Dodaj do ulubionych

Alkohol i ja

19.10.11, 08:38
Poprawia nastrój, łagodzi depresję. Wiem, co dalej i nieco się boję. Nie spijam tego dużo, ale za często. Myślę, ze jestem na najlepszej drodze, żeby dołączyć do zakażonych. Ale jeśli myślę, to chyba powinnam się wybronić.
Czy to prawda, że chad niesie ryzyko wszelkich uzależnień?
Macie jakieś doświadczenia, czy choćby experymenty, związane z alko?
Marzy mi się, że ktoś - oprócz ziemniaków - potowarzyszy mi w uporaniu się ze sprawą, którą już oceniam jako pewien problem.
Obserwuj wątek
    • 36.a Re: Alkohol i ja 19.10.11, 16:37
      forum.gazeta.pl/forum/f,176,Uzaleznienia.html


      podaję linka nie żeby zbyć, ale tam znajdziesz najlepszą pomoc.
      wiem, że ludzie zapijają leki alkoholem. przyznaję, że mam
      uprzedzenia, co do alkoholików (pijący kiedyś, ale i teraz, chociaż
      mniej ojciec), więc mogę pomóc jedynie tak...

      tak, ChAD często idzie w parze z uzależnieniami. nie jestem od tego wolna,
      chociaż uzależnienie osłabło.
      • dr.zabba Re: Alkohol i ja 19.10.11, 21:54
        Powiedz, avi_co, a rodzinę (męża, dzieci) to Ty masz? Jest ktoś dla kogo żyjesz?
        • 36.a Re: Alkohol i ja 20.10.11, 00:18
          nie mam rodziny tj. męża i dzieci [wiem, to nie do mnie big_grin]
          można żyć po prostu...
          • avi_co Re: Alkohol i ja 20.10.11, 07:34
            36.a napisała:

            > można żyć po prostu...
            Bez sensu i w pustce; dla samego życia.
            • singapurkaa Re: Alkohol i ja 21.10.11, 10:29
              Bez sensu i w pustce można żyć również mając rodzinę. To nie mam znaczenia. Mam wrażenie - mam nadzieję, że mylne - że tym "bez sensu i w pustce" chciałaś zrobić przykrość 36.a. Wspierajmy się tutaj, a nie dołujmy wzajemnie.
              • avi_co Re: Alkohol i ja 21.10.11, 13:26
                singapurkaa napisała:

                > Bez sensu i w pustce można żyć również mając rodzinę.
                Masz rację, chodzi przecież o stan ducha.

                > Mam
                > wrażenie - mam nadzieję, że mylne - że tym "bez sensu i w pustce" chciałaś zro
                > bić przykrość 36.a.
                Głęboko się mylisz. Nie mam najmniejszego powodu, żeby wyrządzać przykrość komukolwiek. Chciałam zaledwie wyrazić, że w stanach bezsensu i pustki, które akceptuję, jako istotną część życia, trzyma mnie przy nim ono samo - jako największa wartość.
                • singapurkaa Re: Alkohol i ja 21.10.11, 19:27
                  Ok Avismile
        • avi_co Re: Alkohol i ja 20.10.11, 07:32
          Mam rodzinę. Jednak uważam, że nie ma silniejszej motywacji niż robić coś dla siebie. Tego się uczę.
      • avi_co Re: Alkohol i ja 20.10.11, 07:32
        Dzięki, skorzystam.
    • panna.m.igotka Re: Alkohol i ja 20.10.11, 15:54
      Niestety zdarzało mi się w najcięższych momentach sięgać po alkohol. Piłam głównie słodkie trunki w wystarczających jak dla mnie ilościach. Nigdy nie zapijałam się na śmierć, ale ulgę przynosiło. Nie mam skłonności do picia, źle reaguję na alkohol, nie jestem agresywna, wręcz przeciwnie. Na początku sporadycznie, kieliszek, potem więcej, aż codziennie wracałam do domu z butelką czegoś "słodkiego" i kończyło się na wieczornym posiedzeniu do dna w samotności. Wybierałam droższe trunki, było mnie na to stać. Dzisiaj wiem, że to była głupota, ale chyba potrzebna, tak to odbieram. Nie miałam problemu z zaprzestaniem, obecnie też piję, sporadycznie. Myślę, że każdy z depresją ma skłonności do nałogów, bo choć na chwilę dają szansę na oderwanie od choroby i złudzenie, że jest "tak normalnie"; inaczej.
      • avi_co Re: Alkohol i ja 20.10.11, 16:08
        panna.m.igotka napisała:

        > Myślę, że każdy z depresją ma skłonności do nałogów, bo cho
        > ć na chwilę dają szansę na oderwanie od choroby i złudzenie, że jest "tak norma
        > lnie"; inaczej.
        Ano właśnie... Sama zaczęłam się wspomagać w wyniku dramatycznych przejść życiowych. Życie się z grubsza wyprostowało, ochota pozostała. Zdaję sobie sprawę, że jestem na początku drogi i muszę się zmobilizować, żeby nie powędrować dalej.
        • panna.m.igotka Re: Alkohol i ja 21.10.11, 15:09
          A może to przyzwyczajenie, a nie ochota. Ja miałam taki swój rytuał, po pracy, po drodze drobne zakupy i wieczorem "buteleczka". A potem już tylko lepiej. Spałam po tym wszystkim jak bobas. Nie było mi trudno z tym skończyć, bo na dłuższą metę i samo picie stało się bezsensem. Takie nic w nicości, która i tak już mnie w tej chorobie dopadła. Ale alkohol wszystko świetnie tłumił. Ale to prawda miałam ciężki okres, różne przeżycia, załamanie psychiczne, rozkleiłam się całkowicie, do tego diagnoza choroby i koniec, jak padłam na podłogę tak już nie potrafiłam stanąć na własnych nogach. Było coraz gorzej. Teraz zabiłam klina klinem, czyli nałóg nałogiem wink
          • dr.zabba Re: Alkohol i ja 21.10.11, 22:56
            Zawodowy nałogowiec mówi smile Alkohol to mój trzeci nałóg. Wcześniej były leki uspokajająco - nasenne, potem bulimia. Z alkoholem to jest jeszcze jeden duuuży problem: cholernie kaloryczny jest, zwlaszcza ten słodki i piwo moje ukochane. Ten argument skutecznie zniecheca do picia smile
            • avi_co Re: Alkohol i ja 22.10.11, 08:50
              dr.zabba napisała:

              > Z alkoholem to jest jeszcze jeden duuuży
              > problem: cholernie kaloryczny jest, zwlaszcza ten słodki i piwo moje ukochane.
              Jeszcze i tooo?!
            • lolinka2 Re: Alkohol i ja 22.10.11, 12:44
              Bodaj 4 m-ce już jestem abstynentką.
              Po tym, jak zaczęłam ból istnienia łagodzić alkoholem i w pewnym momencie nie pamiętałam 7 pod rząd wieczorów.
              Ciężko jest, nie ukrywam, ale da się. Najgorzej jest jak np w terapii mam trudny moment, coś ze mnie 'wyłazi', bo nie mam uniwersalnego środka łagodzącego takie stany... no ale trzeba wymyśleć inne, nieszkodliwe sposoby - np śpiewanie działa.
              • czubata Re: Alkohol i ja 22.10.11, 15:20
                Też miałam okres intensywnego zapijania. Ale to było dawno temu, jakoś po pierwszej hospitalizacji i wieści o chorobie. Trwało to czas dłuższy, ale nie widziałam siebie w roli alkoholiczki, bo się w swoim życiu napatrzyłam. Zdarza mi się wypić teraz,rzadko,ale zawsze, jednak zwracam uwagę na to dlaczego mam ochotę się napić. Nigdy nie zapijam smutków. Ja jeżeli już to bardzo lubię na wesoło,i w towarzystwie.I preferuję piwo. Generalnie mam też "twardy łeb" do alkoholu, nie zaliczam tzw. "zwałek" , zalanych pałek i innych "urwanych filmów". Dlatego przy okazji imprez zawsze jestem poszkodowana, bo na mnie spada sprzątanie,gdziekolwiek by ta impreza była.
                Nie mam teraz poczucia że alkohol jest wrogiem i pokusą, ale zawsze mam na uwadze że predyspozycje do alkoholizmu mam .(w genach)
                • avi_co Re: Alkohol i ja 23.10.11, 11:03
                  czubata napisała:

                  > zawsze, jednak zwracam uwagę na to dlaczego mam ochotę
                  > się napić.
                  I to jest chyba klucz do rozwiązania problemu. Alko jako pociecha lub nagroda. Trzeba go wyprzeć czymś innym. Myślę sobie też, że muszę dać przyzwolenie na doznania mniej barwne niż po spożyciu. Ma być normalnie... Trudno chadowcowi utrzymywać się na poziomie normalności; albo dół, albo za niska górkawink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka