się do tego przyznać. A mężczyznom łatwo się mówi
      "puszczalska", choć przecież bez ich pomocy to się nie da puścić.

      Nie wszyscy tacy są, więc niektórym się udaje.
      • winomusujace Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... - od CZ 30.06.09, 16:01
        Właśnie ja paradoksalnie się zgadzam z tym co jedna z dziewczyn
        wyżej napisała, paradoksalnie to trudniej idzie Panom odczepienie
        się po takich akcjach :))

        Mało który ma do tego zdrowe podejście. Zaraz chcą chodzić do kina,
        poznawać się i nie są w stanie zrozumieć, że nie zawsze jak kobieta
        idzie z kimś do łóżka to od razu marzy o ślubie, białym domku i
        wyznawaniu miłości przy księżycu.
    • tani_demon Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 30.06.09, 11:39
      trwa już 6 lat, a od seksu się zaczęło..
    • slim7 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 30.06.09, 12:04
      Jeśli chodzi o kobiece nastawienie, to TAK jak najbardziej taka znajomość ma szanse przetrwać, zwłaśzcza, jeśli seks był super :D Jesli ona miała na niego ochotę, to czemu nie?
      Niestety od strony facetów już bardzo rzadko, bo faceci, to zdobywca i lubią "gonić króliczka", jak dostaną za szybko, to zdobycz i wygrania nie przynosi im już takiej satysfakcji. Nie mówiąc już o tym, że facet będzie się zastanawiał, czy z kazdym inym kolesiem ona tak robiła.
      Najbardziej podobała mi się wypowiedz kolegi: "tak szybko mi dała, że aż mi się odechciało".
      Żeby nie było, znam dwa związki które zaczeły od seksu na pierwszej randce i mają się dobrze. Jednak więcej mam takich znajomych kolegów, którzy uciekli niż znam takich związków.
      • bi_chetny Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 30.06.09, 14:55
        uciekają nie dlatego że za szybko dostali - jakby było naprawdę dobrze, nie
        uciekliby :D
    • occupee Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 30.06.09, 13:24
      moja znajomość zaczęła się na czacie. potem przeniosła sie na gg,
      telefon, maile.
      po miesiącu się spotkaliśmy. kochaliśmy się.
      była fascynacja, pożądanie, obawy, pytania...
      potem znów się spotkaliśmy i była coraz większa fascynacja,
      pożądanie, więcej obaw i pytań.

      od 7 lat nie ma obaw ani wątpliwości.

      teraz jesteśmy w ciąży.
    • menk.a Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 30.06.09, 13:29
      Przeczytałam sobie co tam powyżej napisano. Baaaardzo interesujące, ale raczej
      bez zaskoczenia.
      Zacznie się od tego czy od tamtego... zależy czy obie osoby chcą coś razem
      kontynuować.
      Łatka łatwej i puszczalskiej? Jestem tak samo łatwa jak faceci, którzy to ze mną
      zrobili. Przeżyłam to kilkukrotnie. A, i żeby jeszcze bardziej pogrążyć się w
      Twoich oczach dodam, że nie zawsze czekaliśmy do 2 czy 3 spotkania.
      Czasem coś trwało, a czasem kończyło się bardzo szybko (i może jednak
      zaskoczę)zupełnie tak samo, jak znajomości czy relacje zaczęte w konwencjonalny
      sposób z długim tańcem godowym.
    • agatita82 Re: Gdy znajomość zaczyna się od sexu... 30.06.09, 14:15
      mezczyzna.pl napisał:

      > czy ta znajomość ma
      > realne szanse na coś więcej? Jak długo może trwać taki układ
      > (związek)?

      Zalezy od ludzi. Trudno generalizować. Ja znam parę, która zaczęła od
      seksu a związek uświetlnił ślub i trwa nadal. Więc może trwać dłuuugo
      :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka