Dodaj do ulubionych

Ciemna strona ChAD-u

16.01.11, 21:21
Chce stworzyć z Waszą pomocą listę wad choroby.
W każdym aspekcie i sferze życiowej. Konkretny, rzetelny i pełny zbiór negatywów.
Najprostsza wada to bycie na minusie albo mocnym plusie, ale to za proste...
Przykłady z własnego życia. Nie tylko depresja, leki, agresja i nie-picie alkoholu.
Chce to pogłębić, rozłożyć na czynniki pierwsze. Znane cytaty mile widziane.

P.S. Ani do celów naukowych, ani żadnych innych. Po prostu mam taką wewnętrzną
potrzebę. Pomoże ktoś ?
Obserwuj wątek
    • majagor Re: Ciemna strona ChAD-u 16.01.11, 21:35
      Najbardziej brutalny skutek ChAD-u, leczonego Chadu - nowotwór wątroby i śmierć.
      Oczywiście o mojej Mamie piszę. Gdyby nie te pieprzone leki to....

      Jako rodzina straciliśmy też wiele.
      Stabilizację, poczucie bezpieczeństwa, kupę kasy [mieliśmy przecież już dom budować, ale z chorobą w tle rodzice zdecydowali się na mieszkanie].

      Od swojej strony - nie mam wielkich skutków ubocznych choroby - ale to pewnie dlatego, że ja średnio chora jestem. Ani mega wielkiej depresji nie doświadczyłam, ani górki.
      Nie zdradziłam nikogo. Nie kradłam. W długi nie popadłam. Alkohol popijam - nawet teraz w ręku mam swe ukochane ostatnio desperados wink Więc u mnie nie jest akurat najgorzej.
    • majagor Re: Ciemna strona ChAD-u 16.01.11, 21:40
      A i jeszcze coś.
      Odnośnie mej Mamy.
      * Rezygnacja z pracy. Renta. Choroba "upośledziła" ją zawodowo.
      Choć dla mnie jako dziecka, było to na + bo miałam zawsze Mamę pod ręką.

      * "Wykolejenie" społeczne. Choroba spowodowała, że wiele osób, znajomych odwróciło się od Mamy. Bo kto chciałby się zadawać z "wariatką"? Szczególnie 20 lat temu...
      • xiso Re: Ciemna strona ChAD-u 16.01.11, 22:53

        Ciemną stronę chcesz poznać? Wyobraźni ci brak? Wszystko. Praktycznie wszystko wchodzi w grę. Lepiej nie drąż tego. Bądź świadom że wszystko moze sie zdążyć. To wystarczająco przerażające nie uważasz...
        Niestety to nie jest tylko moja wymyślona teoria... Skrajne okoliczności i odpowiednio silny epizod moze doprowadzić do wszystkiego o czym człowiek jest zdolny pomyśleć.
        ___
        Najskuteczniejszy błonnik jaki
        znam - błonnik witalny:
        www.blonnikwitalny.pl/p/831/Fgazeta/strona
        • kisunob Re: Ciemna strona ChAD-u 17.01.11, 17:14
          Znam ciemną stronę od wielu lat. To zwykła refleksja, a nie seans spirytystyczny.
          Wyobraźnie mam. Drążę temat, bo mam taką potrzebę. Wytrawni Chadowcy wiedzą o co mi chodzi. Nie jest to przerażające, tylko interesujące.
          Jak mówisz, że wszystko - to tak, jakby powiedzieć, że nic.
    • 36.a Re: Ciemna strona ChAD-u 17.01.11, 01:53
      Godziny, gdy patrzę w sufit. Przepieprzone godziny, gdy śpię po lekach albo "bo tak mi się podoba". Albo "żeby nie bolało". Chaos w życiu, nieposprzątanie, zdezorganizowanie, brak spójności. Chcesz cytat? "Przewróciło się, niech leży". Uciekanie przed ludźmi. Dezerterowanie przed rodzinnymi imprezami. (Opowiem, bo siostra jest jednak kochana i mnie rozbawila dziś: - Anka! Latem ślub Twojej chrześnicy. J: Spróbuję się jakoś wymigać... S: Ty, nie wygłupiaj się! Zawiozę Cię i odwiozę! (To jakieś 60 km). Mogę nawet z Tobą zostać 2 godz. J: Dobra, możesz być moją osobą towarzyszącąsmile S: Ale na komunię Małej (siostrzenica) przyjdziesz?! J: Jasne, Małą to ja kocham... (i na 101% będę)
      Ciemne strony... Brak siły przebicia w depresji, potworne zmęczenie życiem, siedzenie w wannie, żeby mieć kontakt z wodą. Tzw. kąpiel w depresji. Strachy, lęki, paranoje. Brak poczucia własnej wartości.

      kisunob? będzie o jasnych stronach? bo się załamię zarazsmile

      Ciemną stroną jest dla Ciebie niemożność spożywania napojów wyskokowych? Dla mnie - nie. Kontrola zachowana, tylko raz film się urwał. Sporadycznie drink.

      Nieskończone studia. Stawiam na takie sobie I.Q. Nie obwiniam choroby. Ale słaba psychika kazała mi pytać samą siebie jak tu wytrzymać 1.5 godz. na wykładach. Przemnożone powiedzmy przez 4 w ciągu dnia. Albo więcej. Aktywnie słuchałam, notowałam. I ten ogrom wiedzy do wchłonięcia przerażał. Podczas każdej sesji podwyższona temperatura, która dawała jednak stan skupienia na nauce (niezdiagnozowani też przeżywają sesje, wiem). Może i brak inteligencji - who knows. Fobie, które uniemozliwiały wystąpienia publiczne nawet w kameralnych grupach powiedzmy seminaryjnych. Brak sił, brak zrozumienia, dlaczego trzeba godzinami czekać na wykładowcę pod jego gabinetem, dlaczego marnowalo się cenne minuty na kserowanie jakichś materiałów, książek etc. Robilam to, rzecz jasna. W pewnym momencie przestałam ogarniać, nie dałam rady. Pamiętam, że czułam się wstrętnie. Jak dziwoląg (leki zaczęłam brać w ostatniej fazie studiów, szkoda że tak późno). Strach, potworny strach przed ludźmi. Czytałam tablicę swojego roku i czyjeś głośne kroki na korytarzu powodowaly drżenie. Wpadalam w popłoch, najbardziej lubiłam puste korytarze. Mnogość ludzi przytlaczała. Myślę, że niektórzy wykładowcy (psycholodzy w końcu) zdawali sobie sprawę z mojego "popieprzenia". "Wyslano" mnie do Akademickiego Ośrodka Psychoterapii jeszcze na I. roku, po I. semestrze. Pani w mini, na oko 45-letnia, milcząca, nie wzbudziła totalnie zaufania. Od wtedy wiem, że jakiekolwiek nakłanianie do terapii pozbawione jest najmniejszego sensu.

      Zdystansowanie, niechęć do wchodzenia w głębsze relacje (nie chcę i nie potrafię się przyjaźnić) poza partnerskimi i rodzinnymi. Ograniczająca samowystarczalność.

      Wracając do studiów. Chciałabym je zacząć raz jeszcze i skończyć. Ale tylko systemem e-learning i wyłącznie na Uniwersytecie Warszawskim, żadna pomniejsza uczelnia. Bo jeśli już zdalnie, niech będzie na wysokim poziomie. Brak byłby tych dystraktorów, "przeszkadzaczy" w postaci ludzi, hałasu, tłoku, własnej grupy studenckiej.

      Praca. Brak zrozumienia dla "życia biurowego", dla konieczności bycia z ludźmi podczas, gdy zadowalałoby w zupełności: wejść - wykonać - wyjść. W dalszym ciągu poczucie nieprzystosowania (i ono już pozostanie sobie na zawsze)

      Poczucie bezcelowości (pytasz o "ciemności", zaznaczam).
      Slomiany zapał (zahaczam o hipomanię), zaczynanie, niekończenie, ból glowy spowodowany własną wielomównością. Cynizm i ranienie, gdy leki wyłączą empatię. Spokojne patrzenie na cudze łzy.
      Wydawanie w bezsensowny sposób kasę, aby się znieczulić (nie alkohol).

      Depresyjny egoizm i skupienie wyłącznie na swoim bólu psychicznym.

      Somatycznie. Polekowo wypadające włosy powodujące rozdrażnienie (mam niestety twarde włosy, aż "ranią" po umyciu, gdy sobie lecą).

      Na koniec "Godziny" i scena, gdy Virginia Woolf z kamieniami w kieszeniach prochowca wchodzi do rzeki - istnieje realne niebezpieczeństwo takiego zakończenia życia.

      Jesli nie na temat, wybacz.
      • kisunob Re: Ciemna strona ChAD-u 17.01.11, 17:17
        Wszystko jest na temat.
        Ann, na Ciebie zawsze można liczyć w pełnym tego słowa znaczeniu.
        Jesteś wielka.
    • ka_an2 Re: Ciemna strona ChAD-u 17.01.11, 08:10
      A po co ta lista? Po co pochylać się nad tym co boli i ciemne?
      • kisunob Re: Ciemna strona ChAD-u 17.01.11, 17:16
        Nie czytasz, co piszę.
    • czareg Re: Ciemna strona ChAD-u 17.01.11, 13:29
      Tyle ciemnych stron, ilu dotkniętych chorobą.
      Gdyby nie upośledzała życia w stopniu zauważalnym dla dotkniętego lub otoczenia - nie byłoby wizyty u psychiatry, nie było by diagnozy.

      Podstawa - brak czytania własnych emocji. A świadomość, w jakim stanie ducha myśli się o przeróżnych sprawach, pozwala dystansować się od zbyt optymistycznych lub pesymistycznych wniosków.
      Podobnie też brak uwzględniania własnych emocji w kontaktach z otoczeniem.
      Jak dla mnie są to główne przyczyny "niestandardowych" relacji z innymi oraz "zabetonowywania" się obecnym stanie (czy to depresja, czy mania).
      Zarazem to podstawowa przeszkoda w szybkim i skutecznym reagowaniu za pomocą leków.
      • kamyczek_0 Re: Ciemna strona ChAD-u 17.01.11, 17:36
        Mogłabym podpisać się pod słowami An. Dwa razy próbowałam zakończyć przygodę ze studiami. Wybuchy emocji, epatowanie nimi. Bardzo tego nie lubiłam i nie lubię. Nienawidzę tej mojej płaczliwości. Ciemna strona... Rozwaliłam sobie życie w pewnym momencie, dałam się wciągnąć w grę kłótni, nienawiści trwającej ok. rok. Dzisiaj wiem, że byłam zapalnikiem, a w zasadzie podpałką, którą umiejętnie podpalono z premedytacją znając mój charakter, moje reakcje i przewidywalny dalszy tego tok. Do dzisiaj cierpi na tym najbliższy mi człowiek...może nie dosłownie, ale on na tym ucierpiał. Spaliłam za sobą mosty. Zerwałam wiele kontaktów, których nie powinnam zrywać ze względu na moją rodzinę (męża, dziecko). J

    • beatrix-kiddo Re: Ciemna strona ChAD-u 17.01.11, 19:36
      Jak Was tak tu wszystkich czytam, to nachodzi mnie refleksja, że powinnam do Częstochowy na kolanach iść, w podzięce za to, że mi mój tej w sumie lekki chad II niewiele w życiu spieprzył. owszem, pamiętam wielomiesięczne potworne depresje, ale myślę (obym się nie myliła) że ponieważ mieszkałam już wtedy sama, to jedyną osobą, która ucierpiała, byłam ja.
      O wiele więcej zabrało w życiu mnie i moim bliskim moje nadużywanie alkoholu (ładny eufemizm), czasem się zastanawiam, czy nie powinnam się raczej przenieść na forum dla alkoholików.
      • psiakostka11 Re: Ciemna strona ChAD-u 17.01.11, 20:13
        Ja tam zgadzam się z ka-an2 i myślę ,że lepiej nie rozpamiętywać ciemnej strony CHAD-u w ramach prewencji zdrowotnej. Zalecam optymizm.
        • kisunob Re: Ciemna strona ChAD-u 17.01.11, 20:47
          Zawsze ktoś napisze coś o czym jeszcze nie wiem, jak to na forum.
          To znacznie ułatwia realne funkcjonowanie.
          Optymizm nie ma tu nic do rzeczy.
    • kisunob Re: Ciemna strona ChAD-u 18.01.11, 17:56
      Tak więc jest pełna lista negatywów.
      Zachcianka tyle samo nielogiczna, co spełniona, hehe.
      Dziękuję tym co byli za i tym co byli przeciw.

      wink
      • czareg Re: Ciemna strona ChAD-u 18.01.11, 18:40
        Oj nie pełna, nie pełna - ba, to nawet nie przyczynek uncertain
        • kisunob Re: Ciemna strona ChAD-u 18.01.11, 20:19
          Brzmi to jakbyś chciał coś jeszcze do listy dopisać.
          Jeśli tylko masz cierpliwość... uzupełnij.
          • groszek_hey Re: Ciemna strona ChAD-u 20.01.11, 21:53
            5x szpital i przykre doświadczenia w nim...w tym niestety dwa ostatnie razy na własne życzenie....buu
            mam niezłe w tym doświadczenie i rada moja jest taka aby w miarę możliwości nie iść do szpitala we własnym mieście...to powoduje że leżysz na jednym oddziale np z sąsiadem albo z mieszkającą za rogiem salową...bad bad...dodatkowo spotkałam się na koncercie w klubie z sanitariuszem - który kiedy wychodziłam ze szpitala ze stwierdzeniem "już tu nigdy nie wrócę" on z pełną satysfakcją odpowiedział "wrócisz tu - ZOBACZYSZ"...
            powiedziałam memu lekarzowi że mają kategoryczny zakaz przyjmowania mnie na oddział...chcę do LUBIĄŻA jak przyjdzie czas KUR..A (tam leżałam z 80-letnimi babciami które żyjąc w nieświadomości gryzły tynk w ścianie) ale jak się o tym na co dzień nie myśli jest potem ok...jest taki mechanizm obronny jak wyparcie..
            poza tym czarna strona jest taka że w górce jakbym mogła to wszystkim bym opowiedziała o mojej chorobie...niestety tym których nie trzeba o tym informować też...choć nie do końca bo mam urojenia ksobne które wskazują na to że wszystko się toczy wokół mej osoby a ta po prostu nie istnieje...
            ale poza tym 79% moich znajomych jednak wie...nikt się ode mnie nie odsunął...czasem ta ciekawość przyciąga...mam zajebisty6ch przyjaciół..smile
            jakby coś jestem dostępna
            i nie mam depresji raczej cierpię na chroniczny smutek po prostu
            aktywnie żyję towarzysko to pozwala mi żyć...a potem wiadomo - nakręcać się...ale ale...
            popijam piwka czasem nawet 4...i potem żałuje...ale ale...
            średnio odpływam raz na 1,5 roku
            aha
            nie podróżuję jedynie wrocław jakiś koncert lub zakupy
            nie poruszam się dalej niż 70 km..
            Krym...rumunia...kraków - ODPADA
            11407962
            • to.niemozliwe Re: Ciemna strona ChAD-u 20.01.11, 23:30
              Mysle, ze masz tez duzo zalet, ktore rozpoznaja Twoi znajomi.
              Ten watek w ogole jest dziwny. Nie skladacie sie tylko z manii albo depresji. Przeciez w kazdym jest jeszcze mnostwo innych cech. I za czesc z nich mozna byc cenionym i lubianym.
              • voxave Re: Ciemna strona ChAD-u 21.01.11, 05:45
                i tak jest
                jestesmy ludzmi którzy przyciagają nudziarzy
                pomimo cierpienia jestesmy osobnikami niespokojnymi ciagle goniacymi za nowymi doznaniami
                znajomi z tego korzystaja
                zazwyczj to my jestesmy przywodcami stada

                dlatego tyle uszkodzonych w rzadach

                • 36.a Re: Ciemna strona ChAD-u 21.01.11, 07:56
                  Ojjj?

                  nie wszyscy jesteśmy sensation seekingwink
                  od nudziarzy wieję
                  mam własne zdanie, ale i tak głównie pozycja obserwatorasmile
              • 36.a Re: Ciemna strona ChAD-u 21.01.11, 07:59
                smile
                Ale ten watek nie ma na celu wychwycenia wad, cech osobowości.
                Traktuje o ciemnościach w ChAD, niczym innymsmile

                Watek jest fajny (lubię Bonusikaaa, dla kogoś z zewnątrz bym się tak nie rozpisała)
                Chowanie glowy w piasek i tylko "bawmy sie; śmierć, ból nie istnieje" uważam za...nierozsądne.
                • kisunob Re: Ciemna strona ChAD-u 21.01.11, 10:41
                  Bardzo mi miło smile
              • maly.lew Re: Ciemna strona ChAD-u 21.01.11, 15:05
                dokladnie!!! sa takze okresy normalnosci!
    • maly.lew Re: Ciemna strona ChAD-u 21.01.11, 19:00
      hipomania jest urocza... wady:
      - robienie z siebie idiotki, przed facetem, na którym zależy....
      - zbyt szybka jazda samochodem...
      - szukanie guza... i prowokowanie szalonych sytuacji...

      u każdego wady będą inne....
    • agnieszka3523 Re: Ciemna strona ChAD-u 25.01.11, 19:27
      Przecież to nie chodzi o to, żeby się dołować. Bywają gorsze choroby na świecie, z tą trzeba żyć i nie pozwolić, żeby się wszystko wokół niej koncentrowało. Przez ChAD mało co nie wyleciałam ze studiów. Zawaliłam prawie wszystkie możliwe egzaminy, ale jak leki zaczęły działać, to przez 3 miesiące wakacji wszystko nadgoniłam. Nie było łatwo, ale wiedziałam, że jak wylecę, to przez rok nie będę miała co ze sobą robić i moja choroba się pogłębi, więc kułam dniami i nocami...udało się, kończę studia medyczne wink To co mi w tej chorobie przeszkadza najbardziej oprócz kłopotów z koncentracją i zachowań, których czasem sama nie rozumiem, to niemożność stworzenia normalnego związku. Próbowałam setki razy, nie mogę...jestem jak magnes dla chłopaków, którzy chcą się tylko zabawić, bo widocznie to im sugeruje mój sposób bycia i to, że jestem raczej "imprezowym" typem dziewczyny. To jest na pewno najciemniejsza strona mojej choroby. Do tego problemy ze spaniem, wybuchowe zachowanie, wahania nastrojów, ogromna zazdrość i wewnętrzne poczucie samotności i pustki. W środku od lat czuję się dosłownie pusta. Takich rzeczy na pewno by się znalazło więcej, ale mimo wszystko uważam, że ta choroba, to nie koniec świata, biorę tabletki, chodzę na terapię, funkcjonuję na pierwszy rzut oka normalnie smile I powiem jedno, czasami śledzę to forum i są osoby, które mają jakąś dziwną tendencję do przypisywania swojej chorobie samych negatywnych cech, z przeświadczeniem, że nie mogło ich już spotkać nic gorszego. Miałam swego czasu praktykę lekarską w centrum onkologii. Żyjemy, funkcjonujemy lepiej lub gorzej i mamy lepsze i gorsze dni, ale mamy szansę na założenie rodziny, dobrą pracę, itd. Choroba nam wiele zabrała, coś na pewno przez nią straciliśmy, ale jak jesteś w szpitalu i widzisz 20-paro letnich ludzi z setkami marzeń, których nie zrealizują, to zaczynasz dostrzegać, że Ty masz jeszcze szansę na to, czy na tamto...oni nie. Więc moim zdaniem użalanie się nad sobą do niczego nie prowadzi. Jestem chora, choroba ma swoje ciemne strony, ale przecież w porównaniu do innych chorób to jest za przeproszeniem prawie NIC. Takie jest moje zdanie smile
      • 36.a Re: Ciemna strona ChAD-u 25.01.11, 23:32
        Moje też.
        Ale nie wtedy, gdy nadchodzi "czarny pies" - jak wczoraj - i była jedna myśl: umrzeć.
        Ogólnie: nie mamy źle.
        • czubata Re: Ciemna strona ChAD-u 26.01.11, 00:23
          Źle mi się kojarzą porównywania naszej choroby do chorób onkologicznych,być może właśnie dlatego że to jest ten argument często używany do tego aby nam/mi (nie wiem) udowadniać że de fakto,użalamy się nad sobą niezmiernie.Z powodu chadu nie miałam rodziny,bo się ona rozsypała w drobny mak,ponadto(tak już wiem,z powodu choroby,urojeń,schizy,depresji niemiłosiernych już powiedzmy że jeszcze to było dzieciństwo) nie skończyłam studiów medycznych,ani lingwistycznych,ani żadnych innych specyficznych,bo zbytnio odbiegałam od normy,i nie było dla mnie tolerancji,byłam wykluczana ze społeczności wszelakich,szkolnych,rówieśniczych-uznano bowiem że moje zachowania to była nic innego jak demoralizacja.No i oczywiście,depa mnie zbyt powalała z nóg aby mogła kiedykolwiek dokańczać tego co zaczynałam,bo leczenie nie przyszło w porę.Często mam uczucie że zawiodłam samą siebie i swoje ambicje,ale cóż,w zamian udało mi się kilka parę innych rzeczy.Parę.
          Kilka innych mi się dalej mi się nie udaje bo nadal nie ma dla mnie zrozumienia ani tolerancji.Może nie jestem zdemoralizowana,ale jestem z kolej bezwartościowym leniem,i w dalszym ciągu nieudacznikiem bo- nie udaje mi się utrzymać stałej pracy,nie udaje mi się być tak samodzielną jakbym chciała,gdyż regularnie,pomimo leków,mam swoje odloty,czasami całkiem blisko-śmiertelne.Ale wiem,i ciągle to słyszę-inni mają gorzej.Całkiem łatwo mi to przyjąć do wiadomości kiedy mam się dobrze,ale nic mnie to nie obchodzi gdy balansuje na swoich krawędziach życia.I coraz częściej pozwalam sobie na egoizm.

          No to się pożaliłamtongue_out Przepraszam że tak brutalnie.
          • voxave Re: Ciemna strona ChAD-u 26.01.11, 08:21
            jak tak czytam sobie jak wam sie wiedzie to widze ze mialam ogromne szczęscie
            moje szaleństwa i depresje rodzina a potem mąż znosili ze spokojem uważąjąc że taki mam ekcentryczny charakter
            koledzy męża nawet mu zazdrościli--ty to masz dobrze nie nudzisz sie
            a on kiwal glowa--oj nie nudze sie
            pozwalalmi bez wymówek na lenistwo/depresje/tygodniami bo wiedzial że jak mi przejdzie to nadrobie to wszystko
            oczywiście małżeństwo burzliwe bo mąż tez miał swoje za pazurami
            może dlatego tolerował moje zachowanie
            broniła mnie tez nieświadomośc mojego otoczenia że jestem chora
            to był mój głowny atut
            po tylu latach męki odeszła mania pozostały resztki depresji ale juz opuściła mnie chęc popelnienia samobójstwa
            tak żal mi tej manii,nie ma we mnie szalonej kreatywnosci
            • sapiencja Re: Ciemna strona ChAD-u 26.01.11, 09:09
              voxave napisała:
              "...tak żal mi tej manii,nie ma we mnie szalonej kreatywnosci "


              "Szalona" kreatywność jest, tylko czeka na właściwy moment. Tak myślę, bo jak jestem w dole to też tęsknię za moją szaloną kreatywnością.
              Czasem próbuję coś zrobić na siłę (maluję np różnych kształtów ramki na biało), i zdarza się, że wyobraźnia drgnie i rusza lawina kreatywnoścismile
              • voxave Re: Ciemna strona ChAD-u 26.01.11, 10:01
                a ja nie miałam jazdy juz około 4 lat---tesknie za nia
                taka adrenalina,czuje sie jak pozbawiona mojej osobowości
          • agnieszka3523 Re: Ciemna strona ChAD-u 26.01.11, 21:02
            Wiem, że chorób nie powinno się porównywać, tak samo, jak nie można porównywać pacjentów i do każdego trzeba podejść indywidualnie. Każdy ChAD przechodzi inaczej, ja miałam to szczęście, że miałam zajęcia na psychiatrii i moi znajomi wyłapali u mnie niepokojące objawy, ale myśleli o depresji. A ja już sama nie wiedziałam co to jest, ale widziałam, że to, co się ze mną dzieje zaczyna mieć za bardzo destrukcyjny wpływ na moje życie (zaległości na uczelni, nieudane związki, wybuchy płaczu, bezsenność, napady lękowe, natręctwa myśli...). Przykro mi, że u Ciebie się to tak potoczyło, być może nie trafiłaś w porę na dobrego lekarza i psychologa. Ja też nie wiem, jak to się skończy u mnie. Póki co nie jest źle, ale czy tak będzie zawsze- tego nie wiem. Pozdrawiam i trzymaj się smile
            • czubata Re: Ciemna strona ChAD-u 26.01.11, 22:18
              Nie trafiłam w porę do lekarza,ale było,minęło,jak jest dobrze to jest dobrze,a jak źle to źle,da się żyćsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka