bombonierka-only
31.07.09, 15:24
Moja inwestycja zaczęła się dawno temu, nieważne dokładnie kiedy...Ważne co
zainwestowałam, były to uczucia, były to marzenia i plany, były to lata, czyli
czas, który temu poświęciłam. Każdy z nas coś w życiu inwestuje, nie zawsze to
mu się opłaca, jedni mają tyle szczęścia, że cieszą się z efektów inni tego
szczęścia nie mają...Czy zdajemy sobie sprawę z tego, że miłość(dla niektórych
nieodłącznie kojarzona z seksem) wymaga stałych nakładów sił, starań, chęci...
Czy odbieramy to jako poświęcenie, czy jako obopólną wymianę, czy jesteśmy w
stanie dawać, czy tylko brać, czy warto było związać się z tym partnerem, z
którym jesteśmy, czy gdyby zaszła taka potrzeba bylibyśmy w stanie skoczyć za
naszym partnerem w ogień? Czasem w życiu przychodzi bessa, czy panikujemy i
uciekamy czy też uważamy, że należy pewne pozycje zamknąć a inne otworzyć, czy
całkowicie rezygnujemy, czy też jak wytrawni gracze znajdujemy luki, nisze i
staramy się je wypełnić?