sergiusz77
06.09.09, 02:31
Witam wszystkich;
Historia jakich wiele. Brak seksu. Teraz wiem dlaczego.
Dawno temu (12 lat) poznałem dziewczynę , w której zakochałem się od
pierwszego wejrzenia. Szczęście nie miało granic. Kochałem ,
kochałem, kochałem... Pierwszy powiew jej zapachu pamiętam jak
dziś. Pragnąłem jej widoku, głosu, zapominałem jak wygląda, gdy
tylko straciłem z oczu. To było mega-meta cudowne. Ona mnie nie
zauważała. To było przykre. Byłem (nadal jestem nieśmiały wobec
kobiet) i nie miałem innej kobiety w życiu. Ona wydawała mi się tą
jedną, najlepszą i jedyną. Okazało się później, po ślubie, że była
wtedy zakochana w moim przyjacielu.
Dzisiaj wiem, że był to błąd, że tak mocno starałem się ją zdobyć.
Dopiłąlem swego.Dziś mamy dwójkę dzieci, cudownych, kochanych,
najcudowniejszych. Na codzień jest miła i przyjacielska. Zaradna
kobita ;-0. Ona zapewnia, że mnie kocha. Ja jednak jestem wypalony
tym związkiem. Czego bym nie robił czuję się jak Syzyf. Kocham ją,
dzieci, ale wiem, że ten związek nie ma przyszłości. Brak
namiętności z jej strony jest powlalający. Czytam wypowoedzi kobiet
na tym forum i niedowierzam. Ona twierdzi, że wszystko jest ok.
Nigdy nie dąży do zbliżeń, nie ubiera sexy bielizny do łóżka, nie
uwodzi. Jeśli ktoś przygotuje romantyczną kolację to najwyżej ja.
Dodam, że kąpię, przebieram i wychowuję dzieci tak jak zona. Wynoszę
śmieci, odkurzam, płacę rachunki itp.
Zdrada lub kochanka nie wchodzi w grę. Uczciwość i zasaday mi nie
pozwalają. Codziennie mam sytuację, jak kobiety patrzą na mnie o 2
sekundy za długo...Co robić?
Żeby nie było: jestem wykształconym, zadbanym, wdeług kobiet!!!
bardzo przystojnym facetem...Co robić?
Kiedyś, ktoś powiedzaił, że "słowami z osła nie zrobisz konia
wyścigowego" i chyba miał rację.
Kto tutaj jest osłem a kto koniem?