Bardzo konkretną sytuacją i moją reakcją na moją reakcję

Kuzyn robi nam meble. Zawala wszystkie terminy. Okłamuje nas, obiecuje że coś zrobi i łamie dane słowo. Jednym słowem koszmar.
Jednak nic, ale to nic nie wkurza mnie tak bardzo jak to, że nie znam dnia ani godziny kiedy się pojawi. Moja mama jest już na wyczerpaniu przez to. A jak ona jest nieszczęśliwa jestem i ja.
Powiedział nam, że będzie w poniedziałek o 8. Czekałam na niego 2 godziny, ale w końcu musiałam iść do pracy. Skontaktować się z nim telefonicznie oczywiście nie można było. Po powrocie do domu okazało się, ze wpadł na chwile, wetknął pręty w ściany i znikł. Mama tez go nie widziała.
Nie zadzwonił.
Nie poinformował nas czy dzisiaj będzie czy nie.
Skontaktowałam się z jego żoną dzisiaj po południu. Wreszcie oddzwonił. Z pretensjami!
Powiedziałam mu asertywnie, ze ja chcę tylko, żeby nas informował co planuje.
Zrobiłam to w sposób grzeczny. Mimo to czuje, że zrobiłam coś złego

Źle mi z tym. Mało tego, nie dowiedziałam się tego co prosiła mama bo nawet nie miałam odwagi spytać.

A psycholog dopiero w styczniu.