Dodaj do ulubionych

biologiczne czy psychologiczne?

01.07.11, 13:10
Czy to, że jestem:
1. raczej nieśmiała
2. mająca niską samoocenę
3. mało pewna siebie
4. trudno podejmujaca decyzje
5. zagubiona wśród ludzi,
to jest mój charakter/osobowość, czy wina chadu?

Mąż rzekła mi niedawno: "Zachęcam Cię, żebyś była bardziej pewna siebie, ale zdaję sobie sprawę, że jako osobie depresyjnej, przychodzi ci to trudniej".

Jestem depresyjna, mimo leczenia i na pewno te cechy są przez depresyjność wzmacniane.

Ale czy to znaczy, że mają one podłoże biologiczne i orężem walki z nimi mogą być lepiej dobrane leki?
Co myślicie?

Co ja myślę: każdy kij ma dwa końce i nie ma tu jednej odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • awanturka Re: biologiczne czy psychologiczne? 01.07.11, 14:12
      >> biologiczne czy psychologiczne <<


      To w ogóle fałszywy dylemat.

      To co robimy, jak funkcjonujemy i co nas spotyka odciska się na naszej biologiczności w postaci zmian w strukturach mózgu i w ich funkcjopnowaniu (np. wiadomo, że przewlekły stres powoduje zmiany w mózgu - chyba w hipokampie, dokładnie nie pamiętam a te zmiany z kolei są powodem depresji i tylko psychoterapia lub leki są w stanie te zmiany usunąć) no a te zmiany

      z kolei wpływają na to co robimy, jak funkcjonujemy, jakie są nasze mysli i przekonania wpływa na struktury i funkcjonowanie mózgu
      No i koło się zamyka.

      psychologiczny/biologiczny to w zasadzie to samo tylko opisywane z róznych perspektyw.

      O chorobie psychicznej mówi się wtedy, gdy te zmiany (w strukturach i funkcjonowaniu mózgu) są na tyle głębokie, że w żaden sposób przez oddziaływanie typu praca nad zmianą sposobu myślenia (terapia poznawcza) czy zachowania (behawioralna) czy pracę własną mózgowi nie daje się przywrócić w miarę dobrego funkcjonowania.

      Podstawą wspólczesnej psychiatrii jest "manifest kandela"

      wszystkie czynności umysłu stanowią odzwierciedlenie czynności mózgu

      czynniki genetyczne mają znaczenie w determinacji czynności umysłu i zaburzeniach psychicznych

      czynniki zewnętrzne poprzez wpływ na procesy uczenia się mogą modyfikować ekspresję genów

      zmiany w ekspresji genów pod wpływem uczenia się powodują modyfikację połączeń synaptycznych; ma to związek z kształtowaniem się osobowości oraz powstawaniem zaburzeń psychicznych

      psychoterapia powoduje zmiany w mózgu przez wpływ na procesy uczenia się


      Nic tu nie ma na temat działania leków ale sprawa wydaje mi się oczywista tzn. czego nie można wyprostować przez procesy uczenia się innego funkcjonowania (czyli psychoterapii) to trzeba wyprostować ingerując wprost w neuroprzekażniki co powoduje też korzystne zmiany w strukturach mózgu (jak wiadomo pod wpływem leków antydepresyjnych zachodzą korzystne zmiany w hipokampie)

      (ja tak w kółko o tym hipokampie ale to akurat pamiętam - ale wiem, że sprawa ma się podobnie jeżeli chodzi o inne struktury mózgu).

      • xsenia Re: biologiczne czy psychologiczne? 10.07.11, 18:10
        nie chcę cie martwić, ale zeby uzyskać trwałe zmiany w architekturze mózgu wskutek procesów uczenia się trzeba lat
    • awanturka poprzednio teoretyzowałam - teraz będzie na temat 01.07.11, 14:20
      Czy to, że jestem:
      > 1. raczej nieśmiała
      > 2. mająca niską samoocenę
      > 3. mało pewna siebie
      > 4. trudno podejmujaca decyzje
      > 5. zagubiona wśród ludzi,
      > to jest mój charakter/osobowość, czy wina chadu?

      Jesteś jaka jesteś, choroba nie jest czymś zewnętrznym.

      Nie ma co gdybać jakabyś była gdyby nie CHAD, Ty bez CHAD to byłaby osoba, która nie byłaby Tobą, taka osoba poprostu nie istnieje - nie da się osobowości od chadu jakoś rozseparować, wydzielić.
      • awanturka przepraszam... 01.07.11, 14:25
        Przepraszam, że wypowiadam się tak autorytatywnie.
        Zdaję sobie z tego sprawę.
        Wiem, że to jak piszę brzmi to okropnie, nie znoszę tego u siebie.

        Tłumaczę sobie to skrzywieniem zawodowym (prawie 20 lat pracy w zawodzie nauczyciela), ale może poprostu i zwyczajnie przemądrzała jestem.

        Przepraszam.
        Wybaczcie.
        • jasminka28 Re: przepraszam... 01.07.11, 14:28
          Awanturko ja też jestem przemądrzałasmile i lubię to u siebie bo to jest takie nieszkodliwe mądrzenie sięsmile
          • lolinka2 Re: przepraszam... 01.07.11, 14:38
            och wy paskudne przemądrzałe babony!!!!
            Ja to dopiero wzorcem skromności jestem smile smile smile


            Ad rem: zabbo, część z tych rzeczy pomoże zmienić DOBRA psychoterapia (nie: poradnictwo, nie: pogadanie sobie o dupie maryni z psychologiem), i potem się może okazać, że pierwiastek biologiczny - poddający się leczeniu - nie był aż tak wielki, jak się wydawało, a sporo stanów było wzmacnianych nierozwiązanymi konfliktami.

            Piszę na bazie własnych doświadczeń.
            • kamyczek_02 Re: przepraszam... 01.07.11, 16:00
              A niech cię Lolinko big_grin

              Na pewno biologia odgrywa rolę, ale sporo zachowań determinuje środowisko według mnie. Lolinka dobrze mówi, psychoterapia dobra rzecz.




              • ergo_pl Re: przepraszam... 01.07.11, 16:11
                Niedawno w mądrej książce przeczytałam, że niska samoocena może być i czynnikiem, i efektem depresji.

                I się z tym zgadzam.
                • ergo_pl Re: przepraszam... 01.07.11, 16:12
                  To znaczy jednocześnie tym i tym.
    • grzechisme Re: biologiczne czy psychologiczne? 01.07.11, 22:55
      Żabko wink - Faceci i Mąże też są czasami zabawni wink -Trzymaj się ciepło.....g
      >
      > Mąż rzekła mi niedawno: "Zachęcam Cię, żebyś była bardziej pewna siebie, ale zd
      > aję sobie sprawę, że jako osobie depresyjnej, przychodzi ci to trudniej
      >
      > Co ja myślę: każdy kij ma dwa końce i nie ma tu jednej odpowiedzi.
      >
      >
    • eydur8791 Re: biologiczne czy psychologiczne? 02.07.11, 12:25
      Wydaje mi się, że to tak jakby rozstrzygać co było pierwsze: jajko czy kura? Oba czynniki się kompensują i korelują i tyle. Psycha wpływa na ciało i na odwrót patrz chociażby efekt placebo, czy autosugestia, ale i działanie leków na zachowanie i samopoczucie.
      • awanturka Re: biologiczne czy psychologiczne? 02.07.11, 12:27
        Wytłumaczcie mi co rozumiecie pod tym, że coś jest psychologiczne, bo nie rozumiem.
        • dr.zabba Re: biologiczne czy psychologiczne? 02.07.11, 13:51
          Biologiczne leczysz tabletkami, psychologiczne u psychologa, autosugestią, psychoedukacją etc.
          • sapiencja dr. zabbo 02.07.11, 15:43
            Napisałaś:
            ".... jestem:
            1. raczej nieśmiała
            2. mająca niską samoocenę
            3. mało pewna siebie
            4. trudno podejmująca decyzje
            5. zagubiona wśród ludzi,"

            Spójrz:
            Mająca niską samoocenę + mało pewna siebie = raczej nieśmiała
            Raczej nieśmiała = trudno podejmująca decyzję.
            Trudno podejmująca decyzję= zagubiona wśród ludzi.

            *
            "...to jest mój charakter/osobowość, czy wina chadu?"

            Zastanów się, ile spośród tych cech, które wymieniłaś, wynika z nawyków.

            *
            "Jestem depresyjna, mimo leczenia i na pewno te cechy są przez depresyjność wzmacniane. "

            Może, nie wzmacniane, tylko odruchowo szukasz winy w depresji.


            Przepraszam Cię, dr. zabbo, za moje mądrowanie się.
            Ale bardzo długo nie umiałam pozbyć się tych cech, zwalając winę na depresję i CHAD.
          • awanturka Re: biologiczne czy psychologiczne? 02.07.11, 16:00
            dr.zabba napisała:

            > Biologiczne leczysz tabletkami, psychologiczne u psychologa, autosugestią, psyc
            > hoedukacją etc.

            W przypadku nioezbyt ciężkich zaburzeń, np, lekkiej/umiarkowanej depresji tabletki i psychoterapia dają dokładnie ten sam efekt (w postaci poprawy nastroju a jak na to samo popatrzeć od strony biologicznej to w postaci korzystnych zmian funkcjonowaniu mózgu).

            Wykazano, dokładnie te same efekty w zakresie fukcjonowania mózgu daje terapia behawioralno- poznawcza i antydepresany.

            Jak dwie osoby dokładnie to samo zaburzenie (naprawdę a nie tylko pozornie!) i jedna u leczy je u psychologa a druga antydepresantami to przecież sposób leczenia nie może mieć wpływu na to jaki charakter ma to zaburzenie.

            Dalej nie rozumiem sad
    • czareg Re: biologiczne czy psychologiczne? 03.07.11, 11:11
      Pomimo nieśmiałości można działać bardzo przebojowo.
      Często stojąc pod murem "załatwia się " sprawy wydawałoby się stracone.
      Lub gdy zaczynasz pomagać komuś innemu - najłatwiej zupełnie obcej osobie (to chyba brak stresu => chłodna głowa).
      Załatwiając coraz więcej spraw, uzyskujesz coraz więcej śmiałości, więc i pozostałe "wady" się osłabiają.
      To można wypracować.
      Psycholog się przyda, ale nic nie zastąpi codziennej pracy z najbliższym otoczeniem. Chodzi o to, by znajomi i rodzina nie wyręczała Cię w działaniu, ale wręcz wypychała naprzód - zarazem gotowi do natychmiastowej pomocy, gdy stres uniemożliwia popchnięcie spraw dalej.

      My tak mamy całą trójką - zaś każdy kolejny problem jest mniej stresujący, choć i tak zdarza się każdemu z nas blokada z powodu onieśmielenia.
      • lolinka2 Re: biologiczne czy psychologiczne? 03.07.11, 12:30
        czareg, wy się bujacie na swojej łajbie jako i my smile
        bo dokładnie te same trudności i podobna metodologia działania.
      • awanturka Re: biologiczne czy psychologiczne? 03.07.11, 12:32
        To do dr. zabba ale wiąże się z Tym postem.


        Też uważam, że nieśmiałość to problem jaki można (nie wiem czy zawsze) załatwić treningiem Trening musi być dobrze zaplanowany i przemyślany.
        Trenować w sytuacjach w których odczuwasz nieśmiałość. I szukać takich sytuacji.
        Wyobrażać sobie wiele razy tę sytuację, oswajać się z nią, przygotować się na nią.

        To na co na początek mozna liczyć to to, że na zewnątrz nie będziesz wyglądać na osobę nieśmiałą i że nieśmiałość nie będzie utrudniać Ci życia.

        Z czasem przychodzi też zmiana wewnętrznego nastawienia.

        Piszę z własnego doświadczenia.
        Pod spodem moja historia (pisana kursywą).
        jak ktoś akurat ma czas i ochotę może ją przeczyta.





        Jako dziecko byłam chorobliwie nieśmiała i chyba miałam fobię społeczną. Każde spotkanie z obcą lub chociaż mniej znaną osobą sprawiało, że czuułam się zagubiona, nie byłam w stanie się odezwać sensownie, coś tylko dukałam ze świadomością, że wychodzę na osobę kompletnie nierozgarniętą. W związku z tym unikałam ludzi. Pewną nieśmiałość wykazywałam również do rodziców. Nie zdarzało mi się ich o cokolwiek poprosić.

        Tak samo zachowywał się mój ojciec, widziałam się bardzo męczy i jak mu przeszkadza to w życiu, ile szans traci. Przerażenie mnie ogarniało, że będę miała w życiu tak bardzo pod górkę jak on.

        Gdzieś około 10 roku życia dojrzała u mnie decyzja do walki o to by to zmienić, byłam całkowicie zdeterminowana.

        Trenowałam.

        Zaczęło się od chodzenia do sklepów i celowego zadawania wcześniej pytań ekspedience, chodziłam też rozmieniać pieniądze postanawiając powiedzieć kilka słów na temat tego dlaczego je rozmieniam. Potem zaczęło się startowanie do rówieśników ze z góry przygotowanym scenariuszem początku rozmowy równocześnie dbając by nie trwało (z dłuższą rozmową napewno nie dałabym sobie rady). Pytałam nauczycieli o rózne rzeczy. Nauczyciele mieli zwyczaj wysyłać uczniów z róznymi sprawami do sekretariatu - zawsze się deklarowałam, że ja to załatwię.

        Wymyslałam sobie coraz to "ambitniejsze" zadania.

        Trening dał efekty - w 14 roku właściwie się nieśmiałości pozbyłam.

        Może nie całkiem, ale w stopniu takim, że absolutnie nie utrudniała mi życia.
        Odczuwałam ją tylko w sporadycznych przypadkach i poza doraźnym dyskomfortem nie był to problem.

        Pewnie miałam łatwiej bo byłam dzieckiem, a dziecko ma psychikę bardziej plastyczną. Ale też pewnie startowałam z dużo gorszej pozycji niż Ty.
        • dr.zabba Re: biologiczne czy psychologiczne? 03.07.11, 22:18
          Może lepiej byłoby napisać: organiczne i czynnościowe?

          Bo jeśli odetniemy duchowość, która jest niematerialna, wszystkie nasze czynności psychiczne zapisane są jakoś w materii. Wszystkie. Jest to czynność neuronów, transmisja neuroprzekaźników, aktywacja różnych części mózgu....

          Zgadzam się z tym wszystkimi rękami i nogami smile

          Ale część wynika z organiki: po prostu nie ma; a część z funkcji: źle działa.

          Nie ma neuroprzekaźnika - dajemy lek, który modyfikuje jego (neuroprzekaźnika) przepływ. Źle działa - psychoterapią torujemy nowe szlaki przewodnictwa.

          A mania? Nie jest biologiczna?

          Podziwiam, Awanturko, dziesięcioletnie dziecko w Tobie.
          Buziak!
          • grzechisme Re: biologiczne czy psychologiczne? 05.07.11, 23:46
            Rozrabiako !!!... Dojrzałaś
        • xsenia Re: biologiczne czy psychologiczne? 10.07.11, 18:15
          miałam podobnie, nie myślałaś że to zespół Aspergera?

      • grzechisme Re: biologiczne czy psychologiczne? 05.07.11, 23:07
        .....CzareG ---popieram.wink (faceci nie są na wymarciu...wink nawet na tym forum wink - zwłaszcza gdy myślą.............................................................................................g wink
      • ergo_pl Re: biologiczne czy psychologiczne? 06.07.11, 02:05
        Chodzi o to, by znajomi i rodzina nie wyręczała Cię w działaniu, ale wrę
        > cz wypychała naprzód - zarazem gotowi do natychmiastowej pomocy, gdy stres unie
        > możliwia popchnięcie spraw dalej.

        Ha, dobrych i mądrych ludzi wokół trza mieć wink
        • grzechisme Re: biologiczne czy psychologiczne? 07.07.11, 23:33
          Ha...(ergo..wink ) - NIC dodać __NIC ująć...
    • xsenia Re: biologiczne czy psychologiczne? 10.07.11, 18:06
      polecam Abilify smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka