Dodaj do ulubionych

prosze o pomoc

10.09.13, 11:05
znamy sie z rafalem od 2 lat pracowalismy w jednej firmie. Na poczatku sierpnia trafil do szpitala poniewaz nie bral tydzien lekow i popial alkohol i nakrecil sie.Podczas pobytu w szpitalu wspieralam go. Byl tam miesiac. Zwiazalam sie z nim uczuciowo.Wyszedl i nie moge pojac co sie stalo stal sie zimny....problemem dla niego jest przytulic sie do mnie.Jak jest z seksem i bliskoscia u chorych na chad...?
Obserwuj wątek
    • palekkoszalek Re: prosze o pomoc 10.09.13, 11:07
      U mnie to zależy od fazy. W depresji czasem najdelikatniejszy dotyk drażni.
      • renata909 Re: prosze o pomoc 10.09.13, 11:19
        dziekuje za odpowiedz...bardzo cie prosze napisz cos wiecej....jak to czujesz w poszczegolnych fazach
    • za_mszowe Re: prosze o pomoc 10.09.13, 11:29
      wiesz, pół forum pracowało w jednej firmie z rafałem i jakoś nie było problemów z przytulaniem siębig_grin

      a teraz poważniej (post był strasznie chaotyczny, wybacz, mimowolnie mnie rozśmieszył)
      Ciężko powiedzieć bo jestem kobietą z dawnym podejrzeniem diagnozy w papierach. Biologicznie i medycznie inny punkt widzenia.
      Pewnie bierze dość mocne leki po epizodzie to raz. Jak się związałaś uczuciowo podczas epizodu to Ci będzie trudno oddzielic zachowanie osoby w remisji od zachowania w trakcie chorobowych zmian nastroju, to dwa. Jesli pobyt w szpitalu i odwiedzanie go przez miesiac (piszesz chaotycznie) uwarunkowały to związanie uczuciowo, to przemyśl lepiej ta znajomość i swoje uwarunkowanie do pakowania się w takie sytuacje. Pozdrawiam
      • renata909 Re: prosze o pomoc 10.09.13, 11:51
        dzieki i przepraszam za chaotycznosc ale czuje sie troche zaguiona...Rafal bierze lit i tabletki ktore normalizuja mu nastroj. Przed epizodem nic nas nie laczylo oprocz kolezenstwa.Teraz z mojej strony jest to juz duzo wiecej...jest mi bliski .Czytalam wszystkie watki dotyczace chad.Ucze sie teoretycznie tej choroby ale to za malo.
        • eydur8791 Re: prosze o pomoc 10.09.13, 14:30
          Teoria jest potrzebna i ważna. Niestety, nasze reakcje teorii się tak od razu nie poddają.
          Też jestem w związku, choruję na CHAD i wiem z rozmów z moją dziewczyną, że bardzo trudno jej się pogodzić z moją chorobą. Akurat mój typ CHAD jest z przewagą depresji, więc głównie chodzi o depresję. Bycie z kimś chorym wymaga współdziałania. Ja ze swojej strony biorę leki, chodzę regularnie do lekarza, chodzę na psychoterapię i dużo rozmawiam z moją dziewczyną.
          Jeśli chcesz być z tym facetem przygotuj się na ciężką pracę i różne, hm, "sensacje".

          A na koniec optymistycznie: dużo ludzi chorych na CHAD, także z tego forum, ma udane związki, także wszystko do zrobienia smile
    • znadzieja24 Re: prosze o pomoc 10.09.13, 14:48
      mam chad mam 24 lata z seksem jest tak iz duzy wplyw na intensywnosc doznań ma rodzaj przyjmowanych leków i rodzaj fazy (mania-ogromna ochota, depresja-brak i chłód od tej osoby). Bliskość w depresji jest ograniczona człowiek izoluje sie nawet od najblizszych osób. Narzucanie dodatkowo powoduje frustracje. trzeba uzbroić sie w cierpliwosc i przeczekac. Moze to trwac bardzo długo.
      • eydur8791 Re: prosze o pomoc 10.09.13, 16:46
        Generalnie jest tak jak napisała znadzieja. Dużo zależy od fazy. Ja w depresji mam ambiwalentne odczucia: chcę żeby ktoś był blisko i jednocześnie nienawidzę wszystkich wkoło, chcę żeby ktoś przytulił i jednocześnie nie mam ochoty na bliskość i widzenie kogokolwiek. W depresji spada u mnie libido. Dużo zależy od nasilenia depresji. W skrajnych wypadkach pomimo starań drugiej strony zupełnie nic się nie zadzieje. W górce jest odwrotnie: jestem bardziej otwarty, towarzyski, apetyt na seks rośnie. Z tym, że ja mam na myśli tylko hipomanię (manii nigdy nie doświadczyłem). Masa leków psychotropowych może powodować u faceta zaburzenia erekcji i ejakulacji. Takie indywidualne przypadki wymagają rozmowy z lekarzem.
        Ja od drugiej strony najbardziej oczekuję bycia ze mną bez względu na fazę (pomijam skrajne przypadki jak zdrady itp.) i wyrozumiałości w powyższych kwestiach i nie tylko.
        • renata909 Re: prosze o pomoc 11.09.13, 10:21
          dziekuje za posty...gdyby ktos chcial cos jeszcze dodac i naswietlic mi jak to dziala prosze...udanego dnia zycze wszystkim
          • krej-zolka Re: prosze o pomoc 30.08.14, 12:13
            witam
            • krej-zolka Re: prosze o pomoc 30.08.14, 12:15
              Witam, mam pytanie czy jest tu jakas osoba, która korzystala z zabiegu laserem na usuniecie blizn po trądzikowych w Rzeszowie?
          • chadokracja Re: prosze o pomoc 05.09.14, 02:48
            Witam zagubiona i zakochana w Rafale.
            Piszesz że Rafał wrócił ze szpitala po epizodzie . Być może dostawał tam zejściówki czyli wyciszacze niektórzy pisza o Zalaście. On jest teraz tak nafaszerowany ,że jeszcze chwilę może potrwać zanim stanie się soba (o ile można tak mówić o chadowcu) . Jeśli ma stabilizatory to one osłabiaja popęd i erekcję. To mówi ulotka, ale może być inaczej. Jeśli bierze na non neuroleptyki to one również pozbawiaja ochoty na miłosne psoty. Może Rafał boi się bliskości bo wie o tym i nie chce lub boi się co Ty na to. Pozdrawiam.
    • dzedlajga Re: prosze o pomoc 11.09.13, 11:14
      Jeśli dobrze zrozumiałam: pracowaliście razem ale byliście wyłącznie kolegami. Trafił do szpitala w manii a Ty się zaangażowałaś. Rozumiem, że w szpitalu czyli w MANII bardzo chętnie się przytulał i był miły, serdeczny, wręcz kochany. Teraz wyszedł. Nie wiemy czy to już remisja czy wręcz depresja. Moim zdaniem być może, że ten przypływ uczuć z jego strony był wywołany wyłącznie manią. Jest całkiem możliwe, że on nie zaangażował się tak jak Ty i stąd ten jego chłód. Może teraz trudno mu się do tego przyznać, bo czuje, że dał Ci nadzieję, a teraz się pogubił. Trochę za mało danych. Myślę, że potrzebna jest szczera rozmowa. Ale powinnaś być przygotowana na to, że on poza koleżeństwem/przyjaźnią nic do Ciebie nie czuje a jego "szpitalne" zachowanie było spowodowane chorobą właśnie.

      No i to co ktoś tam wspomniał już przede mną - trochę, a nawet bardzo niepokojący jest fakt, że zaangażowałaś się uczuciowo właśnie w momencie, kiedy on potrzebował wsparcia, opieki.
      • renata909 Re: prosze o pomoc 11.09.13, 13:29
        Pracowalismy razem i byl czas że wyczuwałam ze chce czegos wiecej ale ja nie chcialam.Powiedział mi o chorobie...o seperacji z zona.Ja tez jestem po przejsciach. Ja ochłodzilam stosunki miedzy nami. Dowiedzialam sie ze jest w szpitalu....i zaczelam go wspierac.Byłam jedyna osoba poza jego mama ktora go odwiedzala.Bralam na przepustki....i tak sie zaczelo...
        • matrioszka42 Re: prosze o pomoc 11.09.13, 15:04
          Masz potrzebę opiekowania się. Ale on już wyszedł, jest w remisji i może nie mieć poterzeby opierania się na Tobie. Wdzięczność to kiepska podbudowa związku.
          Może pomyśl o małym puszystym szczeniaczku?
          • 39.a Re: prosze o pomoc 11.09.13, 19:05
            Ostro, ale bardzo celnie sad
            • matrioszka42 Re: prosze o pomoc 11.09.13, 19:14
              Czy ja wiem czy ostro.
              W imieniu tego chłopaka poczułam się jak przedmiot, kubek z utłuczonym uszkiem, któremu litościwa dusza ucho przykleiła, ale każe sobie teraz różne obrzydlistwa podawać.
              Litość i wdzięczność - tu mają wydźwięk peioratywny.
              • renata909 Re: prosze o pomoc 11.09.13, 20:40
                To przykre gdy ktos tak pisze .....ale ale przyjme to z pokora.Ja to wiedze inaczej ale kazdy ma prawo do wlasnego zdania.Pomimo tych nie fajnych słów ....dziekuje i pozdrawiam...
                • avi_co Re: prosze o pomoc 12.09.13, 11:56
                  Jeśli oczekujesz poklepywania po pleckach, nie dowiesz się prawdy.

                  Nie wiem, na ile się orientujesz, jakie piekło z życia współtowarzyszowi jest w stanie zgotować chadowiec. W imię czego miałabyś to wziąć na barki?
            • avi_co Re: prosze o pomoc 12.09.13, 11:54
              Potwierdzamsad
    • asiulek304 Re: prosze o pomoc 11.09.13, 22:31
      Witam,
      natknęłam się na Twojego posta i z racji w jakiej sama jestem obecnie, chciałam Ci przedstawić swoją historię.
      Mój mąż jest w obecnie trzecim epizodzie (on przechodzi ostrzej manię niż stany depresyjne) manii na przestrzeni 7 lat. Przez te lata remisji, tj brania leków i kontroli lekarskiej wiedziemy normalne życie. Kiedy przychodzą objawy one rujnują wszystko, co udaje nam się odbudowywać po kolejnych epizodach, a trwa to naprawdę długo i wymaga sporo siły. Obecnie to, co się dzieje u nas w domu to jeden wielki koszmar. Nie przypominam sobie, by przy poprzednich objawach nasza sytuacja była aż tak dramatyczna. Mąż jest tak agresywny, że boję się o swoje bezpieczeństwo. Owszem, nie użył nigdy wobec mnie siły fizycznej, ale mam wrażenie ze niewiele już do tego. Atakuje mnie strasznie słownie, roi sobie różne historie, atakuje mnie napierając swoim ciałem, drąc się na mnie w niebogłosy. Trwa to już ponad dwa miesiące. Ja jestem już kłębkiem nerwów i poważnie myślę, czy nie zostawić go i nie wnieść pozwu o rozwód, tym bardziej że świadkami całych sytuacji są dzieci, które się go boją.
      Owszem, mąż jest na lekach, ale na znikomej dawce zolaxy 5 mg. Wiem (od lekarza), że w Chadzie raczej zaleca się 10 mg, jednak mąż nie chce brać więcej. Objawy te czasem się wyciszają, ale po 7 tygodniach leku widzę na przestrzeni ostatnich dni, że znów się nasilają.
      On nie ma kompletnie wglądu w chorobę i wydaje mu się, że jest normalny. A ja jestem już strzępkiem nerwów i czuję, że sama potrzebuję pomocy.
      Zastanów się więc, czy masz w sobie tyle siły, by znosić gehennę.
      Nie kwestionuję tego że osoby z Chad-em mogą wieść normalne życie, ale wszystko to zależy od tego jak i u kogo przebiega choroba.
      • asiulek304 Re: prosze o pomoc 11.09.13, 22:59
        Chciałam też podpytać osoby, które chorują na Chad, jak to jest, że kiedy mój mąż jest sam ze mną w domu są takie straszne sytuacje, a kiedy pojawia się osoba trzecia potrafi nagle się wyciszyć i w miarę opanować. Jest to dla mnie zagadka, że kiedy pojawia się ktoś dodatkowo on potrafi wyłączyć swój agresor. Nie mogę jakoś sobie tego poukładać...
        • za_mszowe Re: prosze o pomoc 12.09.13, 07:00
          Jak byłby w remisji to zagnałabym na terapię małżeńską, wspólnie. - odnosnie tej agresji, tylko nie wiem czy bez brania przepisowych dawek leków to coś da.

          serio bardzo Ci współczuję, że mąż ma tą cięższą postać choroby (są jakieś typy 1 i 2, i mnóstwo innych, teraz nawet zaniedbaną pedagogicznie młodzież z rodzin z problemem alkoholowym zdarza się klasyfikować jako chad i nawet DSM-V jest zawstydzonytongue_out ). jak nie chce przestrzegać zaleceń lekarza, to bym jednak decydowała się na rozwód, głównie ze względu na dobro dzieci - a skąd wiesz, czy w stosunku do nich agresji nie użyje, przecież słabsze są.

          nie da się chyba mierzyć wszystkich przypadków jednakowo, autorka wątku najwidoczniej zapycha jakąś chwilową pustkę po swoich przejsciach, a nic nie mowi o zamążpójściu i płodzeniu potomstwa z tym rafalem.
          • renata909 Re: prosze o pomoc 12.09.13, 09:00
            dzieci mam...za maz juz nie wyjde bez wzg na to czy ktos chory czy nie...bo juz piekielko ze zdrowym przeszlam...na pewno nie zapycham pustki bo to cos stalo sie calkowicie spontanicznie ...ale kazdy post tutaj napisany daje mi duzo do myslenia...pozdrawiam
            • avi_co Re: prosze o pomoc 12.09.13, 12:00
              Nie funduj dzieciom piekła. Pomyśl o tym.
              • dana_13 Re: prosze o pomoc 13.09.13, 06:07
                Hmmm jest w separacji z żoną, ja jestem własnie taką żoną w separacji z moim chorym męzem i zastanawiam się co on czyni, jakie są kobiety w jego życiu, jak bardzo mnie krzywdzi,jak musi ubarwiac swoje opowiesci o mnie.. to jest ta druga strona medalu...byc moze krzywda drugiej kobiety, a ponoc na krzywdzie ludzkiej nikt szczęscia nie zbudował, a może ja z innego świata, że tak myślę..
                • avi_co Re: prosze o pomoc 13.09.13, 09:51
                  Powiem Ci tyle, że panowie po rozstaniach z rodziną wiele albo i wcale się nie zmieniają. Natomiast we własnym interesie - przestań zapętlać myśli wokół m. Jak długo będziesz to robić, tak długo nie uwolnisz się psychicznie od m, co oczywiście będzie rzutować na wszystkie obszary Twojego życia.
                  • renata909 Re: prosze o pomoc 13.09.13, 10:12
                    Dziękuję jeszcze raz za wszystkie rady i spostrzeżenia. Od momentu napisania podziało się parę rzeczy...myślę pozytywnych. Porozmawialiśmy...coraz bardziej go poznaję...Myślę i jestem pewna że przyjaźń będzie tutaj najlepszym rozwiązaniem. Wiem jedno że ma we mnie kogoś bliskiego kto będzie go wspierał i na kogo może liczyć. I to nie na pewno z litości....Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam,
                    • renata909 Re: prosze o pomoc 22.09.13, 10:11
                      jestem w ciazy....przerazenie nie planowalam
                      • renata909 Re: prosze o pomoc 22.09.13, 10:13
                        gdyby nie ciaza,,,on juz zakonczyl znajomosc...wyslalam mu sms musi prezmyslec....a ja rozwalilam sie
                        • awanturka Re: prosze o pomoc 22.09.13, 16:19
                          Nie wiem co mam napisać - ale wiem, że nie mogę pozostawić Twojego postu - tak poprosu, bez odpowiedzi. Pierwsza myśl jaka przychodzi do głowy to prośba - nie znikaj z tego forum. Pisz...

                          Coś spróbuję napisać (poniżej), jednak - z sensem, bez sensu - nie wiem.

                          Ochłoniesz, pomyslisz - ale to wymaga czasu.

                          Na razie mu się dokładnie przyglądaj - tak naprawdę nie wiele o nim wiesz ani o tym jakim jest czlowiekie ani o tym jak bardzo choroba ma wpływ na jego życie, jego decyzje itd., poznasz go dopiero teraz - po tym jak zareaguje na sytuację. Jakby reakcja byla niepokojąca to dobrze się zastanów czy wprowadzać go głębiej w sprawę - może być tak, że zamiast mieć pomoc będzie dla Ciebie dodatkowym obciążeniem (to czarny scenariusz, ale trzba to wziąć po uwagę).

                          Jeszcze raz proszę - nie znikaj.

                          W jakim wieku masz dzieci?
    • renata909 Re: prosze o pomoc 23.09.13, 09:45
      mam doła...nie dzwoni, zero kontaktu...wiem gdzie jest ale nie zrobie nic...poczekam na jakis jego ruch choc juz zaczynam we wszystko wątpić...wykorzystal mnie wtedy kiedy potrzebowal i stałam sie niewygodna....
      • matrioszka42 Re: prosze o pomoc 23.09.13, 09:52
        trochę się dałaś wykorzystać.

        Nie usprawiedliwiałabym go chorobą, jest zwykłym skur... i już. Musisz teraz zadbać o siebie i zastanowić się, czy na pewno chcesz mieć to dziecko. Oprócz wspierania Cię niezależnie jaką podejmiesz decyzję niewiele możemy zrobić. Pisz!
        • awanturka Re: prosze o pomoc 23.09.13, 17:27
          matrioszka42 napisała:

          >> Musisz teraz za dbać o siebie i zastanowić się, czy na pewno chcesz mieć to dziecko.

          Nie chcę tu przy okazji rozpętywać duskusji,
          ale nie jestem w stanie powstrzymać się od uwagi.


          Czemu proponujesz z mety by zastanawiać się nad rozwiązaniem (nie chcę tego dziecka) w pierwszej kolejności skoro jest to sprawa jaką możnaby rozważać (ewentualnie) dopiero na samym końcu, gdy przeanalizuje się już wszyskie inne i okaże sięż że ich nie ma?
          • matrioszka42 Re: prosze o pomoc 23.09.13, 19:37
            Bo akurat dla mnie jest to sprawa podstawowa. Nie jestem zwoleniczką tezy, że bóg dał dziecko, da i na dziecko. To ona musi rozważyć tę kwestię, bo jest ona podstawowa dla niej i potencjalnego dziecka. Bo dla mnie w tej chwili jest to tylko potencjalne dziecko. Mam prawo do takiego zdania, prawda?
            • awanturka Re: prosze o pomoc 23.09.13, 22:39
              No, oczywiście - masz prawo,
              tu nie ma nic do rzeczy, czy to jest "potencjalne dziecko" czy "dziecko".
              wterminologii medycznej mówimy o zarodku ludzkim (na tym etapie).

              Zdziwila mnie latwość z jaką sprowadzasz sprawę do tego "chce-nie chce".
              Ja bym raczej zaczęła od tego "czy jest w stanie".

              Ale to nie miejsce na takie dyskusje, i nie to forum.

      • avi_co Re: prosze o pomoc 23.09.13, 13:41
        Jakby to nie zabrzmiało cynicznie, na pewno łatwiej Ci będzie z dziećmi, bez faceta chorego na chad, który mógłby wymagać większych zachodów niż 10 dzieciaczków.
      • awanturka Re: prosze o pomoc 23.09.13, 17:21
        jeszcze raz napiszę - daj sobie trochę czasu, upłynęło go bardzo niewiele...
        nie wiadomo jaki jest powód jego milczenia, nie wiadomo jak to przyjął/przyjmie
        nie wiadomo jak bardzo jest chory, jakim jest czlowiekiem ...
        nic nie wiadomo...

        ale niestety, powtorzę to co napisałam i co dosadniej jescze napisła iavi_co
        bądż ostrożna, nawet przesadnie ostrożna, bardzo, bardzo ostrożna..
        bo może skonczyć się tym, że oprócz dziecka wymagającego troski będziesz miała jeszcze na glowie nieprzewidywalnego, chorego faceta

        Póki co profilaktycznie warto by go trzymać na dystans i nie pozwolić mu za bardzo wchodzić w swoje życie (nawet jeżeli to ojciec Twojego dziecka)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka