Dodaj do ulubionych

Inwestycja

31.07.09, 15:24
Moja inwestycja zaczęła się dawno temu, nieważne dokładnie kiedy...Ważne co
zainwestowałam, były to uczucia, były to marzenia i plany, były to lata, czyli
czas, który temu poświęciłam. Każdy z nas coś w życiu inwestuje, nie zawsze to
mu się opłaca, jedni mają tyle szczęścia, że cieszą się z efektów inni tego
szczęścia nie mają...Czy zdajemy sobie sprawę z tego, że miłość(dla niektórych
nieodłącznie kojarzona z seksem) wymaga stałych nakładów sił, starań, chęci...
Czy odbieramy to jako poświęcenie, czy jako obopólną wymianę, czy jesteśmy w
stanie dawać, czy tylko brać, czy warto było związać się z tym partnerem, z
którym jesteśmy, czy gdyby zaszła taka potrzeba bylibyśmy w stanie skoczyć za
naszym partnerem w ogień? Czasem w życiu przychodzi bessa, czy panikujemy i
uciekamy czy też uważamy, że należy pewne pozycje zamknąć a inne otworzyć, czy
całkowicie rezygnujemy, czy też jak wytrawni gracze znajdujemy luki, nisze i
staramy się je wypełnić?
Obserwuj wątek
    • bi_chetny Re: Inwestycja 31.07.09, 17:45
      inwestujemy, aby zyskać. Co ?
      • bombonierka-only Re: Inwestycja 31.07.09, 18:17
        bi_chetny napisał:

        > inwestujemy, aby zyskać. Co ?
        >
        Myślę, że dla różnych osób różne rzeczy są ważne i cenne więc może odpowiem co
        ja zyskałam m.in:
        1/ Akceptację i bliskość drugiego człowieka
        2/Zrozumienie i wsparcie
        3/Radość życia i umiejętność przezwyciężania trudności
        4/Możliwość dzielenia się radością i kłopotami
        5/Możliwość poznania intymnej sfery życia drugiej osoby
        6/Możliwość uczestnictwa w ważnej sferze życia drugiej osoby
        7/Poznanie i akceptację ważnej dla mnie osoby pod względem fizycznym,
        psychicznym,seksualnym...
        8/Fantastyczne uczucie bycia potrzebnym
        9/Najwspanialszą świadomość korzystania z potencjału drugiej osoby
        10/Radość z wspólnie przeżywanych chwil

        Na razie tyle, inni
        • jano0244 Re: Inwestycja 05.08.09, 11:40
          Patrząc ze swojej męskiej strony muszę z radością stwierdzić, że
          bombonierka-only napisała dokładnie to, co myślę również ja. Dodam
          tylko tyle, że nasz związek jest coraz silniejszy dzięki pkt. 3 i 4.
          Przezwyciężenie kolejnych problemów życiowych, np. choroby dzieci
          lub partnera wzmacnia i odswieża naszą miłość. I ten wspaniały pkt.
          8/Fantastyczne uczucie bycia potrzebnym. To jest to. I tak minęło
          nasze wspólne 23lata.
          • anker-wawa Re: Inwestycja 05.08.09, 12:44
            Niezłe podejście: INWESTYCJA. Mądre ujęcie tematu.

            Coś w tym jest. Mądrze zainwestowane uczucia w związek powinny
            przynieść owoc. O inwestycję trzeba jednak dbać, analizować
            wskaźniki, być na bieżąco w kwestii trendów (bessa/hossa), by
            wiedzieć, kiedy można otrzymać dywidendę, a kiedy trzeba przetrzymać
            bessę.

            We współczesnym świecie media (szczególnie tzw. szybkie media, czyli
            internet, zwłaszcza fora internetowe, czaty, płaskie kino
            amerykańskie, kolorowe gazety) kładą nacisk na szczerość i
            spontaniczność uczuć. Uczucia wyrastają do rangi głównego probierza
            wartości życia.

            Nie kwestionując wartości uczuć chcę stwierdzić jedynie, iż nie
            można kierować się w życiu tylko uczuciami, gdyż bardzo łatwo można
            stać się ich niewolnikiem. Są sytuacje, gdzie ROZUM powinien albo
            współgrać z uczuciami, albo nawet nakazać nam postępowanie wbrew
            uczuciom. Uczucia - czasem na wskroś szczere - potrafią nas
            zaprowadzić bowiem na manowce.

            Uczucia potrafią ogłupiać - każdy zna przyśpiewkę o klapkach na oczy
            osób zakochanych. Dopiero po włączeniu woli i rozumu etap zakochania
            jest w stanie przetransponować się w fazę miłości. Na samych
            uczuciach się nie pojedzie daleko...

            Stawiając "uczucie" na piedestał i czyniąc je wskaźnikiem naszego
            postępowania, stajemy się zależni od nich.

            A najmądrzejsze, co usłyszałem na temat miłości, to takie oto
            twierdzenie:

            "Miłość jest aktem woli".

            Kto ma rozum, niech zrozumie.
            • bombonierka-only Re: Inwestycja 05.08.09, 15:31
              anker-wawa napisał:

              > Niezłe podejście: INWESTYCJA. Mądre ujęcie tematu.


              Eee, no wiesz jestem z zawodu ekonomistką, takie skrzywienie zawodowe;)

              >
              > Coś w tym jest. Mądrze zainwestowane uczucia w związek powinny
              > przynieść owoc. O inwestycję trzeba jednak dbać, analizować
              > wskaźniki, być na bieżąco w kwestii trendów (bessa/hossa), by
              > wiedzieć, kiedy można otrzymać dywidendę, a kiedy trzeba przetrzymać
              > bessę.
              >
              O inwestycję trzeba dbać i trzeba mieć do niej dobrego wspólnika(partnera), ale
              można mieć bardzo dobre podstawy, a inwestycja nie wypali, bo się jej we
              właściwym momencie nie dopilnowało, albo wzięło się zbyt dużo nowych
              przedsięwzięć na głowę, albo było się zbyt pewnym tej inwestycji i konkurencja
              zrobiła krecią robotę. W życiu i w biznesie nic nie jest pewne do końca, dlatego
              tak jak to ująłeś należy analizować wskaźniki i kiedy trzeba nie bać się
              wprowadzić plan naprawczy, natomiast błędem jest uważam, zaczynanie coraz to
              nowych rzeczy(ludowo:łapanie kilku srok za ogon), bo to co najważniejsze może
              się rozsypać niczym domek z kart, wielu biznesmenów i strategów poległo na tym,
              że zbyt ufali we własne siły i nie doceniali znaczenia różnych czynników, które
              miały wpływ na ostateczną porażkę lub zwycięstwo:)
            • bombonierka-only Re: Inwestycja 05.08.09, 15:49
              anker-wawa napisał:

              > Nie kwestionując wartości uczuć chcę stwierdzić jedynie, iż nie
              > można kierować się w życiu tylko uczuciami, gdyż bardzo łatwo można
              > stać się ich niewolnikiem. Są sytuacje, gdzie ROZUM powinien albo
              > współgrać z uczuciami, albo nawet nakazać nam postępowanie wbrew
              > uczuciom. Uczucia - czasem na wskroś szczere - potrafią nas
              > zaprowadzić bowiem na manowce.
              >
              > Uczucia potrafią ogłupiać - każdy zna przyśpiewkę o klapkach na oczy
              > osób zakochanych. Dopiero po włączeniu woli i rozumu etap zakochania
              > jest w stanie przetransponować się w fazę miłości. Na samych
              > uczuciach się nie pojedzie daleko...
              >

              Jestem zwolenniczką teorii, że uczucie w życiu jest ważne, na podstawie uczuć
              (nie rozumu) jestem z tym człowiekiem(rozum i rodzina doradzały coś innego),
              natomiast to co później nastąpiło było właśnie naszą wspólną pracą i
              angażowaniem coraz to innych nakładów i środków, aby efekt tej inwestycji był
              dla obu stron co najmniej zadowalający.

              > Stawiając "uczucie" na piedestał i czyniąc je wskaźnikiem naszego
              > postępowania, stajemy się zależni od nich.
              >
              > A najmądrzejsze, co usłyszałem na temat miłości, to takie oto
              > twierdzenie:
              >
              > "Miłość jest aktem woli".
              >
              > Kto ma rozum, niech zrozumie.

              Pisząc o swoim małżeństwie często piszę o tym, że jestem w tym związku bo tego
              chcę, a nie muszę, natomiast dlaczego chcę? Bo czuję się w nim dobrze, bo
              wzajemnie się wspieramy, bo opieramy swoje uczucie na zaufaniu, bo uzupełniamy
              się wzajemnie. Gdyby mi postawiono do wyboru najwspanialszych,
              najprzystojniejszych, najzaradniejszych,najbogatszych facetów na Ziemi, gdyby
              dano mi wybór między nimi, a moim skromnym małżonkiem to jego właśnie bym wybrała.
          • bombonierka-only Re: Inwestycja 05.08.09, 17:08
            jano0244 napisał:
            I tak minęło
            > nasze wspólne 23lata.

            Gratuluję i życzę kolejnych wspaniałych 23...a może i więcej lat:)
            • jano0244 Re: Inwestycja 06.08.09, 09:42
              DO bombonierka-only:
              Dzięki, ale to co napisałem wcześniej, to uproszczenie. Oczywiście
              obydwoje popełniamy błędy, mamy nieporozumienia. Staramy się je
              natychmiast wyjaśniać, aby nie dopuścić do "cichych dni" i to się
              nam udaje. W kluczowych sprawach na szczęście jesteśmy jednogłośni.
              Nie wiem, czy istnieją małżeństwa idealne. My z naszego jesteśmy
              zadowoleni. Zainwestowaliśmy w nasz związek b.dużo. Teraz zbieramy
              żniwo miłości i zaufania.
              • bombonierka-only Re: Inwestycja 06.08.09, 20:23
                jano0244 napisał:

                > DO bombonierka-only:
                > Dzięki, ale to co napisałem wcześniej, to uproszczenie. Oczywiście
                > obydwoje popełniamy błędy, mamy nieporozumienia. Staramy się je
                > natychmiast wyjaśniać, aby nie dopuścić do "cichych dni" i to się
                > nam udaje. W kluczowych sprawach na szczęście jesteśmy jednogłośni.
                > Nie wiem, czy istnieją małżeństwa idealne. My z naszego jesteśmy
                > zadowoleni. Zainwestowaliśmy w nasz związek b.dużo. Teraz zbieramy
                > żniwo miłości i zaufania.


                Wiesz Jano0244, ja jestem absolutnie przekonana o tym, że nieporozumienia w
                związku są i muszą być ponieważ nie jesteśmy klonami naszych partnerów i vice
                versa tylko zupełnie odmiennymi bytami, wszystko zależy od tego czy stawiamy na
                budowanie związku(pomimo różnorakich trudności jakie napotkamy) czy też przy
                pierwszym niepowodzeniu zabierzemy zabawki i poszukamy innej piaskownicy. Ja
                mojego męża też kocham, ale zdarza mi się z nim i kłócić i godzić. Nie jest
                łatwo budować, łatwiej jest burzyć, tak jak nie jest łatwym zadaniem zaprowadzić
                w swoim życiu ład, porządek, poza tym ekscesy, zdrady, romanse mają urok czegoś
                niecodziennego, natomiast codzienność w związku jest szara i to od nas zależy
                czy potrafimy ją pokolorować. Mam nadzieję, że więcej ludzi będzie myślało
                podobnie,pozdrawiam:)
                • jano0244 Re: Inwestycja 07.08.09, 11:36
                  Dawno już doszedłem do wniosku, że jeśli w małżeństwie nie ma różnic
                  zdań i wynikajacych z tego nieporozumień (także przynajmniej małych
                  kłótni), to oznacza jedno: Oni ze sobą w ogóle nie rozmawiają :))
                  • bi_chetny Re: Inwestycja 10.08.09, 12:56
                    nie podoba mi się słowo: inwestycja
                    • bombonierka-only Re: Inwestycja 10.08.09, 14:07
                      bi_chetny napisał:

                      > nie podoba mi się słowo: inwestycja
                      >

                      Zastąp je innym:) Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszystko co mówię musi się
                      innym podobać, myślę, że inni piszący tu na forum też sobie zdają sobie sprawę z
                      tego, że to co piszą nie zawsze jest odpowiednio interpretowane. Tak jak
                      napisałam jestem z zawodu analitykiem (w dziedzinie ekonomii)i tak mi się to
                      przekłada na inne aspekty życia...z miłością i seksem włącznie;)
                      • bi_chetny Re: Inwestycja 10.08.09, 15:41
                        też jestem, ale to dla mnie jednak dwa różne światy :). A przynajmniej chciałbym
                        w to wierzyć...
    • substantial Re: Inwestycja? Obrzydliwe słowo na... 10.08.09, 23:37
      Na giełdzie można 100k zainwestować, ulokować etc. A w uczucia? Można najwyżej
      zbłądzić ale nie inwestować;-)
      • bi_chetny Re: Inwestycja? Obrzydliwe słowo na... 11.08.09, 16:45
        no właśnie - można sporo zainwestować, a mąż czy żona i tak uciekną z kimś kto
        prawie nic nie włożył :D
        • substantial Re: Inwestycja? Obrzydliwe słowo na... 11.08.09, 17:41
          Jak nie włożył to sam sobie winien;-)
    • pieprzyca Re: Inwestycja 11.08.09, 18:36
      Nie lubię myśleć o miłości/związku/małżeństwie jako o inwestycji.
      Jakoś mi te oksymorony pachną aranżowanymi małżeństwami, wyrachowaniem, księgowością i grą. Źle czułabym się tak myśląc. W trudnych chwilach, w czasie próby wolę się złościć, niż grać na przemijalność cykli koniunkturalnych. Z tego powodu czasami niestety niepodręcznikowo wyglądają moje próby wyjścia z trudnej sytuacji/impasu/rozpaczy/kryzysu.
      Lubię zanurzyć się w miłości bez kalkulacji, czy mi się w ostatecznym rachunku "opłaci", czy wyjdę na swoje.
      • bi_chetny Re: Inwestycja 12.08.09, 10:39
        życie jest pełne niespodzianek i żadna inwestycja nie gwarantuje nam zwrotu.
        • bombonierka-only Re: Inwestycja 12.08.09, 11:56
          bi_chetny napisał:

          > życie jest pełne niespodzianek i żadna inwestycja nie gwarantuje nam zwrotu.
          A więc jednak Bi przekonałeś się do tego słowa w tym nieco odmiennym znaczeniu?
          Zawsze uważałam, że ekonomista zrozumie drugiego ekonomistę(tkę);) Do Pieprzycy,
          to nie jest tak, że ja coś przeliczam i kalkuluję, natomiast uważam, że bez
          własnego wkładu, zaangażowania, czy jak to ktoś inny nazwie nie ma mowy o udanym
          związku, moje skojarzenia są jakie są, natomiast ważne jest to, że nie można
          całkowicie zaprzestać dbania o związek(niezależnie jak to kto nazwie), bo
          skończy się to obumarciem relacji i w efekcie końcem związku. Można go potem
          reanimować(to określenie dla ludzi z zacięciem lekarskim) można próbować
          reinwestować(to dla ekonomistów), można wskrzeszać miłość( to dla chrześcijan),
          ale efekt tego będzie mizerny, śladowy,itd... Do Substantial uważam, że jesteś
          pełen sprzeczności(bez pejoratywnego znaczenia) z jednej strony uważasz, że
          słowo inwestycja jest obrzydliwe, a z drugiej uważasz, że jak ktoś nie włożył,
          to sam sobie winien, więc odpowiedz, czy słowo inwestycja=wkład nie jest
          odpowiednie dla naszego zaangażowania(nawet w znaczeniu emocjonalnym?)
      • pollyannadorosla Re: Inwestycja 15.08.09, 16:27
        pieprzyca napisała:

        > Nie lubię myśleć o miłości/związku/małżeństwie jako o inwestycji.
        > Jakoś mi te oksymorony pachną aranżowanymi małżeństwami, wyrachowaniem, księgow
        > ością i grą. Źle czułabym się tak myśląc.


        to może nie najszczęśliwsze nazewnictwo, ale nie generalizowałabym z tym wyrachowaniem. Takie obliczanie szans czy bilanse robi się też po jakimś poważnym kryzysie, gdy związek długo nie daje szczęścia czy jest patologiczny, przed podjęciem decyzji o odejściu. Zmiany, odejścia są trudne i bolesne i czasem trzeba się odpowiednio zmotywować do działania, uporządkować sobie to i owo w głowie. Niektórzy są z kolei aż za bardzo ostrożni po poprzednich porażkach. Oczywiście ludzie bywają różni, ale tych kalkulacji, rozliczeń dokonują też ci, którzy wchodzili w związek z "czystymi" intencjami i wcale nie są zimni, cyniczni i wyrachowani, co więcej - może przyjść im bardzo trudno i zająć dużo czasu już samo zaakceptowanie wyniku.
        Weź też pod uwagę, że takie podsumowania bywają pierwszym krokiem do zmian w dobrym kierunku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka