Dodaj do ulubionych

Osamotnienie w chorobie

06.01.16, 13:51
Funkcjonuję na miarę możliwości; raz lepiej, raz gorzej. Gorsze stany kwituję najczęściej "czuję się źle". Nie próbuję nikogo wprowadzać w mikrokosmos choroby, bo i tak by nie zrozumiał, o czym tak naprawdę mówię. Odnoszę wrażenie, że i lekarz ma dla mnie gotową, prostą definicję, ślizgającą się po powierzchni zagadnienia. Czasami w moim chorowaniu czuję się bardzo osamotniona. W zasadzie to forum stanowi dla mnie jedyne miejsce, gdzie odnajduję siebie.
Obserwuj wątek
    • za_mszowe Re: Osamotnienie w chorobie 06.01.16, 14:37
      Mnie z kolei zdecydowanie nie kręci upajanie się chorobami. Otoczenia tak samo nie kręci zglebianie i doswiadczanie tego co mi dolega, tzn depresja o roznym nasileniu to od lat stan dla mnie typowy i uśmiech niestety muszę udawać. Może ktoś najwyżej zauważy ze np lepiej chodzę, a jak nie widział mnie ze dwa lata, to że w ogóle chodzę.


      Od lat takze nie bywam w szpitalach, wiec ludzi w podobnej sytuacji mogę znaleźć tylko na forum - logiczne.
    • sensi47 Re: Osamotnienie w chorobie 06.01.16, 17:49
      Staram się funkcjonować prawie normalnie.Osoby, które dowiedziały się, że zmagam się z Chad były zdziwione. Jednak im dłużej choruję(rozpoznanie od2005r) tym trudniej mi zachować pozory na zewnątrz(np. płacz,bo mam gorszy dzień). Z tego powodu zrezygnowałam z czegoś co dawało mi kontakt z ludźmi. Chcę się izolować. Jednocześnie mam potrzebę gadania o tym co siedzi w głowie, oczywiście z kimś kto ma o tym pojęcie(i bynajmniej nie z lekarzem).
      Daaawno temu się na tym forum udzielałam, dlatego wracam znowu.
      Pamiętacie pokój z czatem gdzie się spotykaliśmy?
      Pozdrowienia dla wszystkich forumowiczów: tych co byli, są i przyjdą tu po zrozumienie smile
      • dzedlajga Re: Osamotnienie w chorobie 06.01.16, 18:14
        Witaj Sensi, pamiętam Cię. Ja akurat nie miałam szczęścia do czatu.

        Ale zapomniałam w poprzednim poście dopisać, że forum rzeczywiście daje wsparcie i nigdy nie zapomnę jak dzięki Lolince w końcu wyszłam z domu i poszłam po recepty, bo już tylko zmieniałam legowiska i ryczałam. Nawet gdy pisałam tamtego posta klawiatura była mokra. Potrzebowałam wtedy wyciągniętej ręki a ona mi ją podała. Dzięki forum też ustawiłam sobie leki, które oczywiście lekarz mi wypisał, ale bez forum bym na to nie wpadła. I po to jest to forum. Przynajmniej dla mnie.

        Ale mam też nadzieję, że każdy tu znajdzie to, po co przychodzi. Bo o to przecież chodzi.
        • sensi47 Re: Osamotnienie w chorobie 06.01.16, 19:52
          W sumie pokrecilam. Leczę się15lat,Chad mam zdiagnozowany od jakiś4...
          Zmieniając lekarza dowiedziałam się,że poprzednik chylił się ku tej właśnie diagnozie. Zapomniał widać mnie o tym poinformować.
          Ale to dzięki forum zaczęłam analizować objawy etc.
    • dzedlajga Re: Osamotnienie w chorobie 06.01.16, 18:06
      Nie czuję się osamotniona w chorowaniu, bo nikt się nigdy nade mną nie litował a po pierwszej, dość długiej hospitalizacji usłyszałam, że dość tego chorowania i trzeba wracać do pracy bo pieniądze są potrzebne. Dodam tylko, że padło to ze strony całkiem jeszcze młodych wtedy rodziców, swojej rodziny nie mam. Więc podpierając się nosem wróciłam do życia. Na trochę zwolnionych obrotach (studia i jedna praca zamiast dwóch) ale jednak. No dobra, na studiach podzieliłam sobie rok na dwa lata i wybrałam to, co wydawało się łatwiejse, bo nie dałabym rady. Potężne problemy z koncentracją i niemożność wysłowienia się, leczyłam ucząc się słówek angielskich i niemieckich. Na siłę i wbrew zdrowemu rozsądkowi. Ale się udało.

      Zawsze brałam się z życiem mocno za bary, bo najbardziej na świecie nie cierpiałam użalania się nad sobą. Mam nadzieję, że udało mi się nie być nad-wylewną wink
      • dzedlajga Re: Osamotnienie w chorobie 09.01.16, 00:59
        Przepraszam, za ten post bo rzeczywiście jest zbyt szorstki i nieco agresywny. Właśnie uświadomiłam sobie skąd moja alergia na narzekanie. Ale przecież każdy ma do tego prawo. To nie na Ciebie Rainbow się wkurzyłam, tylko na kogoś zupełnie innego. Ale już sobie to poukładałam. Takie nie uświadomione uczucia wyłażą z człowieka zazwyczaj w najbardziej nieodpowiednim momencie i dostaje się komuś niewinnemu. Tym razem Tobie.

        Tak naprawdę to ja też czasem narzekam. To ludzkie. I każdy potrzebuje zrozumienia. I przykre jak nie otrzymuje go od rodziny czy przyjaciół. A potem przychodzisz tu i znów dostajesz po głowie. Przepraszam, nie powinnam.
        • rainbow_73 Re: Osamotnienie w chorobie 09.01.16, 08:29
          Ależ ja nie poczułam się dotknięta smile
    • 39.a Re: Osamotnienie w chorobie 06.01.16, 18:21
      Czuję się bezradna, gdy dłużej niedomagam, bo leży chociażby sprzątanie, zakupy, bo ojciec to ..........., a nie mogę patrzeć, jaka Mama sama wnosi na ente piętro pakunki.
      Tym bardziej z całych sił pragnę znów normalnie funkcjonować.
      • 39.a Re: Osamotnienie w chorobie 06.01.16, 18:24
        Kocham gotować, robię to dobrze, bo mam dobre wyczucie smaku, byłam zachwycona,
        gdy po 90 r. pojawil się Kamis i masa przypraw, przyprawy przywożę z każdych wakacji.
        Życzcie mi zdrowia wink Dziękuję smile
        • sensi47 Re: Osamotnienie w chorobie 06.01.16, 19:01
          Szczęścia smile (znalazłam gdzieś takie życzenia, iż na Tytaniku wszyscy zdrowi byli tylko im szczęścia zabrakło. Wiem-głupie, ale tak mi do glowy przyszło wink)
          • dzedlajga Re: Osamotnienie w chorobie 06.01.16, 19:27
            Szczęścia. Zgadza się. Może Titanic to inna bajka.
            Ale ogólnie szczęście sprzyja tym, którzy coś robią i podążają za marzeniami. Zawsze wydawało mi się, że po paskudnym wstępie do życia szczęście mi sprzyjało. Ale teraz myślę, że po prostu potrafiłam zawsze wykorzystać swoje zasoby (szeroko rozumiane) i tak pokierować wszystkim, żeby się obróciło na dobre. Choć bez odrobiny szczęścia wiele razy mogło się wszystko posypać

            Więc szczęścia i celu w życiu smile
            • za_mszowe Re: Osamotnienie w chorobie 06.01.16, 21:26
              Zdrowia i energii (niektórzy tutaj niestety też chcieliby także wyzdrowiec fizycznie-albo zdechnac; bo nie dźwigną następnych kilkudziesięciu lat męczarni.
              • za_mszowe Re: Osamotnienie w chorobie 06.01.16, 21:27
                A i kojarzę sensi42 oraz sensitivelive (to Ty?)
                • sensi47 Re: Osamotnienie w chorobie 06.01.16, 23:06
                  Tak to ja.Lata lecą....
                  Kiedy mnie sieknie (czyli mam lęki),to usuwam wszystko.Nawet numery do cennych dla mnie ludzi.
                  Biorę leki, chodzę do lekarza. Samowolki już nie uprawiam-raz mi się zdarzyło i zaserwowałam sobie niezłą "jazdę". Co jakiś czas mną buja. Na szczescie rodzina pomaga, aczkolwiek chyba za bardzo nie rozumie dlaczego tak mam.
                  Staram się eliminować stresujące mnie sytuacje(ale...wszystkiego jednak się nie da).

    • chaderka Re: Osamotnienie w chorobie 10.01.16, 18:08
      Ja również momentami czuję się osamotniona... Nie myślę teraz o użalaniu się i współczuciu... Tylko cztery osoby wiedzą o mojej chorobie. Niby pracuję i mam kontakt z ludźmi, mam znajomych, myślałam że mam przyjaciół, ale... jakoś w święta zapomnieli o mnie, w urodziny zapomnieli o mnie,...gdybym nie inicjowała kontaktu, to w ogóle by zapomnieli że żyję... Może obecnie nie jestem atrakcyjna towarzysko, ale jednaka liczyłam na pamięć... Wiedzieli, że jestem sama, że jestem chora( własnie doszło mi podejrzenie astmy i ostry kaszel), ale nikt nie pomyślał, że może miło by było chociaż wysłać smsa... A jak zarzuciłam niby przyjaciółce, że obiecała dzwonić przed świętami, że tylko ja ciągle z nią się kontaktuję, że już któryś raz jak zapomniała o tel. i jest mi przykro, to jeszcze dostałam opiernicz, że ona ma swoje problemy i nie będzie się ze mną licytować kto się kontaktuje a kto nie, bo to niepoważne. No nic, teraz właśnie się pożaliłam big_grin
      • dzedlajga Re: Osamotnienie w chorobie 10.01.16, 19:13
        To cholernie przykre, gdy nie można na nikogo liczyć, nawet na najlepszych przyjaciół.

        Co do astmy to poczytaj ulotki. Niektóre leki (wenlafaksyna) mogą powodować trudności z oddychaniem. Możesz też kupić trenażer oddechu.

        Ja mam akurat taki - jest dość mocny, trzeba włożyć dużo wysiłku nawet przy najsłabszym stopniu skali.

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/aa/qg/jluk/aMeq7LYR7y2OhUWGnA.jpg

        Drogi, ale ja mam problem z oddychaniem tylko przy wysiłku (szybki spacer + rozmowa) na co dzień jest ok. No i po górach chodzę na inhalatorze, takim doraźnym, mocnym. Jeden łyk przed wyjściem i jest ok. Powoli ale daję radę.

        Przy większych problemach są słabsze trenażery ale też i sporo tańsze. Ten też jest w trzech wersjach - ja mam ten średni. Może lekarz albo sprzedawca w profesjonalnym sklepie coś Ci doradzi - pewnie na podstawie wyniku spirometrii. Ja akurat kupowałam na oko. A słabszy oddałam mamie. Dla mnie był tak słaby, że nie czułam żadnego oporu i nawet miałam wątpliwości, czy w ogóle jest sprawny. Są jeszcze takie z trzema kulkami i inne, ale trudno mi je porównywać

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/aa/qg/jluk/fLANA5zKHw4ZQmggmA.jpg

        Zawsze możesz pisać tutaj - może uda się, że nie trafisz na kogoś, kto wyładuje na Tobie swoją złość jak ja ostatnio na Rainbow, zresztą w tym wątku. A nawet jeśli, to zawsze znajdzie się ktoś, kto Cię zrozumie. I spróbuj zawsze widzieć szklankę do połowy pełną - nawet jak ktoś Cię op.... to zawsze słuchaj tego, kto będzie Cię wspierał. Tak jest łatwiej.
        • sensi47 Re: Osamotnienie w chorobie 12.01.16, 22:13
          Czytam i czytam Twoje wpisy,ale jakoś nie zauważyłam w nich złości...
          Zaciekawiły mnie natomiast informacje o trenażerach oddechu.Sama sobie to zaleciłaś?
          Sapię jak parowóz kiedy dużo gadam(a uwierz lubię mówić wink).
          Może coś takiego by mnie z tego wyliczyło?
          • za_mszowe Re: Osamotnienie w chorobie 12.01.16, 23:02
            Fajna sprawa z tym urządzeniami, mam zmniejszona pojemność płuc z powodu deformacji kręgosłupa. Wkrótce (kwestia moze paru miesiecy,jezeli rehabilitacja dobrze pojdzie) pewnie powrócę do bardziej intensywnego wysiłku fizycznego i może mi się przydać, żebym tak szybko się nie męczyła z powodu braku tchu. Poczytam więcej o tych przyrządach, czy to coś w ogole da w moim wypadku.
          • dzedlajga Re: Osamotnienie w chorobie 13.01.16, 04:12
            sensi47 napisała:

            > Czytam i czytam Twoje wpisy,ale jakoś nie zauważyłam w nich złości...

            No fakt, w literkach nie ma mojego tonu głosu smile

            Trenażer sama wymyśliłam. Zobaczyłam coś takiego u pani gadżet, zapomniałam a za jakiś czas zaczęłam myśleć nad swoim oddechem no i kupiłam. Żeby tak jeszcze od leżenia urządzenia na kanapie obok mnie wydolność się poprawiała to by już w ogóle było super big_grin

            No ale skoro o tym mowa, to sobie zaaplikuję parę wdechów smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka