wiem, że macie większe problemy...
Dzisiaj muszę iść na spotkanie powiedzmy towarzyskie, na którym będzie osoba,
która wolałaby żebym zniknęła z powierzchni ziemi (i vice versa). Nie mogę
powiedzieć "nie idę". Nie ma takiej opcji. Zawsze przy tym człowieku czuję się
jak śmieć

Już wzięłam Cloranxen, bo nie przeżyję tego na trzeźwo

Jutro
odchoruję to jak zwykle. M. nie bierze pod uwagę tego, żeby mnie tam nie było.
Moje tłumaczenia, że nie dam rady ni trafiają do niego. Albo pójście na o
spotkanie, albo dzika awantura. Nienawidzę takich sytuacji.