kamyczek_0
04.11.09, 11:09
Zimny,ponury dzień...to mi się zebrało.
Tak sobie myślę,że gdybym teraz z wiedzą o byciu posiadaczką Chadu miała ot
tak sobie żyć,to nie wyszłabym za mąż,nie miała dzieci.
Nie narażałabym swoich potencjalnych bliskich na swoją obecność.
A tak,mąż którego w zasadzie obarczyłam swoją osobą,dziecko które może mieć
predyspozycje.Nie podoba mi się to.
A wiecie,co jest najśmieszniejsze (w zasadzie tragiczno-komiczne),że osoby
dookoła,z którymi mam do czynienia myślą,że jestem wysoce emocjonalnie
inteligentą kobietą.Tekst powalił mnie na kolana.
Czuję się jakbym miała w sobie dwie osoby.Jedna to ja-chora,ze wszystkim
tym,co się wiąże z chadem.Druga-na pozór ok,taka cud miód i orzeszki.Wiem,nie
jestem zupą pomidorową...
Założę się,że gdyby ktoś pożyłby ze mną kilka tyg.,to zwróciłby na podstawie
reklamacji jako wadliwy towar.
Śmieszne to wszystko jest.Złudzenia bycia kimś kim nie jestem.Chciałabym
zobaczyć miny ich wszystkich gdybym oświeciła ich swoim dziedzictwem.Gdyby
mogli zobaczyć mnie w skrajnych emocjach,w skrajnych dniach.
I gdy tak mówią,to JA wiem jak bardzo si mylą i wiem jak odbierana
jestem.Odbiór jest złudzeniem.Matrix...