ja też mam już dość

20.08.09, 17:01
witam

Czytam forum od jakiegoś czasu, pomyślałem, że napiszę chociaż nie
sądzę żebyście mogli mi powiedzieć coś, czego nie wyczytałem tu
wcześniej

Jesteśmy z moją konkubiną :)) lekko po trzydziestce, mamy fajne
kilkuletnie dziecko, ale nie mamy zupełnie ognia, namiętności,
seksu.

Tak jak sięgam głębiej pamięcią to wulkanów namiętności nie było
nigdy, ale coś się jednak działo. Od urodzenia dziecka właściwie nic
się nie dzieje. Przegadaliśmy temat na tysiąc sposobów myślę, że
zupełnie szczerze i bez oporów, naprawiliśmy hormony, odwiedziliśmy
terapeutów. Efektów brak, seksu brak, życie przecieka przez palce.

I problemu by nie było, gdyby nie to, że oboje chcemy (tak zakładam)
sytuację naprawić. Próbowaliśmy się rozejść jakiś czas temu,
stwierdziliśmy że tak będzie lepiej i nie będziemy się razem męczyć,
skoro obojgu nam to nie odpowiada, ale nie potrafimy. Uczucia są
zbyt silne żeby móc żyć bez siebie - tak musi być, chociaż jak
czytam co napisałem to mi samemu wydaje się to idiotyczne. Jest
ciepło, zrozumienie, czułość, nie ma wrogości itp.

Mnie nie odpowiada układ bez seksu, Ona mówi, że jej też nie i też
chciałaby to zmienić. I wierzę jej, wierzę też że nie ma nikogo na
boku. Ja też nie mam, nie mam ochoty na romanse, zależy mi na
naprawie tego co jest.

Oboje pracujemy, domem też zajmujemy się razem (to na okoliczność
rady pt. "odkurz mieszkanie i od razu rzuci ci się w ramiona" :))).
Potrafimy zrobić sobie kolację przy świecach, bawić się świetnie i
przegadać pół nocy o dupie maryny. Jednym słowem jesteśmy naprawdę
blisko. Może za blisko ?

A fizyczność jest raczej przyjacielska niż seksualna. Owszem
przytulić się mogę, ale namiętnie pocałować to już raczej nie, nie
ma ochoty. W łóżku sie ode mnie "opędza" :)))

Nie potrafię odkryć, a Ona nie potrafi mi powiedzieć co ją kręci, na
co miałaby ochotę, co musiałoby się stać, żeby miała ochotę. A z
drugiej strony czasem jak już "się trafia" to jej wigor mnie
zaskakuje. I wygląda na to, że to ja nie potrafię jej rozpalić.

Tak pesymistycznie wyszło jakos. Wciąz mam wiarę, że da się coś
zmienić, ale z dnia na dzień coraz mniejszą.
    • tony85 Re: ja też mam już dość 20.08.09, 17:35
      nie wiem co ci napisac oprocz tego ze MAM DOKLADNIE TAKIE SAME ODCZUCIA

      w swoim poscie wyraziles sie lepiej niz ja moglem w calym moim watku na podobny
      temat (libido a tabletki)
    • mujer_bonita Re: ja też mam już dość 20.08.09, 18:23
      elbanda napisał:
      > Przegadaliśmy temat na tysiąc sposobów myślę, że
      > zupełnie szczerze i bez oporów, naprawiliśmy hormony, odwiedziliśmy
      > terapeutów. Efektów brak, seksu brak, życie przecieka przez palce.

      Brak efektów pracy u terapeuty? Jakiego - poradnia rodzinna czy seksuolog?
      • elbanda Re: ja też mam już dość 20.08.09, 18:51
        Psycholog, potem seksuolog. Najpierw Ona sama chodziła do psychologa, potem
        razem ganialiśmy do seksuologa, ale też szczerze mówiąc oboje źle się tam
        czuliśmy, więc nie ciągnęliśmy tego za długo. Może czas spróbować jeszcze raz ?
        Znasz kogoś od przypadków beznadziejnych ? :)
        • mujer_bonita Re: ja też mam już dość 20.08.09, 19:52
          Myślisz, że ktoś na forum poradzi Ci lepiej niż seksuolog?
    • krzysztof-lis Re: ja też mam już dość 20.08.09, 19:17
      > Tak jak sięgam głębiej pamięcią to wulkanów namiętności nie było
      > nigdy, ale coś się jednak działo.
      > wygląda na to, że to ja nie potrafię jej rozpalić.

      Czyli wygląda na to, że pani zrobiła Ci krzywdę wybierając sobie złego partnera
      na męża.
      • ciezka_cholera Re: ja też mam już dość 20.08.09, 19:43
        krzysztof-lis napisał:

        > Czyli wygląda na to, że pani zrobiła Ci krzywdę wybierając sobie złego partnera
        > na męża.
        >

        To oni nie wybrali sie nawzajem? Tylko ona go wybrala?
        • krzysztof-lis Re: ja też mam już dość 20.08.09, 20:16
          > To oni nie wybrali sie nawzajem? Tylko ona go wybrala?

          Jeśli nie zakomunikowała mu "słuchaj, tak naprawdę to niespecjalnie mnie
          pociągasz i niespecjalnie mam ochotę na seks z tobą", to cała wina za to, że
          wybrała sobie złego partnera spoczywa na niej.

          Czy oczekujesz może, że facet wyczyta w myślach potencjalnej partnerki, jak
          bardzo ją pociąga?
      • mujer_bonita Re: ja też mam już dość 20.08.09, 19:51
        krzysztof-lis napisał:
        > Czyli wygląda na to, że pani zrobiła Ci krzywdę wybierając sobie złego partnera
        > na męża.

        Oczywiście u Krzysztofa kobieta zawsze winna :) Biedny Misio został 'wybrany'. I nic nie miał w tej kwestii do gadania :)
        • krzysztof-lis Re: ja też mam już dość 20.08.09, 20:17
          > I nic nie miał w tej kwestii do gadania :)

          No chyba nie sądzisz, że miał coś do gadania w kwestii, czy ją pociąga, czy nie.
          Chyba nie przypuszczasz, że ona mu powiedziała, że jej wcale nie kręci a on mimo
          to świadomie zdecydował się na małżeństwo.

          Fakt, że nigdy nie było fajerwerków mógł mieć masę różnych przyczyn, począwszy
          od braku doświadczenia a skończywszy na zahamowaniach. Wcale nie musiał być
          automatycznie zinterpretowany jako sygnał "nie pociągam jej, nie powinienem
          pakować się w ten związek"...
          • mujer_bonita Re: ja też mam już dość 20.08.09, 21:19
            krzysztof-lis napisał:
            > Fakt, że nigdy nie było fajerwerków mógł mieć masę różnych przyczyn, począwszy
            > od braku doświadczenia a skończywszy na zahamowaniach. Wcale nie musiał być
            > automatycznie zinterpretowany jako sygnał "nie pociągam jej, nie powinienem
            > pakować się w ten związek"...

            Jak również obecny stan nie musi jednoznacznie wskazywać na 'on mnie nie pociąga'.
            • juzia214 Re: ja też mam już dość 20.08.09, 22:21
              elbanda napisał:
              >>A fizyczność jest raczej przyjacielska niż seksualna. Owszem
              przytulić się mogę, ale namiętnie pocałować to już raczej nie, nie
              ma ochoty. W łóżku sie ode mnie "opędza" :)))<<

              nie wiem na ile szczerze rozmawialiście ale powyższy fragment mnie zastanawia.to
              wyglada troche tak jak by miala jakąs blokadę.
              skoro :>>A zdrugiej strony czasem jak już "się trafia" to jej wigor mnie
              zaskakuje.<< to znaczy ze bywaja sytuacje ,ze jest w stanie zaufac ci na tyle
              zeby sobie CHWILOWO odpuscic i przegonic swoje strachy.sprobuj sobie przypomniec
              w jakich sytuacjach temperatura między wami wzrasta?czy sa to jakies konkretne
              okolicznosci?czy seks nie kojarzy jej sie z przewaga jednej strony nad druga?

              a z mysleniem >> I wygląda na to, że to ja nie potrafię jej rozpalić<< sie
              jeszcze wstrzymaj ,bo co ci przyjdzie z kompleksow jesli przyczyna okaze sie
              zupelnie inna? ;)
              • elbanda Re: ja też mam już dość 20.08.09, 23:25
                > nie wiem na ile szczerze rozmawialiście

                no mam nadzieję, że bardzo :))) i o tym, że jest blokada wiemy. tylko nie wiemy
                jak ją przełamać...

                > to znaczy ze bywaja sytuacje ,ze jest w stanie zaufac ci
                > na tyle zeby sobie CHWILOWO odpuscic i przegonic swoje
                > strachy.

                CHWILO trwaj!!! aż chciałoby się zawołać :)

                pierwsze czego szukałem to wzorca. nie znajduję :)) jak kamień filozoficzny
                chyba - pewnie jakiś jest, ale jaki - nie wiem.
                na pewno nie taki prosty jak 2+2, bliżej całki pewnie albo jakichś innych
                pochodnych ...

                • krzysztof-lis Re: ja też mam już dość 21.08.09, 08:18
                  > CHWILO trwaj!!! aż chciałoby się zawołać :)
                  >
                  > pierwsze czego szukałem to wzorca. nie znajduję :))

                  Obiło mi się o uszy, że po spotkaniach z kochankiem na seksczacie kobietom
                  zaczyna się podobać własny mąż. Pewnie to źle sformułowałem, ale może o to chodzi?
              • zakletawmarmur Re: ja też mam już dość 20.08.09, 23:37
                > zaskakuje.<< to znaczy ze bywaja sytuacje ,ze jest w stanie zaufac
                ci n
                > a tyle
                > zeby sobie CHWILOWO odpuscic i przegonic swoje strachy

                Albo po prostu nakręca się w samotności na kogoś innego i
                rozładowuje napięcie z mężem. Gdy sama sie wcześniej nie nakręci to
                przy mężu, który jej nie pociąga trudno ten stan osiągnąć...

                Ja postawiłabym tu na zmianę swojego zachowania. Np. tak jak pisałam
                w tym wątku (drugi raz tego samego mi się pisać nie chce).

                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,99047793,99071989,Re_Jak_przestac_byc_petentem_.html
                • elbanda Re: ja też mam już dość 20.08.09, 23:43
                  > Ja postawiłabym tu na zmianę swojego zachowania.

                  "jestem super silnym facetem i bzykam co chcę i kiedy chcę"
                  powtarzam od jakiegoś czasu :)) jeszcze chwila i nawet uwierzę :)))

                  wiem, wiem, spłyciłem ...

                  to też jakaś myśl, czytałem ten wątek i muszę spróbować. będzie to co prawda
                  wymagało podszlifowania zdolności aktorskich, ale warto. najwyżej wyjdzie
                  komicznie, gorzej nie będzie :))

          • zakletawmarmur Re: ja też mam już dość 20.08.09, 22:15
            > No chyba nie sądzisz, że miał coś do gadania w kwestii, czy ją
            pociąga, czy nie

            Sugerujesz, że kobieta przed ślubem świadomie zmuszała się do seksu,
            żeby po ceremonii z białą sukienką pokazać swoje prawdziwe ja?

            Jeśli tak, to faktycznie zła z niej kobieta była.
            Podejrzewam jednak, że przed ślubem albo kobieta faceta pożądała
            albo facetowi brak okazywania pożądania po prostu nie przeszkadzał...

            Swoją drogą czy tak trudno sie zorientować czy ktoś nas pożąda? Czy
            nie można się tego domyśleć samemu?

            > Fakt, że nigdy nie było fajerwerków mógł mieć masę różnych
            przyczyn, począwszy
            > od braku doświadczenia a skończywszy na zahamowaniach. Wcale nie
            musiał być
            > automatycznie zinterpretowany jako sygnał "nie pociągam jej, nie
            powinienem
            > pakować się w ten związek"...

            No i to się nazywa związek z podwyższonym ryzykiem. Jeśli decydujemy
            się na ślub, pomimo, że problem nie został rozwiązany przed, to jest
            tylko i wyłączne nasza wina. To tak jak brać ślub z facetem, który
            przez ostatni rok co drugi dzień chodził pijany. Może po ślubie się
            zmieni i ustatkuje a może okaże się, że to jednak nie była zabawa
            tylko alkoholizm. Możemy się oczywiście pytać ale ślepa wiara, że
            ktoś ma świadomości swoich problemów to tylko i wyłącznie nasz
            problem.
            • niezapominajka333 Re: ja też mam już dość 20.08.09, 22:56
              W kwestii formalnej.
              Tu zdaje się ślubu nie było, a nie wiemy jak ewoluował związek, w
              jakim momencie pojawiło się dziecko i czy było planowane.
              Czy decyzja o życiu "bez papierka" jest ich wspólna, czy też jedno z
              nich się asekuruje się, a drugie zgadza się na taką formę związku.
              I z czego ta asekuracja wynika?
              Próbowali się rozstać, ale nie wytrzymali bez siebie.
              I wspólnie podjęli decyzję o rozstaniu.
              Często problemy z seksem sa tylko czubkiem góry lodowej, a całość
              związku wcale nie jest tak różowa.


              • elbanda Re: ja też mam już dość 20.08.09, 23:33
                > Tu zdaje się ślubu nie było,

                owszem, nie było, ale w takim stanie trwamy już 11 lat i to raczej wspólna
                decyzja. dziecko pojawiło się po 6 latach, było jak najbardziej planowane. nie
                sądzę, żeby któreś z nas się asekurowało, przynajmniej ja nie, to raczej kwestia
                niechęci do formalizmów niż chęci do ucieczki.

                > Często problemy z seksem sa tylko czubkiem góry lodowej, a całość
                > związku wcale nie jest tak różowa.

                wiem, ale nie widzę jakichś większych problemów. takie codzienne są, owszem, ale
                każdy (prawie) je przecież ma - praca, czasem kasa i inne duperele, ale to
                kwestie raczej drugoplanowe.

                czasem mam wrażenie, że ten nasz związek jest nawet za dobry :)
                za gładki, bez kłótni, bez większych emocji. taki ... nudny ?
              • zakletawmarmur Re: ja też mam już dość 20.08.09, 23:42

                Tak zgadza się, pisałam to w oderwaniu od tego wątku. Nawiązywałam
                raczej do wcześniejszych wypowiedzi Krzysztofa, który regularnie
                zwala winę na kobietę.
            • krzysztof-lis Re: ja też mam już dość 21.08.09, 08:16
              > Sugerujesz, że kobieta przed ślubem świadomie zmuszała się do
              > seksu, żeby po ceremonii z białą sukienką pokazać swoje prawdziwe
              > ja?

              Broń borze. Jeśli taka sytuacja miała miejsce, to raczej działo się to
              nieświadomie.

              > Swoją drogą czy tak trudno sie zorientować czy ktoś nas pożąda? Czy
              > nie można się tego domyśleć samemu?

              Nie przypuszczam. W jaki sposób?

              > No i to się nazywa związek z podwyższonym ryzykiem.

              Naturalnie, zatem facet nie powinien oczekiwać od tego związku więcej, niż
              dostawał na początku. Jak ta kobieta, która powinna się spodziewać, że facet
              będzie się upijać co drugi dzień. Tymczasem tu w tym związku się pogorszyło i
              seksu nie ma już niemal wcale.
              • zakletawmarmur Re: ja też mam już dość 21.08.09, 09:29
                > Nie przypuszczam. W jaki sposób?

                Najprościej byłoby napisać:
                Czy sama z siebie chce się z nami bzykać.
                Czy łatwo się przy facecie podnieca (tu zahamowania mają niewiele do
                powiedzenia).

                No ale jeśli mówimy tu o związkach z nastoletnimi dziewicami to
                faktycznie jest różnica. Zresztą i wtedy kobieta wysyła sygnały.
                Kiedy kobietę kręci jej mężczyzna to zupełnie inaczej reaguje na
                jego dotyk.

                Co do zahamowań. Też kiedyś miałam ich wiele. Wiem, że jednak i
                wtedy niektórzy mężczyźni bardzo mnie kręcili i zupełnie inaczej na
                nich reagowałam. Przy takim facecie zresztą dużo łatwiej pokonać
                zahamowania. Wiem, że gdyby ten starszy brak kolegi się mną
                zainteresował (a niestety widział we mnie tylko dziecko) to pomimo
                całej góry zahamowań długo bym się nie broniła... Z moim facetem
                obrona była dużo, dużo prostsza...

                > Naturalnie, zatem facet nie powinien oczekiwać od tego związku
                więcej, niż
                > dostawał na początku. Jak ta kobieta, która powinna się
                spodziewać, że facet
                > będzie się upijać co drugi dzień. Tymczasem tu w tym związku się
                pogorszyło i
                > seksu nie ma już niemal wcale.

                Rozumiem, że jeśli na pierwszej randce nie przerobiliśmy Kamasutry
                to później nie możemy liczyć na coś więcej? Jest jeszcze coś takiego
                jak ewolucja, której droga zależy od warunków jakie w związku
                stwarzamy...

                --
                Każda miłość trwa tak długo, na ile zasługuje.
                • krzysztof-lis Re: ja też mam już dość 21.08.09, 21:33
                  > Kiedy kobietę kręci jej mężczyzna to zupełnie inaczej reaguje na
                  > jego dotyk.

                  No i?

                  To wątkotwórca miał ją do łóżka innemu podsunąć, żeby zobaczyć, jak wtedy będzie
                  reagowała?

                  Jak on miał zobaczyć to "inaczej", skoro jej reakcje testował tylko z samym
                  sobą? To ONA może ocenić, czy reaguje inaczej, niż z innym
                  • zakletawmarmur Re: ja też mam już dość 21.08.09, 22:18

                    > Jak on miał zobaczyć to "inaczej", skoro jej reakcje testował
                    tylko z samym
                    > sobą? To ONA może ocenić, czy reaguje inaczej, niż z innym
    • claudel6 Re: ja też mam już dość 20.08.09, 23:06
      dżizas, co wy się tak zafiksowaliście na tym ślubie! przecież facet pisze, że
      nie są małżeństwem.

      elbanda: wygląda na to, że wasz wiązek wyewoluował w kierunku związku
      nieerotycznego dwójki najbliższych przyjaciół. To bardzo trudna sytuacja, nie da
      jej się tak zmienić przez sesje u psychologa - bo poza tym możecie byc
      całkowicie psychicznie zdrowi i normalni, w końcu nie każda para bliskich
      przyjaciół musi się pożądać.
      Ja widzę jakąś szansę tylko w rozstaniu na jakiś czas. Fizycznym i faktycznym.
      Bez stałych telefonów i spotkań. Tak by była szansa, że tej osoby zabraknie. Że
      pojawi się tęsknota, a ona gdy jest silna, potrafi rozbudzić namiętność.
      • elbanda Re: ja też mam już dość 20.08.09, 23:39
        > wygląda na to, że wasz wiązek wyewoluował w kierunku związku
        > nieerotycznego dwójki najbliższych przyjaciół. To bardzo trudna
        > sytuacja, nie da jej się tak zmienić przez sesje u psychologa - bo
        > poza tym możecie być całkowicie psychicznie zdrowi i normalni

        to wydaje się cholernie słuszna diagnoza ... niestety leczenie raczej
        nieprzyjemne chyba, ale cóż, nikt nie mówił, że będzie lekko ;)
    • stinefraexeter Re: ja też mam już dość 21.08.09, 12:18
      Bez dobrego terapeuty się chyba nie obejdzie.

      Ty jej nie kręcisz (z jakiegoś powodu). Czy ona kręci ciebie?
      • juzia214 Re: ja też mam już dość 21.08.09, 14:03
        no ok.przymujecie do wiadomosci ze jest blokada-brawo ;)- ale czy wiecie jakiego
        rodzaju?
        czy Twoja kobieta jest DDA lub DDD(wyniosla z domu zwichrowane wzorce stosunkow
        damsko-meskich)?
        czy miala traumatyczne przezycia(chory zwiazek z przeszlosci,gwalt, inna przemoc
        seksualna)
        czy ma niskie poczucie wlasnej wartosci(jest przekonana ze Cię nie podnieca a
        kochacie się bo-milion roznych wyimaginowanych przyczyn)?
        najprosciej bylo by zapytać z czym jej sie kojarzy seks ,jakie uczucia w niej
        wywoluje i podryfowac po tych informacjach.
        • marek.79 Re: ja też mam już dość 21.08.09, 14:26
          > czy Twoja kobieta jest DDA lub DDD

          nie, 75C :))) nie wiem co to jest DDA ani DDD, ale sobie wygooglam to będe wiedział.

          traumatycznych przeżyć na sto procent brak. jestem absolutnie pewien,
          przynajmniej z tych które zostały wymienione.

          > czy ma niskie poczucie własnej wartości(jest przekonana ze Cię nie podnieca a
          kochacie się bo-milion rożnych wyimaginowanych przyczyn)?

          no tylko że ona cholera naprawdę mnie podnieca, a nie ukrywam tego, wręcz
          przeciwnie, staram się mówić jej takie rzeczy.
        • claudel6 Re: ja też mam już dość 21.08.09, 17:04
          juzia, ale gdzie autor napisal, ze uwaza, ze jest to blokada? I skad to
          zalozenie, ze MUSI byc? Mi prawde mowiac opis kompletnie na to nie wskazuje.
          Wskazuje mi na naturalna ewolucje zwiazku w strone nieerotyczna,
          siostrzano-braterska. To sie zdarza i nei ejst oznaka ani bloakd ani zaburzen.
          Znam co najmniej jeden zwiazek taki, gdzie para zamienila sie w brata-siostre,
          choc na pozcatku zwiazku mieli bardzo namietne stosunki. Ale minely lata i to
          sie zmienilo. Oni sie rozstali.
          Mozna temu zapobiegac, ale jak juz to sie stalo, to trudno to odwrocic, przez
          leczenie wyimaginowanych blokad.
          • juzia214 Re: ja też mam już dość 21.08.09, 17:18
            Claude ale że co MUSI być?
            ze to blokada pisał tu: >>no mam nadzieję, że bardzo :))) i o tym, że jest
            blokada wiemy. tylko nie wiemy jak ją przełamać...<<
            poza tym ja wcale nie twierdze ,ze wiem coś na pewno ;)
            podrzucam rozne mozliwe hipotezy na zasadzie a moze to?a moze to?
            a kieruje sie tym co autor pisze:ze nigdy nie było wulkanow,ze bylo
            porządkowanie hormonow,ze byla terapia, no i w końcu ze czasem jednak bywa gorąco.
            • claudel6 Re: ja też mam już dość 21.08.09, 20:16
              możemy miec również do czynienia z tym przypadkiem, gdy pani nie odczuwa
              pociągu do partnera, ale odczuwałaby do innego mężczyzny. Może ten partner po
              prostu ją nie kręci
    • nomistake Re: ja też mam już dość 21.08.09, 21:51
      Może to niektorym wydać sie nienowoczesne, ale IMO ślub może mieć
      znaczenie. Przynajmniej w moim związku, który się rozpadł, tak było.
      Po porodzie oczekiwałam podjęcia przez mojego exa pewnych kroków w
      tym kierunku (bylismy wcześniej razem przez 4 lata i układalismy
      wspólna przyszłość), ale on po porodzie zaczął unikać tego tematu. A
      ja zwyczajnie potrzebowałam jego zapewnień, że chce ze mną być, że
      mnie kocha i oświadczyny odebrałabym jako dowód wspólnych planów na
      przyszłość. Mój ex wymawiał się, że slub nie jest mu potrzebny, może
      żyć bez papierka. Ale tu nie chodzi o papierek, tylko o to, że brak
      oświadczyn odebrałam jako fakt, że nie chce sie ze mną na dłużej
      wiązać i czeka na lepszą okazję. Oczywiście skutkowało to moim żalem
      do niego i niechęcią do seksu. Do seksu z nim.
      • zakletawmarmur Re: ja też mam już dość 21.08.09, 22:34
        A masz pewność, że gdyby Ci się oświadczył to seksu byłoby więcej?

        Może to raczej problem Twojej niskiej samooceny? Może, gdyby Ci sie
        oświadczył to znalazłabyś sobie się coś nowego, co nie dawałoby Ci
        spokoju?

        Mój facet ma niską samoocenę. Moje starania nic nie dają...
        • songo3000 Re: ja też mam już dość 22.08.09, 00:53
          > Mój facet ma niską samoocenę. Moje starania nic nie dają...
          A masz podejrzenia z czego ta niska samoocena wynika? Bo IMO zawsze są jakieś konkretne powody a od tego krok do ich zaleczenia. Z osobistego niechlubnego doświadczenia wiem, że 'osoba z zewnątrz' (w tym również Ty) bezpośrednio nic nie wskóra. Pozytywna energia musi się uwolnić wewnątrz niego, na skutek jego działań.
        • nomistake Re: ja też mam już dość 23.08.09, 09:00
          To nie ma żadnego związku z moją samooceną (uważam się za osobę
          pewną siebie, samodzielną i decyzyjną, a przez otoczenie często
          jestem postrzegana jako zarozumiała). Nie potrzebowałam ślubu samego
          w sobie, ale starań i planów co do wspólnej przyszłości ze strony
          mojego exa. Tych planów nie bylo, więc nie traktowałam go jak
          mężczyznę, ale jak chłopczyka unikającego odpowiedzialności, a seks
          z nastolatkami mnie nie pociągał. W perspektywie czasu okazało się,
          że miałam rację- przyznał się że nie miał żadnych długofalowych
          planów związanych ze mną, był zadowolony z niezobowiązującego
          bzykanka i nie chciał tego zmieniać.
          • zakletawmarmur Re: ja też mam już dość 24.08.09, 16:33
            No to jak mogłaś myśleć, że facet czeka na lepszą okazje, przecież
            Ty byłaś najlepszą:-)

            Rozumiem Cię ale rozumiem też jego. Oczywiście, że masz prawo do
            oczekiwań deklaracji z jego strony... Jednak to, że facet na ślub
            gotowy nie był nie oznacza, ze był dziecinnym chłopczykiem. Co to
            jest odpowiedzialność? Przecież, nie oznacza to branie ślubu z kimś
            z kim co do kogo tej pewności nie mamy. IMO odpowiedzialność może
            równie dobrze oznaczać zdecydowaną odmowę w sytuacji, gdy nie
            jesteśmy przekonani co to tej decyzji.

            W perspektywie czasu okazało się,
            > że miałam rację- przyznał się że nie miał żadnych długofalowych
            > planów związanych ze mną, był zadowolony z niezobowiązującego
            > bzykanka i nie chciał tego zmieniać.

            Nie widzę nic złego w seksie bez zobowiązań. Nie ma przepisów
            nakazujących zmianę nastawienia na poważniejsze w przypadku upływu
            jakiego czasu lub w szczególnych przypadkach losowych (np.
            ciąża).

            Jeśli facet poważnie podchodzi do ojcostwa (dba o alimenty i kontakt
            z dzieckiem) to jego zachowania nie określiłabym jako niedojrzałe.

            Swoją drogą nie mógł mieć pewności, że po ślubie seks będzie lepszy.
            Ja też właśnie z powodu seksu odkładam decyzje o ślubie...
            • nomistake Re: ja też mam już dość 24.08.09, 17:10
              Zaklęta, to nie jest mój watek, więc nie chciałabym przedłużać
              opowieści o sobie, jedynie zaznaczyć, że brak wspólnych planów co do
              przyszłości może powodować chłód ze strony drugiego partnera.
              Emocjonalny, seksualny. Odpowiedzialność to też jasny układ w
              związku. Jesli jeden z partnerów ma wątpliwości co do wspólnej
              przyszłości, to powinien je jasno określić, na czym ten związek wg
              niego polega, a nie przekazywać fałszywe treści o zaangażowaniu,
              wtedy nikt do nikogo nie bedzie miał żalu jeśli zwiazek sie
              rozpadnie. Tylko że taka uczciwa strategia się nie opłaca. Nie mam
              nic przeciwko związxkom opartyn wyłacznie na bzykanku, ale za
              obopólna akceptacja obu stron takiej formy związku, że oczekiwania
              obu stron nie wychodzą poza sferę seksualną. Co innego jest rozstać
              się będąc świadomym bycia w luźnym związku, a co innego, gdy jeden z
              partnerów po prawie 10 latach wspólnego gospodarstwa domowego mówi
              drugiemu, że od początku nie planował angażować sie poważnie, tylko
              nie umiał mi tego powiedzieć.

              Co do alimentów i widzenia z dzieckiem- wizyty 1x na miesiąc przez 4
              godziny, a o jak najniższe alimenty walczył jak lew dopuszczając się
              nawet powoływania fałszywych świadków i kłamstwa na sali sądowej.
              Taki lajf.
              • zakletawmarmur Re: ja też mam już dość 24.08.09, 19:45
                Jesli jeden z partnerów ma wątpliwości co do wspólnej
                > przyszłości, to powinien je jasno określić, na czym ten związek wg
                > niego polega, a nie przekazywać fałszywe treści o zaangażowaniu,
                > wtedy nikt do nikogo nie bedzie miał żalu jeśli zwiazek sie
                > rozpadnie. Tylko że taka uczciwa strategia się nie opłaca.

                Tu masz racje. W pewnym momencie powinno się umieć szczerze określić
                swoje oczekiwania.
    • arronia Re: ja też mam już dość 22.08.09, 00:10
      A wtedy, przy (po?) rozejściu się coś drgnęło w sypialni? Bo może doskwiera wam
      nadmiar sklejenia? Może dałoby się poszukać drogi środka: gdzieś między
      rozstaniem się (wybraliście powrót do siebie), a pełną jednością (która, jeśli
      to w niej problem, niezupełnie się sprawdza...)? Poszukać autonomii? Sprawdzić,
      co by się stało, gdyby ograniczyć ciepełko aseksualne (za wspólną zgodą, nie
      jako sposób zmanipulowania drugiej osoby)? Sprawdzić, na ile można je
      ograniczyć, żeby szkody nie były większe, niż zyski? Ile oddalenia to optimum,
      które zachowa i przyjaźń, i namiętność?
Pełna wersja