03.03.12, 19:00
Byłam w środę u mojego doktora. Przyznałam się, że nie czuję się ostatnio całkiem dobrze i że drinkuję często. Dr powiedział, że w naszej chorobie nie można pić. Że są tego poważne konsekwencje. Kilka razy podkreślał, że chad i alkohol wykluczają się wzajemnie.
Mam przestać pić, a wówczas mój nastrój niebawem się poprawi.
Ino ja nie z powodu nastroju piję.
Dr podkreślił, że będzie zdecydowanie to we mnie zwalczał. Że jest zagorzałym wrogiem picia. Mówiąc to do mnie nawet okulary zdjął, co się nigdy dotąd nie zdarzyło.

A ja natychmiast wyobraziłam sobie, że jeśli nie przestanę pić, to on mnie opuści.
Powie, że nie będzie mnie już leczył. Zabroni przychodzić do siebie.

Jak ojciec odrzucający dziecko za przewinienie.
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: no alco 03.03.12, 19:06
      zabba, zabba, mów co chcesz, ale tobie potrzeba dobrego terapeuty.
      • dr.zabba Re: no alco 03.03.12, 19:33
        A bo ja tego nie wiem?
        Tylko gdzie ja dobrego znajdę?
        Pytałam mojego dr, bo uprawnienia terapeuty posiada, nie jest zainteresowany.
        Ja za to nie mam już:
        - siły
        - ochoty
        - czasu
        - pieniędzy
        żeby szukać kogoś.
        sad
        • drugikoniecswiata Re: no alco 03.03.12, 19:52
          1) a polecić kogoś - nie mógłby?
          2) obawiam się, że szukasz nie tyle dobrego, co idealnego. z tym bywają kłopoty. czasem warto zadowolić się czymś na 80%.
          • lolinka2 Re: no alco 03.03.12, 20:21
            przy czym dobry niekoniecznie powie ci to, co chcesz usłyszeć.....

            dobry = akceptuje cię, ale nie powstrzymuje się od nazywania tego, co widzi/ czuje, jednak w taki sposób, że nie czujesz się zgnojona, a raczej: że otwierają się przed tobą nowe drzwi.
            • lu_krecja Re: no alco 03.03.12, 23:09
              Wiec może na początek nie pij przez miesiąc i zobaczysz czy:
              wytrzymasz
              poprawi się nastrój
    • 39.a Re: no alco 04.03.12, 01:30
      Z góry przepraszam za ciekawość. Jeśli lekarz przychodzi z problemem jakiejkolwiek natury do kolegi innej specjalności to ta rozmowa nie może mieć rzeczowej płaszczyzny koleżeńskiej? Tak mi się głupio nasunęło ze Sztuką kochania i Drem Pasikonikiem...

      Daleka jestem od wysyłania na terapię kogokolwiek - bez sensu. Bardziej chyba trza Ci wsparcia. A to IMO nie są pojęcia jednoznaczne. Zastanowiłabym się kto/co moze mnie wesprzeć. Oprócz 10 drinka w tygodniu.
      • zappa_42 Re: no alco 04.03.12, 16:41
        czy myślicie że lampka wina czy piwo do kolacji raz w tygodniu też mogą mieć negatywne dla choroby skutki?
    • hybris.aniketos Re: no alco 04.03.12, 20:52
      Szczerze mówiąc, nie wiem o co temu gościowi chodziło. To znaczy, w tym radykalnym podejściu. Rozumiem, że nie można alkoholu łączyć z lekami, że alkohol to depresant... Ale żeby tak naskakiwać (tak to odebrałam)?
      Gdyby mnie ktoś coś takiego powiedział (nie ważne, czy by o alko chodziło, papierosy, słodycze czy marchew), to poczułabym się zagrożona.

      Nie powinien odrzucić. Nie ma do tego prawa. Poza tym, to nie jest jakieś niesamowite przewinienie - fakt, może trzeba się temu przyjrzeć i jakoś zaradzić, ale terrorem nic się nie wskóra. Jeśli jego metodą jest terror, to ja na twoim miejscu rzuciłabym gościa w cholerę (a miałam kiedyś do czynienia z taką babą co mnie terrorem chciała leczyć).
      • 39.a Re: no alco 05.03.12, 00:33
        Sorry Rychu, ktoś tu błądzi i to poważnie...

        Leki + alkohol - zapaści można dostać. Jest ZAKAZ PICIA ALKO W CHAD, sobie pijcie jak sobie chcecie zaszkodzić. Mówię o częstym piciu.

        O zakazie mówi lekarz. Ostatnio internista napisał mi na kartce "dieta gotowana, lekkostrawna", pytam czy mogę kawę. Dopisał D I E T A. Zakaz kawy. Pewnie, że złamałam kilka razy, na pewno poważnie ograniczyłam i nie są to 4 kawy w ciągu 8h pracy, ale jedna łagodna co 2-3 dzien, ale nie mialam ochoty za zakaz lekarza zabić. Kurczę, chyba tu piszą dorośli ludzie?!

        bulwers
        • hybris.aniketos Re: no alco 05.03.12, 00:41
          Nie, sami gówniarze.

          Z całym postem bym się mogła zgodzić, gdyby nie końcówka. Fajnie jest się poczuć lepszym, nie?
          • 39.a Re: no alco 05.03.12, 00:47
            Jakie lepsza, skoro stres również czasem leczę alkoholem?
            Niedużymi ilościami. ostatnie 2 m-ce abstynencja.

            Chodzi mi o podejście do zaleceń lekarza. Nie chodzi mi o to, czy łatwo je spełniać, ale zagrożenia nie rozumiem, w sensie "gdyby zabronił mi marchewki". On nie zabrania, ostatecznie rób sobie co chcesz, ale czy znacie choroby, które w jakiś sposób by nie ograniczaly? Muszę przestac jesc pieprzony majonez. Mam walnąć lekarzowi tym w twarz, bo nie mogę?
            • hybris.aniketos Re: no alco 06.03.12, 13:54
              Teraz będzie walka o marchew, o matko...

              Chodziło mi bardziej o podejście lekarza. Dla mnie lekarz-terrorysta nie jest żadnym lekarzem. Rozumiem wagę problemu, ale jak ktoś mówi, że jest zdecydowanym wrogiem picia to dla mnie tutaj kręci jakieś swoje osobiste lody za pomocą pacjenta czy pacjentki. Idea słuszna dla osoby leczonej, ale mam wątpliwości co do osobistej motywacji lekarza nie do końca wynikającej z troski o dobro pacjenta.

              A może ja po prostu czepialska i nieufna jestem.
              • 39.a Re: no alco 06.03.12, 17:12
                Z grubej rury: mnie bardziej niepokoi dlaczego pacjentka będąca lekarzem pewnym zaleceń nie tyle nie zamierza stosować, tylko jakby nie rozumiala. Dlaczego wystepuje na pozycji Dziecko w relacji z kimś równym zawodowo?

                Można jak słynny kardiolog palić sobie papierosy do końca życia, ale on to chyba żadnych niepokojów nie mial. Mial to w dupie.

                Ciągle nie widzę nic złego w zachowaniu lekarza. Scena nota bene jak z filmu, zdjęcie okularów czyli jednak potraktowanie pacjentki poważnie, z troską, pół-prywatnie.

                Popracowałabym chyba nad doroślejszym podejściem do kolegów po fachu.
                Bo jeśli zmieniam sobie lekarza, bo mam jego zalecenia w nosie robię to jako Dorosły, nie mam wyrzutów sumienia. Tutaj jest pokrzywdzone dziecko. Dlaczego?
                • dr.zabba Re: no alco 06.03.12, 18:39
                  Z grubej rury: mnie bardziej niepokoi dlaczego pacjentka będąca lekarzem pewnym
                  > zaleceń nie tyle nie zamierza stosować, tylko jakby nie rozumiala. Dlaczego wy
                  > stepuje na pozycji Dziecko w relacji z kimś równym zawodowo?
                  >

                  Ann, nie wal po nerach...
                  Litości.
                  • 39.a Re: no alco 06.03.12, 18:52
                    Przepraszam.
                    Za dużo generalnie wymagam od ludzi.
                    Życzliwie: ogranicz proszę picie... A lekarza też widzę jako zyczliwego (zdjął aż okulary)
                    I już zamykam mordkę.
                    • dr.zabba Re: no alco 07.03.12, 23:14
                      ann???
                      trochę - nie poznaję

                      a co napisałaś przedtem - cenne

                      ino ja nie muszę naradzać się z lekarzem od głowy, żeby wiedzieć, że kompulsywne picie oznacza, że coś jest nie halo / że picie generalnie i w szczególnej mojej sytuacji jest szkodliwe.


                      Chciałam, żeby mi POMÓGŁ, a on zafiksował się na piciu. Rodzic odrzucił Dziecko, które przyszło się przyznać / po pomoc. Nie zauważył Dziecka, widział przewinienie.

                      Cóż, kiedyś był układ: prof od leków, dr od rozmawiania.
                      Za długo chodze do dr, przejął rolę profa.
                      Nic, za 1,5 tygodnia idę znów, upomnę się o swoje.
                  • lolinka2 Re: no alco 06.03.12, 19:49
                    no i patrz, zabba - a. pojechała bardziej terapeutycznie --> uznałaś to za walenie po nerach.

                    Boisz się odpowiedzi, które są w tobie?
                    Bo faktycznie jest w tobie coś, co cię spycha do pozycji dziecka i coś co każe ci uciekać... uciekać w leki (pani terapeutka poprzednia), w nazewnictwo i racjonalizację, wreszcie w alkohol, czy też w wyparcie (?)....
                    Przemyśl to, proszę. Ty masz w sobie całą masę fajności rozmaitej, pozwól jej wyjść na wierzch smile
                    • dr.zabba Re: no alco 07.03.12, 23:04
                      lol,...
                      ...przecie czyż to nie ja podsunęłam motyw Dziecka i Rodzica (ojca)
                      Ten ojciec nie chce ze mną pracować.
                      Znowu szukać?
                      Iluż można mieć ojców?


                      nie ważne

                      co piszecie - cenne
                      • lolinka2 Re: no alco 08.03.12, 10:18
                        no niekoniecznie, ja pisałam to całą dobę wcześniej.

                        i zadałam pytanie, dlaczego stawiasz się w takiej roli w relacjach. Zadałam je tobie, żebyś sobie odpowiedziała.
                      • drugikoniecswiata Re: no alco 08.03.12, 10:31
                        Ja tam w twoim poście nigdzie nie widzę informacji, że dr nie chce z tobą pracować. Czytam, że a) nie chce, żebyś piła oraz b) ty się boisz, że jeśli będziesz piła, to nie będzie cię leczył a ponieważ b) odruchowo zareagował niezgodnie z twoimi oczekiwaniami, bo chciałaś, żeby miał inny odruch. Dla mnie te 3 kwestie nie są ze sobą tożsame, a relacja wynikania też szemrana. Postawiłabym na komunikację.

                        Btw, gdy zapytałam mojego dra, czy jeśli chcę się napić, to mam wtedy wziąć leki jak zwykle czy pominąć dawkę, a on mi na to nie wnikając w szczegóły odpowiedział "pani ma nie pić" to mnie to wkurwiło a nie przestraszyło. Moja pierwsza lekarka zapytana o alko (czy w ogóle mogę - bo wtedy jeszcze żółtodziobem byłam) w pierwszym odruchu zapytała: "ile i jak często?" - i to uważam za zdrową reakcję.

                        ***
                        W książce Ramierez-Basco (wariant dla terapeutów) jest jedna cenna myśl, nie pamiętam dosłownie, ale sens taki: lekarze panikują i podnoszą raban, że pacjenci nie stosują się do ich zaleceń, uznając, że to wiąże im ręce. Wyniki badań jednoznacznie wskazują, że odsetek pacjentów W OGÓLE nie stosujących się do zaleceń jest równy odsetkowi pacjentów stosujących się do zaleceń W CAŁOŚCI, czyli ogólnie krzywa Gaussa. Dalej autorka zaleca lekarzom wyluzowanie i zdroworozsądkowe branie pod uwagę osobistych uwarunkowań każdego z pacjentów, tak żeby zwiększyć szansę na współpracę. Typu: jeśli tylko można, to lepiej kazać brać leki 2x dziennie niż 3x. Mądre, ze wszech miar mądre.
                        • drugikoniecswiata Re: no alco 08.03.12, 10:44
                          PS
                          z powodu braku wspólnoty poglądów w JEDNEJ kwestii dziękujesz za współpracę terapeutce, teraz z analogicznego powodu już myślisz o tym, że trzeba szukać innego lekarza. Rok temu moja pierwsza pani dr wysłuchawszy, co mi się w moim ówczesnym leczeniu nie podobało (a były to kwestie dość istotne), odpowiedziała mi: "boję się, że nikogo nie znajdziesz, bo ty szukasz SIEBIE". Mądre. Okrutne, ale mądre.

                          Jeśli lekarz wyraźnie mówi, że nie chce w relacji z tobą pełnić roli terapeuty, a ty mimo tego masz do niego żal, że nim nie jest, to gdzieś jest nieporozumienie. To, czego oczekiwałaś, to reakcja terapeutyczna i moim zdaniem słusznie uważasz, że potrzebna, ino trudno jest mieć terapię nie chodząc na terapię. Że dotąd można było uszczknąć niepostrzeżenie tu i ówdzie, ale jeszcze nie oznacza, że zawsze będą karmić po całości smile

                          To, że w moim odczuciu lekarze w ogóle (nie tylko psychiatrzy, ale psychiatrzy w szczególności) powinni mieć kompetencje terapeutyczne, nie po to, by prowadzić regularną terapię, tylko po to, by sensownie komunikować się z pacjentami - to już inna sprawa. Zwykle nie mają, lajf is brutal. Michael Balint, "The Doctor, His Patient and the Illness". Nie mogę pojąć, dlaczego nikt dotąd nie przetłumaczył tej piramidalnie ważnej książki na polski. Lolinka, machniesz/machniemy?
                          • lolinka2 Re: no alco 08.03.12, 17:01
                            znajdź wydawcę, który zapłaci, to machnę smile
                            • liberica1 Re: no alco 08.03.12, 20:14
                              Kurde ja to was lubię czytać smile
                          • caray Re: no alco 08.03.12, 18:55
                            Całkowicie popieram w tej kwestii drugikoniecswiata. smile
    • los2001 Re: no alco 04.03.12, 21:30
      Kurczę.
      Ja na przestrzeni 5 lat choroby miałem okresy z intensywnie pitym alkoholem jak i ze zdecydowana abstynencją.
      Tak i tak czułem się jednakowo ŹLE !!!!
      Bez różnicy.
      Z tym , że alkoholowe upojenie dawało jednak chwilowe wakacje od choroby....
      • avi_co Re: no alco 06.03.12, 10:27
        los2001 napisał:

        > alkoholowe upojenie dawało jednak chwilowe wakacje od choroby....
        Ano ... a na drugi dzień pogłębiona deprecha.
        • los2001 Re: no alco 06.03.12, 12:31
          ...........co racja..........to racja....sad
          • avi_co Re: no alco 06.03.12, 14:31
            Tylko tę parę godzin jest sporo wartesad((
            • lu_krecja Re: no alco 08.03.12, 22:17
              Alkohol doskonale regulował mój nastrój.
              Był cudownym lekiem na całe zło.
              Zamieniał mnie z szarej myszki w duszę towarzystwa.
              Pozwalał mi się doskonale bawić.
              Stał się moim przyjacielem.
              I tak od jednego piwa przed snem,zaczęły pomaleńku dochodzić dwa,potem trzy.
              Nie lubiłam wódki.
              Piwo,wino,szampan-o tak.
              Popijałam wieczorkiem. Mała spała,w domu porządeczek w pracy ok.
              Tylko,że po jakimś czasie o dziwo nie potrafiłam się zrelaksować bez trunku...
              Hmmm...myślałam,a co tam,te piwko? No dobra,niech będzie,ale jutro już nie. I tych jutro było trochę...
              Ani się obejrzałam jak alkohol z przyjaciela zamienił się w wroga. Wroga podstępnego i śmiertelnego...Niszczył mnie,dzieci,dom...
              Pytałam wtedy lekarkę,czy piwko mogę wypić? Nie-odparła-leczenie nie zadziała.
              Miałam takie huśtawki nastroju,że hej...jazdy na całego...
              Co Wam będę tłumaczyć,chyba wiecie jak może być w manii z alkoholem,bez granic...

              Zakończyło się próbą samobójczą.
              Potem dowiedziałam się,że zanim uzależniłam się miałam już chad i że chadowcy często regulują sobie alko nastrój...

              Przeszłam piekło,żeby się z tego wyrwać.
              Musiało minąć kilka lat niepicia i leczenia,żebym mogła być tu i teraz.

              ps:na ulotkach jest napisane zero alko,więc dziwię się że lekarz, może mieć takie wątpliwości.
              • avi_co Re: no alco 15.03.12, 14:53
                Twój post naprawdę daje do myślenia.
              • dr.zabba no proszę 16.03.12, 17:58
                no proszę, ja nie piszę tu jako LEKARZ
                nie szukałam forum dla lekarzy
                do lekarza też nie idę jako lekarz

                niektóre pytania są na poziomie zdumienia: to lekarze też chorują???

                koleżanka zadała kiedyś podobne pytanie: jesteś katoliczką i masz myśli samobójcze???

                ***

                Mój dr przestał się ładnie sprawować. Czy dziwne, że mi się to nie podoba?
                Przez myśl mi nie przeszło szukać innego.
                Zamiast gadać ze mną, zaczął mi grzebać w lekach. Skutek - w dwa tygodnie przybrałam 6 kilo. Zaczęłam się obżerać wieczorami jak kiedyś. Rzutem rozsądku po ostatniej wizycie wróciłam do poprzedniego układu leków (dr zalecał co innego). Waga stanęła.
                Nie winię.
                Akceptowałam wcześniej zmiany w lekach, które proponował. Pech chciał, że mi się chłop znarowił i zaczęliśmy się przeprowadzać. Dodatkowy stres i zaczęłam żreć.

                Nie skreślam doktora. Jeszcze nie doszłam do punktu: zmieniam lekarza tongue_out

                Tylko źle mi narazie w tym nowym domu i nie mam wsparcia.
                • lu_krecja Re: no proszę 16.03.12, 19:47
                  Tak zapytałam,bo Ty dobrze znając odpowiedz jednak zapytałaś...
                  Tak mi podpadło...,że może szukasz przyzwolenia na picie...a to już nie byłoby fajnie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka