lolinka2
20.09.10, 22:31
Dzisiaj, po 23 latach, pochowałam wreszcie (symbolicznie oczywiście) mojego tatę. Zaczęłam (lepiej późno ponoć, niż wcale) nowy, kolejny etap żałoby. Nie wiem na jak długo. Lekką nadzieję mam tylko, że nie na kolejne 23 lata....
Czuję ulgę. I dziwny optymizm - że to ma do czegoś dobrego mnie doprowadzić.
Chciałam się tym z wami podzielić.
Podpisano: lolinka bez głosu i z obrzękniętymi powiekami po 3 dniach opłakiwania.
P.S. Majagor, masz w tym swoją cegiełkę. Dziękuję.