21.10.09, 22:00
Znowu dół crying
Mam dosyć tych wahań nastrojów,obaw,lęków. I to tak
dosyć,że oddychanie staje się ciężarem. Nie mam co liczyć na
bliskich- nie rozumieją,albo nie chcą zrozumieć (jak można nie
panowac nad własnymi odczuciami,myślami?).Wydaje im się,że jak
łykasz leki, to działają one jak tabletki na ból głowy. Może tu
znajdę zrozumienie i wsparcie.
Jak tylko wahnę się w druga stronę pomogę również.
Obserwuj wątek
    • facet_l Re: Witam! 21.10.09, 22:12
      Siemka
      3maj się mocno, jak umiemy, tak pomożemy smile
      Do wahań trzeba się przyzwyczaić, pokochać i żyć z nimi. Dzisiaj zaliczyłem już
      ze 3 doły i kilka górek, dokładnie nie pamiętam, nie liczę smile

      Pozdro
      -------------
      Nie dyskutuję z debilami, najpierw sprowadzają do swojego poziomu, by następnie
      pokonać doświadczeniem
      • w_dole Re: Witam! 21.10.09, 22:36
        Dzięki za odzew. Im dłużej choruję tym te wahania częstsze, a i
        powody coraz bardziej błahe. Leki łykam,ale bez przekonania.
        Pomagają mi zasnąć i może zapobiegają całkowitym odlotom uncertain
        Od niedawna potrafię nazwać co czuję: wcześniej był wnerw i trudne
        dni,albo wg mnie nastrój ok. Teraz doły i mania
        Po za tym jestem typem człowieka,który musi się wygadać. A kto lubi
        słuchać marudów? Dodatkowo zdaję sobie sprawę,że niektóre moje
        problemy to nic,ale głowa sama robi z tego halo.
        Kiedy jestem na górze nie ma problemów, góry mozna przenosić, byc
        duszą towarzystwa,nie zwracać uwagi na krytyczne spojrzenia bliskich
        itp.
        • tlenek-gipsu Re: Witam! 21.10.09, 22:55
          Witaj!
          Ja to znam z autopsji od dawna.
          Kiedyś sobie obiecałam, że jeśli przetrwam tak, żeby nie dopuścić do wielkich
          skoków tej sinusoidy, to na starość uznam życie za wygrane.
          Lata mijają i chyba cel mi się udaje realizować, czasem z wielkim trudem.
          Natomiast im bardziej się przyzwyczajam do swoich własnych objawow, tym bardziej
          wydaje mi się że źle wybrałam cel.
          Do starości jeszcze mi zostało, ale wniosek wyciągam taki: znajdź sobie jakiś
          inny, fajny i ambitny cel nadrzędny.

          A co do rodziny: są też chorzy, tylko tego nie wiedzą.
        • dr.zabba Re: Witam! 21.10.09, 23:10
          Witaj,
          pisz, powinniśmy Cię rozumieć, chyba smile
          Ja to właśnie usiłuję nie wpaść w dołek.

          razemnabiegunach.blogspot.com
    • skwr2 Re: Witam! 22.10.09, 09:06
      Nie wiem, jak długo mocujesz się z Chadem, sama po latach
      dopracowałam się skromniutkich regulatorów nastroju, co nie znaczy,
      że zapadam się po antenkę berecika. Kurczowo staram się trzymać
      środka (normalność), żeby wiedzieć, gdzie on się znajduje,
      podpatruję normalsów.
      Nie staram się tłumaczyć bliskim zbyt kwieciście, jak się czuję, bo
      i tak by nie zrozumieli. Od zwierzeń mam lekarza. Depresje biorę na
      przeczekanie, choć ostatnia 1,5 roczna mocno dała mi w kość. Mam
      nadzieję, że widzę wreszcie jej koniec i zwyczajnie odpocznę. Na jak
      długo, tego nie wie nikt.
      Manie nie są moją specjalnością, ale kiedy odbieram sygnały z ciała,
      że zaczynam się z lekka unosić, powstrzymuję się przed
      spontanicznymi zachowaniami.
      Dystans do siebie i jeszcze raz dystans. Chad stanowi chorobę - nie
      mylić z częścią czy całością osobowości.
      • dr.zabba Re: Witam! 22.10.09, 15:08
        sama po latach
        > dopracowałam się skromniutkich regulatorów nastroju, co nie znaczy,
        > że zapadam się po antenkę berecika. Kurczowo staram się trzymać
        > środka (normalność)
        Depresje biorę na
        > przeczekanie, choć ostatnia 1,5 roczna mocno dała mi w kość. Mam
        > nadzieję, że widzę wreszcie jej koniec i zwyczajnie odpocznę. Na jak
        > długo, tego nie wie nikt.
        > Manie nie są moją specjalnością, ale kiedy odbieram sygnały z ciała,
        > że zaczynam się z lekka unosić, powstrzymuję się przed
        > spontanicznymi zachowaniami.
        > Dystans do siebie i jeszcze raz dystans. Chad stanowi chorobę - nie
        > mylić z częścią czy całością osobowości.

        To baaaaaaaaaaardzo cenne, co napisałaś.
    • matrioszka42 Re: Witam! 22.10.09, 09:50
      Witaj,
      ja też w dole. Na dodatek takim z lękami i niepokojem.Dlatego zaserwowano mi lekką zmianę dropsików. Czy pomoże? Zobaczymy.
      Życzę Ci aby dołek był malutki.
      Proponuję wspólną wspinaczkę po błotnistej krawędzi.
      • majagor Re: Witam! 22.10.09, 10:09
        A ja po prostu witam smile
        • poetkam Re: Witam! 22.10.09, 16:39
          To i ja witam smile, też po prostu
          • w_dole Re: Witam! 22.10.09, 17:06
            Dziękuję bardzo za odzewsmile
            najgłębsdze doły zaliczyłam dwa razy (10 i 4 lata temu). teraz mam
            tylko chuśtawki. Pogoda ma tez swój wpływ-dziś wyszło słońce i od
            razu mi lepiej. Zniknął pesymizm i czarne myśli.
    • danime Re: Witam! 22.10.09, 20:01
      Witaj smile

      Ja też mam dość tych wahań, już nie wiem jaka jest moja prawdziwa
      natura. 5 lat temu zdiagnozowano depresję, teraz okazuje się, że to
      prawdopodobnie CHAD. Potrafię mieć kilka róznych nastrojów w ciągu
      dnia, od efuroii po totalne załamanie. Strasznie mnie to męczy, nie
      mogę na sobie polegac, nie umawiam się ze znajomymi, bo nigdy nie
      wiem jak się będę czuła. Na szczęście jest mąż - rozumiejący,
      kochający, wspierający. Dzięki niemu jakoś się trzymam i w lepszych
      chwilach staram się wierzyc, że będzie lepiej.....

      Na razie nie jestem w stanie jakoś specjalnie pomóc, bo też w dole
      jestem, ale trzymam kciuki, żebyś szybko wyszła z tego dołu smile
      • w_dole Re: Witam! 22.10.09, 22:41
        danime napisała:

        Na szczęście jest mąż - rozumiejący,
        > kochający, wspierający. Dzięki niemu jakoś się trzymam i w
        lepszych
        > chwilach staram się wierzyc, że będzie lepiej.....

        Szczęściara smile
        Powiem Wam jeszcze,że dopiero od niedawna zaczęłam czytać cokolwiek
        na temat choroby. Cieszę się,że nie jestem jedyna i to co przeżywam
        można nazwać.
    • grzechisme Re: Witam! 22.10.09, 23:05
      Witaj w_dole.

      Ja też chyba trochę dołuję. Staram się trzymać kreski, ale nie jest

      to łatwe (szczególnie nie mając bliskiego wsparcia.)

      Trzym się dzielnie i nie dawaj smutom.

      Pamiętaj ,że to przejdzie.smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka