Dodaj do ulubionych

Nowy lekarz

20.12.09, 13:01
Wzięłam sobie dzień wolny z pracy i poturlałam się ku przychodni
psychiatrycznej. Niespodzianka- prawie wszyscy psychiatrzy z przychodni, a
zarazem szpitala przy tejże zwolnili się z pracy. Przyczyna- konflikty z nowym
dyrektorem, notabene byłym ordynatorem szpitala, gdzie leczył się mój były.
Cóż, trzeba mi było udać się do nowej pani doktor. Przyjechałam wcześniej,
byłam pierwsza. W rejestracji panie informują, że w dniu dzisiejszym
przyjmowani są tylko pracujący pacjenci. W kolejnych dniach niepracujący.
Dyskryminacja, czy jaka cholera..? Cóż, weszłam. Długi wywiad, ciśnienie,
skierowanie do laboratorium. Pójdzie pani na oddział dzienny. Nie pójdę, ja na
to. Guzik. Mam pracę, obowiązki, nie będę chodzić na jakieś idiotyczne
terapie. Skończyło się na stwierdzeniu, że wymagam leczenia, w związku z tym
najpierw przyjdę do niej z wynikami badań, a ona ustawi mi leczenie.
Co będzie w tej przychodni po nowym roku - nie wie nikt... Czy w Waszych
przychodniach psychiatrycznych też jest taka jedna wielka niewiadoma?
Obserwuj wątek
    • balbina_alexandra Re: Nowy lekarz 20.12.09, 13:14
      To jest właśnie jeden z powodów dla których unikam państwowych przychodni. Na
      razie jeszcze ciągle mnie stać żeby chodzić prywatnie, więc chodzę. Mój lekarz
      przyjmuje też państwowo, ale godziny są sztywne, kolejki okropne, a ja pracuję i
      nie mam czasu. Najczęściej umawiamy się bardzo późnym wieczorem albo w weekendy
      i rozmawiamy naprawdę długo. W przychodniach pod koniec roku jest właściwie
      chyba zawsze bałagan bo chyba wytyczne odnośnie nowych kontraktów z NFZ nie są
      jeszcze tak końca jasne?
      • majagor Re: Nowy lekarz 20.12.09, 14:10
        Ja leczyłam się już u różnych lekarzy, w różnych przychodniach.
        Gdy chodziłam do państwowej rejonowej - syf okrutny, kolejki, kolejki i jeszcze raz kolejki.. ale przemiła pani doktor rekompensowała mi to więc chodziłam tam.
        Bywałam też w prywatnym gabinecie u lekarza, który prowadzi moją mamę. On nas traktuje raczej szczególnie - z racji długiej znajomości - więc czułam się tam dobrze, chociaż lekarz do bani.

        A teraz mam nową panią doktor - Panią Ładną ją nazwałam smile
        Przyjmuje mnie w prywatnym centrum medycznym, gdzie jest wielu lekarzy specjalistów [np. piersi można sobie też powiększyć wink]
        Centrum medyczne z innej bajki. Przepięknie, miło, cicho i bez kolejek. Zupełnie bez kolejek. Do tego pani doktor przemiła i ładna, super ładna smile
        I przyjmuje mnie na NFZ. Ma umowę z NFZ-tem i nawet w prywatnym centrum można się zapisać na wizytę refundowaną.

        Co do oddziału dziennego - ona mnie też zaprasza na takowy, ale absolutnie mnie nie zmusza do tego. Początkowo nawet chciałam z tego zaproszenia skorzystać, ale jednak sytuacja z mamą uniemożliwia mi to i moja pani doktor świetnie to rozumie, że nie mam możliwości, nie mam czasu - więc nie naciska na to.
    • 36.a Re: Nowy lekarz 20.12.09, 17:05
      Bywam sobie w miejscu, które się nazywa Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej... Coś pomiędzy drogim gabinetem prywatnym a państwową placówką? Chyba tak. Nie płacę, jest w porządku. Zaparłam się, że płacić nie będę, leki są i tak cholernie drogie.

      Nie mam chęci nic zmieniać.

      Kolejki są, właściwie godzina z głowy w wąskim zielonym korytarzyku, ale wizyta zwykle sympatyczna.
    • chin_chilla Re: Nowy lekarz 21.12.09, 00:27
      Cóż, bardzo ci współczuję.
      Ja od lat nie zmieniam na szczęście lekarza. Mam przemiłą panią profesor, z
      którą raz bardziej a raz mniej mi po drodze ale zawsze jakoś się dogadujemy.
      Leczę się w szpitalu klinicznym, gdzie gabinety są na oddziałach. Kolejek nie ma
      - pacjenci są umawiani na konkretną godzinę i zazwyczaj nie trzeba czekać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka