Dodaj do ulubionych

moja córka jednak ma coś po mnie

30.12.09, 19:08
moja siostra dzisiaj ten temat poruszyła.Klaudia uchodzi za spokojne dziecko
poza domem.Wszyscy chwalą,a w domu coraz gorzej.Klaudia bywa normalnie
nakręcona,ma przymus mówienia,słowotok,czasami zdanie ze zdaniem się nie
klei.Zasypia wieczorem,z musu,po godzinie już wstaje wyspana i budzi
brata.Adaś sobie też z nią rady nie daje,chyba nikt w tym domu sobie już rady
nie daje.Klaudia wpada w rozdrażnienie,innymi razy ciągle wyje i wyje bez
końca.A potem są okresy że jest tak grzeczna i spokoina że człowiek się w tym
wszystkim gubi.Może wszyscy przesadzamy,może jest zle wychowana,ale mam dwoje
dzieci,z tym starszym niema takich problemów.
Obserwuj wątek
    • kamyczek_0 Re: moja córka jednak ma coś po mnie 30.12.09, 19:37
      Może wyładowuje nadmiar energii w domu? Skoro poza nim jest spokojna.
      Miałam taki przypadek chłopca w rodzinie smile Istne żywe srebro-masakra! Poza
      domem super.
      Również jestem przewrażliwiona w stosunku do dziecka jeżeli chodzi o chorobę i geny.
      Może przechodzi okres buntu (?). Bunt 2 latka, bunt 5 latka,ble ble ble. U mnie
      był 2 latka, ale to było dawno (jak ten czas mija...).
      A można takie dziecko przebadać psychologicznie? sama zadaję tobie to pytanie bo
      nie wiem.Może można.

      BTW każde dziecko jest inne-inna osobowość.
      • corka-matki Re: moja córka jednak ma coś po mnie 30.12.09, 19:56
        Nie zadręczajcie się kobitki pytaniami. Ja mam całe mnóstwo cech charakteru
        mamy i póki co nie choruje(jednakże nie wykluczam)ale 28 lat przeżyłam
        elegancko. Jako dziecko też w domu byłam diabełkiem a poza domem aniołkiem.
        Najważniejsze nie krytykujcie swego dziecka, doceniajcie i dajcie dużo miłości.
    • facet_l Re: moja córka jednak ma coś po mnie 30.12.09, 23:34
      Na podstawie swoich dzieciaków mogę powiedzieć tyle. Konsekwencja w wychowywaniu
      to 80% sukcesu.
    • dr.zabba Re: moja córka jednak ma coś po mnie 31.12.09, 00:31
      Tak, są psycholodzy zajmujący się dziećmi. Warto zrobic przed pójściem wywiad,
      żeby nie trafic do osoby niekompetentnej.
      • lolinka2 Re: moja córka jednak ma coś po mnie 31.12.09, 00:34
        u czubatej w rejonowej PPP jest fajna psycholog, doradzi dobrze,
        behawioralnie pomoże zmodyfikować co potrzeba. Jedna z sensowniejszych
        pracownic PPP (których zaliczyłam 5 w historii) jaką poznałam.
        • czubata Re: moja córka jednak ma coś po mnie 31.12.09, 09:42
          dobrze wiedzieć lolinko,bo różne opinie na ten temat słyszałam.Ale sie boje iść
          z dzieckiem do psychologa.Boje sieiż sie dowiem że to moja wina,że opieka
          społeczna sie przyczepi.
          • poetkam Spróbuj 31.12.09, 10:25

            > dobrze wiedzieć lolinko,bo różne opinie na ten temat słyszałam.Ale sie boje iść
            > z dzieckiem do psychologa.Boje sieiż sie dowiem że to moja wina,że opieka
            > społeczna sie przyczepi.

            Spróbuj. Po prostu spróbuj. Najgorzej jest się wybrać pierwszy raz. Nie znasz
            osoby, nie wiesz, czy pomoże, etc. Mnóstwo pytań. Jeśli jest to osoba polecana,
            nie wahaj się zbytnio.
            Ja z mą Klaudią wink wybrałam się do psychologa dziecięcego we wrześniu 2008 roku.
            Mała miała potężne problemy emocjonalne. Zaparcia na tle psychicznym,
            autoagresja, wyć potrafiła całymi dniami... O raju... Kiedy to sobie wspominam
            wierzyć mi się nie chce... Terapia u pani psycholog dała spore efekty, do tego
            włączone leczenie u psychiatry dziecięcego, konsultacja a gastrologiem
            dziecięcym... W chwili obecnej- Klaudia dawno już nie wykazywała autoagresywnych
            zachowań- na szczęście, bo to był bardzo przykry widok, zaparcia pojawiają się w
            chwilach stresu (rozpoczęcie roku szkolnego, pasowanie na ucznia, urodziny,
            etc...), ale wiem już ja sobie z tym radzić.
            Jest o niebo lepiej od czasu kiedy zaczęłam terapię.
          • 38takatam Re: moja córka jednak ma coś po mnie 31.12.09, 10:31
            Moja Córka ma 16 lat.
            Byłam z nia u psychiatry dzieci i młodzieży(oczywiście prywatnie-
            masakra)
            Po długiej rozmowie z Adą poprosiła mnie i powiedziała-Dziecko jest labilne. Podejrzewam stres pourazowy(smierc taty,moj alko).Obserwacja
            w kierunku CHAD.
            Podsumowując-konieczna terapia DDA podczas ktorej ma "przerobić"tez śmierć taty. Jeśli podejdzie do niej uczciwie i będzie ciężko
            pracować,ma szanse na "normalne" życie.Jeśli nie,bedzie miała takie
            życie jak ja.
            Na terapie bylo ciężko sie dostać. I tak obie (do innych
            placówek)bedziemy jezdzic 45 km na terapie...

            Syn ma niedługo 20 lat.Za sobą 2 pobyty w szpitalu psych. Podejrzenie
            CHAD.Narazie ,a minęło 3 lata,jest ok. Bez leków,bez psychologa(jest
            nie pogodzony ze śmiercią taty-ale nie chce dać sobie pomóc sad)

            Najmłodsza ma 5 lat.Potrafi być tak dwubiegunowa jak nikt.
            Jest słodka,mądra i śliczna. Z drugiej strony czasem zachowuje sie
            jak "rozpieszczony bachor" i potrafi wyć godzinę w niebogłosy
            demolując w tym czasie pokój w przypływie szału.Dziś w nocy budziła
            mnie trzy razy.Jeszcze nie przespała całej nocy odkąd się urodziłasad
            Błąd wychowawczy? Niewątpliwie.Ale czy tylko?

            Niech nikt mi nie mówi...że moja choroba,moje geny nie są
            przekazane.A to chyba najwiekszy ból matkisad
            • czubata Re: moja córka jednak ma coś po mnie 31.12.09, 12:18
              tak,tak to właśnie wygląda u mojej Klaudii.Nie ma autoagresji ale agresywna jest
              w stosunku do innych,czasami oczywiscie.Jest jak człowiek z dwoma obliczami,a
              jedno oblicze bywa nie obliczalne.Mam jednak pytanie.Czy dzieciom też sie podaje
              leki i czy nie szkoda faszerować od małego,i ewentualne skutki uboczne,bo to też
              bardzo ważne.
              • lolinka2 Re: moja córka jednak ma coś po mnie 31.12.09, 12:33
                jeśli trafisz do dziec. psychiatry, to pewnie do kogoś z tej samej
                szkoły co my - z racji lokalizacji. Psychiatrzy nie lubią leczyć dzieci
                smile Pracują z nimi, jeśli w ogóle, metodą behawioralną albo wdrażają
                systemową terapię RODZIN. Nutella z leków dostała w życiu atarax i
                diphergan, na okoliczność tego, że spała 4-5h na dobę... po jednym i po
                drugim była jeszcze bardziej pobudzona... no comments.
    • czubata Re: moja córka jednak ma coś po mnie 31.12.09, 12:19
      czy udając sie do specjalisty z dzieckiem musze przedstawić dokumenty o własnej
      chorobie?
      • lolinka2 Re: moja córka jednak ma coś po mnie 31.12.09, 12:46
        nie musisz - ale warto.
        jeśli zaczniesz od tej kobiety o której mówię - Iwona Tyczyńska - z
        nią da się naprawdę na spokojnie, długo i szczerze porozmawiać. Ode
        mnie, do badań dojrzałości szkolnej, czyli pozornie niezwiązanych,
        wywiad zbierała 2h. Potem badała dziecko 2h i jeszcze pedagog
        badała... Z wywiadu zrobiła notatki dość dokładne - jak już
        nasłuchała się superlatyw o Natalce z jej rozwoju całożyciowego,
        usłyszała o problemach, potem o tym, że my jesteśmy dwubiegunowi. I
        zupełnie normalnie to przyjęła. Na koniec, mimo świadomości, że jej
        lada dzień "wypadniemy z rejonu" bo N. szła do szkoły mocno poza
        obwodem, powiedziała, że jeśli będzie nam mogła kiedyś pomóc, to mimo
        nierejonowości zaprasza smile I strasznie fajne zalecenia wpisała w
        opinii - mocno podkreślając konieczność "suplementacji" rozwoju
        emocjonalnego N. i zrównoważenia ogólnie. Pierwszy psycholog, spośród
        całej watahy badających N., który ją zobaczył innymi oczami - wszyscy
        dotychczas popadali w skrajności: córka wariatów, dziecko zaburzone i
        opóźnione (!!! - tak tak, o N. tak pisano...), dziecko
        przestymulowane intelektualnie zgodnie z szajbą rodziców.... różności
        smile ta kobieta zobaczyła, na czym N. samej zależało, co ją kręci, z
        czym ma problemy (akceptacja własnej niedoskonałości, kończenie tego
        w czym prawdopodobnie nie okaże się najlepsza - uznaje, że nie warto
        w ogóle..., takie podejście "wszystko albo nic") i informacja o
        naszej chorobie pomogła jej dostosować zalecenia do potrzeb tej N.,
        żyjącej w takiej a nie innej rzeczywistości, z tymi a nie innymi
        rodzicami. Zresztą - podobnie istotna jest informacja, że
        wynajmujecie dom, ze nie pracowałaś parę lat - i teraz niedawno
        zaczęłaś etc.etc.etc.
    • czubata Re: moja córka jednak ma coś po mnie 31.12.09, 12:34
      powiem wam że to w gruncie rzeczy taka głupia sprawa,i we własnych uszach mi
      brzmi nieprawdopodobnie.Ja to ja,ale moje dziecko,w takim wieku?Jak facet
      napisał,no konsekfencja,fakt,ale moje dzieci zawsze były znane z tego że są
      poukładane.No pojawiły sie kłopoty ze snem u Klaudii i można by to krytykować że
      nieumiem na niej tego wymusić,ale to jest nieustanna walka.Nie umiem usypiać
      dziecka strasząc pasem,nie umiem ułożyć dziecka do snu strachem,bo nawed jeżeli
      sie położy,bo sie kładzie,to i tak nieśpi,tylko gada z bóg wie kim i sie
      wierci,albo wyje,co potrafi godzinami do pużnej nocy.Ranne wstawaniw też nie
      pomaga.Budzi razem z nami jak wstajemy do pracy o godzinie 4 rano i nigdy
      niejest zmęczona wieczorem.jak zaśnie to na godzine a potem od nowa polsko ludowa.
      • lolinka2 Re: moja córka jednak ma coś po mnie 31.12.09, 12:55
        ale dziecka się nie kładzie pasem...czubata, broń Boże!

        na godzinę lub dwie wcześniej, każdego dnia o tej samej porze,
        wprowadza się dziecku ustalony "rytuał zasypiania". Czyli np. chcesz
        żeby poszły spać o 21 (moje tak śpią), więc o 19 jest dobranocka -
        obejrzą, potem idziecie robić kolację - zejdzie do 20.10 ze
        zjedzeniem powiedzmy, potem idą się kąpać, zęby myć etc., potem
        jakieś czytanie wspólne albo gadanko albo spokojne przytulanie (bez
        dzikich, pobudzających zabaw!) - ale zawsze ten sam element, modlitwa
        i już mamy 21 - żelazna godzina o której z żelazną konsekwencją
        dzieci MUSZĄ leżeć w łóżkach, mogą się bawić każde własną wyobraźnią,
        nie wolno gadać (a to plaga, niestety, jak jest ich dwoje... wiem).
        Na każdą próbę wyjścia z łóżka - metodą zdartej płyty "czas na sen" i
        odprowadzasz z powrotem. To - w zależności od starych zakorzenionych
        zwyczajów może trwać różnie - ale daje fajne rezultaty. Dość
        powiedzieć, że moja pierworodna sypiająca okresowo max. 6h (nadal jej
        sie to zdarza... crying ) w pozostałych okresach psiejsko czarodziejsko o
        21 czuje ociężałe powieki.... sama idzie do pokoju... i odlatuje smile,
        a i przy skróconym śnie trzyma się tego pokoju dość konsekwentnie, bo
        taka jest zasada "po 21 rodzice mają czas dla siebie, a dzieci czas
        na sen".
        Dodatkowo: nie pozwalać spać w dzień, rano pobudka o ustalonej
        godzinie (myślę, że 6.30 to dobry pomysł...). Czyli: rutyna - rytuał
        - konsekwencja. I na spokojnie.
        • czubata Re: moja córka jednak ma coś po mnie 31.12.09, 13:11
          no to mam teraz kilka dni wolnych,dobry czas na rozpoczęcie terapii zasypiania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka