Dodaj do ulubionych

czy mozna ?

18.12.10, 02:49
Czy można chodzić na dwie psychoterapie jednocześnie na NFZ ?



"Na szczęście organizm ludzki jest tak wspaniały, że wytrzyma prawie każde leczenie."
Obserwuj wątek
    • drugikoniecswiata Re: czy mozna ? 18.12.10, 11:27
      ale po co???????????????

      dwie psychoterapie jednocześnie to głupota niezależnie od tego, kto za to płaci.
    • poetkam Re: czy mozna ? 18.12.10, 15:25
      Też uważam, że nie można, obojętne, czy na NFZ czy prywatnie. Od psychologa wiem, że jednocześnie nie można mieć innej terapii.
      • drugikoniecswiata Re: czy mozna ? 18.12.10, 16:40
        Jeśli nie na NFZ (przy NFZ nie wiem), to można wszystko, w wolnym kraju żyjemy - tylko w większości przypadków to się mija z celem. Chyba że cel jest jasny, a rzecz ustalona z obydwoma terapeutami. Terapia to proces, w który się trzeba zaangażować całościowo, jak się człowiek próbuje zaangażować w dwie rzeczy, to się nie angażuje w żadną.

        Z terapeutycznego punktu widzenia na pewno można łączyć terapię indywidualną i małżeńską/rodzinną - do tego zachęcała mnie moja terapeutka, spotkałam się też z terapią DDA, w której praca odbywała się na grupie, ale w razie potrzeby były sesje indywidualne z terapeutą prowadzącym grupę.
        • kara.mija Re: czy mozna ? 18.12.10, 16:44
          Nie jeśłi dotyczątego samego ale dw aodrębne tematy chyba tak. ja mam jedną na emocje a drugą na odchudzanie i póki co nikt się nie czepnął ......
          • drugikoniecswiata Re: czy mozna ? 18.12.10, 16:46
            na odchudzanie to masz grupę wsparcia, nie terapię, jeśli dobrze pamiętam wink
            jakbyś się terapeutyzowała na odchudzanie, to i tak byś wylądowała w emocjach.
    • tlenoterapia Re: czy mozna ? 19.12.10, 00:35
      Mnie nie chodzi o opinie czy to jest sensowne ,kazdy na to musi sam indywidualnie odpowiedzieć -zależy od sytuacji i problemów.
      Opinia psychoterapeuty ,ze musi byc tylko on jedyny z pacjentem wpatrzonym w niego jak w obraz nie bardzo mnie przekonuje.
      Ze pacjent nie będzie sie wystarczająco angażować w terapii tez nie argument - nie można z góry tak twierdzić bo nie tylko od zangazowania sie pacjenta zależny skuteczność terapii.

      Czemu "podwójna "psychoterapia ma zaszkodzic np. jeden behawioralny niedoswiadczony drugi psychoanalityczny doswiadczony ..

      Mnie chodzi o to czy jest to przeciwwskazane ze względu na jakis przepis ,lub mogą nastąpić kontrole w poradni.


      "Na szczęście organizm ludzki jest tak wspaniały, że wytrzyma prawie każde leczenie."
    • 36.a Re: czy mozna ? 19.12.10, 01:25
      Nie wiem, ale wymyśliłam, że jesli grupowa i jako jej uzupełnienie indywidualna?
      • drugikoniecswiata Re: czy mozna ? 19.12.10, 09:55
        podstawowym zagrożeniem tej sytuacji jest to, że zaczynasz mieszać płaszczyzny i z jednej terapii wynosić rzeczy na drugą, czyli np. na indywidualnej omawiać to, co się dzieje z tobą na grupie i odwrotnie. to się mija z celem, bo chodzi o to, żebyś to robiła tam, gdzie się w tobie dzieje - to główny element terapii.

        moja koleżanka była w takiej sytuacji, że kończyła krótkoterminową indywidualną na NFZ, dalej się nie dało, babka zaproponowała dalej prywatnie. ona nad tym myślała, ale jednocześnie poszła na konsultacje do grupy i zaczęła chodzić na grupę. tamta terapeutka nie zgodziła się dalej jej prowadzić, zaprosiła ewentualnie po grupie.

        a moja opinia na temat sensowności lub jej braku nie wynika z tego, co mi powiedział terapeuta, tylko z mojego rozumienia procesu terapii [na to również złożyło się to, co mówiła terapeutka, ale niewyłącznie i nie przede wszystkim].

        bardzo bym radziła uzgodnienie takiego rozwiązania z osobami odpowiedzialnymi za obie terapie - jeśli wszyscy się zgodzą co do sensowności, to czemu nie. traktowanie terapeuty jako narzędzia/usługodawcy nie zwiększa szansy na sukces terapii, bo to mimo wszystko jest osoba - taka sama, jak ty. powinno być między wami partnerstwo i zaufanie. ale to jest jak rozumiem rada nieproszona, więc już się zamykam.

        co do NFZ, to chyba co nie jest zabronione, jest dozwolone?
        • tlenoterapia Re: czy mozna ? 19.12.10, 15:26
          > podstawowym zagrożeniem tej sytuacji jest to, że zaczynasz mieszać płaszczyzny
          > i z jednej terapii wynosić rzeczy na drugą.

          Ciekawa uwaga ale nie można założyć z góry, ze doświadczenia z jednej trapi maja zły wpływ na druga .Równie dobrze można stwierdzić, ze doświadczenia z jednej trapi uzupełniane są przez druga.

          Zakładasz ze pacjent bedzie opowiadac o terapi pierwszej na drugiej, a nie o tym czego oczekuje terapeuta,lub wręcz wymusza na pacjencie swoim podejściem teoretycznym .

          Nie oszukujmy sie jeśli terapeuta behawioralny nie zwraca uwagi na grzebanie sie w przeszłości to pacjent koncentruje sie na tym co można zmienić teraz i tu .Odwrotnie na psychoanalitycznym terapeucie pacjent nie wymusi by zająć sie rozwiązaniem problemów w sposób konkretny i racjonalny.

          Nie wiem czemu jedni terapeuci odmawiają podwójnej terapii, a inni nie - możne tez maja swoje własne opinie na ten temat i nie sa to racje obiektywne , pasujące do każdego.
          Może jednak o finanse NFZ chodzi ...?

          > bardzo bym radziła uzgodnienie takiego rozwiązania z osobami odpowiedzialnymi z
          > a obie terapie - jeśli wszyscy się zgodzą co do sensowności, to czemu nie. trak
          > towanie terapeuty jako narzędzia/usługodawcy nie zwiększa szansy na sukces tera
          > pii,

          Zaklaskasz ,ze sa to ludzie zawsze odpowiedzialni ,nieomylni ..?

          I tak pracują terapeuci w usługach niezaleznie od tego jak pacjent chce ich widzieć, rowniez ta relacja to nie zwiazek malzenski zeby pojmowac chodzenie do innego terapeuty jako zdradę,a nie zdradę gdy pierwszy na to się zgadza i widzi sens.

          Na temat tego co czyni terapie skuteczna jest mnóstwo rozważań - samo partnerstwo czy zaufanie nie tłumaczy skuteczności ani nie jest jej gwarantem.


          • drugikoniecswiata Re: czy mozna ? 19.12.10, 19:08
            Nie zaklaskam, że są nieomylni, ale idę o każdy zakład, że jeśli podstawą relacji (niezależnie od tego, czy behawioralna czy analityczna) nie będzie zaufanie i szczerość, to nic z tej terapii nie wyjdzie. Jeśli chcesz, żeby terapeuta szanował ciebie (i twoje prawo do chodzenia na dwie terapie), to dlaczego ty nie szanujesz jego (i jego prawa do posiadania o tobie tej istotnej informacji i w zależności od terapeutycznego światopoglądu - podjęcia się pracy w takich warunkach lub nie)?

            Po prostu jeśli się chce żeby ktoś dobrze pracował, to łamiąc to, co on uważa za warunki brzegowe, ma się małą szansę na sukces. Terapia to praca w tandemie, elementarne zaufanie na starcie bywa przydatne. Jeśli myślisz o terapeucie w kategoriach "oczekiwania" czy "wymuszania" to... no, ja nie wiem, jak można oczekiwać że taka terapia będzie skuteczna.

            Partnerstwo czy zaufanie nie jest gwarantem sukcesu terapeutycznego, ale jego podstawowym fundamentem. W moim rozumieniu procesu terapii nie bardzo wierzę, że bez tego da się dużo osiągnąć. Ale to ja nie wierzę, może się mylę. Nie musi być na starcie absolutne, ale dobrze by było, żeby było choć elementarne.
            • dr.zabba Re: czy mozna ? 19.12.10, 19:33
              Jeśli myślisz o terapeucie w ka
              > tegoriach "oczekiwania" czy "wymuszania" to... no, ja nie wiem, jak można oczek
              > iwać że taka terapia będzie skuteczna.

              No wymuszania to może nie, ale przecież nie mogę nie oczekiwać... Muszę jakoś oczekiwać. Nie daję kasy z myślą "ma pani moje pieniądze i niech pani robi, co się jej żywnie podoba"...
        • dr.zabba Re: czy mozna ? 19.12.10, 15:50
          Ja po raz kolejny sprzeciwię się robieniu z terapii "świętej krowy". To nie terapia jest najważniejsza, to nie terapia decyduje, co się ze mną dzieje. Ja decyduję, co dzieje się z terapią. Nie wyobrażam sobie wyłączenia mojej kontroli, mojego myślenia, mojej decyzji, co mówię terapeucie, czyli sytuacja:
          > podstawowym zagrożeniem tej sytuacji jest to, że zaczynasz mieszać płaszczyzny
          > i z jednej terapii wynosić rzeczy na drugą, czyli np. na indywidualnej omawiać
          > to, co się dzieje z tobą na grupie i odwrotnie. to się mija z celem, bo chodzi
          > o to, żebyś to robiła tam, gdzie się w tobie dzieje - to główny element terapii
          > .
          jakoś mi się w głowie nie mieści. Jeśli uważam za celowe mówić jednemu terapeucie, co odkryłam pracując z drugim - mówię to. Jeśli nie widzę w tym sensu, nie robię tego. Sugerujesz, że stanę się bezwolnym przedmiotem w objęciach dwóch ubezwłasnowolniających terapii? Ja jestem podmiotem i ja decyduję o mojej terapii, podobnie jak decyduję o swoim życiu.

          > bardzo bym radziła uzgodnienie takiego rozwiązania z osobami odpowiedzialnymi z
          > a obie terapie - jeśli wszyscy się zgodzą co do sensowności, to czemu nie. trak
          > towanie terapeuty jako narzędzia/usługodawcy nie zwiększa szansy na sukces tera
          > pii, bo to mimo wszystko jest osoba - taka sama, jak ty. powinno być między wam
          > i partnerstwo i zaufanie

          Terapeuci podchodzą do tego różnie. Nie ma stanowiska jednolitego. Spotkałam bardzo różne warianty: tak, nie, trochę tak, trochę nie... Mam podejrzliwość wobec stanowiska, że terapia ma wprowadzić mnie w stany, w które jakakolwiek ingerencja z zewnątrz, np. ze strony postronnego psychologa, będzie szkodliwa.

          Terapeuta zdecydowanie JEST narzędziem/ usługodawcą. Partnerstwo i zaufanie - owszem owszem, ale pamiętaj, że on idąc na spotkanie z Tobą, nie idzie spotkać się z partnerem, tylko z klientem.
          • drugikoniecswiata Re: czy mozna ? 20.12.10, 19:01
            a) "oczekiwanie" i "wymuszanie" odnosiło się do treści w poście, w którym było o oczekiwaniu/wymuszaniu zachowań pacjenta przez terapeutę - i do tego ja się odniosłam, więc twoja krytyka akurat tu jest bez sensu

            b) dla mnie człowiek nie jest i nie będzie narzędziem - niezależnie od tego, czy jest terapeutą, malarzem czy panią w sklepie.

            c) "sugerujesz że stanę się narzędziem w rękach dwóch ubezwłasnowalniających terapii" - nie, nic takiego nie zasugerowałam. powiedziałam tylko, że w większości przypadków jest to bez sensu. każdy proces ma jakieś swoje zasady, reguły. jeśli sprzątasz pokój, to najpierw trzepiesz dywan, a potem ścierasz kurze. możesz w ramach walki o suwerenność robić to jednocześnie, ale będzie to miało wpływ na efekt końcowy.

            d) wyłączam się z dyskusji, sorry. nie ma żadnego powodu dla którego miałabym dać się pociąć za instytucję terapii. mam na jej temat swoje zdanie, które nie raz wyartykułowałam i nie chce mi się już go więcej bronić ani nieść tu dobrej nowiny. mogę podjąć tę rozmowę f2f jeśli nadarzy się okazja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka