Dodaj do ulubionych

historia mojej choroby

13.12.07, 23:03
sądze że choruje na fibromalgie, czytając wasze
wypowiedzi widze że macie w tym duże "doświadczenie",może opisze
swoje objawy.zaczęló sie kilka lat temu od strasznych bóli
kręgosłupa (pleców) które nie dawały mi chodzić, wstanie złóżka
graniczyło z cudem i chodziłem tylko dzieki sile woli (takie miałem
wrażenie) brałem myolastan, czopki przeciwbólowe i inne "forte" każdy
lekarz wszystko z nerwów itd. czas mijał było lepiej i gorzej miałem
jakby ataki tego bólu, czasem wszystko ok czasem tepiący ból i płacz
z niemocy. nogi czułem jakby mi ktoś deski przywiązał chodzenie jak
pacynka, wszystko sztywno. w niedługim czasie zaczęły sie problemy
zawodowe, skończyło sie na zamknięciu firmy itp.... wpadłem w
nerwice, nie mogłem sam zostawać (mam 30lat), bałem sie jeździć
autem (wcześniej pokonywałem kilka razy w miesiacu pół polski).
ogólnie lęk przed wszystkim. walczyłem z soba żeby zajść do sklepu
po papierosy. i oczywiście wszystkiemu towarzyszył ten ogólny ból
wszystkich mięśni i to potworne spięcie, nogi miewałem jak z waty.
serce zaczęło pracowac jak oszalałe, pogotowie i wizyty u
kardiologów były normą-wszystko ok a ja miałem wrażenie że mam
zawał. potworny ból w klatce piersiowej i te nieszczesne plecy.

trafiłem do psychologa, (leczyła mnie homeopatią) przepraszam
wszystkich którzy w te cuda wierza ale homeopatia to dla mnie
bzdura. kobieta brała 100 i przepisywała te granulki a na moje
pytanie nie potrafiła odpowiedziec. mijał czas a mnie było coraz
gorzej.
niepracowałem a ojciec miał firmę wiec zacząłem ponownie u
niego "dorabiac". wstyd dla mnie straszny bo przecież kilka lat
wczesniej tam zaczynałem i teraz musiąłem znowu być "fizycznym" że
tak powiem, ale to wiązało sie z dojazdami które strasznie
przeżywałem, cała droga około 100km ciągłe nerwy, bóle i można
powiedziec niemoc w opanowaniu siebie. w końcu niewytrzymałem i sie
poddałem. wyjechałem z domu sam autem, przejechałem kilka kilometrów
a strach był coraz większy i sie poddałem, wróciłem, zadzwoniłem do
żony-została w domu. zadzwoniłem po ojca (facet-ja wtedy 27lat),
przyjedz do mnie pomóż nie daje rady. kochani rodzice,przyjechał,
porozmawiałem z żona i uzgodniliśmy że będe u rodziców aż wyzdrowieje
(trwa to do dzisiaj, jeżdże na wekendy, tu mam firme z ojcem, ale o
tym później). z kolejnym bólem klatki trafiłem w świeta na
pogotowie, ekg ok, ale, mama (jest lekarzem) znała dobrego kardiloga
wiec poszedłem do niego. popatrzył i powiedzieł że ekg nie jest w
porządku, niby serce ok ale serce nerwicowaca. okazało sie że leczy
nerwice i inne tego typu schorzenia HIPNOZĄ, mysle sobie tak tak
nastepny sciemniacz, mówi to po to żeby zarobić. spróbowałem,
podleczył mnie z nerwicy i wytłumaczył dużo spraw, jest moim można
powiedziec przyjacielem, jak cos mi dolega ide tylko do niego,
zawsze pomoże.

lęki jeszcze bywaja, nie potrafie czasemi sam czegos
zrobic, zwłaszcza gdzies zajechac ale mam nadzieje ze juz niedługo.
niby wszystko jest ok ale ciągłe bóle mnie męczą. szybko sie męczę,
jak dłużej stoje i coś tam robie mam wrażenie sztywności pleców-
kręgosłupa. jak sie zginam czuje jakby kręgosłup sie skadał, trudno
to opisac-coś jakby każdy krąg wskakiwał w nastepny. jak coś robie
straszne poty mnie oblewają, na polu zima a ja spocony, nawet jak
ide z synem na spacer i pcham ten wózek to wracam cały spocony a na
plu np 3 stopnie.
męczy mnie ciągłe zmęczenie z niestety nie
częstymi napadami euforii kiedy mam ochote unieśc cały świat a po
chwili ból, odręwienie itp.
inne moje objawy to np. poranna
sztywnośc, jeśli nie wezme ciepłej kapieli rano nie potrafie sie
rozruszac, jakby mięśnie potrzebowały rozgrzania.bóle piet rano po
przebudzeniu, przechodzi po około 20 minutach chodzenia i oczywiście
poprzedniej kąpieli. ciągłe wiztyt u kręgarza żeby ponastawiał mi
kregosłup-pomaga na kilka dni plus przeciwbólowe (teraz febrofen i
mydocalm). przywoża mi towar, rozładowujemy i po około 10minutach
zaczyna sie sztywnienie, najpierw kręgosłup, potem nogi i ręce.
muszę usiąść odpocząc, najlepiej położyć sie i trochę przechodzi
plus następnie przeciwbólowe. co oczywiście odchorowuje nastepnie
kilka dni.najgorsza ta góla w gardle, mówią że to niby tzw. kula
histeryczna, ale ja to wiąże raczej z mięsniami lub objaw fibro.
doatałem skierowanie do reumatologa, pobadał (bez zdjecia i innych)
nastwił i powiedział że krąg mi wyskakuje i jest ok, musze uważac i
tyle a mnie dalej boli....
czytałem na tym forum i wiele objawów mam
podobnych do właśnie fibro, co sądzicie, macie większe doświadczenie
może zasugerowac lekarzowi że to fibro? badania mam ok, troche
holesterol podwyższony ale nie stronie od słodniego i lubie dobrze
zjeśc ale generalnie nadwagi nie mam. co jeszcze z moich objawów,
acha-częste infekcje dróg oddechowych, aktualnie straszne ropsko mi
schodzi z zatok, laryngolog powiedział że migdały do wycięcia i
krzywa przegroda, ale tą przegrode mam całe życie, więc czemu teraz
takie problem?, może sie myle.
mam powiekszonie węzły chłonne niby
nic takiego ale pobolewa szyja, a może to od tych migdałów.
Nakierujcie mnie, może to objawy fibro może jeszcze nerwica,
czytałem że nerwica i depresja są częste przy fibro. sam już nie
wiem .

pomozecie? dacie jakies rady co dalej robic? co to jest ta
bolerioza? od kleszcza? nie pamietam aby mnie dopadł jakis kleszcz,
jakie badania sie robi na bolerioze?

pozdrawiam piotr


Obserwuj wątek
    • myalgan Re: historia mojej choroby 14.12.07, 02:30
      czesc
      tak bardzo sie nie rwij do sugerowania lekarzowi ze to fibromilagia
      bo przy tym zostaniesz i wszystko pojdzie na marnioche
      pierwsze musisz zbadac krew na borelioze
      wiem wiem jak strzyka i pika to zaraz borelioza
      ale niestety tak to moze wlasnie byc
      te objawy pasuja do jeszcze innych kilku chorob ale mysle ze
      powinienes zaczac wlasnie od zrobienia wb w obu klasach na borelioze
      potem bedziemy myslec co dalej
      pozdrawiam
      an
    • boncia1 Re: historia mojej choroby 14.12.07, 13:21
      Z mojej strony moge jeszcze zasugerowa badania odpornościowe, zwłaszcza że masz
      powiekszone wezły chłonne. Musi ci to zbada immunolog i skierowa cie na badania
      przeciwciał przeciwjadrowych, wtedy bedziemy wiedziec czy w twoim organizmie "
      toczy sie walka" i układ odpornosciowy jest słabszy- zwłaszcza że masz częste
      infekcje -nawet ropne górnych dróg oddechowych. Poza tym u mnie jak zaatakowane
      zostały na początku choroby węzły chłonne szyjne wlepiono mi od razu serię
      zastrzyków i skierowanie na badania by wykluczyc: chłonniaka;grasice;ziarniaka-i
      dopiero potem do immunologa gdzie zrobiono p.ciała i wskazania na autoagresje
      organizmu.Nie ma co chodzic po omacku po lekarzach jeżeli nie wiesz z " czym
      organizm walczy" testy na borelioze tez równorzednie wskazane. Dopiero po tych
      pierwszych gruntownych badaniach układu odpornościowego można szuka " jakie
      drobnoustroje" w nas siedzą i jak je leczy . Na razie męczysz sie z zwłasną
      niemocą , a coś od środka może " cie podjada" i osłabia twoj układ
      odpornościowy- co napedza nowe ogniska zapalne i tak w kółko.
      • pmetro Re: historia mojej choroby 14.12.07, 22:25
        ostatnio miałem robione zlecone przez laryngologa badania, cała
        morfologia jest ok, poza tym.
        WZÓR KRWINEK BIAŁYCH-LICZONY:
        PODZIELONE 40%
        EOZYNOFILE 2%
        LIMFOCYTY 58%
        AMNINOTRNSFEROZA ALANINOWA 34 IU/I
        AMINOTRANSFEROZA ASPARGINIANOWA 25 IU/I

        BIAŁKO CAŁKOWITE 72,00 g/l
        ALBUMINY 54,90%
        GLOBULINY ALFA 1 - 3,30%
        GLOBULINY ALFA 2 - 12,2%
        GLOBULINY BETA 12,6%
        GLOBULINY GAMMA 17,00%

        CZYLI KRWINKI PODZIELONE ZA MAŁO, RESZTA OK
        ALBUMINY ZA MAŁO (NORMA 59,80-72,40)
        GLOBULINY GAMMA ZA WYSOKIE (NORMA 8,00-15,80)

        według lekarza wszystko jest ok, a nie jest w normie i bądz tu mądry
        i pisz wiersze.....

        nie wiem nie znam sie na tym jakie jeszcze inne badania zrobic, a
        już całkiem nie wiem jakie na borelioze i do jakiego lekarza sie
        udac z taką przypadłościa

        pozdrawiam
        piotr
        • jolac171 Re: historia mojej choroby 17.12.07, 18:20
          A może zrób sobie TSH z krwi od endokrynologa lub rodzinnego.
          Wprawdzie przeważnie kobiety maja problemy z tarczycą ale męzczyznom
          też się zdarzają, a ta szyja opuchnięta i gula w gardle....
    • elissa2 Re: historia mojej choroby 17.12.07, 19:59
      A ja na Twoim miejscu zaczęłabym od dobrego psychiatry
      specjalizującego się w nerwicach lękowych bo moim zdaniem zrobiło
      się już u Ciebie błędne koło. Z tego co piszesz ... Dobre wyniki ekg
      a serce nagle, zdawałoby się bez powodu zaczyna się tłuc, być może
      cisnienie nagle wzrasta, tętno szaleje, jakiś niepokój a potem wręcz
      przerażenie. Kardiolodzy przepisują betablokery, zlecają echo serca,
      inne badania, czasem okazuje się nawet że zastawki się nie
      domykają ... A to wszystko silna nerwica. Przyczyna wszystkiego. I z
      nią najpierw trzeba się uporać. Najczęściej zamiast różnych leków
      wystarcza 1 tabletka nowej generacji(1 lub 2 razy dziennie). Trzeba
      najpierw wyciszyć, uspokoić organizm.
      Uczucie dyskomfortu w gardle, częste infekcje górnych dróg
      oddechowych to kara boska za palenie (też to mam). Przegroda coraz
      bardziej skrzywiona, błony śluzowe coraz bardziej przerośnięte ... W
      gardle natomiast odwrotnie, zanikająca - i to powód tego uczucia, że
      masz tam gulę. Nawet jeśli nie męczy Cię nadkwasota lub nie dokucza
      Ci refluks (podchodzenie kwasów żołądkowych do gardła) to od leków i
      papierosów (również kawy, herbaty czy alkoholu) prawdopodobnie masz
      mini feluksy gdy śpisz a nerwica to wyostrza.
      Dobrze by było gdybyś dostał się do immunologa bo z całą pewnością
      masz obniżoną odporność a może badania stale pokazują jakiś stan
      zapalny w organizmie (białe ciałka i opad - nie mogę teraz zerknąć
      do Twojego drugiego postu).
      Bardzo Ci współczuję Twoich dolegliwości, jak my wszyscy tutaj
      bo na własnej skórze to poznaliśmy
      Jesteś jeszcze bardzo młody więc mam wielką nadzieję, że wyjdziesz z
      tego. Znam Twoich rówieśników, którzy się z tym uporali.
      Moc Serdeczności!
      • pmetro Re: historia mojej choroby 17.12.07, 21:18
        witam ponownie

        badania na tarczyce miałem robione, byłem nawet na usg tarczycy i
        wszystko ok, tak wiec to odpadło. z tym paleniem sie zgodze, dużo
        pale ale..... to raczej nie z tego. jestem po psychoterapi, biorę
        seroxat (psychiatra przepisał). wyciszony wiec jestem, tak samo
        powiedział psycholog jak zaczynałem terapie.

        przegrode ide zrobic na przełomie stycznia/lutego.
        nie miałem kropli alkoholu w ustach od 3 lat,
        stanu zapalnego nie mam napewno ponieważ w przeciągu ostatnich 3 lat
        krew badałem chyba z 10razy.

        psycholog twierdzi że to nadal skutki nerwicy, że jak pozamykam
        wszystkie swoje sprawy (te byłe) i ułoże wszystko na nowo (tym razem
        z głową)to wszystkie objawy sie skończą, tylko że ja wciąz mam
        wrażenie że już jest wszystko ok a tu nadal dziwne objawy.

        mam jeszcze zlecone badania nadnerczy, dokładnie tomografie
        nadnerczy poniewaz jedna lekarka (ta od tarczycy) twierdzi że moje
        nadciśnienie skąs sie musi brać, z nerwicy niby tez może być ale
        powiedziała że jeśli chce można sprawdzić. podobno jeśli w
        nadnerczach wytwarza sie zbyt dużo adrenaliny (tak poprostu, bez
        żadnego powodu) to nerwica tez może być i nadciśnienie (o jakieś
        hormony chodzi). zrobie jeszcze te badania i zobaczymy.

        psycholog twierdzi, że szukam jakiejs choroby żeby sie wyleczyć z
        niej i wyjść z nerwicy z twarzą, że to niby przez jakąs chorobe było
        itp....takie wytłumaczenie dla samego siebie.

        w porównaniu z tym jak czułem sie 3 lata temu czuje sie teraz
        rewelacyjnie, czasem (jeszcze dośc żadko) zapominam że mam nerwice i
        wtedy jest ok.

        może to co napisałem jest troszke skakaniem z kwiatka na kwiatek ale
        chyba napisałem wszystko o czym myślałem przez ten wekend.

        dzieki za wsparcie i że jesteście.
        może terapia on line pomoże... hehe

        pozdrawiam
        • elissa2 Re: historia mojej choroby 18.12.07, 11:30
          pmetro napisał:

          > psycholog twierdzi że to nadal skutki nerwicy, że jak pozamykam
          > wszystkie swoje sprawy (te byłe) i ułoże wszystko na nowo (tym
          razem z głową)to wszystkie objawy sie skończą, tylko że ja wciąz mam
          > wrażenie że już jest wszystko ok a tu nadal dziwne objawy.
          >
          Twój organizm jest jak rozpędzony pociąg. Potrzebuje trochę czasu,
          żeby spowolnić i unormować różne funkcje.
          >
          > mam jeszcze zlecone badania nadnerczy, dokładnie tomografie
          > nadnerczy poniewaz jedna lekarka (ta od tarczycy) twierdzi że moje
          > nadciśnienie skąs sie musi brać, z nerwicy niby tez może być ale
          > powiedziała że jeśli chce można sprawdzić. podobno jeśli w
          > nadnerczach wytwarza sie zbyt dużo adrenaliny (tak poprostu, bez
          > żadnego powodu) to nerwica tez może być i nadciśnienie (o jakieś
          > hormony chodzi). zrobie jeszcze te badania i zobaczymy.
          >
          Nerwica prowadzi do rozregulowania i zaburzenia pracy wielu
          narządów. Niektóre są bardziej podatne. Tarczyca, przytarczyce,
          przysadka mózgowa, przewód pokarmowy, układ nerwowy, odpornościowy,
          hormonalny ... Alergie i astma.
          >
          > psycholog twierdzi, że szukam jakiejs choroby żeby sie wyleczyć z
          > niej i wyjść z nerwicy z twarzą, że to niby przez jakąs chorobe
          było itp....takie wytłumaczenie dla samego siebie.
          >
          Skoro tak twierdzi to pewnie wie co mówi ...
          Powinieneś zaakceptować to, że masz nerwicę (jak ponad 60% ludzi z
          Twojego pokolenia), zaakceptować to, że nie wszystko możesz (np.być
          pilotem samolotu pasażerskiego :D), zaakceptować to, że w życiu bywa
          i pod górkę i z górki, że to normalka że zdarzają się idiotyczne
          problemy, durni urzędnicy, durne przepisy, złośliwi, fałszywi,
          podli, nieuczciwi ludzie ... Nie zamartwiać się o przyszłość,
          nie "wpychać" sobie w podświadomość, że nerwica uniemożliwiła Ci to
          czy tamto, że gdyby nie ona to ..., że spotkało Cię nieszczęście,
          rodzaj kalectwa ... tego typu myśli i obawy.
          A przede wszystkim mieć pewność, że dasz radę uporać się z nerwicą;
          bardzo chcieć ... Bo to jest możliwe!
    • myalgan Re: historia mojej choroby 18.12.07, 03:19
      czesc
      chlopoku mi tez bylo wszystko lacznie ze stanami ktore myslalam ze
      sa koncem mijego pieknego zycia i okazalo sie po 7 latach lazenia po
      specjalistach ze jednak cos mi jest a to taka malutka a jaka wielka
      borelioza
      mowie ci warto zrobic badania w tym kierunku
      pozdrawiam
      an
      • zanka.2 Re: historia mojej choroby 18.12.07, 20:52
        dołacze sie i ja do dyskusji w Twojej sprawie.uwazam,ze powinienes
        zrobic badania wester blota w kierunku boreliozy.
        Ja cierpie od wielu lat na bóle miesni,i własnie sztywnienie
        kregosłupa,przypuszczam jak to cie boli,poprostu jest takie wrazenie
        jakby zesztywniały wszystkie kregi w kregosłuoie od głowy az...
        sztywnieja przy tym wszystkie miesnie,sciegna i towarzyszy ból.
        czuje sie wtedy lęk bo jak go nie czuc jak to sa takie dolegliwosci
        ze nikt kto ich nie ma nie zrozumie.ponadto jak miesnie tak długo sa
        sztywne dostaje sie apati,deprechy i niewiary w siebie.człowiek
        mysli ze cierpi na bardzo powazne schorzenie.
        mozna byc rozdraznionym,rozkołatanym itd. Jesli jeszcze pada to na
        grunt wrazliwego człowieka to objawia sie to jako totalna nerwica.
        Byłam w swoim zyciu leczona na
        nerwice,depresje,fibromialgie,przeszłam badania tarczycy,w kierunku
        kolagenozy-w ostatecznosci okazuje sie,ze cały czas męczyła mnie
        borelioza.
        to prawda miałam sresujace życie,ale zawsze wydawało mi sie ,że
        stres nie był adekwatny do dolegliwosci i miałam racje. stres
        napewno osłabiał mi odpornosc.
        poza tym tez mam ciagle kłopoty z zatokami,ciagle katar,ból
        gardła,spływanie po gardle i oczywiscie ta gula.
        Mysle,że badajac sie w róznych kierunkach nie mozesz pominąc
        boreliozy. Fibromialgia tez bierze sie od jakiejs przebytej infekcji.
        Zapytaj sie tez sam siebie,czy przezywany przez Ciebie stres jest
        adekwatny do Twojego samopoczucia.
        Dodam,ze ja po wielu wielu latach cierpien,dopiero od miesiaca lecze
        ta własciwa chorobe.pozdrawiam serdecznie.

        • pmetro Re: historia mojej choroby 18.12.07, 22:26
          nie jest tak, że cały czas zamęczam sie myślami że źle sie czuje,
          przychodza takie chwile w ciągu dnia że myśli wracają, ale od razu
          zajmuje sie czymś innym i staram sie walczyć z tym. wiem że nie bede
          kierowcą rajdowym ani astronauta, ale chciałbym normalnie życ, bez
          bólu strachu i wszystkiego co mnie dopada. czasem mam wrażenie że te
          lęki to juz teraz przyzwyczajenie,a z drugiej strony jeśli sie
          czegoś człowiek boi to nie robi tego, później stara sie zwalczyć
          strach i pomalutku sie udaje. a u mnie jest inaczej, zrobie coś raz
          i jest ok, np. pojade gdzieś sam, nastepny raz jest lepiej i tak
          kilka razy po czym znowu sie boje i tak w kółko. łącze te leki
          raczej z moim samopoczuciem niż z czystą nerwicą. jak czuje sie
          dobrze (nie boli mnie kręgosłup, żołądek, nie sztywniej cały) to
          jest ok, jeśli coś jest nie tak znowu jest lęk. dziwne.

          podam przykład: codziennie jestem w firmie z która współpracujemy,
          jeśli czuje sie dobrze jade tam bez problemu i wszystko jest ok.
          jeśli np. boli mnie kręgosłup, zaczynam czuc strach, że nie dam
          rady, że nie wiem kręgosłup i mięśnie zaczną tak sie spinać, że
          zaczne sie trząśc cały, nie wiem, upadne, zemdleje z bólu itp.
          czyli ból wyzwala strach tak to pojmuje. oczywiście jade do tej
          firmy i wszystko jest zazwyczaj ok, ale lęk jednak sie pojawia.

          jestem człowiekiem ambitnym i podobno dlatego tak to przeżywam
          wszystko bo nie chce być od nikogo uzależniony.

          generalnie moje lęki nie wpływają na moje dolegliwosci, raczej jest
          odwrotnie. wiadomo jak człwoiek sie boi i czujesz ten strach zaczyna
          ci serce bić szybciej, pocisz sie, robisz sie sztywny ponieważ
          szykujesz sie na "walke" ze strachem, ale to normalny objaw, każdy
          człowiek sie czegos boi i tak reaguje. u mnie jest odrownie jak w
          opisanej wyżej sytuacji.

          czym więcej rozpisuje sie na tym forum tym więcej sytuacji mi sie
          przypomina. czasem czuje w ustach dziwny smak i wywołuje on złe
          samopoczucie i żaden specyfik nie pomaga, czesem coca cola light ale
          zimna niweluje ten smak. czuje w ustach smak kwasu, metaliczny smak,
          nie wiem jak to opisać, poprostu czuje sie kwaśno.. trudno to
          opisac, miał ktoś może podobne dolegliwości?

          zaraz po świetach pójde zrobis badania na borelioze, mam tylko
          prośbe:
          JAKIE BADANIA TRZEBA ZROBIC, PODACIE MI WSZYSTKIE DOKŁADNIE?
          pytam poniewaz ta Pani w labolatorium nie zawsze wie o co dokładnie
          chodzi, mówie że na tarczyce a ona mi zrobi tylko tsh, a inne nie.
          chciałbym zrobic wszystkie możliwe żeby mieć pewnośc. i jeszcze
          jedna prośba:
          DO JAKIEGO LEKARZA SIE UDAĆ Z TA BORELIOZĄ BO NIE MAM POJĘCIA.

          przypomniała mi sie jeszcze jedna sytuacje. kilka lat temu zrobił mi
          sie pryszcz (prawdopodobnie, a może to był właśnie kleszcz) na udzie
          od strony wewnetrznej. oczywiście jak każdy facet co zrobiłem?
          pozbyłem sie go w najlepszy możliwy sposób, dwa paluchy i po
          sprawie, ale ciężko sie goił, łącznie z ropą i krwawieniem,
          zaczerwienieniem itp. po jakichś dwóch miesiącach jednak sie
          zaleczył. mam teraz w tym miejscu ciemną plamke. jak sądzicie może
          to być od kleszcza?

          pozdrawiam wszystkich i dzieki za rady
          • myalgan Re: historia mojej choroby 19.12.07, 02:59
            czesc mlody
            z tego co czytam to nie udalo ci sie raczej poczytac naszych watkow
            (wiem jest taki czas ze i tak czlowiek nie wie co czyta i nie kuma o
            czym)
            do mometu az nie znajdziesz glownej przyczyny twojego zlego
            samopoczucia beda cie napadac takie leki i strach (przydal by ci sie
            jakis silniejszy lek przeciwlękowy)pogadaj z pstchiatra napewno
            pomoze(jest ich od groma tylko nie na kazdego dzialaja jak powinny)
            co do tej boreliozy
            jest kilka mozliwosci zrobienia badan
            elisa-podobno zawsze ujemna(moja wyszla za trzecim razem dodatnia)
            wb-podobno daje lepsze rokowania do wyniku dodatniego
            pcr-taki test w poznaniu badaja twoje dna i podobno najwrazliwszy
            (moj wyszedl ujemny)
            najbardziej zalecanym tu na forum i forum borelioza to wb w obu
            klasach wiekrzosc robi to badanie prywatnie(i jest drogie jakie dwie
            stowki)i nie daj sie zwariowac ze robia taniej bo ten tanszy to elisa
            w tym laboratorium co robiles badania do dzis to raczej nie rob tych
            badan bo sam mowisz ze babka nie kuma o co chodzi
            wb najlepiej zrob w przychodni zakaznej (robia prywatnie)bo pytalam
            napisalam tyle co wiem w tym temacie
            najlepiej jednak naprowadzi cie na dobry tor
            ewax -nasza opiekunka forum zwroc sie do niej to dobry doradca i
            fachman w tych gierkach
            pozdrawiam
            an
            • pmetro Re: historia mojej choroby 19.12.07, 21:01
              witajcie

              czytam wasze wypowiedzi bardzo pilnie i jestem wdzieczny za
              wszystkie spostrzezenia. nie moge sie tylko zdecydować na kolejną
              wizyte u psychiatry. byłem kilka razy i przepisała mi seroxat i
              stwierdziła, że potrzebuje tylko psychoterapi która już mam za soba.
              biore dalej seroxat i chyba juz mi nawet nie pomaga, a odtawic sie
              nie da bo jak zmniejszam dawke od razu mam złe samopoczucie
              (książkowe wręcz). a do tego jestem przeciwnikiem ciężkich leków
              psychotropowych i nie chce brac niczego takiego. wiem że życie w
              lęku jest do d..y, ale psychotropy są chyba gorsze zwłaszcza na
              poczatku. pamiętam jak ojciec, wtedy sie mówiło, że choruje na
              nerwy, brał te psychotropy i był w szpitalu i pamiętam jego reakcje.
              wiadomo ze kiedyś były inne leki i że miął cięższy przypadek ale nie
              chce.

              podobno nerwica jest dziedziczna, w jakis sposób, pewno dlatego mam.
              ale on sie pozbierał (może nie do końca) ale funkcjonuje normalnie,
              z tym że on nie miał takich lęków.

              tak czy tak, czytam oczywiście wszystkie wasze wypowiedzi,
              przepraszam że nie do wszystkich sie ustosunkowuje ale jak odpisuje
              na jeden zaczynam sie robić wylewny i opisuje swoje reakcje i
              spostrzeżenia.

              zaraz po świetach ide na badania na borelioze, już mniej więcej wiem
              jakie maja byc zrobione a potem zobaczymy co dalej

              pozdrowienia
              piotr
              • myalgan Re: historia mojej choroby 20.12.07, 02:43
                idz idz do psychiatry jak nie tego to innego
                psychoterapia mi tez niewiele dala
                zzarlam tony psychotropow zeby mi dopasowac zaden nie podzialal na
                100 procent bo to nie byla tylko nerwica ale jak sie okazalo na
                koncu borelioza a przypisywali mi wszystkie mozliwe choroby jako
                niespecyficznemu pacjetowi ta borelioza tez jest niespecyficzna tyle
                sie dowiedzialam
                nie boj sie psychotropow z kazdego idzie powoli rezygnowac a
                naprawde pomagaja w silnej nerwicy z lękami
                jadlam dosc dlugo cloranxen - dobry lek jadlam 3 lata 2 razy
                dziennie 10 potem 5mg i powoli odstawilam
                teraz jestem na starej amitryptylinie i rodzina mowi ze jest
                nareszcie ok ze funkcjonuje dosc dobrze
                ale jak twierdzisz narazie wystarcza ci to co zazywasz to zostan
                przy tym decyzja nalezy do ciebie ja pisze co ja przeszlam(bylo
                bardzo ciezko)
                amitryptyline to teraz juz chyba jem profilaktycznie bo boje sie bac
                a to jest najgorsze ale powoli tez odstawiam
                juz niedlugo zostana tylko witaminki i mikroelemety do zjadania ale
                trwalo to wszystko ponad 7 lat dlatego to pisze zebys ty nie musial
                sie meczyc tyle czasu
                pozdrawiam
                an

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka